PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 22 lipca 2017, 21:52

Rozglądnę się ostrożnie, czy nikt nie widzi i pociągnę z bukłaczka, obetrę wąsy rękawem. Strzepnę trociny z ubrania. Ufajac że mam przy sobie ów flecik, zagram bardzo cichutko jakąś elfią pogodną melodie. O Nimfie i jednorożcu. Powoli zbliżę się do Sureliona, maga i chłopca.
-Otrzyj łzy młodzieńcze, trafiłeś pod dobrą opiekę. -Jeśli taka wola Twą mistrzu, pomożemy mlodziencowi. Może tymczasem mógłby zostać u kogoś z naszych znajomych.
Rozejrzę się po obecnych, na koniec sycąc się obliczem półboga.
może ktoś ma inny pomysł niż Surelium (nasze miejsce mistyki), by przechować młodego, mogę zobaczyć u znajomej wdowki. Może u kupca? Uwazajmy by nie oskarżono nas o porwanie. Ach gdyby był tu eco, dzielny strażnik[/b]

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 lipca 2017, 23:12

Chłopskie Krocze, 32 orakt-ran

Nie przestawało padać. Padające krople deszczu spadały nieprzerwanie tworząc długie rozmyte strugi, przypominające nieco włosy bogini wód. Szybki nurt jaki płynął ulicami miasta zabierał, rzygowiny pijaków z chłopskiego krocza, brud zaułków i a być może także żebraków z ich chorobami. Geste strugi deszczu zmywały brud i ekskrementy Ostrogarskich ulic, spławiając wszelkie te nieczystości do większego rwącego potoku, który zabierał to gdzieś dalej. W dół ulicami prawdopodobnie aż Srebrnej Przystani, a potem do do Dan-Ungan, jeziora z którego żywiła się większość miasta. A przynajmniej ta biedniejsza.

[center]Obrazek[/center]

Chłopiec i muzyka. Tak Surelion słyszał gdzieś w tle cichą spokojną balladę, śpiewaną lekko zdartym głosem jednego ze swych towarzyszy. Tak, owszem widział też chłopca. Widział jaśniej i wyraźniej znak jaki dawało mu przeznaczenie. Kikut, ręki chłopca, tak podobny. I te kilka słów jakie powiedział. Było tow więcej niż dosyć by zaryzykować. W świecie bogów coś takiego jak przypadek bowiem nie istniało. Albowiem do bram przeznaczenia klucze posiadali właśnie bogowie.

Reka Sureliona spoczęła na głowie chłopca.

- Pójdziesz z nami, nie bój się. - Powiedział łagodnie. - Przy nas jesteś bezpieczny, zwrócimy cię tam gdzie nic ci nie będzie groziło. Wpierw jednak odpowiesz na kilka pytań.

Podkład muzyczny Mattia Cupelli - Void

Krople deszczu bębniły z siłą o kaptur Kielicha Magii. Chłopiec odwrócił głowę w kierunku półboga i przez chwilę ich spojrzenia się spotkały. Surelion drgnął lekko spoglądając w źrenice chłopca. Gdzieś tam głęboko w jego oku, było tam coś... Jakiś mrok, czy tez może zagrożenie niewiadomego i nadnaturalnego za razem rodzaju.

[center]Obrazek[/center]

Coś co w jednej chwili poruszyło jakąś nutę w Surelionie. Jakiś wewnętrzny imperatyw jakiemu nie potrafił się sprzeciwić zmusił go do dalszego działania zgodnie z przeznaczeniem jakie było mu pisane. Przeznaczenie patrzyło na niego poprzez ziarnicę chłopca.

- Oko... oczy... Tam dokąd idziemy chłopcze... oczy nie będą ci potrzebne. Zawiążcie mu je.
Witam szlachetnych kolegów na sesji :/uklon.
Chłopcu wpierw zawiązać oczy i zbierzemy go gdzieś, gdzie będzie można spokojnie o wszystko wypytać. Ale najpierw pytanie, co się stało z gościem z nożem?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 24 lipca 2017, 00:35

Widząc że chłopiec jest bezpieczny przy półbogu, zwrócę baczną uwagę na nożownika.
Ostatnio zmieniony 24 lipca 2017, 00:43 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 24 lipca 2017, 13:45

Chłopskie Krocze, 32 orakt-ran - ranek

Wyznawcy wspólnie skierowali swe oczy w kierunku leżącego na bruku półorka. Jego kaftan w wielu miejscach rozpruty został stalowymi ostrzami. Milcar instynktownie na omacka ciachał z niezwykłym kunsztem ciało zabójcy. Jego ruchy były niezwykle precyzyjne, z powodzeniem omijał delikatne struktury anatomiczne ciała mieszańca. Nie można tego samego powiedzieć o Jarhedzie, który często używał swojego większego noża do ściągania z zwierzyny skóry. Choć próbował iść w ślady slepca jego ostrze za każdym razem sięgało głębiej w brzuch aż chrupały pod naporem stali żebra i kości. Osrtin zdążył jeno dobyć za pazuchy rękojeść sztyletu, ale zanim wysunął go do połowy mieszaniec leżał po cięty w kałuży, barwiąc ją krwią.

- Jest na granicy światów, rzucił trupiarz, który jedną ręką osłaniał Kielich Magii, a w drugiej trzymał toporek, którym mierzył w opresora - mamy niewiele czasu, zaraz miasto wstanie i zrobi się tłoczno.

- Zawiążcie im oczy. Głos półboga jak dzwon uderzył w uszy jego uczniów. Uwalniając w ich sercach kolejne pokłady niezmierzonej energii do działania. Kilka uderzeń później bard okrył oczy młodzieńca długim płóciennym rękawem koszuli. Zabójca nie miał takiego szczęścia, nikt z gromadzonych nie chciał poświęcić swojej lekko wilgotnej już od deszczu koszuli. Na szczęście kupiec zwykł przy sobie nosić zwinięty worek wykonany z lnu, który włożył na głowę i zacisnął rzemienie.

- Olf bacznie obserwował, czy zaciśnięte rzemienie nie uduszą oprawcę aby spełnić żądanie półboga, nie wierząc dokładnie swojemu towarzyszowi sprawdził dwoma palcami czy szpara na szyi nie jest za ciasna. Po czym bez słowa, jeden po drugim zniknęli w ścianie czynszówki, bacznie obserwując czy ciekawskie oczy i uszy Chłopskiego krocza nie patrzą w ich stronę.

- Zostań tu chłopcze i zjedz, zaraz do Ciebie wrócę. Powiedział pogodnie półbóg zostawiając młodego osobnym pomieszczeniu który służył za małą bibliotekę. W większości puste regały wypełniane były niezliczoną ilości pajęczyn, choć wyznawcy dokładali wszelkich starań aby zwiększyć kolekcję ksiąg, to ilość pajęczyn dawała jasno do zrozumienia, że potrzeba jeszcze wiele poszukiwań aby zapełnić bibliotekę w całości.

- Kilka uderzeń serca stali prawie wszyscy w głównej sali. Ciało mieszańca leżało na wyheblowanym przez barda stole, posoka z wolna sączyła się po drewnie kapiąc nierównomiernie na trociny i kamienną płytę podłogi. Drewno dawno już nie ssało wody to i krew nie chciała wniknąć w słoje dawnego drzewa.

- zabójca zdawał się być nieobecny, choć jego gałki ruszały się z wolna w lewo i w prawo - wskazywały jasno, że jest świadomy swojej sytuacji jednak otrzymane rany z sukcesem ssały z niego ostatnie już okruchy życia, oznajmująca to wszystkim kapiącą krwią.

Chłopiec został za zamkniętymi drzwiami biblioteczki półboga. Półork, w ciemnym pociętym kaftanie, z pasem noży do rzucania leży w agonii na wyheblowanym stole wykonanym przez Eszara. Niestety było to jedyne miejsce które w ferworze znaleźliście dla niego. Pomieszczenie zostało rozświetlone przez świece i liczne kaganki które kończy rozświetlać mag. Nie ma z wami jednak Eco, który chyba przejęty kociakami zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Co dalej?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 24 lipca 2017, 18:26

No tak...ciekawe kto tu potem posprząta..- mruknął z niezadowoleniem śnieżny elf przyglądając się dogorywającemu oprawcy. Zastanawiał się jak kręte są ścieżki prowadzące do oświecenia. Gdyby rok wcześniej, kiedy opuszczał rodzinne strony pełen ambicji i planów odkrywania sekretów świata ktoś mu powiedział, że uroki te spełzną na przyglądaniu się w ciemnej salce zapadłej dzielnicy morderców i złodzieji patroszeniu trupa, jakie niechybnie zaraz nastąpi- zaśmiałby mu się w twarz opowiadając o swoich przekonaniach. Gdyby jednak ten sam mąż rzekł mu, że w swym poszukiwaniu mądrości stanie na drodze żywego boga i temu słowu nie dałby wiary mając rozmówcę za głupca.
Jareh nie zawsze rozumiał motywy Kielicha Magii. Prawdę mówiąc rozumiał je niezwykle rzadko. Jednakże zawsze starał się je pojąć. W tej chwili jednak, kiedy podążał wzrokiem za ściekającą po blacie posoką, a wzrok jego opadł na rosnącą kałużę uchodzącego z oprawcy życia... zaczęły budzić się w nim wątpliwości.
Ostatnio zmieniony 24 lipca 2017, 19:45 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 lipca 2017, 19:14

Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Ketras stał opodal Sureliona z beznamiętnym wyrazem twarzy, nie znając bowiem zamiarów swego mistrza nie chciał ich błędnie zinterpretować niepotrzebnym i przedwczesnym komentarzem. Lecz w umyśle zasępionego olfa kotłowały się rozliczne myśli, wśród nich zaś pytania, na które surelianie najpewniej nie mieli już poznać odpowiedzi - na pewno nie z ust dogorywającego mieszańca. Ketras daleki był od potępiania swych szybkich w robieniu nożami towarzyszy, ale skrycie uważał, że zabójstwo prześladowcy chłopca okazało się przedwczesne, a odwrót do podziemi zbyt szybki.

Gdyby Surelion dał mu dość czasu, mag spróbowałby odnaleźć matkę nieszczęsnego malca, by poznać jej tożsamość i oszacować zasobność sakiewki. Z woli Kielicha wydarzenia potoczyły się jednak zupełnie inaczej. Obcy sprowadzeni do podziemnego sanktuarium kalali święte miejsce samą swą obecnością, kim jednak był biedny olf, by kwestionować niezrozumiałe dla niego decyzje Sureliona?

Eco gdzieś zniknął zabierając ze sobą koszyk z kociętami. Zły na niego Ketras obiecał sobie w myślach, że prędzej czy później dobierze się miejskiemu strażnikowi do skóry, bo to on właśnie w burzowym kanale pchnął Milcarra i Jareha wprost na zaskoczonego mieszańca, zmuszając go do podniesienia noża i sprowokowania tym samym śmiertelnej w rezultacie konfrontacji. Działanie bez pozwolenia mistrza było dla olfa czymś nieakceptowalnym, ale wobec współwyznawcy należało okazać wyrozumiałość.

Obcięcie jednego ucha powinno wystarczyć, pomyślał zasępiony Ketras, dumający jednocześnie nad tym, po co surelianie zwlekli konającego mieszańca w przeznaczone wyłącznie dla wybrańców sekretne miejsce.
Wyznam szczerze, że trochę dla mnie za szybko poszła ta akcja. Po pierwsze, nie dostaliśmy szansy na rozprawienie się z mieszańcem własnoręcznie (szkoda). Po drugie, zamierzałem pociągnąć go za język przed ewentualną walką, żeby spróbować się czegokolwiek dowiedzieć o motywach. Po trzecie, gdybym wiedział, odradzałbym z całych sił sprowadzenie konającego mieszańca do sekretnej świątyni - teraz wystarczy przesłuchać jego duszę, by poznać lokalizację naszego kultu! Propozycja dla MG - troszkę wolniejsze tempo i przeskok do następnego punktu zwrotnego po wyczerpaniu deklaracji graczy.
Ostatnio zmieniony 24 lipca 2017, 19:21 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 24 lipca 2017, 22:47

Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Surelion przyglądał się przez chwilę ciału śmiertelnika. Wyciekało z niego życie. Podszedł do stołu i wspomagając zdrową rękę kikutem drugiej zaczął szybko obnażać rany.

- Bandaże i rozgrzane żelastwo, wartko. - Rzucił szybko, nie oglądając się za siebie. - Eszarze, pójdź proszę do chłopca przyjacielu, nie powinien zostawać sam w tej chwili. Może mu przyjść do głowy jakiś głupi pomysł.

Gładko słowy bard wydawał się najlepszy do tego zadania. Kiedy mistrz mówił jego ręce już przebiegały po ranach wpychając szybko bandaże by zatamować na chwilę krwawienie. Z tyłu ktoś już rozgrzewał ostrze nad oliwną lampą, stal zaczynała powoli czerwienieć w półmroku pomieszczenia. W izbie zrobiło się nagle dziwnie duszno i cicho. Tylko w oddali słychać było nadal szalejącą burzę migoczącą błyskawicą raz po raz przez brudne okno.

- Jesteś pomiędzy światami ale... jeszcze nie pójdziesz do swojego boga. Bo widzisz, jesteś teraz u mnie, w świętym miejscu. A tutaj tylko moja wola zadecyduje o losie twego ciała i twojej duszy. A ja, JA... nie pozwalam ci jeszcze odejść. Wpierw musisz się wytłumaczyć, odpowiedzieć na kilka pytań które przesądzą o twoim dalszym... losie. - zakończył z wyraźną pogardą względem innowiercy.

Zdrowa dłoń chwyciła rozgrzane ostrze przytykając je do pierwszej rany. Syknęła stal przylepiając się do dziury po nożu. W powietrzu rozległ się swąd palonego ludzkiego ciała. Ranny jęknął jakby próbując się poderwać ale ostatecznie zemdlał. Kolejne syknięcia, z każdym razem zapach w pomieszczeniu stawał się coraz trudniejszy do zniesienia.

- Skończone. Przeżyje i powie nam co będziemy chcieli. Zaraz wejdziemy do chłopca i chciałbym by najpierw opowiedział nam swobodnie o tym co się stało. Potem każdy z was przyjaciele będzie mógł się wykazać błyskotliwością zadając mu wszelkie rozsądne pytania jakie wam przyjdą do głowy. Ale nim przejdziemy do tamtego pokoju... - zrobił pauzę namyślając się przez chwilę, - Ta okolica nie jest bezpieczna, moc tego który siedzi w pałacu tu nie sięga czego dobitnie dowodzą rzeczy jakie dzieją się na ulicach Chłopskiego Krocza. To oczywiste, że w tej okolicy porządek i nowy ład powinien płynąć z tej oto świątyni. Okoliczny mieszkańcy powinni wiedzieć, że ktoś nadaje sens temu miejscu. Ktoś kto potrafi dać im bezpieczeństwo kontrolując to czego mieszkaniec Ostrogarskiego pałacu nie potrafi. Powoli powinniście myśleć o przejęciu, przynajmniej kilku okolicznych ulic na początek. Tyczy się to nie tylko dobrotliwego Eco, który opuścił nasze towarzystwo by nie złamać zasad praworządności w jakie szczerze wierzy, nie gańcie go za to, ale i ciebie Milcarze. Jesteście z Eco jak dwie strony monety, jak dzień i noc. Ulice powinny być wasze w świetle prawa... i poza nim.

Wzrok mistrza przebiegł po pozostałych.

- Z czasem otaczające nieruchomości zostaną przecież wykupione a w tym miejscu powstanie świątynia. Niech Ostrin rozpocznie starania i ustali do kogo należą pobliskie nieruchomości z czasem staną się nasze, w ten czy inny sposób. To naturalna kolej rozwoju. Tak być musi. - powiedział naciskając klamkę u drzwi prowadzących do biblioteki. Wszedł do środka.

- A teraz chłopcze, skoro już się uspokoiłeś... powiedz nam powoli co się zdarzyło i kim jesteś. A wy... przyjaciele pytajcie kiedy tylko skończy opowiadać, niech nic nie umknie waszym bystrym jak brzytwa umysłom.
Najpierw wydobędziemy z chłopca zeznania. Potem może dojdzie do siebie nasz ranny, wówczas poznamy i jego wersję. Jeśli tylko się uda wywiedzieć skąd jest ranny, mam zamiar posłać do jego domostwa Oltafa, niech go odwiedzi na przykład nocą to może czegoś więcej się dowie.
Jeśli ranny stanie się problemem, nie ma co się denerwować. Wiedza Sureliona rozwiązuje każdy problem bo jest niezwykle głęboka. Głęboka jak samo jezioro Dan Ungar okalające Ostrogar. A ono podobno jest bezdenne... rozumiemy? ;)
Pamiętajmy że gramy na dwóch poziomach. Pierwszy stanowi story zaserwowane nam przez MG. Drugim przebijającym się motywem przez wszystkie sureliady jest nieustanny rozwój kultu. Jak zapuścimy to drugie, obudzimy się na dziesiątych poziomach z tą samą bidą jak zaczynaliśmy czując że coś fajnego nam uciekło.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 25 lipca 2017, 00:03

Jak zahipnotyzowany patrzył Eszar na ściekającą krew w niedawnym swym miejscu pracy. Głucho w pamięci odbiło się echo głosu półboga.
-"Obu żywych".
Oderwał wzrok od ściekającej posoki, zamarł znów na uderzenie serca, gdy napotkał ślepą twarz zabójcy. Millcar przyprawiał go o ciarki na plecach. Zaraz oprzytomniał i nieco roztrzęsiony rozglądał się za kozikiem, by obnażyć rany ofiary. Mistrz był szybszy. Opanowanie i trzeźwość osądu czyniły go pierwszym mimo chromego ramienia.
- "Eszarze, pójdź proszę do chłopca przyjacielu, nie powinien zostawać sam w tej chwili. Może mu przyjść do głowy jakiś głupi pomysł."

Z ulgą przyjął powierzone mu zadanie, jak i to że sam Surelion zajął się rannym. Pospiesznie udał się do biblioteki, rzucając jeszcze spojrzenie przez ramie na odbywające się misterium.

-jesteś, dzielny młodzieńcze. A właściwie jak mógłbym się do Ciebie zwracać, ja jestem El Eszar. Nie obawiaj się powodzi, byłem bosmanem, jeśli zajdzie potrzeba poprowadzę arkę przez wzburzone fale.
...
-Masz może jakąś ulubioną piosenkę? Chętnie Ci ją zagram.

Sam zarumienię się na myśl że mógłbym poprowadzić arkę Sureliona.
Czekam chwilę na odpowiedzi, jeśli ich nie uzyskuję kontynuuję, Mówię nie za szybko, używając łagodnego, ale stanowczego głosu. Jeśli młody nic nie powie, wyjmę flecik zagram trzy dźwięki, sprawie by mi niezdarnie wypadł. Uśmiechnę się z własnego niezdarstwa, nawiąże że ciągle mi się coś przytrafia. Opowiem jak przy naprawie stołu wszedłem nogą w wiadro, do którego zwykł załatwiać się Jareh, coś jeszcze wymyślę. Może się otworzy. Jednocześnie, nie nachalnie dokładnie go zlustruję. Spróbuję jakiejś kolejnej melodii, może zorientuję się z jakich stron, lub z jakiej społeczności pochodzi.

Jeśli ranny przeżyje, nazwę stół "Karmiący Życie", jeśli nie, trzeba będzie więcej krwi, by ujednolicić kolor.

Czy chłopak jest ranny?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 lipca 2017, 12:30

Milcarr uśmiechnął się kącikiem ust, słysząc życzenie Mistrza, które dawało mu przyzwolenie do działania swoimi metodami. Ślepak nie potrafił nie zgodzić się z bogiem. W koncu mieszkał on i jego rodzina też chodzili tymi ulicami, którymi władały gangi. I choć Milcarr cieszył się dość ugruntowaną reputacją, to i tak każdego dnia i wieczora trawił go niepokój o bezpieczenstwo bliskich.

Wiedział już, że czeka go w najbliższym czasie kilka poważnych rozmów z lokalnymi młodzianami, którzy uchodzili za samozwańczych watażków gangów. Wiedział też, że nie każda z tych rozmów zakończy się bez rozlewu krwi. Ale był pewien, że już wkrótce te chłopaki będą stać murem za Milcarrem i w kwartałach zapanuje względny spokój. Agresję należało skierować na właściwe ścieżki i uświadomić młodych o starych zasadach o jakich w ostatnimi laty zapomniano: o tym że nie sra się we własnym gnieździe, o tym, że chroni się lokalsów, nieważne kim są i każe tych którzy nie przestrzegają zasad...

- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem Mistrzu - syknął złowrogo, gotów juz zaraz wyjśc i zacząć zaprowadzać porządek na ulicach. Młodego Ushara i jego chłopaków przekona spokojnie. Ci od zawsze byli pod wrażeniem sztuczek Ślepaka i darzyli go ostrożną estymą. Gang z kwartału rzeźniczego, mógł być pewnym wyzwaniem, ale kilka odpowiednio zadanych ciosów nożem wproadzi mores pośród orków z długimi kindżałami, szczególnie jeśli zada je ślepy mieszaniec. Pozostawali jeszcze irytujący złodziejaszkowie z ulicy Spokojnej, którzy obrobiliby własne matki, zakapiory spod "Pijanego Koguta" i półolbrzymy, któzy nazwywali siebie "Kamratami".

Minie kilka tygodni, miesięcy i ci wszyscy bedą stali na wezwanie Sureliona, a na dzielnicy będzie ład taki, że nawet straż nie będzie musiała się zapuszczać.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 lipca 2017, 18:40

Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Milczący dotąd Ketras uniósł nieśmiało dłoń, zwracając na siebie uwagę nauczyciela.

- Jeśli mój mistrz nie ma nic przeciwko, dołączę do Milcarra - zaproponował naprędce - Pomogę mu przygotować grunt pod pozyskanie nowych wiernych. Wpierw jednak coś inszego mnie troska. Potrzebujemy złota jak malauk końskiego mleka. Zabiorę dobytek tego tu półumarlaka i sprzedam poprzez zaufanych paserów.

Przenikliwe spojrzenie olfa zatrzymało się na ciele ledwie dychającego półorka.

- Jeśli mój mistrz uzna, że ten mieszaniec nie jest godzien, by po wyznaniu prawdy dalej żyć, mogę sprzedać jego ciało do goblińskich jatek pod miastem - mag zmarszczył czoło rozważając w myślach rozliczne możliwości - Koczownicy nie wybrzydzają w doborze karmy, zjedzą i półorka, kiedy jego dusza opuści już cielesną powłokę. Duży jest, muskularny, dostanę za niego sporo srebra.
Dobra, MG - co wartościowego ma przy sobie ten mieszaniec? Broń, pieniądze, ozdoby, ubranie? Ketras i Saar Sansar nie bez powodu uchodzą za skarbników kultu, obaj specjalizują się w pozyskiwaniu złota ku chwale Kielicha.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 25 lipca 2017, 21:06

Suchy i szczupły, a przy tym bardzo wysoki śnieżny elf nie przez przypadek był nazywany przez znajomych Patykiem. Czasami jednak miewał wątpliwości, czy przypadkiem nie jest tak, że kojarzy im się czymś, czym najłatwiej skrobie się podeszwy, kiedy przylgnie do nich gówno. Mimo, że wszystko zdawało się podążać w doskonale i wyraźnie widocznym przez Kielich Magii kierunku, w głębi duszy Jareh nie potrafił zrozumieć, czemu pielesze świątyni Sureliona znajdują się w wymownie brzmiącym Chłopskim Kroczu. Być może w ten sposób Najwyższy uświadamiał im, że mądrość Jego przeznaczona jest dla każdego, bez względu na jego stan? Jednak jakimś cudem ludzie wysokiego stanu nie pojawiali się dotąd na drodze kultu, chyba że jako kłopoty. Stojąc między uśmiechającymi się szelmowsko, przypominającymi bardziej gang oprychów kultystami Jareh usiłował pozostać uważny na nauki mistrza. Mimo, że spędził już trochę czasu w mieście to wciąż nie nawykł do jego zawiłości, do krętactw na każdym kroku, do nieufności, którymi z każdym kolejnym dniem sam zaczynał przesiąkać. Wciąż uważany za naiwniaka liną wyciągniętego z puszczy (dla większości jego kompanów wszystkie elfy spoza Ostrogaru mieszkały w lesie) starał się więc możliwie rzadko odzywać, by nie pozwolić wywieść się w pole bądź ośmieszyć. Wyczekująco spojrzał na ślepca, który w mroku ponurej dzielnicy radził sobie od niego o niebo lepiej. Dotknął jego ramienia uprzedzając Milcara cichym chrząknięciem, po czym zaproponował:
- Chętnie Ci pomogę.
W głębi zaś ducha liczył, że nożownik nie zrozumie słów Mistrza jako przyzwolenia na masowy mord w okolicy. Jeszcze zaś głębiej w środku czuł, że musi czuwać, by delikatna równowaga panująca w okolicy nadto nie pogrążyła się w czerwieni.
Pójdę za Milcarem- jeśli się oddali. Nie chcę by wyrżnął okolicę, a zarazem, by w razie niepowodzenia nie został skojarzony z kultem.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 25 lipca 2017, 21:14

Biblioteka świątyni, 32 orakt-ran

Powietrze wewnątrz małego pomieszczenia przeszło zapachem mokrego ubrania, zmieszanego z błotem i fekaliami. Stęchnięto powietrze komponowało się z charakterystycznym zapachem papirusu i swądem palącej się wolno lampy oliwnej. Chłopiec ciągle miał zawiązane oczy siedział, w rogu dwóch pustych regałów wciskając swój bok w jeden z nich. Skulone pod siebie kolana obejmował kikutem jednej ręki, druga zaś był nie wykształcona. Mała i niezgrabna wypełniała rękaw kaftanu, długa na tyle aby jedynie opuszki palców wyglądały z mankietu.

El Eszar dołączył do chłopca, wiedział o jednej ręce, druga jeszcze bardziej zmroziła go przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji. Bard teraz zrozumiał, że młodzieniec nie bez powodu był ubezwłasnowolni i wymagał stałej służby i nie bez powodu rozryczał się jak mała dziewczynka jeszcze na ulicach Chłopskiego Krocza. Widok skulonego i bezradnego młodego chłopca strapił barda, który w mgnieniu oka zaczął nucić piosenkę. Jego słowa rozbiły przedłużającą się chwilę ciszy, łagodząc ciche pochlipywanie.

Bard wykonał kilka tanecznych kroków ogólnie znanego tańca dworskiego, który w blasku jednego płomyka lampy rzucał szeroki cień na ścianę za nim. Słowa piosenki i ruchy nóg w groteskowych susach jakby jego kończyny trzymane były na sznurkach władcy marionetek doprowadziły muzykanta do chłopca. Finał tego przedstawienia zaznaczył zniżeniem tonu. Zyskując tym samym lekki uśmiech na twarzy chłopca.

- śpiewali tak dla mnie jak byłem mały, mama zawsze nuciła mi do snu i służka mi śpiewała. Powiedział łamiącym się głosem. Po czym kontynuował - chciałbym teraz do mamy mieliśmy iść na bal.

- Nie martw się chłopcze, pomożemy Ci. Zagajał rozmowę Eszar, wiedząc że jego śpiew uspokoił chłopaka na tyle, by przeprowadzić krótką rozmowę. Zza drzwi dobiegały go krótkie jęki i syki opatrywanego pół orka.

- Co mu się dzieje? Zapytał chłopak piskliwym głosem i czemu dalej mam zawiązane oczy? Lekko strapiony sytuacją bard nie za bardzo wiedział, czy roztropnym będzie oswobodzić go z zawiązanych oczy, jednak pozostawił chłopca dalej w takim stanie, mówiąc - dla Twojego bezpieczeństwa, lepiej żebyś tego nie widział. Bard kucnął przed chłopakiem i poczuł jak dochodzi do jego nozdrzy zapach moczu i kału. Jak masz na imię? wypowiedział po czym zasłonił swój nos zgięciem ramienia, ledwo powstrzymując się od kaszlnięcia.

- Jestem Eric, podobno jak dorosnę będę tanem. Chce nowe ubrania te kompletnie zasrałem! Młodzieniec, nad wyraz ośmielił się w swoich słowach. Niech twoi słudzy przyniosą je dla mnie. Zmieszany bard, zacisnął pięść i miał już walnąć chłopca w twarz za taki brak szacunku dla osób, które uratowały u życie.

- Obyty z niejedną szlachcianką Elszar, wiedział kiedy ugryźć się w język. Nabrał powietrza w płuca po czym spokojnie mówił równym głosem. Jaśnie paniczu, poślemy po rzeczy dla Ciebie ale czy byłbyś tak miły powiedzieć do kogo zmierzaliście zanim was napadnięto?

W sąsiednim pomieszczeniu jęki pół orka ucichły. Rozległ się tylko pogodny głos półboga, który przy końcu swoich słów uchylił drzwi do biblioteki.

Bard pochwycił chłopca, pomógł u wstać, doprowadził go do progu drzwi, po czym skierował pogodne słowa w jego stronę. - nie bój się, możesz im powiedzieć to co mówiłeś do mnie, to moi przyjaciele. Elszar porozglądał się po zgromadzonych, pozwalając Surielonowi na swobodne pytanie do chłopca.

- jechaliśmy do mego wuja tana Murofa Żywego - zaczął chłopiec. Mam dostała od niego list, że on będzie mógł jej pomóc, i że na bal ją zabierze i żeby się nie martwiła. Chłopak nie wiedząc kto go słucha oprócz dwóch znajomych głosów wodził głową w lewo i w prawo z nieznanych powodów. Widocznie mota się nie wiedząc od czego zacząć to co ma powiedzieć.
Przetestowałem CH Eszara, wypadło 20, sukces. Gratulacje 5PD. Nastawienie młodzieńca zmieniło się z naturalnego, na przychylne! Brawo, ośmielił się do tego poziomu w którym będzie pokazywał swoje szlacheckie kaprysy. W trakcie wypowiedzi chłopaka doszedł was zapach moczu i kału. Ubrania chłopca są mokre, przesiąknięte jego własnymi fekaliami. Widocznie posrał się ze strachu jeszcze na zewnątrz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 25 lipca 2017, 21:29

Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

W tym samym czasie w którym Elszar zajmował się młodzieńcem pozostali wyznawcy wpatrzeni byli w bezbłędne ruchy Kielicha Magii, który opatrywał rany mieszańca. Ketras jedna zajęty był asystowaniem podczas zabiegu, skrupulatnie przeglądając ciało półorka. Z każdym ruchem mistrza, mag sprawdzał kolejną część ciała mieszańca. Cokolwiek co mogłoby dla kultu mieć wartość miedziaka, rzucał do dużego wiklinowego kosza stojącego obok stołu.

Zabójca nie był zbytnio wyposażony. Oprócz pasa z nożami z wypaloną literą A oraz pierścieniem ze srebra z dużą zabudowaną koroną półork nic nie miał. Uwagę zwróciła również ogromna blizna wypalona dużym instrumentem w miejscu gdzie zbiegając się łopatki i kark.

Tylko dla Ketresa
Spoiler!
- pierścień ma ukryty schowek w którym jest dziwna zwinięta kulka zieleni
Półork ustabilizowany, możecie go wybudzić. Chłopak również czeka na wasze pytania.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 lipca 2017, 22:13

Korzystam z Wykrycia magii w stosunku do każdego noża (ile ich jest i co to za noże, typowe, nietypowe, półtoraręczne?). UM Ketrasa 97 (na wszelki wypadek testuję każdy przedmiot trzy razy, tak dla pewności). To samo w stosunku do pierścienia.

Wszystkie przedmioty spróbuję opchnąć u znajomego pasera. Mieszaniec przeżyje? Jestem głęboko rozczarowany. Ketras bynajmniej nie pali się do uśmiercania, ale wypuszczenie niewiernego z kryjówki kultu chyba jednak nie wchodzi w grę, co? Jaka będzie w tej kwestii decyzja Sureliona?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 25 lipca 2017, 23:09

Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran

Widząc werwę do działań w okolicy wśród swoich towarzyszy w kącikach oczu Sureliona pojawił się delikatny uśmiech.

Takich ich właśnie pragnę. Gorących niczym gotująca się woda. Łącznie działających jak zębatki jednej sprawnej, precyzyjnej maszyny.

Trafne spostrzeżenie Ketrasa zatrzymało go w pół drzwi. Pieniądze. Te drobne nic nie warte przedmioty wokół których kręcił się obecny świat. Przebrzydłe krążki na których rewersie znajdował się obecnie panujący uzurpator władzy nad światem.

- Nie martw się o dobra doczesne, przyjdą wraz z wiedzą, mocą i siłą. Tak samo kontrola nad okolicą. Nie jest zadaniem do wykonania ani na dzisiejszy dzień ani ni nawet w tym tygodniu. Co zaś się tyczy tego półczłowieka na stole, niech się najpierw opowie, od tego co rzecze zależą jego losy.* Jego rzeczy po sprzedaży mogą okazać się zaś łatwym tropem dla kogoś utalentowanego w poszukiwaniu.

Juz kiedyś się spieszyłem. Tym razem tego błędu nie popełnię. Pomyślał i zwrócił wzrok na chłopca przez wpół otwarte drzwi.

- Mów dalej, tu nic ci nie grozi. Jesteśmy ciekawi, jakież to zdarzenia sprowadziły na twą matulę tyle nieszczęść, łącznie z porwaniem.
Generalnie zdobycie okolicy to jak pisał 8art nie zadanie na jedną chwilę. Może żeby nie rozbijać wątku MG dokończmy scenę z chłopcem i przepytywaniem rannego. Potem wyjedziemy wszyscy na zewnątrz a MG uraczy nas obrazem destrukcji jakie przyniosła burza. To świetny czas by zacząć robić powolutku porządki, jesli się nadarzy okazja po temu. Strażnicy na pewno mają teraz mnóstwo innych spraw na głowie, zagubione osoby, kradzieże i pożary. Parę ciał znalezionych w Chłopskim Kroczu może przejdzie bez większego zainteresowania. Ale na spokojnie, zwróciłem uwagę na ten cel ale nie chciałbym rozje...chać sesji MG :P
Tak sobie tez myślę, że skoro deszcz był rzęsisty to goniący cały czas musiał widzieć chłopca, a że szybko go dogonił to najwyraźniej dystans nie był duży. Ergo chłopak się urwał niedaleko. Może zaraz wyjdziemy wszyscy na zewnątrz i sprawdzimy czy aby nie było jakichś świadków. No chyba że znalazł go przypadkiem a po okolicy krążą jeszcze jacyś koledzy nożownika i nadal szukają. Tak czy siak rozejrzałbym się po terenie po przesłuchaniach.
Jak wygląda znamię? Jeśli nie zauważyłem go podczas opatrywania a teraz widzę chciałbym się przyjrzeć.
Nie ma tu jakichś łachów i wiadro wody żeby się przebrał i nie capił?
Mam heraldykę z tytułu ostrogarskiego dworaka, może ten jego wujo tan Murof Żywy coś mi mówi?

* Zapewne zasili jezioro bo pomysł pożarcia wystawia na ryzyko.

Ps. Kursywą myśli, od myślnika wypowiedzi. Tak należy czytać moje posty jakby co.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ