PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 16 lutego 2018, 09:58

Stara pracownia bednarza

Na głos każdego dźwięku wypaczonych wilgocią desek podłogi włosy na karku barda stawały dęba, czuł obecność kogoś jeszcze. Niknące promienie słoneczne pozwalały dojrzeć zalewane mrokiem kształty. Wzrok zastąpiony został węchem i słuchem. W mrocznym pomieszczeniu cienie rysowały złowrogie kształty i Eszar miał złe przeczucia.

Smród zbutwiałego drewna niewietrzonego od bardzo dawna pomieszczenia wdarł się do nozdrzy barda, niesmak pozostał ale ważniejsze było znalezienie uciekiniera. Bard zatrzymał się i zaczął nasłuchiwać w czasie w którym oczy dostosowywały się do widzenia w ciemnościach. Słyszał swoich towarzyszy, weszli do szopy, słyszał też coś przed nim, stłumiony dźwięk jakby za drzwiami. Rzut oka w lewo i w prawo, pozwolił mu określić przybliżoną wielkość pomieszczenia i gdy oczy przyswoiły na tyle aby złowrogie cienie przerażonej fantazji znikły zobaczył przed sobą oświetloną z następnego pomieszczenia szparę w drzwiach.

Ktoś tam był, trzy różne głosy dały Eszarowi jasny pogląd na sytuację. Za drzwiami ktoś był wyczuć można było poruszenie trzech postaci. Dwa cienie rysowały czarną smugę w szparze co chwile przecinając niknące światło. Eszar był za daleko aby cos dojrzeć, ostrożnie i cicho postawił wypełniony zdobyczą wór. Skierował klingę przed siebie ostrożnie postawił krok w stronę drzwi, nie był dobry w skradaniu ale tym razem sprzyjało mu szczęście, kolejny krok również był cichy. Pewny siebie bard był już blisko drzwi, ale zbyt daleko aby dosłyszeć przez nie rozmowy uciekiniera. Ciekawość wzięła górę, Surelita postawił kolejny szybki krok.

Nawet nie zauważył kiedy jego stopa przetarła szybko rysowany znak runiczny. Magia uwięziona w zapisie wniknęła w ciało półelfa. Niewyobrażalny ból zgiął mu mięśnie, w poczwarnej pozie bard przykląkł i w żywej agonii próbował zatamować krwotok z nosa. Każdy z mięśni barda był napięty, każdy oddech wydawał się jego ostatnim ale męczarnia trwała nadal. Każde jego tchnienie było cięższe, Eszar czuł zbliżający się koniec. W myślach błagał o zakończenie tortur w których znalazł się za sprawką czarnej magii. Spiął mięśnie które odczuwały ból szarpanych ran, aby przełamać zaklęcie, ale wraz z jego oporem ból nasilał się i nie ustępował. Atak paniki wyzwolił z jego dłoni klingę która wydała metaliczny dźwięk uderzając w drewnianą podłogę. Chciał aby jego męki zakończyły się.

Eszar zdawał sobie sprawę, że Ci za drzwiami usłyszeli jego stękanie, mogli w każdej chwili wejść i skrócić jego cierpienie. Ból, którego nie mógł opanować przejął kontrole nad jego ciałem, był bezbronny a Akolici na pewno usłyszeli upadanie klingi. W jednej chwili ból zniknął tak jak się pojawił, spięte mięśnie barda puściły i jakby rzucony z wielką siłą upadł z kolan na podłogę z trudem łapał oddech jakby wynurzył się z głębiny. Czuł, że tonął i w uporczywej nadziei czerpał powietrze, jakby nigdy nie oddychał. Krew z jego nosa kropiła strugą na posadzkę rysując kroplami linie.

- Bierz babę! Usłyszał zza drzwi. Osłabiony sięgnął po broń i przyczołgał się do drzwi aby usłyszeć więcej słów.
- (niski głos) Pakuj szkatułę i zostaw ją w końcu! wyruchasz dziwkę Salamandry! (inny głos) Dobra, znikamy stąd! (kobiecy głos) bydlaku, zostaw mnie, niech Ci kutas zgnije!

- Z warknięciem na ustach wstał opierając się o framugę drzwi, zebrał się na odwagę. Sięgnął ręką za klamkę i uchylił drzwi. Piękna kobieta w ułamku sekundy skradła mu serce. być może przez ból który odczuwał, czuł z nią dziwne połączenie. Ona i on czuli w tym samym czasie cierpienie. Akolita wiązał pośpiesznie spodnie i z szyderczym uśmiechem walnął kobietę w twarz rękawicą, zapłakana spadła z beczki pod ścianę. Bard nie mógł tego znieść. Zabarykadowane drzwi z trudem rozszerzały się tworząc co raz większą szparę.

- Przełamali zaklęcie! Spierdalamy! wrzasnął niski głos. bard jak taran uderzył barkiem w drzwi, przesuwając barykade z beczek, kolejne uderzenie zwaliło je w głąb pomieszczenia które kiedyś musiało być rzemieślniczym sklepem. Przez zabite deskami okna widać było światło dnia, drzwi na zewnątrz były otwarte na oścież, niski półork trzymał w rękach drewnianą skrzynkę, zniknął za drzwiami tak szybko jak szybko zauważył furię na twarzy barda.

- Pani, jestem tu aby Ci pomóc, powiedział dwornie Eszar. Natomiast gwałciciel wycofywał się w kierunku drzwi z szyderczym uśmiechem na twarzy. Ciągle trzymając klingę przed sobą. Ostrze skierowane było w kierunku grajka - jeszcze Cię dorwę, powiedział. Bard w marynarskim kroku łukiem obchodził oponenta. Kilka kroków dalej i stał już przy kobiecie, widział również otwarty wóz drabiniasty zaprzęgnięty do konia przez szpary w zabitym deskami oknie. Niski Akolita wrzucał na niego trzecią skrzynkę.

W tym czasie jego towarzysze pojawili się w progu za nim. Ku ich zdziwieniu coś w szopie huknęło z wielką siła, wypełniając całą pracownie głośnym dźwiękiem, odwróciło to ich uwagę a gdy obejrzeli się w kierunku gwałciciela ten zniknął za progiem wyjścia z rzemieślniczego sklepu. Do wszystkich uszu doszło donośnie - Wio!
Eszar! Szczęście sprzyjało Ci w skaradaniu się, ale niestety nie zauważyłeś choć czujnie sprawdzałeś grunt przed kolejnymi korkami. Przeszukiwanie szybkie: 38%+20% okolicznościowe za infrawizję, Rzut:88! Fiasko. Wpadasz w pułapkę. Działa na Ciebie Strefa bólu. Odp.4 - 44%, Rzut: 50! Niestety zaklęcie działa, 2 runda. Rzut 77! O Panie! 3 runda: Rzut: 45! Prawie ... 4 Runda, Rzut: 55! 5 runda Rzut: 06! W końcu! Wstajesz na nogi! Proszę o szybkie deklarację, kolejna wstawką po 16.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 16 lutego 2018, 18:05

Ulica rzemieślnicza pod starą pracownią bednarza

Niewielka, mało uliczka stała się w mgnieniu oka opuszczonym przez mieszkańców miejscem. Zaprzęgnięty wóz zerwał się i chlapiąc wodą z kół w pędzie końskich kopyt. Dobrze zbudowany rumak napędzał wóz siłą swoich mięśni. Niski akolita trzaskał lejcami grzbiet rumaka, a drugi usadził się na kilku skrzyniach obrabowanego powozu szlachcianki. Widać fanty które zabrali były dużo wartę, w geście "poszanowania" wrogów uniósł środkowy palec żegnając Surelitów. Na pościg było mało czasu, z każdym uderzeniem serca byli coraz dalej.

Surelion zobaczył przywiązane dwa konie juczne do dwukółki pod sklepem aptekarza. Właściciel wozu zostawił konie jakiś czas temu i biedne zwierzaki dreptały nerwowo z nagi na nogę, rozgniatając jeszcze bardziej błoto pod swoimi kopytami.

***

W tym samym czasie ranny Milcar, podszedł do kobiety, przykucnął przed nią. Pachniała deszczem, a wraz z ciężkimi nutami wiatru przedzierały się łagodne i słodkie nuty kwiatowe z drogich perfum. Chłopkę, czy kurwę nie stać było na taki rarytas, ale poszukiwaną przez nich szlachciankę, tak. - Jak się nazywasz Pani, powiedział chłodno, choć łącząc fakty znał odpowiedź.

- Jestem Tan Astrid, na boga nie rób mi krzywdy, proszę. Jej głos drżał, przerażona rzucała nogami co jawnie rysowało w kreatywnej fantazji Milcara groteskowy obraz myszy próbującej wcisnąć się w za mały dla niej róg ściany.

- nie musisz się nas obawiać Pani, wtrącił bard. Ocierając zakrwawioną twarz rękawem swojej skórzni. Jesteś z nami bezpieczna. Starał się mówić z nabytą dwornością.

***

Łup! Walnęło coś o drzwi. Trzask! gruchnęła jedna z desek wrót. Ketras postąpił krok w głąb pomieszczenia. Lejąca się siła rąk i narzędzi żebraków nabierała na mocy, z każdym ich naporem kruszyła się nikła drewniana zapora. Powódź była nieunikniona, rozszalały tłum lada chwila wleje się do środka topiąc w krwi wszystkich których znajda w środku. Huk! Deska strzeliła na pół obnażając ostrze małego toporka. Ketras stał już w progu kiedy kolejne mocne uderzenie zrobiło szparę we wrotach wielkości ludzkiej głowy, przez którą do środka zaglądnął jeden z żebraków ...
[center]Obrazek[/center]
- Tu jesteś! Wrzasnął spoglądając Ketrasowi w oczy.
Proszę o deklaracje. Milcar gagatku Eco załatwił ci jedną fiolkę wody święconej. Możesz wykorzystać ją na trzy namaszczenia, będzie działać 2k5 godzin.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 16 lutego 2018, 21:19

Deszcz chlapał przez otwarte drzwi, na zewnątrz woźnica strzelił z bata ponaglając konie, kiedy jego kamrat wskakiwał na tylną platformę, wypełnionego skrzyniami wozu. Rozpaczliwie rozglądałem się po pomieszczeniu, szukając czegoś, czym mógłbym cisnąć i spłoszyć konie. Pojazd ruszył, kopyta i ciężkie koła zastukały o wymyte ulice, a ja tylko zwymiotowałem na wspomnienie bólu. Milcarr przykląkł przy Pani, cóż za cud, Piękna i Mistrz. Surelion, konie, brzydki uśmiech akolity na wozie.

Cholera, nie dogonimy ich

-Bezpieczna! Jesteś bezpieczna- upewniałem Panią, choć sam do końca w to nie wierzyłem, one pewnie też, zważywszy że rzygowiny plamiły mi ubranie i brodę.

Łup! Bang! tylko upewniły mnie w obawach. W otworze między deskami ukazała się upiorna twarz. Nie miało znaczenia do jakiego gangu należy, bo z pewnością do przeciwnego, groźby pod adresem Ketrasa tylko to potwierdziły.

-Mistrzu weź to- czułem niemal uniesienie, przekazując Surelionowi cenne znalezisko, które wcześniej ukryłem za pazuchą. Uczta religijnych uniesień nie trwała niestety długo. Wydobyłem z wora kuszę, pospiesznie naciągając ciężką cięciwę.
- Trzymaj wór K. Weź tych dwóch i babę i ruszajcie- strzelam oczami po Mistrzu, ślepaku i Pani. -My z Gruchotem, Torbą, Gnatem i Kurdem ich zatrzymamy! -mówię to głośno, tak by banda za drzwiami usłyszała.

-Użyjcie po drodze łódki, zresztą zaraz Was dogonię. -dodaję ciszej.

-który pierwszy do odstrzału, Kurd celuj!

Spojrzę jeszcze za wozem, ale nie mam wielkich nadziei.

Bardyjska furia, która dopiero co wygasła, rozgorzała na nowo.

-Myślicie kur..ie syny że spotkaliście zło? Że wiecie jak smakuje strach, śmierć? To się teraz przekonacie że spaliście w piernatach! Będziecie rzygać i żreć własne bebechy, błagać by wyruchał was centaur, byle mnie dłużej nie oglądać. /strzał/ do tej pory jedliście poziomki, teraz wypełnię was gównem, szlamem i bólem. Tak kończy się zatarg z Tancerzami Cieni!
W pierwszej kolejności, chciałbym zatrzymać wóz, jeśli to nie będzie możliwe na żaden sposób [może przychylni bogowie spowodują kraksę uliczną], zwrócę się do drzwi. Dobrze wymierzę, poczekam, może znów któryś wetknie łeb, wtedy wypale z tych kilku metrów. Obrzucę obelgami, groźbami, jeśli są naprawdę blisko i napierają na drzwi masą, to wykonam też dźgnięcie mieczem, niezbyt głębokie, żeby miecz nie został. Znów kuszę naciągnę. Może jest tam coś, by podpalić to miejsce? Jeśli towarzysze faktycznie oddala się z łupem na bezpieczna odległość, to nie ciągnę tego dłużej i ujdę za nimi.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 lutego 2018, 22:16

Surelion ze smutkiem zostawił jednego z lepszych swych uczniów. Nie chciał go stracić. Żadnego nie chciał stracić z tych którzy stali przy jego boku, a którzy mieli stać tak już przez kolejne eony. Wyszedł szybko z zabarykadowanego pomieszczenia wprost na scenę z uciekającym wozem. Szybko ocenił sytuację. Dwa konie przywiązane obok wydawały mu się idealne do pościgu. Jego wrogowie - bogowie pokarali go jednak ułomkiem dłoni co w praktyce przekreślało jakiekolwiek szanse na trzymanie lejc i walkę naraz. Kikut był tutaj bezużyteczny. Półbóg popatrzył z chłodem w sercu na oddalających się uciekinierów, na wystawiony palec środkowy. Gest zapożyczony z zamorskiego Archipelagu Zachodniego, gdzie wystawiano środkowy palec jako, że nie pasował do zaciśniętej świętej czwórki pozostałych. Gest szczęścia.

- Ketras do mnie! - zawołał z troską o najgorliwszego z uczniów. - Konie, za nimi. - syknął do swoich. Po czym z boskim spokojem poderwał naładowaną kuszę i oprawszy ją na kikut lewicy, przymierzył i posłał bełt mierząc wprost w plecy woźnicy dzierżącego lejce.

"- Użyjcie po drodze łódki, zresztą zaraz Was dogonię."

Mistrz przytaknął, szybkim ruchem zarzucił kuszę na plecy i wyciągnął rękę do damy podciągając ja do siebie.
Plan jest taki, dać sobie spokój z wieśniactwem i skupić na pościgu. Najlepiej gdyby to zrobił Ketras i jeszcze ktoś. Konie są dwa. My zaś zbierzmy gdzieś na bok chyłkiem i schowamy. Jeśli nie da się skryć nim żebractwo wyjdzie to będziemy udawali postronnych, nie związanych ze sprawą. Krzyknę wówczas wskazując na wóz i pogoń "Tam uciekają!" Może przejdzie bo Ketrasa już wdzieli to i uwierzyć mogą. Bez koni ich nie dogoni tłum przebrzydły i pewnie się szabrunkiem zajmą.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 16 lutego 2018, 22:32

Choć gula stanęła mi w gardle, na myśl o pozostawieniu Mistrza, z jednym tylko uczniem byłem gotowy wypełnić Jego wolę.

-Worek, cenny!

Rzucę się do koni.
Na ile umiem jeździć konno, bez odpowiedniej umiejętności?
Worek jest już dość lekki bez kuszy.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 lutego 2018, 22:50

Rzecz jasna zabieram worek.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 lutego 2018, 23:02

Ślepak może nie wyglądał na kogoś, kto nadawłby się do nocnego, konnego pościgu, ale miał w zanadrzu coś, o czym opatrzność wcześniej zapomniała, a teraz kosztowało go to bolesną ranę w boku. Szybko sięgnął po fiolkę graamickiej wody i przetarł oczy. Ciemność w mig ustąpiła faerii kolorów jaką półmrok przyrównawszy do kompletnej ciemności w jakiej jeszcze moment temu znajdował się Milcarr.

Pierwszym co ujrzał była tan Astrid, ale zdołał tylko pomyśleć:

Niezła...

Rzucając się do koni dwornie zwrócił się do damy, tak jak był wyuczony gdy za młodu służył w bogatszych domach:

- Pani uchodź z mymi druchami. Syn twój na ciebie oczekuje, bośmy go zratowali od śmierci. Uchodźcie a prędko!

Potem wskoczył na siodło i z bardem poganali w deszcz i mrok.
Szkoda, że mi MG teraz mówisz, że mam wode święconą, bo użyłbym jej wcześniej, a nie walczył po omacku.

Ruszamy z bardem w pościg!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 17 lutego 2018, 00:24

"Szkoda, że mi MG teraz mówisz, że mam wode święconą, bo użyłbym jej wcześniej, a nie walczył po omacku."
Będzie ci to poświęcenie, policzone bardziej w Niebie synu... ;)
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 18 lutego 2018, 15:48

Jaką determinację wykazałem podchodząc do na wpół dzikich bestii, ale skoro umiem prowadzić statek podczas sztormu, to ze zwierzętami też powinno się powieść. Kiedy byłem chłopcem, ojciec wielokrotnie prowadził mnie na lonży. A później, w lesie z elfim ludem to była prawdziwa jazda konna, nie cwał prawda, ale jazda. Dopóki nie okazałem się nieprzydatny... Pal im w plecy! Teraz potrzebował mnie Mistrz.

Trzymając zwierzę za uzdę odwróciłem się i spotkałem jego uśmiech. Surelion błogosławił nam i naszym wierzchowcom. Nabrałem pewności. Wskoczyłbym na siodło, jeśli by nie padał ten deszcz, czyniąc wszystko tak śliskim, w tych nieprzyjaznych warunkach zdołałem się na grzbiet koński jakoś wgramolić. Czułem się jak rycerz w lśniącej zbroi, spieszący ukarać niegodziwych rabusiów.

-No malutki, pędź za tym wozem, wypełniaj Jego wolę wraz ze mną. Bądź rumakiem, uczyń mnie jeźdźcem. Będą o Tobie śpiewać ballady.
Nachylałem się nisko nad szyją konia, szepcząc mu do uszu. Jednocześnie dotknąłem delikatnie piętami boków zwierzęcia. Cugle trzymając dość krótko. Obdarzyłem uśmiechem odsłaniającym pełen garnitur zębów Milcarra dosiadającego drugiego zwierza.
Jeśli koń zacznie kroczyć powoli, pozwolę sobie ścisnąć kolana mocniej. Spodziewam się że sterował będę lejcami.
Mam ze sobą miecz, nóż przy pasie i sieć. Kapelusz ma rzemyk zabezpieczający przed zgubieniem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 lutego 2018, 18:09

Stara pracownia bednarza

Widząc wykrzywioną w szyderczym grymasie gębę żebraka Ketras poczuł jak krew uderza mu do głowy, a czerwona mgła zasnuwa gęstą zasłoną oczy. Obracając w dłoni sztylet olf wydał z siebie przeciągły zwierzęcy warkot, gotowy wbić ostrze prosto w oczodół cuchnącego świętokradcy, a potem otworzyć wrota szopy i rzucić się z pianą na ustach wprost na dręczącą ukochanego mistrza hordę.

I byłby to uczynił niesiony żarliwą falą uświęconego gniewu, gdyby przez mgłę wściekłości wypełniającej rozgorączkowane myśli nie przebił się znienacka najcudowniejszy ze znanych olfowi głosów.

- Ketras, do mnie!

Boski Surelion - Kielich Magii, Przyszły Najwyższy - przyzywał swego ucznia do siebie, w przejawie niezrozumiałej dla śmiertelników łaskawości oszczędzając bandę żebraków przed wściekłością i ostrzem Ketrasa.

Splunąwszy siarczyście prosto w szpetne oblicze obszarpańca, czarodziej okręcił się na pięcie i pomknął poprzez zagraconą pracownię w kierunku, z którego dobiegł głos Nauczyciela.
Olf popędzi w ślad za towarzyszami. Jak rozumiem, Surelion wystrzelił z kuszy w plecy woźnicy, a potem zaczął się oddalać gdzieś w bezpieczne miejsce z uratowaną Astrid. Milcarr i Eszar już w siodłach i ścigają wóz. Ketras spróbuje odciągnąć gang od Sureliona biegnąc w ślad za konnymi (jeden z zawodów olfa to goniec, więc mag powinien bez trudu zmęczyć ścigającą go zgraję i czmychnąć jej w dogodnym momencie).

Zasadniczo wszystko zależy teraz od efektu strzału Sureliona, bo jeśli półbóg trafi i wyeliminuje Akolitę w koźle, sytuacja taktyczna ulegnie diametralnej zmianie!

8ART, Nanatar - pod żadnym pozorem nie straćcie koni, musimy je koniecznie sprzedać znajomemu paserowi Ketrasa!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 22 lutego 2018, 18:33

Ulica rzemieślnicza pod starą pracownią bednarza

Kusza dzierżona przez Sureliona dzisiejszego dnia okazała się już niosącym śmierć orężem wojny. Wsparta na jego lewym kikucie po naciągnięciu cięciwy mierzyła wprost na oddalające się plecy woźnicy. Surelion w skupieniu odliczał oddechy aby wyczuć moment do odpowiedniego strzału. Zasięg tej śmiercionośnej broni był tak ogromny, że półbóg mógł pozwolić sobie na wyczekiwanie. W końcu cięciwa wypluła swe dziecię, które łaknące krwi szybowało wprost na plecy Akolity.

Pocisk wgryzł się mocno w pancerz woźnicy ten aż osunął się z mocy uderzenia. Chyba wydał z siebie jakiś jęk, ponieważ jego wyższy towarzysz bardzo szybko obrócił się w kierunku lejc. Przeskoczył sofę i trzymając jedną ręką lejce druga obejmował kompana. Żwawo przyciągnął skórzane pasy do siebie i skręcił w najbliższy zaułek ulic!

W tym samym czasie gdy wóz znikał za rogiem rzędu czynszówek Surelion poczuł podmuch wiatru spowodowany wyprzedającymi go końmi. Eszar oraz Milcar siedzący na końskich grzbietach mknęli w dłuż ulicy. Widać obecność półboga dodała im werwy ponieważ obaj utrzymali się rumaków jak zawodowi jeźdźcy. Gdy półbóg zdążył tylko przełknąć ślinę, a dwaj jego wyznawcy pomknęli w ten sam skręt gdzie zniknął wóz, ich pościg się zaczął!

Gdy Kielich Wiedzy wszedł do środka starego sklepu, jego gorliwy towarzysz był już w tej samej izbie. - Tłum żebraków zaraz tu będzie, obchodzą budynek i włażą przez okna! Spieszmy się! Szczerze zmartwiony Ketras zdał sobie sprawę, że życie mistrza może być w niebezpieczeństwie w jego towarzystwie, a dodatkowo zmartwiło go też to że przyjdzie mu samemu targać wór z łupami i truchło wilczura.

- Zabierzcie mnie do Erica ..., szepnęła rozpłakana Astrid.
Surelion, celuje i naciska spust. Kusza typowa wypluwa bełt. TR114, OB11, RST103! Wysoko! Rzut 78, sukces. Bełt wchodzi w pancerz i przeszywa go jak masło. Gruba skórznia to nie jest dobra ochrona przed wyplutym bełtem. Obrażenia 150-15=135!-WYP:25, wchodzi:105! Milcar i Eszar pomknęli za wozem. Pytanie co zrobi Surelion i Ketras?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lutego 2018, 22:06

Ulica na tyłach pracowni bednarza

- Nauczycielu mój, gwiazdo świetlista, udaj się z tą kobietą i worem do znanej ci gospody, do "Amarysa" w Południowej Dzielnicy. Wyjdź z powrotem tylnym wyjściem i wmieszaj się pomiędzy przechodniów. Ja tych parszywych obszczymurów odciągnę w drugą stronę.

Nie czekając na aprobatę Sureliona Ketras opiął swe biodra zabranym zmarłemu przed szopą Akolicie pasem, obciążonym pochwą z mieczem. Uczyniwszy to kilkoma błyskawicznymi i oszczędnymi ruchami, olf wsadził pod pachę pozbawioną bełtów kuszę i obejrzał się w głąb warsztatu, gdzie donośny huk obwieszczał właśnie wszem i wobec padające pod naporem ciżby ciał wrota.

Pozwalając sobie pod wpływem wielkiego wzburzenia na zwykle niedopuszczalną poufałość, mag dosłownie wypchnął półboga oraz zapłakaną kobietę na tylną ulicę.

- Oddal się czym prędzej w tamtą stronę, mistrzu mój - Ketras wskazał ręką w jeden z wylotów uliczki, sam zaś natychmiast skoczył w przeciwną stronę, cofając się na bezpieczną odległość od drzwi warsztatu - Ja się nimi zajmę. Spotkamy się w "Amarysie".
Worek z łupami przekazany w ręce mistrza. Ketras zaczeka, aż tłuszcza wyleje się na tylną ulicę, po czym natychmiast zacznie żebraków lżyć paskudnymi wyzwiskami, pierwszego zaś bezceremonialnie potraktuje Magicznym Pociskiem (PM z własnej ŻYW). Malowniczo złorzecząc czarodziej popędzi w przeciwną do Sureliona stronę, cały czas dbając o to, by plugawą mową koncentrować na sobie uwagę gangu. Przypominam MG o zawodzie goniec, to powinno mi wydatnie ułatwić ucieczkę.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 lutego 2018, 16:46

Surelion przycisnął do siebie niewiastę zabierając ją z drogi. Wraz z uprzednio zarzuconym na ramię workiem.Starali się wyglądać niepozornie, zupełnie jak para przerażonych całym zajściem przechodniów. Chwilę potem brudna, zbrojna w pały i kamienie tłuszcza wylała się z wnętrza wrzeszcząc co nie miara. Część od razu puściła się pędem w ślad za Ketrasem - magiem wielu talentów, od awanturnika i nożownika po zdolnego uciekiniera, a nader wszystko genialnego kolekcjonera wszelkiego spotkanego zbytku kończąc. Rączy mag, szybko przebierając nogami mknął przez pobrudniałe od deszczu ulice i szybko zyskiwał przewagę odległości w tej ucieczce. Reszta peletonu zostawała wyraźnie w tyle. Znać było od razu, że tego typu manewry, owemu Wybrańcowi który już wkrótce miał się stać jednym z najpotężniejszych magów stąpających po Orchi, nie były obce. Surelion chwilę zamyślił się jak mogło by owo zdarzenie zostać opisane w przyszłości, w księgach o historii jego wiary. I doszedł do wniosku, że nie wszelkie zdarzenia warte są odnotowania a, i przecież nie cała wiedza musi być dostępna, wszak był bogiem wiedzy zakrytej. Tak będzie lepiej, chociaż by uniknąć pytań młodych uczniów dlaczego arcymag nie użył wówczas teleportacji tylko...

"Zdając się na siłę własnych mięśni umieszczonych w dolnych partiach ciała, mknął niczym boski posłaniec odciągając od mistrza zbrojną heretycką tłuszczę zesłaną przez wrogich bogów.*"
Jakby był słabo z ucieczką odciągnę cześć tłumu krzycząc że tam pobiegł jeszcze jeden. I wskażę błędny kierunek za róg jakiegoś budynku.
* cytat z księgi Sureliańskiej, rozdział I Księga Ostrogarska Pierwsza.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 23 lutego 2018, 18:04

Do kuszy typowej pozostało jeszcze sześć bełtów, są na górze wora.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 27 lutego 2018, 22:00

Ulice rzemieślnicze - Chłopskie Krocze

Rżenie pędzących koni rozgoniło brodzące w błocie dzieciaki, rzuciły się pod mury jakby miało od tego zależeć ich życie. Gdy wciągnęły brzuchy jedno uderzenie serca później koła wozu rozgniotły błotnistą kałużę, rysując kołami głębokie sznity w błotnej papce. Gdy podmuch wiatru wywołany pędem wozu rozwiał ich sklejone włosy dzieciaków wbiegły ponownie po kostki w wodę. Podniosły ręce i sklinały przerywających ich zabawę.

- Z drogi poczwary! Wrzasnął złowrogo Milcar widząc wbiegające przed niego dzieci. Spięty koń w galopie śmignął między młodzikami rzemieślników którzy ze strachu padli w błotną breję. Surelita zerknął przez swoje ramie i również Eszarowi udało się ominąć tą żywą przeszkodzę. Podkute konie trzymały się równo błotnej powierzchni. Ślepak był kilka metrów przed bardem, jednak grajkowi lepiej wychodziło trzymanie w rękach konia. Z każdym oddechem dystans do uciekającego wozu skracał się.

Ulica zadawała się kończyć i ostro skręcała w lewo. Przechodnie z daleka rozbiegali się widząc niezwalniający zaprzęg. Pochowani po coraz liczniejszych straganach wyzywali niknących w dali ich okrzyki zbiegły się z krakaniem mew równie niezadowolonych z spłoszenia.

Wóz podskakiwał co raz najeżdżając na wystające kamienie. Wewnątrz jego paki walały się z lewa na prawo rzucone skrzynie. Błysk w oku Milcara zdawał się oślepić jednego z grajków siedzących pod arkadami mijanej czynszówki. Złaknione kolorów oczy Ślepego dostrzegły błyskotki w jednej ze skrzyń, która z każdym podskokiem wypluwała jak mimik złotonośny blask. Woźnica jednak nie odpuszczał przyciągnął mocno lejce do klatki i koń jakby popchnięty ogromną siłą zerwał się odbijając w lewo. Kopyta dudniły coraz głośniej i z każdą chwilą przyśpieszały.

Co chwile w oczach Eszara migały twarze mieszkańców ulic, zatrzymujących się na skrzyżowaniach czynszówek. Czuł jak serce kołacze mu w piersi jak żywy dzwon, nigdy wcześniej tak szybko nie pędził. Zwierz zdawał się nabierać prędkości. Adrenalina sprawiła, że mięśnie spięły się i twardymi jak stal pięści bard złapał mocniej za lejce. Przytulił się do grzbietu, wyszeptał - pędź dalej bracie.

Ulica rozszerzała się z każdym przelecianym metrem. Eszar przyrównał się do Milcara dając możliwość do szybkiej wymiany planu. Spieli konie i skręcili ostro w prawo podążając za wozem. Droga spadała w kierunku portu. Mknąc mijali puste kramy jeszcze nie obłożone złowionymi rybami. Wóz był już blisko. Bard czuł się jak rycerz w najeździe, jak cyrkowiec, jak władca oszalałej bestii. W myślach leciała mu ballada o Masztalerze Yagodzie, hodowcy najszybszy koni w całym Orkusie. Nigdy wcześniej nie czuł się tak żywy, w jednej chwili był wolny, jak ptak!

Akolita najechał sprawnie wozem na stojący stragan. Utrzymał konie w wodzy. Kosztem zwolnienia pędu rozbił kram, skrzynie i beczki. Strzępy drewna i ryb pofrunęły w powietrze zasłaniając falą przeszkód drogę barda. W mgnieniu oka wolność prysła. Milcar wyczuł cwany manewr woźnicy zniknął odbijając ostro w lewo, niestety wbił się w wymijających się ludzi, jak klin rycerskiej jazdy najechał w pędzie grupę gapiów.
No proszę! Jeźdźcy Ostrogaru się odnaleźli! Nie znalazłem rozpisanej umiejętności jeździectwa. Zastanawiałem się jak to rozegrać i zakładam, że przy kradzionym koniu wasza szansa to 1/2RZ+1/10Pr+1/10Ch - 1/2Int zwierzaka. No przecież nie zna was, ale może się nie skapnie. Będę łaskawy. Milcar[%61];Eszar[%70] Ruszacie z kopyta! Milcar, Rzut:41! Brawo! reagujesz szybciej i rozpędzasz konia. Eszar, Rzut:35! Dobrze, jesteś tuż za Ślepakiem. Wóz ucieka, ostry skręt w prawo, bez rzutu. Długa prosta, przyśpieszacie omijając dzieciaki. Skręt w lewo i Milcar, Rzut:15! Wow! Eszar: 01! Bratku! Lepiej być nie mogło, zrównujesz się z Ślepakiem i w fabularnym jest bonus. Po spadajacej ulicy ostry skręt znowu w prawo, przytań i targ rybny, tuż, tuż. Doganiasz wóz jest kilka odległości konia od Ciebie. Akolita robi zryw. Spostrzegawczość: Milcar[1/2SZ=56%], Rzut: 57! Fuks, ale za chyba za mało. Eszar [1/2SZ=41%] Rzut: 70! Niestety nie zdążyłeś zareagować.
Proszę o deklaracje lub wybór:
Milcar Eszar ulica targowa jest dość szeroka ale jest tu już dużo przechodniów. Mogę zaproponować kilka rozwiązań:
(1) łatwe - wrócić na deptak i zacząć ponownie pościg - 1runda na dogonienie.
(2) średnio trudne - mknąć szybko między straganami by w końcu wyjechać i zrównać się z wozem
(3) trudne - spiąć konia i przyśpieszyć tak by wyprzedzić wóz i zrobić dokładnie ten sam manewr co akolita (wymagany rzut na 1/2Zr).
Ostatnio zmieniony 28 lutego 2018, 08:24 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

ODPOWIEDZ