czegoj napisał(a):
I wracając jeszcze do artysty - mam wrażenie, że o artyście mówią inni, że jest artystą a póki co Sigilu w Twoim kontekście usłyszałem tylko od Ciebie, że jesteś artystą. Dla mnie na razie jesteś Sigilem z portalu KC i owszem pióro masz całkiem zgrabne, ale to poziomu artyzmu Ketha brakuje Ci jeszcze bardzo dużo, a On jeszcze na tym portalu nie nazwał się artystą. Także trochę pokory, a jeśli masz talent to zaczniesz od innych słyszeć, że jesteś Artystą przez duże A.
Panie Czegoj, żeś Pan dowalił suchara to aż mi kapcie spadły. Widzę że mało Panu o Sigilu wiadomo i pewnie nie prześledził Pan jego dorobku artystycznego, by zorientować się w jego statusie. Może nikt go tak inny nie nazwał bo dla niektórych, którzy np mieli styczność wcześniej z jego twórczością, jest to oczywiste. Nie zależnie czy się lubują w jego stylu czy nie... nawet niektóre zespoły zupełnie z zewnątrz, czy też "jednoosobowi" muzycy, prosili o zgodne na nagrania tekstów, po tym jak znaleźli je gdzieś w odmętach internetu i (o dziwo i zgrozo!) chyba stwierdzili, że jest artystą skoro tak zrobili ...Niektórzy rysownicy, graficy zrobili ilustracje do jego wierszy i można je znaleźć też... Jak się chce. Etc, etp. Ja na przykład nie słyszałam o drugim panie, Keth jak się nie mylę, nigdzie poza tym forum. Może coś tworzy, gdzieś coś robi ale nie miałam okazji poczytać. Poszukam posty i poczytam na pewno, jeśli ma fajny styl to będzie to przyjemność poznać kolejną, utalentowaną osobę. Ach zaraz, to ta sama osoba, która napisała "Zimny blask ułudy". Bardzo mi się podobało, to prawda świetny styl, super klimat i opisy, co już zresztą oceniłam pod samym opowiadaniem. Było naprawdę dobre

aczkolwiek dla mnie na prawdę nie na miejscu jest stwierdzenie o "dorównywaniu artyzmu". Chłopaki mają odrębny styl ale obydwaj są naprawdę dobrzy.
A poza tym ja jakoś nie uważam żeby Sigil był na wyżynach konwersacji nie dostępnej np dla mnie. Wprost przeciwnie, jest to często osoba, do której chce mi się gadać bo ma podobny zasób wiedzy do mojej i znajduje w nim kogoś z kim mogę wymienić uwagi na poziomie na temat kultury, sztuki, historii, teologi, łaciny i czego tylko dusza renesansowego człowieka by zapragnęła. No możne wszystko co leżało zbyt długo koło matematyki odpada... przynajmniej dla mnie... choć chciałabym rozumieć...
ALE .. lightstorm prosił a więc do rzeczy i koniec z OFFTOPEM!!
Koszal, hm no nie wiem właśnie czy jeśli obedrzeć ŚM z grozy to chyba nie będzie już świat mroku. Bo myślę, że w nim całym sensem ów groza jest. Gdyby tak pomyśleć, cały czas przygody dzieją się w nocy (no w końcu wampiry), ciemno, zimno do domu daleko, za każdym rogiem, może się czaić wróg w tak wielu odsłonach, że aż strach liczyć... psychozy można dostać. Strach z kimś rozmawiać bo nie wiesz czy cie nie wyda, wsypie, zdradzi dla swych własnych celów... i o zgrozo może jeszcze zdiabolizuje! takie są, wampiry i ich klany oraz sam świecie mroku gdy poczyta się choćby podręcznik. Gdyby to zmienić.. no nie wiem... jakby traci cały klimat. A ja go za to właśnie lubię, ciemno, zapalone świece, mroczna muzyka ... i tworząca się opowieść, od której gęsia skórka na karku. Oczywiście jest to świat gdzie dużą role gra polityka, frakcje, układy ale chyba emocje i chęć w czucia się w nie i w postać są bardziej znaczące (znów dla mnie, żeby nie było, że jakieś prawdy objawione tu). Można wszakże zawsze spróbować, dla eksperymentu

. no ale jakoś mnie nie przekonuje... Znaczy się na pewno jakość i ilość grozy zależy, tak jak powiedziałeś od uczestników i mistrza gry... a także od ich umiejętności. Ja na przykład bardzo chciałbym umieć wczuć się w swoją postać tak dobrze jak robi to Sigil (lub np. zapalki_chaosu, czy inne znane mi osoby na sesjach, nie jestem pewna ile ich jest tu na forum i kto ma jaki nick, żeby podać więcej przykładów), gdzie cały czas od wyłożenia karty na stół jest swoją postacią, niezależnie czy jest to pozbawiony emaptii Assamita, mądry przywódca wilkołaków czy ktoś inny. I dopiero gdy kończymy, wraca do siebie. Dla mnie to niesamowite skile aktorskie w realu i pisarskie w PBF... a także oddanie sprawie... gdy wyszukuje arabskie sentencje lub wprost uczy się ich by móc coś rzucić na sesji dla klimatu. Gdybym tylko ja mogła się przełamać w nieśmiałości i odegrać postać tak, jak chcę... Kurcze ile to niesamowitych możliwości doświadczania różnych stanów świadomości dostarcza, gdy umie się dograć, odtworzyć zamyślaną postać. Ile możliwości poznawczych... zawsze wydawało mi się nudne odgrywanie kogoś podobnego do mnie... jednak inaczej nie umiem... mam nadzieje, że się naumiem. Dzięki temu można przeżyć wiele żyć w jednym życiu... chyba tego zawsze zazdrościłam moim znajomym, grającym w teatrze lub pisarzom właśnie. Moje skile w tej materii są ograniczone w moim umyśle. Na szczęście zostały z deczka odblokowane przez Sigila na warsztatach z dramy i teatru jakieś (o zgrozo znów) 10 lat temu.
Mrok i ciemność są bliskie mej naturze.. a jednak tak trudno mi znaleźć słowa i w ogóle wyluzować się, by wyrazić np moją postać w ten sposób... na sesjach ŚM. Dla mnie łatwej jest coś wyrazić i namalować lub zagrać na instrumencie, ale własne tez dla tego chcę uczestniczyć w jak największej ilości sesji by się uczyć rozwijać te inne elementy ludzkiej ekspresji. Myślę że RPG i PBF jest do tego wspaniałym narzędziem. No.. to tak na razie co mi przyszło do głowy. Dobranoc.
ps. i tez mi się zdarza "naprawić klamkę i być myślami w zupełnie innym świecie wraz z moją postacią

to chyba dobry początek w teście na wczuwanie

/
EDIT
o już widzę, ze Pan zajrzał choć na te wiersze w między czasie mojego pisania postu.. to dobrze
