Wieżowiec NT54, 20 grudnia 2021, 06:50
Diana Miller roześmiała się po pytaniu Eduarda tak dźwięcznie i szczerze, że zauroczony jej osobą Clarens dosłownie się w tym śmiechu rozpłynął. Zapatrzony w doskonałej jakości cyberoczy kobiety, medyk kompetnie w nich utonął.
- Doceniam żart - oznajmiła Diana - Zrewanżuję się w podobnym stylu. Mam przy sobie pięćdziesiąt tysięcy w wysokich nominałach. Da pan radę rozmienić, żeby wydać resztę?
Kobieta puściła Gonzowi oko, po czym spoważniała przyjmując bardziej oficjalną pozę.
- Zapraszam do pokoju konferencyjnego. Pan Robins z działu prawnego już czeka. Proszę za mną.
Poruszając się z wystudiowaną gracją, doskonale świadoma wrażenia wywartego na Białasie, Miller ruszyła poprzez hol w kierunku jednej z szybkobieżnych wind. Goście podążyli za nią starając się nie gapić zbyt otwarcie na zarysowane pod cienkim materiałem kostiumu pośladki przewodniczki.
- Tydzień z wyra bym nie puścił - wyszeptał ledwie słyszalnie Clarens przechylając głowę w stronę fiksera.
Wyłożona lustrzanymi panelami winda pomknęła bezszelestnie na dwudzieste piętro drapacza chmura, otworzyła się na urządzony z eleganckim smakiem korytarz. Mijając przeszkolne drzwi biur goście chłonęli wszystkimi zmysłami aurę komfortu i smaku promieniującą z dębowych paneli ściennych, chromowanych futryn i drogich skórzanych sof ustawionych przy wejściach do poszczególnych pomieszczeń. Po korytarzu poruszali się zaaferowani pracą korpowie, bez wyjątku elegancko ubrani. Obeznany w temacie mody Eduardo uznał na oko, że najtańszy z widzianych garniturów kosztował trzy i pół tysiąca - nim zdążył jednak zarzucić do Clarensa pełnym zawiści komentarzem, Diana wprowadziła go do pokoju konferencyjnego.
Pięć siedzących tam osób przywitało się z gośćmi w niezwykle uprzejmy sposób, wymieniając z nimi uściski dłoni i dokonując stosownej prezentacji. Zawiść Eduarda w stosunku do korporacyjnych karierowiczów natychmiast wzrosła do niebotycznego poziomu, bo przedstawiciele działu prawnego i sekcji informacyjnej wyglądali nienaturalnie pięknie pod każdym względem. Gładka skóra, zadbane włosy, idealnie przycięte bródki i czyste paznokcie - Gonzo nie wątpił, że wszyscy pakowali grube patole w chirurgów plastycznych i kosmetyczki.
A Bogu ducha winni nieszczęśliwcy pokroju Eduarda - ciężko pracujący na swe podstawowe potrzeby krawędziarze, odmawiający sobie co chwila piwa albo działki syntokoki - mieli oglądać takich wyperfumowanych bobrów tylko na ekranach korporacyjnych telenowel.
- Warunki koncernu pozostają niezmienione - oświadczył Gary Robins, szef dziennej zmiany w dziale prawnym - Pełna wyłączność na całość materiału. Przekazują nam panowie prawa autorskie na mocy pisemnego oświadczenia. Kwota umowna wynagrodzenia zostanie przelana natychmiast po parafowaniu umowy sprzedaży, bezpośrednio na wskazane rachunki bankowe bądź karty SIM.
- Oczywiście przeniesienie na nas praw autorskich nie zwalnia panów z ewentualnej odpowiedzialności karnej lub cywilnej w przypadku czyichś roszczeń - dodał siedzący obok Robinsa korp - W tym konkretnym przypadku jak również w razie dochodzenia ze strony organów ścigania Net 54 jest jedynie osobą trzecią.
- Frank Sutton wspominał, że zamierzali panowie zachować część praw autorskich - podjął konwersację Robins - O ile dobrze zrozumiałem, chodziło o fragment o charakterze pornograficznym. Obawiam się, że wyłączność do materiału obejmuje jego całość, nie można z niej wyłączyć żadnego fragmentu. Oczywiście pragnę panów zapewnić, że w przypadku emisji tego specyficznego fragmentu panów twarze zostaną komputerowo zniekształcone zgodnie z przepisami o ochronie prywatności.
Chcielibyście coś dodać?