PBF - Modre Dziedzictwo

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 marca 2018, 18:39

Brodata Puszcza, 11 Sadnik

Wstrząśnięty ogromem obrażeń Utry i niemal czujący jej cierpienie, guślarz jął się rozglądać bezradnie po polanie szukając wzrokiem jakichkolwiek znanych sobie ziół leczniczych. W rzeczywistym świecie zawsze miał przy sobie torbę uzdrowiciela, tutaj jednak - w sennym majaku - nosił jedynie obce sobie odzienie jakiegoś żołdaka z zamierzchłej przeszłości.

- Leżaj, a spokojnie dychaj - powiedział do Nętki kładąc dłoń na najmniej poparzonym kawałku przedramienia czarownicy, a potem cofnął się od niej w rozpaczliwym zamiarze znalezienia liści bądź pędów mogących uśmierzyć płonący w ciele dziewczyny ból. Jego wzrok szybko spoczął na kilku rosnących opodal kępkach babki, a chwilę potem Vilena pozwolił sobie na znaczący gwizd odzierając z kory pień rosnącego na skraju polany jesionu.

Mamrocząc pod nosem czarodziejskie inkantacje guślarz roztarł w palcach liście, po czym przyłożył je do największych oparzelin Nętki nie przestając cicho śpiewać.
Na podstawie informacji otrzymanych od MG na PW zbieram znane mi zioła, które zaczynam aplikować cierpiącej towarzyszce!
Ostatnio zmieniony 01 marca 2018, 19:59 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 02 marca 2018, 03:17

[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;
[/center]

Gdy bluźnierca w szacie zwrócił swe oblicze w kierunku nieprzytomnej kapłanki samejż Bogini, czarownica wiedziała, że nie mają wiele czasu. Rosły wojownik, sługa ciemności plugawej ruszył w kierunku walecznego Vagara. Wiedźma zauważyła kątem oka wypuszczające nasionka trawy i pędem puściła się w ich kierunku, chcąc narwać choć kępkę, dzięki której będzie w stanie oślepić wroga. Przez tą chwilę odczuła lęk, a jej dłonie drżały jak w malignie. Przecież li byli tylko mieszkańcami Kamu Modrego, który zostawili dalekoż za sobą w rzeczywistym świecie. I o Najo Najdroższa! Woje ciemności wyraźniej zaprawieni w boju i bezwzględni, niż ta garstka ich samych, potomków Olfenu, którymż los przydzielił pieczę nad dziedzictwem przodków. Kobieta ze zdenerwowaniem zebrała w końcu trawy, wypowiedział szybko słowa zaklęcia i cisnęła roślinami w kierunku młócącego toporem wojownika. Nic się jednakże nie stało i Nętka w ostatniej chwili, nim odskoczyła, oddalając się z zasięgu przeciwnika, że istonież zebrała li tylko kępki traw kwitnących, a nasionami ni jota nie będących. Kobieta sarknęła tylko na swoją nieuwagę i szybko pobiegła w kierunku ołtarza, służki Naji oraz bluźniercy, któregoż słowa pokładły się chwilę cieniem na ich sercach. Wiedźma liczyła, że uda się odciągnąć uwagę od pojmanej niewiasty, toteż rzuciła się w kierunku przeciwnika, trzymając przy sobie jeno kij.

Nagłe światło, nieprawdopodobne gorąco i fala bólu zalały nagle jej świadomość. Nogi kobiety ugięły się i w tej jednej chwili, zdała sobie sprawę ze swego ogromnego błędu. Reszta była już tylko cierpieniem i płomieniami pochłaniającymi chciwie jej skórę. Wiedźma padła na ziemię i zwiła się z bólu, jęcząc poprzez rozpalone gardło. Po czasie, który wydawał się pasmem nieskończonej udręki, do jej uszu dobiegły głosy jej przyjaciół zatroskanych. Na swej skórze poczuła dotyk, który złagodził nagle ból.
Czy ja w świecie snów mam tą ziemię w skrzynce? Rozmawialiśmy o niej, ale wydaje mi się, że w takim razie tu jej nie mam i pozostaje mi jedynie leczenie uzyskane od przyjaciół, a w końcu własne.

Odpowiedź MG: Tu jej nie masz.
Ostatnio zmieniony 02 marca 2018, 09:47 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 02 marca 2018, 11:52

[center]Brodata Puszcza, 11 Sadnik (Derrag), 76 rok Ery Redon;[/center]

Po wygranej walce, serce Rodana przez dłuższy czas biło mocniej. Obserwował uważnie okolicę czekając na ewentualny atak. W okolicy może być ich więcej - pomyślał celując napiętą strzałą krzaki. Po chwili jednak wszyscy mogli odetchnąć z ulgą i powoli zacząć opatrywać rannych. Bard zwolnił cięciwę, chowając strzałę do kołczana, a następnie założył łuk na plecy.

- Bogi nam sprzyjają. Doskonała robota - powiedział radośnie.

- Ten wielki skurwiel by nas porąbał tym toporem, gdyby nie twoje zaklęcie. Cieszę się, że z nami jesteś! - powiedział do towarzysza.

Gdy drużyna zajęła się opatrywaniem ran, Rodan postanowił przeszukać teren w poszukiwaniu jaki śladów.
Chcę przeszukać okolicę oraz ciała trupów. Nie dotykam jednak żadnych przedmiotów ręką, tylko pomagam sobie sztyletem. Interesują mnie ewentualne zapiski, mapy itd. Jeżeli chodzi o okolicę, to chcę się upewnić że ilość śladów odpowiada zabitej trójce kultystów.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 02 marca 2018, 12:59

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Amasis fuknął i zamachał wściekle ogonem, sfrustrowany tym, iż nikt go nie słucha. Ponownie z niepokojem spojrzał na ołtarz, gdzie leżało ciało zamordowanej kapłanki. Uwaga pozostałej części drużyny skupiła się jednak wkoło pojękującej Nętki. Kallan zgniatał w dłoniach kolejne liście babki, nucąc cicho w nadziei, że zdoła przebudzić ich uzdrawiającą moc. Vagar wytarł miecz o trawę - krew na stali poczynała bowiem tężeć. Rodan rozejrzał się wkoło... Nagle jednak polana zafalowała i poczuli, jak rzeczywistość wokół nich pryska, na podobieństwo mydlanej bańki. Złocistość i zieloność traw, ciemna szarość pni i czerwień kwiatów, wszystko to zlało się wokół nich w jedną, wirującą i pulsującą rzekę barw, falujących hipnotycznie w nieznanym rytmie. Po chwili ujrzeli gwiazdy i księżyc wyłaniające się zza zasłony rozlanych kolorów... Otaczała ich wibrująca przestrzeń, dziwnie świetlista, choć źródła blasku nigdzie nie było widać. Nagle, przed ich oczyma znów zawirowały barwy, splatając się w obraz zbliżającej się ku nim niewiasty, w długiej, białej sukni:

[center]Obrazek[/center]
- Nie lękajcie się - rzekła łagodnym głosem, a młodzi spadkobiercy Olfenu poznali, że jest ona tą samą kapłanką, której skrwawione ciało widzieli przed chwilą na ofiarnym kamieniu. - Moja śmierć była mi pisana. Bogini w swej łasce bowiem zdecydowała, iż w tym dniu zetnie kwiat mego życia, bym nie musiała oglądać upadku Olfenu ni śmierci mych bliskich. Wszakże Słudzy Mroku srodze zhańbili ołtarz jej i zniewolili mego ducha. Z waszą pomocą jednak udało się przywrócić światło. Dziękuję wam za uwolnienie, Powiernicy Gwiazdy. Ołtarz Naji został oczyszczony, a klątwa Ciemności opuściła te ziemie. Powróćcie teraz do swojego czasu, opuszczając sen, który Pani Ziemi utkała dla was. Jej błogosławieństwo pozostanie z wami. Pomnijcie także na me słowa: we wnętrzu dębu znajduje się skarb, który wspomoże was w waszej misji. Teraz żegnajcie. Pokój Naji niech będzie z wami.

Wizja pierzchła niczym ptak spłoszony, a młodzi bohaterowie poczuli, że wracają im zmysły. W wielkim zdziwieniu budzili się na polanie, która wprzódy ich usidliła. Teraz wszak nie ujrzeli na niej ni fiołkowego, ni bladego kwiecia. Jeno bonowie i insze wiosenne kwiaty rozkwitały w krąg wesoło. Mrok już wszakże leżał między drzewami, a chłód rozlewał się powoli wkoło, dając znać, że pora już późna, a słońce kryje się właśnie za zasłoną gór. Wszak krew na ich rękach nadal była prawdziwa, tak jak i ból ran, które odczuwali. A wszysćko to powiadało im, że nie snem ni marą próżną było, coć ich spotkało, lecz prawdziwym widzeniem, przez Boginię Naję zesłanym. Rozglądając się wokół niemal krzyknęli też ze zdumienia, bowiem w miejscu, gdzie wprzódy ino głaz omszały z ziemi wystawał, stał tera ołtarz, jaki widzieli w snach. Na nim zaś skrzył się prastary znak Matki Ziemi, rozsiewając wokół swój blask kojący.

[center]Obrazek[/center]
Ci, którzy są ranni, nadal są ranni. Macie jednak swoje całe wyposażenie i jesteście w świecie rzeczywistym.
Fioletowe i białe kwiaty zniknęły. Zamiast nich wszędzie rosną normalne kwiaty i zioła. W miejscu, gdzie wcześniej był omszony kamień, jest teraz wyraźnie widoczny ołtarz ze znakiem Naji, który lśni lekko na zielono.
Wszyscy otrzymujecie szansę na zdobycie Błogosławieństwa Naji - zastąpi ono aktualnie aktywne błogosławieństwo. Wszyscy wszakże, oprócz Vagara macie błogosłąwieństwa swych Patronów, zdecydujcie więc, czy wolicie je zostawić, czy zastąpić.
Błogosławieństwo Naji: Jeden krytyczny sukces w wybranym teście Odp. w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia.
Spoiler!
Znak na Ołtarzu to Run Matki Ziemi, wspomagający leczenie w pobliżu. Wiesz też, że prawdopodobnie znajdujecie się teraz w jakimś rodzaju sanktuarium lub naturalnym Miejscu Mocy, które na pewno stanowi bezpieczną przystań na noc.
Spoiler!
Zauważasz, że ołtarz nie jest już zniszczony, a znaki na nim są doskonale widoczne. Znak na Ołtarzu to Run Matki Ziemi, wspomagający leczenie w pobliżu.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 02 marca 2018, 18:25

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Amasis początkowo miał wielką ochotę wściekle na wszystkich namiauczeć za to, że nikt z nim nie poszedł w kierunku kapłanki, jednak gdy zobaczył towarzyszy zaaferowanych zdrowiem wiedźmy, serduszko mu zmiękło a głos sam tak jakby ugrzązł w gardle. Wizja przemawiającej do wszystkich zjawy zrobiła na zwiadowcy ogromne wrażenie, toteż słuchał jej słów z wielkim wrażeniem i w skupieniu. Wyjaśniło to wszak, dlaczego znaleźli się w tym miejscu i skąd się wziął sam sen. Miał jednak rację, co do jego celu i w tym aspekcie był z siebie zadowolony. W nagrodę wyliżę sobie dziś futerko przy ognisku - myślał podniesiony na duchu.

Błogosławieństwa postanowił jednak odmówić, aczkolwiek zrobił to z wrodzonym mu kocim wdziękiem i gracją, by nikogo nie urazić.

Mrok zastał drużynę w świecie rzeczywistym. Vilena nadal jednak leczył utra, pozostali zaś obserwowali co się dzieje, a i od czasu do czasu otoczenie. Wtem felidae odezwał się do wszystkich:

- Słuchajcie przyjaciele, noc już blisko, a my dalej nie mamy schronienia na noc. Niech Kallan dalej leczy Nętkę, zajmie mu to trochę czasu. Ja muszę odzyskać energię wydaną w świecie snów, przeto pożyczę sobie ten oto wiedźmowy płaszcz i pozowlę sobie przy okazji dodać mu nowego koloru. Rodanie, Vagarze, czy moglibyście się w międzyczasie rozejrzeć za jakimś bezpiecznym miejscem na obóz? Sam, jak tylko skończę się regenerować, wejdę w górę i będę obserwował okolicę, może sam coś wypatrzę.

To mówiąc złapał pyszczkiem pomięty płaszcz towarzyszki i zaczął go ciągnąć na bok, by go rozłożyć tak, by nikomu nie przeszkadzał. Chwilę później dało się słyszeć pojedyncze wyładowania elektryczne z tego miejsca trzaskające tu i ówdzie na ciele kota, co z kolei sprawiało mu pewną przyjemność gdy czuł, jak zużyta energia doń wraca.
Amasis zregeneruje tyle punktów energii ile zdoła, potem wchodzi na drzewo i obserwuje okolicę na wypadek wrogów i w poszukiwaniu miejsca na schronienie. Jeśli będzie potrzeba, wspomoże Kallana w dalszym leczeniu, np materializując potrzebne zioła
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 marca 2018, 18:55

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]

- O Pani przyjmę Twój dar. Dziękuję za Twe Błogosławieństwo.

- Dziwne to wszystko jakieś było. Może mnie Ktoś uszczypnąć? Coś się zmieniło pamiętam Wasze imiona. Śniło mi się coś o Olfenie, na Bogów to nie był jednak do końca sen tam oberwałem toporem i nadal krwawię.

- Dobrze prawisz Amasisie, pójdę się rozejrzeć za miejscem na nocleg. Idziesz Rodanie?

W razie czego krzyczcie, nie odejdziemy daleko.
Vagar ma błogosławieństwo Dorana? Jeśli tak to odmawia. Zostało użyte w ostatniej walce. Jeśli go nie ma to przyjmuje to od Najii.

Odpowiedź MG: Nie masz błogosławieństwa, bo zużyłeś je w ostatniej walce. One są jednorazowe. Jak wykorzystasz, to nie masz żadnego.
A to przyjmuję.:)

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 02 marca 2018, 21:48

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]
To co się wydarzyło później wzmocniło serce Rodana. Coraz więcej i więcej przychylności losu spotykało drużynę, jakby sami Bogowie utkali sieć przeznaczenia, jaka miała spotkać ostatnich potomków Olfenu. Bard słysząc słowa kota podniósł jedną z brwi i już miał się odezwać, gdy nagle przemówił Vagar. Kot niechybnie ciężko przeżył spotkanie z czarownikiem i pewnikiem biedak dalej czuje się zagrożony. A Vagar... cóż... Vagar prosty facet jest. Lepiej powiem im jak się sprawy mają i czym prędzej usiądziemy przy ognisku. Już nie mogę się doczekać, aż zaśpiewam pieść opisującą ten sen. A może to była wizja? Nieważne... - skończył rozmyślania i zaczął mówić:

- Yyyy... ale przecież to miejsce jest bardzo dobre! Jesteśmy pod wielkim dębem, który da nam schronienie. Mało tego, tuż obok stoi ołtarz bogini, a run na nim wyryty pozwoli nam o wiele szybciej wyleczyć rany i zregenerować siły po całodniowej wędrówce - Rodan zaśmiał się przyjacielsko, uznając pomysły kompanów za zabawny dowcip.

- Przypomnę wam, że zanim żeśmy się pospali... Wybraliśmy to miejsce na nocleg. Nieopodal jest strumień, a ołtarze dla bogów nam sprzyjających zawsze dają dodatkową ochronę. Lepszego miejsca nie mogliśmy znaleźć. No... A teraz należy zebrać drewno zanim zapadnie zmrok, a później zajrzymy do dębu... Ciekawe co tam dla nas bogowie zostawili - powiedział nie kryjąc podniecenia.

- No co tak stoisz Vagar... drwa zbierać trza! I zbierać z ziemi, nie rąbać niczego, bo kłopotów nam nowych nie trza - rzucił do kolegi, a następnie ruszył w głąb puszczy.
Rodan idzie zbierać drewno. Jeżeli będzie trzeba, proszę o test Przetrwania.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 marca 2018, 22:06

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]
- No widzisz Rodanie jaki z Ciebie doskonały zwiadowca. Całkiem zapomniałem, że już znaleźliśmy to miejsce na nocleg. Tylko to było zanim poszliśmy spać. Ale ja się wcale nie czuję wyspany. A raczej solidnie obity i porąbany. To nie na moją głowę jest.

- Cóż poszukiwania nie były długie. Idę do strumienia obmyć się z juchy wrażej i własnej i napić wody, niekoniecznie w tej kolejności.
Ostatnio zmieniony 03 marca 2018, 10:10 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 03 marca 2018, 01:06

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Usta wiedźmy wydały przeciągły jęk bólu, gdy zwęglone tkanki zaczęły podlegać leczeniu przyjaciół. I umysł Nętki zaprzątało doznanie nieprawdopodobnego cierpienia, nieznanego w jej młodym życiu. Przez chwilę jednak przypomniała sobie... kapłanka! Leżała na ołtarzu! Czyż zdołano ją ocalić?! Później jednak jej świadomość znów zalało cierpienie spalonych zakończeń nerwowych i mięśni. W pewnym momencie, gdy jeszcze jej drodzy druhowie byli tuż obok, miała wrażenie, że widzi jak przez mgłę... Wszystkie kolory dookoła zawirowały, kształty zaczęły się zlewać, a otoczenie zmieniać. Aż zaraz, mimo licznych obrażeń, których doznała, usłyszała kojący kobiecy głos. Uniosła głowę w stronę jego źródła dostrzegając odzianą w biel postać, a w jej oczach zagościły łzy. Oto bowiem pojawiła się kapłanka najświętszej Bogini, tłumacząc znaczenie przedziwnej wizji.

Dziewczyna, choć brakło jej jeszcze sił, próbowała coś powiedzieć, pozdrowić ducha zmarłej służki Naji, ta jednak rozpłynęła się bardzo szybko wraz z senną wizją polany ery Redon. A więc Amasis miał rację! I jej serce wypełniło się szczerą wdzięcznością do Matki wszelkiego co żywe, dzielące z nimi ten zakątek nazywany Światem. Poddani zostali próbie, może też przez duchy tegoż miejsca... To niewątpliwe i jednak udało im się oczyścić święte miejsce! Mimo licznych obrażeń, Nętka z radością odmówiła modlitwę do swej Patronki, dziękując cicho za powierzenie jej i jej druhom tak istotnej misji.
Ja mam jeszcze błogosławieństwo mojej Patronki, bo sobie nie przypominam, aby było wykorzystane. Złożę najwyżej niewielką ofiarę dla Bogini na ołtarzu (gdy będę mieć siłę), dziękując za jej opiekę i powierzenie nam ważnego zadania.

Co do leczenia, to czy przydałoby się, abym użyła ziemi ze skrzynki, aby nie było potwornych blizn po oparzeniach? Jak będę na lekkich, to doleczę się sama i najwyżej odmedytuję energię.

Odpowiedź MG: Poczekaj na efekty leczenia Guślarza. Jeśli Kallan Cię wyciągnie teraz na lekkie, to nie będzie potrzeby używania Ziemi z Olfenu.
Ostatnio zmieniony 03 marca 2018, 10:12 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 marca 2018, 16:01

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat[/center]
Sen zniknął w jednej chwili, niczym kropla letniego deszczu rozpryśnięta na polnym kamieniu. Kallan Pieśniarz Astralu westchnął mimowolnie, kiedy ujrzał wokół siebie porośniętą kwieciem znajomą leśną polanę i przydający jej majestatycznego piękna ołtarz Naji. A potem i ten czar prysnął, bo chociaż zbiegowie z Kamu powrócili do rzeczywistego świata, ich odniesione w majakach obrażenia bynajmniej nie zniknęły.

Do rozszerzonych nozdrzy Vileny dotarł swąd spalonej skóry roztaczany przez leżącą w trawie Nętkę. Porwawszy za odszukaną naprędce torbę uzdrowiciela, guślarz uklęknął przy Utrze wysypując na ziemię niezbędne mu utensylia. Pozostali druhowie cofnęli się nieco od Kallana, świadomi tego, ze młody czarownik nie lubił być zbyt wnikliwie obserwowany podczas sekretnych obrzędów. Śpiewając cicho pod nosem, potrząsając grzechotką z rybich ości i posypując straszne oparzeliny Nętki przyjemnie pachnącym proszkiem, guślarz zatracił się bezpowrotnie w leczniczym rytuale. Jego przymknięte w duchowym uniesieniu oczy przybrały barwę ciemnego szmaragdu, a włosy poruszały się niczym kłębowisko rozdrażnionych węży smagając kark i ramiona czarownika.

Zwęglone ciało Nętki odzyskiwało z każdym uderzeniem serca zwyczajny kształt i wygląd. Odsłaniające żywe mięso okropne rany zasklepiały się jedna za drugą pokryte świeżą skórą, na której wyrastały delikatne kudły. Wykrzywiona w paroksyzmach niewyobrażalnego bólu twarz czarownicy zaczęła przybierać łagodniejszy wyraz, a płytki rwący się spazmatycznie oddech powrócił do zwyczajnego rytmu.
Zgodnie z informacją Mistrza Gry, dzięki udanemu rzutowi z dwoma przebiciami udało mi się wyleczyć za pomocą magii 6 punktów Żywotności Nętki. Nie wiem, czy zawdzięczam ten wynik kombinacji obrzędu i użycia leczniczych ziół czy to tylko obrzęd. Jeśli to drugie, czy Mistrz zezwoli ewentualnie na podrasowanie wyniku okładem z liści babki lancetowatej albo żywnika? (czy zasady dopuszczają nadto łączenie obu ziół w celu wzmocnienia efektu leczenia?). Tak czy owak, nie ma za co, czarowna towarzyszko! Nie wiedzieć czemu, wiedziony irracjonalnym impulsem Vilena gotów jest uznać, że zregenerowane futerko Utry bardzo mu się podoba!

Odpowiedź MG:
Okład z Żywnika: przywróci Nętce 2 punkty Żywotności po upływie godziny.
Ostatnio zmieniony 03 marca 2018, 16:18 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 marca 2018, 16:54

Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat

Kiedy nadnaturalnie uleczona Utra znieruchomiała pod płaszczem, którym troskliwie ją nakrył guślarz, nieco zmętniało z wysiłku spojrzenie Kallana zatrzymało się na postaci próbującego szukać chrustu Vagara.

- Mężny druhu, ostaw te patyki Rodanowi, sam mu później pomogę z ogniskiem - powiedział Vilena przywołując wojownika do miejsca, w którym odpoczywała Nętka - Wszak sam również srodze ucierpiałeś i nie godzi się, byś nie doczekał pomocy uzdrowiciela.

Pieśniarz Astralu sięgnął po odłożoną do torby grzechotkę z rybich ości oraz niewielki woreczek wypełniony w połowie jasnym proszkiem.
Poproszę o drugi test Medycyny ezoterycznej, tym razem wobec Vagara. Również tym razem Kallan wspomoże się ziołami. Potem - o ile Rodan jeszcze się nie uwinie z chrustem - Vilena pójdzie mu pomóc.

Od MG: Test Medycyny Ezoterycznej - zdany z sześcioma przebiciami! Uleczysz Vagara całkowicie, zajmie ci to jednak 40 minut.
Ostatnio zmieniony 04 marca 2018, 17:41 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 04 marca 2018, 18:58

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Wiedźma odczuła w sercu spokój, mimo tych wszystkich obrażeń, których doznało jej ciało. Wiedziała bowiem, że zwyciężyli w swej pierwszej walce z siłami ciemności i choć wygrania nie uczyniła z nich wojowników, strzelców, czy adeptów na miarę choćby wioskowej starszyzny, ta chwila była dla nich nieskończenie cenna. Oto bowiem święte miejsce zostało oczyszczone z zepsucia i skazy ciemności, a duch kapłanki wyzwolony z więzi narzuconej przez czcicieli plugawej bogini. Rozmyślając nad tym, co udało się im dokonać, oddech wiedźmy uspokoił się, a mięśnie rozluźniły. Czuła, że zagrożenie minęło, a same spalone tkanki jej ciała zaczęły się regenerować. Kallan dalej był przy niej, cicho nucąc uzdrawiające formuły, których i sama częstokroć używała. Wiedźma spod półprzymkniętych powiek, rozejrzała się lekko po otoczeniu.

Cienie zaczęły gęstnieć miedzy drzewami, powoli otulając niewielką polanę płaszczem ciemności, która tym razem dziwnie nie budziła lęku, może li za sprawą ołtarza z symbolem Naji wyrytym. Śpiewny głos guślarza zaczynał powoli cichnąć, przechodząc do kojącego szeptu. I gdy dźwięk leczniczej grzechotki ustał, a Kallan Piesniarz Astralu miał już odejść, dłoń Nętki ujęła go delikatnie za nadgarstek:

- Dziękuję Ci przyjacielu - wyszeptała z wdzięczności do znanego jej od dziecka uzdrowiciela. Potem otuliła się szczelnie płaszczem, odpływając w regenerujący sen, pewna, że pókiż każdemu z ich grupy sił starczy, a będą się dla siebie wsparciem, przejdą każdą przeszkodę, którą podsunie im nieodgadniony los. I nim zasnęła, zastanowiła się chwilkę, skąd na jej płaszczu tyleż tajemniczo szarej sierści.
Nętka pójdzie spać, aby się w pełni z regenerować. Prosi jeszcze mentalnie swego chowańca, aby podczas nocy nas pilnował.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 marca 2018, 17:27

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat[/center]
Zielonkawa poświata rzucana przez ołtarz Naji miała w sobie coś dziwnie kojącego, coś rozlewającego się ciepłem po sercu zmęczonego Vileny. Kallan widywał wcześniej bladozielone światła unoszące się na bagnach sąsiadujących z Kamem, tamte jednak sprawiały zimne chorobliwe wrażenie, jadowitym odcieniem zgnilizny budząc niezmiennie złe przeczucia uzdrowiciela.

Blask runów na kamiennym ołtarzu był zupełnie inny, dając guślarzowi jakże mu potrzebne poczucie bezpieczeństwa. Wszędzie wokół głęboka ciemność już dawno objęła we władanie prastary groźny bór, wibrujący mnóstwem niepokojących odgłosów: szelestów i trzasków, szumu liści, dźwięków wydawanych przez nocne stworzenia.

Oderwawszy spojrzenie od płomieni ogniska, przy którym spała Nętka, Vilena podszedł do szemrzącego w mroku strumienia, uklęknął na jego brzegu zanurzając dłonie w chłodnej wodzie.

- Karadosie, Kroplo Życia - wyszeptał guślarz przymykając oczy - Przyjmij podziękę wiernego sługi. Bądź wielbiony po wsze czasy. Twa potęga mym ratunkiem, deszczem roszącym ziemię. Oby twa łaska nigdy nie wyschła.

Odmówiwszy modlitwę Pieśniarz Astralu powrócił do ogniska, przy którym nadal spała Nętka. Vilena kiwnął głową siedzącemu przy ognisku Vagarowi, a potem wyjął ze swojej torby prosty żelazny nóż o czarnej rękojeści.

- Coś się zbliża? - dostrzegając błysk odbitych w ostrzu płomieni, wojownik położył dłoń na leżącym obok nogi mieczu.

- Nic - odparł uspokajającym tonem guślarz - Lecz nie wiadomo, co w sobie skrywa nocą ta puszcza. Otoczę nasze miejsce spoczynku ochronnym kręgiem, by złe duchy nie zakłóciły nam snu.
Zachowuję dla siebie błogosławieństwo Karadosa. Zabezpieczam okolice ogniska Żelaznym Kręgiem (poproszę MG o info, ile Energii na to zużyłem). Następnie ugotuję zupę i najpewniej zjem ją z Vagarem, zanim pozostali towarzysze skończą swoje aktywności (ale to nie złośliwie, tylko z czystego wilczego głodu) :P

Koniec końców przed snem spróbuję poprzez medytację odzyskać część Energii (o ile specyfika tego miejsca pozwala na kontakt z pierwiastkiem żywiołu duchowego).

Od MG: Wykonanie Żelaznego Kręgu będzie Cię kosztowało 2 punkty Energii.
Miejsce w którym jesteście to Święte Miejsce Ziemi, a nie Ducha. Aby medytować musiałbyś widzieć gwiazdy. Da się to zrobić, jeśli wespniesz się na dąb. Ma on na tyle potężne konary, że spokojnie można na nich siedzieć, a jego liście wczesną wiosną są jeszcze na tyle małe, że nie przesłonią całego nieba.
Spoiler!
Korekta opisu poczynań innych graczy. Raz jeszcze przepraszam.
Ostatnio zmieniony 07 marca 2018, 13:50 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 06 marca 2018, 21:21

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat[/center]
Po zebraniu drzewa Rodan postawił usiąść pod dębem i odsapnąć chwilę. Ciekawe co tam jest... w jego wnętrzu - pomyślał patrząc na ogromny pień. Chwilę później zajął się oględzinami dębu, w poszukiwaniu skarbów o jakich mówił duch kapłanki. Wypatrywał dziupli lub szczeliny, w której mógłby zostać ukryty ów przedmiot.

- Amasis, a cho no tu, jak możesz. W drzewie coś musi być, ino ty jesteś mniejszy, może przeciśniesz się między korzeniami - bard powiedział do kota licząc na pomoc z jego strony.

Nie trzeba go było długo namawiać, wszak wszystkie felidae uwielbiają ciasne miejsca. Amasis z nieskrywaną ciekawością chęcią począł szukać otworu w starym drzewie. Po wskazaniu przez druha miejsca kot zaczął wspinaczkę. Uwielbiał uczucie, gdy pazury wpijały się w nieco suchą, acz sztywną strukturę drewnianej kory. Uspokajało go to. Każda łapka pracowała jakby samodzielnie, zaś sam kot w mgnieniu oka znalazł się na żądanej przez siebie wysokości. Istotnie, znajdowała się tu dzipla, przez którą felidae dostał się do środka spróchniałego pnia i począł kopać co sił w łapkach.

Próchno ustępowało łatwo, choć przez kilkaset lat nazbierało się go strasznie dużo, toteż dzielny zwiadowca przekopywał się przez martwą roślinną tkankę przez dłuższą chwilę. W pewnym momencie jego pazurek zaparł się o coś twardego. Cień Księżyca zaczął uważniej grzebać łapką dookoła miejsca, które jednak pod naporem nie ustępowało. Drewno, które drapał było innej struktury, niż kawałki leżącego w pniu próchna. Okazało się być podłużną, pachnącą próchnem i ziemią skrzynką. Była ona jednak na tyle duża, że pomimo kilkukrotnych prób Amasisa, nie poddawała się jego sile.

Na chwilę wychylił się z pnia przez moment przyzwyczajając swe oczy na powrót do światła księżyca, po czym zawołał do przyjaciela:

- Rodanie, jest tutaj jakaś skrzynka, wszak nie mogę jej wyciągnąć i potrzebuję pomocy. Maszli może linę?

- Mam. A czekaj, zaraz przyniosę! - bard odpowiedział, po czym pospiesznie ruszył w kierunku leżących na polanie tobołów. Bez problemu znalazł linę i pospieszę wrócił do kota.

- Łap! - krzyknął rzucając sznur w szczelinę.

Jak tylko kot obwiązał skrzynkę, dał znak Rodanowi, który zaczął ją powoli wyciągać. Niecałą minutę później, oczom Rodana ukazała się wąska, drewniana skrzynka średnich rozmiarów. Była zachowana w idealnym stanie, pomimo ponad czterech wieków, które musiały minąć od śmierci ostatniej kapłanki, strzegącej tego miejsca. Młodzieniec obrócił ją w dłoniach szukając sposobu, by otworzyć wieko.

- Ej, a nuże! Żywo tu! Patrzajcie co Amasis znalazł! - krzyknął do towarzyszy.
Zaglądam co jest w środku.
Post pisany z Zmarłym.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 07 marca 2018, 15:00

[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Strawa gotowała się najlepsze w garze, parując smakowicie. Kallan co rusz mieszał w niej kopyścią wyrzeźbioną naprędce z kawałka rosohy, wdychając cudny aromat zupy, sporządzonej z wędzonego mięsa, suszonych warzyw, garści mąki i dużej dawki dzikiego czosnku, który rósł dookoła w straszliwej obfitości. Vilena miał co prawda ochotę dorzucić do gara nieco pijawek w occie, po namyśle postanowił jednak pozostawić je na lepszą okazję. Wszak wypadało bydzie te elfy z Narna Illiana czymś zacnym poczęstować - dumał - Cobyśmy z pustymi ręcami, jako jakie chudopachołki nie przyszli.

Vagar ściskał w dłoni miskę i obserwował działania guślarza z napięciem, z jakim zwykł śledzić ruchy przeciwnika na polu walki. Jeno grdyka wojownika poruszała się w górę i w dół, gdy przełykał ślinę czując, jak mu kiszki wygrywają najróżniejsze ludowe melodie. Tylko Nętka spała spokojnie, pochrapując cicho, pod okłaczonym przez Amasisa płaszczem.

- Gotowe! - powiedział Vilena i wyciągnął dłoń po miskę Vagara, gdy wtem ciszę nocy zaburzyły wołania Rodana:

- Ej, a nuże! Żywo tu! Patrzajcie co Amasis znalazł! - darł się młody bard, najwyraźniej niemożebnie podekscytowany. Wołanie jego z początku zelektryzowało siedzących przy ogniu, a ręka Vagara instynktownie niemal opadła na rękojeść miecza. Wszak w głosie Rodana nie brzmiał strach, jeno radość i zdziwienie, większe, niż gdyby ujrzał upolowaną przez Felidae mysz.

Nie czekając wszak na odpowiedź siedzących przy ogniu, bard wyplątał skrzynkę z obwiązanej wokół liny i przetarł ją ręką, oczyszczając z drobin próchna. Siedzący na gałęzi nad jego głową Amasis przyglądał mu się ciekawie, przechyliwszy się tak dalece, iż niemal spadał z drzewa. Jedynie mocne pazury wbite w korę pozwalały mu utrzymać tą wielce ryzykowną pozycję. Bard sięgnął ku wieku drżącymi z podniecenia dłońmi. Przejechał palcami po metalowych zdobieniach w kształcie muszli i liści, jakie pokrywały znalezisko. Po chwili ozdobny trójkąt na przedniej ściance ustąpił, zwalniając zamek i Hei'llers mógł zajrzeć do środka.

[center]Obrazek[/center]
W wyłożonym zielonym jedwabiem wnętrzu znajdowało się pięć kul różnej barwy i wielkości. Bard ostrożnie podniósł jedną z nich i obrócił w palcach. Sfera zdawała się być zrobiona z czegoś w rodzaju szkła, wewnątrz niej zaś uwięzione była była granatowa energia, skrząca się niczym ocean nocnego nieba. Rodan czuł lekką wibrację, która wypełniała kulę melodią łagodną i delikatną, niczym mruczenie zadowolonego kota.
Ognisko rozpalone, zupa zrobiona. Brawo Kallan!

W skrzynce, tak jak napisałem - znajduje się pięć wypełnionych energią kul. Wyglądają dokładnie tak, jak te na obrazku. A wiec macie:
- Dużą granatową
- Małą zieloną kulkę
- Dużą złotą
- Dużą biało-srebrną
- Bardzo dużą, złoconą i ozdobną.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

ODPOWIEDZ