PBF - Cień obłędu
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Obym był złym prorokiem, ale taka "anomalia" jak gruby Space Marine (czyli uszkodzenie genoziarna) spowoduje prędzej czy później (dlaczego jeszcze nie spowodowała ???) ekspresową wysyłkę na łono Imperatora. Niesankcjonowana mutacja, skażenie genoziarna... za to może polecieć nie tylko jeden SM ale i cała Kompania... albo Zakon - historia zna takie przypadki /EVILS/
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Spokojnie Karganie. Najpierw trzeba się będzie dowiedzieć czego się nażarl. Bo mize trzeba będzie ukarac kucharza, cały oddział gastronomiczny albo nawet całą planetę dostarczająca żywność. Historia zna i takie przypadki : D
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Komnata Czuwania, 99.827.M41
Wypowiedziana przez Ragnara sugestia zwróciła skrycie uwagę Khetona - apotekariusz nie poświęcił jednakże swych myśli demonicznym zakusom Slaanesha, a samej osobie Kosmicznego Wilka. Wąż przebywał w fortecy od czterech miesięcy i zdążył poznać bliżej niemal wszystkich pozostałych Astartes pełniących w tym miejscu rotacyjną służbę. Chociaż wywodzili się z wielu zakonów, w powierzchownym kontakcie sprawiali wrażenie niemal całkowicie kompatybilnych genetycznie z wzorcem progenoidalnym Żelaznych Węży.
Ragnar Lodbrok okazał się zdumiewającym wyjątkiem. Jego przejawiająca się nadmiernym otłuszczeniem budowa ciała od pierwszej chwili wzbudziła zaskoczenie i niedowierzanie przedstawiciela Apotekarionu Ithaki. Kheton posiadał dość specjalistycznej wiedzy, by zdawać sobie sprawę z istnienia pewnych abberacji genetycznych uzależnionych od genoziarna Wielkich Ojców. Nienaturalna bladość skóry Tiberiusa, estetyczna niegdyś aparycja Leonatosa czy wyraźnie zarysowane kły Ragnara stanowiły element ich genetycznego dziedzictwa i słusznie uchodziły za powód do dumy, ale gruba warstwa tłuszczu obrastająca cielsko Lodbroka musiała mieć zupełnie inne korzenie.
Kilku służących w fortecy apotekariuszy dbało o podstawową opiekę medyczną nad przedstawicielami różnych zakonów, ale przyjęte w Straży Śmierci konwenanse uniemożliwiały przeprowadzanie bardziej skomplikowanych zabiegów. Kheton wiedział, że powodem tego zakazu była chęć ukrycia przez niektóre zakony kłopotliwych sekretów, najczęściej związanych z nieprawidłowym funkcjonowaniem części nadludzkich organów. Dlatego właśnie Wąż nie miał dotąd sposobności, by zgłębić tajemnicę nienaturalnej i budzącej zrozumiałe zaniepokojenie otyłości Ragnara. Wszelkie nieautoryzowane odchylenia od jedynego wzorca DNA Astartes były oczywistą herezją. Imperator stworzył łańcuch genetyczny transludzi dzięki geniuszowi swego umysłu i nie istniał żaden powód do zmiany tej wieczystej wizji.
Żelazny Wąż toczył w myślach ustawiczną walkę pomiędzy dyplomatycznym umiarem, etykietą właściwą w kręgach Astartes, obowiązkiem wobec kodeksu etycznego Apotekarionu oraz własną zawodową ciekawością.
Wynik tej walki wciąż pozostawał nierozstrzygnięty.
Wypowiedziana przez Ragnara sugestia zwróciła skrycie uwagę Khetona - apotekariusz nie poświęcił jednakże swych myśli demonicznym zakusom Slaanesha, a samej osobie Kosmicznego Wilka. Wąż przebywał w fortecy od czterech miesięcy i zdążył poznać bliżej niemal wszystkich pozostałych Astartes pełniących w tym miejscu rotacyjną służbę. Chociaż wywodzili się z wielu zakonów, w powierzchownym kontakcie sprawiali wrażenie niemal całkowicie kompatybilnych genetycznie z wzorcem progenoidalnym Żelaznych Węży.
Ragnar Lodbrok okazał się zdumiewającym wyjątkiem. Jego przejawiająca się nadmiernym otłuszczeniem budowa ciała od pierwszej chwili wzbudziła zaskoczenie i niedowierzanie przedstawiciela Apotekarionu Ithaki. Kheton posiadał dość specjalistycznej wiedzy, by zdawać sobie sprawę z istnienia pewnych abberacji genetycznych uzależnionych od genoziarna Wielkich Ojców. Nienaturalna bladość skóry Tiberiusa, estetyczna niegdyś aparycja Leonatosa czy wyraźnie zarysowane kły Ragnara stanowiły element ich genetycznego dziedzictwa i słusznie uchodziły za powód do dumy, ale gruba warstwa tłuszczu obrastająca cielsko Lodbroka musiała mieć zupełnie inne korzenie.
Kilku służących w fortecy apotekariuszy dbało o podstawową opiekę medyczną nad przedstawicielami różnych zakonów, ale przyjęte w Straży Śmierci konwenanse uniemożliwiały przeprowadzanie bardziej skomplikowanych zabiegów. Kheton wiedział, że powodem tego zakazu była chęć ukrycia przez niektóre zakony kłopotliwych sekretów, najczęściej związanych z nieprawidłowym funkcjonowaniem części nadludzkich organów. Dlatego właśnie Wąż nie miał dotąd sposobności, by zgłębić tajemnicę nienaturalnej i budzącej zrozumiałe zaniepokojenie otyłości Ragnara. Wszelkie nieautoryzowane odchylenia od jedynego wzorca DNA Astartes były oczywistą herezją. Imperator stworzył łańcuch genetyczny transludzi dzięki geniuszowi swego umysłu i nie istniał żaden powód do zmiany tej wieczystej wizji.
Żelazny Wąż toczył w myślach ustawiczną walkę pomiędzy dyplomatycznym umiarem, etykietą właściwą w kręgach Astartes, obowiązkiem wobec kodeksu etycznego Apotekarionu oraz własną zawodową ciekawością.
Wynik tej walki wciąż pozostawał nierozstrzygnięty.
Cierpliwość to podstawa. Niech tylko Long Fang odniesie jakieś krytyczne rany, wtedy pod pretekstem niezbędnej pomocy dokonam na nim wiwisekcji i odkryję powód istnienia tego bluźnierczego sadła!
Komnata Czuwania, 99.827.M41
Quist spojrzała na Ragnara nie kryjąc odrazy. Kosmiczne Wilki od wieków wzbudzały wątpliwości inkwizycji, czystość ich genomu i lojalność nie były jednoznaczne. Przez myśl Inkwizytor przemknęła możliwość, że oddelegowanie do Straży akurat tego Marine, tak odbiegającego od wzorca, było celowym afrontem jaki Wielki Wilk postanowił uczynić Ordo Xenos. Nie dała jednak tego po sobie poznać, całkowicie zignorowała uwagę Długiego Szpona.
- Została nam do omówienia jeszcze jedna kwestia. Wiecie już, że ostatnie wydarzenia wzbudziły reakcję Krypty Omega. - spojrzała porozumiewawczo na kapitana Tarrana a ten bez słowa zbliżył się niosąc ostrożnie bogato inkrustowaną szkatułę. Wykonano ją z niezwykłą starannością z nieznanego Astartes drewna okutego szlachetnymi metalami. Pokrywające ją symbole sugerowały, że pochodziła z czasów Wielkiej Krucjaty lub nawet wcześniejszych. Fakt, że nie zniszczył jej upływ czasu niezbicie świadczył o tym, że przez wieki zamknięta była w stazie. Strażnik Burzy powoli uchylił wieko, na karmazynowym jedwabiu spoczywał antyczny artefakt. Idealna kula, na wpół przezroczysta, wykonana była z dziwnego, poprzecinanego różnobarwnymi żyłami minerału. Sfera była wielkości pięści Astartes. Lub głowy zwykłego człowieka. Oplatały ją misternie wykonane węże czy też smoki z brązu i srebra, których splecione ogony tworzyły jakby uchwyt, pozwalający pewnie unieść kryształ jakby był swego rodzaju pochodnią czy latarnią.
Podczas gdy Marines podziwiali artefakt zastanawiając się nad jego właściwościami, Adriela Quist z cichym trzaskiem odpięła rękawicę swojego pancerza, odsłaniając wypielęgnowaną dłoń. Skinęła w stronę swojej świty i dwóch akolitów bez słowa zniknęło za bocznymi drzwiami komnaty.
- W archiwach Inkwizycji nie znaleźliśmy dotąd wzmianki o podobnym przedmiocie. - powiedziała, podchodząc powoli do kapitana - Niemniej, sądzę że ustaliliśmy już zasadę działania tego urządzenia.
Quist delikatnie ujęła latarnię, unosząc ją z wyściełanej jedwabiem szkatuły. Wewnątrz kryształu zamigotały złote rozbłyski by po chwili rozjarzyć się równomiernym blaskiem pulsującym lekko jakby w rytmie serca. Tym jednak, co zdziwiło Astartes było spostrzeżenie, że delikatne światło wydaje się przenikać materię nie rzucając żadnego cienia. Tymczasem odesłani przed chwilą akolici wrócili niosąc imperialną skrzynię amunicyjną, najpewniej służącą dotąd obsłudze działka automatycznego sądząc po rozmiarze. Oprócz Aquili, tłoczonej standardowo na każdej sztuce i numeru ewidencyjnego, tą opatrzona licznymi pieczęciami czystości, teraz przełamanymi, jakby ktoś próbował zamknąć w środku siłę nieczystą.
- Jak już się pewnie domyśliliście jest to skrzynia w której przysłano nam fragment tej obcej materii widocznej na nagraniu. - powiedziała Adriela. Na dany przez nią znak akolici otworzyli skrzynię a ona zbliżyła się z artefaktem.
Wewnątrz na pierwszy rzut oka nie było niczego, w miarę jednak jak Inkwizytor podchodziła z niezwykłą latarnią Astartes dostrzegli ledwie widoczną smużkę przypominającą tą, która pojawia się po zgaszeniu świecy. Cienki jak włos, ulotny czarny ślad rozwiewał się w powietrzu ledwie metr nad pojemnikiem. Quist przełożyła artefakt do dłoni zamkniętej w ceramitowej rękawicy i jego blask nagle zgasł. Czarny ślad nie zniknął jednak od razu, blakł powoli, stając się coraz mniej wyraźny i po chwili stał się niedostrzegalny. Adriela zwróciła odkrytą dłoń w stronę drużyny. Jasną skórę znaczyły czerwone ślady przypominające świeże oparzenia w miejscu, gdzie stykała się z metalem.
- Artefakt pozwala dostrzec to, co niewidoczne. - powiedziała odłożywszy lampion z powrotem do szkatuły - Teraz mieliśmy do czynienia jedynie ze śladem jaki pozostawił ten odprysk. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się stanie kiedy oświetlicie matecznik tego plugastwa. Niech was Imperator strzeże. Jeżeli chcecie jeszcze o coś zapytać uczyńcie to szybko. Pobierzcie ekwipunek ze zbrojowni, prom Włóczni Furii już was oczekuje. Jeżeli Tau posiądą ten sekret przed nami konsekwencje będą straszne.
Quist spojrzała na Ragnara nie kryjąc odrazy. Kosmiczne Wilki od wieków wzbudzały wątpliwości inkwizycji, czystość ich genomu i lojalność nie były jednoznaczne. Przez myśl Inkwizytor przemknęła możliwość, że oddelegowanie do Straży akurat tego Marine, tak odbiegającego od wzorca, było celowym afrontem jaki Wielki Wilk postanowił uczynić Ordo Xenos. Nie dała jednak tego po sobie poznać, całkowicie zignorowała uwagę Długiego Szpona.
- Została nam do omówienia jeszcze jedna kwestia. Wiecie już, że ostatnie wydarzenia wzbudziły reakcję Krypty Omega. - spojrzała porozumiewawczo na kapitana Tarrana a ten bez słowa zbliżył się niosąc ostrożnie bogato inkrustowaną szkatułę. Wykonano ją z niezwykłą starannością z nieznanego Astartes drewna okutego szlachetnymi metalami. Pokrywające ją symbole sugerowały, że pochodziła z czasów Wielkiej Krucjaty lub nawet wcześniejszych. Fakt, że nie zniszczył jej upływ czasu niezbicie świadczył o tym, że przez wieki zamknięta była w stazie. Strażnik Burzy powoli uchylił wieko, na karmazynowym jedwabiu spoczywał antyczny artefakt. Idealna kula, na wpół przezroczysta, wykonana była z dziwnego, poprzecinanego różnobarwnymi żyłami minerału. Sfera była wielkości pięści Astartes. Lub głowy zwykłego człowieka. Oplatały ją misternie wykonane węże czy też smoki z brązu i srebra, których splecione ogony tworzyły jakby uchwyt, pozwalający pewnie unieść kryształ jakby był swego rodzaju pochodnią czy latarnią.
Podczas gdy Marines podziwiali artefakt zastanawiając się nad jego właściwościami, Adriela Quist z cichym trzaskiem odpięła rękawicę swojego pancerza, odsłaniając wypielęgnowaną dłoń. Skinęła w stronę swojej świty i dwóch akolitów bez słowa zniknęło za bocznymi drzwiami komnaty.
- W archiwach Inkwizycji nie znaleźliśmy dotąd wzmianki o podobnym przedmiocie. - powiedziała, podchodząc powoli do kapitana - Niemniej, sądzę że ustaliliśmy już zasadę działania tego urządzenia.
Quist delikatnie ujęła latarnię, unosząc ją z wyściełanej jedwabiem szkatuły. Wewnątrz kryształu zamigotały złote rozbłyski by po chwili rozjarzyć się równomiernym blaskiem pulsującym lekko jakby w rytmie serca. Tym jednak, co zdziwiło Astartes było spostrzeżenie, że delikatne światło wydaje się przenikać materię nie rzucając żadnego cienia. Tymczasem odesłani przed chwilą akolici wrócili niosąc imperialną skrzynię amunicyjną, najpewniej służącą dotąd obsłudze działka automatycznego sądząc po rozmiarze. Oprócz Aquili, tłoczonej standardowo na każdej sztuce i numeru ewidencyjnego, tą opatrzona licznymi pieczęciami czystości, teraz przełamanymi, jakby ktoś próbował zamknąć w środku siłę nieczystą.
- Jak już się pewnie domyśliliście jest to skrzynia w której przysłano nam fragment tej obcej materii widocznej na nagraniu. - powiedziała Adriela. Na dany przez nią znak akolici otworzyli skrzynię a ona zbliżyła się z artefaktem.
Wewnątrz na pierwszy rzut oka nie było niczego, w miarę jednak jak Inkwizytor podchodziła z niezwykłą latarnią Astartes dostrzegli ledwie widoczną smużkę przypominającą tą, która pojawia się po zgaszeniu świecy. Cienki jak włos, ulotny czarny ślad rozwiewał się w powietrzu ledwie metr nad pojemnikiem. Quist przełożyła artefakt do dłoni zamkniętej w ceramitowej rękawicy i jego blask nagle zgasł. Czarny ślad nie zniknął jednak od razu, blakł powoli, stając się coraz mniej wyraźny i po chwili stał się niedostrzegalny. Adriela zwróciła odkrytą dłoń w stronę drużyny. Jasną skórę znaczyły czerwone ślady przypominające świeże oparzenia w miejscu, gdzie stykała się z metalem.
- Artefakt pozwala dostrzec to, co niewidoczne. - powiedziała odłożywszy lampion z powrotem do szkatuły - Teraz mieliśmy do czynienia jedynie ze śladem jaki pozostawił ten odprysk. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się stanie kiedy oświetlicie matecznik tego plugastwa. Niech was Imperator strzeże. Jeżeli chcecie jeszcze o coś zapytać uczyńcie to szybko. Pobierzcie ekwipunek ze zbrojowni, prom Włóczni Furii już was oczekuje. Jeżeli Tau posiądą ten sekret przed nami konsekwencje będą straszne.
Pora kończyć tą naradę jeśli nie macie dalszych pytań.
Liczę na jakieś klimatyczne scenki Astartes szykujących się na misję. Kto poprosi o wsparcie Imperatora i Prymarchę ma prawo do jednego przerzutu w pierwszym starciu z Xenos. dwd;
Liczę na jakieś klimatyczne scenki Astartes szykujących się na misję. Kto poprosi o wsparcie Imperatora i Prymarchę ma prawo do jednego przerzutu w pierwszym starciu z Xenos. dwd;
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Leonates zadał jeszcze kilka pytań an które uzyskał zdawkowe odpowiedzi inkwizytorki. Dało mu to jasno do zrozumienia, że audiencja dobiegała końca.
Kiedy wniesiono artefakt patrzył na niego z rosnącą ciekawością. Jasna emanacja światła przypominał mu nieco pewien moment doby na jego rodzimej planecie. Kiedy słońce oświetlające jego Baal, rzucała przez chwilę promienie podobnej barwy na wypalony półpustynny świat. Nie był to jednak promienie tak przenikliwe, choć za pewne również palące skórę do żywego.
Przez chwilę przeszło mu przez myśl pytanie, czy dostaną go na czas misji i kto będzie godzien go nosić. Przychodziła mu na myśl tylko jedna osoba, on sam. Jednak to pytanie jaki i to kto będzie dowodził, pozostało bez odpowiedzi. A przecież kodeks jasno mówił, że ktoś dowodzić powinien. Cóż najwyraźniej dowiemy się tego wkrótce.
- Pobłogosławiono nam dając mądrość, której najbardziej było nam potrzeba. Imperator ci sprzyja Pani*. - skinął głową z uznaniem.
Angel był gotów do wyjścia by zebrać się szybciej niż w dwie godziny i mieć czas na stosowne do wyprawy błogosławieństwa w tumanach świętych kadzideł.
Kiedy wniesiono artefakt patrzył na niego z rosnącą ciekawością. Jasna emanacja światła przypominał mu nieco pewien moment doby na jego rodzimej planecie. Kiedy słońce oświetlające jego Baal, rzucała przez chwilę promienie podobnej barwy na wypalony półpustynny świat. Nie był to jednak promienie tak przenikliwe, choć za pewne również palące skórę do żywego.
Przez chwilę przeszło mu przez myśl pytanie, czy dostaną go na czas misji i kto będzie godzien go nosić. Przychodziła mu na myśl tylko jedna osoba, on sam. Jednak to pytanie jaki i to kto będzie dowodził, pozostało bez odpowiedzi. A przecież kodeks jasno mówił, że ktoś dowodzić powinien. Cóż najwyraźniej dowiemy się tego wkrótce.
- Pobłogosławiono nam dając mądrość, której najbardziej było nam potrzeba. Imperator ci sprzyja Pani*. - skinął głową z uznaniem.
Angel był gotów do wyjścia by zebrać się szybciej niż w dwie godziny i mieć czas na stosowne do wyprawy błogosławieństwa w tumanach świętych kadzideł.
*Poproszę na rzut na Fellowship by wywrzeć sympatyczne wrażenie na przełożonej. Angel wyraża autentyczny szacunek i widzi w tym rękę Imperatora. Uważa, że pod rozkazami kogoś takiego warto służyć.
Ja mogę się zbierać, żeby już nie przedłużać. Czekam na następne wpisy.
Ja mogę się zbierać, żeby już nie przedłużać. Czekam na następne wpisy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Komnata Czuwania, 99.827.M41
- Będę gotów do odlotu w ciągu godziny - głos Eriasa przypominał rozchodzący się w dali odgłos burzy. Marine skinął głową Inkwizytor i odwrócił się w stronę zakonnych braci - Zdaję sobie sprawę, że większość z Was obowiązywały wcześniej ścisłe reguły Codex Astartes, w którym ścieżka dowodzenia jest jednym z ważniejszych elementów.
Templariusz spojrzał kolejno na twarze kosmicznych marines demonstracyjnie omijając wzrokiem Kosmicznego Wilka a raczej to co uznał za karykaturę walecznego wojownika z Fenris. Na końcu jego wzrok spoczął na Khetownie i Erias z szacunkiem skinął głową wojownikowi Żelaznych Węży.
- Skoro szlachetna Inkwizytor nie wyznaczyła dowodzącego to powinniśmy to zrobić sami - odezwał się po chwili marine - Z racji posiadanej przez niego wiedzy, pełnionej funkcji a także niewątpliwie najchłodniejszej wśród nas głowy proponuję powierzyć dowodzenie bratu Khetonowi. Gorąca krew Krwawych Aniołów czy bitewny zapał Czarnych Templariuszy nie sprzyjają chłodnym, taktycznym kalkulacjom. Khetonie jestem na Twoje rozkazy.
Czarny Templariusz przyłożył zaciśniętą pięść do napierśnika pancerza w niemym salucie po czym odwrócił się i skierował w stronę wyjścia. Musiał przygotować swoje ceremonialne ostrze oraz oddać się modlitwie i krótkiej medytacji. Imperator spoglądał łaskawym okiem na tych, którzy gorliwie wierzyli w jego opiekę a ze swej odwagi i nieugiętej woli uczynili ostrze w jego dłoniach.
- Będę gotów do odlotu w ciągu godziny - głos Eriasa przypominał rozchodzący się w dali odgłos burzy. Marine skinął głową Inkwizytor i odwrócił się w stronę zakonnych braci - Zdaję sobie sprawę, że większość z Was obowiązywały wcześniej ścisłe reguły Codex Astartes, w którym ścieżka dowodzenia jest jednym z ważniejszych elementów.
Templariusz spojrzał kolejno na twarze kosmicznych marines demonstracyjnie omijając wzrokiem Kosmicznego Wilka a raczej to co uznał za karykaturę walecznego wojownika z Fenris. Na końcu jego wzrok spoczął na Khetownie i Erias z szacunkiem skinął głową wojownikowi Żelaznych Węży.
- Skoro szlachetna Inkwizytor nie wyznaczyła dowodzącego to powinniśmy to zrobić sami - odezwał się po chwili marine - Z racji posiadanej przez niego wiedzy, pełnionej funkcji a także niewątpliwie najchłodniejszej wśród nas głowy proponuję powierzyć dowodzenie bratu Khetonowi. Gorąca krew Krwawych Aniołów czy bitewny zapał Czarnych Templariuszy nie sprzyjają chłodnym, taktycznym kalkulacjom. Khetonie jestem na Twoje rozkazy.
Czarny Templariusz przyłożył zaciśniętą pięść do napierśnika pancerza w niemym salucie po czym odwrócił się i skierował w stronę wyjścia. Musiał przygotować swoje ceremonialne ostrze oraz oddać się modlitwie i krótkiej medytacji. Imperator spoglądał łaskawym okiem na tych, którzy gorliwie wierzyli w jego opiekę a ze swej odwagi i nieugiętej woli uczynili ostrze w jego dłoniach.
Zajrzę do zbrojowni pobrać granaty, amunicję typu Kraken do Bolt Pistola, sprawdzić swój plecak, a potem modlitwa w kaplicy i dłuższa chwila z kapłanami. Broń wymaga konsekracji, namaszczenia świętymi olejami i nałożenia pieczęci czystości...
Ty już dostałeś Exceptional Power Sword chciwcze. No chyba że rezygnujesz z nadzwyczajnej jakości - wtedy zostanie Ci klika groszy na amunicję przeciwpancerną. Granaty masz w pakiecie podstawowym, jak się skończą to poprosisz o zrzut z orbity.
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2016, 17:13 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Leonatos czekał na nagłe pojawienie się oficera inkwizycji lub jakąś inną ewentualność, którą wymyśliła inkwizytorka. Jednak najwyraźniej ustalenie dowódcy Adriela pozostawiła marinsom. Stwierdzenie Templariusza było jednak co najmniej zaskakujące. Wybierzemy? Ale jak to? Cóż, będę musiał się pogodzić z wieloma dziwnymi zwyczajami moich braci. Kątem oka rzucił raz jeszcze na osobliwego Wilka i przez chwilę zastanawiał się czym jeszcze zaskoczą go ci osobliwi bracia.
- Nie wiem jakie zasady panują w twoim zakonie, bracie... - zaczął dobrotliwe Angel. - ale w moim zakonie raczej się przestrzega hierarchii wojskowej a nie wyborów we własnym gronie. Takie rzeczy można zrobić kiedy wszyscy są w jednym stopniu a dowódca nie żyje. Miałem tak tylko raz czy dwa podczas swej służby. Zamiast używania różnych zasad z każdego z zakonów powinniśmy przestrzegać kodeksu jako wspólnego i uniwersalnego języka by uniknąć nieporozumień. Każdy z nas go przecież zna. - spojrzał po pozostałych szukając potwierdzenia. - Nie wyobrażam sobie sytuacji w której... kasztelan, nie dowodzi bo przegrał w jakichś wyborach z szeregowcem. Przecież kodeks wyraźnie wskazuje co w takich sytuacjach należy zrobić. Powinien dowodzić najwyższy rangą. - Stopień jaki posiadał Blood Angel był chyba najniższym ze wszystkich współbraci co szybko stwierdził rozglądając się po epoletach pozostałych. Uśmiechnął się lekko, już wiedział kto będzie dowodził.
- Nie wiem jakie zasady panują w twoim zakonie, bracie... - zaczął dobrotliwe Angel. - ale w moim zakonie raczej się przestrzega hierarchii wojskowej a nie wyborów we własnym gronie. Takie rzeczy można zrobić kiedy wszyscy są w jednym stopniu a dowódca nie żyje. Miałem tak tylko raz czy dwa podczas swej służby. Zamiast używania różnych zasad z każdego z zakonów powinniśmy przestrzegać kodeksu jako wspólnego i uniwersalnego języka by uniknąć nieporozumień. Każdy z nas go przecież zna. - spojrzał po pozostałych szukając potwierdzenia. - Nie wyobrażam sobie sytuacji w której... kasztelan, nie dowodzi bo przegrał w jakichś wyborach z szeregowcem. Przecież kodeks wyraźnie wskazuje co w takich sytuacjach należy zrobić. Powinien dowodzić najwyższy rangą. - Stopień jaki posiadał Blood Angel był chyba najniższym ze wszystkich współbraci co szybko stwierdził rozglądając się po epoletach pozostałych. Uśmiechnął się lekko, już wiedział kto będzie dowodził.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Na szybko w trybie technicznym. Zgodnie z zasadami ktoś musi w kill-teamie dowodzić. Od razu zaznaczam, że nie mam parcia na rangę oficerską, musimy po prostu ustalić, który z członków grupy jest najwyższy stopniem bądź statusem, a następnie uczynić go za jego zgodą (lub nawet bez) dowódcą. W wielu systemach można uprawiać demokrację dowodzenia, ale Deathwatch jest zbyt zmilitaryzowany, by bawić się w trakcie akcji w argumentacyjne gierki. Skoro nie leci z nami żaden NPC-dowódca, musimy bezwzględnie posiadać własnego. Przeskoczmy proszę do wątku technicznego i ustalmy to definitywnie, zanim nasza drużyna znajdzie się na pokładzie fregaty! (zresztą najlepiej byłoby, aby El odgórnie zadecydował, choćby nawet rzutem kostką).
Generalnie na misję pobieram starter pack czyli Power armour, astartes bolt pistol,3 frag i 3 Krak grenades,Combat knife,repair cement,one Chapter trapping niech to będzie Wolf Pelt. Do tego z Devastatora heavy bolter i backpack ammo supply. Za rejwizycje wezmę Kraken i Witch bolts.
Do podręcznika głównego jest oficjalna errata.
Krakeny kosztują 15 bazowo. Jeśli chcesz krakeny do ciężkiego boltera to dopłata wynosi 5 do pojedynczej taśmy (60 boltów) albo 15 do plecaka (250 sztuk). Daje nam to odpowiednio 20 lub 30 req.
Witch bolty kosztują bazowo 12 ale są dostępne od rangi distinguished czyli wyłącznie dla zasłużonych członków straży. Nie masz do nich dostępu.
Przemyśl zatem swoją rekwizycję bo może chcesz ją wydać inaczej
Krakeny kosztują 15 bazowo. Jeśli chcesz krakeny do ciężkiego boltera to dopłata wynosi 5 do pojedynczej taśmy (60 boltów) albo 15 do plecaka (250 sztuk). Daje nam to odpowiednio 20 lub 30 req.
Witch bolty kosztują bazowo 12 ale są dostępne od rangi distinguished czyli wyłącznie dla zasłużonych członków straży. Nie masz do nich dostępu.
Przemyśl zatem swoją rekwizycję bo może chcesz ją wydać inaczej
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2016, 17:06 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Kosmiczny Wilk zatrzymany w pół kroku spojrzał prosto w oczy przyszłego towarzysza broni.Wyostrzone zmysły fenrisjanina rejestrowały wiele bodźców emocjonalnych jednak jakoś Żelaznego Węża nie mógł przejrzeć.
-Na Vardis doświadczyliśmy piekła walk ulicznych. Zielone pokraki siedziały głęboko w mieście i nie dawały się z niego w żaden sposób wyciągnąć. To była wojna o każdy metr ziemi. Mieli tam dosłownie wszystko.
Na Selialu było gorzej ale to zapewne wiesz. Natknelismy się na niewielką grupę Eldarow z Psionikiem. Oberwalo mi się od jednego z tych diabłów co to skacze jak opętany i znika. Systemy celownicze nie nadążały. Nim się spostrzeglem załatwił mnie na cacy,zdążyłem zobaczyć tylko jak sierżant powalił Psionika.Wtedy dopiero połapalismy się ze Rój dopiero nadciąga. Nie dało rady, najwyższe dowództwo spaliło świat i szykowało linie obrony na Diabie. Tam siedzieliśmy na liniach razem z Gwardia. Robactwo lazło na nas ze wszystkich stron ale jak to mówią Gwardia umiera lecz nie poddaje się. Na innym odcinku tyranidzka zaraza przerwała linię i ktoś nadał Złamaną Strzałę. Rypnęli w nas wszystkim czym mieli. Kiedy opadł kurz siedzieliśmy ja i kilku gwardzistow,dookoła było pełno zweglonego robactwa. Ot i zbrojownia.- zakończył opowieść Ragnar i udał sie do kwatermistrza.
-Na Vardis doświadczyliśmy piekła walk ulicznych. Zielone pokraki siedziały głęboko w mieście i nie dawały się z niego w żaden sposób wyciągnąć. To była wojna o każdy metr ziemi. Mieli tam dosłownie wszystko.
Na Selialu było gorzej ale to zapewne wiesz. Natknelismy się na niewielką grupę Eldarow z Psionikiem. Oberwalo mi się od jednego z tych diabłów co to skacze jak opętany i znika. Systemy celownicze nie nadążały. Nim się spostrzeglem załatwił mnie na cacy,zdążyłem zobaczyć tylko jak sierżant powalił Psionika.Wtedy dopiero połapalismy się ze Rój dopiero nadciąga. Nie dało rady, najwyższe dowództwo spaliło świat i szykowało linie obrony na Diabie. Tam siedzieliśmy na liniach razem z Gwardia. Robactwo lazło na nas ze wszystkich stron ale jak to mówią Gwardia umiera lecz nie poddaje się. Na innym odcinku tyranidzka zaraza przerwała linię i ktoś nadał Złamaną Strzałę. Rypnęli w nas wszystkim czym mieli. Kiedy opadł kurz siedzieliśmy ja i kilku gwardzistow,dookoła było pełno zweglonego robactwa. Ot i zbrojownia.- zakończył opowieść Ragnar i udał sie do kwatermistrza.
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2016, 13:51 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Biblioteczna krypta, 99.827.M41
Silvio Arcturian kochał bezgranicznie biblioteczne krypty Stacji. Wiekowy savant Ordo Xenos mimo trzynastu dekad życia wciąż odczuwał nienasycony głód wiedzy, a zgromadzone w pilnie strzeżonej bibliotece zbiory skrywały przed nim bezlik tajemnic. Klasyczne księgi oprawione w skórę egzotycznych zwierząt, przewiązane tasiemkami kruche pergaminowe zwoje, kryształowe bloczki nośników danych, z których wiele ze względu na wiek pozostawało niekompatybilnych z czytnikami Stacji - ukryta w nich przepastna wiedza przywoływała Arcturiana dzień i noc, niczym potężny narkotyk trzymający w swej władzy nieostrożnego biorcę. Zwierzchnicy savanta nie czynili mu w dostępie do księgozbiorów żadnych kłopotów, wiele bowiem w zamian zyskiwali na niezwykłej pamięci adepta, który potrafił przywoływać na życzenie obszerne fragmenty zgłębionych niegdyś dzieł.
W bibliotece rzadko spotykało się gości innych niż garstka podobnych do Silvia fanatycznych poszukiwaczy wiedzy, chłonących niedostępne dla zwykłych śmiertelników tajemnice obcych ras i cywilizacji. Wszyscy zazwyczaj ignorowali się wzajemnie, nie marnotrawiąc cennego czasu na wymienianie zbędnych uprzejmości i próby nawiązywania nikomu niepotrzebnych społecznych relacji. Dla tych ludzi liczyły się tylko archiwalne zbiory i ich uzależniające niczym nierafinowana obskura sekrety.
Tego jednak dnia Silvio przeżył niecodzienny wstrząs, który na długo oderwał jego uwagę od studiowanego z wypiekami opisu sekcji zwłok gretchina. Nadludzko wielki, opancerzony grubą warstwą czarnego ceramitu Kosmiczny Marine stanowił tak niebywały ewenement w krypcie, że wszyscy przebywający tam akuratnie adepci zastygli w bezruchu na podobieństwo dziwacznych posągów. Biegły w heraldyce Straży Śmierci Arcturian rozpoznał w osobie gościa apotekariusza z zakonu Żelaznych Węży. Przedstawiciel Astartes studiował przez kilkanaście minut zawartość kilku ksiąg odnalezionych w zbiorach działu ksenowynaturzeń pospolitych. Widząc tempo, z jakim apotekariusz przerzucał pożółkłe kruche kartki bezcennych tomów, Silvio dosłownie trząsł się w duchu z gniewu, ale trwoga nie pozwalała mu nawet pisnąć w wyrazie oburzenia.
Kiedy Żelazny Wąż zaspokoił już swą ciekawość i odszedł, adept popędził na starczych nogach ku pozostawionej przy jednej z lamp księdze. Drżącymi z wrażeniami rękami ujął tomiszcze i opadł na pobliski zakurzony fotel chcąc czym prędzej zgłębić zawartość dzieła, które przykuło uwagę tak niezwykłego czytelnika.
Liczące sobie blisko siedemset stron tomiszcze poświęcone było badaniom imperialnych biologów nad tyranidami i koncentrowało się na pomniejszych, rzadziej spotykanych formach przedstawicieli roju. Autorzy księgi opisali w niej drobiazgowo kilkaset tyranidzkich organizmów użytkowych i pasożytniczych, aktywnych przeważnie w finalnej fazie absorpcji planetarnej biomasy. Liczne domnieniania, sprzeczne interpretacje i zaprzeczanie teoriom stawianym przez innych badaczy utrudniało zrozumienie wielu szczegółów, toteż Arcturian skupił się przede wszystkim na rozdziale zaznaczonym przez apotekariusza tekturową zakładką.
Były to studia nad specyficznym tyranidzkim pasożytem, ochrzczonym przez autorów mianem Hungerium Opas Superior. Przestudiowawszy cały tekst w pobieżny sposób, Silvio rozpoczął jego powtórne, tym razem znacznie dokładniejsze czytanie. Sprawa tyczyła się niewielkiego organizmu potrafiącego przedostać się w bluźnierczy sposób do ludzkiego organizmu. Po zagnieżdżeniu w przewodzie pokarmowym nosiciela pasożyt taki wymuszał na zainfekowanej i często zupełnie tego nieświadomej ofierze pochłanianie nienaturalnych dla człowieka ilości pokarmu, tucząc nosiciela w dosłownym tego słowa znaczeniu i przygotowując go na późniejszą absorpcję poprzez bardziej zaawansowane tyranidzkie formy życia.
Arcturian zadrżał mimowolnie próbując wyobrazić sobie coś równie przerażającego, potem zaś zmówił w myślach modlitwę w intencji apotekariusza - jednego z wspaniałych Kosmicznych Marines stojących na straży ludzkiego gatunku i broniących ludzi pokroju adepta przed zgrozą uosabianą między innymi w postaci Hungerium Opas Superior.
Silvio Arcturian kochał bezgranicznie biblioteczne krypty Stacji. Wiekowy savant Ordo Xenos mimo trzynastu dekad życia wciąż odczuwał nienasycony głód wiedzy, a zgromadzone w pilnie strzeżonej bibliotece zbiory skrywały przed nim bezlik tajemnic. Klasyczne księgi oprawione w skórę egzotycznych zwierząt, przewiązane tasiemkami kruche pergaminowe zwoje, kryształowe bloczki nośników danych, z których wiele ze względu na wiek pozostawało niekompatybilnych z czytnikami Stacji - ukryta w nich przepastna wiedza przywoływała Arcturiana dzień i noc, niczym potężny narkotyk trzymający w swej władzy nieostrożnego biorcę. Zwierzchnicy savanta nie czynili mu w dostępie do księgozbiorów żadnych kłopotów, wiele bowiem w zamian zyskiwali na niezwykłej pamięci adepta, który potrafił przywoływać na życzenie obszerne fragmenty zgłębionych niegdyś dzieł.
W bibliotece rzadko spotykało się gości innych niż garstka podobnych do Silvia fanatycznych poszukiwaczy wiedzy, chłonących niedostępne dla zwykłych śmiertelników tajemnice obcych ras i cywilizacji. Wszyscy zazwyczaj ignorowali się wzajemnie, nie marnotrawiąc cennego czasu na wymienianie zbędnych uprzejmości i próby nawiązywania nikomu niepotrzebnych społecznych relacji. Dla tych ludzi liczyły się tylko archiwalne zbiory i ich uzależniające niczym nierafinowana obskura sekrety.
Tego jednak dnia Silvio przeżył niecodzienny wstrząs, który na długo oderwał jego uwagę od studiowanego z wypiekami opisu sekcji zwłok gretchina. Nadludzko wielki, opancerzony grubą warstwą czarnego ceramitu Kosmiczny Marine stanowił tak niebywały ewenement w krypcie, że wszyscy przebywający tam akuratnie adepci zastygli w bezruchu na podobieństwo dziwacznych posągów. Biegły w heraldyce Straży Śmierci Arcturian rozpoznał w osobie gościa apotekariusza z zakonu Żelaznych Węży. Przedstawiciel Astartes studiował przez kilkanaście minut zawartość kilku ksiąg odnalezionych w zbiorach działu ksenowynaturzeń pospolitych. Widząc tempo, z jakim apotekariusz przerzucał pożółkłe kruche kartki bezcennych tomów, Silvio dosłownie trząsł się w duchu z gniewu, ale trwoga nie pozwalała mu nawet pisnąć w wyrazie oburzenia.
Kiedy Żelazny Wąż zaspokoił już swą ciekawość i odszedł, adept popędził na starczych nogach ku pozostawionej przy jednej z lamp księdze. Drżącymi z wrażeniami rękami ujął tomiszcze i opadł na pobliski zakurzony fotel chcąc czym prędzej zgłębić zawartość dzieła, które przykuło uwagę tak niezwykłego czytelnika.
Liczące sobie blisko siedemset stron tomiszcze poświęcone było badaniom imperialnych biologów nad tyranidami i koncentrowało się na pomniejszych, rzadziej spotykanych formach przedstawicieli roju. Autorzy księgi opisali w niej drobiazgowo kilkaset tyranidzkich organizmów użytkowych i pasożytniczych, aktywnych przeważnie w finalnej fazie absorpcji planetarnej biomasy. Liczne domnieniania, sprzeczne interpretacje i zaprzeczanie teoriom stawianym przez innych badaczy utrudniało zrozumienie wielu szczegółów, toteż Arcturian skupił się przede wszystkim na rozdziale zaznaczonym przez apotekariusza tekturową zakładką.
Były to studia nad specyficznym tyranidzkim pasożytem, ochrzczonym przez autorów mianem Hungerium Opas Superior. Przestudiowawszy cały tekst w pobieżny sposób, Silvio rozpoczął jego powtórne, tym razem znacznie dokładniejsze czytanie. Sprawa tyczyła się niewielkiego organizmu potrafiącego przedostać się w bluźnierczy sposób do ludzkiego organizmu. Po zagnieżdżeniu w przewodzie pokarmowym nosiciela pasożyt taki wymuszał na zainfekowanej i często zupełnie tego nieświadomej ofierze pochłanianie nienaturalnych dla człowieka ilości pokarmu, tucząc nosiciela w dosłownym tego słowa znaczeniu i przygotowując go na późniejszą absorpcję poprzez bardziej zaawansowane tyranidzkie formy życia.
Arcturian zadrżał mimowolnie próbując wyobrazić sobie coś równie przerażającego, potem zaś zmówił w myślach modlitwę w intencji apotekariusza - jednego z wspaniałych Kosmicznych Marines stojących na straży ludzkiego gatunku i broniących ludzi pokroju adepta przed zgrozą uosabianą między innymi w postaci Hungerium Opas Superior.
Kheton gotów jest do wyruszenia. Zabiera podstawowy pakiet plus power sword.
Rozumiem że mieczyk ma być w exceptional quality skoro nie bierzesz nic innego?
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2016, 17:07 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
Ragnara nagle olśniło. Znał doskonale zapach emocji które towarzyszyły Zelaznemu Wężowi podczas rozmowy. Że też wcześniej tego nie skojarzył. Taka sytuacja miała przecież miejsce wielokrotnie w życiu Kosmicznego Wilka , przeważnie poza Fenrisem. W końcu Lodbrok wyglądem mocno odbiegał od jakże standardowego na wielu światach wizerunku Astartes. Był to zapach strachu przed czymś nieznanym. A to mogło oznaczać tylko jedno....kłopoty...
Wyekwipowany Wilk udał się z poświęconym przez Tech kapłana pobranym sprzętem wprost do....
Wyekwipowany Wilk udał się z poświęconym przez Tech kapłana pobranym sprzętem wprost do....
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Włócznia Furii, 99.827.M41
Krótki lot z twierdzy Erioch na kotwiczącą na orbicie fregatą upłynął niemal wszystkim Astartes na podziwianiu okrętu, który miał ich przerzucić do strefy walk. Jedynie Ragnar skupiony był na pożeraniu ogromnej szynki przywleczonej z kuchni co skrupulatnie odnotował Apotekariusz.
Włócznia była zmodyfikowaną fregatą klasy Gladius, często spotykanego eskortowca w zakonnych flotach. Laserowe baterie na dziobie i grzbiecie jednostki oraz makro-działa na jej burtach były Braciom dobrze znane, tym jednak, co zwróciło ich uwagę była rozbudowana sekcja napędowa i liczne czasze skanerów. Nie trudno było się domyślić że fregatę przebudowano pod kątem szybkości, zwrotności i zbierania danych. Naturalnie musiało to pociągnąć za sobą konsekwencje. Jak już wspominała Inkwizytor Quist, większość załogi stanowili serwitorzy. Redukowało to ilość przestrzeni potrzebną na kwatery do minimum, jednocześnie zwiększając dramatycznie koszty utrzymania i napraw.
Jak tylko śluza zamknęła się za ich promem a pompy wyrównały ciśnienie drużyna zeszła po opuszczonym trapie. Erias Kantar i kasztelan Jaresh spojrzeli po sobie, w mgnieniu oka rozpoznając zakonne insygnia na prawym naramienniku. Rosły kapitan zlustrował wzrokiem pozostałych Astartes i wyraźnie się rozluźnił, na jego surowej twarzy zagościł nawet cień uśmiechu. Przenikliwy Kheton bez trudu domyślił się, że Czarny Templariusz, jak wszyscy jego bracia, nienawidził psioników i obawiał się, że przyjdzie mu gościć Bibliotekarza.
- Witajcie na Włóczni Furii czcigodni Bracia. - rzekł dowódca salutując zbliżającej się drużynie - Jestem kasztelan Jaresh, kapitan tego okrętu w służbie Straży Śmierci. Jak was z pewnością powiadomiono, moim świętym obowiązkiem jest przetransportować was na Baraban i udzielić wsparcia w miarę możliwości.
Templariusz przywołał gestem jednego ze stojących za nim Astartes, również noszącego insygnia synów Sigismunda. Drugi oficer był znacznie młodszy, Leonatos wątpił by przyjęto go do Straży w dowów uznania dla niezwykłych czynów, nie dał jednak tego po sobie poznać.
- Oto Wtajemniczony Dane, mój adiutant. - oznajmił Jaresh - Będzie pełnił funkcję waszego oficera łącznikowego. Pokaże wam wasze kwatery i będzie służył pomocą w czasie tranzytu.
Młodszy Templariusz zasalutował przybyłym oficjalnie, jakby skrępowany wizytą znamienitych weteranów.
Krótki lot z twierdzy Erioch na kotwiczącą na orbicie fregatą upłynął niemal wszystkim Astartes na podziwianiu okrętu, który miał ich przerzucić do strefy walk. Jedynie Ragnar skupiony był na pożeraniu ogromnej szynki przywleczonej z kuchni co skrupulatnie odnotował Apotekariusz.
Włócznia była zmodyfikowaną fregatą klasy Gladius, często spotykanego eskortowca w zakonnych flotach. Laserowe baterie na dziobie i grzbiecie jednostki oraz makro-działa na jej burtach były Braciom dobrze znane, tym jednak, co zwróciło ich uwagę była rozbudowana sekcja napędowa i liczne czasze skanerów. Nie trudno było się domyślić że fregatę przebudowano pod kątem szybkości, zwrotności i zbierania danych. Naturalnie musiało to pociągnąć za sobą konsekwencje. Jak już wspominała Inkwizytor Quist, większość załogi stanowili serwitorzy. Redukowało to ilość przestrzeni potrzebną na kwatery do minimum, jednocześnie zwiększając dramatycznie koszty utrzymania i napraw.
Jak tylko śluza zamknęła się za ich promem a pompy wyrównały ciśnienie drużyna zeszła po opuszczonym trapie. Erias Kantar i kasztelan Jaresh spojrzeli po sobie, w mgnieniu oka rozpoznając zakonne insygnia na prawym naramienniku. Rosły kapitan zlustrował wzrokiem pozostałych Astartes i wyraźnie się rozluźnił, na jego surowej twarzy zagościł nawet cień uśmiechu. Przenikliwy Kheton bez trudu domyślił się, że Czarny Templariusz, jak wszyscy jego bracia, nienawidził psioników i obawiał się, że przyjdzie mu gościć Bibliotekarza.
- Witajcie na Włóczni Furii czcigodni Bracia. - rzekł dowódca salutując zbliżającej się drużynie - Jestem kasztelan Jaresh, kapitan tego okrętu w służbie Straży Śmierci. Jak was z pewnością powiadomiono, moim świętym obowiązkiem jest przetransportować was na Baraban i udzielić wsparcia w miarę możliwości.
Templariusz przywołał gestem jednego ze stojących za nim Astartes, również noszącego insygnia synów Sigismunda. Drugi oficer był znacznie młodszy, Leonatos wątpił by przyjęto go do Straży w dowów uznania dla niezwykłych czynów, nie dał jednak tego po sobie poznać.
- Oto Wtajemniczony Dane, mój adiutant. - oznajmił Jaresh - Będzie pełnił funkcję waszego oficera łącznikowego. Pokaże wam wasze kwatery i będzie służył pomocą w czasie tranzytu.
Młodszy Templariusz zasalutował przybyłym oficjalnie, jakby skrępowany wizytą znamienitych weteranów.
Waszemu dowódcy wypadałoby teraz przedstawić siebie i członków drużyny, jeśli każdy sam odpowie na powitanie możecie kiepsko wypaść w oczach Jaresha.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Włócznia Furii, 99.827.M41
- Witaj dostojny Jaresh'u ! Zaszczytem jest być gościem kasztelana Czarnych Templariuszy a prawdziwym szczęściem jest móc liczyć na jego pomoc - brat Erias skłonił z szacunkiem głowę a pięść w pancernej rękawicy spoczęła na jego sercu - Jestem Erias Kantar a moi towarzysze to bracia Kheton, Leonatos, Tiberius oraz Ragnar. Zakładam, że dokładnie powiadomiono Cię o celu naszej misji i pewien jestem, że możemy liczyć na wszelką możliwą pomoc w jej realizacji. Naszą grupą dowodzi Brat Kheton, który zapewne zechce przedyskutować z Tobą dalsze posunięcia.
Erias gestem pełnym szacunku wskazał Khetona nie wymieniał jednak specjalności ani zakonów poszczególnych braci zdając sobie sprawę z tego, że kasztelan Jaresh doskonale zna się na heraldyce zakonnej i zdążył już rozpoznać pochodzenie każdego z marines a poza tym był przekonany, że Ordo Xenos dokładnie poinformowało kapitana kto przybywa na pokład jego okrętu. Przedstawienie imion poszczególnych braci również miało znaczenie raczej ceremonialne bowiem kasztelan znał już z pewnością nie tylko ich imiona, ale zapewne również ich bojowe dokonania. Wysoka pozycja w hierarchii Kosmicznych Marines dawała kasztelanowi dostęp do szerokiego spektrum informacji. Niemniej honor i szacunek dla swego zakonu cechujące Eriasa, jak każdego z Czarnych Templariuszy, wymagały by zachować właściwą w danej sytuacji powagę i należny respekt. To między innymi odróżniało Czarnych Templariuszy od nieco prymitywniejszych w swych zachowaniach braci z... innych zakonów.
- Bracie Dane, zechciałbyś mi wskazać drogę do pokładowej kaplicy - Erias zawiesił wzrok na twarzy młodego adiutanta - Chciałbym się pomodlić, prosząc Imperatora o łaskę i wsparcie w naszej misji.
- Witaj dostojny Jaresh'u ! Zaszczytem jest być gościem kasztelana Czarnych Templariuszy a prawdziwym szczęściem jest móc liczyć na jego pomoc - brat Erias skłonił z szacunkiem głowę a pięść w pancernej rękawicy spoczęła na jego sercu - Jestem Erias Kantar a moi towarzysze to bracia Kheton, Leonatos, Tiberius oraz Ragnar. Zakładam, że dokładnie powiadomiono Cię o celu naszej misji i pewien jestem, że możemy liczyć na wszelką możliwą pomoc w jej realizacji. Naszą grupą dowodzi Brat Kheton, który zapewne zechce przedyskutować z Tobą dalsze posunięcia.
Erias gestem pełnym szacunku wskazał Khetona nie wymieniał jednak specjalności ani zakonów poszczególnych braci zdając sobie sprawę z tego, że kasztelan Jaresh doskonale zna się na heraldyce zakonnej i zdążył już rozpoznać pochodzenie każdego z marines a poza tym był przekonany, że Ordo Xenos dokładnie poinformowało kapitana kto przybywa na pokład jego okrętu. Przedstawienie imion poszczególnych braci również miało znaczenie raczej ceremonialne bowiem kasztelan znał już z pewnością nie tylko ich imiona, ale zapewne również ich bojowe dokonania. Wysoka pozycja w hierarchii Kosmicznych Marines dawała kasztelanowi dostęp do szerokiego spektrum informacji. Niemniej honor i szacunek dla swego zakonu cechujące Eriasa, jak każdego z Czarnych Templariuszy, wymagały by zachować właściwą w danej sytuacji powagę i należny respekt. To między innymi odróżniało Czarnych Templariuszy od nieco prymitywniejszych w swych zachowaniach braci z... innych zakonów.
- Bracie Dane, zechciałbyś mi wskazać drogę do pokładowej kaplicy - Erias zawiesił wzrok na twarzy młodego adiutanta - Chciałbym się pomodlić, prosząc Imperatora o łaskę i wsparcie w naszej misji.
Jak już wybierzemy dowódcę
to wyedytuję posta wstawiając w odpowiednie miejsce jego imię. Wtedy będzie on mógł zdecydować o "dalszych posunięciach"
Edit: dokonało się - dowódca wybrany
Edit: dokonało się - dowódca wybrany
Ostatnio zmieniony 04 grudnia 2016, 22:52 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)