Szpital wojewódzki, 31 lipca 2025 01:13
Obydwa irasiady szarpnęły się na smyczach, warcząc głucho i odsłaniając swe zęby. Ich opiekunowie obejrzeli się pytająco w stronę kapitana, nie wiedząc czy puścić zwierzęta w ślad za niemą pracownicą szpitala.
- Drony - powiedział cicho oficer, bardziej do sierżanta Mrozika niż reszty zespołu - Jak podejrzewaliśmy. Mało aktywne, znaczy się, kontroluje jednocześnie bardzo wiele obiektów.
- Proponuję nie eliminować od razu - odpowiedział Mrozik - Każda zlikwidowana drona wyostrzy percepcję reszty. Póki zachowują się defensywnie, ignorujmy je.
Szukalski i Milcarz wymienili skonfundowane spojrzenia, próbując zrozumieć cokolwiek z cichej, ale wyraźniej napiętej konwersacji komandosów. Szeroko otwarte oczy operatorów Etosu poruszały się we wszystkich kierunkach, na próżno usiłując wypatrzyć wzmiankowane przez dowódcę drony nieprzyjaciela.
- Robimy rundę po parterze - rozkazał kapitan Kornik - Jeśli natraficie na personel albo pacjentów w stanie lunatycznym, jak ta kobieta przed chwilą, nie zwracajcie na nich uwagi. Nie są niebezpieczni. Znajdują się w specyficznym rodzaju transu wywołanym oddziaływaniem broni biologicznej. Musimy szukać do skutku, aż psy podchwycą trop.
- Czy my szukamy zbiega z tego wraku? - spytał niepewnie specjalista Jaczkowski - Jednego... z tamtych?
Obaj żołnierze WOTu przenieśli zdezorientowane spojrzenia na gromowca, wiedząc o prawdziwym celu wizyty w szpitalu jeszcze mniej od specjalsów z Etosu.
- Dyscyplina głosowa - odparł suchym tonem kapitan Kornik - Psy przodem. Sierżancie, ubezpieczenie na flankach. Ruszajcie.
Wotowcy i ludzie z sekcji Antoni podążyli poprzez hol na wytłumionych podeszwach butów, idąc z gotową do strzału bronią w ślad za parą podnieconych irasiadów. Kapitan przyglądał im się przez chwilę, po czym pochwycił za ramię mijającego go specjalistę Szukalskiego.
- Ty i ty - powiedział ledwie słyszalnie wskazując rękawicą na Daniela i Franciszka - Chcę, żebyście obserwowali psy. Irasiady mają bardzo bliski kontakt z opiekunami, są z nimi zżyte. To może być dużym problemem. Jestem pewien, że w razie potrzeby zareagujecie szybciej od tych gości z WOTu.
- Na co zareagujemy? - odszepnął bardzo cicho Szukalski wpatrując się w plecy szeregowca Dampca - Co pan ma na myśli, kapitanie?
- Jeśli irasiady zaczną się zachowywać irracjonalnie, dziwacznie, musicie je zastrzelić - wyjaśnił Kornik budząc swą odpowiedzią niespokojne zdumienie operatorów - To rozkaz, niepodważalny. Idźcie za psiarzami i nie spuszczajcie z tych zwierząt oka. Naprzód.
Pora przeszukać szpital... Swoją drogą, liczyłem, że ktoś w międzyczasie coś skrobnie w trybie fabularnym, ale chyba Was wszystkich ufo porwało w realu...