[center]Opodal Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua)[/center]
Wciągając w nozdrza całkiem przyjemny zapach stęchlizny, podkreślony charakterystyczną nutą pleśni i kuszącą wonią mułu, Kallan przykucnął obok Felidae nie chcąc przypadkiem nadepnąć zwalniającemu kroku czworonogowi na ogon.
- Roztropnie prawisz, druhu - szepnął czarownik - Wszelako na tych mokradłach nie dość drzewów, co byś mógł po nich skakać, a do wody nie wpaść. Wleź ty mi lepiej na pukel, poniosę cię jak kozę z pastwiska, bo jak przemokniesz, znów będziesz kichał i smarkał bez ustanku.
W zapachową kompozycję pieszczącą powonienie Vileny wdarł się nagle akcent nie pasujący do całości: woń niedawno rozczesanego gęstego futerka, słonawa i znajoma. Nętka.
- Siostro, czy twój skrzydlaty towarzysz zechce stać się naszymi oczami? Mus nam ominąć skrzętnie groblę, wszelako na tych bagnach czai się zło, o których wszyscy słyszeliśmy.
Pieśniarz Astralu wzdrygnął się na samą myśl o topielnikach, odrażających nieumarłych kryjących się pośród porośniętych rzęsą sadzawek i grząskich rozlewisk. Utopce czyhały w tym miejscu tak długo jak tylko Kallan sięgał pamięcią, chociaż nigdy nie zbliżały się do wioski, najpewniej odstraszane od Kamu czarodziejską mocą ochronnego menhiru - a tak przynajmniej sądził niezbyt obyty w teorii magii guślarz. Szeptane złośliwie po kątach plotki głosiły, że pierwszym z nich był jakiś ludzki przybysz z Drecare, który wbrew zdrowemu rozumowi rozkochał się bezgranicznie w babce Nętki i który utopił się własnoręcznie w bagnie po odrzuconych przez nią zalotach - tradycyjnie wychowana Utra nie potrafiła bowiem znieść widoku jego bezwłosego torsu. Vilena, z oczywistych powodów nie czujący żadnego pociągu ani do obdarzonych brzydkimi oczami ludzi ani do cierpiących na brak kostnych płytek Utra, nie miał pojęcia, ile w tej historii było prawdy, a ile przekornej złośliwości, wszelako przygody wielu napastowanych na bagnach ziomków jawnie dowodziły tego, że utopce cały czas tam krążyły!
Nie wiem jak działa ewentualnie obciążenie w przypadku niesienia na grzbiecie kota, ale teoretycznie Kallan jest gotowy go ponieść (o ile to ma sens). Natomiast nie wiem, czy to bezpieczne, żeby stuha wychodził w tym czasie w astral - nie jest przypadkiem tak, że na tych nawiedzonych mokradłach coś może łatwiej w niego wleźć?
Popielata mgła wkrótce spowiła ostatnie chatynki Mądrego Kamu, który ze smutkiem zostawili za sobą. Na skraju osady wznosiły się niewielkie kurhany, tym dotkliwiej przypominające tych, których szczerze kochały ich serca. Z każdym kolejnym krokiem ból rozłąki narastał, a milcząca to tej chwili młódka cicho zmówiła modlitwę do Naji Najdroższej i Gronosa Szlachetnego rozciągnięcie swej opieki nad synami i córami tej ziemi, mieszkańcami Modrego Kamu. Dziewczyna już do końca dni swoich miała zapamiętać baczne spojrzenie babki swej, cierpliwie gotowe na to, co przyniósł okrutny los. Biorąc od Mądrej uzdrowicielską torbę, głos dziewczyny niemal uwiązł w gardle. Zdołała li tylko wyszeptać:
- Babciu... uczynię wszystek, by wesprzeć moich druhów, a cudowny kam był bezpieczny. Pamięć o waszej miłości i ofierze będzie zawsze w naszych sercach.
Z oczu dziewczyny popłynęły łzy na wspomnienie pożegnania. Dopieroż po chwili dosłyszała kocią i rozsądną propozycję, a także sugestię Kallana. Ciemność dookoła istotnie zdawała się zapowiadać obecność sił ciemności, toż dziewczyna szybko ozwała się do swych przyjaciół:
- Dobrze prawicie. Pójdźmy poprzez bagniska, a uda się przemknąć niezauważonym przez wroga.
Opowieści o utopcach czających się w mętnych toniach rozlewisk napawały ją strachem i równie nieprzyjemnym odczuciem obrzydzenia na myśl o pozbawionych życia, śliskich od wody ciałach, ożywionych li tylko wiecznym głodem i niechęcią do żywych. Przeto przytaknęła na sugestię swych towarzyszy, a niebawem biało umaszczony nietoperz, niczym zjawa ze snu zniknął pośród mgły i cieni.
Wysyłam chowańca na zwiad w stronę grobli i drogi, z której byłoby niebezpieczeństwo napotkania kultystów ciemności i ich sił.
Ostatnio zmieniony 04 lutego 2018, 01:09 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Opodal Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua)[/center]
Mądry Kam został z tyłu. Vagar nie sądził by kiedykolwiek zobaczył swoich bliskich. Ale może zdoła ich pomścić. Patrzył na runiczną tarczę i rękojeść rodowego miecza. Tak przyrzekł sobie w duchu, z ich pomocą dokonam pomsty.
Teraz najważniejsze było ujść wrogom, by móc zrealizować swoje plany. Ucieczka była wbrew wszystkim naukom i przekonaniom Vagara, ale ojciec i starszyzna tak nakazali. Posłuszeństwo było najważniejsze.
Popatrzył na towarzyszy, chyba mieli odczucia zbliżonego niego samego.
Ostatnio zmieniony 04 lutego 2018, 16:46 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Rodan spakował cenne przedmioty jakie przed chwilą otrzymał i zaczął się zastanawiać nad możliwościami jaki mieli.
- Musimy zrobić wszystko, aby oddalić się jak najdalej od kultystów, więc idziemy przez bagna. Nie będziemy ryzykować wykrycia kamienia, przez tych plugawych łajdaków i to w mojej ocenie jest najważniejsze. Nie wiemy jakimi mocami dysponują, dlatego musimy zrobić wszystko, aby nie mieli szans nas wykryć. Nie znam się na utopcach, ale w grupie jesteśmy siłą.
- Vagar ma tarczę, więc może iść z przodu. Jakby cosik się wydarzyć miało będę strzelał z łuku. I nie lękajcie się. Na pewno nam się uda - powiedział szeptem dodając sobie i innym otuchy.
Idziemy przez bagna. Poproszę test na Przetrwania, aby nie wleźć na bardziej grząski teren. No i oczywiście oczy dookoła głowy. Przeciwnik może być wszędzie!
Przepraszam, że tak zdawkowo, ale siedzę w pracy już trzeci tydzień bez wolnych weekendów. Będzie lepiej w drugiej połowie lutego.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]
[center]Bagniska w okolicy Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri. [/center]
Naradziwszy się przeto uprzednio, sciegnę opuścili i szparko ruszyli ku grzęzawie. Ot czasu dużo nie minęło, gdy grunt opadać zaczął coraz to i bardziej, a wokół wzrosły zastępy gęstych łozic. Przekradali się przez nie cichcem, radzi, że ich nie tylko mgły, ale i gęsty chrap kryją przed wzrokiem sług Ciemności. Zali po kilku krokach jeszcze krze ustąpiły, ukazując przestwór okrytych mgłą moczarów, gdzie się szare tonecki* galatnie rozciągały. Wokół nich zaś zieleniło się wiosenne rogozie,** długimi piórami liści wezbrane. Tu i tam, na kozubach złociło się bonowie,*** na próżno starając się umaić tę ponurą krainę smętku i wieczystej mgły. Drzew rosło tu niewiele, jeno olsze samotne i zastępy sawakowych**** zarości.
[center][/center]
Amasis nie dając na siebie czekać śmignął w stronę grzęzawy, by najlepszą drogę dla druhów swych wyszukać. Za nim ostrożnie podążył Vagar, rozglądając się dookoła, a zły nieco, bo już mu majaczące we mgłach pniaki na nerwy działały, zdając się co i rusz do jakowyś postaci podobne. Wszak młodzian czujności swej nie zmniejszył, dłoń w pobliżu miecza mając. Kolejno za nim ruszył Rodan, gotów po łuk sięgnąć przy najlżejszej sposobności, dalej zaś Nętka i Kallan. Vilena zamykał pochód, gotów by pomóc, kiejby ktosik wpaść miał w grzęzawę.
Wtem zafurczało cosik w powietrzu i niewielki biały latopiyrz***** opadł na ramię Nętki. Młoda wiedźma słuchała chwilę tego, co miało jej do powiedzenia popiskujące stworzonko, za czym odezwała się:
- Dobrze się stało iżeśma groblę minęli. Pado mój chowaniec, iże na niej dwóch jeźdźców stoi. A zbroje mają ciemne, jakoby mary. A oczy ich koni jarzą się niczym węgle. Snadź to przeklętniki są.
Strwożeni wieścią wszyscy zara spojrzeli w stronę niedalekiej grobli. Odetchnęli wszak z ulgą, widząc jeno wirujące opary, w których majaczyły kolejne gnijące pniaki. Wiedzieli jednak, iż wróg jest blisko i trza być ostrożnym, by go krzykiem jakim na swój łeb nie ściągnąć.
Ruszyli dalej, przedzierając się przez tupła. Gdy nagle usłyszeli z tyłu jakieś wołanie:
- Rodanie! Rodanie! - wołał ojciec młodego barda - Wracajta! Wszyćko już dobrze jest, nikaj się nie musita lękać!
- Wnusiu, pomóż mi! - ozwał się z innej strony głos babci Nętki - Toż potopię się do cna w tej grzęzawie! Ratuj!
- Synu, kaj idziesz? - zawołał z inszej strony głos ojca Vagara - Wszak nie tędy wam droga. Do wsi migiem wracajta!
Słysząc głosy do powrotu ich wzywające Nętka cofnąć się odruchowo próbowała. Jeno kępa rogozia na którym stała ciężaru Utra utrzymać nie dała rady i młoda wiedźma z plaśnięciem zwaliła się w grzęzawę. Zara też wokół niej wzburzyła się gnijąca woda, a na powierzchni topieli ukazały się bąble wypuszczające z siebie odór okropisty, błocko z obrzydłym odgłosem poczęło zaś wciągać szamoczącą się dziewkę.
Test przejścia przez bagno: Zw. + Przetrwanie.
Otrzymujecie do niego mod. +10 ponieważ znacie teren. Kallan otrzymuje dodatkowe +10 za to, że jest Vilena. Vagar otrzymuje -10 za zbroję średnią.
Amasis - test zdany, 4 przebicia. Z łatwością znajdujesz drogę wśród bagien i jesteś w stanie wyszukać takie miejsca, po których dadzą radę przedostać się także pozostali.
Kallan - test zdany, 4 przebicia. Z łatwością znajdujesz drogę wśród bagien i jesteś w stanie wspomóc resztę drużyny, jeśli trzeba, wskazując im miejsca, w których mogą znaleźć lepsze oparcie.
Nętka - test nie zdany. Z potężnym pluskiem walisz się w błoto. Poruszona woda uwalnia trujące gazy - jednak udaje ci się zdać test na Odp. i opanować mdłości. Bagno zaczyna cię wciągać.
Rodan - test zdany, bez przebić. Przechodzenie przez to bagno to dla ciebie katorga. Co rusz wpadasz w jakieś mniejsze kałuże, na razie jednak uniknąłeś poważniejszych wypadków. Niemniej jesteś zmęczony i ubłocony od stóp do głów. Wiesz, że bez pomocy Amasisa i Kallana nie dałbyś rady przedostać się tędy.
Vagar - test zdany, bez przebić. Przechodzenie przez to bagno to dla ciebie katorga (ciąży ci zwłaszcza zbroja). Co rusz wpadasz w jakieś mniejsze kałuże, na razie jednak uniknąłeś poważniejszych wypadków. Niemniej jesteś zmęczony i ubłocony od stóp do głów. Wiesz, że bez pomocy Amasisa i Kallana nie dałbyś rady przedostać się tędy
Bagno wciąga właśnie Nętkę, która ma kilka rund, aby się z niego wydostać, nim stanie się to niemożliwe. Oczywiście inni mogą jej w tym pomagać.
Głosy, które słyszycie we mgle dobiegają z rożnych kierunków i brzmią zupełnie jak wasi bliscy. Wiecie też, że jeżeli sami zaczniecie hałasować (np. krzyczeć), na pewno usłyszą was Wojownicy Ciemności czekający na grobli, która jest przecież niedaleko.
Spoiler!
Test odnalezienia kierunku: Per + Przetrwanie - nie zdany. Nętka wali się w bagno w chwili, gdy zdajesz sobie sprawę, że się zgubiłeś. Nie wiesz już nawet dokładnie gdzie jest wieś, gdzie grobla a gdzie puszcza.
Test Per + Obserwacja: zdany z 1 przebiciem - we mgle widzisz jakieś biało-niebieskie błyski.
Test Int + Legendy: nie zdany. Nie masz pojęcia czym są te światełka.
Spoiler!
Test Per + Obserwacja: krytyczny pech! Wydaje ci się, że głos twej babki odezwał się gdzieś z bliska. Bagno cię wciąga i zaraz pewnikiem utoniesz.
Spoiler!
Test Per + Obserwacja: krytyczny sukces! Opar mgły na chwilę rozprasza się przed tobą i widzisz we mgle unoszące się błekitno-białe, świetliste kule. Jest ich około 10, otaczają was. Właśnie z ich strony słyszysz te nawoływania.
Test Int + Legendy: zdany z jednym przebiciem. Kule światła, które widzisz to błędne ognie (nazywane w gwarze Świczkami Umrzyków). Z opowieści babki pamiętasz, że są to złośliwe duchy, które udając głosy bliskich próbują zwodzić wędrowców ze ścieżki, by się potopili.
Test SW: zdany z dwoma przebiciami. W momencie gdy zobaczyłeś wyraźnie Świczki Umrzyków, poczułeś, że wpływa na ciebie jakaś obca wola, próbująca cię zahipnotyzować. Oparłeś się temu efektowi z pewnym wysiłkiem, ale ostatecznie udało ci się odwrócić wzrok od złudnego światełka.
Spoiler!
Test Per + Obserwacja: zdany z 1 przebiciem - we mgle widzisz jakieś biało-niebieskie błyski.
Test Int + Legendy: nie zdany. Nie masz pojęcia czym są te światełka.
Spoiler!
Test Per + Obserwacja: nie zdany: nic nadzwyczajnego nie zauważasz.
Test Int + Bestiariologia: zdany z 1 przebiciem. Coś ci się kołacze po głowie, że na bagnach bywają Błędne Ognie, które umieją udawać głosy bliskich. Istoty te zawsze starają się zwieść wędrowców z drogi i utopić ich, bo są z natury wredne.
* tonecek - topiel, miejsce, gdzie się można utopić.
** rogozie - sitowie
*** bonowie - kaczeńce
**** sawakowe - szakłakowe
***** latopiyrz - nietoperz
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
[center]Bagniska w okolicy Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri. [/center]
Latopyrz przybył niebawem ze zwiadu wielce przydatnego, oto bowiem na grobli, którą mogliby przyjść do Puszczy Brodatej, stał rycerz czarną jak smoła zbroją okuty. Serce Nętki zabiło wżdy szybciej strachem wiedzione. Rozejrzała się więc dookoła, jednak li tylko powykręcane gałęzie olsz i smętne pniaki dawnych drzew, wyglądały z pośród białych jak mleko mgieł. Cichym głosem oznajmiła więc swym bratnim obecność przeklętnika na trakcie. I gdy jęli dalej przedzierać się przez tupłoty rzęsą zazielenione, zdało się, że posłyszała głos. Z początku ciche wołanie, zdało się nagle tak wyraźne, że młódkę zdjęła trwoga. Głos babki będącej w nagłej potrzebie rozbrzmiał tuż nieopodal.
- Wnusiu, pomóż mi! - ozwał się z innej strony głos babci Nętki - Toż potopię się do cna w tej grzęzawie! Ratuj!
- Babusko kochana! - jęknęła Nętka - toć to jej głos! Wytrwała i li znalazłas się na bagniskach! A jesli to jej duch! Przerażona dziewka obróciła się zmierzając w stronę, z której dobiegał głos jej babki. Grząska i pokryta śliskim błockiem ziemia nie była w stanie dać li podparcia krzepkiemu ciału dziewczyny i czarownica plusła w cuchnącą toń. Bagnisko zaczęło łapczywie pożerać młódkę, a długie poły sukni i wszechobecne w topiecku glony oplatały jeszcze bardziej ciało kobiece. Wtedy pokryta zazieleniałą rzęsą woda, wydała z siebie gwałtownie bąble i przyprawiający o mdłości odór. Niesamowita wytrzymałość cechująca utra, pozwoliła jednak wiedźmie wytrwać. Dziewczyna wyciągnęła długie ramiona na przód, próbując się chwycić czegokolwiek, co zdołałoby utrzymać jej ciężar.
Myśli dziewczyny biegły jak oszalałe, gdy próbowała uchronić się przed całkowitym zatopieniem w chłodnej czeluści wód. Przed oczami wyobraźni na chwilę stanął jej obraz ukochanej babci i przestrogi przed tym, co może kryć się pod mętną powierzchnią tupłotów.
[center]
Strzeż się, strzeż
Czarnych oków wód i tego co pod nimi
Strzeż się, strzeż
Głosów co na manowce wiodą[/center]
Nętka wiedziała, że teraz poddać się nie stoi, a w myślach jęła błagać Naję o ochronę i siłę, aby pomóc babci a z bagnisk wyjść.
Dziewczyna będzie starała się chwycić gałęzi, czy czegoś innego, co wystaje na skraju, aby jakkolwiek nie zapadać się bardziej w bagnisko. Prosi o pomoc przyjaciół.
Czy Nętka może w jakiś sposób wiedzieć, że te głosy są wywołane przez coś innego niż jej bliskich, którzy zostali w Modrym Kamie?
Odpowiedź MG: Nie. Krytyczny pech na percepcję sprawił, że jesteś w stu procentach pewna, iż jest to głos Twojej babci. Wczuj się i nie nadużywaj informacji!
Ostatnio zmieniony 06 lutego 2018, 15:29 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.
Drżąc na całym ciele pod wpływem złego przeczucia, Kallan Pieśniarz Astralu okręcił się w miejscu i wyciągnął w stronę Nętki dzierżony oburącz sakwakowy kij.
- Nie dajcie się zwieść, złe licho nas chce omamić i ku zgubie przywieźć - wyrzucił z siebie ściszonym głosem Vilena - To nie nasi krewniacy nawołują, jeno bagienne upiry. Nętka, kija ucap. Rodan, ściągnij mi harpun i podaj go Nętce w drugą rękę, pociągniemy we dwóch. A ty, Amasisie, zadem się przysuń do dziewki i ogon wyciągaj ku niej jak jeno daleko zdołasz, a nuż zdoła się go uchwycić, to w przód pociągniesz.
Za wszelką cenę nie chcąc spoglądać ku migoczącym pośród smrodliwej mgły kulom trupiego światła, guślarz odwrócił od nich czym prędzej głowę.
- Nie patrzcie w te ogniki, to się jeno źle skończyć może - przestrzegł towarzyszy - Nętka, trzymaj kija!
Jak w fabularce. Jeśli moje jednorazowe błogosławieństwo pozwala na krytyczny sukces w tej konkretnej sytuacji, chętnie stanę się bohaterem uroczej kudłatej Utra!
Od MG: Niestety, błogosławieństwo dotyczyć może tylko Twojej postaci, nie zaś ratowania innych.
Ostatnio zmieniony 06 lutego 2018, 15:52 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Bagniska w okolicy Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat[/center] Nie drzyj gęby babo, bo nas jeszcze usłyszą i na zawsze będziemy w tych tupłach mieszkać - pomyślał zdenerwowany Rodan, trzymając mocno torbę z kamieniem. Wtem odezwał się Kallan, który wpadł na bardzo dobry pomysł. Rodan natychmiast go podchwycił i Razem z Vilena zaczęli pomagać towarzyszce Utra, która z racji swojej wagi zagłębiała się w bagno coraz bardziej.
- Bądź ciszej - powiedział do Nętki, mając nadzieję że sytuacja szybko zostanie opanowana. - I nie szarp się, to cie szybciej wyciągniem.
- Masz racje Kallanie. Nie patrzcie na światełka, bo nas w zgubę wyprowadzą - dodał szeptem, zwracając się do reszty towarzyszy.
Pomagam wyciągnąć Urta z bagniska.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]
[center]Bagniska w okolicy Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri. [/center]
Felidae prychnął ino, najwyraźniej nie popierając propozycji Vilena, która musiałaby się skończyć wylądowaniem i jego w mętnej topieli. Za czym wskoczył na pobliski pieniek, by rozejrzeć się wkoło. Kallan z Rodanem nie czekając pospieszyli na pomoc tonącej, podczas gdy Vagar, z ręką na głowni miecza, podejrzliwie przyglądał się snującym się wkoło mgłom, starając się jednak, pomny ostrzeżeń guślarza, nie patrzeć na tajemnicze światła.
Nętka ułapiła uczepiła się podanego kija, podciągając się w górę. Za czym obaj młodzieńcy napięli mięśnie, starając się ją z tej zdradliwej dunicy*. Przez chwilę zdało się, iż bagno nie zechce zwrócić swej zdobyczy, za czym jednak błocko wydało z siebie oślizgłe ślurpotanie, puszczając dziewkę i całą trójka potoczyła się w pobliską kałużę. Nętka leżąc twarzą w kępie zorzówki** nie zdążyła wszak Karadosowi za ocalenie podziękować, gdy nagle poczuła jak cosik oślizgłego chwyta ją za kostkę i ciągnie nazad, w grzęzawę! Pisneła tylko, nogą to coś kopnąwszy. Uścisk zelżał i utra co rychlej odczołgała się od feralnej topieli.
Takoż Rodan i Kallan na nogi się podnosili, gdy wtem uwagę ich wzburzyło syknięcie Vagara. Spojrzeli w miejsce, w które i on patrzył. A tu gwałtu, rety! Woda burzyła się tam i kipiała pianą zieloną pokryta. Z niej zaś wynurzył się kształt okropny, wężowy, o ślipiach żółtych jak ropa sącząca się z rany. Na ten widok zamarli naraz wszyscy, bo potwór wielgachny był a paskudny, ostrymi kolcami na długim ciele porosły. Stwór zaś wspiąwszy się na pobliskie drzewo zasyczał do nich, ukazując kryjące się w paszczy ostre zębiska!
[center][/center]
Kallan i Rodan:Test S.F. (zsumowana siła obu bohaterów z modyfikatorem -10 za warunki) - zdane z trzema przebiciami! Bez większego problemu wyciągniecie Nętkę z bagna.
Nętka: Test sporny siły: Utra kontra stwór z bagien: wygrywa Nętka o 2 przebicia! Kopniakiem uwolnisz się od stwora, który najwyraźniej chciał Cię z powrotem wciągnąć w bagno.
Wszyscy: Ciało potwora jest szerokie jak pień drzewa i ma na oko kilkanaście metrów. Wynurza się z bagien 2 rundy. W tym czasie można dobyć broni i przygotować się do walki znajdując jakieś pewne oparcie na podłożu, lub też rzucić się do ucieczki. Wybór należy do was!
Proszę teraz o krótkie posty z deklaracjami co do działań postaci.
Spoiler!
Test Int + Bestiariologia: Nie zdane. Nie masz pojęcia co to, ale wygląda paskudnie.
Spoiler!
Test Int + Bestiariologia: Nie zdane. Nie masz pojęcia co to, ale wygląda paskudnie.
Vagar nadal próbował oczyścić się nieco z błota. W takim terenie jego zbroja była zawadą i to znaczną. Tylko dlatego nie ratował dziewczyny. Sam z trudem sobie radził, ale nie zamierzał tego powiedzieć głośno.
Już miał pochwalić kompanów, za udane uratowanie Nętki, gdy zauważył jakieś paskudne wielkie COŚ. Nie mógł sobie nic przypomnieć na temat stwora, ale wyglądał na głodnego.
- No chodź tu paskudo - rzekł Strażnik i ruszył na stwora z mieczem i tarczą. By przykuć jego uwagę.
Staram się iść dość ostrożnie i dzielić uwagę pomiędzy stwora i to gdzie stąpam. Nie spieszę się bo i teren temu nie sprzyja i chcę pożyć jeszcze choć kilka chwil. Staję do walki. Jeśli reszta walczy, jak uciekają to osłaniam odwrót.
[center]Bagniska w okolicy Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri. [/center]
Młoda kobieta szybko pochwyciła podany jej kostur i już niebawem dwójka przyjaciół wyciągnęła ją z cuchnącej topieli. Gdy wiedźma myślała już, że udało jej się uwolnić od tegoż paskudnego wielce bagniska, poczuła pociągnięcie za nogę. Coś niczym oślizgła macka, próbowało ją wciągnąć z powrotem do matni, z której dopieroż wyszła. Utra niemal odruchowo kopnęła silnie napastnika, a cios okazał się na tyleż silny, iż uczuła, że to coś puszcza jej nogę, a sama może szybko podnieść się z klęczek i ruszyć na przód, na troszkę bardziej stabilną płachetkę ziemi. Dopieroż wtedy, gdy znalazła się za oboma jej druhami, odwróciła się w kierunku zagrożenia. Widząc jadowite ślepia gada szybko sięgnęła po jedną z kamiennych duli przytroczonych do jej pasa. Choć instynkty podpowiadały jej natychmiastową ucieczkę, młoda wiedźma nie zamierzała się cofnąć. Słyszała głos swej babki, tak niedaleko! A gdybyż to najeżone kolcami, olbrzymie gadzisko zwróciło swój wzrok na mądrą kobiecinę? Ziemia dawała na dodatek podparcie tylko miejscami, ucieczka nie należałaby więc do zbyt bezpiecznych.
Nętka szybko cofa się, aby być na stabilnym podłożu i jako adept znaleźć się za tymi, którzy w boju są lepsi. Dobywa poza tym broni - duli. Zamierza stanąć do walki, chyba, że wszyscy z drużyny zmieniliby zdanie i wybrali jednak ucieczkę.
[center]Bagniska w okolicy Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri. [/center]
Rodan po wyciągnięciu towarzyszki z bagniska, poderwał się na nogi widząc wężowego potwora. Nie myśląc dłużej złapał za łuk i naciągnął strzałę na cięciwę, dając sobie chwilę na pewny strzał.
- Vagar, zajmij go czymś jak będę strzelał - powiedział nerwowo do druha.
Strzelam w stwora. 1 Runda przy-celowanie, aby mieć pewność że trafie.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]
Kallan zapuszczał się czasami w środku dnia na sąsiadujące z wioską mokradła w poszukiwaniu ziół, gdyby jednak wcześniej wiedział, że w pobliżu Kamu zamieszkują takie monstra, najpewniej całe życie przesiedziałby na wioskowej strażniczej wieży. Zapewne jedynie niemożebnie łaskawemu miłosierdziu Karadosa należało zawdzięczać fakt, że wężowidła pokroju stwora na drzewie trzymały się z daleka od osady, teraz jednak Vilena znalazł się na ich własnym terytorium, niczym osaczona przez Amasisa norka.
Przez umysł guślarza przemknęła spłoszona myśl wrzeszcząca o potrzebie natychmiastowej ucieczki, znienacka zniknęła jednak spłoszona dziwnym uczuciem dumnej desperacji. Prawdziwy potomek Salana Płomienia Rosy nigdy nie uciekłby porzucając towarzyszy na pastwę losu!
Wbijając swój kostur w grząską ziemię pomiędzy nogami, Pieśniarz Astralu pochwycił upuszczony chwilę wcześniej przez Rodana harpun, odwiódł do tyłu drżące z wrażenia ramię. Dzieląc swą uwagę pomiędzy bestię i napinającego łuk Rodana, guślarz wymierzył swą broń w cielsko syczącego groźnie potwora.
Spróbuję zgrać się z bardem (na tyle, na ile to możliwe). Kiedy usłyszę spuszczaną cięciwę, rzucam z całej siły harpunem. Korzystam z przycelowania (jeśli to w moim przypadku możliwe, nie zgłębiłem jeszcze dostatecznie mechaniki walki). Potem kostur do ręki i w ślad za Vanarem!
Jedna rzecz mnie zaciekawiła - czy w przypadku takiego stworzenia działa zaklęcie Mowa Zwierząt?
Odpowiedź MG: Nie wiesz, nie masz Bestiariologii. Ale zawsze możesz spróbować dowiedzieć się, czy działa... /EVILS/
PA poniżej setki uniemożliwia wykorzystanie ciosów specjalnych, w tym także przycelowania w lokacje
[center]Bagniska w okolicy Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Sugestia Kallana została zignorowana. I bardzo dobrze - pomyślał kot - Ciekawe, czy byłby taki cwany, gdyby potem musiał mi futerko czyścić z tej brei., pomyślał felidae obserwując dalej całą sytuację.
Zastanawiało go jednak zachowanie wiedźmy - o ile bowiem zwykle była hałaśliwa, tak teraz zdawała się słyszeć własną babkę w głębi bagien, a to nie wróżyło najlepiej. Niemniej samą akcję ratunkową obserwował strzygąc uszami na wypadek pojawienia się kogoś niespodziewanego. Przez moment wydawało mu się, iż gdy Nętka miała już wyjść z bagien, na ułamek sekundy cofnęła się wgłąb ziemi, co zwróciło uwagę zwiadowcy. To, co po chwili zobaczył, przerosło jego oczekiwania.
Na widok oślizgłego stwora złożył momentalnie uszy po sobie, najeżył sierść i prychając odskoczył instynktownie do tyłu. Nie wiedział co to, nie zamierzał jednak się z tym bliżej zaznajamiać. Wyciągnął łapkę z dmuchawką i przygotował się do strzału, celując w ohydny łeb. Świetnie, dopiero wyruszyliśmy, a tu już kłody pod nogami!
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2018, 01:14 przez zmarly, łącznie zmieniany 1 raz.
---
If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.
[center]Bagniska w okolicy Mądrego Kamu, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri. [/center]
Widząc poczwarę wypełzłą z bagiennych czeluści, wszyscy nie myśląc wiele za broń migiem porwali. I choć ręce im drżały, a kolana zdawały się bardziej miękkie niż być powinny, zali nie wspomniał nikt o ucieczce. I gdy wiele lat później we wspomnieniach będą wracać do tej chwili, pojmą przecie, że to właśnie ona pchnęła ich na szlak bohaterski - decyzja o tym, czy ujść haniebnie, druhów we mgle porzuciwszy, czy walczyć ze stworem, choćby i obrzydły a straszliwy był.
Widząc poruszenie wśród przeciwników, stwór zasyczał groźnie i plunął gęstą, zieloną mazią w stronę Vagara. Strażnik jednak tylko podniósł tarczę, tak jak go na szkoleniu uczono i jadowita wydzielina spłynęła po niej, nie czyniąc mu krzywdy. Amasis już miał użyć swej dmuchawki, gdy spojrzenie wężowych oczu padło na niego, wszelką siłę członkom odejmując. Podobnie stało się z Kallanem i Nętką, którzy już brali zamach by cisnąć w wężowidło bronią, którą dzierżyli w ręce. Siła jarzących się ślepi była jednak przemożna, pożerając moc ich woli, niczym ogień pochłaniający suche liście.
[center][/center]
Atoli Rodan oparł się z łatwością złemu zaklęciu i wypuścił chyżą strzałę, która niczym jaskółka przemknęła w powietrzu i utkwiła w cielsku gada. Zasyczał on groźnie, bryzgając zieloną śliną i zamierzył się do ciosu, widząc zbliżającego się Vagara. Strażnik poruszał się uparcie naprzód, wyszukując pewne oparcie w zdradliwym bagnisku. I jego przez chwilę opadła słabość, sącząca się z wężowego wejrzenia. Młodzieniec wspomniał jednak ojca i matkę i wiosce pozostawionych i oparł się mocy hipnotycznych ślepi.
Kallan, widząc iż jego druhowie stawiają dzielnie, skupił całą siłę swej woli i wyrwał się wreszcie z niemocy. Zaraz też oszczep, co go w ręku wzniesionym dzierżył, ku wężowi cisnął. Ugodził on stwora boleśnie, bok mu cały przeorał. Na ziemię zaś polała się ciemnozielona jucha. Wężowidło wzniosło się ino w górę, jakkby bólu nieswiadome i spadło na Vagara, atakując go kłapnięciem potężnych szczęk. Ten jednak ponownie wzniósł tarczę, blokując cios. Nie był jednak w stanie ustrzec się zdradliwego uderzenia ogonem, który wynurzył się z topieli tuż plecami wojownika. Cios ten zgruchotałby z pewnością kręgosłup młodzieńca, gdyby nie kolczuga, która ochroniła ciało Strażnika. Mimo to, siła uderzenia była tak wielka, iż Vagar z trudem zachował równowagę. Utrzymał się jednak na nogach, choć wielu słabszych przecie upadłoby na jego miejscu w grzęzawę. Za czym miecz do ciosu wzniósł i jednym cięciem łeb stwora od szyi oddzielił! Zwinęło się z bólu okropne cielsko, osuwając się bezładnie na powrót w topiel. Przez kilka uderzeń serca, jego potworne sploty wiły się w gnijącej wodzie, coraz głębiej w tupła się pogrążając, aż w końcu nastała cisza.
Spojrzeli tedy na siebie wszyscy zdziwieni jeszcze przez chwilę, że oto stwór legł z ich ręki. Nętka zaś odetchnęła ciężko, wyzwolona wreszcie z paraliżującej ją niemocy. Wszakże nie koniec był to jej utrapień.
- Wnusiu ratuj! - zawołała bowiem ponownie jej babka we mgle. - Toż tonę ja ci tu! Tonę!
[center]RUNDA I[/center]
1. Stwór wynurza się z bagna.
1. Amasis dobywa dmuchawki.
2. Rodan dobywa łuku
3. Kallan sięga po leżący na ziemi oszczep
4. Nętka sięga po dulę
5. Vagar przygotowuje broń - miecz i tarczę.
[center]RUNDA II[/center]
1. Stwór kończy wynurzać się z bagna i pluje jadem w Vagara. Stwór: Test PA: sukces: Trafienie! Vagar: Test parowania: zdany! Wojownik osłania się tarczą i trująca ślina stwora spływa po niej nie robiąc mu krzywdy.
1. Amasis przycelowuje w stwora. Spoglądając na niego popada w moc Hipnotycznego Wzroku. Amasis: Test sporny SW: Nie zdane. Spojrzenie stwora paraliżuje Felidae!
2. Rodan przycelowuje w stwora. Spoglądając na niego popada w moc Hipnotycznego Wzroku. Rodan: Test sporny SW: Krytyczny sukces! Bard z łatwością opiera się mocy wężowego spojrzenia!
3. Kallan czeka na strzał Rodana. Spoglądając na stwora popada w moc Hipnotycznego Wzroku. Kallan: Test sporny SW: Nie zdane. Spojrzenie stwora paraliżuje Vilena!
4. Nętka zamierza się by rzucić dulą. Spogląda na stwora i popada w moc Hipnotycznego Wzroku. Nętka: Test sporny SW: Nie zdane. Spojrzenie stwora paraliżuje Utra!
5. Vagar rusza na stwora z mieczem i tarczą, pokonując odległość, która go od niego dzieliła. Spogląda na stwora i popada w moc Hipnotycznego Wzroku. Vagar: Test sporny SW: zdany. Wojownik opiera się paraliżującemu wejrzeniu stwora.
[center]RUNDA III[/center] Kolejność Inicjatywy:
1. Amasis (inicjatywa zwiększona za gotową do strzału broń)
2. Rodan (inicjatywa zwiększona za gotową do strzału broń)
3. Paskudny Stwór
4. Kallan
5. Nętka
6. Vagar
1. Amasis: test sporny SW: Sukces! Felidae wyzwala się z mocy paraliżującego spojrzenia i próbuje ponownie przycelować.
2. Rodan: strzela z przycelowaniem. Rodan: Test PA: sukces: Trafienie: Strzałą wbija się głęboko w ciało w stwora.
3. Paskudny Stwór: Atakuje Vagara dwukrotnie: Paskudny Stwór: Kłapnięcie szczękami: test PA: zdany: trafienie! Vagar paruje cios tarczą: test zdany. Cios sparowany. Paskudny Stwór: Uderzenie ogonem: test PA: zdany: trafienie!
Wojownik otrzymuje 3 obrażenia. Vagar jest teraz na obrażeniach lekkich!
4. Kallan: test sporny SW: Sukces! Vilena wyzwala się z mocy paraliżującego spojrzenia i ciska oszczepem w stwora. Kallan: Test PA: Trafienie! Oszczep wbija głęboko rani stwora, rozrywając mu bok. Z rany wypływa zielona krew.
5. Nętka: test sporny SW: brak sukcesu. Spojrzenie stwora nadal paraliżuje młodą Utra.
6. Vagar: tnie stwora mieczem: Vagar: test PA: zdany: trafienie!
Cios Strażnika odcina paskudzie głowę! Stwór umiera w konwulsjach.
[center]KONIEC WALKI![/center]
Wszyscy: Najwyraźniej światełka nie dały jeszcze za wygraną, gdyż znów słyszycie głosy nawołujące wokoło. Zakładam, że wszyscy prócz Nętki, która akurat wtedy próbowała wydostać się z bagna pojęliście już, że są to Bagienne Ognie, próbujące was wciągnąć w grzęzawę.
Stwór legł z waszej ręki. Orientujecie się jednak, że nie macie aktualnie pojęcia, gdzie jesteście. Wszędzie wkoło jest mgła, a wołania ogników spowodowały, iż straciliście orientację.
Spoiler!
Test Legend: sukces marginalny. Coś ci się kojarzy, że jakąś część ciała takich wielkich węzy można wykorzystywać w czarostwie, ale nie masz teraz do tego głowy. Wszakże twoja babcia cię woła!
Spoiler!
Test legend: krytyczny sukces! W czaszce wielkich bagiennych węzy można znaleźć kamienie magiczne, które nazywają się Wężowymi. Potrafią one usuwać truciznę z rany i chronią przed zaklęciami Sług Ciemności.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]