Królowa Cierni, 512.815.M41
Na mostku fregaty panowała atmosfera kontrolowanego rozluźnienia, ale Caruso Krix wiedział, że wszystkie stacje monitoringu pracowały bez chwili wytchnienia.
Królowa Cierni wisiała dziesięć kilometrów nad powierzchnią skutego wiecznym lodem księżyca, ustawiona na orbicie geostacjonarnej ponad największym miastem Svardu.
Ręka Odkupienia zajęła pozycję znacznie wyżej, na dwudziestu kilometrach, pokrywając siatką swych czujników wewnętrzną część prastarego systemu.
W powietrzu rozbrzmiewały przyciszone ludzkie głosy, bezrozumny bełkot przykutych do stacji serwitorów oraz popiskiwanie skomplikowanej aparatury pomiarowej. Główny holoprojektor mostka wyświetlał fragmentaryczną trójwymiarową mapę układu, co jakiś czasu uzupełnianą o kolejne dane spływające z sensorów. Koordynator mostka pochylił się do przodu z cieniem uśmiechu w kącikach ust, zadowolony z jakości odczytów.
Królowa Cierni była niewielkim okrętem w porównaniu z choćby
Ręką Odkupienia, ale dysponowała skanerami, których nie powstydziłby się żaden imperialny admirał.
- W chwili obecnej księżyc wydaje się jedynym zasiedlonym obiektem planetarnym - oznajmił jeden z młodszych rangą oficerów sekcji monitoringu - Skan większych asteroidów pozwala domniemywać, że były kiedyś eksploatowane, ale obecnie są kompletnie opustoszałe.
Krix przyjął meldunek kiwnięciem głowy, spojrzał raz jeszcze na trójwymiarową projekcję. Lodowy księżyc krążył po orbicie gazowego olbrzyma, tracącego od kilku milionów lat stabilność grawitacyjną i rozpadającego się w spektakularny sposób objawiany chmurami silnie skondensowanych gazów uciekających w lodowatą pustkę kosmosu. Gazowy olbrzym, według lokalnego rejestru noszący nazwę Svard Prime, okazał się do tej pory jedyną planetą systemu, posiadał jednak w zamian imponującą liczbę naturalnych satelitów, od lodowego księżyca poczynając, kończąc zaś na niezliczonych asteroidach. Część z nich była widoczna na ekranach skanerów, część zniknęła w chmurach gazowych oparów otaczających szczelnym całunem dogorywającą planetę. Jedynie lodowy księżyc unosił się ponad warstwą kosmicznego fenomenu, niczym biała wyspa na falach gazowych chmur.
- Sfera gazowej aktywności planety rozszerza się ustawicznie - powiedział bezosobowym głosem jeden z nadzorujących instrumenty pomiarowe techkapłanów - To bardzo szybki proces, trwa od kilku tysięcy lat. W swoim czasie pochłonie również księżyc.
- Kiedy to nastąpi? - Krix przeniósł wzrok na adepta Mechanicus zaniepokojony ukrytą w słowach sługi Omnimesjasza groźbą.
- Już za pięć do sześciu tysięcy lat - odrzekł techkapłan, stojący przed konsoletą z wpiętymi w jej gniazda wtyczkami mechamacek.
Niewielka scenka napisana w oparciu o informacje przysłane mi przez Mistrza Gry na PW...