PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 01 lutego 2016, 00:09

Radość wiedźmy nie znała w tym momencie granic. Co prawda jedne z drzwi głównego budynku wisiały smętnie na zawiasach, ale w końcu na tym odludziu znalazło się coś więcej niż tylko pomniejsze skałki o ostrych krawędziach i wszechobecna biel śniegu. W końcu będzie można zażyć odrobiny snu nie budząc się co najmniejszy powiew wiatru hulającego po równinach.

W pośpiechu zsiadła więc z grubiutkiego kucyka i rozsiodłała go w zacienionej stajni. Zastanawiała ją przez chwilę obecność całkiem sporej wyrwy w ścianie budynku. Zupełnie jakby coś rozerwało w pół drewniane belki i nie bacząc na nic, wdarło się z całym impetem do środka. Opuszczona chata, nie wiadomo dla czego postawiona właśnie tutaj, wystawiona była jednak na działanie porywistych wichrów i śnieżyc, więc może uszkodzenie nie było niczym podejrzanym...

Chcąc jak najszybciej zająć się leczeniem przyjaciela w odpowiednich ku temu i bezpiecznych warunkach, czarownica udała się w stronę niedużej szopy. Stan budynku nie obiecywał co prawda zbyt wiele... może będzie to zwykły, zapomniany składzik, w którym wszystko powoli niszczeje... a może jednak znajdzie się coś więcej, co wskazywałoby na los zaginionych. W jej sercu narastała jednak pewna obawa, że coś, co rozsadziło ścianę stajni... może jedna z tych bestii, których głos wznosi się nad ośnieżonymi równinami... może to wilczośpiewiec napadł...

Otrząsnęła się z tych myśli jak z małych okruchów lodu, które ledwie przysiadły na jej ciemnych włosach. Teraz był czas działania, a niesprawdzone dywagacje tylko osłabiały ducha. Żwawo podeszła więc do drzwi szopy. Uchyliła je z ciekawością zaglądając do środka...
Badam wnętrze szopy. Szukam wszelkim innych śladów świadczących o obecności Vesteina i jego kompanii, oraz innych przydatnych rzeczy, takich suchy prowiant, który mógłby być tutaj zmagazynowany.
Ostatnio zmieniony 01 lutego 2016, 02:28 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 01 lutego 2016, 15:45

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 6 zmroczec (aloqa), 360 rok Ery Silniri[/center]
Red i Vajni wzięli się za rozkulbaczanie koni, podczas gdy Gunlid z uwagą oglądała ich pęciny i kopyta, sprawdzając, czy wszystko jest w porządku. Joos zajął się drzwiami od stajni, próbując zamocować je z powrotem na zawiasach. Na szczęście skrzydło nie było bardzo uszkodzone i po postękiwania i tłumionych przekleństw zdołał tego dokonać. Hatr w tym czasie dobył miecza i wraz z Olafem ruszył na krótki obchód terenu.

[center]***[/center]
Kyariel otworzył drzwi stajni i przeszedł pustym korytarzem do mieszkalnej części budynku. Idąc minął kilkoro drzwi, postanowił jednak pozwolić, by sprawdził je ktoś inny. Ciekawiły go rzeczy, o których wspomniała Gunlid: tarcza klanu Vilberga i tajemnicza mapa... We wnętrzu panował mrok, lecz oczy elfa bez trudności rozróżniały kształty otoczenia. Tuż za Alfrem pośpieszył Wylkołek - choć powlókł, się byłoby o wiele lepszym określeniem. W pysku niósł swój magiczny kocyk, w który owinięty był jego skrzydlaty przyjaciel.

Centrum głównego pomieszczenia zajmował kamień runiczny, do którego Tańczący z ulgą przytknął noc. Poczuł, jak fala Energii opuszcza jego ciało, a magiczny znak na kamieniu zaczął żarzyć się złotem i pomarańczem. Wkrótce pomieszczenie wypełnił ciepły blask ognia. Wylkołek wpełznął pod kocyk, robiąc miejsce dla sokoła i sapnął z ulgą, czując jak jego zmarznięte członki rozgrzewa bijące z kamienia ciepło. Tak bardzo chciał zachować czujność, lecz jego łeb robił się powoli coraz cięższy, niczym trollowi skała... A powieki... Och, utrzymanie ich otwartych było trudniejsze niż pokonanie moluna... Wilczarz westchnął ciężko rozważając ten fakt i osunął się w odmęty snu...

[center]Obrazek[/center]
Kyariel rozejrzał się szybko po pomieszczeniu. Istotnie, na ścianie wisiała tarcza, ozdobiona tym samym znakiem, który widział na broszy spinającej płaszcz Vilberga. Alfr podszedł do niej i wyciągnął rękę, dotykając delikatnie jej powierzchni. Znak miał formę symbolu złożonego z kilku run, a okute metalem drewno było w paru poznaczone głębokim szramami. Na przeciwległej ścianie wisiała wykreślona naprędce na kawałku wyprawionej skóry mapa i mag wydał cichy okrzyk, gdy pojął co ona przedstawia. Bez wątpienia była na niej zaznaczona trasa od Szarych Grzbietów, oraz miejsce, gdzie znajdowali się teraz. Jednak nie to zdumiało go najbardziej. Oto bowiem w pewnym oddaleniu ujrzał zielony krzyżyk opisany jako: Dellan Kayle - Dolina Mgieł. Czyżby więc wyprawie Vestaina powiodło się? Czyżby zdołali odnaleźć to legendarne miejsce?
Dla Tańczącego: Test Wyt:
50 - 5 (za chorobę) = 45. Rzut: 76. Test nie zdany. Zasypiasz z wyczerpania.
[center]***[/center]
Vidgar zbliżył się do wyrwy w ścianie i z uwagą zaczął oglądać otaczające ją belki. Nie miał wątpliwości, że musiały zostać strzaskane przez coś o potężnej sile… Nagle, kierowany dziwnym impulsem spojrzał w dół i zanurzył dłoń w śniegu. Jego palce natrafiły na zaostrzony, gładki kształt i wojownik uśmiechnął się szeroko rozpoznając go... A później jego twarz stężała, gdy zrozumiał znaczenie przedmiotu, który wyciągnął z zaspy. Na jego skórzanej rękawicy leżał bowiem odprysk kła Wilczośpiewca...
Test Obserwacji (Per. + Obserwacja):
27 + 2 = 29. Rzut: 01. Krytyczny sukces! W śneigu w okolicy wyrwy znajdujesz ułamany kieł Wilczośpiewca! Co więcje szramy na zewnętrznych ścianach uświadamiają ci, że dziurę na pewno wygryzła któraś z tych bestii.
[center]***[/center]
Norlaug zajrzała do szopy w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogłoby okazać się przydatne. W świetle padającym za otwartych drzwi pomieszczenie wydawało się aż nazbyt zwyczajne. Weszła do środka i wykreśliła na jednej ze ścian świetlisty run, który natychmiast rozjarzył się chłodnym blaskiem. Dopiero wtedy zamknęła drzwi i rozejrzała się uważniej. Na lewo na długiej belce wbitej w ściany pomieszczenia wisiały siodła i juki dla khas. Nad nimi ktoś umieścił na kołku cztery pary rakiet śnieżnych. Z prawej piętrzyło się kilka worków. Zajrzała do nich szybko i kiwnęła głową się widząc sieczkę i owies. Przynajmniej koniki nie będą głodne - pomyślała. Na ścianie nad workami wisiały dwa połcie zamarzniętego na kość mięsa. Trudno powiedzieć, jakiego gatunku było zwierzę, którego resztki stanowiły. W kolejnym kącie, za workami stało zaś dziwne urządzenie. Przez chwilę Norlaug nie bardzo wiedziała na co patrzy i podeszłą bliżej, przepychając się przez ciasne wnętrze, by lepiej widzieć.

[center]Obrazek[/center]
Była to niewielka skrzynka ozdobiona jakimiś magicznymi runami. Wystawał z niej długi, czarny sznur, który biegł ku ścianie a następnie piął się ku górze i wychodził na zewnątrz przez szczelinę pod sufitem. Ktoś zadał sobie wiele trudu aby umieścić go w ten sposób, przytrzymując go drewnianymi kołkami i kawałkami drutu. Wiedźma nachyliła się nad pudełkiem, starając się zrozumieć znaczenie pokrywających je znaków. Musiała przyznać, że nigdy nie widziała czegoś podobnego... Wyglądało to na jakiś zaawansowany artefakt magiczny. Dotknęła delikatnie kuferka, chcąc zetrzeć nieco pokrywającego ją lodu i krzyknęła, odrywając gwałtownie rękę. Oto bowiem czarodziejskie urządzenie wyssało z niej porcję energii! Cofnęła się od niego gwałtownie, sięgając po magiczny sztylet, jednak nic więcej się nie wydarzyło... Tajemnicza skrzynka pozostała cicha i jeszcze bardziej zagadkowa. Młoda czarownica wiedziała jednak, że coś,co kryło się we wnętrzu magicznego pudełka ukradło jej właśnie część mocy!
Dla Norlaug: Znalezione pudełko jest wykonane z czerwonawego metalu, inkrustowanego jakimś jaśniejszym. Mierzy 20 na 40 cm. Nie masz umiejętności potrzebnych aby określić z czym masz do czynienia.
Test SW:
48. Rzut: 57. Niepowodzenie. Po dotknięciu tajemniczego przedmiotu tracisz 3 punkty Energii.
[center]***[/center]
Olaf wyszedł na zewnątrz przez dziurę w ścianie i podążył w prawo, podczas gdy Hatr udał się w lewą stronę. Młody zwiadowca uważnie zbadał piętrzące się pod ścianą zwałowisko śnieżne. Bez wątpienia jego część musiała osunąć się z dachu, gdy coś wybiło dziurę w ścianie... Część naniósł tutaj wiatr, lecz sama zaspa wydawał się o wiele za duża. Olaf dobył miecza i ostrożnie zaczął ją sondować. Wkrótce klinga natrafiła na opór. Zwiadowca rozgarnął śnieg i ujrzał ukryte pod nim drewniane belki. Uśmiechnął się lekko i ruszył dalej.

Był już w połowie obchodu, przed mniejszymi drzwiami do chaty, gdy nagle zalało go chłodne, srebrzyste światło. Było to tak niespodziewane i zaskakujące, że zwiadowca nieomal podskoczył w miejscu. Zjawisku temu nie towarzyszył żaden dźwięk. Olaf zamarł, a później rozejrzał się podejrzliwie. Blask wydobywał się spod śniegu, zaledwie kilka kroków od niego. Nieco dalej ujrzał kolejne miejsce tajemniczej iluminacji, a dalej jeszcze jedno i jeszcze jedno… Barwa światła wydawała się znajoma i młodzieniec przez chwilę zachodził w głowę próbując dopasować ją do czegoś sobie znanego. Jego dłoń odruchowo opadła na rękojeść miecza i nagle uświadomił to sobie: bijąca spod śniegu poświata miała tą samą barwę co runiczny znak na jego broni!
Dla Olafa: Stoisz przed wejściem do części mieszkalnej (przy mniejszych drzwiach). Pierwsze tajemnicze światło dobywa się spod śniegu kilka kroków od ciebie. Stąd gdzie stoisz dostrzegasz jeszcze cztery inne, podobne poświaty, znajdujące się nieco dalej.
Ostatnio zmieniony 10 lutego 2016, 10:05 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 01 lutego 2016, 18:05

- Kyariel! Norlaug! Chodźcie no tutaj, szybko! - wydarł się Olaf, który zaskoczony dziwnym światłem stał w miejscu i patrzył na owo dziwne zjawisko. Na szczęście zareagował instynktownie i nie pogmerał tam mieczem, narażając się przy tym na niezidentyfikowane jeszcze działanie magii. Wolał, by to adepci magii zbadali, niźli samemu pchać łapy w możliwą pułapkę.

Do pomocy otworzył drzwiczki do części mieszkalnej, nie spuszczając jednocześnie z oczu magicznych światełek...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Hel
Reactions:
Posty: 54
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:11

Post autor: Hel » 03 lutego 2016, 11:50

Idę sprawdzić znalezisko Ołafa. Pytam Norlaug czy tez chce rzucic na to okiem. Później może jakaś fabułę dodam.
OD MG: Zważ, że gdy idziesz sprawdzić znalezisko Ty jesteś w sali głównej a Norlaug w szopie, więc nie masz możliwości o nic jej zapytać, bo jesteście w dwóch rożnych budynkach. ;)
Ostatnio zmieniony 03 lutego 2016, 23:39 przez Hel, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 03 lutego 2016, 12:16

fabuła dojdzie później.
Idę sprawdzić co Olaf znalazł. Później chcę też pokazać Kyarielowi owo dziwne, tajemnicze, wysysające energię pudełko.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 03 lutego 2016, 12:57

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 6 zmroczec (aloqa), 360 rok Ery Silniri[/center]
Wołanie Olafa wyrwało Kyariela z zamyślenia, w jakie popadł, studiując wiszącą na ścianie mapę. Alfr wypadł na zewnątrz, niemal jednocześnie z Norlaug, która wybiegła ze stojącej nieopodal szopy. Para Adeptów dołączyła do zwiadowcy i przez chwilę cała trójka stała w bezruchu, podziwiając niezwyczajne zjawisko świetlne. W końcu Kyariel zbliżył się do zaspy i zaczął ostrożnie rozgarniać śnieg rękoma. Po niedługim czasie odsłonił, leżący w nim podłużny przedmiot, podobny nieco do szklanej fiolki, zakończonej z obu stron metalowym korkiem. Wnętrze przeźroczystej rurki wypełnione było jasnym blaskiem, choć nie było tam widać niczego, co mogłoby stanowić jego źródło. Wyglądało to tak, jakby ktoś zdołał schwytać światło i zamknąć je w niewielkim, kruchym naczyniu. Zupełnie jak Lśniący Run bez runu... - pomyślała Norlaug, pochylając się nad dziwnym znaleziskiem. Od obu końców fiolki wychodziły grube, czarne nici - zupełnie podobne do tego, jaki połączony był z urządzeniem, które znalazła wcześniej. Tajemnicze sznury znikały w śniegu, czarownica jednak wiedziała, że przynajmniej jeden z nich prowadzi do zagadkowego pudełka, stojącego w szopie.

[center]Obrazek[/center]
Dla Olafa, Norlaug i Kyariela: tajemnicza, świecąca fiolka ma około 15 cm i wygląda tak, jak na rysunku (tylko wypełniona jest światłem zamiast jakiegoś dziwnego płynu). Nie trzeba dużej bystrości czy wiedzy tajemnej, by zauważyć, że światło ma kolor żywiołu Elektry. Jego barwa jest identyczne jak ta, którą ma Lśniący Run (jaki nie raz widzieliście, wykreślony przez czarownicę). Światło jest jednak niemal dwukrotnie jaśniejsze.
Na fiolce ni zamykających ją metalowych korkach nie ma żadnych symboli.
Co robicie ze znaleziskiem?

Dla Vidgara: nie usłyszysz wołąnia Olafa, bo jesteś w stajni, kawałek dalej.

Dla Tańczącego: śpisz i nic nie słyszysz.
Oczywiście, wszyscy widzieliście czarodziejskie, świecące runy i oświetlenie opierające się na magii jest dla was normalną rzeczą. Kyariel ponadto zetknął się nie raz z magicznymi, świecącymi kryształami, których jego lud używa do oświetlania miast i wnętrz domostw. Jednak nigdy nie widzieliście nic podobnego, jak znaleziona fiolka - zwłaszcza, że ani z runów, ani z klejnotów nie wystają żadne czarne sznury.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 03 lutego 2016, 20:31

- Ooo! No popatrzcie... magiczne światło... hm... zawsze to mogło mi wybuchnąć, prawda? Wolałem się upewnić, ekhem.... - zaczął się tłumaczyć Olaf, rad nie rad, że zwołał wiedźmę i maga, żeby pokazać im światło w fiolce. Młody zwiadowca zrobił więc dobrą minę do złej gry i szczerząc swoje białe zęby w uśmiechu dodał:

- Cóż... to oznacza, że ktokolwiek tu był, był tu niedawno. Śnieg nie pokrył jeszcze tej fiolki, a przy takich opadach powinno zasypać ją po kilku dniach. Być może mój wuj nie był tutaj tak dawno temu? A wy, znaleźliście jeszcze coś ciekawego? - dodał, krzyżując ręce na piersi i marszcząc czoło w akcie intensywnego myślenia.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 05 lutego 2016, 15:16

- Ot, co za dziwne ustrojstwo! Wiecie co, tak się składa, że podobne sznurki jak te, odchodzą od dziwnej szkatuły w szopie. Nie wiem czym ona jest, ale lepiej tam na nią uważać. Jak tylko jej dotknęłam, to za raz pochłonęła część mojej energii. Pewnie te lśniące pałeczki są z nią połączone, a nawet... nawet... może prowadzą w miejsce, do którego udał się twój wuj!

- Ale najpierw pokażę wam może ta dziwna skrzynkę. A później moglibyśmy pójść tropem tych lśniących elektrycznie pałeczek.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 05 lutego 2016, 15:41

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 6 zmroczec (aloqa), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=OCIQlRNc9go[/center]
Tańczący śnił... W wizji znajdował się w lesie - potężniejszym niż jakikolwiek bór, który widziałby na jawie. Gigantyczne pnie drzew, podobne filarom świątyni lub masztom okrętów kupieckich wyrastały wkoło, pnąc się na wiele metrów w górę. Nie widział sklepienia. Wszystko tonęło w dziwnej poświacie, ni to świtu, ni zmierzchu. Las był cichy, jak gdyby umarły. A jednak Wilczarz wiedział, że coś idzie jego tropem. Biegł, czując ból w poranionych łapach. Płuca paliły jak gdyby wdychał nie powietrze, lecz ogień. W pysku czuł słodycz własnej krwi. A jednak wciąż parł naprzód, nie zważając na nic i nie oglądając się za siebie. Wiedział bowiem, iż to, co go ściga nie zmęczy się, nie zwolni, ani nie zgubi tropu...

Krwawe bryzgi na śniegu znaczyły ślad jego ucieczki. Gdzieś z góry spadać zaczęły liście - suche i martwe, niczym kawałki wiekowego pergaminu. Spływały w dół bez dźwięku i rozsypywały się w popiół, zanim dotknęły ziemi... Nie zważał na to, biegł dalej, uporczywie wypatrując jakiegokolwiek ocalenia, w tym biało-czarnym królestwie koszmaru. Las wydawał się coraz bardziej podobny do jakiejś dziwnej świątyni. Dryfujące w powietrzu liście miały zapach kadzidła.

W końcu wylkołek ujrzał przed sobą polanę. Skrawek przestrzeni w jednostajnym labiryncie czarnych filarów. Wybiegł na nią i zatrzymał się. Na środku, u stóp dwóch posągów, których twarzy nie mógł rozpoznać, leżały ciała. Wojownicy z rodu Niedźwiedzia, Wilka i Kruka. Krew barwiła śnieg karmazynem i zasychała na metalu, tworząc ciemne, uporczywe plamy. Postąpił kilka chwiejnych kroków, gdy wzrok jego padł na tarczę jednego z zabitych... Znał ten znak, widział go wszakże na broszy Vilberga, gdzieś, kiedyś, daleko, jakby w winnym świecie...

[center]Obrazek[/center]
Poczuł falę zimna wzbierającą gdzieś w jego sercu i zrozumiał, że nie ma siły uciekać dłużej. Odwrócił się ku temu, co zmierzało jego tropem i wtedy ujrzał - wielkiego, brunatnego niedźwiedzia siedzącego tuż obok, po prawej stronie.

- Strzeż się - rzekł mu duch. - Strzeż się pełzającej nocy...

I Tańczący ujrzał, potężną falę ciemności wzbierającą przed nimi i zatapiającą las. Wysokie pnie znikały w mrocznym odmęcie, który połykał je bez dźwięku i bez oporu. Ściana czerni wzniosła się ponad Wylkołkiem, aby pożreć i jego...

- Strzeż się miejsca, w którym nie ma duchów. Strzeż się nocy, która wyrywa serca... - rzekł Niedźwiedź.


I wilczarz obudził się, czując ból w sercu i ogień gorączki, wypełniający jego żyły...
Dla Tanczącego: Ponieważ nie masz zdolności LD nie zachowujesz świadomości we śnie. Pamiętasz jednak jego przebieg i ostżerżenie od ducha Totemu.
Zaraz po przebudzeniu się, pojmujesz, że jesteś bardzo chory. Masz silną gorączkę (-10 do wszystkich statystyk) i dreszcze (-10 Zw.) Czujesz się naprawdę paskudnie.
[center]***[/center]
Vidgar schował odłamek kła do kieszeni, decydując, że pokaże go wszystkim gdy już zbiorą się w jednym miejscu i ruszył przeszukać pozostałą część budynku. W głównej sali lśnił Run Ognia, młodzieniec odgadł więc, że ktoś już musi się tam znajdować. Sprawdził kilkoro drzwi po prawej - znalazł tam jednak tylko nakryte skórą posłania. Otworzył pierwsze drzwi po lewej i ujrzał nieco większe pomieszczenie, w którym oprócz posłania znajdował się tez kufer. Na środku stał Vilberg trzymając w dłoniach zdobiony róg. Wydawał się zamyślony, a jego wzrok spoglądał gdzieś w dal.

- Pokłóciliśmy się kiedyś o niego - rzekł, jakby do siebie, choć Vidgar wiedział, że wuj zwraca się także do niego. - Stanowił najlepszą część łupu jaką zdobyliśmy na naszej pierwszej wyprawie... Ech, cóż to była za bitwa...! Pamiętam, że o mało się nie pobiliśmy o ten róg... W końcu Vestein wygrał go ode mnie w kości... Heh... Zawsze miał tyle szczęścia...

Słuchając tej cichej przemowy młody wojownik zrozumiał, na co patrzy jego wuj. Wzrok starego korsarza przebiegał czas i przestrzeń, przywołując wspomnienia z odległej młodości. Einherjer stał jeszcze przez chwilę w milczeniu, czekając na dalszy ciąg opowieści, Vilberg jednak milczał. Młody wojownik więc zamknął z szacunkiem drzwi pozostawiając krewniaka z duchami przeszłości. Cicho przeszedł do kolejnego pomieszczenia.

Było ono także nieco większe, niż pozostałe sypialnie. Pod jedną ze ścian stał zbity z desek stół na którym lśniły szklane fiolki i flakoniki, wypełnione barwnymi cieczami. Nieco dalej, obok posłania stała duża skrzynia, której wieko zarzucone było księgami i pergaminami. Vidgar popatrzył na to wszystko w milczeniu i podrapał się po głowie. Wziął do ręki jeden z woluminów, ale nie umiał odczytać nawet tytułu. Same litery wydawały się jakieś obce i nie były zupełnie podobne do run, które znał.
Dla Vidgara: Wygląda na to, że znalazłeś laboratorium gnoma Harmoniusza. Vilberg zaś najwyraźniej znalazł pokój Vestaina. Poza kilkoma książkami znajdziesz coś co wygląda na prywatne notatki gnoma (spisane w języki, którego nie znasz), 2 eliksiry i sporo fiolek z rożnymi dziwnymi, barwnymi cieczami. Znajdziesz także trzy dziwne, kamienne wielościany. Są czarne, regularne i przypominają nieco kryształ granatu. Co ciekawe dwa z nich są rozłupane i puste w środku. Trzeci nadal jest cały. Nie wiesz z jakiego kamienia są wykonane.
[center]***[/center]
Cała dwójka udała się za wiedźmą do szopy, gdzie Norlaug zaprezentowała im dziwaczną, metalową skrzynkę. Tak jak mówiła, istotnie wystawał z niej podobny sznur, który piął się po ścianie, by następnie zniknąć gdzieś pod dachem wychodząc najpewniej na zewnątrz budynku. Pudełko stało w ciszy lśniąc zagadkowo w blasku wykreślonego na ścianie runu i żadna z osób obecnych w pomieszczeniu nie miała pojęcia, do czego mogłoby właściwie służyć?
Dla Olafa, Kyariela i Norlaug: Ponieważ nie posiadacie wymaganych umiejętności, nie macie pojęcia do czego służy to pudełko. Wygląda wszakże na magiczne i pokrywa je kilka dziwnych symboli.
Coś robicie z nim?
Spoiler!
Test na Teorię Magii (Int + Teoria Magii)
37 + 9 = 46. Rzut: 57. Bez sukcesu. Nie masz pojęcia co to jest i do czego służy. W życiu nie widziałeś niczego podobnego.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Hel
Reactions:
Posty: 54
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:11

Post autor: Hel » 06 lutego 2016, 20:02

-Hmm, a cóż to za dziwna sztuka, lub magia? Z wyglądu nie przypomina mi to niczego co znam i nie mam pojęcia do czego to może służyć. Mogę jedynie spróbować sprawdzić ten przedmiot, jak i ten poprzedni, jak do niego wrócimy.
Skanuję skrzynkę i wracam się skanować tajemniczą fiolkę.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 06 lutego 2016, 21:17

Wiedźma obejrzała skrzynkę dokładnie. Nic nie wskazywało nadal na to czym ona właściwie była. Wiadomo tylko, że zbierała energię, przekazując ją pewnie do tych małych, świecących flakoników...

Gdy brała przedmiot przez poły płaszcza, poczuła jak mimo wszystko próbuje wyssać rąbek jej energii. Znała jednak to odczucie i zareagowała natychmiastowo. Odstawiła po chwili z niesmakiem tajemniczą skrzynkę, nie dowiadując się o niej ni krztyny więcej ponad to to, co i tak było już wiadome.

Jakby znaleźć odpowiedni tylko klucz, to może przedmiot uchyliłby trochę ze swojej tajemnicy...

- Wiecie co, pójdę i poszukam klucza do tego czegoś. Może znajdzie się przy nim coś, co podpowie, do czego dokładnie ta skrzyneczka służy.

Wiedźma przelotnie rozejrzała się po szopie. Nie liczyła co prawda, że zobaczy coś więcej w tym miejscu pełnym zakurzonych worków z jadłem dla koni.
Wyszła z szopy i dokładnie obejrzała jej ściany z zewnątrz, szukając miejsca, z którego odchodzi czarny sznur.
Czarownica najpierw sprawdza, z którego miejsca szopy wychodzą te sznurki od urządzenia na zewnątrz i czy łączą się też z jedną z pałeczek. Później szuka klucza w części mieszkalnej budynku. Idąc z powrotem do głównego budynku bierze ze sobą jedzenie dla koni i odstawi je najpierw do stajni.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 lutego 2016, 22:42

- Hu, hu! Co to za fajna skrzynka... - zamruczał bardziej do siebie Olaf, oglądając znalezisko z bezpiecznej odległości. Niech wiedźma czyni czary; zwiadowca wolał zostawać poza zasięgiem magicznej pulapki, którą niechybnie była zainstalowana w skrzyni.

- Wiecie co... ja wam tutaj nie za wiele pomogę. Pójdę się jeszcze rozejrzeć i nie będę wam przeszkadzać - powiedział, ruszając w ślad za wychodzącą Norlaug. Młody wilk postanowił odkopać nieco drewna spod zwały śniegu i zanieść do osuszenia do głównej kwatery.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 08 lutego 2016, 11:37

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 6 zmroczec (aloqa), 360 rok Ery Silniri[/center]
Alfr dotknął delikatnie tajemniczego pudełka i także poczuł, jak jego ciało opuszcza fala Energii. Nie cofnął jednak ręki od razu, ciekaw, jak długo będzie to trwało. Po chwili jednak dziwne wrażenie minęło. Wyszeptał kilka słów skupiając się na skrzynce.

- Hej, tu jest...! - zaczął mówić do Norlaug, gdy zorientował się, że wiedźma właśnie gdzieś poszła. I to właśnie wtedy, gdy była potrzebna...

Sapnął sfrustrowany i wyszedł na zewnątrz szopy. Odnalazł najbliższą świecącą fiolkę i również jej dotknął powtarzając zaklęcie w mistycznym języku Sillarion. Fraza umknęła porwana przez zimny wiatr, a mag stał jeszcze długą chwilę w całkowitym bezruchu, bowiem to co wyczuł było tak nieprawdopodobne, że sam nie do końca umiał w to uwierzyć...


[center]***[/center]
Norlaug wyszła z szopy i zaczęła oglądać budynek z zewnątrz. Czarny sznur faktycznie wychodził pod dachem a następnie rozdwajał się na dwie nici. Jedna z nich biegła ku świetlistej fiolce, którą znaleźli wcześniej, a następnie w stronę budynku mieszkalnego. Druga prowadziła w przeciwną stronę i ginęła w śniegu. Młoda wiedźma szła za nią rozgarniając śnieg, aż doszła do kolejnego, świetlistego punktu przebijającego spod zaspy. Uklękła i po chwili wydobyła zagrzebaną w niej, kolejną świetlistą fiolkę. Ta była przymocowana do długiej tyczki. Spojrzała w prawo licząc kolejne świetlne punkty: pomiędzy nią a stajnią ujrzała ich jeszcze trzy.

Wróciła do szopy i zaczęła przetrząsać ją w poszukiwaniu klucza. Klucza nie było, za to pojawił się Kyariel. Norlaug chciała coś do niego powiedzieć, lecz wyraz kompletnego zaskoczenia na twarzy Alfra powstrzymał ją. Mag wyglądał jakby coś naprawdę, nim wstrząsnęło: głęboko i ostatecznie. Siadł ciężko na worku z sieczką i przez chwilę zdawał się intensywnie nad czymś zastanawiać.

- Ta skrzynka... Nie wiem co to jest, ale ma magiczny zamek - odezwał się wreszcie, zdawał się jednak roztargniony, jakby całą jego uwagę zajmowało tak naprawdę coś innego. - Ma też coś wspólnego z Zaklinaniem Duchów, którą się nie param. Więc może ty ją jakoś sprawdzisz? Chyba, że już to zrobiłaś...


[center]***[/center]
[center]Aktualny plan miejsca, w którym się znajdujecie:[/center]
[center]Obrazek[/center]
[olist=1]Krzyżykami oznaczyłem świetlne fiolki.
S1, S2, S3 etc to sypialnie.[/olist]
Spoiler!
Magiczne pudełko zabrało ci 4 punkty Energii, po czym się uspokoiło. Rzut na S.W. wyniósł 78, więc był nieudany.

Identyfikacja skrzynki: Nie wiesz czym jest pudełko, ale ma magiczny zamek, który można otworzyć jedynie specjalnym, magicznym kluczem. Wyczuwasz w środku jakiś rodzaj magii Ducha, którą nie do końca rozumiesz. Wiesz jednak, że czarownica może powiedzieć coś więcej.

Identyfikacja świecącej fiolki: fiolka nie jest magiczna! Spróbuj sobie uzmysłowić jak szokująca jest to informacja, w świecie, gdzie wszystkie sztuczne światła są tworzone przez magię. Twoja postać jest w równie wielkim szoku, w jakim byłabyś sam, gdybyś zobaczyła świecący symbol, wykreślony na desce. Przeczy to całej wiedzy jaką Kyariel posiada i jest trudne do uwierzenia.

Tracisz na zaklęcia kolejne 2 punkty magii. Razem więc brakuje ci już 6.
Spoiler!
Zgaduję, że Ty jako gracz nie masz dużo Przetrwania, ale Olaf ma, wie więc, że drewno na mrozie nie będzie mokre (mróz wyciąga wilgoć z drzewa na powierzchnię).

Poza tym zwiadowca sprawdzi dokładnie drewno w tej zaspie, pojmie, że leżą tam cztery spore bale - właściwie pnie drzew. Samemu tego nigdzie nie przeniesie4sz. Niemniej wydają Ci się całkiem odpowiednie do załatania dziury w stajni.

Przyglądając się im, zauważysz, że drewno jest nieco nadpalone i okorowane tylko w kilku miejscach,. W innych kora odpadła sama - z czego wniosek, iż drzewa były już martwe, gdy je ścięto i tu przywieziono. Gdy porównasz to ze stanem bali z jakich wykonana jest chata, pojmiesz, że jest to to samo drewno.
Ostatnio zmieniony 10 lutego 2016, 10:04 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 09 lutego 2016, 09:42

Wiadomość Alfra była zaskakująca, ale... w sumie przecież mogło tak być! Jeszcze niedawno czytała o tym, jak sprawdzić, czy do magicznego przedmiotu nie jest przywiązany jakiś duch...

A sam jej wuj przecież miał jedną taką rzecz, a nawet może ze dwie... a, właśnie przecież słyszała opowieści... wiele historii o potężnych szamanach, którzy z pomocą duchów zaklętych w przedmiotach, walczyli ze sługami ciemności i uzdrawiali zranioną ziemię...

Pytanie Alfra wprawiło ją w bardzo kłopotliwą sytuację. Czuła się zawstydzona, że sama nie sprawdziła tego wcześniej, tylko jak Mag Energii to wykrył...

Z czerwonymi z zakłopotania policzkami, pochyliła się nad magicznym przedmiotem, poświęcając już po chwili całą swoją uwagę wyczuciu, z jakim bytem mają do czynienia...
Sprawdzam tą skrzynkę Wykryciem Ducha.
Spoiler!
W skrzynce zamknięty jest Żywiołak Elektry.
Czarownica czuje się zawstydzona, że dopiero Kyariel odkrył to, co było związane z jej zdolnościami. Nie odzywa się z tego wszystkiego, tylko szybciutko bierze się za działanie.
Ostatnio zmieniony 09 lutego 2016, 12:13 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 09 lutego 2016, 18:51

Odgłosy otoczenia docierały doń jak zza ściany, obrazy jak przez mgłę. Złość rodziła myśl, że nie wytrzymał i zasnął. Złość, bo na wściekłość brakowało mu sił. Było mu cholernie zimno, mimo magicznego kocyka i pobliskiego kamienia z glifem ogniska.

Chce mi się pić.

Dźwignął się z posłania i rozejrzał wkoło. Nikogo nie było przy nim, tylko stara szafa ustawiona pod ścianą raz po raz skrzypiała na niego złowrogo. I nachylała w jego kierunku, co sprawiało wrażenie, jakby chciała się na niego obalić a potem zatrzasnąć go w swym wnętrzu.

Chce mi się pić.

Oblizał się odruchowo, by ku swej rozpaczy stwierdzić, że nos ma suchy i gorący. Nie wróżyło to niczego dobrego. A właściwie zapowiadało kłopoty. Suchy nos kojarzył mu się z ociężałością i brakiem skupienia. Dokładnie takimi, jakie czuł w tej chwili. A jako Tropiciel nie mógł sobie pozwolić na żadne z nich.

Pić.

Co chwilę targały nim nieprzyjemne, bolesne dreszcze. Już nie było mu zimno. Teraz miał wrażenie że się gotuje. Ściągnął z siebie grzewczy kocyk i odsunął się od kamienia. Odrobina chłodnego powietrza którą udało mu się złapać łapczywym haustem przyniosła niewysłowioną ulgę.

Wody...

Ale tylko na chwilę, po której znów zaczął trząść się z zimna. Pokornie podczołgał się w kierunku porzuconego "kocyka", jak lubił go nazywać, po czym szybko się z nim przeprosił. Dalej było mu zimno, ale skulił się mocno i jakoś udało mu się wytrzymać.

Tylko pić mu się chciało, tak bardzo, bardzo, bardzo pić...
Wylkołek pomrukuje i powarkuje coś pod nosem. Na przemian wpełza pod kocyk i spod niego ucieka. Po jego ruchach widać, że jest chory i osłabiony. Nawet tak znikoma czynność jak przejście metra sprawia mu trudność.

ODPOWIEDZ