PBF - Klątwa Burzy

Knurion
Reactions:
Posty: 55
Rejestracja: 22 grudnia 2014, 12:24
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Knurion » 29 marca 2016, 23:18

Ks. Jeż złapał za klamkę i poczuł okropne dreszcze, jego umysł został zalany nieznanym przekazem, który spowodował, że natychmiast przestał chcieć wchodzić do tego miejsca. Wziął głęboki wdecz i zrobił krok do przodu. Wszystko na około wydawało się ostrzegać przed przestąpieniem progu. Gdy otworzył nieznacznie drzwi poczuł jak włoski na karku uniosły się. Tak jak gdyby jakaś jego część odczytała znacznie więcej z zapachów które wydobyły się z domu.

Szybko wycofał się z pochopnego pomysłu eksploracji domostwa. Odrócił się do nadchodzącego dziennikarza.

- Zanim ksiądz zrobi coś pochopnego, raz jeszcze ostrzegam - Ordycz przemówił ściszonym głosem, najwyraźniej ulegając posępnej atmosferze miejsca i chwili - Ktoś może nas potraktować jako włamywaczy. W tym kraju za dużo mniejsze przewiny trafia się do więzienia. "Sprawy dla reportera" ksiądz nie ogląda?

Proboszcz spojrzał głęboko w oczy dziennikarzowi i rzekł - Panie Ordycz obawiam się najgorszego. - Po czym spojrzał w ciszy w kierunku plugawych drzwi , które bujały się powodowane niewidzialną siłą.Trzask, trzask.

Dwóch panów spoglądając w złowrogą ciemoność, która pojawiała się gdy drzwi stały otworem , mimowolnie odeszli parę kroków od domu.

Chcąc zmienić nastrój i dodać pewności siebie ks. Marek pociągnął temat kurtuazyjnie rozpoczęty przez reportera.

- Nie oglądam głupot w telewizji ani nie czytam gazet. Myślę, że sam pan wie najlepiej dlaczego jakie pl. A właśnie proszę mi powiedzieć czy czyta pan gazety? np. Super Express albo Fakty? - Ksiądz zaczął pocierać dłonie w celu ich ogrzania. Zmarzł okropnie. Załował, że nie wypił ćwiartki przed wyjściem. Zastanawiał się czy wtedy przekroczyłby próg tego nikczemnego domostwa.

Gdy rozmawiał z Ordyczem zerkał raz za razem w kierunku z którego dochodziła syrena policyjna w nadziei na szybkie przybycie policji.
"The real voyage of discovery consists not in seeking new landscapes, but in having new eyes".
Marcel Proust

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 30 marca 2016, 13:51

Tomasz z radością powitał fakt, iż duchowny zrezygnował z wejścia do budynku. Z bliska budynek wydawał się przytłaczająco wielki i mroczny. Coś, czego nie potrafił nazwać, wywoływało irracjonalny niepokój.
Jarl nie raz stawał oko w oko z niebezpiecznymi oprychami, ale wtedy było inaczej. Wtedy był to strach o życie. Jasno zdefiniowane zagrożenie itp. Tutaj czuł się inaczej, zupełnie jak za dawnych lat, gdy jako dziecko czytywał wieczorami powieści Poe i Mastertona, a potem bał się przejść przez ciemny przedpokój do toalety...

- Ależ proszę księdza - żachnął się zagadnięty - ja artykuły pisuję, nie czytam ich. Zdecydowanie wolę książki. Chociaż czytuję prasowe briefingi. Muszę być na bieżąco z... trendami. Zastanawiał się ksiądz kiedyś dlaczego ludzie lubują się w czytaniu "sensacyjnych njusów"?

Mówił spokojnym głosem, ale to całe gadanie o dupie Maryny nie rozluźniło go. Nerwy i mięśnie miał napięte jak postronki. Jakby oczekiwał, że z ciemnego wnętrza domu zaraz coś na nich wyskoczy.
Jeśli te wrzaski były głupim żartem, to ktoś perfekcyjnie wstrzelił się w klimat.

- O, nadciąga kawaleria - skomentował dźwięk policyjnej syreny.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2016, 14:00

Dom na Kruczym Wzgórzu, sobota 27 lutego

Posterunkowy Mazur. Na widok wysiadającego z radiowozu policjanta proboszcz odetchnął z nieskrywaną ulgą. Włączone migacze pojazdu rzucały na ściany budowli ruchliwą niebieską poświatę, przenikały świetlnymi refleksami krople spadającego coraz gęściej deszczu.

Ksiądz uświadomił sobie, że poruszony na wskroś dramatycznymi wydarzeniami, nawet nie zauważył, kiedy zaczęło padać.

- Jest pan sam? - zapytał pośpiesznie widząc, że na Krucze Wzgórze przyjechał tylko jeden mundurowy - A gdzie pański kolega?

- Na zwolnieniu lekarskim - odpowiedział Mazur włączając swą służbową latarkę. Snop ostrego światła wyłonił z ciemności masywne drewniane drzwi posiadłości - Dzwonił ksiądz na numer alarmowy. Co tu się stało?

Gotowiąc się do odpowiedzi proboszcz odnotował w myślach, że na drodze wiodącej ku kościołowi pojawiły się światła innego nadjeżdżającego samochodu.
Policjant już dotarł na miejsce. W domostwie nadal panuje niepokojąca cisza, nigdzie nie widać śladu życia, nie palą się żadne światła prócz kogutów radiowozu i latarki Mazura. Gwoli ścisłości, posterunkowy ma w samochodzie jeszcze jedną służbową latarkę (wspominam na wypadek, gdyby chciał komuś pożyczyć). I co teraz zrobicie?

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 30 marca 2016, 14:15

Przy domu na Kruczym Wzgórzu Sobota 27 Luty

Po wyjściu z radiowozu posterunkowy Mazur poczuł powiew wiatru i zimny deszcz. Może tego trzeba mu było? Trochę zimnego wiatru z deszczem, który uprzytomni mu, że wspomnienia są już tylko przeszłością.

To całkiem inna sytuacja, może to nic groźnego. Może ten dziwak sprowadził sobie tu jakaś panienkę której nie spodobały się jego preferencje sexualne i chce wydostać się z domu albo ćwiczą jakąś scenę do wystąpień teatralnych, tak jak kiedyś co mieliśmy zgłoszenie do domu, bo krzyczeli, że będą mordować i gwałcić a zastaliśmy zgraje studentów poprzebieranych w stroje wikingów. Na pewno to nic strasznego.

Wmawiając to sobie znów chował swój instynkt, który podsuwał mu złe przeczucia sprawiające, że zaczynał odczuwać irracjonalny strach.

Marcin kroczył szybko i pewnie starając się dogonić dwie postacie, które są przy drzwiach domu.
Zrobiło się ciemno, pomyślał.

- Jest pan sam? - zapytał pośpiesznie proboszcz - A gdzie pański kolega?

- Na zwolnieniu lekarskim - odpowiedział Mazur włączając swą służbową latarkę. Snop ostrego światła wyłonił z ciemności masywne drewniane drzwi posiadłości - Dzwonił ksiądz na numer alarmowy. Co tu się stało?
Skorygowałem leciutko ostatni fragment postu, by złożyć go w logiczną ciągłość z moim poprzednim wpisem - Keth
Ostatnio zmieniony 30 marca 2016, 14:23 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Centurion
Reactions:
Posty: 13
Rejestracja: 15 stycznia 2015, 18:44

Post autor: Centurion » 30 marca 2016, 14:43

Dom na Kruczym Wzgórzu, sobota 27 lutego

W drodze do Wzgórza przez głowę Wiktora przewijały się różne myśli lecz im bliżej był celu podróży tym bardziej odnosił wrażenie, że mrok za szybami samochodu robi się jakby gęstszy. Światła lamp samochodowych wydawały się ginąć w ciemnej jak smoła nocy. Nie był pewien czy zaburzenia wizji są spowodowane nałogiem alkoholowym, który uskuteczniał równie często co czytanie książek, czy może Dźwirzyno rzeczywiście było tak mroczne o tej godzinie. Cała ta atmosfera wywoływała w nim dzwiny niepokój skręcający trzewia.

Jeszcze tego brakowało, żebym z niosącego pomoc stał się jej potrzebującym. - pomyślał Kruk wykrzywiając twarz w grymasie przypominającym uśmiech.

Zbliżał się już do Kruczego Wzgórza zauważając jednocześnie niebieskie światła radiowozu, które w jego mniemaniu mogły oznaczać tylko złe wieści. Przyśpieszył swoją podróż dociskając pedał gazu do podłogi. Myśl o tym, że ktoś może znajdować się w sytuacji zagrażającej życiu dodawały mu adrenaliny i tym samym energii do działania. Zaparkował auto koło radiowozu, chwycił za torbę lekarską leżącą obok, w której znajdowały się najbardziej podstawowe medykamenty mogące uratować czyjś żywot, i po ciemku skierował się w stronę enigmatycznej posiadłości, usytuowanej na szczycie wzgórza, próbując potykać się jak najmniej.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2016, 14:54

Drodzy BG, chociaż Wasze postacie nie mają o tym pojęcia, cała drużyna już zebrała się w miejscu dramatycznego zdarzenia. Jest ciemno, pada deszcz, wieje silny wiatr. Posiadłość Bukowsky'ego wydaje się pozbawiona życia, nikt nie reaguje na nawoływania, nikt nie wzywa pomocy. Posterunkowy Mazur ma przy sobie latarkę, drugą trzyma w schowku w radiowozie, trzecią wozi w swoim samochodzie doktor Kruk.

Na razie znajdujecie się na zewnątrz posiadłości, ale co najmniej jeden z Was zaraz będzie musiał tam wejść - policjant oczywiście. Mazur może sam zaproponować, by ktoś mu towarzyszył albo Wy możecie rzucić propozycję, którą on może zaakceptować lub odrzucić.

BTW, podoba mi się Wasz styl gry i fakt, że choć jakoby uchodzicie za świeżaków w tej formie rozrywki, bardzo dobrze sobie radzicie i od startu wysoko stawiacie poprzeczkę. Oby tak dalej, a popadnięcie w obłęd macie gwarantowane! Pamiętajcie tylko, że Wasi bohaterowie nie mają najmniejszego pojęcia o Mitach i siłach nadprzyrodzonych (z wyjątkiem być może proboszcza) i zapewne przekonani są na razie, iż mają do czynienia z czynem kryminalnym!

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 30 marca 2016, 15:37

Ordycz postanowił nie wychodzić przed szereg. Niech proboszcz relacjonuje. To on wezwał policję, poza tym ma tu pewien autorytet.

Jarl wciąż za najbardziej prawdopodobną uważał wersję z głupim dowcipem. Dlatego wolał stać z boku i czekać na bezpośrednie pytania. Zawsze będzie mógł powiedzieć, że dał się zwieść atmosferze gotyckiego horroru i udzieliła mu się histeria duchownego.

Sprawdził poziom baterii w aparacie i wygrzebał z kieszeni legitymację prasową. Wiedział, że bez przepustki, "na cywila" nie ma szans by go tam wpuszczono, a skoro zmitrężył tu czas, to grzechem było by wrócić bez zdjęć... jakichkolwiek zdjęć.
Jarl magisterkę z antropologii pisał na temat szamanizmu. Jeden z rozdziałów był porównaniem szamanizmu z innymi systemami religijno-magicznymi. Stąd jego wiedza okultystyczna jest przyzwoita.

Oczywiście nie praktykuje czarów, nie chadza do wróżek itp., a o Cthulhu wie tyle, co każdy czytelnik prozy H.P.L. i nigdy nie traktował tych powieści jako opartych na faktach.

W zaistniałej sytuacji widzi gówniarski żart. Część jego dziennikarsko chciwej natury liczy na coś więcej, ale, mimo atmosfery, nie spodziewa się niczego nadprzyrodzonego.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2016, 18:15

Dom na Kruczym Wzgórzu, sobota 27 lutego

Proboszcz Marek natychmiast rozpoznał mężczyznę, który wysiadł z ciemnego Volvo. Doktor Wiktor Kruk, jedyny w Dźwirzynie lekarz pierwszego kontaktu. Krok był człowiekiem enigmatycznym i niezbyt w miasteczku lubianym, ale otaczała go reputacja dobrego specjalisty - zresztą w tych okolicznościach ksiądz był wdzięczny za obecność każdego na chłostanym wichrem Wzgórzu.

Gdzieś ponad Bałtykiem czarne przestworza rozdarła nitka potężnej błyskawicy, a chwilę później z oddali dobiegł odgłos gromu.

- Kazano mi tu przyjechać w związku z policyjną interwencją - oznajmił lekarz podnosząc jednocześnie kołnierz swej kurtki - Co się dokładnie stało? Są jacyś poszkodowani?
Fobetor powinien się niebawem zalogować, proponuję więc w międzyczasie zadeklarować w trybie technicznym, co kto z Was zamierza robić (dzięki temu łatwiej mi będzie napisać kolejne wstawki). Deklaracje można pisać w trybie warunkowym, na przykład "Wejdę do domu tylko na polecenie policjanta" albo "Jeśli po wejściu usłyszę jakieś krzyki, natychmiast stąd wieję". Pora sformułować jakiś plan działania, bo zegar tyka i potencjalny morderca może Wam zaraz uciec! :o

Centurion
Reactions:
Posty: 13
Rejestracja: 15 stycznia 2015, 18:44

Post autor: Centurion » 30 marca 2016, 18:40

Widząc nieoświetlone wnętrze domu wyciągam latarkę by mieć ją w pogotowiu. Jeśli policjant będzie chciał, żebym z nim wszedł w ramach asysty i możliwości szybkiego udzielenia pomocy ewentualnym ofiarom/ofierze napaści, to do niego dołączę.

Zauważam lekkie rozstrzęsienie księdza i dziennikarza. Ustalenie takich wniosków ułatwia mi dość spora, jak na hobbystę, wiedza dotycząca psychologii, którą Wiktor pozyskał dzięki czytaniu książek z tej dziedziny.

Jeśli wejdę do środka budynku i przydarzy się nam walka to jestem gotów się bronić lecz priorytet w tym zakresie pozostawiam panu policjantowi.

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 30 marca 2016, 19:44

Przed drzwiami domu na Kruczym Wzgórzu, sobota 27 lutego

Policjant w pierwszym momencie zapytał:
- Co wydarzyło się do tej pory proszę księdza?-
- Krzyki ucichły nienaturalnie - Powiedział ksiądz z nutką strachu w głosie - boimy się najgorszego .
- Ktoś opuszczał budynek? - Stanowczo zapytał Mazur.
- Nic nam o tym nie wiadomo - Odpowiedział duchowny zastanawiając się przez chwile.

-Zrobimy tak - Po chwili analizy posterunkowy dodał. - Proszę świątobliwość by poszedł pan szybko do mojego radiowozu i wziął latarkę, która znajduje się w szoferce. Razem z tutejszym dżentelmenem - wskazał na dziennikarza, którego imienia jeszcze nie poznał, a nie ma czasu by takimi uprzejmościami się zajmować - będziecie na zewnątrz pilnować czy aby ktoś nie próbuje uciec z miejsca zbrodni. Jeśli ktoś się pojawi proszę mi dać znać. Ja wraz z doktorem Krukiem wejdziemy do środka i zbadamy sytuację. Wejdę pierwszy Doktorze, proszę się trzymać blisko mnie.

Po wypowiedzeniu rozkazów przełożył latarkę do lewej ręki, wyciągnął prawą ręką pistolet. Po tym geście wszedł do środka. Tuż po pierwszych dwóch krokach posterunkowy krzyknął do wnętrza domostwa:
- Policja proszę wyjść i ujawnić się! Mieliśmy wezwanie w sprawie napaści.

Knurion
Reactions:
Posty: 55
Rejestracja: 22 grudnia 2014, 12:24
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Knurion » 30 marca 2016, 19:45

Determinacja proboszcza wzmogła się na nowo widząc Mazura. Pokrzepiony myślą ,że przybył uzbrojony fachowiec, ks. Jeż ma zamiar wejść razem do budynku z policjantem a następnie postara się znaleźć przedmiot który można użyć jako broń. Proboszcz chce wesprzeć policjanta w razie potrzeby.

Historia ich relacji nie należała do tych szczególnie ciepłych lecz proboszcz cenił Mazura za oddanie służbie, którego nie można było policjantowi odmówić.

Owszem ksiądz czyta różne książki z bogatych kościelnych zbiorów. Niemniej rozważania księdza zawsze były teoretyczne a nie praktyczne.
Ostatnio zmieniony 30 marca 2016, 19:48 przez Knurion, łącznie zmieniany 1 raz.
"The real voyage of discovery consists not in seeking new landscapes, but in having new eyes".
Marcel Proust

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2016, 19:48

Dom na Kruczym Wzgórzu, sobota 27 lutego

Przez opanowane oblicze lekarza musiał przemknąć jakiś wyraz skonfundowania, który nie uszedł uwadze Mazura.

- Potrzebuję pana blisko siebie - wyjaśnił posterunkowy - W środku może znajdować się ktoś pilnie potrzebujący pomocy. Niech pan się trzyma tuż za mną.

Wyciągnąwszy z kabury służbowy pistolet Mazur odbezpieczył i przeładował broń, po czym pociągnął drugą ręką za klamkę drzwi.

Otworzyły się bezgłośnie odsłaniające ciemne wnętrze holu.

- Policja! Proszę wyjść i ujawnić się! Mieliśmy wezwanie w sprawie napaści!

Nikt nie odpowiedział na wezwanie mundurowego, mroczne domostwo milczało niczym zaklęte.

Zbierając się na odwagę policjant przekroczył próg rezydencji znikając z oczu Ordycza i proboszcza Marka. Doktor Kruk podążył bez słowa protestu w ślad za Mazurem, świecąc sobie pod nogi własną latarkę.
Dwaj mężczyźni weszli do środka, dwaj teoretycznie zostają na zewnątrz (jeśli zechcą się zastosować do polecenia). Bierzecie latarkę z radiowozu?

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 30 marca 2016, 19:59

Ordycz nie był zachwycony poleceniami policjanta, ale postanowił nie ignorować ich... przynajmniej póki nie wyjaśni się, co jest wewnątrz.
Jeśli proboszcz nie pofatyguje się po latarkę, to ja to zrobię.

Do środka wejdę jeśli usłyszę odgłosy walki lub jakieś okrzyki, sugerujące, że znaleziono coś makabrycznego, a przez to wartego sfotografowania.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2016, 20:20

Dom na Kruczym Wzgórzu, sobota 27 lutego

Obszerny hol posiadłości pogrążony był w całkowitych ciemnościach. Promień światła rzucany przez latarkę Mazura wyłonił z mroku kilka wieszaków, jakieś staroświeckie półki na obuwie, mocno wydeptany dywan. W nieprzeniknionej ciszy wypełniającej wnętrze domu słychać było płytkie oddechy obu mężczyzn i skrzypienie podłogowych desek pod ich stopami.

Posterunkowy pochwycił w światło latarki drzwi osadzone w ścianie po przeciwnej stronie pozbawionego okien holu, podążył w ich stronę idąc na tyle wolno, by lekarz bez trudu za nim nadążył.

- Tu już chyba nikogo nie ma - mruknął ledwie słyszalnie doktor Kruk, wypowiadając na głos podejrzenia policjanta.

Mazur obrócił latarkę w dłoni tak, by zdołał jednocześnie pociągnąć nią za klamkę, ścisnął mocniej palcami prawej ręki służbowego Walthera. Było w ciszy tego domostwa coś tak złowróżbnego, że skóra człowiekowi cierpła na samą myśl.

Otworzył drzwi i przekroczył bezszelestnie próg pomieszczenia. Gdzieś z zewnątrz dobiegł odgłos kolejnego gromu i tym razem trupia poświata przedostała się do wnętrza pomieszczenia przez częściowo zasłonięte grubymi kotarami okna. W jej bladym świetle posterunkowy dostrzegł na ułamek chwili zarysy komód, stołu z ustawionymi wokół krzesłami, czegoś przypominającego wielką sofę. W środku nie paliła się ani jedna lampa, ale Mazur nie wierzył, by dziwnym zbiegiem okoliczności wysiadła cała elektryczność.
Pomieszczenie wygląda na bawialnię lub jadalnię, trudno to określić. Chciałbym przypomnieć, że nie jesteście zdani tylko na latarki, istnieje opcja poszukania dłonią kontaktu, by włączyć normalne światło! To nie rok 1890! ;)

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 30 marca 2016, 20:40

Spróbuje zapalić światło jeśli będę w pobliżu jakiegoś kontaktu. Jeśli to się powiedzie będę zapałał wszędzie światło. Zamierzam zbadać najpierw parter.
Sprawdzić pomieszczenia i czy jest jakieś wyjście na tyłach.
Nasłuchuję czy ktoś nie porusza się w tym domu, czy jakieś deski nie skrzypią itp.
Po zbadaniu parteru, jeśli nic nie znajdę, wejdę na górę i to samo. Potem jeśli nic nie znajdę, sprawdzę piwnice. W razie gdybyśmy znaleźli ofiarę bez sprawcy, rozkaże Doktorowi się nią zająć.

ODPOWIEDZ