Pierwszy raz prowadziłem larpa i muszę powiedzieć, że to nie jest łatwa sprawa. Jeżeli zależy Ci na tym, aby wszystko wyszło dobrze, to niestety ale trzeba poświęcić dużo czasu na przygotowania. Nie sądziłem, że to będzie aż tak wymagające, a przede wszystkim pożerające czas. Jednak efekt końcowy był dla mnie wystarczającą nagrodą.
Chciałbym oczywiście wszystkim podziękować za włożoną pracę nad wystrojem, strojami oraz grę aktorską. Pomimo faktu, że dla większości graczy ten rodzaj zabawy był nowością, nie udało mi się zauważyć braku wczucia w postać. Jako MG niestety nie byłem obecny przy wszystkich scenach, gdyż co jakiś czas musiałem rozmawiać z graczami. W odpowiednich momentach podchodziłem do konkretnych graczy i dawałem dodatkowe informacja jakie mogła zdobyć postać, odpowiadałem na pytania i reagowałem na działania graczy jakie działy się "poza terenem larpa". Ciesze się, że mogłem w każdym momencie puścić dowolny utwór, co ułatwiło mi wprowadzenie odpowiedniego klimatu.
Podziękowania dla Sigila za włożoną pracę i pomoc w organizacji. Podobał mi się szczególnie pomysł z szczurzą wyrocznią. Szczury musiały powiedzieć wszystko co mogły, bo karteczki z napisami zostały na pewno przez wielu przeczytane. Przy szczurach było ponad 30 punktów krwi. Nie sądziłem, że szczury będą cieszyć się takim powodzeniem

Strzał w dziesiątkę.
Latarki UV pozwalające widzieć "ukryte" napisy na fiolkach to kolejny super pomysł. Nadwrażliwość wielu pomogła, szczególnie pod koniec gry. Podobnie jak idea, by za kielich wina zakupiony w barze otrzymać punkt krwi (max do trzech) cieszyła się wielkim powodzeniem. Wszyscy mogli poczuć, że znajdują się w Elizjum, gdzie krwi jest pod dostatkiem. Brawa dla barmana za improwizację i teksty typu "chwileczkę, muszę utoczyć..."
Muszę pochwalić jeszcze grę Primogena Ventrue, który przez całego larpa grał tak, jakby używał mocy Majestatu. Nie musiał tego robić. Każdy miał do niego respekt, a Obywatele i Pariasi uciekali sprzed jego oblicza. Występ Silvio Bertone, który śpiewał z podkładu, ale w grze wyglądało to naprawdę dobrze. W tym czasie druga połowa graczy walczyła z Szczurołakiem i tutaj brawa dla pomocnika, który miał grać jedną walkę, ale gracze stwierdzili że zabierają go na przesłuchanie. Dzięki temu miał okazję zagrać więźnia (w końcu niepilnowany i tak uciekł Kainitom do kanałów):)
Richard z Orleanu i jego amerykańskie wstawki rozbawiały wielu graczy. Szeryf w wykonaniu Assamity podobnie jak Primogen Ventrue straszył swoją osobą, no i oczywiście lała się krew. Jako MG zapamiętałem sceny, w których rozbiła się urna z prochami byłego Szeryfa, wraz z jego portretem, walka z Szczurołakiem, krew na twarzach niektórych graczy oraz koniec, gdzie wcieliłem się w wolę Primogena klanu Brujah. Końcówka bardzo mi się podobała, gdyż mogłem poczuć przez chwilę emocje jakie towarzyszyły graczom.
Jeszcze raz podziękowania dla wszystkich i mam nadzieję, że następnym razem będzie jeszcze lepiej. Bez was nie udałoby się, jesteście wspaniali!