PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 listopada 2017, 22:25

- Kurwości nawet na wsi człowieka z ostaniego srebrnika okradną - warkął cicho Milcarr nie rad, że boży dzień, albo ściślej noc taki rozbój może się dokonywać. Zabójca nie miał wątpliwości, że myto trai do kieszeni żołdaków, a cała opłata jest tylko nadużyciem. Ale cóż było robić. Ślepak nie garnął się do negocjacji, bo już błysnął wcześniej pomysłowością podając się za skrybę. Szkoda tylko, że nie zdołał się wcześniej w język ugryźć. Stało się jednak i się nie odstanie.

Półork przysiadł na kamieniu i jął powoli odliczać srebrniki bacząc aby nie dał za dużo.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 01 grudnia 2017, 10:44

W starej Gaście kiedyś żył,
Strasznie skąpy, suchy woj,
Żałował na świątynie grosz,
Dla medyka nie miał nic,
Choć go ten bez przerwy szył,
Niczym stary płaszcz.

Chociaż pełny nosił trzos,
Ciężki zlotem i mithrylem,
Skąpy był okrutnie gość,
Zamiast konia stary kuc,
Nosił go do boju,
Bo obroku karzeł koń, potrzebował mniej.

Do zamtuza nie chciał iść,
Z braćmi mieczy, stali
Złota nie chciał stracić nic,
Mówił: Wolę iść pod most,
Kupię srebrem sobie tam,
Namiętności Lady Troll.

W karczmie pijał kufla ćwierć,
Nie chciał płacić zań,
Kwaśną minę zawsze miał,
Gdy wojaków uśmiechnięty chór,
Śpiewał pijaniutki tan.

Płatnerzowi, żeby pancerz klepną razy dwa,
Złoto ciął na pół,
i dlatego jego pierś,
Skrywał cienki wiór.

Uciekając przed olbrzymem,
Szybko zbiegał w dół,
Ale złoto mu ciążyło więc obstawiał tył,

Towarzysze na drakkarze,
Już stawiali maszt,
A on zamiast siebie,
Rzucił im swój wór.

Jemu zaś dziurawy but,
Zepsuł za nim skok,
Dopadł go olbrzymi zbój,
I przełamał wpół.

Piją najemnicy dziś,
I ściskają pełną pierś,
Wyciągając z pełnej sakwy,
Ciągle nowy złoty grosz.

Ha hahaha, ha,ha, ha!

Nie da się śpiewać i grać na flecie jednocześnie, ale mogę to robić na zmianę. Obiecuje w przyszłości dopisać więcej zwrotek i wyłagodzić tekst, bo trochę jeszcze zgrzyta. Wystukuję rytm nogą.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2017, 15:57

Brama Atakar-kiru, 26 orakt-ran

Jeśli Saar Sansar ujrzałby tego wieczoru oblicze Milcarra, dostrzegłby w udręczonym grymasie surelianina bliską mu i wielce pokrewną duszę. Niezawodnie rozpoznając srebrne i złote monety za pomocą dotyku, ślepiec z niezwykłą niechęcią odliczył należność za wejście do osady, zapewne całkiem przyzwoitą jak na ostrogarskie standardy, ale w opinii niewidomego zabójcy bandycką. Każdy oddany w ręce poborcy pieniążek bolał Ślepaka niczym oderwany od całości kawałek duszy.

- I niechaj się waszemu włodarzowi wiedzie, a łaski Oriaka nabijają mu kiesę - wymamrotał prawdziwie zbolałym głosem oddając strażnikowi ostatnią monetkę.

- Dobra, dobra - mruknął pod nosem dowódca straży przesypując monety do swej sakiewki - A wy coście się tak rozsiedli, panie kupcze? Moje kartofle wam miłe, że na nie łakomie tak spozieracie?

- Zagram wam coś w podzięce, żeście tacy łaskawi byli i nas tanio podliczyli - odparł z ledwie wyczuwalną nutką sarkazmu Eszar, przysiadając na pryzmie drewnianych szczap i wyciągając z kieszeni płaszcza flet - W podzięce i ku wspólnej uciesze.

Dźwięki wygrywanej na flecie melodii poniosły się po okolicy, zastępowane w regularnych odstępach zwrotkami śpiewanej przez barda piosenki. Czy to zmęczenie czy nadmiar emocji sprawiły, że instrument odmawiał co jakiś czas współpracy z ruchliwymi palcami człowieka, zanosząc się lekko fałszywą nutą, ale głos Eszara pozostał dźwięczny jak zawsze, zaskarbiając mu życzliwe spojrzenia strażników i ich towarzyszek.

- Z tą fujarką to musicie jeszcze poćwiczyć, panie kupcze, ale śpiewka prawdziwie się wam udała - przyznał dowodzący wartą ork, kiedy surelianin zakończył swój występ - Datków nie dostaniecie, boście porządny handlarz, a nie jaki wędrowny bard, ale jeśli was chłopska strawa aż tak bardzo nie razi, może zjecie z nami? Dziewki zara doniosą kartofli, a śmietany w kankach nam jeszcze dość zostało, coby wszystkich opić.
Sięgnąłem po odpowiednią zdolność profesyjną. Występ z kombinacją gry na instrumencie oraz śpiewu, do standardowych wartości dodałem +10 za ulubiony instrument w pierwszym teście oraz +10 premii za przygotowanie tekstu piosenki. Najpierw wypadło 74, co okazało się minimalną porażką, bo potrzebowałem wyniku z przedziału 1-72. Test śpiewu powiódł się z wynikiem 67.

Co teraz? Chcecie skorzystać z propozycji poczęstunku czy wolicie zaszyć się czym prędzej za wałem wioski? Jeśli zjecie ze strażnikami, zaoszczędzicie na mizernych funduszach, jakie Wam pozostały po opłaceniu myta i może dowiecie się czegoś ciekawego, ale zawsze to jakieś ryzyko, że Wasza przykrywka zostanie zdemaskowana i podniesie się wrzask o zzbiegłych niewolnikach...

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 02 grudnia 2017, 15:25

Poproszę miłych wojów o wskazanie miejsca gdzie można dobrze i tanio przenocować i zjeść. Przypuszczam że tam udadzą się moi towarzysze. Ja chętnie zostanę chwile z wojakami, wypić kufelek i przekąsić ziemniaczka, ale przypuszczam że reszta nie będzie chciała być w pobliżu, kiedy pozwolę sobie mielić ozorem. A może się mylę?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 grudnia 2017, 17:34

Sprawdziłem finanse grupy i okazuje się, że w zdobycznej sakiewce Milcarra macie jeszcze 14 złt i 88 srb. To powinno wystarczyć na najbardziej podstawowe zakupy, a w przypadku kosztów przewiezienia do stolicy zawsze możecie spóbować oddać w rozliczeniu zdobyczne pancerza albo broń (albo sprzedać ponownie w niewolę Karhuana czy Rokko).

W najbliższym czasie postaram się rozliczyć walkę Dretcha - wiem, że wszyscy czekacie na nią z niecierpliwością!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 03 grudnia 2017, 13:01

Ja również zostanę, choćby po to żeby przypilnować naszego barda. Szczerze mówiąc liczę, że nasza trójka zostanie, natomiast pozostała dwójka poszuka noclegu. Jak znajdą to niech po nas wpadną, bo i tak kasa leży u nas. Złodziej chętnie przysłucha się co ciekawego dzieje się w okolicy,
dla odmiany od kogoś życzliwszego niż ostatnio trafiamy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 grudnia 2017, 14:21

Brama Atakar-kiru, 26 orakt-ran

Odesłani w poszukiwaniu noclegu, Rokko i Karhuan zniknęli w ciemnych uliczkach warownej wioski. Rzekomy drzewny kupiec, jego ślepy skryba i mało wygadany zbrojny rozsiedli się w towarzystwie strażników włodarza, bez ceregieli pochłaniając zawartość podanych im przez roześmiane dziewki misek. Kartofle okazały się smażone w rybim oleju, przez co roztaczały pewien specyficzny zapach, żadnemu z wędrowców w najmniejszym jednak stopniu zapach ten nie przeszkadzał.

- Niebo w gębie - oznajmił zachwycony bard, oblizując palce przed sięgnięciem po kankę ze śmietaną - I jak to powiadaliście, bili się ci gorlamici gdzie na szlaku?

- Rycerz, w dupę chędożony szlachciura i pewnikiem paladyn, słowem nas nie zaszczycił - warknął ork będący dowódcą straży, zwący się Hurganem - Ale przyjechało ich mniej z powrotem jak wyjechało, dwa konie przywiedli z pustymi siodłami. I dało się poznać, że z bitki jechali, zakrwawione mieli zbroje.

- Mnie się widzi, że oni tę karawanę do Spiżowej Areny dopadli - wtrącił ostrożnie jeden ze strażników, chudy jak szczapa mieszaniec krwi o ledwie zarysowanych kłach - Ja sobie tera pomnę, że ten gorlamicki paladyn tak wrzeszczał na targu i klątwy na handlarzy miotał, żem prawie pewien, że oni owych handlarzów posiekli.

- Ale to nie nasza sprawa - Hurgan pociągnął łyk śmietany z własnej kanki, beknął donośnie, ścisnął za pierś siedzącą mu na kolanie młodą rybaczkę, zajętą w międzyczasie wciskaniem orkowi języka do ucha - Nam się płaci za pilnowanie porządku na wałach wioski, a w jej obrębie, nie na szlaku. Kto się tam z kim rąbie, nie nasza sprawa.

- Ktoś od lasa ciągnie! - nad głowami siedzących w cieniu bramy rozległ się ostrzegawczy okrzyk strażnika czatującego na wale - Kilku ich, a dwa wielkie, możno półolbrzymy!
Spędziliście nader miły wieczór w towarzystwie strażników, którzy okazali się całkiem znośnymi kompanami i nie pożałowali Wam strawy. Opowiedzieli to i owo o wiosce i jej sprawach, napomnieli o powrocie do osady gormalickiego paladyna, który najpewniej niedawno z kimś wojował w głuszy. I było miło, dopóki znienacka wartownik nie podniósł nowego alarmu!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 04 grudnia 2017, 16:50

Otlaf na pewno poczeka, żeby zobaczyć kto idzie, ale jak tylko zorientuje się, że to ogry i nasz ukochany Kapłan (a mam wrażenie, że tak jest) to natychmiast się ulotni w głąb wioski. Wyjątkiem jest sytuacja, jeśli wcześniej wypatrzy Eco. Wtedy dyskretnie będzie się starał dać znać Eco, że tu jesteśmy. Chciałoby się powiedzieć - No wreszcie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 grudnia 2017, 19:16

Brama Atakar-kiru, 26 orakt-ran

Hurgan i jego przyboczni byli naprawdę dobrzy w swoim rzemiośle, nim bowiem Otlaf zdążył odłożyć na ziemię miskę po kartoflach, strażnicy Atakar-kiru już stali na równych nogach z dobytą groźnie bronią.

- Stójcie, ani kroku dalej! - huknął bitny ork potrząsając dla dodania sobie powagi szablą - My tu wartę trzymamy, zbójców ani wrogów Katana do wioski nie wpuszczamy! Coście za jedni?!

W ciemnościach nocy coraz wyraźniej majaczyły dwa ciężko stawiające kroki masywne kształty, od biedy faktycznie mogące uchodzić za przerośniętych półolbrzymów. Mrużący oczy mieszaniec próbował dostrzec cokolwiek więcej, ale przybysze znajdowali się zbyt daleko, by obdarzony zdolnością infrawizji wzrok złodzieja zdołał ich objąć.

Mógłby jednak przysiąc, że w ślad za pierwszymi przybyszami szedł ktoś jeszcze, stanowiąc ledwie dostrzegalny zarys w ciemności nocy.

Zaraz potem do uszu surelian dobiegła odpowiedź, która zmroziła im krew w żyłach, nie tyle samą treścią, co wspomnieniem chwili, kiedy słyszeli takie słowa poprzednio.

- Jam jest ten, który głosi mroczną chwałę Morglitha! - oznajmił gromkim głosem ktoś nadchodzący śladem potężnych postaci - Czy oddajecie mu cześć? Czy modlicie się przed Ołtarzem Nocy? Bębnicie pobożnie w ziemię oddając hołd nieumarłym?
Oczywiście zawsze jest szansa, że to jakiś inny kapłan Czaszkogłowego? Zaczekacie jak cywilizowani ludzie w bramie, aby się przywitać? Pytam Eszara i Milcarra, bo Otlafa zapewne już tam nie ma!

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 04 grudnia 2017, 20:57

-Praca was czeka, a nas odpoczynek. Dziękujemy, bądźcie zdrowi. Nie będziemy robić zbiegowiska.

Raczej oddalę się, mniemam z Milcarem, chyba że zatrzyma mnie w bramie. Jeśli zdjąć mu opaskę, nikt nie doliczy się dwóch dodatkowych strażników przy bramie, stojących w cieniu.
Dyskretnie odchodzę, na ile to jeszcze możliwe, chyba że ślepiec mnie powstrzyma. Spokojnym nie nerwowym krokiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 grudnia 2017, 21:17

Brama Atakar-kiru, 26 orakt-ran

- Coś mi się widzi, że to kapłan Morglitha - mruknął Hurgan machając swym nowo poznanym znajomkom ręką na pożegnanie - Wszelako może to zasadzka?

Nie czekając na dalsze dywagacje orka Elszar złapał pod pachę zdanego na pomoc towarzyszy Milcarra i czym prędzej pociągnął go w mrok otwartej bramy. Otlaf już tam zdążył dotrzeć wprawiony w ogromne ożywienie samym głosem kapłana. Eszar doskonale ów pośpiech złodzieja rozumiał, sam również od razu rozpoznał przemawiający gromko głos.

Przerażający kapłan Czaszkogłowego ze statku na jeziorze powrócił, i to w towarzystwie swoich jeszcze bardziej przerażających ogrowych strażników!
Na razie w ciemnościach widać tylko zarys ogrów i słychać głos Angano. Wszyscy trzej bez trudu ulotnicie się w mrok bramy, tylko co dalej? Po Eco ani śladu (i tak, wciąż jeszcze nie wyjawię Wam jak skończyła się walka z wargiem i jego jeźdźcem)...

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 11 grudnia 2017, 09:35

Czekamy w napięciu na Eco.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 grudnia 2017, 12:23

Dzika knieja, 26 orakt-ran

Charczące wściekle zwierzę trzasnęło głośno szczękami próbując pochwycić lewą rękę strażnika, ten jednak wykrzywił swe ciało w niemal niemożliwym do powtórzenia unika, dosłownie ocierając się o mokre od cuchnącej śliny kły drapieżnika. Miecz w jego ręce wystrzelił do przodu, zagłębił się do połowy ostrza w grubym futrze na barku zwierzęcia. Z gardzieli warga popłynął przeciągły skowyt, podchwycony przez siedzącego w siodle bestii goblińskiego grasanta. Wrzeszcząc coś na całe gardło, krępy niski rzezimieszek zamachnął się na odlew trzymanym w ręce toporem mierząc nim w czaszkę surelianina.

Gdyby szerokie ostrze topora sięgnęło głowy gwardzisty, najpewniej rozcięłoby ją na połowy. Targnięty zrodzoną z przerażenia adrenaliną, Eco wyszarpnął miecz z ciała skowyczącego wilka i dźgnął go raz jeszcze, tym razem w szyję, kątem oka cały czas śledząc opadający topór.

Toczący z pyska krwistą ślinę warg wyprężył się spazmatycznie, po czym runął na bok wstrząsany przedśmiertnymi drgawkami. Gobliński jeździec nie utrzymał się w siodle wierzchowca, wyleciał w powietrze, upadł na bok i błyskawicznie zerwał się na nogi mierząc człowieka morderczym wzrokiem!
Pora na sporo cyferek. Warg POZ 0 atakuje pierwszy, skacząc na człowieka ku niezadowolenia swego jeźdźca. SZ 90, gryzienie ma opóźnienie 2, atak w 70 momencie z RTR 34 (premia za Powstrzymanie dla Eco). Eco walczy krótkim mieczem, pierwsze uderzenie także w 70 momencie z RTR 66 (kara za Powstrzymanie). Wynik testu warga 69, Eco 64. Gwardzista dźga drapieżnika mieczem zadając mu 122 rany!

Do walki włącza się goblin w siodle (POZ 2). SZ 67, bierze zamach toporem (atak nastąpi w 22 momencie). Eco uderza ponownie w wilka, tym razem nie czekając na deklarację gracza neguję Powstrzymanie. RTR 76, wynik rzutu 1k100 24. Drugie pchnięcie mieczem też celne. Tym razem netto 113.

Warg pada na bok, zrzuca z grzbietu goblina przerywając tym samym atak topornika. Eco przywiera plecami do burty wozu, gotowy drogo sprzedać życie!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 12 grudnia 2017, 17:06

Dzika knieja, 26 orakt-ran

Kilka uderzeń serca temu młody strażnik stał jeszcze na burcie wozu. Bezpieczny, otoczony innymi podobnymi do siebie. Teraz rozpętał się chaos. Stal fruwała na lewo i prawo. Krew tryskała czerwoną mgłą. Wyczyszczona zbroja splamiona została mgiełką roztrzaskanego przez Tarsar goblina. Taniec odrąbanych kończyn zniknął za kurtyną świeżej krwi, przerzucając uwagę młodego Sureliona na włochatej bestii.

Kłapnięcie pyskiem wymusiło na gwardziście niechciany ruch. Dwa silne pchnięcia posłały włochatego stwora na trawę, ku nieubłaganej agonii, lecz te ciosy zmusiły Eco do zeskoczenie z wozu.

Oczy gwardzisty spotkały się z szalonym wzrokiem goblińskiego rzezimieszka. Jego jęzor lizał szaleńczo pokiereszowane wargi. Topór nakreślił w powietrzu okrąg rozgrzewając małe zielone stawy. Upadek musiał mocno wkurzyć opresora, co było widać w czerwonych ślepiach osadzonych głęboko w twarzy.

Eco skierował tarczę przed siebie nastawił szpikulec w stronę zielonego oprycha. Gotowy w następnych ruchach chlastać i rżnąć!
Tym razem, natarcie! Warg nie może pójść do nieba bez swojego jeźdźca ;) Jakbym znalazł bełt gdzieś przypadkiem to wrócę do wozu w trakcie bitwy i strzele z przygotowanej kuszy.
Ostatnio zmieniony 12 grudnia 2017, 20:38 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 grudnia 2017, 22:39

Dzika knieja, 26 orakt-ran

Do uszu surelinina dobiegały odgłosy zaciekłej walki na śmierć i życie, warczenie i ujadanie wargów, wrzaski goblinów, basowe ryki ogrów i wycie przerażonych wołów - lecz uwaga młodego strażnika skupiona była wyłącznie na postaci uzbrojonego w topór goblina, który przesadził stygnące cielsko swego futrzastego wierzchowca szarżując na Ostrogarczyka z nienawistnym zawodzeniem na ustach.

Wrzeszcząc bardziej pod wpływem odruchu niż w wyrazie własnej wściekłości, Eco wraził ostrze swego miecza pomiędzy trzymającą topór prawicę goblina, a jego tarczę, wbił klingę głęboko w skórznię leśnego grasanta. Wrzask goblina przeszedł w niski wizg, a potem głuche stęknięcie, kiedy gwardzista zwarł się z nim w uścisku odtrącając topór w bok i wsadzając zbroczony ciemną posoką miecz po raz drugi w brzuch przeciwnika.

Charcząc głucho napastnik upadł na plecy, ześlizgnął się z klingi ludzkiego miecza. Nie czekając na następny atak Eco wskoczył z niezwykłą zwinnością na wóz, cisnął miecz pod nogi i pochwycił leżącą tam kuszę. W powietrzu nad jego barkiem przeleciała jakaś odrąbana ostrzem ogra goblińska głowa. Opodal gwardzisty stał wyprostowany jak świeca kleryk Morglitha, wykrzykujący donośnym głosem jakieś zaklęcia. Wszędzie wokół uwijały się futrzaste kształty, skaczące na obrońców, szarpiące wielkie kawały ciała z konających wołów.

Eco podrzucił kuszę do ramienia i zastygł w bezruchu porażony znienacka szaleńczą, ale niebywale kuszącą ideą strzelenia strasznemu kapłanowi w plecy. Wspomnienia rzeczy, do jakich doszło w Czarnej Krypcie sprawiły, że krew strażnika zagotowała się znienacka w obliczu tak dogodnej okazji do pomszczenia swej krzywdy.

Lecz nim palec mężczyzny do końca ściągnął spust kuszy, jego oczy natrafiły na widowisko, pod wpływem którego Eco dosłownie skamieniał w miejscu.

Niewielkiej tajemniczej istoty w czerni nie było już na wozie. Eco nie zauważył momentu, w którym stworzenie zeskoczyło na ziemię, ale nie mogło to stać się dalej jak kilka uderzeń serca temu. Mimo to czarny stworek zdążył przeistoczyć leśny szlak w miejsce porażającej rzezi. Skacząc jak fryga ciął na wszystkie strony dziwnym zębatym ostrzem, niewiele mniejszym od krótkiego miecza surelianian, ale w przeciwieństwie do zwyczajnego oręża Eco promieniującego chorobliwie zielonkawą poświatą. Gdzie zęby tego ostrza wcinały się w żywą tkankę, tam pod korony drzew płynął wrzask i skowyt agonii. Odrąbane kończyny latały w powietrzu, bryzgające krwią ciała padały bezwładnie w trawę.

Czarny stwór wskoczył na grzbiet jednego z wargów przecinając w poprzek na wysokości pasa jego jeźdźca, a potem wraził dziwaczną broń - w opinii przerażonego tym widowiskiem Eco prawdziwe kuruzzi - w grubokościstą czaszkę zwierzęcia. Klinga weszła w nią niczym w masło, drapieżnik zwalił się bezdźwięcznie na ziemię.

Ulubieniec Angano zeskoczył z padającego cielska, wylądował na ugiętych nogach pomiędzy tuzinem trupów, spojrzał fosforyzującymi spod kaptura oczami na swego stojącego na wozie pana. Na dwa stojące ramię w ramię nad ciałami zarąbanych okrutnie goblinów ogry. Na boczącego z rany na udzie Fleituha, odkopującego od siebie drgające goblińskie truchło.

Na celującego w stronę Angano z kuszy gwardzistę, przypominającego swym bezruchem ofiarę podstępnej petryfikacji.

Ostatni żyjący goblińscy jeźdźcy rzucili się do panicznej ucieczki, mknąc na złamanie karków w zbawczą ciemność nocy.
Sparing Eco kontra goblin POZ 2. Gwardzista zada dwa ciosy, w 70. i 40. momencie rundy, z RTR 72. Wyniki rzutów 8 i 38, oba ataki celne. Dretch nie zadeklarował, czy będzie ciął czy dźgał, więc wybrałem dla niego kłute jako bardziej optymalne przy zbroi kurtkowej. Pierwsze pchnięcie zadało goblinowi 61 ran, a drugie 116, w sumie 177. Przy ŻYW 113 napastnika oznacza to agonię.

I jak wspomina opis fabularny, co teraz zrobi Eco? Strzeli w plecy Angano czy może do czarnego rzeźnika czy też w jakiegoś goblina?

ODPOWIEDZ