- Przeklęte te kamienie jak cała ta ziemia Alfrze. Lepiej zostaw je w spokoju bo z płynnej ciemności ukrytej w sprytnej zagadce nic dobrego wyjść nie może. Może i nie jestem uczonym ale tyle to nawet dziecko wie i żeby to rozumieć nie trzeba wcale żadnych ksiąg studiować.
- Tym bardziej dziwi mnie, że uczeni potrafią o takich rzeczach zapominać...
Lekceważące słowa Vidgara ubodły Kyariela burząc jego młodzieńczą krew, przez chwilę miał ochotę podejść do niego i patrząc mu prosto w oczy zapytać czy uważa, że to zatem przypadek był iż zapiski gnoma urwały się zaraz po odkryciu kamieni i rozpoczęciu nad nimi badań? Z resztą nawet jeśli nie przywiązywać wagi do kamieni to chyba samo nagłe ich zniknięcie powinno obudzić niepokój.Już miał skierować się w jego stronę i wyrzucić z siebie to wszystko kiedy dotarło do niego że nie powinni w tym momencie się poróżniać, dostrzegł z resztą podobieństwo tej sytuacji z gnomim brakiem zrozumienia dla szamana. Postanowił więc utarczki słowne przełożyć na lepsze czasy, powiedział więc tylko:
- nie umniejszaj mym umiejętnościom Vidgarze, nie czas na to i nie miejsce.
Po tych słowach zbliżył się do bagniska i skupił na próbie odczytu wzorca. Zajął pozycję i znieruchomiał w skupieniu, kiedy dotarł do interesujących go informacji, postąpił parę kroków wprzód chcąc sprawdzić czy przypadkiem kamienie nie zatopiły się po prostu głębiej w błocie i dlatego ich na początku nie dostrzegł. Przeczesując wzrokiem powierzchnię bagna jego oczy zatrzymały się na czymś jasnoszarym, kiedy skupił się na tym bardziej spostrzegł że jest to jakby jakiś zasłonięty butwiejącymi gałęziami oraz pasmami mgły filar, pokryty rzeźbieniami. Podszedł bliżej chcąc sprawdzić ten kamienny zdaje się przedmiot.
[/center]
[/center]