PBF - W Mroku Oxanu

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 czerwca 2016, 17:31

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 (Iparu) Pani Trzcin[/center]
Łaskawość Mnumbi rzeczywiście nie znała tej nocy granic. Ehecatlem bez najmniejszego cudu dostał się do umówionego okna, a nie podniósł przy tym żadnego alarmu mogącego świadczyć o czyhających za przejściem strażnikach.

- Pani, teraz ty - szepnął ponad pluskiem wody alchemik, nie ważąc się spojrzeć wprost w karmazynowe oczy Ixari - Nie chcę uwłaczyć twej pięknej godności, lecz jeśli masz taką potrzebę, mogę cię podsadzić ku linie. Jeśli nie, chwała niech będzie Bogini Nocy, że cię obdarzyła nadludzką gracją.
Czy jeśli my sobie będziemy wzajemnie pomagali przy forsowaniu okna, dostaniemy za to jakieś dodatnie modyfikatory do testu wspinaczki?

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 19 czerwca 2016, 13:07

[center]Skład, dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul[/center]

Ah-saa-brax czekał. Nikt się nie pojawiał, a mijały minuty, chwile, które zawały się przeciągać w nieskończoność. Zniesmaczony oczekiwaniem jął przeszukiwać pomieszczenie. Worki odsłoniły przed nim skarby z AjArd -niespotykane na Lenji przyprawy i różnych gatunków zioła, a wszystkie tak aromatyczne, ostre, kwaśne, bądź słodkie w swym aromacie. Szukał dalej... sprawdził półki we wnęce w ścianie. Wypełniały je najróżniejsze karafki, fiolki i słoje z nieznaną mu zawartością, może z wyłączeniem kilku rzeczy, w tym podejrzanego słoika z czymś co przypominało jakieś czarniawe ślepia. Przejrzał dalej półkę natrafiając na karafkę złotego wina. Butelka, choć niezbyt spora zdawała się zbyt duża, aby móc ją umieścić w którejś z sakw przy pasie. Poszukiwania doprowadziły go w końcu do wyszywanej roślinnym ornamentami saszetki. Rozwiązał sakiewkę, z której rozniosła się sucha, słodka i lekko dusząca woń. Maki... niewielkie główki maku błękitnego. Nie znał się na ziołach, ale to każdy potrafiłby rozpoznać. Ich chłodne, błękitne główki, zwinięte, uśpione. Tak cenne na w zamkniętych komnatach pyszniących się splendorem palarni. Doskonała substancja... delikatna, subtelna wręcz na początku... doskonała trucizna...

[center]***[/center]

Syn Słońca ku zdziwieniu wszystkich wzbił się gładko w powietrze, lądując bezdźwięcznie na przyokiennym gzymsie. Niewielka łódź została umocowana. Pozostawili ją za sobą kołyszącą się na falach jak łupina orzecha. Paladyn pomógł każdemu dostać się do otwartego przez Stratisa okna. Mag był ostatni. Z trudem wciągnął go po linie. Oparł się o zdobny szklaną mozaiką otwór okienny. Przed oczami migotały mu jaskrawe plamy przetykane na zmianę chwilami zamroczenia. Mimo swej wrodzonej siły i wytrzymałości, uzyskanej w wyniku codziennych treningów, jego mięśnie drżały ze zmęczenia, łaknąc choć chwili życiodajnego odpoczynku. W raz z Zyanyą, Khemem i MezXtlim zdołał zagłębić się w czeluść kamiennej budowli. Powitało ich zaciemnione wnętrze składu. Duszne, zakurzone pomieszczenie, w którym majaczyły sylwety czterech filarów podtrzymujących sufit, oraz masy najróżniejszych worków i skrzyń. MezXtli natychmiast skierował swe kroki do drugiego pomieszczenia, w którym czekał już od dłuższego czasu Specjalista od otwierania zamków i rozbrajania pułapek opłacany przez samego Oroni. Zebrali się w końcu wszyscy w Sali przesyconej drażniącym aromatem przypraw.
Paladyn wciąga każdego na linie. Jest to spory wysiłek, wymagający więc testu siły. Ponadto dzięki zdolności podniesienia atrybutu z żywiołu ziemi, paladyn ma dodatkowe 9 do S.F. Rzut: 54. Test niezdany. Paladyn wciągnie swych towarzyszy liną, jednakże nadwyręży sobie mięśnie i jest bardzo zmęczony. Przez osłabienie Ehecatlem ma karę - 10 do S.F., chyba, że odpocznie przynajmniej 15 minut.
Ostatnio zmieniony 19 czerwca 2016, 13:28 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 19 czerwca 2016, 13:22

[center]Calli, Skład Bentaresh, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Niewielkie, szeleszczące główki zostały starannie zawinięte, a następnie zniknęły w jednej z sakw złodzieja. Zanotował w pamięci położenie bukłaka ze złotym winem. Zawsze przecież można było wrócić po niego, wychodząc. Ciche skrzypnięcie w głębi magazynu, poinformowało go, iż pozostali uczestnicy nocnej wycieczki zjawili się wreszcie. Musiał przyznać, że nawet starali się być cicho. No, może poza Synem Słońca, który dyszał, niczym wa'ang rzeczny, leżący na brzegu po dniu ciężkiej pracy.

Wyłaniając się z cieni chciał rzucić jakiś kąśliwy komentarz. Na szczęście w porę ugryzł się w język, przypominając sobie, że otaczają go sami szlachetnie urodzeni. No, przynajmniej szlachetniej niż on sam... Mruknął więc tylko:

- Dobrze, że wreszcie jesteście. Na drzwiach do domu tej niewiasty są magiczne glify. Mogę spróbować rozbroić je, ale to będzie ryzykowne. Litery są bardzo drobne... Może wy, czarodzieju - dodał, zwracając się do MezXtli. - poradzicie sobie z nimi lepiej?

Stojąc przy nowo przybyłych przyjrzał się paladynowi. Wojownik faktycznie nie wyglądał najlepiej, sprawiając wrażenie jakby ostatnie pół godzony biegał wokół domostwa Bentaresh. Najprawdopodobniej w zbroi i z workiem kamieni na plecach.

- Aru, mam trochę koki - szepnął złodziej dyskretnie. - Mogę wam pożyczyć, jeśli potrzebujecie...

Gdzieś w głębi serca przeklął swój altruizm. Wszakże biorąc pod uwagę obecność uzbrojonych Tiba za drzwiami, wolał, by ten gość, władający ciężką maczuga i tarczą, i będący ponadto wyjątkowo po tej samej stronie, był w pełni sił. Właściwie więc powinienem postrzegać to jako inwestycję - pomyślał i ta konkluzja uciszyła wszelkie rozterki jego łotrowskiego sumienia.
Jeśli Paladyn wyrazi chęć, dam mu 1 dawkę koki.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 czerwca 2016, 22:17

[center]Skład w dzielnicy kupieckiej, 15 Pani Trzcin[/center]
Wciągnięty do wnętrza tajemniczej budowli alchemik rozpłaszczył się na chwilę na jej posadzce, chłonąc całą swą jaźnią rozkoszny dotyk ziemi rozciągającej się pod ciałem mężczyzny. Przyjemność ta trwała ledwie kilka uderzeń serca, ponieważ powaga chwili nie pozwalała na nic więcej, lecz nawet tak przelotny kontakt z patronackim żywiołem pozwolił Mibampesowi odbudować pewność siebie solidnie nadwerężoną podczas rzecznej przeprawy.

- Chwała Mnumbi, a także wszelkim innym dobrym bóstwom - wyszeptał AjArdczyk podnosząc się na nogi i rozglądając bacznie wokół siebie. Reszta szpiegów już podążała do sąsiedniego pomieszczenia, zalatującego ostrą wonią zmieszanych ze sobą zapachów różnych przypraw.

- Witaj, drogi Stratisie - Khem z trudem powstrzymał chęć objęcia i przytulenia nieszczęsnego młodego artysty - Szczerze ci współczuję tego strasznego doznania samotności, którego doznałeś. Teraz jednak jesteśmy wszyscy razem i możesz mi wierzyć, że zadbam o twe bezpieczeństwo.
Dobra, co teraz? Czy MezXtli mógłby ponownie przybrać swą eteryczną formę i poszukać więźnia?

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 20 czerwca 2016, 10:08

[center]Calli, Skład Bentaresh, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Słysząc słowa alchemika, Sa na moment zapomniał języka w gębie. Co zresztą zdarzało mu się niezmiernie rzadko. Chwilę później jego mózg zaczął pracować z ogromną prędkością, kalkulując ewentualne zyski i straty, wynikłe z tego niespodziewanego zainteresowania jego skromną osobą. Troska AjArdczyka była co najmniej kuriozalna. Zwłaszcza, iż znali się dopiero... Hmmm... Jeden dzień? Właściwie dwa, jeśli doliczyć hecę z ryczyosłem... Z drugiej strony wszakże nie należało lekceważyć nowo zdobytych przyjaciół. Zwłaszcza, jeśli byli odpowiednio majętni.

Pomyślał więc, iż dobrze się stało, że w półmroku składu, uczony nie mógł dostrzec wyrazu jego twarzy. Wciąż przecież nie było za późno, by wykorzystać tą sytuację. Westchnął więc ciężko, niby ze wzruszenia i ozwał się w te słowa:

- Dziękuję wam khadi, za pamięć i troskę. To bardzo szlachetnie z waszej strony... Wszakże teraz może szanowny Mextli zechciałby obejrzeć glif, któy wskażę? Ten uwięziony tu nieszczęśnik musi być w ogromnej