E40 na zachód od Koronapanu
Kiedy młody Hayte dokończył swą ściszoną wymianę zdań z sędzią i powrócił do wózka, Oksana zwolniła kroku pojawiając się ponownie u boku Nikodemusa. Oboje maszerowali przez dłuższą chwilę w milczeniu, rozglądając się uważnie na boki.
- Żałują, że mnie zabrałeś, prawda? - odezwała się w końcu Skandka, głosem pobrzmiewającym leciutką nutką sarkazmu - Zostali tak dalece przeciągnięci na stronę Markusa, że widzą we mnie krwiożerczą skrytobójczynię?
- Po prostu nie rozumiał mojej decyzji - odparł nieśpiesznie Nikodemus - To młody chłopak, bardzo prostolinijny. Cała ta sytuacja go przerasta, stąd jego niezrozumienie. Zresztą ja też mam pewne pytania. Dlaczego właściwie przystałaś na moją propozycję? Nadal jestem przeświadczony o twojej niewinności. Nie musiałaś z nami iść, żeby zyskać sobie moją przychylność.
- Miałabym siedzieć w klatce do twojego powrotu? - blondynka zerknęła na sędziego z ukosa, a na jej twarzy pojawił się przelotny cień sardonicznego rozbawienia, który jeszcze bardziej wyostrzył rysy kobiety - A gdybyście nie wrócili? Poplecznicy Markusa mogliby mnie nawet powiesić. Idąc z wami zyskałam przynajmniej chwilową wolność. Czas pokaże, czy była to słuszna decyzja.
- Nie wiem jak skończy się ta wyprawa - Nikodemus wzruszył wymownie ramionami - W każdym razie chcę cię zapewnić, że nie stoję po żadnej stronie sporu. Jestem związany wyłącznie literą Kodeksu.
- Nigdy tego nie kwestionowałam - Oksana ponownie obejrzała się w stronę sędziego, lustrując go swymi niezwykłymi niebieskimi oczami - I wiedz, że wiele sobie po twoim honorze obiecuję. Richter wychował cię na prawdziwie neutralnego stróża prawa. Dowiodę w tej wyprawie swej lojalności wobec osady i swej wartości, ale będę oczekiwała czegoś w zamian. Odwołam się do Kodeksu, sędzio. Zażądam procesu Markusa, a ty nie będziesz mógł odmówić. On jest zabójcą, choćby i z przypadku. Zabił Piotra, więc musi ponieść karę. Takie moje prawo jako oskarżyciela, a ty nie możesz mi odmówić.
Nikodemus poczuł lodowaty dreszcz słysząc wypowiedziane stanowczym szeptem słowa Skandki, nie potrafiąc się wyzwolić z uwięzi jej hipnotycznego spojrzenia. Świadomość znaczenia wypowiedzianych przez Oksanę słów wprawiła mężczyznę w skaranie ukryte zaniepokojenie, bo stanowiła zapowiedź jeszcze większego wstrząsu dla koronapańskiej społeczności.
- Richter znalazł kiedyś chwilę, by opowiedzieć mi i Piotrowi o paragrafach Kodeksu, niedługo po tym jak osiedliśmy w osadzie - ciągnęła dalej Skandka - Wiem, że trudno mi będzie wywalczyć karę śmierci, ale od biedy zadowolę się banicją.
Oksana i Nikodemus są dość daleko od reszty grupy, by nie dosłyszeć ani słowa tej konwersacji...