[center]Brodata Puszcza, 76 rok Ery Redon[/center]
Widząc gnającego w stronę źródła krzyku Amasisa, Kallan rzucił się w ślad za czworonożnym towarzyszem dobywając mimowolnie miecza. Broń nadal leżała mu dziwnie obco w dłoni, guślarz nie miał bowiem dotąd sposobności do walczenia takim orężem, desperacja jednak nie pozwalała na próżne narzekanie.
Próbując nie zwracać uwagi na chłoszczące twarze gałęzie, Vilena pobiegł co sił za Amasisem.
[center]Brodata Puszcza, 76 rok Ery Redon[/center]
W mroku prastarej puszczy rozległ się nagle krzyk. Koci przyjaciel rzucił się momentalnie w kierunku odgłosu wyrażającego lęk i desperację, a za nim podążył też Kallan. Nogi Nętki automatycznie poderwały się do ruchu, a serce drżało z obawy, przed krzywdą, która mogła spotkać samotną niewiastę wśród zdradzieckiego mroku lasu. Tylko w umyśle zagościła obawa. Cichy głosik, który przypominał, ze z każda chwilą z ich fizycznych ciał ucieka życie. Przyjaciele jednak zdali się nie zwrócić uwagi na fakt niebezpieczeństwa, a sama czarownica nie była w stanie przebudzić się ze snu. W tej krótkiej chwili zdecydowała się podążyć w kierunku głosu, gdyż może to właśnie poprowadzi ich dalej, ku wyjściu ze świata sennych mar. Biegnąć ileż sił, kobieta spróbowała wysłać mentalne ostrzeżenie do niewielkiego chowańca, który został gdzieś tam, przy ich rzeczywistych ciałach. Zagłębiła się w leśną gęstwinę zaciskając dłoń na kamiennej duli, a drugą na sakiewce z oślepiającymi nasionkami - a przynajmniej tak jej się wydawało, dopóki nie napotkała przy pasie miecza zamiast sakiewki. Zdegustowana rynsztunkiem, który w jej dłoniach byłby mniej skuteczny niż ubijak do masła, Nętka pochwyciła dość solidnie wyglądający kij.
Mimo szczerej chęci pomocy, mimo miłości, którą darzyła Naję, Matkę wszelkich istot, opiekunkę kobiet i dzieci, w ostatniej chwili wiedźma znów się zawahała. Wiedźma wiedziała bowiem, że świat duchów może być zamieszkany przez bardzo różne byty, które na podobieństwo bagiennych ogników, mogą chcieć omamić zbyt naiwnych. Nie zamierzała jednak zostać sama i po tej krótkiej chwili, dołączyła do biegnących z pomocą przyjaciół.
Biorę jakiś sensowny do walki kij.
Wiedźma jest jednak trochę podejrzliwa wobec tego kobiecego krzyku. Nie będzie rzucać się bezmyślnie do walki, ale zachowa w tym ostrożność i będzie czujna.
[center]Brodata Puszcza, 76 rok Ery Redon[/center]
Strażnikowi coś nie pasowało, ale kobiecy krzyk podziałała na nie go mocno. Wojownicy Olfenu zawsze idą na ratunek potrzebującym pomyślał i ruszył w ślad za towarzyszami do źródła krzyku. Biegnąc dobywa broni i przygotowuje tarczę. Wrodzone instynkty z jednej strony gnają go do źródła krzyku, z drugiej nakazują ostrożność. Wielu braci tak zginęło. Ale sprawdzić trzeba może to tym razem nie jest pułapka. Ale skąd między nami kocur? To może wyjaśni się później ...
Na Bogów ten trunek był mocniejszy niż myślałem, że tak na pamieć mi się rzucił. Może ktoś tam dosypał jakowychś ziółek albo grzybków?
Biegnąc czujność zachowuję, pomału dociera do mnie że my chyba jednak nie jesteśmy w służbie Olfenu. Ale ratować białogłowę i tak trzeba.
Ostatnio zmieniony 23 lutego 2018, 22:39 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Brodata Puszcza, 76 rok Ery Redon[/center]
Na Rodana krzyk kobiety również zadziałał pobudzająco. Złapał za łuk i biegiem ruszył za kotem, który okazał się być najszybszy z całej grupy. Przeskoczył korzeń jednym susem, sprawdzając czy towarzysze pędzą za nim. Żeby nie okazało się, że ten wrzask to kolejne czary... a dziewka okaże się paszczurem, co chce zjeść nasze serca. - rozmyślał skołowany bard.
Biegnę używając krycia się, aby ewentualnie zaskoczyć agresorów.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]
[center]Brodata Puszcza, 76 rok Ery Redon[/center]
Amasis słysząc niewieści krzyk nie musiał się zastanawiać, co teraz robić i po prostu dał susa w zarośla. Próbował przemówić wszystkim do rozumu, ale skoro są tak niechętni do współpracy, najwidoczniej musieli się przekonać na własnej skórze, co jest jawą, a co snem.
W każdym razie wyglądało na to, iż fabuła sama ich poganiała, grzechem było by więc z tej sposobności nie skorzystać, by uwolnić się z przymusowej drzemki.
Amasis pędzi w kierunku głosu szykując się do ewentualnej walki.
---
If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
Krzyk przebrzmiał ponownie, brzemienny trwogą i bólem. Amasis przemknął pod kolejnym krzakiem i zamarł, czując jak jeży mu się futro na grzbiecie. Tuż przed nim rozpościerała się niewielka polana, bliźniaczo podobna tej, na której on i jego druhowie dali się usidlić podstępnej magii przeklętych kwiatów. Naprzeciw Felidae, pod rozrośniętym dębem, który mimo upływu czasu wydawał się jeno nieco mniejszy, wznosił się sporych rozmiarów, kamienny ołtarz. Tuż za nim stała wysoka, chorobliwie wychudzona postać w ciemnym płaszczu. Ku niej zaś zmierzali dwaj rośli wojownicy, noszący znaki Kultystów Ciemności. Obaj mężowie wlekli wyrywającą się niewiastę. Jej podarte odzienie wskazywało, iż jest ona kapłanką Naji. Spod poszarpanej, zielonej szaty błyskało jasne ciało, pokryte sińcami i krwią. Wyglądało na to, iż słudzy Mroku pragną sprofanować święte miejsce Bogini Ziemi składając na jej ołtarzu jej własną służkę!
Nim jednak stuha zdołał zoczyć coś więcej, na polanę wypadli jego towarzysze, czyniąc przy tym rwetes wystarczający, by zauważyły ich wszystkie osoby dramatu. Widząc zwiadowców z Olfenu, chudy czarownik zaskrzeczał w dziwnej mowie, wskazując na nich wykrzywionym paluchem. Słowa zdawały się jakimś rozkazem. Na ten znak, jeden z wojów uderzył kapłankę w twarz, pozbawiając ją przytomności. Wiotkie ciało kobiety osunęło się na ołtarz. Zaraz też przeklętnik, wraz ze swym druhem, dobyli broni, zwracając się ku nowo przybyłym. Czarownik skrzeczał cosik bez ustanku. Słowa w plugawym języku mieszały się z jakąś starodawną mową, którą bohaterowie zdołali zrozumieć tylko częściowo.
[center][/center]
- Na karis nass'sa! Khaa! Ruszajcie, wyprujcie wnętrzności tych robaków - w ręku kapłana błysnął zakrzywiony sztylet. - Es'kaa har da Olfen! Chcę ujrzeć parujące trzewia!
W odpowiedzi roślejszy wojownik ryknął dziko, biorąc zamach ciężkim toporem dwuręcznym. Jego szczuplejszy towarzysz zaniósł się zaś szalonym śmiechem, przypominającym rżenie dzikiego konia. W jego rękach migały dwa długie sztylety, o dziwacznie ukształtowanych klingach, z których snuł się czarny dym.
[center][/center]
Informacje taktycznie:
Przeciwników jest trzech:
[olist=1]Wojownik 1 - uzbrojony w topór dwuręczny, posiada zbroję średnią. Wojownik 2 - uzbrojony w dwa sztylety, posiada zbroję lekką. Kapłan Ciemności - posiada sztylet i zbroję lekką.[/olist]
[center][/center]
Na mapie przeciwnicy oznaczeni są czerwonymi krzyżykami z numerami, drużyna zaś fioletowymi krzyżykami z pierwszymi literami Waszych imion.
Macie dwie rundy na przygotowanie się do walki ( w pierwszej Słudzy Ciemności dobywają broni, w drugiej ruszają ku wam).
Znalezienie kija w tym momencie zajmie 2 rundy (nie jest to w lesie trudne)
Na polanie rosną także wysokie trawy, które owocują pod koniec lata - co można wykorzystać do czaru "Oślepiające Nasionka". Zerwanie jednej garści trawy zajmie 2 rundy.
Vagar ma dobytą broń gotową do walki, Rodan i Nętka także. Kallan ma w ręku miecz, którym nie umie się posługiwać.
Dojście do wojowników zajmie 1 rundę, do kapłana 4 rundy przez krzaki - nie jest możliwe dojść do kapłana przez polanę, nie przechodząc obok wojowników Ciemności.
Tym, którzy nie są zaznajomieni z systemem pragnę uświadomić, iż taktyka gra w nim dość duża rolę i rzucanie się z kijem na faceta z bronią dwuręczną to samobójstwo.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
Na miłość Naji Najdroższej! Przecie toż jej kapłanka! W tejże chwili wiedźma dziękowała z całego swegoż serca Bogini... może właśnie tu mieli się znaleźć? Nawet li toż tylko sen... Może mają tu odegrać znaczącą rolę? Dziewczyna wiedziała, że prędzej przyjdzie jej tu wyzionąć ducha niż cofnąć się od pomocy tej, która reprezentowała Boginię i całą jej opiekę, całą matczyną miłość, która wykarmiła potomków Modrego Kamu. Cios, który zadał jej odziany w szatę przeklętnik był jak raz zadany samej Patronce Życia. Czarownica niemal fizycznie odczuła ból pozbawionej przytomności kobiety, a w jej sercu zrodziła się determinacja i gniew na tych, którzy pragnęli zbeszcześcić święte miejsce:
- Na Naję, Matkę wszystek stworzeń, Pani Naszą... Na Gronosa Wszechwładnego i Gniew Dorana zapłacisz za to, co zrobiłeś kapłance Najwyższej! - powiedziała wiedźma przez zaciśnięte z emocji zęby - Doranie, władco wojny, panie sprawiedliwości, prowadź miecz Vagara, a niech strzały Rodana nie chybią celu! W twoje imię stajemy do walki w obronie świętego miejsca, w twoim imieniu zwyciężymy w walce ze skazą sług ciemności!
Czarownica szybko przeanalizowała sytuację. Była zbyt daleko do samego kapłana, a i na drodze stali dwaj wojownicy ciemnych sił. Kątem oka dostrzegła jednak kiełkujące trawy, które z pewnością dało się użyć. Szybko zerwała potrzebną do zaklęcia kępkę roślin , a jej usta zaczęły wypowiadać cicho słowa zaklęcia.
Zbieram oczywiście te trawy do czaru Oślepiające Nasionka. Tak jak pisałam we wcześniejszym poście, mam ze sobą kij, ale oczywiście nie zamierzam nim walczyć z wojownikami. Najpierw chcę tych wojów oślepić, a później minąć polankę i udać się na pomoc kapłance.
Ostatnio zmieniony 24 lutego 2018, 20:49 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
Strażnik zazgrzytał zębami z wściekłości.
- Wy sucze syny, ze mną spróbujcie, nie z bezbronną białogłową! Kołek Ci w dupę czarowniku jebany i sługusie Ciemności i rabom Twoim bez czci i honoru.
Ruszam ku obu Wojownikom za cel biorąc tego z dwuręcznym mieczem.
- Nim umrę utnę wam łby i powypruwam flaki - Obiecał głośno Doranowi.
Ot znowu nastały czasy miecza i topora...
Idąc uderzam mieczem w tarczę, potem skupiam się na wrogach i dojściu do nich. Staram się ich zajść nieco mz boku by towarzyszom drogi nie zastawiać i nie stać na ich linii strzału czy rzutu.
Ostatnio zmieniony 25 lutego 2018, 08:30 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
Rodan widząc sługusów Ciemności znalazł odpowiedź na dręczące go pytania. Wiedziałem! Przeklęta magia miesza mi w głowie. Ten czarownik i jego poplecznicy zatruwają tą ziemię i nasze umysły - tłumaczył sobie w głowie, próbując zrozumieć niejasności wynikające ze snu. O rzesz... ten to ma topór! Tylko Vagar może dać mu radę - pomyślał patrząc na wielkiego, opancerzonego woja.
Obelgi Vagara rozjuszyły przeciwników, a bard nie czekał ani chwili dłużej. Naciągnął strzałę na cięciwę i wycelował w typa, który rechotał niczym głupawy koń.
- Vagarze, bier tego wielgachnego! A my upolujemy tą kulawą kutwę, która dzierży dwa ostrza! Zdechniesz z głupawym rżeniem w gardle, psie! Tak ty, jak i bogi twoje!
Rodan strzela przeciwnika z dwoma sztyletami. 2 rundy więc strzelam dwa razy.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik[/center]
Widok odrażających kultystów zmroził Kallanowi krew w żyłach, ale bohaterstwo Vagara sprawiło, że Pieśniarz Astralu z miejsca otrząsnął się z lękliwego odrętwienia. Wskakując za plecy mężnego wojownika Vilena jął przesuwać palcami po źdźbłach co wyższych roślin szukając naprędce nasion, którymi mógłby się posłużyć w walce z przeciwnikiem Vagara.
Drugi z kultystów sprawiał wrażenie mniej niebezpiecznego, ale guślarz wiedział, że pozory mogły skrywać morderczą niespodziankę, zaniósł zatem modły do swego patrona o to, by Rodan i Nętka zdołali pokonać degenerata ze sztyletami.
Wydaje mi się, że połączenie sił w duet z Vagarem może stanowić przeciwwagę dla silnie uzbrojonego i opancerzonego kultysty. Kallan szuka nasion, potem wskakuje za plecy Vagara. Tak szybko jak to będzie możliwe ciśnie w przeciwnika Oślepiającymi nasionkami, po czym zacznie szukać kija. Potem się zobaczy, co dalej.
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
Felidae nie musiał daleko pędzić, zaś na widok zastany przed sobą jego mięśnie zareagowały w sposób automatyczny chwilowym paraliżem. Oczywistym dla niego było, że ta scena już się wydarzyła w świecie, z którego pochodzą, teraz jednak mają możliwość odwrócić bieg wydarzeń i, być może, dowiedzieć się czegoś istotnego od kapłanki. O ile ją uratują...
Choć futerko jeżyło się tak mocno, iż czuł, jak jego płaszcz lekko się unosi, Amasis odrobinę się uspokoił słysząc kroki nadbiegających przyjaciół. Z wojownikami nie miał większych szans w starciu bezpośrednim, ale gdy ci będą zajęci, pozostaje postać z tyłu, która wygląda na słabo uzbrojoną, a więc dobry cel dla Stuha. Przyczaił się zatem w wysokiej trawie, zaś szary ogon poszedł w ruch kreśląc kształtyw powietrzu. Towarzyszyły temu również słowa, lecz w ogólnym rozgardiaszu nikły one wśró dwysokich źdźbeł. Po chwili ciało pędzącego nisko przy ziemi kota pokrywała już piękna, zdobiona, srebrna zbroja. On sam zaś obrał na cel ostatniego z kultystów, tego za ołtarzem. Kluczem było dostać się do niego jak najszybciej i ciszej zarazem...
Amasis chowa się w trawie i korzystając z marzenia rzuca na siebie srebrną zbroję, potem próbuję okrążyć polankę po prawej stronie i z flanki rzucić się z pazurami na kultystę za ołtarzem.
Ostatnio zmieniony 25 lutego 2018, 17:39 przez zmarly, łącznie zmieniany 1 raz.
---
If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
[center]Podkład: The Sword[/center]
Z bojowym wrzaskiem na ustach, Wojownicy Ciemności ruszyli biegiem w kierunku potomków Olfenu. Rodan nie tracił jednakże ni chwili. Cięciwa zaśpiewała w jego palcach, a srebrnopióra strzała wbiła się głęboko w pierś oszalałego nożownika. Ten jednakże zaniósł się tylko głośniejszym śmiechem. Bard wypuścił kolejny pocisk i zaklął, widząc, jak przelatuje on nad głowami atakujących nie czyniąc nikomu krzywdy.
[center][/center]
Vagar wystąpił naprzód uderzając mieczem o tarczę:
- Na Dorana - ryczał - Psy! Wypruję wam flaki!
- Niczym są wasi bogowie - odwrzasnął mu czarownik w czerni - To ino szczury parzące się w domach nierządu! Głusi na modły, które wyrzygujecie ze swych trzewi! Ich słabość nie ochroni was przed Mrokiem, który pożre wasze dusze! Nimar kaah sanar Sudella! Padnijcie na kolana przed Panią Pleśni!
Słysząc bluźnierstwa czarnoksiężnika Amasis syknął wściekle i położył uszy po sobie, Nętka poczuła zaś, że każde słowo, niczym sztylet wbija się w jej serce. Zaprawdę, jak mogli myśleć, że są w stanie równać się z potęgą Wojowników Ciemności? Oni, którzy zaledwie wczoraj jeszcze byli prostymi wieśniakami? Oboje poczuli jak duch w nich słabnie, a strach i zwątpienie poczęły krążyć nad ich głowami, niczym stado złowróżbnych kruków. Wszakże jednak druhowie ich nada stawali dzielnie, hańbą byłoby więc opuścić ich w potrzebie. A godziło się wspomóc w walce, choćby i przegranej.
Felidae przeto przypłaszczył się wśród wysokich traw splatając siłą swych marzeń cudowną zbroję, co okryła jego ciało metalem Sillah, opiekunki łowców. Korzystając z osłony jaką zapewniały mu krzewy i zioła, ruszył co sił w łapkach w stronę przeklętego kapłana. Nętka zaś wraz z Kallanem rwali w pośpiechu trawy, choć ręce im drżały a serca tłukły się w klatce żeber, niczym spłoszone ptaki.
I oto potężny wojownik biorąc zamach toporem, uderzył całą swą masą w Vagara, gotującego się do tego, by odeprzeć atak tarczą. Metal zazgrzytał o metal. Trysnęły iskry. Młody Strażnik poczuł, jak od uderzenia drętwieje mu ręka. Ustał jednak na nogach, dziękując w myślach ojcu za jego dar ostatni. Wiedział bowiem, iż każda inna tarcza musiałaby się roztrzaskać pod potężnym ciosem Sługi Ciemności. Nie czekając, aż przeciwnik się cofnie wyprowadził błyskawiczny atak, trafiając pomiędzy płyty pancerza. Ostrze miecza zabarwiła krew i Vagar z wilczą radością wyszczerzył zęby. Topornik wszakże zaśmiał się tylko, jakoby ból miast osłabić go, sprawiał mu rozkosz. Widząc, co się dzieje, Kallan pospiesznie wychylił się zza pleców Vagara i cisnął w twarz wroga garść nasion, wykrzykując przy tym zaklęcie. Ziarna rozbłysły, otaczając głowę wojownika Mroku gęstą chmurą migających świateł. Ten potrząsnął głową i ryknął ponownie, najwyraźniej tracąc orientację. Nie tracąc ni chwili Nętka także cisnęła w niego trzymaną w ręku kępką młodej trawy. Roślina jednakże nie poddała się mocy zaklęcia, uderzając jeno lekko w zbroję przeciwnika i rozsypując się po ziemi.
Zachodzący z boku nożownik chichotał nieustannie, a zakrzywione sztylety w jego rękach migotały niczym czarne błyskawice. Nie dane mu jednak było dosięgnąć tą zabójczą bronią nikogo z bohaterów. Oto bowiem kolejna smukła strzała wzbiła się w powietrze, przebijając gardło sługusa Ciemności. Mężczyzna padł na ziemię rzężąc i plując krwią, a wysokie trawy litościwie skryły ostatnie chwile jego agonii.
Oślepiony wojownik miotał się w szale, wymachując wściekle potężnym toporem, z taką łatwością, z jaką dziecko bawi się znalezioną gałązką. Uchodząc przed szerokim ostrzem Kallan rzucił się w bok, ku kępie drzew. Po czym rozejrzał się pospiesznie w poszukiwaniu kija gotowego do walki. Nętka także odskoczyła pospiesznie, rada, iż wróg nie może jej dostrzec. Za czym ściskając w rękach ciężki drąg, puściła się pędem ku stojącemu za ołtarzem czarnoksiężnikowi.
[center][/center]
Vagar czuł się tak, jakby nagle znalazł się w środku nawałnicy ze stali. Przeciwnik, mimo oślepienia i ran napierał nieustannie i Strażnik z trudem jeno parował jego kolejne ciosy. Wtem topór wroga przebił jego osłonę, zagłębiając się w kolczugę i tnąc bezlitośnie ciało. Młodzieniec zacisnął zęby, czując, jak stal wroga zgrzyta po jego żebrach i wyprowadził kolejny, szybki cios. Trafił i tym razem, lecz potężny topornik zdawał się nie czuć wcale bólu ran. Szerokie ostrze znów błysnęło, opadając z przerażającą siłą i w jednym, przerażającym błysku zrozumienia, Vagar zdał sobie sprawę, że nie zdoła się przed nim osłonić. Nagle jednak ujrzał coś, co napełniło jego serce otuchą. Gdy topór wroga już miał roztrzaskać jego czaszkę, pomiędzy nim, a potomkiem Olfenu mignęło coś jasnego, niczym miecz świetlisty, blokując cios wroga. A Vagar wiedział, że oto sam Doran przybył mu z pomocą! Wrzasnął więc triumfalnie, czując zbliżające się zwycięstwo. Wróg zaś zachwiał się, napotykając nieprzewidziany opór. Jego ruchy utraciły na moment morderczy rytm i Strażnik uderzył ponownie, chcąc wykorzystać lukę w osłonie przeciwnika. Tamten cofnął się jednak w ostatniej chwili. Nie zdołał wszakże uniknąć kolejnego ciosu, który rozpłatał jego hełm wraz z czaszką. Topornik zachwiał się tylko, a jego ryk przeszedł z zdumiony jęk, gdy ciało odmówiło mu posłuszeństwa i runął na ziemię. Tak to bezbożny sługa Ciemności pokonany został przez potomka Olfenu, Vagara z Modrego Kamu.
Nętka biegła ile sił ku plugawemu czarownikowi, odzianemu w czerń. Wszak tamten nie stał bezczynnie, widząc nadbiegającą niewiastę. Wyschnięte wargi wyszeptały słowa zaklęcia, a wykrzywione palce wskazały cel. I oto z dłoni czarnoksiężnika trysnął ogień, trafiając utra w pierś. Płomienie objęły chciwie jej ciało, otaczając je uściskiem cierpienia, a Nętka poczuła, jak kolana pod nią wiotczeją. Szlochając z bólu padła na trawy, wypuszczając z dłoni kij.
[center][/center]
Czarnoksięznik zaśmiał się, widząc upadek swych wrogów, za czym począł wykonywać złożone gesty, najwyraźniej tkając kolejny, złowróżbny czar. Nie zdołał jednak dokończyć, gdy z zieloności skoczył na niego Amasis, wydając z siebie bojowy wrzask swego ludu. Długie szpony celowały w głowę kapłana, wszakże otaczająca przeklętnika aura osłabiła znacznie siłę ataku Felidae. Stuha poczuł, iż jeno drasnął wroga. Nie puścił jednak, znajdując oparcie na jego ramionach i bezskutecznie próbując się przebić przez magiczną barierę, atakując kłami. Czarownik zaklął coś w swym parszywym języku i zatańczył, próbując zrzucić z siebie kota. Nim jednak zdołał to uczynić dosięgły go dwie strzały Rodana, posyłając jego duszę w odmęty piekieł.
Na chwilę zatrzymali się wszyscy, pojmując, iż walka zakończyła się. Kallan mocniej ścisnął w dłoni znaleziony przed chwilą drąg, nieprzydatny wszak teraz. Rodan nałożył na cięciwę kolejną strzałę rozglądając się bacznie, podczas gdy Vagar spoglądał na poległego topornika, nie mogąc jeszcze uwierzyć, iż tak potężny wojownik legł z jego ręki. Jeno Nętka szlochając i pojękując leżała wśród trawy, niezdolna podnieść się o własnych siłach.
Amasis wskoczył na ołtarz, by spojrzeć na leżącą na nim kapłankę. Wszakże serce Felidae ogarnęła wielka żałość, gdy pojął, iż niewiasta była martwa. Oto bowiem, w czasie gdy walczyli z pozostałymi sługami Mroku, podły czarownik zatopił w jej sercu sztylet, przerywając nić życia niewiasty, która wszelako nigdy nie skrzywdziła żadnej żywej istoty...
1. Rodan: strzela w Wojownika 2 - trafienie. Strzałą wbija się głęboko w klatkę piersiową przeciwnika.
2. Wojownik 2: zanosząc się śmiechem dobywa broni. Otrzymuje trafienie strzałą za 8 obrażeń.
3. Amasis: Test Krycia Się - zdany. Felidae skutecznie znika wszystkim z oczu, ukrywając się w trawie.
4. Mroczny Czarownik: dobywa sztyletu.
5. Kallan: pospiesznie zbiera garść nasion trawy
6. Nętka: pospiesznie zbiera kępki kiełkującej trawy
7. Vagar: wychodzi naprzód przygotowując się do walki
8. Wojownik 1 ( z toporem): wściekle ryczy i dobywa topora.
II RUNDA
1. Rodan: strzela po raz drugi: brak trafienia.
2. Wojownik 2: nadal zanosząc się śmiechem biegnie w kierunku drużyny.
3. Mroczny Czarownik: wyrzuca z siebie stek bezeceństw rzucając czar: Bluźnierstwo. Amasis: test obronny SW - Nie zdane. Bluźnierstwa kapłana ciemności mocno wstrząsnęły felidae, który otrzymuje karę -10 do SW. Kallan: test obronny SW - zdany. Guślarz stara się nie słuchać wrzasków kapłana i skupić na tym, by pokonać przeciwnika. Nętka: test obronny SW - Nie zdane. Bluźnierstwa kapłana ciemności mocno wstrząsnęły czarownicą, która otrzymuje karę -10 do SW. Rodan: test obronny SW - zdany. Bard stara się nie słuchać wrzasków kapłana i skupić na tym, by pokonać przeciwnika. Vagar: test obronny SW - zdany. Strażnik stara się nie słuchać wrzasków kapłana i skupić na tym, by pokonać przeciwnika.
4. Kallan: kończy zbierać nasiona trawy i staje za Vagarem;
5. Nętka: kończy zbierać kępki kiełkującej trawy
6. Amazis: rzuca czar Marzenie: Srebrna Zbroja. Traci 1 punkt Energii i zyskuje zbroję o wartości 4 Obrony.
7. Vagar: uderzając mieczem o tarczę i wznosząc okrzyki, zbliża się do przeciwnika
8. Wojownik 1: rycząc, szarżuje na Vagara
III RUNDA
1. Rodan: strzela z łuku: trafia.
2. Wojownik 2: strzała Rodana wbija się w jego gardło. Mężczyzna pada martwy.
3. Amasis: zaczyna biec przez trawy w kierunku kapłana
4. Mroczny Czarownik: wbija sztylet w serce leżącej na ołtarzu kapłanki.
5. Kallan: przygotowuje czar: Oślepiające Nasionka przenosząc akcję na koniec rundy.
6. Nętka: przygotowuje czar: Oślepiające Nasionka przenosząc akcję na koniec rundy.
7. Vagar: przygotowuje się do odparcia szarży Wojownika 1.
8. Wojownik 1: trafia Vagara toporem. Szarża udana.
9. Vagar: paruje tarczą, która przyjmuje 19 obrażeń! Tarcza wytrzymuje cios wyłącznie dzięki runom ochronnym.
Vagar: atakuje mieczem: trafienie! Miecz zdołał dosięgnąć ciała przeciwnika, zadając mu 4 obrażenia. Kallan: rzuca czar Oślepiające Nasionka na Wojownika 1 -; Trafienie Wojownik 1: Test Odp.- krytyczny pech! Wojownik przestaje widzieć cokolwiek, ryczy jednak dalej i macha wściekle toporem. Nętka: rzuca garścią trawy w przeciwnika, próbując rzucić czas Oślepiające Nasionka na Wojownika 1 - Trafienie. Niestety w wyniku dobrania niewłaściwego składnika (kępka kiełkującej trawy a nie nasionka) zaklęcie nie udaje się.
[center]IV RUNDA[/center]
1. Rodan: strzela z łuku do kapłana: brak trafienia.
2. Amasis: biegnie przez trawy w kierunku kapłana
3. Mroczny Czarownik: rzuca na siebie czar: Aura Ziemi.
4. Kallan: rzuca się w bok w poszukiwaniu kija.
5. Nętka: biegnie z kijem w kierunku mrocznego kapłana.
6. Vagar: atakuje mieczem Wojownika 1: trafienie. Miecz przebija zbroję przeciwnika zadając mu 4 obrażenia.
7. Wojownik 1: wykonuje dwa ataki, mimo oślepienia, dwukrotnie trafia Vagara
Vagar: paruje tarczą, która przyjmuje 16 obrażeń.
Vagar: otrzymuje 6 obrażeń.
[center]V RUNDA:[/center]
1. Rodan: strzela z łuku do kapłana: brak trafienia.
2. Amasis: biegnie przez trawy w kierunku kapłana
3. Mroczny Czarownik: rzuca w Nętkę Pociskiem Ognia. Nętka otrzymuje: 9 obrażeń.
4. Kallan: szuka kija.
5. Nętka: leży na ziemi i cierpi.
6. Vagar: atakuje mieczem Wojownika 1: trafienie. Miecz wbija się głęboko w ciało przeciwnika zadając mu 6 obrażeń!
7. Wojownik 1: wykonuje dwa ataki, raz trafia Vagara
Vagar używa błogosławieństwa Dorana. Moc Boga ochrania go przed śmiercią, zmieniając KRYTYCZNY SUKCES przeciwnika w KRYTYCZNĄ PORAŻKĘ (rzut w tabeli pecha:3).
Wojownik 1 traci równowagę w trakcie zadawania pierwszego ciosu, co skutecznie wybija go z rytmu. Vagar korzysta z okazji by dosięgnąć przeciwnika atakiem okazyjnym, jednak chybia.
[center]VI RUNDA:[/center]
1. Rodan: strzela z łuku do kapłana: trafienie. Strzała wbija się w ramię kapłana zadając mu 7 obrażeń.
2. Amasis: rzuca się na kapłana z zaskoczenia. Trafia. Zadaje przeciwnikowi: 2 obrażenia i 0 obrażeń.
3. Mroczny Czarownik: atakuje Amasisa trzymany w ręku sztyletem - brak trafienia.
4. Kallan: znajduje ciężki drąg i podnosi go.
5. Nętka: nadal leży na ziemi i cierpi.
6. Vagar: atakuje mieczem Wojownika 1: trafienie. Miecz roztrzaskuje hełm przeciwnika wraz z jego czaszką.
7. Wojownik 1: odzyskuje wzrok tylko po to, by ujrzeć zbliżającą się klingę Vagara, która kończy jego życie.
VII RUNDA
8. Rodan: strzela z łuku do kapłana: trafienie. Strzała wbija się w klatkę piersiową kapłana zadając mu 8 obrażeń, co kończy jego żywot a także całą walkę.
[center]KONIEC WALKI[/center]
Efekty starcia: Amasis: Żywotność: pełna, Energia: 10 na 12 Kallan: Żywotność: pełna, Energia: 4 na 5 Nętka: Żywotność: Obrażenia Ciężkie (pozostał 1 punkt Życia), Energia: 3 na 6 Rodan: Żywotność: pełna, Energia: pełna Vagar: Żywotność: Obrażenia Średnie (-6 punktów Życia), Energia: pełna
Przeciwnicy zostali pokonani. Nętka znajduje się w stanie cięzkim, jest mocno poparzona. Vagar jest poważnie ranny, ale trzyma się dzielnie z uwagi na wrodzonom Strażnikom odporność.
Kapłanka na ołtarzu jest martwa.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
- Dzięki Ci Doranie, że przetrwałem to starcie. Prowadziłeś mój miecz i ocaliłeś mnie. Ból jakiego doświadczyłem od ran jakie mi zadał ten wraży pomiot ma mi przypominać o ciągłym treningu i wewnętrznej dyscyplinie. Ciemność istnieje, i przybywa po Nas. Jedynie tacy jak My stoją jej na drodze. Mnie niezgorzej porąbano, ale zaczynam się przyzwyczajać, taki los wojownika.
Vagar podchodzi do Nętki:
- Druhowie, ktoś potrafi jej pomóc ? Ja tam zaczekam, z Nią jest gorzej.
Ostatnio zmieniony 01 marca 2018, 19:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
Choć odległość kota od kapłana była niewielka, to Amasisowi wydawało się, że minęły całe wieki, nim dopadł swej zdobyczy. Kluczem było jak najdłużej pozostać niewidocznym dla pozostałych i ta sztuka się tym razem udała. Nie było też teraz istotne, że bluźnierstwa na niego zadziałały na moment odbierając mu rezon, który szybko przywrócił strach o bliskich jego sercu towarzyszy.
Pędził zatem na swych zwierzęcych łapkach dbając o to, by ogon nie zdradził jego pozycji. W miarę jak nabierał prędkości, a odległość do wroga się zmniejszała, sylwetka kapłana stawała się coraz większa i bardziej wyraźna. Jeszcze tylko kilka kroków, felidae w locie napiął tylne łapki i odbijając się od ziemi wystrzelił niczym z procy prosto do celu.
Ofiara była widocznie zaskoczona lecącym kłębkiem szarego futra, tym bardziej, że podczas jego lotu błysnęły pazury skierowane w stronę twarzy nieszczęśnika. Jednak magiczna tarcza częściowo zatrzymała zwiadowcę, ten nie poddał się tak łatwo i dalej szarpał i gryzł próbując się przebić przez niewidzialną powłokę. Skoro już raz chwycił, nie puści swej ofiary po dobroci. Chwilę trwała ta szamotanina na śmierć i życie, zwinne ciało Cienia Księżyca unikało kolejnych prób dosięgnięcia, aż wreszcie dało się pochwycić cichy szmer z oddali. Kot instynktownie napiął swoje ciało i poczuł, jak plugastwo ciemności nieruchomieje, po czym osuwa się na ziemię. Kiedy zaś spojrzał w kierunku dźwięku, ujrzał lekko uśmiechającego się Rodana z łukiem w ręku. Amasis w duchu podziękował patronowi za opiekę i wyjście cało w opresji.
Rozejrzał się po pobojowisku i zauważył, że Vagar lekko się zatacza przy poruszaniu, Nętka natomiast leży bezwładnie na ziemi. Popędził ku niej od razu przeczuwając najgorsze. Szczęśliwie jeszcze żyła, postanowił zatem działać. instynktownie wybrał miejsce, w którym obrażenia na ciele wiedźmy są najgroźniejsze, przyłożył tam swą łapkę i zaczął cicho, pod nosem wypowiadać magiczną formułę. Później to samo uczynił u wojownika, po czym pewny , iż oboje przeżyją powiedział do wszystkich:
- Niestety kapłanka została zabita zanim zdążyliśmy pokonać te nikczemne twory. W każdym razie chodźmy się jej przyjrzeć, może to nas naprowadzi w jakiś sposób do przebudzenia! Chodźcie za mną!
Po czym pewnym krokiem ruszył w kierunku ołtarza mając nadzieję na rozwiązanie tej zagadki.
Wykorzystuję marzenie dwukrotnie do uleczenia Nętki, a potem raz Vagara.
Ostatnio zmieniony 01 marca 2018, 16:02 przez zmarly, łącznie zmieniany 1 raz.
---
If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.
[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]
Skóra na szyi, twarzy i piersiach czarownicy była całkowicie zwęglona, podobnie jak jej włosy. Z tego, co zostało z jej opuchniętej, poranionej twarzy druhom z trudem udawało się rozpoznać ich przyjaciółkę. Dotyk Felidae jednakże na moment oddalił ból, pozwalając czarownicy skupić myśli. Gdy jednak zakończenia nerwowe poczęły regenerować się w przyśpieszonym tempie, Nętka jęknęła ponownie i zadrżała, czując, jak pochłania ją kolejna fala cierpienia.
Na Vagara kocie leczenie podziałało nieco lepiej, sprawiając, iż rana zasklepiła się. I choć trudno ją było uznać za uleczoną, przynajmniej przestała obficie krwawić.
Amasis wydaje 3 punkty Energii lecząc Marzeniem dwa razy Nętkę i raz Vagara. Nętka: odzyskuje 2 punkty Żywotności. Vagar: odzyskuje 1 punkt Żywotności.
Po leczeniu Nętka nadal jest na Ciężkich a Vagar na średnich obrażeniach.
Amasis posiada aktualnie 7 punktów Energii.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]