PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 lipca 2017, 13:20

Milcarr nie ma za bardzo konkretnych planów. Pewnie pomoże przy pochówku Borlona, posiedzi trochę z synem i potem powłóczy do kryjówki surelian, żebrając po drodze. A że woda święcona pewnie już przestała działać, to może to wszyskto zająć trochę czasu

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 lipca 2017, 18:15

Strażnica w Chłopskim Kroczu; 26 orakt-ran

Tupot ciężkich buciorów przywołał gwardzistę do porządku, skutecznie wybijając mu z głowy szaleńczy pomysł szperania po szufladach Fleituha. Potężnie zbudowany ork przepchnął się przez wąskie wejście kantorka, stanął za progiem popatrując na swego podwładnego z byka. Zaczepnie nastawiony Eco odpłacił sierżantowi podobnym spojrzeniem, aczkolwiek wciąż jeszcze gryzł się w język nie chcąc pogorszyć swej sytuacji. Fleituh dręczył go uporczywie, ale zarazem skrupulatnie pilnował, aby wszyscy strażnicy z Eco włącznie dostawali na czas żołd. Pięć sztuk złota miesięcznie drogą nie chodziło.

- Chciałbym wierzyć, że naprawdę nic nie wiesz o tych wyłupionych oczach - warknął w końcu ork opierając się barkiem o ścianę - Pewnie tego nie wiesz, tępy trutniu, ale to nie pierwsze takie zabójstwo, już paru innych zginęło w podobny sposób i wszystkim wyłupiono oczy.

Zaintrygowany wyznaniem sierżanta, Eco odłożył na bok wątek waśni z przełożonym, przeszył Fleituha badawczym wzrokiem dając do zrozumienia, że chłonie każde jego słowo.

- Jedna z ofiar była córką elfiego kupca ze Srebrnej Przystani, a ów obiecał za głowę zabójcy sowitą nagrodę. Co więcej, ubłagał kapłanów Czaszkogłowego, by ci wspomogli dochodzenie. Nie palą się zbyt ochoczo do wyjaśniania tak pospolitych zbrodni, ale wysłali do nas czcigodnego Angano, bo złoto kupca nie śmierdzi. Jakbym wiedział wcześniej, że ta elfka z zaułka też padła ofiarą zbieracza oczu, poszukałbym dowodów, które ty, nieporadny cielebuniu, na pewno przeoczyłeś. Ów kupiec daje tysiąc w złotych monetach temu, kto przywlecze mu pod drzwi zbrodzienia, a ja chcę te pieniądze.

Eco oblizał spierzchnięte usta próbując wyobrazić sobie kwotę dwudziestokrotnie większą od łupu będącego jego udziałem po minionej nocy. Pięćset sztuk złota mogłoby wystarczyć, by kupić sobie młodego tygrysa!

- Przestań się ślinić, bo mi podłogę zapaskudzisz - sarknął Fleituh - Ty weź się lepiej w garść i pomyśl, czy aby czegoś nie przeoczyłeś. Nie mogę odżałować tej strzałki, coś ją kapłanowi oddał. Czemu akurat wtedy o niej nie zapomniałeś tak, jak cięgiem zapominasz o wszystkich innych ważnych sprawach, ty matole!
A więc sierżant Fleituh ma chrapkę na nagrodę za głowę zbrodzienia! Tysiąc złt faktycznie robi wrażenie (a wyście się pokusili na dwieście zamiast pytać w "Kuli" o zabójcę). BTW, co na to Eco?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 lipca 2017, 18:30

Ptasi Bazar; 26 orakt-ran

Otlaf lubił się włóczyć po stołecznych targowiskach. Było ich w mieście wiele, a każde posiadało własny niepowtarzalny urok i klimat, zwłaszcza te związane z egzotycznymi zwierzętami. Chłonąc uszami otaczający go zgiełk i harmider, złodziej spacerował pomiędzy klatkami handlarzy ptactwem, z leniwym zainteresowaniem oglądając pawie, skrzekotniki i ognistopióre rajce przywiezione gdzieś hen z Elmanalu. Jacyś handlarze ku uciesze przechodniów pokłócili się o coś tak zażarcie, że musiała ich rozdzielać straż miejska, a tymczasem grupka uliczników wyciągnęła niepostrzeżenie z jednej klatki pawia, przezornie skręcając mu na samym początku kark, by nie zaalarmował właściciela przeraźliwym wrzaskiem.

Otlaf uśmiał się pod nosem na widok zaradnych ulicznych nicponiów, jednych z setek bezdomnych sierot mieszkających i wychowujących się na ulicach Ostrogaru. W ruderach na przedmieściach stolicy, w zaułkach, na poddaszach i w kanałach miasta gnieździły się nieprzeliczone rzesze wyrzutków i odmieńców, z których wyrastały później najbardziej bezwzględne i zarazem przedsiębiorcze indywidua na wyspie.

Spoglądając przez pręty metalowej klatki na niespokojnego perkoza, mieszaniec zastygł znienacka w bezruchu, zgarbił się nieco udając przemożne zainteresowaniem ptakiem. Po przeciwnej stronie straganu dostrzegł człowieka, który łudząco przypominał mu nieznajomego darczyńcę ze "Złotej Kuli". Jedyną w zasadzie różnicą był fakt, że człowiek idący skrajem Ptasiego Bazaru ku gospodom Placu Karczemnego silnie utykał i starał się nie obnosić z mocno posiniaczoną opuchniętą twarzą.
Gdyby nie te siniaki i utykanie, Otlaf byłby pewien, że to ów czlek od sakwy ze złotem!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 11 lipca 2017, 21:11

Jeśli da się go śledzić to spróbuję. Oczywiście bez narażania się. Ciekaw jestem czy to pobicie nie jest przypadkiem związane z wręczeniem kasy w niewłaściwe ręce. Nie chciałbym, żeby mnie spostrzegł. Jeśli będzie choć najmniejsza możliwość, która może mnie zdemaskować to porzucam swoje śledztwo. Oczywiście będę używał w razie potrzeby - krycia się w cieniu i nasłuchiwania w zależności od potrzeb i możliwości. Oczywiście postaram się na początku zbliżyć na tyle, żeby wykluczyć pomyłkę z mojej strony, że to ta sama osoba. Później już oczywiście jak najbezpieczniejsza odległość.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 12 lipca 2017, 07:20

-To naprawdę nic wielkiego,droga żoneczko-zaczął Ortin- jak wiesz jestem również złotnikiem i zda się czasem że kupię tu i ówdzie tanio i czasem do naprawy biżuterię. Trochę się ją poprawi,trochę doczyści i sprzeda nieco drożej.Stąd też czasami muszę się pokręcić w innych częściach miasta i z "elementem" jak uroczo nazywasz moich znajomków.
Informacyjnie dla MG-rozumiem że da się w ten sposób praktykować złotnictwo by np po taniości nabyć uszkodzoną biżu,czy to u pasera czy innych źródeł ew skupować gdzieś od kogoś,naprawić i sprzedać drożej?B miałbym zamiar w ten sposób wykorzystywać zawód
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 12 lipca 2017, 10:49

Strażnica w Chłopskim Kroczu; 26 orakt-ran

Mnogośc myśli związanych z tak niewyobrażalną ilością złota i tak wybujana fantazja Eco sprawiła, przez chwile musiał przypomniec sobie ostatnie słowa sierżanta.

Czyli ta elfka była jego córką, jeżeli dobrze rozumiem? Eco założył ręce za plecy i zaczął chodzić po kantorku sierżanta. Strzelał z tego zaułka, takimi strzałkami. Ja stałem tutaj i ten kosz wiklinowy .... Hmmm! A z jakiego majętnego rodu ta córka była?

Gwardzista obrócił sie na pięcie w kierunku opartego o ściane sierżanta, po kilkunastu krokach bezcelowego łażenia tam i na zad w kantorku.
- Widzisz Panie, byłem w tym zaułku i wiem dokładnie w którym miejscu stał ten zabójca. Jeżeli mogłbym poprowadzić śledźtwo znalazłbym tego skurczybyka i może udałoby mi się znaleźć więcej taki strzałek. Tylko chce partycypować w części nagrody. Gwardzista z usmiechem zakończył swoje zdanie, szukając zgody na grymasie orczej twarzy.
- znam też najemników, którzy mogą nam pomóc.
zobaczmy na co orczy sierżant pójdzie. Użyje swej jakże pospolitej umiejetności do przekabacenia Fleituha na swoją stornę. Może powie nazwisko tego kupca, lub chociaż czym się zjamuje. No i jakby zgodził na formalne śledźtwo, to może wybłagam zaliczkę na poczet cywilnych konsultantów? Tak czy siak wychodze na partol z jednym z strażników. Następnie zachacze o domostwo Milcara. I powołamy drużyne "A" i sami zabójce do kupca doprowadzimy. Może za żywego więcej zapłaci.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lipca 2017, 12:38

Strażnica w Chłopskim Kroczu; 26 orakt-ran

Sierżant Fleituh zamyślił się głęboko, przez co jego czoło pokryło się natychmiast mnóstwem skórzastych bruzd. Eco nie przepadał za chwilami, kiedy jego przełożony tak intensywnie dumał, ponieważ niemal zawsze wiązało się to z jakąś nieprzyjemną dla strażnika konsekwencją, ale tym razem istniała nadzieja, że procesy myślowe dowódcy dotyczyły wyłącznie makabrycznej zbrodni w Kroczu.

- Patrycypować chcesz w nagrodzie, co? - wzruszył po chwili ramionami ork - Pojęcia nie miałem, że znasz takie trudne słowa, bo z wyglądu i zachowania istny z ciebie wiejski głupek! Próbujesz mnie okraść, podczepić się pode mnie, żeby się za darmo dorobić?!

Eco zachował kamienne oblicze chcąc przeczekać wybuch złości sierżanta, poważniejsza kłótnia do niczego bowiem nie prowadziła, a tylko mogła popsuć ambitny sekretny plan strażnika.

- Ta wczorajsza elfka to niewiadomo kto - Fleituh uspokoił się równie szybko jak wybuchnął - Córka kupca ze Srebrnej Dzielnicy zginęła w ubiegłym tygodniu. Paru innych też, wszyscy ze Srebrnej Dzielnicy. Pierwszy raz się zdarzyło, że wyrywacz oczu zaatakował w Kroczu. Zrobimy tak i słuchaj uważnie, żebyś jak zwykle czegoś nie poknocił. Wrócisz do tego zaułka i bardzo dokładnie posprawdzasz, czy czegoś nie przeoczyłeś. Ja wyprawię się do strażnicy w Srebrnej Dzielnicy, żeby wybadać tam, czy nie wiedzą czego więcej. Spotkamy się pod koniec zmiany tutaj, żebyś zdał raport i lepiej, żebym był z ciebie zadowolony.

- Z nikim nie wolno ci o tym rozmawiać, pojmujesz, matołku? O całej sprawie wiemy tylko my dwaj i kapitan Gnath. Ostatnią rzeczą, jakiej mi trzeba są inni strażnicy węszący za tysiącem złotych. Wygadasz się, to ci łeb utnę i nasram do szyi, pojmujesz?! Tylko komu słowo piśnij, a pożałujesz!

Fleituh spojrzał na milczącego podwładnego z byka, a posępny wyraz jego twarzy świadczył dobitnie o tym, że sierżant nie żartował.

- I czego jeszcze tu stoisz, patałachu?! Do roboty, a żwawo, czas ucieka!
Tak sobie myślę, że w tej przygodzie najwięcej pedeków wyhaczy Dretch, ale poczekamy, zobaczymy...
Ostatnio zmieniony 13 lipca 2017, 14:52 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 13 lipca 2017, 16:55

Strażnica w Chłopskim Kroczu; 26 orakt-ran

Eco spiął się jak struna madoliny karczmarnego barda. Tak jest sierżancie! Kiwnął tylko głową i czym prędzej wymknął się z kantorka. Zostawiając strapionego Fleituha samego z jego myślami.

Człapiąc głośno przebrnął przez zagracony korytarz i kilka kroków dalej stał przy okienku kwatermistrza.

- Co żeś przeskrobał chłopcze? Sędziwy dziadek, który na służbie stracił wskazał brudnym od atramentu paluchem na twarz młodego strażnika.

Eco wyszczerzył zęby. Lubiał Gwarda ale ten był nadwyraz dociekliwy i szalenie inteligenty. Jednak, Eco ciągle nie wiedział jak do tego doszło, że Gward stracił nogę. Zawsze wymyślał coraz to nową historię z tym związaną. Pewnego razu jak trupie cyrkowej uciekło dzikie zwierze. Innego razu wypał za burtę łodzi i wyłowiligo bez niej. Dziwne, że nie został zwolniony. Pewnie musiał jakoś przysłyżyć się straży miejskiej, a może był po prostu lepiej ustawiony od innych tu pracujących? Tak czy owak dostał najgorszą fuchę i to w najgorszej dzielnicy i jeszcze musiał takim szumowiną jak Fleituh pisać raporty.

- na szczęście to nie Fleituh, ciężkie życie w Chłopskim Kroczu. A tobie jak się tu siedzi? Zaciekawiony gawrdzista podsycał rozmowę.

- do dupy się siedzi! Jeszscze chwila i mi mrówki z zadu wyjdą i wszystkich was tu zaleje. Odcisków już od tego zydla się nabawił. Jakby nie ten smok w Kuflu Bajarza! Dalej miałbym nogę!

- Jak to w Kuflu? I co ty bredzisz o jakimś smoku!? Eco miał wielką chrapkę na rozwinięcie tej opowieści. Gdzie niby ten smok mógłby się zmieścić, co?

- Zapytaj karczmarza to może Ci powie! Ha! Ha! Skończysz jak jak albo i Ci odkłapie nogi przy samej dupie! ha ha! Dziadek oplół się śliną, która wymknęła się jak ryba z jego ust. Przetarł kłaczastą brodę rekawem munduru i zmienił ton. - Gdzie dzisiaj leziesz na patrol?

No i dopadłu go formalności, przez dobry kwadrans podpisywał druki, wypełniał bloczki, wskazywał ulice. Odbierając wszystkie papierzyska Gward spojrzał spod krzaczastych brwi na Eco. Uważaj na tej ulicy, było tam morderstwo wczoraj.

- Wiem, ale co zorbic służba nie drużba. Nastepnie Eco pobrał, czarny płaszcz, schował go do worka. Do pasa przypiął ręczną kuszę, pęczek bełtów - rozliczę się po służbie, rzucił na pożęgnanie i wyszedł.

Mijaąc wejście zobaczył oddaljącego się Fleituha. Skręcił szybko w ulicę za strażnicą aby wyknąć się ciekawskim spojrzeniom innych strazników a szczególnie tej grubej szumowanie.
1000 sztuk złota piechotą nie chodziło, a bardzo chciał dostać choć kilka procent z tej sumy. Tak czy owak, w bezpieczniej odległości od straznicy, w zauułku nakrywam się płaszczem, żeby nie rzucac się w oczy jako strażnik i ide badać miejsce wczorajszej zbrodni. Może cos przeoczyłem. Szukam dodatkowych strzałek. Zobacze też droge którędy mogł biec Milcar. Popytam żebraków, czy czegoś nie widzieli. Budżet 10 ss. Na koniec zastukam do domostw i zbiore informacje. Po zebraniu informacji pojde poszukać milcara wykonując patrol w moim rejonie. Ubrany jestem w moją zbroje, miecz. Dodatkow kusza ręczna i bełty. W razie w.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lipca 2017, 18:22

Ptasi Bazar; 26 orakt-ran

Zaintrygowany, ale i niespokojny z powodu swego odkrycia Otlaf zaczął iść skrajem sąsiedniego przejścia między straganami, niczym duch podążając śladem utykającego znajomego z karczmy. Na Ptasim Bazarze panował spory ruch, toteż mieszaniec zdołał się nieco przybliżyć do posiniaczonego człowieka i lepiej mu się przyjrzeć. Świece i kaganki w "Złotej Kuli" stanowiły zawodne źródło oświetlenia, a wręczenie sakwy ze złotem i spreparowanymi głowami trwało ledwie chwilę, ale po krótkiej obserwacji Otlaf gotów był przysiąc, że utykający nieszczęśnik naprawdę był człowiekiem, który poprzedniego wieczoru wydatnie wzbogacił czwórkę surelian.

Właściciel sakwy nie był na zwierzęcym targowisku sam. Przyglądając się mężczyźnie kątem oka półork szybko zauważył, że śladem obcego szli dwaj albo trzej mężczyźni, oddaleni o kilkanaście kroków, umiejętnie wmieszani w tłum, ale w przeciwieństwie do Otlafa nie przejawiający żadnego zainteresowania wystawionym na sprzedaż rozkrzyczanym ptactwem. Wszyscy trzej, sprawiający wrażenie ubogich ludzi z plebsu, koncentrowali swą uwagę na osobie utykającego człowieka, ale jednocześnie dokładali starań, by przechodnie nie zauważyli ich skrywanych pod płaszczami kordów.

Mieszaniec odniósł w pierwszej chwili wrażenie, że utykający człowiek jest dyskretnie śledzony, w mig jednak uświadomił sobie, że obecność trzech rzekomych prześladowców była mu znana, bo przemierzając bazar co najmniej dwa razy obejrzał się ponad ramieniem posyłając ludziom w burych płaszczach rozpaczliwe spojrzenia.
Nie pamiętając jak testuje się w KC spostrzegawczość rzuciłem na INT Otlafa i uzyskałem 14. Ten wynik pozwolił mu wyciągnąć pewne wnioski z obserwacji obcego, wplecione w powyższą fabularkę.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 14 lipca 2017, 09:36

No dobra skoro tu jest więcej towarzystwa to trzeba zwielokrotnić ostrożność. Obserwuję dalej - czym się interesuje nasz znajomek, a może na kogoś czeka? Tak czy siak, muszę mieć oczy na około głowy. Dopóki sytuacja mnie nie przerośnie, wchodzę w tę grę, jednak bez zbędnego ryzyka. Zwracam uwagę również na "kolegów" - może są jednakowo ubrani, może posługują się jakimś wspólnym językiem, może moją jakiś znak szczególny?
No MG, nie daj się prosić, może jeszcze jestem w stanie coś wyciągnąć?
Ostatnio zmieniony 14 lipca 2017, 09:48 przez czegoj, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 lipca 2017, 11:07

Chłopskie Krocze; 26 orakt-ran

Owinięty czarnym płaszczem Eco kucnął w miejscu, gdzie minionej nocy dokonali swego żywota Borlon i bezimienna elfka. Umysł gwardzisty wciąż drżał na wspomnienie tysiąca złotych monet, a włoski na karku człowieka unosiły się mimowolnie, kiedy jego myśli biegły ku morderczym przestrogom Fleituha. Eco nie był głupi i natychmiast pojął, że również kapitan Gnath zamierzał obłowić się na ofercie zrozpaczonego ojca jednej z ofiar. Gnath, Fleituh, Ansano - lista łasych na złoto była dość długa, by wzbudzić zaniepokojenie Eco co do sprawiedliwego podziału nagrody, ale bynajmniej go nie zniechęciła do podjęcia śledztwa.

Jakże niełaskawy okazał się w zamian Surelion, który oddalił się akuratnie teraz od swych wyznawców poddając cielesną powłokę i umysł niezrozumiałym dla śmiertelników próbom. Ukryty przed pełnymi uwielbienia oczami czcicieli, przebywał gdzieś w innej części Ostrogaru surowo wpierw zabroniwszy uczniom szukania z nim kontaktu. Zawiedziony Eco rozumiał co prawda, że odradzający się bóg bogów musiał od czasu do czasu odetchnąć od swych namolnych wręcz wielbicieli, ale czemu właśnie w tak trudnej dla jednego z nich chwili?

Zdany zatem wyłącznie na siebie, mężczyzna kucał w schnącym błocku zalegającym w zaułku, tak do tej pory zrytym podeszwami przechodniów tak dalece, że wszelkie próby czytania w ewentualnych śladach mijały się z sensem. Eco szczerze wątpił w to, by nawet biegli w sztuce świątynni tropiciele Tfama i Arianny mogli tu cokolwiek zdziałać bez odwołania się do potężnej magii. Ta opinia nieuchronnie pchnęła jego myśli ku spotkaniu z wyniosłym kapłanem Morglitha i zaklęciu, które ów ewidentnie na gwardzistę rzucił. Nieobecność Sureliona wydała się natychmiast jeszcze bardziej bolesna, bo nie wyznający się nic, a nic na magii Eco lękał się skrycie, że być może wciąż jeszcze pozostaje pod wpływem jakiegoś magicznego podstępu Czaszkogłowego.

Wymamrotawszy pod nosem na wszelki wypadek błagalną strofę do Kielicha Wiedzy, strażnik zaprzestał grzebania palcami w błocku, podniósł się z kucek zamierzając podążyć w głąb zaułka. Ostrożny rzut okiem ponad ramieniem skłonił go natychmiast do zmiany planów.

W wylocie zaułka zgromadziło się kilka milczących postaci obserwujących go z oddali i to dość dyskretnie, by odwrócony do ulicy plecami Eco dopiero teraz odkrył ich obecność. Nędzne odzienie i wychudłe postury dowodziły jawnie tego, że obserwatorzy pochodzili z plebsu Chłopskiego Krocza, a to mogło oznaczać, że byli bezwzględni, egoistyczni i zdeterminowani do wszystkiego, by tylko napełnić swe zapadnięte brzuchy.

To wręcz tłumaczyło, dlaczego większość z nich ściskała w rękach opuszczone wzdłuż ud drewniane pałki, niektóre nabite żelaznymi ćwiekami.
W Chłopskim Kroczu zawsze jest okazja do zawarcia nowych interesujących znajomości...

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 16 lipca 2017, 11:18

Chłopskie Krocze; 26 orakt-ran

- Cholera! powiedział do siebie Eco rzucając oczami wsze strony wypatrując najlepszego miejsca do schronienia lub ucieczki. Nie znalazł jeszcze niczego co mogłoby mu pomóc w rozmowie z Fleituhem, a nie chciał tracić swojej drugiej strzałki.

Powolnym ruchem ręki dobył ręcznej kuszy, bełt leżał na napiętej cięciwie i czekał na uwolnienie śmierci w postaci pocisku. Eco zerwał się na równe nogi obracając przez ramię. Niesiony siłą płaszcz odkrył skrawek munduru strażnika, a ręka z przygotowaną kuszą wskazywała znacząco w kierunku parchów z drewnianymi pałkami.

Stójcie! Na mocy prawa nadanego przez sierżanta straży miejskiej nakazuje wam się rozejść!

Oczy gwardzisty czekały tylko na jeden zły ruch, druga ręka zaś czekała na wyciągniecie miecza lub kolejnego bełtu.
Jeżeli któryś się zbliży to strzelam. Jeżeli będą się zbliżać. Dobędę miecz, chyba że dam rade jeszcze 2 razy strzelić. Zanim do mnie dojdą. Zaczynamy! SZ100. Kusza ręczna TR 133 ; opźn. 4; SKUT kł (9);AT 2+1naładowany. Jednakże jeżeli będą atakować to uciekam! co sił w nogach w stronę Kufla, Rzeźnika, Milcara.
Co będzie bliżęj.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2017, 12:51

Ptasi Bazar; 26 orakt-ran

Krew kipiała w żyłach mieszańca, a jego oczy poruszały się błyskawicznie w poszukiwaniu śladu zagrożenia dla własnej osoby. Trzej ubezpieczający właściciela sakwy mężczyźni byli ludźmi bądź półorkami. Jeden z nich nosił włosy spięte w kucyk, dwaj pozostali byli ostrzyżeni do gołej skóry, co w połączeniu z twardymi rysami twarzy przydawało im bardzo groźnego wyglądu. Wszyscy starali się nie spuszczać wzroku z utykającego mężczyzny, ale od czasu do czasu rozglądali się na boki, toteż Otlaf musiał się mieć na baczności, by nie wpaść im przypadkiem w oko.

Surelianin szedł równoległym przejściem starając się pozostawać w cieniu rzucanym przez rozpięte nad klatkami baldachimy, wykorzystując ciała przechodniów i handlarzy jako żywą osłonę. Śledzony przez niego człowiek dotarł do krańca Ptasiego Bazaru, przepchnął się między stateczną matroną w stroju mieszczki i kupcem prezentującym kobiecie tłustą żywą gęś, wszedł na szeroką alejkę łączącą zwierzęce targowisko z pierwszymi zabudowaniami Placu Karczemnego.

Dzielący uwagę pomiędzy posiniaczonego i jego trzyosobowy ogon, Otlaf utrwalił się w przeświadczeniu, że idący w tyle mężczyźni działali w porozumieniu z właścicielem sakwy służąc mu albo w roli eskorty albo pilnując, by ten wykonał jakieś zlecone wcześniej zadanie.

Posiniaczony nieszczęśnik zatrzymał się w końcu przed wejściem do "Baryłki Piana" i wdał się w nerwową rozmowę z kilkoma pachołkami, którzy rozładowywali z dwukołowego wózka beczułki wina. Ze względu na bliską obecność eskorty Otlaf nie zdołał się przybliżyć do "Baryłki" na tyle, by usłyszeć dźwięki konwersacji, utknął za klatką z jaskrawo upierzonymi grzywaczami. Obserwowany z ukrycia, utykający mężczyzna machnął z rezygnacją ręką usłyszawszy od pachołków coś, co nie przyniosło mu zadowolenia i ruszył w głąb Placu Karczemnego.
Jestem dziś w dobrym humorze, więc podpowiem, że oprócz dalszego śledzenia podejrzanego kwartetu może też spróbować dowiedzieć się od pachołków, o co tamten człowiek ich wypytywał. Podpowiedź nie jest darmowa, może kosztować Otlafa złoto, istnieje też ryzyko, że w międzyczasie tamci znikną w labiryncie uliczek Placu Karczemnego...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2017, 13:03

Chłopskie Krocze; 26 orakt-ran

Donośny okrzyk strażnika podziałał na obwiesiów niczym syk rozwścieczonej kobry. Zaledwie jeden z nich pozostał w wylocie uliczki zarzucając pałkę w pojednawczym geście na ramię, pozostali dosłownie rozmyli się w powietrzu woląc czym prędzej oddalić się od stróża prawa. Eco uśmiechnął się na ten widok półgębkiem, chociaż wiedział, że miał sporo szczęścia udając się w zaułek za dnia - gdyby grupka miejscowych natrafiła na niego w ciemnościach nocy, istniało ogromne prawdopodobieństwo, że nawet przynależność do straży nie byłaby dla surelianina gwarantem całkowitego bezpieczeństwa.

W Chłopskim Kroczu strażnicy miejscy ginęli po zmroku równie często jak zwyczajni przechodnie, jeśli byli dość głupi, by zapuszczać się w ten labirynt zbrodni w pojedynkę.

Rosły mężczyzna z pałką na ramieniu ruszył powolnym krokiem w kierunku gwardzisty, starając się roztaczać wokół siebie aurę życzliwości i przyjaznego nastawienia do stróżów prawa. Jego niebezpieczny wygląd wydawał się przeczyć wrażeniu, ale Eco szczerze wątpił, by nieznajomy zdecydował się go napaść w blasku dnia wiedząc, że ma przed sobą miejskiego strażnika.
Jeden został, reszta zwiała. Co teraz?

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 16 lipca 2017, 21:13

Skoro MG w humorze to nie sposób z tego nie skorzystać. Jak śledzony towarzysz oddali się, zapytam o co mu chodziło. Jeśli będzie to kosztować więcej niż sztukę złota, to raczej nie wchodzę w dalszą konwersację. Jeśli w jednym złociszu się zmieszczę, to jestem w stanie zapłacić. Oczywiście w zależności od informacji, albo będę kontynuował śledzenie, albo dam sobie spokój i wrócę do reszty podzielić się informacjami.

ODPOWIEDZ