Sala ćwiczeń Królowej Cierni, 499.815.M41
Morgan skinął głową Seneszalowi. Był zły na siebie ale doskonale to maskował chłodną postawą. Dopiero kiedy odszedł parę kroków na bok do swoich sekundantów dał cichy upust swej irytacji.
- Te ostatnie miesiące tak mnie zastały drogi przyjacielu - zwrócił się do swego starego adiutanta - ...iż wygląda na to, że teraz może mnie pokonać byle kto.
Przepłukał spragnione usta wodą i zaczął odpinać rzepy od czarnego ochronnego stroju do szermierki. Rzucił zimnym okiem na młodego chłopaka który stał z ręcznikiem i tacą z napojem. Młodzieniec z trudem panował nad swoją twarzą by się nie uśmiechnąć na ostatnie złośliwe słowa kapitana. Wzrok Blackthorna ściął go w jednym momencie. Zadał sobie sprawę, iż nie będzie mu dane podzielić się z nikim tą anegdotą jeśli nie chce by był to jego ostatni rejs.
- On ma jednak rację Lazerusie... - mówił do milczącego adiutanta podczas kiedy młody chłopak, odstawiwszy tacę, zdejmował mu długie za kolano buty.
- Mam na myśli powiedzenie słowa czy dwóch do załogi -bowiem jeśli chodzi o powiadomienie o rozbiciu piratów, cóż to chyba nieco przesada. Pamiętaj chłopcze, że nie należy przesadnie szczycić się zwycięstwami. Tym bardziej, że nie wiemy czyim przyjacielem są, prawda? Przeto pamiętaj, iż oficerska skromność jaką obaj z Lazerusem posiadamy oraz fakt, iż nie koloryzujemy rzeczywistości a mówimy szczerą prawdę jest kluczem naszego sukcesu...
Chłopak skiną na znak, iż zrozumiał tę mądrość i Morgan musiał przyznać, iż ciche dobieranie zaufanych ludzi do bezpośredniego otoczenia kapitana zaczęło przynosić efekty. Stary milczący adiutant zdawał się doskonale rozumieć znaczenie doboru odpowiedniej kadry. Dobrej to znaczy takiej której gwiazda jaśnieć mogła tylko i wyłącznie przy Morganie, takiej która poszłaby za nim w ogień ponieważ nie miała nic do stracenia.
[center]***[/center]
Pół godziny później, Morgan kończył przemawiać do załogi.
-... zatem siłą rzeczy kluczem zwycięstwa nad piratami okazał się przede wszystkim geniusz manewrów wykonanych przez kapitana Królowej a także sprawna praca zespołowa wszystkich załogantów. Możemy sobie pogratulować pierwszego zwycięstwa i to zwycięstwa bez jakichkolwiek strat. Koniec komunikatu.
Morgan wyłączył mikrofon sam jeszcze przez chwilę był rozemocjonowany płomiennym przemówieniem jakie wygłosił. Składały się na nie długie peany pochwalne manewrów wykonywanych przez kapitana Królowej i jedno zdanie o załodze na końcu.
- Panie Pagni proszę o wysłanie lapidarnego komunikatu o zwycięskiej potyczce z piratami. Do wiadomości Footfall oraz Port Warden. - Powiedział zmęczony piętnastominutowym przemówieniem.
Mostek Królowej Cierni, 499.815.M41
- ...oraz komfort podróży mojej doradczyni proszę o zgodę na udostępnienie nam kanonierki. - zakończył pytanie Barca.
Morgan przez chwilę zawahał się widząc tą piękność w całej ozdobie ale ostatecznie w duchu stwierdził, iż nie jest to wystarczający powód by kalać oficerski mundur. Choćby były mundur.
- Ma pan zgodę panie Barca. Ale czy to aby nie nazbyt niebezpiecznie zabierać damę w taką eskapadę na grunt, który powiedzmy szczerze jedynie z nazwy jest domeną Imperium? Niemniej jednak pewno wie pan co pan robi życzę powodzenia. Aha... jeszcze jedno. Zabierze się z wami mój adiutant Lazerus, żeby załatwić drobne sprawunki. Proszę się nie przejmować nie będzie panu wadził, nawet zauważy pan jego obecności. Tylko proszę dopilnować by powrócił, jest już staruszek wiekowy. - Skończył Morgan zbyt uprzejmie ściskając rękę Seneszala. Skinieniem głowy pożegnał kobietę.
Barca rzucił okiem na żylastego adiutanta. Ile mógł mieć lat? Przemknęło mu przez głowę pytanie. Wyglądem przypominał pięćdziesięcioletniego z górką człowieka. Barca jednak wewnętrznie czuł, że jest znacznie starszy. Głowę miał już przyprószoną siwizną, trzymał się jednak sprawnie. Lazerus uprzejmie się uśmiechnął i spuścił głowę pod wpływem wzroku Seneszala nic nie mówiąc. Barca stwierdził, że nigdy do tej pory nie słyszał by ten człowiek kiedykolwiek powiedział. Uznał też, że było coś takiego w tym żylastym starcu co napawało lekkim niepokojem.
Uzupełniamy zapasy żywności i tlenu i czego tam jeszcze. Zejść urlopowych nie ma, przypominam że są zablokowane do czasu opracowania procedur urlopowych (zasługa jego ekscelencji Diomedesa).
