PBF - Cedar Creek by Night

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 kwietnia 2018, 21:05

Wzgórze nad Hedlar, noc

Porzucony silos zbożowy w Hedlar należał przed wojną do jakiegoś bezimiennego farmera. Rdzewiał i niszczał przez wiele lat, podobnie jak kilka innych gospodarczych zabudowań wzniesionych w zagłębieniu terenu między wzgórzami. Szopy na narzędzia i garaż dla traktorów rozpadły się w końcu zupełnie, a nieliczne zdatne do wykorzystania elementy złomiarze zawlekli na targowiska Cedar Creek. Sam silos oparł się ich zakusom, ponieważ dzięki swej solidnej konstrukcji zyskał nową funkcję - stał się kryjówką dla tych, którzy wędrując z południa musieli się chronić przed nagłą zmianą pogody albo po prostu nie mieli już siły, by dotrzeć forsownym marszem do Cedar Creek.

Osa wiedziała, że wślizgnąwszy się na kamienisty szczyt wzgórza zyska okazję do przyjrzenia się okolicy silosu z przewagą wysokości i dobrym polem widzenia. Niebo było co prawda zachmurzone i blokowało światło księżyca, ale dziewczyna liczyła skrycie na to, że jeśli kurier faktycznie ukrywał się w budowli, mogło go zdradzić dostrzeżone z góry światełko.

Wiatr ciągle przybierał na sile, wzbijał w powietrze miniaturowe piaskowe wiry, które cięły boleśnie po odsłoniętej skórze. Osa naciągnęła gogle na oczy i przykucnęła u podstawy wzgórza.

- Ale... jak to... znaczy się z Gury faktycznie było wam lepiej rozglądać się ale dwójki na na raz nie podniesę bo Śmierdziel jest śliski i może mnie wypaść z ręków - wymamrotał czarny olbrzym spoglądając na dziewczynę pełnym zachwytu wzrokiem - Lepiej żeby został na dole i nie hałasił. Ciebie podnieść to co innego...
Czekam z ciekawością na dalszy bieg akcji...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 30 kwietnia 2018, 21:44

Moja sugestia jest taka. Dwójka na górę (nie na Gurę) z jednej strony, a jeden odcina drogę ucieczki z drugiej strony ale nie dochodzi do szczytu.
Możemy też wejść we trójkę na górę i zadecydować stamtąd co zrobić dalej. Niech Osa decyduje, ja się tam tylko wykonuję polecenia.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 01 maja 2018, 12:53

Wzgórze nad Hedlar, noc

- Nie jednej górze na imię Burek chodząca inteligencji - warknęła poirytowana Osa - Mam na myśli ten pagórek a nie Twój durny łeb. Śmierdziel zostanie tutaj i poczeka na nasz znak. Chałasuje jak stado zdziczałych krów. Ty mięśniaku idziesz za mną. Po ciuchutku i ani mru mru. Ze szczytu tego pagórka przyjrzymy się okolicy silosu.

Palec Osy dźgnął kamizelkę kuloodporną Gury a dziewczyna poczuła się jakby walnęła w pień drzewa. Skrzywiwszy się delikatnie Osa odwróciła się na pięcie i trzymając się nisko zaczęła się skradać w kierunku wierzchołka wzgórza. Podrapawszy się po głowie Gura, któy najwyraźniej nie zrozumiał ironicznej uwagi Osy, ruszył po chwili jej śladem nie mogąc się powstrzymać od zerkania na jej kształtne pośladki.
No to rozejrzyjmy się po okolicy...
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 maja 2018, 14:23

Eeee.. tam okolica. Kto by był zainteresowany krajobrazem jak z przodu takie widoki. ;)
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 maja 2018, 21:11

Wzgórze nad Hedlar, noc

Zagłębienie terenu pomiędzy wzgórzami tonęło w nocnych ciemnościach, ale leżąca na brzuchu Osa rozpoznała bez trudu zarysy zbożowego silosu. Nie było to żadnym wyzwaniem zważywszy na fakt, że w naznaczonym licznymi dziurami zbiorniku ktoś rozpalił sporych rozmiarów ognisko.

Ruchliwa poświata rzucała na zardzewiałe ściany budowli fantastyczne cienie, wydostające się na zewnątrz przez niezliczone pęknięcia i szczeliny w metalowym poszyciu zbiornika.

- To nie małe palenisko - mruknął ledwie słyszalnie Gura, przypominający w ciemności wielki czarny głaz - Dużo drewna... albo szmatów. Take to pali ktoś, co to się nie stracha, że go złe ucapi.

Rudowłosa wspomniała w myślach opowieść wuja o przeszłości Coltraina, o służbie w wojsku i specjalnej jednostce. Jeśli kurier z przesyłką należał kiedyś do tej samej formacji, być może był weteranem dość zaprawionym w boju, aby nie bać się obozowania przy dużym ogniu w nieznanej sobie okolicy. Albo też wcale nie był tu pierwszy raz i dokonał wcześniej rekonesansu okolicy?

- Daj lornetkę daj lornetkę daj lornetkę daj lornetkę - cargo zaczął zawodzić monotonie, nawet nie próbując zrobić przerwy na zaczerpnięcie oddechu - Daj lornetkę daj...

- A żeby cię grzechotnik w dupę ukąsił! - zza zaciśniętych zębów tropicielki dobiegł cichutki wizg - Masz, tylko zamknij paszczę.

- Użyrał, a bo to raz? - odparł mutant ujmując podany mu niechętnie przedmiot z niecodzienną delikatnością - Zawsze potym zdychał. Miensko węża dobre je.

Zdeformowane oblicze Gury posiadało zbyt szeroki rozstaw oczy, by cargo mógł spoglądać jednocześnie przez obydwa okulary. Postękawszy chwilę mężczyzna docisnął instrument do swego prawego oka i zastygł w bezruchu z wystawionym z ust językiem.

- Chyba nie jedyn człek - oznajmił po chwili z pewną dozą niepewności - Cienie na ścianach. Stąd kiepszczne widoki.

Test Konspiracji na szczycie wzgórza
Spoiler!
Poziom trudności testu ustawiłem na łatwy (4), ponieważ Osa i Gura mają ciemne ubrania i poruszają się bez źródeł światła. Z góry mają też dobre pole widzenia, aczkolwiek ciemności zalegające na dole mogą skrywać jakieś niespodzianki.

Osa k10 (10) i k12 (4).
Gura k12 (11) i k10 (10).

Niesamowity Gura wciąż nie przestaje zadziwiać...
Wyniki obserwacji w fabularce. Ktoś ewidentnie obozuje w starym silosie i czuje się dość pewnie, by rozpalić w jego wnętrzu spore ognisko...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 maja 2018, 22:10

Wzgórze nad Hedlar, noc

Gura był trochę rozczarowany zmianą widoków z kształtnych pośladków Osy na jakiś kawałek metalowego silosa. Jednak, instynkt szybko wziął nad nim... górę. Po wyżebraniu lornetki, zdjął gogle i przez chwilę obserwował w skupieniu palenisko oraz cieniste kształty rzucane na blasze. Potem nie potrafił sobie odmówić przyjemności by nie przejechać wzrokiem uzbrojonym w lornetkę po zgrabnym ciele Osy nim w końcu ją oddał. A właściwie to ona mu ją wyrwała z rąk.

- Zdaje mnie się, że to jakie kiepy tam siedzą. - Podzielił się spostrzeżeniem po krótkim namyśle. - Ktoś kto zna się na wędrówce nie paliłby takiego ognia. Nie.... nie ma szans... To co robim? To som jakieś leszczaki tylko. - w ręce nagle śmignęło delikatne ostrze obcych. - Pójdę sprawdzić...

Zatrzymał się w pół ruchu. Ciemne oczy spojrzały na dziewczynę.

- Ej, Osa... chcesz się zabawić? Co? Masz chętke żebym im dla zabawy wpieprzył, no wiesz, tak solidnie... - Dziwny chłód pojawił się w świdrującym wzroku kolosa - albo, dla ciebie to nawet mogę... - wielki kciuk cargo przejechał delikatnie parę razy po trzymanej w ręce stali, gładząc niemal zmysłowo głownię jak mężczyzna gładzi czasem kochankę nim zacznie jej brutalnie i namiętnie używać na wszelkie możliwe sposoby.
Schodzę. Chcę się podkraść.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 02 maja 2018, 10:58

Wzgórze nad Hedlar, noc

- Nie będzie żadnego łomotu mięśniaku. A przynajmniej nie od razu. Idź po Śmiedziela i podkradniecie się chwilę po mnie. Czekacie przed wejściem. Jeśli wrzasnę "Gura !" to wpadniesz do środka i wpieprzysz solidnie komu trzeba - Osa wydała tak ścisłe instrukcje jak tylko mogła w tych okolicznościach - No leć już ! I nie guzdrajcie się po drodze. Macie być gotowi w razie czego.

Osa odebrała od Gury lornetkę i przypiąwszy ją do pasa obserwowała przez chwilę jak Gura zsuwa się z wierzchołka wzgórza i szybkim krokiem rusza w kierunku gdzie zostawili Śmierdziela. Po chwili dziewczyna wydobyła z kieszeni tajemniczy nieśmiertelnik mający być znakiem rozpoznawczym. Przyjrzawszy mu się uważnie po raz kolejny Osa zawisiła go sobie na szyi schowawszy go pod kurtką. Wydobywszy z futerału Springfielda Osa odciągęła idealnie naoliwiony zamek i załadowała do wewnętrznego magazynka pięć pocisków. Delikatnym, niemal pieszczotliwym ruchem Osa zaryglowała zamek wprowadzając pierwszy nabój do komory.

- Komu w drogę... - mruknęła cicho do siebie dziewczyna po czym podniosła się i z bronią w rękach ruszyła wolnym krokiem w stronę silosu.
No to jazda
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 02 maja 2018, 14:56

Ciemnoszare kłęby chmur sunęły nisko przesłaniając często migoczący jeszcze obraz księżyca. Poczucie ekscytacji powoli opuszczało Śmierdziela, a świat mimo nocnej pory nabierał z każdą chwilą coraz wyraźniejszych odcieni i kontrastów. Śmierdziel leżał wgapiając się w niebo i zastanawiając się po co towarzysze go tu zostawili. Myśli o niespodziance ustąpiły niespokojnym podejrzeniom, że nie była to zwykła wycieczka, lecz konkretna wyprawa, której celów Ruda postanowiła nie wyjawiać. Toksyk przeciągnął się i rozprostował w górę nogi, lecz nie nastąpił spodziewany przy tym trzask kości, co nieco go zaskoczyło. Leżał więc w totalnej ciszy myśląc w jaki sposób mógłby dać znać Gurze, gdyby zaczęło dziać się coś złego... hmmm... i nawet wpadł na pomysł nieco lepszy niż pisanie kredą na tablicy słowa, które usłyszał kiedyś od pewnej podróżniczki, a które choć niespecjalnie wpłynęło wówczas na poprawę jej losu, to bardzo spodobało się toksykowi, a brzmiało jakoś tak wesoło- Hilfeeee!!! Przekręcił się na boku i skierował wzrok ku zagłębieniu. Z każdą chwilą robił się coraz bardziej ciekawy.
Ostatnio zmieniony 02 maja 2018, 15:10 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 02 maja 2018, 15:54

Wzgórze nad Hedlar, noc

Gura przytaknął, że zrozumiał zadanie i zaczął się z wolna opuszczać cichaczem w dół w stronę Toksyka. Coraz bardziej dający o sobie znać dopaminax, który hulał po żyłach wprowadzał kolosa w stan lekkiego podniecenia. Uśmiech mu nie schodził z twarzy kiedy szybko przemieszczał się w kierunku Toksyka.

Ależ będzie zaraz fajno. - pomyślał i zatarł grube ciężkie dłonie. Swędziały go już od momentu kiedy zobaczył cienie postaci na tle podziurawionego silosu.

Poruszając się bezszelestnie niczym kot, dotarł na miejsce gdzie zostawił kompana. Było ciemno i nigdzie go nie mógł dostrzec. Wciągnął powietrze nosem, raz i drugi. Nie było wątpliwości Śmierdziel gdzieś tu był w okolicy. Idąc za węchem rozsunął gęstwinę krzaków. W nos od razu uderzyła silna mieszanka fetoru. Znalazł. Na polance leżał i się rozkładał Toksyk.

- Siema - powiedział niskim głosem - Mamy... hmmm... - Gura zamyślił się próbując raz jeszcze w myślach sobie przypomnieć co też kazała Osa. - mamy się podkraść... i czekać.... przy wejściu....- wydukał - a jak zawoła JA!, to wchodzę i leję nie patrzę... - zachichotał zduszonym śmiechem ostatni fragment werżnął mu się bowiem wyjątkowo mocno w niepospolitą wprost pamięć. Dopaminax potęgował zaś podniecające oczekiwanie olbrzyma.

- Ale... To JA biję, nie ty zrozumiano? - jego twarz spoważniała momentalnie - Żeby ci się nie co nie pomyliło, bo oberwiesz bęcki. Kapujesz? - powiedział surowo, równocześnie podstawiając pod nos Śmierdzielowi pięść, grubą niczym bochen chleba.

Zaraz jednak zrobiło mu się smutno, że tak odbiera kumplowi całą przyjemność z wieczornego spaceru.

- Możesz... możesz ewentualnie... poprawić któremu, jakby się po mnie jeszcze jakim cudem ruszał - powiedział z wyraźnym w głosie wahaniem, oddając z trudem część swej własnej przyjemność, kumplowi. Cargo głęboko w środku czuł jednak, że postąpił właściwie. Tak było trzeba. Będąc kumplem Toksyka wiedział, że powinien się z nim zawsze dzielić tym co złe i czasem, ale rzadko, też tym co dobre.
No to z powrotem. Nazad i wio pod silos. Proszę o test skradania.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 02 maja 2018, 16:50

Czyli to jednak zwykły spacer...- pomyślał toksyk widząc wyszczerzoną gębę przyjaciela. Z jednej strony był nieco zawiedziony, że żadnej niespodzianki jednak nie będzie, z drugiej poczuł się się nieco bezpieczniej więc przybrał nieco rozczarowany schodzący w kierunku obojętnego wyraz twarzy. Gura za każdym razem, gdy gdzieś chodzili dawał mu niemalże identyczne w brzmieniu, a napewno zachowujące tożsamy sens instrukcje, które sprowadzić można było do słów: "Ja biję. Ty patrzysz". Opędzając się od chmary coraz bardziej zuchwałych i rozochoconych muszek Śmierdziel wykonał gest, który w jego mniemaniu był salutowaniem (nigdy nie był pewien, gdzie dokładnie ma sobie te palce przystawiać; do czoła? Oka? Do nosa?...), a następnie stanął na baczność gotowy natychmiast wyruszyć za cargo.
No to idziemy, gęsiego. Zawsze to jakaś odmiana, jak Gura idzie przodem.
Ostatnio zmieniony 02 maja 2018, 17:00 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 maja 2018, 17:34

Wzgórze nad Hedlar, noc

Osa starała się poruszać jak najciszej, ostrożnie stawiając kroki i balansując ciałem na stromiźnie wzniesienia. Pasek Springfielda owinęła wokół nadgarstka nie chcąc ryzykować, że w razie nieszczęśliwego upadku broń wypadnie jej z dłoni i poleci gdzieś w ciemność nocy. Uwagę dzieliła pomiędzy skały i migotliwe światło przezierające przez szczeliny w ścianie silosa, modląc się jednocześnie w duchu o to, by nadchodzący w towarzystwie Gury Śmierdziel nie wywołał podczas zejścia do kotliny jakiejś skalnej lawiny.

Kiedy pokonała dobrą połowę drogi do dna skrywającej silos kotliny, jej ukryte za porysowanym szkłem gogli oczy dostrzegły większą od pozostałych dziurę w ścianie budowli. Jakieś kształty poruszały się w polu widzenia dziewczyny; zbyt odległe, by mogła dostrzec szczegóły gołym okiem. Nawykła do lustrowania świata przez obiektyw celownika broni, potrzebowała kilku sekund na przypomnienie sobie, że ma do dyspozycji otrzymaną od Coltraina lornetkę.

Znajdując w miarę stabilne oparcie za jednym z większym głazów, tropicielka odłożyła karabin na kolana i zaczęła przyglądać się wnętrzu silosa przez szkła instrumentu.

Niemal natychmiast spostrzegła siedzącego pod przeciwną ścianą mężczyznę o fizjonomii steranego życiem wędrowca, oświetlonego płomieniami ogniska, krępego i ubranego w podróżny strój wyprawiony ze skóry jakiegoś zwierzęcia. Obcy nosił wielodniowy zarost, a jego włosy sprawiały wrażenie skołtunionych i od dawna pozbawionych pieszczoty grzebienia. Wiedząc z grubsza, czego szukać, Osa mruknęła coś sama do siebie zauważając na szyi nieznajomego wisiorek albo medalion, który mógł być wzmiankowanym przez Charliego nieśmiertelnikiem.

Wciąż była zbyt daleko od budowli, by móc dostrzec szczegóły tej ozdoby - tym bardziej, że brodacz co chwilę się poruszał. I oczywistym było, że nie siedział w silosie sam. Osa nie widziała ze swej pozycji jego towarzyszy, ale mimika twarzy obcego i jego poruszające się usta zdradzały, że cały czas z kimś rozmawiał, raz też wziął do ręki podany przez kogoś kubek. Do uszu dziewczyny docierały strzępy ledwie słyszalnej konwersacji, brzmiącej z racji odległości bardziej jak szum niż normalna rozmowa.


Test Konspiracji podczas schodzenia
Spoiler!
Poziom przeciętny (5), ponieważ gracz deklarował zachowanie czujności i sprzyjała mu ciemna noc.

Osa 1k10 (3) i 1k12 (6). Zaliczony, ale na styk - może warto zacząć się zastanawiać nad opcją Mobilizacji w tak krytycznych sytuacjach jak ta?
Osa dotarła do połowy wzniesienia i znalazła się na pozycji umożliwiającej podgląd wnętrza silosa, oczywiście w mocno ograniczonym zakresie. Opis obserwacji w fabularce. Gura i Śmierdziel jeszcze nie przeszli przez szczyt wzgórza, ale zaraz to zrobią.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 03 maja 2018, 19:52

Wzgórze nad Hedlar, noc

Przyjrzawszy się uważnie brodatemu mężczyźnie Osa jeszcze raz uważnie zlustrowała okolicę silosu. Gdyby to ona siedziała w środku w większym towarzystwie ktoś na pewno pilnowałby podejścia. Dziewczyna poczekała do momentu aż na szczycie wzgórza pojawili się Gura ze Śmierdzielem po czym schowawszy lornetkę ruszyła wolno i ostrożnie w kiedunku wejścia do silosu. Starając się zachowywać maksymalnie cicho miała nadzieję usłyszeć coś z rozmów prowadzonych w silosie zanim zostanie odkryta lub zmuszona do wejścia do środka. Lufę broni Osa trzymała nisko gotowa natychmiast poderwać ją do ramienia ale jednocześnie starając się nie wyglądać agresywnie.
Idziemy więc dalej... co to jest ta Mobilizacja ? Jakieś Punkty Przeznaczenia się na to zużywa ?
[KETH]

Szansa na pomyślne zwieńczenie niezwykle
trudnych akcji lub pokonanie szczególnie
groźnego rywala wzrasta wtedy, gdy postać
ogromnym wysiłkiem mobilizuje wszystkie
swoje siły. Otrzymuje 1 Wyczerpania za
każdą kość zmienianą z poziomu k8 lub k10
na k12. Tego typu "przeciążenie" może nastąpić
w niemal dowolnym Teście pod warunkiem,
że czynność postaci zostanie barwnie
oraz z sensem opisana.
Ostatnio zmieniony 03 maja 2018, 20:50 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 maja 2018, 21:15

Wzgórze nad Hedlar, noc

Dwaj towarzysze Osy dostali się bez trudu na szczyt wzgórza, chociaż forsowna wspinaczka wyraźnie toksyka zmęczyła. Śmierdziel sapał i stękał, oddychając w płytki rwący się sposób i pokonując większość trasy na czworaka. Skradający się przodem Gura spoglądał co jakiś czas na zasapanego kompana, pokazując mu ustawicznie zaciśniętą w pięść łapę, co w opinii Śmierdziela oznaczało przypomnienie o podziale ról w niedługiej bijatyce.

Burzowe niebo wisiało tuż nad głową Śmierdziela. Mężczyzna przez dłuższą chwilę wpatrywał się z niespokojnym zachwytem w karmazynowe błyskawice widoczne daleko na wschodnim widnokręgu, kreślące w czarnych niebiosach imponujące zygzaki czystej energii. Furia natury zafascynowała toksyka tak dalece, że omal nie zapomniał on o drugiej części zadania, polegającej na zejściu do mrocznego zagłębienia terenu pomiędzy wzgórzami, gdzie tkwił rozpadający się zbożowy silos.

Monstrualny czarny głaz o półludzkich kształtach był już kilkanaście kroków niżej, zmierzając w stronę zardzewiałej budowli. Śmierdziel przełknął nerwowo ślinę i ruszył czym prędzej śladem kompana nie chcąc go zostawiać samego w potrzebie. Ściskany w ręce metalowy pręt dodawał miłośnikowi kompostu niecodziennie dzikiej werwy i ekscytacji porównywalnej z tą, którą Śmierdziel odczuwał penetrując podmiejskie szamba.


Test Konspiracji podczas schodzenia
Spoiler!
Poziom trudności testu ustawiłem na przeciętny (5), bo chociaż Śmierdziel i Gura mają ciemne ubrania i poruszają się bez źródeł światła, to jednak znajdują się coraz bliżej celu.

Śmierdziel k12 (2) i k10 (7).
Gura k12 (11) i k10 (9).
Połowa wzniesienia pokonana. Gdzieś niżej musi być Osa, ale tak się dobrze zakamuflowała, że nie potraficie jej po ciemku wypatrzeć. Zapewne się odezwie, jeśli zaczniecie nawoływać!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 maja 2018, 21:29

Wzgórze nad Hedlar, noc

Starając się jak najrzadziej spuszczać z oczu widocznego w silosie brodacza, Osa zeszła następne kilkanaście metrów w dół docierając do dna zagłębienia. Do jej uszu dobiegały coraz wyraźniejsze strzępki słów, przerywane wybuchami zbiorowego śmiechu. Dziewczyna gotowa była pójść w zakład, że wędrowców w silosie było co najmniej trzech, chociaż wciąż nie miała w tym względzie całkowitej pewności.

Brodaty mężczyzna przekręcił się w miejscu spoglądając ku przeciwnej stronie silosu i odsłaniając w całej okazałości noszoną na szyi ozdobę. Nie mogąc przegapić takiej okazji Osa podrzuciła do ramienia karabin i przyjrzała się obcemu przez teleskop broni.

Serce tropicielki zabiło szybszym rytmem, znalazła się bowiem dość blisko nieznajomego, aby rozpoznać w jego naszyjniku nieśmiertelnik łudząco podobny do tego, który otrzymała od Coltraina.

- ...yle nie brakło wody... - do jej uszu dotarł fragment wypowiedzianego głośniejszym tonem zdania.
Celownik optyczny nie pozostawia złudzeń - to faktycznie bliźniaczy nieśmiertelnik!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 03 maja 2018, 22:22

Wzgórze nad Hedlar, noc

Gura wyraźnie zwolnił tempo podchodzenia. Jak dotąd obu skradającym szło dobrze, nawet aż za dobrze. Jednak ich cel był dosyć ambitnie wyznaczony przez Osę. Dojść w możliwie bliską okolicę wrót wejściowych by móc szybo i skutecznie pomóc gdyby miała kłopoty.

Ale jakie tam ona mogła by mieć kłopoty. Najwyżej ją wypukają w kilka osób, a co to za problem dla kobity.

I w sumie Gura by się nie przejął, gdyby nie szło o Osę. To już nie chodziło o dług wdzięczności względem starego Slammera za przygarnięcie lata temu. Ale o fakt, że Kolos mógłby się w tej grupie nie znaleźć. A już na pewno nie jako pierwszy pukacz. To dogłębnie raniło jego poczucie sprawiedliwości i nie zamierzał tego tak zostawić. No bo jakby nie było znał Osę tyle lat i jakby chciała z kimś pójść w pląsy to siłą rzeczy prawo pierwszeństwa stało po jego stronie. Co tam jakaś grupka nowo przyjezdnych obdartusów. Niech staną w kolejce jak wszyscy. Do diaska nawet Toksykowi się należało przed nimi.

Nie będzie mnie tu obcy pluł w twarz, ni dziewek nam germanił... - zacytował w myśli fragment, który bodajże pochodził z ust jego własnej babci a tym samym był dla Gury niemal święty.

Zdwoił więc czujność i wysiłki by podejść bliżej wrót nie usłyszany. Problem polegał na tym że w blaszaku w którym siedzieli był świetny rezonans i cokolwiek działo się w okolicy, jak w metalowej tubie, odbijało się to w jego wnętrzu. Cargo wyuczony przez życie sztuki skradania, czekał na silniejsze powiewy wiatru niosące gwizdy przez pordzewiałe dziury i dopiero wtedy skracał dystans. Niesione z prerii burzowe powiewy wiatru w naturalny sposób nieco zagłuszały ewentualne pomyłki przy podchodzeniu frajerów z silosowej tuby. Gura nie szarżował też z nazbyt szybkim podchodzeniem przy tej okazji. Wolał nie przejść metra czy dwóch więcej, niż ponieść niepotrzebne ryzyko bycia usłyszanym. Kiedy watr ustawał on również zatrzymywał się i stał cichy niczym ponury kosiarz, który nieuchronnie i cierpliwie zbliża się do swoich ofiar. A im był bliżej celu tym skrupulatniej stosował te metody. Stawka była bowiem spora. Wszak chodziło o cnotę jego przyjaciółki...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ