[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=CrqA8FJZBdg
[/center]Czarownica pochyliła się nad magiczną skrzynką i odezwała w języku duchów:
- Witaj. Zwą mnie Norlaug i jestem wiedźmą z odległego Kruczego Lasu. Wraz z moimi kompanami przybyłam szmat drogi, aby znaleźć naszych zagubionych bliskich. Z tego, co już zdołaliśmy się dowiedzieć, byli tu jakiś czas temu. Szukając więc wszelkich śladów ich obecności, natknęłam się na ów niezrozumiały dla mnie przedmiot, do którego jesteś przywiązany - rzekła, oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony żywiołaka. Czuła się trochę niepewnie. Nie dane było jej jeszcze obcować z tego typu istotami - duchami z czystej energii elektry, zamkniętymi w tak niewielkich przedmiotach jak ten.
- Zzzt! Na wielką paszczę Adżachta! Ty mówisz! - wypalił żywiołak w swojej skrząco-iskrzącej mowie, pełnej bzyknięć, syknięć i powarkiwań. - Niesamowite! Zzzt, zzzt! Słuchajcie, ona umie mówić! Weź powiedz coś jeszcze, bo aż uwierzyć w to trudno...
- Byłabym bardzo wdzięczna za wszelką informację, której mógłbyś mi udzielić, gdyż sądzę, że nasi krewni potrzebują jak najszybszej pomocy...
- Dobra, zzza dużo gadasz jednak. To nudne. Nudna Zzzmora... Zzzz... Gdzie jest Harald? Harald jest w porządku, karmi mnie. Weź idź po niego, zzz nim się lepiej gada. Zzzt!
- Czemu znalazłeś się w tym przedmiocie? Czy pamiętasz kto i jak dawno zaklął weń twego ducha? Mam nadzieję, że stało się to za twoja zgodą i nie czujesz się teraz źle... Od kiedy w ogóle tutaj jesteś, w tym właśnie pomieszczeniu?
- Harald! Zzzt! Zzzt! Chcę gadać z Haraldem! Halo, jest tam kto? - żywiołak zdawał się nie zwracać większej uwagi na pytania wiedźmy. - Harald powiedział mi, że na razzzie jestem potrzebny. Ale miał mnie stąd wypuścić jak już skończą cośtam robić. Nie pamiętam o co mu chodziło. On i taki mały gnom... Zzzz... Tak, gnom też był w porządku. Umiał mówić i to do rzeczy. A ty jesteś głupia, rozlazzzła i za dużo gadasz! Zzzt!
Zakończył strzelając iskrami, co w jakiś sposób wydało się wiedźmie odpowiednikiem pokazania języka. Próbowała jednak dalej:
- Mam jedynie mgliste przypuszczenia co do działania tej magicznej skrzyni, w której jesteś. Jak jej dotknęłam, to poczułam jak od razu część z mojej energii przenika do jej wnętrza. Czy więc przekazujesz tą energię dalej, poprzez te niewielkie sznurki, do małych przedmiotów na zewnątrz tego budynku? Masz może na nie bardziej bezpośredni wpływ, niż tylko udzielenie im energii do działania i czujesz jak daleko sięga ten układ sznurów i niewielkich fiolek?
- No jasne, że potrzebowałem twojej energii, żeby zzzapalić światło! Tępa jesteś czy jak? Krzemieniem cię walili po głowie jak byłaś jeszcze iskierką? Nie wiesz jak działa elektryczność? Na grom i błyskawicę! Czemu muszę gadać z taką głupią zzzjawą?!
- Hmmm... a jaki jest cel takich przedmiotów jak ten i całego układu, z którym jest połączony?
- Światło zzzapaliłem. Przecież powiedziałem ci, zzzmoro głupia! Sama nie widzisz? To ja nic nie poradzę, tu uzzzdrowiciel tylko pomóc może. Lecz się na oczy, bo na głowę już zzza późno... Coś ci tam nie styka... Zzzt!
- Dziękuję Tobie - czarownica zrozumiała, że właściwie to niemalże zalała ducha ogromem niespokojnych pytań, czekając rozpaczliwie na każdą odpowiedź. Dodała więc:
- Dużo udzieliłeś mi informacji, które okażą się pomocne. Czy sam czegoś potrzebujesz?
- Tak, energii jak wam światło zzzgaśnie, jełopy. Bo se po ciemku powybijacie zzzęby! Zzzt zzzt! I Haralda. Z nim mi się dobrze gadało. Co się z nim stało? Dawno go nie widziałem! Świeciłem i świeciłem, a później się skończyła moc... Ej, chyba nie poszedł sobie zzzostawiając mnie w tej przeklętej puszce, co? Gadaj mi tu, bo cię prądem popieszczę!
Norlaug westchnęła ciężko, ta rozmowa nie zaliczała się do łatwych:
- No dobrze - odezwała się. - Wiedz więc, że właśnie pośród tych, których szukamy jest Harald, który ciebie karmił. Gnom również. Ale zniknęli. Gdyby tu byli, to przecież nie musiałabym Ciebie o to wypytywać. Może dobrze by było i dla Ciebie i dla nas gdybyś spróbował sobie przypomnieć, czy nie mówili co muszą zrobić. Czy Harald też użyczał swojej energii, aby Cię karmić, czy może miał jakiś przedmiot, poprzez który zapewniał Ci potrzebną energię? Wiesz, i ja chcę znaleźć ich i ty... jeśli dowiem się też jak Ciebie karmił, mogłabym Ci wtedy to zapewnić...
- Nie używali żadnego przedmiotu, normalnie dawali mi energię. Swoją zzznaczy!. I nie, nie wiem, co musieli zzzrobić. Nie mówili mi. Chyba. Nie pamiętam! Ale miałem świecić. To było ważne, zzzt, zzzt! Harald mówił, że mnie później wypuści a potem zzzniknął... Długo już go nie widziałem... Nikt tu nie przychodził... Wynudziłem się jak bateria z murzynami...! A co do Energii, to mnie nie tu szantażuj, mała, bo światło zzzgaszę i będzie nieciekawie! Chcecie światło - dajcie moc. A jak nie, to niech was piorun popieści. Dobra, nie chce mi się już z tobą gadać, bo nie odróżniasz tranzzzystora od żarówki. Idź i zzzrób coś zzze sobą, przeczyść styki bo zzzaśniedziały. Zzzzrozzzumiałaś?
Norlaug poczuła, że duch przeniósł swoje zainteresowanie na coś innego, definitywnie dając do zrozumienia, że dyskusję uważa za zakończoną.
36 + 2 = 38. Rzut: 77. Test nie zdany. Duch nie pała do Ciebie szczególną życzliwością. Zwłaszcza, że jesteś z żywiołu Ducha, przeciwnego do Elektry i to mu na nerwy działa.
Vidgar wyszedł z pracowni gnoma, trzymając w ręku dwa eliksiry i zastanawiając się, kto u licha mógłby mu coś o nich powiedzieć - gdy jego uwagę przykuło dziwne zachowanie Tańczącego. Wylkołek wyglądał naprawdę kiepsko, trząsł się i ciężko oddychał, a w jego mętnym spojrzeniu błyszczał jedynie płomień gorączki. Młody wojownik rozejrzał się dookoła, ale nie zobaczył nikogo w sali głównej i zaczął zastanawiać się: gdzie, do stu tysięcy strzaskanych tarcz, podziała się uzdrowicielka?!
[/center]