PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 listopada 2017, 21:35

Milcarr jesli zostanie poinstruowany to rzuci sztyletem w kusznika, lub “odźwiernego”. Potem napewno postara sie zejść z pola widzenia kusznika. Jeśli przyjmie jeszcze jeden strzał na klate, to trupnie padem!:o

Btw. Ślepak jest ślepy, tak przynajmniej zakładam, a nie niedowidzący;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 listopada 2017, 20:18

Stara pracownia bednarza

Swąd przypalonego mięsa i zwęglonej sierści wdarł się ostrymi nutami w rozszerzone nozdrza Ketrasa, wywołał u olfa niezamierzony ślinotok. Mag nie jadł tego dnia, ukradzioną o świcie z targowiska wędzoną rybę oddał bez słowa sprzeciwu swemu boskiemu nauczycielowi. Teraz, chociaż wciąż rozpalony ogniem zbrojnej konfrontacji, na ułamek chwili zaprzątnął swe myśli wyobrażeniem oskórowanego wilczura nadzianego na rożen w podziemnej kryjówce surelian.

Sama skóra była warta kilka sztuk złota!

Nagłe poruszenie za progiem szopy oderwało Ketrasa od rozmyślań nad psininą, ponownie wyzwoliło w mieszańcu charakterystyczną dla orczych przodków agresję.

- Myśleliście, że zadrwicie z Tancerzy Cieni?! - warknął w kierunku próbującego zamknąć szopę przeciwnika - Błagajcie o litość, to ujdziecie z życiem! Gdzie jest Kurd?!

Nie czekając na odpowiedź mag skoczył w stronę drzwi ramię w ramię z Eszarem, licząc skrycie na to, że miano Tancerzy Cieni chociaż na chwilę skonfunduje adwersarza. Ukrywająca amulet pięść zacisnęła się jeszcze mocniej, z ust maga popłynęła krótka inkantacja.
Szarża na drzwi razem z Eszarem, jednocześnie (znaczy się, w tej samej rundzie) Rozkojarzenie na kusznika na piętrze!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 20 listopada 2017, 21:35

Stara pracownia bednarza

Ociosany kawałek czerwonego drewna stabilizował zaostrzony pocisk na swoim korpusie. Napięta jak struna mandoliny cięciwa rozciągnięta na horyzontalnym łuku dzielnie trzymana przez mechanizm czekała na swoją kolej w sztuce cierpienia. W ten kiedy półbóg wstrzymał oddech i serce dwa razy siknęło krwią do mózgu nacisnął spust i uwolnił złakniony wyścigu pocisk. Lotka furknęła w powietrzu tuż za rozdzierającym świat na dwie części grocie bełtu.

Postać na piętrze wyłoniła się tylko na moment! Bełt wprosił ją do pomieszczenia na nowo. Siła uderzenia była tak silna, że w mgnieniu oka postać zniknęła, nim zdołaliście ją zauważyć. - Cięciwa strzela, ale wiedza pociski nosi. Powiedział Kielich Magii, naciągając ponownie cięciwę wspierając się nogami.

Zagrożenie w oknie chyba minęło, jednak drugi osobnik barykaduje się za drzwiami. Nie dopchał jeszcze drzwi do końca kiedy to Eszar i Ketras odparli swoje barki z przeciwnej strony. Walka na mięśnie się rozpoczęła, grząski grunt ślizga się pod butami, a za drzwiami słuchać ciężki oddech oponenta, który stara się zamknąć drzwi przed mordercami.

Milcar, do uszu ślepaka doszedł mocny głos mentora, pod ścianę prędko! Dodał półbóg celując dalej kuszą w wybite okno. - Kto tam był? Powiedział zdyszany ślepak. - Jeden z akolitów, mam nadzieje, że wybiłem mu to z głowy.

Zabójca trzymał się kurczowo jedną ręko za ramie, miedzy palcami wylewała się ciemna krew. - czuje ciepło na palcach, ukąsił mnie ten pchlarz! Warknął groźnie surlieon zwracając się do mistrza, jak to wygląda?

W tym samym czasie napięte do granic możliwości mięśnie forsowały drzwi. Zdyszane twarze wyrażały ogromne zmęczenie z jakim zmierzał się właśnie bard i mag. Ich niezbyt tęgie ciała napinały się jak bicz tuż przed strzałem i razem uderzały w miarowy sposób w drewniany mur. Ogień palił ich mięśnie od środka, ale z każdym uderzeniem drzwi otwierały się bardziej i bardziej, choć nogi zapadały się na grząskim gruncie. Osoba po drugiej stronie dyszała równie szybko co wy.

Następne uderzenie przelało szanse wygranej na waszą stronę, wpadliście obaj z impetem do wnętrza w ciemności mignęła wam postać która z zwinnością jaszczurki obróciła się twarzą do was, jej oświetlone rysy zasłoniła wam wzbita chmura żółtozielonego płu wzbita w powietrze przez podmuch jego ust. Momentalnie pył otulił wasze twarze, oczy i nozdrza zaczęły dotkliwie piec!

Zniknął w ciemności, wasze oczy zaszły mętnym łzami, stokrotnie gorszymi niż przy krojeniu cebuli.Ściskacie mimowolnie powieki, łażąc krok za krokiem w niewiadomym kierunku. Wzrokiem nie jesteście w stanie nic wyłapać, słyszycie jednak jego kroki, ucieka!
Surelion TR114, RST 63! Rzut: 63! W ostatniej chwili tuż kiedy mieszaniec celował w ślepaka bełt przeszył jego tors! 157 KŁ! Nawet jak na kurtkową zbroję to za dużo. Strzelec zniknął za oknem. Przeładowujesz kusze, oponent nie pojawił się.

Elszar i Ketras, doskoczyliście do drzwi, wykorzystując swoje pozostałe momenty. Rozpoczęła się przepychanka! Test na SF silniejszego z was + 1/2 SF drugiego - SF oponenta - 20% za grząski grunt. SF100+49-100-20= 25%Rzut: 18! W kupie siła! Akcja całorundowal wyważacie drzwi. Jednak wasz oponent przechytrzył was, w ostatnim momencie odskoczył i dmuchnął wam w twarz sproszkowanym zielem! Rzut na %7: Elszar: %34 Rzut: 50!, Ketras: %24 Rzut: 26! Prawie, niestety trucizna dostała się do waszych nozdrzy paląc bezlitośnie, zalewając wasze oczy bielmem! Przestaliście widzieć.

Milcar, otrzymujesz 2 obrażenia, krwawisz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 20 listopada 2017, 22:38

Stara pracownia bednarza

Jednoręki półbóg stanął obok ślepaka i zaczął naciągać jednoręczną kuszę, co w jego przypadku nie było łatwe. Kusza posiadała stopkę ułatwiającą naciąg, który odbywał się za pomocą niewielkiego haka przypiętego do pasa. Wystarczyło zaczepić hak o cięciwę a potem się wyprostować. Rozwiązanie było funkcjonalne choć pomysłowo dość proste.

- Około ośmiu kroków dalej w tym miejscu jest okno. - Powiedział Surelion biorąc za rękę Milcara i wskazując mu punkt przy pomocy dłoni zabójcy. - Kiedy usłyszysz tam ruch rzucaj ostrzem, ja sprawdzę czy są jakieś inne wyjścia lub okna.

Szybkim ruchem ręki nałożył kolejny bełt.
Trza było posłać Ślepaka, jemu cebula w oczy nie straszna. Da się obejść budynek, ma jakieś inne wyjścia? Nie zapomnijcie skóry zdjąć z wilka, będzie za podnóżek na zimę jak znalazł. :P
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 21 listopada 2017, 20:38

Stara pracownia bednarza

Wrota zwięczały duży plac swoi majestatem, pozostałe drzwi po lewej i po prawej stronie były zwyczajne i małe.Prowadziły do piwniczek, tylnych części budynków. Plac zagracony był z każdej strony. Rumowisko kamienicy wznosił się po prawej stronie Sureliona, częsci budynku wznosiły się aż do piętra niegdyś mocarnej budowli, teraz wilgoć, woda penetrował mury. Lewa strona obnażała stary budynek z zabitymi deskami okiennicami i drzwiami. Choć przerwy między nimi pozwoliłyby na swobodne wejście i wyjście półbóg skupił się na zamieszkałej czynszówce. Na przeciw pracowni bednarza tętniła życiem speluna żebraków. Niewiele było okien po tej stornie placu, większość została zamurowana bądź zamknięta przez okiennice. Jednak jedno z nich było otwarte i jakaś postać stojąca za oknem przyglądała się całemu zajściu co jeszcze bardziej zaniepokoiło Kielich magii.

Budynek do które przytulił plecy Milcar i Surelion był jednym z najlepiej utrzymanych. Okna skryte były za okiennicami, wzdłóż ściany na parterze były jeszcze dwa okna, zasłonięte na okiennice, na piętrze rząd trzech zamkniętych i jedno z wybitym oknem. Budynek miał tez strych ale nie było widać żadnych otworów.

Towarzysz Mistrza wdarli się z hukiem do środka i gdy tylko ich nogi zniknęły w ciemnościach do uszy ślepaka i półboga dotarło przeraźliwe kasłanie połączone z odgłosami wymiocin!

- Milcar, co z tobą? Jednak ślepak nie reagował na słowa mistrza, jego twarz nie przedstawiała bólu, choć ciągle trzymał się za ramie. Widać była jednak, że wsłuchiwał się odgłosy, coś przykuło jego uwagę.
Czas połączyć siły! Miclar słyszysz jak coś na piętrze czołga się po drewnianej powierzchni, rysuje z każdym ruchem Jesteś pewny, że odgłos dobiega z piętra, z każdą sekundą jest coraz cichszy.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 21 listopada 2017, 21:48

Zdążyłem dopaść wrót nim te zamknęły się, uderzyłem niczym eksplozja, siła z drugiej strony była zbyt duża dla mnie, dołączył Ketras. Obaj jesteśmy uparci, a w tamtej chwili wyjątkowo zdeterminowani. Nacieraliśmy nie tylko siłą mięśni, ale i siłą wiary. Przeciwnik musiał ustąpić i tak się stało.

Jak tylko wdarliśmy się do środka, wyprowadziłem zamierzone cięcie od dołu. Niestety zanim ostrze doszło celu cięło już tylko białą chmurę. Ta otuliła nas swymi zdradzieckimi mackami i wdarła się do ust, a może i oczu, które pośpiesznie zacisnąłem. Poczułem na języku mdły i słodki smak.

Obrzydliwość wypełniła mnie od środka, a ja z rozkoszą wyrzuciłem ją z siebie z kaszlem i wymiocinami. Nie odważyłem się jeszcze otworzyć oczu.
Być jak Milcar

A gdzie wiatr kiedy jest potrzebny?
Wyjść z chmury, pozostać przy życiu, ścigać uciekiniera. Skupić się. Wolno, próbując nadsłuchiwać, kieruję się ku dźwiękowi oddalających się kroków.
Miecz ujmę w jedną rękę, drugą zaś naciągam na twarz pelerynę. Spróbuje powoli otwierać oczy.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 listopada 2017, 09:57

Powiem Surelionowi, co słychać na górze, a potem bede wartował i miał na oku to okno. Jak cos to rzucam sztyletami.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 23 listopada 2017, 12:45

Wciąż zaciskając powieki brnąłem w mdłej chmurze w kierunku ostatnich dźwięków, tupotu kroków na schodach, dochodzących na lewo od wielkich drzwi. Paliło jak ogień, śmierdziało jak truchło.
Zdawałem sobie sprawę że manewr odwrotu mógł być tylko fortelem i lada moment mogę natknąć się na oponenta, ale jakoś nie wierzyłem by ktoś mógł wytrzymać, choćby w pobliżu tej białosmrodnej chmury.

Jej obrzydliwość była dla mnie teraz zarówno udręką i tarczą. Z odległości kilku kroków usłyszałem wyraźne rzyganie, jak cieszyłem się wiedząc że i Ketras pozbywa się świństwa.

Napotkałem opór, stolik pod ścianą namacałem, po prawej od niego pustka, schody w górę, tam pobiegł. Na stoliku jakieś narzędzia, kubki, szkło, piła, hebel, miska z wodą, kusiło mnie żeby przemyć nią twarz, ale...spirytus byłby lepszy. Powoli, nieśmiało jak młódka po pierwszym pocałunku podniosłem powieki. Oczy szczypały jakby naszczał na nie demon, przez zabielone łzy widziałem niewyraźne kształty. Chciałem wyć, płakać, ale przecież płakałem. W kubku coś było, uniosłem do twarzy, przez gryzącą woń, przebił się inny zapach, kołysał jak stary znajomy, melodie zapomnienia i zobojętnienia.

Alkohol!
Wróg prawdziwego mężczyzny -powiedział kiedyś pewien kapłan Gorlama. Gówno się znał. Zamknąłem na powrót oczy i przemyłem twarz zawartością kubka. Ulga zstąpiła jak nagły wiosenny deszczyk, jak pocałunek kochanki, jak wena po jałowym, wypalonym okresie drętwoty.

Niestety załzawione, piekące oczy pozostały prezentem, po zdradzieckim ataku białym pyłem. Ale widziałem choć kształty. Światło wpadało przez wielkie odrzwia, istotnie opierałem się teraz o stolik, tyłem do ściany, nieopodal identyfikowałem ciemną plamę , musiały być to schody, ale czy prowadziły na piętro, czy do piwnicy, nie mogłem zgadnąć. Od strony światła zbliżał się do mnie ludzki kształt, jęcząc i stękając. Już miałem miecz nastawić, kiedy po kolejnej serii dźwięków, które mogły być zwykłym charczeniem, lub wyrafinowanym ciągiem przekleństw, rozpoznałem Ketrasa.

-Tu jestem bracie. Przed tobą.

W wielkim mieście, wśród kamieni,
Białym pyłem otuleni,
Co pozwoli śmieć od blasku,
łatwo zróżnić,
Dzień jest nowy, Świat zaś stary,
I te same śnię koszmary,
Nie pozwoli mi już zasnąć,
Wiedza męża, lśni w niej blaskiem


Zdałem sobie sprawę że światło z zewnątrz, nie powinno być tak intensywne, skąd więc ów blask. To lśni mój Mistrz. Dziwnie zadziałał magiczny pył, wszystko rozmyło, się ale Surelion Lśnił.
Oczywiście cała akcja trwa sekundy zaledwie, ale rozwlokłem nieco opis, specjalnie dla "Kielicha Wiedzy". Ale dość już, bo teraz...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 listopada 2017, 18:25

Stara pracownia bednarza

Drobiny jakiegoś pyłu wdarły się w oczy, nozdrza i otwarte usta Ketrasa, kiedy tylko olf znalazł się za progiem szopy, kompletnie zaskakując czarodzieja perfidnością tego ataku. Dławiąc się śliną, wściekły i rozkojarzony jednocześnie, surelianin ugiął nogi w kolanach wystawiając przed siebie uzbrojoną w sztylet prawicę i trąc jednocześnie piekące niemiłosiernie oczy. Ból był tak potworny, tak palący w swej intensywności, że przez głowę Ketrasa przemknął szaleńczy pomysł wydłubania sobie obu gałek, aby tylko te przestały tak strasznie płonąć.

- Kielichu, twego wzywam miłosierdzia! - wycharczał przez ściśnięte gardło olf, potrząsając głową na wszystkie strony w skazanej na niepowodzenie próbie oczyszczenia oczu - I pomsta na łeb tego skurwysyna!
Nie mam pojęcia, czym nas potraktował Mistrz Gry, ale im dłużej to będzie trwało, tym bardziej wkurzony okaże się jeleniołaszcz szczękowładny! (tak tylko uprzejmie podpowiadam, to żadna forma presji). Czekam z deklaracjami do chwili, w której Ketras znów będzie mógł działać, na razie stał się kompletnie bezużyteczny.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 27 listopada 2017, 21:37

Stara pracownia bednarza

Surelici zdezorientowani obijali się o wystające wyposażenie pracowni. Jak na złość ich najbardziej potrzebny zmysł odszedł w niepamięć, a wszystkie kanty stołów, zydlów upały się by krok za krokiem wbijać się w piszczele, biodra i ręce. Dźwięk uchodźca oddalał się jakby po lewej stronie barda, który prędko ocierał szczypiące oczy. Ketras co raz wycierał gorzkie mętne łzy o rękaw kaftana wyjąc o Miłosierdzie najwyższego. Pomyślał jak ulotne jest życie kiedy nic nie widać.

Bielmo narastało na sile, oczy piekły coraz bardziej, powieki mimowolnie zaciskały się z każdym uderzeniem serca, dławiący się flegmą spływając z mózgu do gardła Ketras upadł na ziemie i zaczął wypluwać zwarte białe gluty, jego umysł przepełniał koszmarna wizja, że świat będzie teraz dla niego zlepkiem biało szarych plam.

Z tej krótkiej myśli wyrwał go chluśnięcie piekącej jak kwas substancji na twarz, jego ręce, brudne z błota, zaczęły mazać brązowe ślady na licu maga. - Zabrudzisz oczy i oślepniesz! Wrzasnął znajomy głos Eszara, to alkohol, pewno bimber, pomaga.

Magiczny eliksir, życiodajny napój, księżycowa woda zlała twarze obu wyznawców. Ból ustąpił miejsca piekącej twarzy, oczy zaczęły wyłapywać kolory. Jeden dobry znak następował po drugim. Do dwóch ślepych zbliżały się kroki, z zewnątrz. - Błogosławieni ślepi, albowiem gdy nadejdzie godzina sądu inni ślepi będą na ich czyny. Słowa Klielicha magi rozległy się w sali. Słowa nie tylko miały kojące brzmienie, to jakby za ich sprawą wzrok powrócił, małymi krokami ale to zawsze początek.

Mag chwycił słój obiema rękami i skierował go nad głowę, obrócił go tak by strumień pobłogosławionego płynu rozbryzg się po jego twarzy. Kaskada płynu płukała oczy. Alkohol wlewał się do ust, zmoczył szyje i wlewał się do kaftana, ale mag nie zwracał na to uwagę, ponieważ z każdą chwilą jego oczy przestawały szczypać. Kiedy zwartość słoja obdarowała lico Ketrasa ostatnią kroplą rozbrajającą się na jego nosie, powoli otworzył oczy, bielmo dalej było, ale teraz widział jak przez mgłę.

Surielon stał przy rozbitym wozie, który był w dalej części pomieszczenia, po prawej stronie były schody z poręczą, które prowadziły wzdłuż ściany na piętro. Balkona ich szczycie zdobiły uchylone drzwi. Tuż za wozem mag spostrzegł otwarte na oścież drzwi i mrok który zżerał wszystko za ich progiem. Bard stał obok, ciągle mrużył oczy i spluwał mętną posoką.

- ale nas załatwił, co to było? Powiedział do maga, Elszar. Czyżby była to jakaś trutka? - Ketras zacisnął żeby przed opowiedzą, ponieważ wraz z wybawieniem od ślepoty jego skóra zaczęła niewyobrażalnie szczypać. - Nie znam się na trutkach, ale jak dorwiemy tego chuja to za jaja go ścisnę i wyciągnę z niego co to było!

- Ciszej! Usłyszeli głos ślepaka i wszyscy skupili wzrok na nim. Milcar jakby nigdy nic, wszedł do środka pracowni. Ominął stopą próg, jakby wiedział, że tam będzie. Każdy z elementów otoczenia opływał w zgrabnych ruchach, miał jakiś dar o którym nie mówił. Stanął bliżej swoich towarzyszy i skierował palec na usta w geście ucieszenia pozostałych, Następnie skierował dłoń z palcem wskazując na uchylone drzwi.

Kiedy uchyliły się powoli drzwi, wyznawcy dawno skryli się za wielkimi skrzyniami i wozem. Postać młodego półorka czołgała się powoli ale z uporem po schodach. W jednej ręce trzymał naładowaną kuszę a druga jak upiór wyciągał przed siebie by przeciągnąć się schodek niżej. Z ust leciała m krew a oddech był co raz płytszy i coraz bardziej furkoczący, pewnie za sprawą bełta, który wystawał mu z piersi...

Kolejny stopień i kolejny, i kolejny i kolejny i .....
Nie jesteście ślepi. Trucizna miała was tylko spowolnić, choć jakbyście mieli pecha to permanentnie oślepiłaby was. Za barwny opis i pomysł kreatywnego oczyszczenia oczu Elszar otrzymuje 5PD. Stan piekącej twarzy i oczu dalej się utrzymuje ale już widzicie, niestety przez wasze akcje, będą traktowane jak przy walce w trudnych warunkach przez kolejne 3h. Ponieważ wołaliście o pomoc Surielona rzucam wam na wiarę: Ketras Wiara:37, Rzut: 38!; Pomimo nieudanego rzutu, udało Ci się uwierzyłeś że to Mistrz uzdrowił twe oczy! Twoja Wiara wzrasta o 1. Eszar, Wiara:22, Rzut: 77; Niestety, wolna dusza niesie za sobą mniejszą wiarę, ale może kiedyś się to poprawi, tym razem wierzysz, że magiczna moc alkoholu uratowała wam dupę, przepraszam oczy. Milcar dołączyłeś do współtowarzyszy, aby ich ostrzec ich życie było ważniejsze niż nieprzytomny mieszaniec. Udało wam się schować przed jeszcze żywym oponentem. O mój Surelionie, Zw:13, Rzut: 7! Sukces, Usłyszawszy twoich wyznawców uraczyłeś ich swą boską osobą, twa boskość rozświetliła ich mrok w oczach, powrócili do widzących. Twoje zauważenie wzrasta o 1. Co robicie?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 28 listopada 2017, 10:38

Surelion bedzie rzucał zza węgla czar Przywołanie Slugi Neutralności. Zaklęcie kosztuje 20PM :o Więc napewno wyjdzie, bo jest zbyt drogie by stać nas było na drugi raz :P.
Półbog zachował się dokładnie jak przystało na osobę o jego godnosci i majestacie, czyli schowany były za połamanym wozem wraz wyznawcami. Mistrz zerknął raz jeszcze na przycupnietych uczniów. Chciał być pewien że żaden nie wystaje ani się nie wychyla.Wszystko jednak bylo w porządku nawet Ślepaka ktoś życzliwy upłchnął za koło. Gestem dał im znać by by jak on pozostali w ukryciu. Następnie przyłożył kikut lewej dłoni do amuletu czując jak moc swidrujaca jestestwo zaczyna przepływać przez ułomek dłoni wypełniając całe ciało. Kazdy zakątek.

W umyśle zaczął formować obraz, akt woli nadający byt realny zgromadzonej w ciele mocy. W tym czasie druga ręka kreślila już znaki które blyskaly nienaturalnym niebiesko białym światłem, szybko gasnąc w powietrzu. Odgłos wypowiadanej przez niego dlugiej inkantacji momentalnie zwrócił uwagę czolgajacego się mężczyzny. Obrócił się gwałtownie z kuszą gotową do strzalu lecz nie znalazl wzrokiem nikogo. W ustach pelnych krwi zmeł przekleństwo.

Surelion skończył zaklecie słowami we wspólnym.

-...tak ja ciebie przyzywam moj sługo, przybywaj by walczyć w imię moje.

Dziwny szary cień wysokości dobrych dwóch metrow zaczal gromadzic sie i mienic w pomieszczeniu. Bezsksztaltna z pozoru masa zaczęła formować się w dziwną metaliczna istotę przypominająca humamoida. Składała sie z dziwnych wiazek drutów i płaskich powierzchni z nieznanego metalu. Nad końcach obu dłoni miał dwa okrągłe wirujace ostrza. W jego oczach jak i w środku klatki piersiowej zajarzyly się czerwone ogniki. Autonom byl gotowy do wypełniania poleceń.

-Do kusznika! - rzucił Surelion. Odgłos szczęku metalowej istoty zlal się w jedno z odgłosem zluzowanej cięciwy i z wrzaskiem przerażenia kusznika.
Gdy tylko wybrzmial dźwięk uderzającego belta Sureluon poderwał się zza wozu wskazując palcem leżącego.

-Brać go żywcem ! - wrzasnął. Zaś mentalnie polecil swej przyzwanej słudze pomknąć w kierunku pomieszczenia do którego czolgal sie ranny. Istota miała przyjąć na siebie pierwsze uderzenie i zabić, jeśli by je przetrwala.
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2017, 13:34 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 listopada 2017, 13:35

Stara pracownia bednarza

Podrażnione drobinkami pyłu śluzówki olfa produkowały gęstą flegmę, spływającą do gardła maga w tak dużej ilości, że ten zląkł się autentycznie, że do jamy gębowej ścieka mu przegrzany działaniem trucizny mózg. Oczy Ketrasa wciąż wściekle piekły, wywołując w mężczyźnie przemożną chęć drapania paznokciami po ocznych gałkach. Lecz ból, sam w sobie niemal nie do zniesienia, okazał się nagle czymś, co można było odsunąć na dalszy plan w obliczu wspaniałego widowiska.

Przywołana niebiańską mocą Sureliona, ogromna istota wywarła na Ketrasie wstrząsające wrażenie. Olf opadł na kolana kołysząc się w przód i w tył, mamrocząc pod nosem ledwie zrozumiałe słowa uwielbienia wobec potęgi Kielicha. Czyż nie było ze strony Sureliona gestem wielkiej wspaniałomyślności, że maluczcy pokroju Ketrasa mogli oddawać mu cześć? Jemu, dziedzicowi panteonu, który na skinienie swego palca mógł przywoływać na ziemię tak cudowne istoty? Na ziemię, która niegodna była tego, aby stąpały po niej doskonałe stopy nauczyciela?

Wdzięczność olfa wobec takiej łaski nie miała granic. Zapominając o łzawiących oczach, o cierpieniu i częściowej ślepocie, czarodziej kołysał się w przejawie religijnej ekstazy z opuszczonymi wzdłuż ciała rękami. Nie zwracająca na niego żadnej uwagi niebiańska istota ruszyła z miejsca, poruszając się z niezwykłą gracją i lekkością. Ketras podążył za nią spojrzeniem, wciąż mamrocząc pod nosem słowa uwielbienia.
Suriel, nie wiedziałem, że znasz takie fajne zaklęcie! Efekt wywarł wstrząsające wrażenie na Ketrasie (myślę, że fabularka uzasadnia podniesienie mu WI o +25 oraz ZW o +10). Zachwycony pokazem mistrza, olf będzie chłonął widowisko swymi załzawionymi oczami!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 28 listopada 2017, 13:46

Poprawiłem wstęp posta poprzedniego nadając mu odpowiedniego do sagi patosu. ;)
Sam się czasem dziwię jakie rzeczy mam na karcie. Zaklęcie z I kręgu. Na tym poziomie to taki jednostrzalowiec wychodz jeszcze. No i tek koszt 20 Pm toż to 40 katanek :o Jakbym nie był takim skąpym bożkiem puścił bym go wcześniej. A tak dostaliśmy po oczach.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 29 listopada 2017, 12:50

Siedziałem w skupieniu za swoją skrzynią, ćwicząc słuch.
Szur, szur, człap, uch-dyszał -szur, człap, szur, szur... Starałem się ocenić odległość i ruch rannego. Oczy nie doskwierały już tak bardzo, ale Surelion lśnił tak mocno że sam jego blask onieśmielał. Z drugiej jednak strony nie powinienem ślinić się jak dziecko do owsianki, głowę moją zaprzątnął drugi uciekinier. Próbowałem szukać go słuchem. Czy gdzieś na piętrze skrzypną jakieś dechy?
A może powinienem posłuchać pod nami?

Mistrz rozerwał przestrzeń zaklęciem i z rozdarcia, jak z kobiecego łona wyłonił się jego twór. Eklektyczny, tak określiłbym wygląd owego, ale nie było czasu na podziw. Rozkaz z ust półboga nie pozwolił mi nawet przez chwile zamarudzić, mimo że taki miałem zamiar.

Rozważnie mierząc odległości, dopadłem do zbója, chcąc kopniakiem pozbawić go broni.
Poruszam się na tyle szybko na ile jest to bezpieczne w moim stanie,
nie zamarudzę jednak, mimo że tak zamierzałem. By pozbawić rannego broni,
użyję kopnięcia, lub jeżeli już celuje, i kusza jest za wysoko, kopnę go w kolana. Kopię mocno. Dalej będę płazował mieczem.
Nie zapominam o tym co uciekał.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 30 grudnia 2017, 20:41

Stara pracownia bednarza


Całość sceny rozegrała się w mgnieniu oka dla zebranych w zagraconej pracowni. Wypchane pajęczynami rogi izby zamieniły się jaskrawą szarością kiedy przeźroczysta esencja Peemów Sureliona przybrała humanoidalną nagą postać. Zmęczony i na skraju agonii mieszaniec nie mógł skupić wzroku na kroczącej do niego w mrocznym majestacie postaci.

Cięciwa ruszyła pchając niosący śmierć pocisk który dźwięcznie zadrgał wbity w drewnianą krokwie. - Khurwa! Wrzasnął w orkowym, wypuścił z ręki drewnianą kuszę i sięgnął do pasa. Sekundę później dzierżył w ręku długi zakrzywiony nóż, z wyglądu przypominający nie do końca wygięty sierp. Chlasnął przeźroczystą człekokształtną masę, która przeszła przez niego niewzruszona, ostrze rozdarło szarą postać jednak ta jak z dymu złączyła się na nowo zwiększając szał w oczach leżącego akolity. Ten pchany ostatnimi siłami krwi próbował jeszcze kilka razy pozbyć się przenikającej go postaci ale z każdą sekunda coraz bardziej przenikała go aż w końcu oba lica spotkały się nos w nos.

Ork wywalił wielkie oczy i ostatnim tchnieniem próbował dźgnąć niematerialnego sługę Sureliona. Nadstawił ostrze szpikulcem ale żwawe kopnięcie barda wybiło oręż która z impetem wbiła się uklepaną ziemie. Niestety cios półorka był ostatnim jego działaniem wraz z uderzeniem kończył srogie przekleństwo, które wraz z końcem jego żywota i ostatnim oddechem zmieniło się w syknięcie, tak głośne że przerwało błogosławioną mantrę Ketrasa.

Czciciele Wiedzy stali za plecami stojącego nad ciałem zmarłego akolity Suerliona. Kielich wiedzy zdawał się pojmować więcej niż oni toteż nie chcieli przerywać ciszy, błogiej ciszy która dla Milcara dawała ukojenie albo nadchodzącą burzę.

- Na górze nikogo nie ma. Odezwał się po chwili Mistrz. Musiał być tam sam. Kończąc te słowa Surelion obrócił się do wyznawców i skupił ich i swoją uwagę na wsłuchującego się w otoczenie Ślepaka.

Ledwo usłyszane skrzypnięcie zwróciło jego uwagę. Dobiegało z ciemnego korytarza wybiegającego z tego pomieszczenia. W mroczne czeluści pracowni zbieg drugi z Akolitów grzebiących przy wozie. Dźwięki, który wyłapywały wyczulone uszy Ślepego zbiegały się z innymi które kiedyś słyszał. Stare wypaczone deski sąsiedniego pomieszczenia musiały być posadzką mieszkalnej izby, rzemieślnicy zwykli wykładać uklepaną ziemię ściętymi deskami, które z biegiem czasu wypaczały się i skrzypiały z każdym krokiem, ale nie były to jedyne które słyszał dochodziły do niego jeszcze inne stłumione dźwięki, krzyku, które nie mógł zidentyfikować.

Milcar chciał wsłuchać się bardziej by ostrzec nieutalentowanych w ten sposób braci i Mistrza, ale zanim zdołał się odezwać. Ciszę przerwał rumor dobiegający z zewnątrz. Ketras poderwał się do zabitego deskami okna wychodzącego na plac dziedzińca.

- Tam! Gwardziści z straży miejskiej wparowali na plac prowadzeni przez jednego z żebraków. Nim Kertas zdołał zobaczyć czy nie ma z nimi Eco, od okna oderwał go Eszar, żwawym ruchem, po czym szepnął cicho. - Zaraz sprawdzą tego na placu, a później wlezą tutaj? To tylko kwestia kilku chwil! - Co robimy?
... Za mord kara nie będzie sroga, może strażnicy dadzą się przekupić lub przekonać ;). Ma dla was kilka przykładowych deklaracji ale z chęcią usłyszę wasze pomysły, co robicie? :o :o

W ramach wyjaśnienia: izba w której jesteście, jest pełna mebli, skrzyń, niektórych bardzo dużych, rozwalonych paczek i mnóstwa beczek, niektóre wyglądają na zdatne do użytku. Pustych kadzi, i masy metalowych okrągłych strzemion i narzędzi. W głębi pomieszczenia stoi wóz, a bardziej wygląda to jak karoca, której brakuje koła, a na jej tyle upięte są do kadłuba dwie ogromne zdobione skrzynie. Z pomieszczenia są dwa wyjścia na tym poziomie jest korytarz (do którego zbiegł trzeci Akolita), a na prawo od wielkich wrót wzdłuż ściany na są schody które idą wzdłuż ściany (stamtąd wyczołgał się do was drugi mieszaniec - kusznik).
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

ODPOWIEDZ