PBF - Jaśmin i wiśnia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2016, 19:20

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:30

Wejście do klubu znajdowało się w bocznej uliczce i pół piętra poniżej poziomu ulicy. Eduardo i Clarens pobiegli co sił w nogach w kierunku, z którego dobiegała muzyka, błyskawicznie tracąc z oczu zasnutego dymem forda. Kilku zgromadzonych za rogiem przechodniów obrzuciło nadbiegających mężczyzn badawczymi spojrzeniami, w szczególności odprowadzając wzrokiem mokre od krwi dłonie Białasa. Cała grupka skupiona była pod ścianą budynku, konferując pomiędzy sobą ściszonymi głosami.

Gonzo minął nieznajomych bez słowa, zbyt był zdyszany i wstrząśnięty ostatnimi wydarzeniami, by ostrzec ich choćby słowem. Zresztą w zaistniałej sytuacji każdy człowiek znajdujący się pomiędzy nim i napastnikami był na wagę złota.

Niedoszłe ofiary porwania zbiegły po schodkach ku wprawionym w ścianę sutereny metalowym drzwiom, nad którymi pulsował czerwoną poświatą neonowy szyld. Opierając dłoń na klamce Eduardo westchnął z nieudawaną ulgą, wtedy jednak do jego uszu dobiegły zbliżające się szybko pokrzykiwania w języku hiszpańskim.

- Są kurwa wiedzą, gdzie jesteśmy?! - wysapał spocony Clarens, napierający masą swego cielska na Latynosa - Namierzają nas czy co?!
Pościg wciąż depcze Wam po piętach! Proponuję ukryć się w tłumie w klubie, a następnie poszukać innego wyjścia z lokalu!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 29 marca 2016, 20:31

Clarens nacisnal klamke prowadząca do wejscia do lokalu a gdyby to nie pomagało zamierzal grzmotnac ze dwa razy w ciężkie metalowe podwoje.Rozgladal się przy tym nerwowo i oparł silnej pokusie przetarcia spocoego czoła mokrą od krwi ręka.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 marca 2016, 20:37

- Namierzają nas czy co? - słowa Clarensa rozbrzmiały w głowie fixera alarmująco. W ułamku sekundy przez mózg Eduardo przeszło miliony nerwowych bilodźców analizujących ostatnie słowa medyka. Jedynym myślowym skrótem jaki pozostał w wyliczance wykluczających się opcji pozostała sekwencja:

WYWIAD W TV. PODANIE NAMIARÓW NA FB. NUMER TELEFONU.

Latynos bez słowa wyciągnął z kieszeni smartfona i wyłączył go...
niestety chyba musze zerwac polaczenie z dyspozytorem policji:o

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 29 marca 2016, 20:44

- Odawaj mojego fona... - Bialas wyciagnal łapępo swoj smartek; który zdaje się badal nagrywał. Odzyskawszybgo pogmeral w kurtce sprawdzahac czy ma szoker ba wypadek gdyby cięć na bramce robił problemy z wpuszczeniem do impreziwni. Clarebs byl tak wściekły i przestraszony że nawet by ręką nie drgnela gdyby przyszło go użyć.
Mam czy zabrali miłośnicy cygar?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2016, 22:39

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:30

Przez otwarte zdecydowanym ruchem drzwi na zewnątrz klubu wylała się natychmiast żywa ostra muzyka, pełna harmonijnych akordów i zarazem bardzo głośna. Eduardo i Clarens wpadli do środka zatrzaskując drzwi za sobą, zaczęli przepychać się pomiędzy bawiącymi w środku gośćmi szukając jak największego tłoku.

Tłum ludzi zapewniał anonimowość, pozwalał się ukryć w niemal doskonały sposób, a w razie mało prawdopodobnego odkrycia przez Voodoo gwarantował nie lada chaos, dzięki któremu obaj mężczyźni mieli spore szanse na udaną ucieczkę.

W klubie było dobrze ponad sto osób, a przynajmniej takie odniósł w pierwszej chwili wrażenie Clarens. Większość tańczyła na parkiecie, inni siedzieli przy stolikach na galeriach półpiętra. Wbrew oczekiwaniom medyka w środku nie tłoczyli się wyłącznie Azjaci, jego wzrok napotkał pełny przekrój grup etnicznych Nowego Świata.

- Za bar, schowajmy się za bar! - Eduardo przycisnął usta do ucha Clarensa, szarpiąc go jednocześnie nagląco za ramię - Kupa ludzi, dobra nasza!

White przytaknął kumplowi ruchem głowy, po czym stężał porażony znienacka dziwną myślą, bardzo absurdalną, a mimo to uporczywie kłębiącą mu się w głowie.

Choć oczywiście było to niemożliwe, Clarens odniósł wrażenie, że wszyscy zgromadzeni w klubie goście gapili się wprost na niego. Zarówno ci tańczący, wciąż poruszający się w rytm muzyki, jak i goście siedzący na galeriach czy przy barze - wszyscy jak jeden mąż spoglądali w kierunku Murzyna.

Porażony jakimś spazmem niezrozumiałego niepokoju Clarens nie potrafił się wyzbyć przeświadczenia, że wszyscy ci dziwni ludzie patrzyli na jego skrzyżowane w łokciach ręce, wykorzystywane do tarasowania tłumu; na zbroczone krwią Boba dłonie. Niewykluczone, że niektórzy z nich mieli nowoczesną cyberoptykę przenikającą sensorami głęboki półmrok klubu, radzącą sobie z seriami stroboskopowych błysków oświetlenia. Niewykluczone też, że byli pośród nich goście potrafiący dzięki specjalistycznym implantom wywęszyć zapach krwi w pomieszczeniu wypełnionym mnóstwem ostrych zapachów.

Ale fakt, że spoglądali na Clarensa wszyscy bez wyjątku zmroził medykowi w jakiś niedorzeczny sposób krew w żyłach.

Nieświadomy emocji targających umysłem przyjaciela, Eduardo dopchał się do baru, ponad którym pulsował blaskiem czerwony neon z nazwą lokalu.

"Szkarłatne Elizjum".
Nigdy wcześniej tu nie byliście, ale klub wygląda przyjemnie...

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 30 marca 2016, 07:39

ja chyba śnię i źle zrozumiałem przekaz Ketha....
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 marca 2016, 11:55

Żeby była jasność. Gonzo wyłącza swój telefon, nie Clarensa.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 marca 2016, 17:35

Gonzales kiwnął ręką na ociągającego się dziwnie Clarensa. Fixer chciał dostać się do muszącego znajdować się po drugiej stronie sali wyjścia przeciwpożarowego lub przejścia na zaplecze i tamtędy prysnąć na drugą stronę kwartału zanim jakiś zbyt cwany Voodziarz odetnie im drogę ucieczki.

Szkarłatne Elizjum? Puta madre, co to za nazwa? - pomyślał i rozglądając się w podzukiwaniu wyjść. Nawet jeśli zdezaktywował potencjalne źródło trackingu, to Kubańczycy jeszcze byli bardzo dobrze poinformowani, że para, której szukali, znalazła się w klubie. Tylko ruch gwarantował im możliwość uniknięcia pogoni.
są tu jakieś alarmy przeciwpożarowe? Gonzo urochomiłby alarm, żeby otworzyły się wszystkie wyjścia przeciwpożarowe. Jak tłum zacznie wylewać się na ulicę, to będzie łatwiej prysnąć. Aha, nie chodzi mi o uruchomienie sprinklerów tylko "manual callpoint'a".

Trochę mam pietra, bo Keth wciągnął się lekko w WODa. Pewno ten tłum, lubieżnie się oblizujący na widok krwi i gapiący się na Clarensa to jacyś cyberkainici:o:o:o

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2016, 17:58

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:30

Docisnąwszy się do baru Eduardo zaczął szukać wzrokiem włączników zraszaczy. Nawet jeśli klub był na bakier z niektórymi pozwoleniami, ze względów bezpieczeństwa metropolitalna straż pożarna kontrolowała bardzo skrupulatnie podobne lokale wymuszając na ich właścicielach przestrzegania przepisów.

Siedząca na wysokim stołku po prawicy Gonza dziewczyna uścisnęła go leciutko palcami w ramię, zwróciła na siebie uwagę zdenerwowanego fiksera. Dopiero teraz Latynos pojął, że siedzi obok prawdziwej piękności o kruczoczarnych włosach i chorobliwie bladej skórze. Doskonale skrojona czarna sukienka opinała doskonale proporcjonalne ciało odsłaniając w połowie ud skrzyżowane zgrabnie nogi.

- Trafiłeś tu chyba przez przypadek? - ni to spytała, ni to stwierdziła nieznajoma - To zasadniczo zamknięta impreza. Czuję, że to zapowiedź upojnej nocy.

Eduardo nie potrafił uwierzyć w usłyszane słowa. Nie stronił od pięknych kobiet, miał też imponującą kolekcję płyt z filmami porno, ale w najśmielszych fantazjach nie spodziewałby się tak udanego podrywu na niezobowiązujący seks. Nim jednak zdążył odpowiedzieć, człowiek siedzący przy barze po jego przeciwnej stronie objął go ramieniem i przechylił na swoją stronę.

Zdumiony tak bezceremonialnym potraktowaniem, Latynos obejrzał się na wysokiego przystojnego mężczyznę w szykownej marynarce, noszącego na szyi misterny tatuaż w postaci kolorowej róży.

- Pamiętaj o naszej umowie, Scarlet - facet przemówił do pięknej czarnowłosej, gładząc jednocześnie długimi palcami szyję Eduarda i spoglądając głęboko w jego oczy - Należy mi się odstępne. Zabiorę go do siebie.

Zapatrzony w przepastne ciemne oczy nieznajomego Gonzo nawet nie pomyślał, by odmówić, ogarnięty niezrozumiałym umysłowym paraliżem odbierającym mu zdolność trzeźwego myślenia.
...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 marca 2016, 18:13

Fixerowi śpieszyło się. Śpieszyło mu się jak jasna cholera. A lasencja obiecująca cudowne wrażenia onieśmiała urodą i chęcią na upojną noc. Scarlett albo była dziwką (tylko czemu zaczepiała ze swoim alfonsem gościa w dziurawych spodniach i bez kasy), albo parka była na konkretnym haju. Tak czy owak, Eduardo musiał dokonać najtrudniejszego wyboru w swoim życiu, pomiędzy epickiem seksem, zwieńczonym odstrzeleniem przez Kubańczyków, lub życiem...

- Nic z tego laluniu... - Gonzales nawet nie wiedział czemu próbował spławić suczkę, dla którą pewnie jeszcze wczoraj bzyknąłby bez wahania na klubowym barze: - Fiuta mam do przeglądu, przegrzał się z nadmiaru adrenaliny. Zresztą nie mam hajsu.

Taka scenka odegrała mu się przed oczami... Ale fixer rzucił coś innego. Dziwne spotkanie podrzuciło pomysł, żeby z nimi wydostać się z klubu. Wciąż strzygł oczyma na lewo i prawo w poszukiwaniu włącznika alarmu, ale Parka pewno miała gdzieś tutaj furę, a przynajmniej wyglądała na takich co nie mieli problemu z kasą:

- Jasne Scarlett. Jestem twój. Spadajmy stąd byle szybko. - potem zwrócił się do mężczyzny: - Sorry gościu, ale ja nie z tych. Umowa umową, ale jak coś będziesz musiał zadowolić się Clarensem. On chyba jest homo. A jak nie jest to masz pecha, bo nie dam wyruchać najlepszego kumpla w kakao. Możemy już iść? Clarens szybko!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2016, 18:30

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:31|

Przystojna para przy barze wydała z siebie jednoczesne westchnięcia, wymieniła spojrzenia, w których pojawił się błysk zaskoczenia.

- Zdumiewające - powiedziała czarnowłosa kobieta - Podobno nigdy wcześniej żaden ci się nie oparł. I ty twierdzisz, że powinnam się uczyć dominacji od ciebie?

Eduardo nie miał pojęcia, o czym Scarlet mówiła, ale w ułamku sekundy pojął, że ma do czynienia z parą ekstrawaganckich seksualnych dewiantów, zapewne sadomasochistów, fetyszystów albo jeszcze gorszych degeneratów. Strofowany przez laskę facet zasyczał przez zaciśnięte zęby, odsłaniając je mimowolnie i demonstrując fikserowi dwa wyraźnie zarysowane kły.

Cyberdewiant! Gonzales wzdrygnął się na ten widok przypominając sobie nielegalne strony w sieci, gdzie działające bez legalizacji cybertechniki oferowały szeroką gamę zakazanych wszczepów, w tym wysuwanych kłów i szponów.

W tej samej chwili drzwi lokalu otworzyły się z donośnym trzaskiem słyszalnym nawet ponad dudniącą muzyką. Gonzo obejrzał się w tamtą stronę i ujrzał stojących w progu Kubańczyków.

Voodoo pozbyli się swoich kominiarek i schowali pod kurtkami broń, ale koniec końców dotarli do kryjówki uciekinierów i to nie wieściło nic dobrego.
Zła wiadomość: gangsterzy już tu są. Dobra: Clarens wypatrzył po przeciwnej stronie lokalu drugie wyjście!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 marca 2016, 18:48

Gonzales wyłowił porozumiewawcze spojrzenie Clarensa pokazującego drugie wyjście. Para dewiantów wydawała się bawić w jakąś głupią grę i wygladało, że nie okażą się pomocni, choć nie miał zamiaru kompletnie zrywać kontaktu z dziewczyną. Fixer raptownym ruchem odsunął dłoń mężczyzny i wycedził ostro:

- Mnie zdominować?! Ze Scarlett to bym ewentualnie rozważył jakieś latexy i dominacje, ale ty to się goń zboku, bo w kły zaraz zarobisz! - potem najzupełniej w świecie odezwał sie do piękności: - Daj numer telefonu Scarlett. Zadzwonie później i umówimy się na jakąś "romantico cito a ciegas" Albo kij, masz tu wizytówkę, bo czasu nie mam. Spadam sunia, bo ci kolesie tam przy wejściu zaraz ze mnie i Clarensa zrobią mokre plamy...

Potem rzucił się za Clarensem.
Co z tym włącznikiem alarmu? Spadamy do wyjścia czym prędzej.

Nie ma co. Z taką mordą Eduardo jest idealnym kandydatem na Brujaha:o

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2016, 19:26

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:31

Gość puszczający w didżejce muzykę ściszył ją nieco odnotowując widać obecność niepożądanych gości. Sześciu Kubańczyków weszło do klubu ostrożnymi krokami, rozglądając się bacznie wokół siebie i taksując wzrokiem bywalców lokalu. Goście odpowiedzieli im podobnymi spojrzeniami, tym razem przestając tańczyć. Atmosfera w klubie natychmiast stężała, jakby ścięła się w powietrzu, chociaż Eduardo nie potrafił do końca wyjaśnić wrażenia, jakie pojawiło się w jego zszarganym umyśle.

- Szukamy dwóch frajerów! - krzyknął w końcu jeden z boosterów - Jeden meks i jeden czarnuch. Wiemy, że tu wleźli. Zabierzemy ich i spadamy, od was niczego nie chcemy. Gdzie oni są?

Gonzo momentalnie oblał się zimnym potem. W każdym podobnym lokalu musiał się znaleźć ktoś, kto idąc za podszeptem zdrowego rozsądku wydałby poszukiwanych zbiegów chcąc w ten sposób uniknąć niepotrzebnych kłopotów. Voodoo nosili na twarzach tatuaże, które jawnie dowodziły ich tożsamości, więc zdemaskowanie przyczajonych za barem uciekinierów musiało być kwestią sekund, nie minut.

Muzyka wciąż grała i stanowiła źródło jedynych dźwięków w klubie. Setka gości przyglądała się gangsterom w idealnym bezruchu, z zachowaniem nieprzeniknionego milczenia. Gonzo odniósł przez chwilę wrażenie, że spogląda na zbiorowisko perfekcyjnie wykonanych manekinów, bo wydawać się mogło niemożliwością, by tak duża grupa żywych istot mogła zastygnąć w idealnym bezruchu.

Pociągnięty za rękaw przez Clarensa, fikser zaczął się przemieszczać chyłkiem w kierunku drzwi opatrzonych lampką wyjścia awaryjnego, znajdujących się po przeciwnej stronie tanecznej sali.

- Tam są! - któryś z Kubańczyków wrzasnął po hiszpańsku i okrzyk ten zmroził Gonzowi krew w żyłach. Voodoo rzucili się do przodu poprzez stojących im na drodze ludzi i wtedy ponad muzyką zadźwięczał inny odgłos, jeszcze bardziej przerażający niż atmosfera dziwacznego klubu.

Huk oddawanych na oślep strzałów.
Voodoo ruszyli poprzez tłum w ślad za BG, na dodatek wiedzeni swym zwyczajowym okrucieństwem zaczęli strzelać do tarasujących im drogę cywilów. Na szczęście macie naprawdę niedaleko do wyjścia ewakuacyjnego! :o

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 marca 2016, 19:31

spoko jeśli to wampiry, to przecież nic im nie będzie jak do nich Voodoo postrzelają, prawda? Pewno wezmą ich za świtę jakiegoś miejscowego Samedi...
Spadamy czym prędzej!!!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 30 marca 2016, 19:32

Pauza! Do cholery dajcie i mi cos napisać.:D
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ