PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 maja 2018, 22:02

Tylko to było im potrzebne teraz, żeby straż odkryła głowę szlachcianki. Może i Mistrz był z wyższych sfer, ale z takiej gardłowej sprawy łątwo się nie wykręci, bo i głowa w skrzynce do plebejskiej nie należała.

Kurwości... Musiał się kundel napatoczyć... Mogę zrobić tylko jedno...

Żebrak podszedł do mistrza z wyciągniętą dłonią jak po parę srebników. Schwycił się delikatnie szaty Sureliona mamrotając pod nosem proszalną mantrę, po czym... po czym popuścił zwieraczy pod nosem psa, uwalniając zawartość kiszek...

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 10 maja 2018, 22:52

Ulice metropolii witały Surelian świeżością, rześkie powietrze zaczynało się nie ledwie mieszać z zapachem miasta, wyciągając z pod dachów jego mieszkańców. Dymy leciały wysoko, ale kwaśny miejski zaduch i ciężkie zapachy prostytutek walczyły o przestrzeń ulicy. Za nimi wdzierał się gwar i nerwowe nawoływania miejskiej straży, te ostatnie coraz wyraźniej zbliżały się ze strony gdzie podążali wierni i ich Mistrz. Do okrzyków dołączyło ujadanie i chwilę później grupa gończych z psami przebiegała w przeciwnym do wiernych kierunku. Jeden wszak podły kundel, mocno się zawziął na czwórkę Surelian, a szczególnie na dzierżony przez Kielich skarb, tego pewien był Eszar.


Niedawny bard, a teraz twardy woj, nie mógł pozwolić, by wściekły pies, czy też jego opiekun, wyrządzili Mistrzowi choć małą krzywdę. Błyskawicznie znalazł się blisko zwierza dobywając mieczyk na pół długości ostrza.

-Wstrzymaj wilka mości oficerze! Tak żeś go wygłodził że mi zara kaftan świnią ufajdany zżuje. O, na Pana mi się pcha, bo Pan sarninę jadł, wie cholera co dobre, ale zabieraj go szeryfie.

Wtedy stało się coś nieoczekiwanego, Ślepak zatoczył się zaczepił Mistrza i zwyczajnie popuścił w gacie. Fekalia dopełniły zwyczajowego zapachu i kolorytu ulicy, a bard nie mógł wyjść z podziwu nie tyle genialnego fortelu Milcarra, co zawartości wnętrzności, które okazał. Półelf mógłby przysiąc, że znajdowały się tam oprócz zwyczajowych przegrzebek, niestrawione do końca końskie kabanosy, sterczące kusząco z barwnej brei. Bard zastygł na moment rozważając, czy nie można by malować w ten sposób obrazków, krótko widocznych z murów pałacu. Odpowiednio dobrać dietę, nakarmić głodny tłum i zebrawszy pod pałacem Katanów zachęcić do wspólnych, acz zorganizowanych wymiotów i robienia kupy. Barwny napis: Naród Wdzięczny za Ucztę.

-Masz biedny człeku. -Eszar wcisnął monetę w dłoń ślepaka.

-Bierz pan tego psa! Idźmy Panie. -z ukłonem do Sureliona.

Jeśli to możliwe, to może bard odbierze od Mistrza pakunek.
Bardzo stanowczo przemawia bard do pana oficera. Choć to wyjątek, grzecznie.
Ależ ten czarownik sprytny, już dwa pierścionki trzyma, a tylko do sprawdzenia dostał, czy magiczne. Eszar ma go na oku, niech nawet nie myśli, że podmieni. A bard i tak pójdzie zweryfikować opinie do Saan-Sar'a.
EDIT 8art: Gwoli ścisłości: żebrak poszedł po dwójeczce, a nie zwymiotował ;)
Ostatnio zmieniony 11 maja 2018, 12:48 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 10 maja 2018, 23:18

Poczekam na reakcję strażników, oddaję skrzynię bardowi skoro chce ją przejąć. Ma najszybsze nogi. :)
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 21 maja 2018, 16:27

Ulice Chłopskiego Krocza, Ostrogar, 32 orakt-ran, popołudnie

Strażnik zmarszczył nos i szybko wcisnął go w łokieć ręki którą zakrył twarz. Smród gówna wdzierał się niesamowicie szybko w każdy nas w okolicy. - Angh noga! Wrzasnął głośno ciągnąc biednego psa za uprząż wprost pod swoje nogi. Gdy cofnął się dwa kroki powiedział patrząc znad łokcia na stojącego w ciemnej skórzni barda -zrobicie z nim co trzeba. Pies przestał rwać się do Sureliona i teraz szczekał tylko na smrodliwego zabójcę.

- Tak zrobie. Bard kiwnął głową i kilka chwil później strażnik zniknął w tłumie goniąc z psem do przystani. Bard wstrzymał oddech i odwrócił się z trzymaną w rękach szkatułą do Milcara - co to było? Zabójca wzruszył ramionami - podziałało przecież! W ten wtórował im Najwyższy - nie możesz tak pojawić się w progach Srebrnego Skarbnika, wyrzuci nas wszystkich gdy tylko cie poczuje.
Krótki wpis fabularny. Następny już sie piszę. Proszę o deklaracje.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 21 maja 2018, 21:23

[center]Ulice Chłopskiego Krocza, Ostrogar, 32 orakt-ran, popołudnie[/center]

Łowczy z brytanem oddalił się i szybko zniknął w tłumie, coraz szczelniej wypełniającym ulice. Eszar czuł że ręce ma lepkie od potu, konsystencją przypominającego fekalia ślepaka. Poczuł niejako objawienie w ostrej woni, podobne do wcześniejszych w puszczy i warsztacie. Jaką tajemną mocą obdarzył Milcarra Kielich, że ten posiadł takie umiejętności fortelu. Stał tak z rozdziawioną gębą, nie mogąc wydusić nic ponad "co to było?".

Mistrz, w swej głębokiej mądrości myślał najtrzeźwiej twierdząc, że tak się na salonach pokazać nie możemy. Bard zachęcony tą myślą, przeszukał wzrokiem okolicę, nerwowo próbował przypomnieć sobie gdzie najłatwiej byłoby umyć i przebrać towarzysza. Był jednak nieco zbity z tropu, a jego myśli uciekały do ballady, gdzie ni jak nie potrafił wpasować publicznej defekacji.
Może są gdzieś publiczne toalety, tam powinny być jakieś fontanny do podmywania, albo możemy wejść od tyłu do karczmy, lub burdelu, zapłacić, umyć, przebrać. Może w pobliżu mieszka ktoś znajomy?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 maja 2018, 15:27

- Dajcie mi troche czasu. Ogarne to w trymiga. - zaczął zupełnie niespeszony sytuacją Ślepak. Łachmany jakie miał na sobie nie nadawały się już do niczego, ale też jako szmaty tym samym nie przedstawiały większego problemu do wymiany. A skórznia jaką miał pod spodem? Cóż, obmyta bieżącą wodą przy którymś z pobliskich wodopojów powinna pozbyć się z grubsza odoru. Zresztą Milcarr wiedział, że poprzedni właściciel, tudzież nawet właściciele nieraz w nią srali i szczali. Brunatne plamy na udach i kroku, wyraźnie przypominały historię zbroji. Tak czy owak miasto i tak śmierdziało gównem, bo setki tysięcy dusz gdzieś musiały załatwiać potrzeby, także nikt nie zwróci uwagi na lakki odór.

Szkoda tylko że gdy zacznie schnąć na ciele zacznie wpijać się w ciało, ale nie do takich niedogodności Milcarr był przyzwyczajony.

- Wezmę tylko łachmany zrzucę i skórznie obmyje. Chcecie to idźcie, dogonie was.
Dobra, idę obmyć skórznie przy studni (NIE W STUDNI, TYLKO PRZY). Łachmany porzucam gdzieś w zaułku. Rzucę pare srebrników jakiemuś żerbakowi za jego łachamny, albo po prostu pójdę w skórzni, wyglądajać na wojaka, a nie żebraka. To też kamuflaż, bo do tej pory wszyscy widzieli tylko żebraka. Tylko posmaruje oczy znów, żeby widzieć.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2018, 17:11

Ulice Chłopskiego Krocza, 32 orakt-ran, popołudnie

W myślach Ketrasa zrodziło się niechętne uznanie dla pokrętnej przebiegłości Milcarra. Sam mag nie sądził, by kiedykolwiek przyszedł mu do głowy pomysł zesrania się na zawołanie, na dodatek w tak krępujących okolicznościach. Tymczasem Ślepak prawdziwie zabłysnął, ratując w czasie potrzebnym na wydanie jednego przeciągłego stęknięcia skórę mistrza i współwyznawców.

Z tego właśnie powodu olf starannie ukrył odrazę wobec bijącej od nożownika woni fekaliów. Cel uświęcał środki i lepiej było o tym poświęceniu jak najszybciej zapomnieć. Odprowadziwszy sunącego ku najbliższej studni Milcarra wzrokiem, Ketras ujął Sureliona z czcią pod rękę zamierzając poprowadzić nauczyciela w dalszą drogę.

W tej samej chwili w wylocie uliczki, już na Placu Karczemnym, oczom kultystów ukazał się wielobarwny radosny orszak podążający gdzieś w stronę Pałacu Katana.

- A to co takiego? - spytał podekscytowany dźwiękami instrumentów bard.

- Wielki i wspaniały tan Dretch się żeni - objaśnił niezwłocznie jakiś wywołany pytaniem Eszara przechodzień - Z tani Karolin z rodu Kuthek. Nie słyszeliście o tym weselisku? Toć cały Ostrogar o tym rozprawiał od kilku dni, bo tan Dretch wielce znaną jest personą!
Taka tam scenka obyczajowa!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 04 czerwca 2018, 14:06

Brama Przystani - Chłopskie Korcze, 32 orakt-ran, popołudnie

Oczekując na powrót Milcara, wyznawcy na czele z Kielichem oparli się plecami o kamienny mur przytulonych do siebie szeregówek. Stojąc na uboczu obserwowali tłum gości mknący w szczęśliwym orszaku w dale Srebrnej Przystani. Elszar uszczęśliwiony trzymał w ręku dorodną butelkę, która otrzymał po rozweseleniu młodego zatrzymując swymi dworskimi manierami i tańcem młodą parę. Trunek, który otrzymał zdawał się być alchemicznym artefaktem, stworzonym przez cudotwórcę, gdyż mienił się kolorem dojrzałej brzoskwini, a klarowny był jak woda w górskim strumieniu. Napis na butelce zapraszał do zabawy i bezkresnego kosztowania na chwałę Piana.

- Jak tylko przejdą dołączymy do nich na końcu korowodu, wchodząc między gości. Ominie nas oko tamtego strażnika. Musimy unikać zbędnych pytań i przestoi. Powiedział mądrze Surelion.

- Na szczęście przestało padać, to może dojdziemy do Murofa wyschnięci, odpowiedział Ketras z wyczuwalną nutą niezadowolenia z jeszcze mokrej odzieży. - Ktoś wie gdzie mieści się jego dwór?

- Spokojnie uczniu, poprowadzi nas wiedza. Odpowiedział na trapiące maga pytanie Najwyższy. - Zbierajcie się Milcar już idzie.

Nożownik, szybko przebierał nogami, zostawiając za sobą mokre ślady jakby przed chwilą wyszedł z głębokiego jeziora. Każde człapnięcie wzbogacane był chlapnięciem, które słabło z każdym krokiem. Biła od niego świeżość wody, czego nie można była powiedzieć o innych współwyznawcach. Szybkie obmycie musiało rozjaśnić mu oczu ponieważ lśniły nad wyraz wyraźnie. Kilka chwil później z uśmiechem na ustach Surelici wtopili się w weselny orszak i przeszli bez problemów do Srebrnej dzielnicy.
Srebrna dzielnica wita was otwartymi ramionami. Orszak skręcił do głównej świątyni Piana zostawiając was na placu targowym. Rozmaite dobra są do waszej dyspozycji. Karczmy, kramy, biblioteka, alchemicy, kowale, płatnerze i inne przybytki goszczą klientów. Ostatnia chwila na zakupy przez odwiedzeniem posiadłości Wielkiego Poborcy podatkowego.
Ostatnio zmieniony 04 czerwca 2018, 15:38 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 04 czerwca 2018, 23:41

[center]Na granicy Chłopskiego Krocza i Srebrnej Przystani, popołudnie

[/center]Wizja wzięcia udziału w pochodzie ślubnym niemożebnie się bardowi spodobała, kilka łyków przedniego trunku rozjaśniło mu umysł. Nie przeszkadzał mu nawet umieszczony na naczyniu znak obcego bóstwa. Miał przecież uczestniczyć w tej celebracji, ale ważkie sprawy skierowały go gdzie indziej. Ściskając ręką powierzoną
szkatułę, drugą podał naczynie Ketrasowi.

-Pokrzep się przyjacielu, niecodziennie to wesele.

Dołączył nawet do wspólnych śpiewów, po wtóry raz nie bacząc na drwiące spojrzenia kompanów. Kiedy przekroczyli granice dzielnicy, zagłębiając się coraz bardziej w schludne i uwodzicielskie uliczki Srebrnej Przystani, Eszar pojmował, że dalsze drogi konfraterni powinny zmierzać właśnie w tym kierunku.

Otumaniony pochodem pijanych i rozśpiewanych weselników, oddał na chwilę cenną szkatułę Ketrasowi, by zagrać na powierzonej mu mandolinie zwrotkę o mistrzu Yagodzie, który czarował nimfy , by grały na jego trzecim weselu. W nagrodę dostał czarodziejski świeży zapach, którym obdarowała go urocza właścicielka instrumentu. Zaraz jednak odebrał kompanowi przedmiot powierzony jego piczy. Mógłby tak godzinami, całymi dniami upajać się ludzkim szczęściem, jednak srogie i skupione oblicza towarzyszy przypominały mu o wadze odbywanej misji. Nie uchroniło to jednak w pełni posiadanej przez barda sakiewki, bo zdążył zakupić kiełbaski, pocałunek ulicznicy i jakieś pokrętne błogosławieństwo, oraz kilka zapachów, za darmo dostał uśmiech pięknej panny od mandoliny, oraz karcące spojrzenia przyjaciół.
Półelf wydał co najmniej 2 złota na przekąski, zapachy i bycie na topie. Ma jeszcze dużo przy sobie. Za to żaden z nas nie śmierdzi. Może można nabyć coś ciekawego w przelocie.
Ostatnio zmieniony 05 czerwca 2018, 02:20 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 05 czerwca 2018, 10:05

Ulice Srebrnej Przystani, 32 orakt-ran, popołudnie

Surelici nie mogli wyjść z podziwu jak kunsztownie wykonane były kamienice które mijali. Piękne arkady wspierane były przez rzeźbione kolumny. Nawet drewniane fasady karcz wykończone były starannie i z wyczuciem stolarskiego mistrza. Płaskie dachy były ostoją dla tutejszych mieszkańców, często zdobione posągami odznaczały miejsca wiszących ogrodów od poniższych brukowanych ulic. Przez otwarte pyski rzygaczy falami wydostawała się jeszcze deszczówka, wymiatana z płaskich dachów przez mieszczańską służbę.

Ulice tętniły życiem, coraz częściej drogę przecinał lekki powóz zaprzęgnięty w konie, lektyka wsparta na ramionach tragarzy czy rozkosznie wabiąca spojrzeniem kurtyzana. Ogrom sklepów i rzemieślników nadawał temu miejscu swoisty klimat dostępności dóbr o których mógł nie śnić sam Katan.

Kilka chwil później grupa stanęła przy szerokiej na kilka metrów bramie Zakładu Usług Skarbowych - poborca Murof. Kilka stopni wyżej otwarte były na oścież drzwi często przekraczane w ten i na zad przez licznych mieszkańców zalegających z podatkiem. Drewniane skrzydła zaczepione były na solidne haki do kamiennych murów. Sam budynek przetłaczał majestatem. Ogromny kilku piętrowy, parter i pierwsze piętro dzieliły ogromne okna, przez które bez trudu można było zerknąć na uwijających się poborców, oraz zrekających z góry strażników. Na szczycie struktura rozdzielała się na dwie strony, z jednej części wychodził taras pokryty bujną egzotyczną roślinnością, a z drugiej wyrastała drewniana mansarda.
Poborcy pracują w pocie czoła. Zbierajac podatki od tłoczących się mieszkańców. Jak macie Plan?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 06 czerwca 2018, 21:22

Sielankowy obraz zbytkownej egzystencji, starł się na oczach barda z okrutną machiną podatkową. Zdał sobie sprawę, że każdy interes, każdy układ i święto były tu okupione ciężką złotą monetą. Lwia część drogocennych krążków wypełniała skarbce Katanów, przechodząc i topniejąc wcześniej przez szkatuły mniejszych i większych urzędników. Wzdrygnął się na ten jawny rabunek, jak i na lekko wydane złoto. Miał wrażenie że moneta, którą ledwie wydał na pachnidło, właśnie wędruje na stos ważony przez urzędnika.

Zatrzymał się, strzelił obcasami by dodać sobie animuszu, poprawił miecz, pierś sama pchała się do przodu. Stwierdził, że prezentuje się nad wyraz dobrze.

-No dobrze, kto idzie w audiencję? -rzekł z uśmiechem do towarzyszy.
Mimo widzianego rabunku, Eszarowi dopisuje nastrój.
MG:
Spoiler!
Co z tymi ranami obuchowymi?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 07 czerwca 2018, 23:06

Ulice Srebrnej Przystani, 32 orakt-ran, popołudnie

Gdyby chcieć ze świata Orchi wybrać zaledwie tysiąc miejsc najbardziej złych i niebezpiecznych, których wędrowcom unikać należy, których wstępować pod żadnym pozorem nie wolno, na pewno były by to kazamaty Seta. Na kolejnych miejscach można by wymieniać wszelakie inne miejsca, zabierające podróżnym dusze i deprawujące umysł i ciało. Jednym z takich miejsc był właśnie...

Zakład Usług Podatkowych... w skrócie ZUS... - Pomyślał Surelion

Spojrzał na swych wiernych akolitów. Gotowi byli za niego walczyć, oddać życie, a być może nawet i duszę. Ale tym razem.... Mistrz zauważył, iż nawet jego najwierniejszy sługa Kerthras, przełknął nerwowo ślinę i się zawahał. Tak. Budynek ten wywoływał bowiem w sercu mieszańca podskórny, głęboko skrywany ale potężny atawistyczny lęk. Stali bowiem przed potęgą bijącą w samo sedno półorczego jestestwa. W rdzeń jego pragnień. Podobnie było z pozostałymi. Instynkt miejskiego przetrwania głośno krzyczał, iż stanęli przed miejscem skrajnie niebezpiecznym.

Czując te lęki, tą nerwową ciszę, mistrz przemówił.

- Jeden z was zostanie na zewnątrz wraz z Nią. Wybierzcie spośród was jednego. Pozostali mogą wejść ze mną.

Surelion nie zdejmując kaptura ruszył w głąb przybytku.

https://www.youtube.com/watch?v=cpbbuaIA3Ds
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 08 czerwca 2018, 21:33

[center]Srebrna Przystań, przed urzędem podatkowym, popołudnie[/center]

Pałac Tana Murfona nie wyglądał jak go sobie Eszar wyobraził. Nie było ogrodów, baldachimów, wykastrowanych służących i usłużnych hurys, była za to banda spoconych łysiejących urzędników. Bard przypuszczał, że ich wyobraźnia ogranicza się do liczb, wag i innych środków mierniczych. Zwykła banda dupków, pewnie połowa miała żony, a co druga z nich musiała być niemożebnie znudzona, reszta miała zapewne kochanków. Pałac był lichy, ale to zawsze pałac, trzeba szansę wykorzystać, nagle szkatuła zaczęła mu ciążyć i zawadzać. Wystawił przed siebie obie ręce i szkatułę w nich, utkwił w konfratrach cielęcy wzrok, w którym wyczytać można było prośbę o zdjęcie brzemienia z jego barków.

-To salony, ja tam muszę, proszę.

Zastygł, przestępując z nogi na nogę jak małe dziecko czekające na karuzelę.
Bard czuje, że tam jest jego miejsce i ma usilną prośbę o przejecie szkatuły do Milcarra, lub Ketrasa.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 czerwca 2018, 19:23

Milcarr był mokry, nie pasował do tego miejsca,a przede wszystkim nie bardzo czuł potrzebę do wejścia do tajemiczego ZUS. Czuł, że może to być miejsce straszniejsze niż iezbadane lochy katańskiego pałacu. Gdzieś z tyłu głowy kiełkowała niebezpieczna myśl, że ci którzy wchodzą w bramę przybytku, wychodzą rażeni szaleństwem, lub już niegdy nie wychodzą. Chciał ostrzec Mistrza, ale czuł, że Surelion wiedział co czyni. Bez słowa wziął szkatułę i szepnął, gdzie się skryje.
Milcarr znajdzie sobie jakieś ustronne miejsce, gdzie nie będzie go dobrze widać, a skąd będzie miał dobre baczenie na ZUS. Sprawdzi możliwe drogi ucieczki i niebezpieczne punkty, skąd możnaby go podejść. Też będzie miał je na oku.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 13 czerwca 2018, 11:51

Srebrna Przystań, ZUS, 32 orakt-ran, popołudnie

Grupa wyznawców zaczęła przeciskać się przez zatłoczony hol, zdenerwowani mieszkańcy rzucali pod nosem oszczerstwa kradzieży i zuchwalstwa miejskich podatników. Robili to na tyle cicho by strażnicy zebranych podatków nie usłyszeli złorzeczeń. Ochroniarze Murofna dumnie oglądali tłum z pół piętra. Opierając się o balustradę wewnętrznego balkonu lub ścianę przy oknach. Kilku z nich kurzyło fajkę, jeden dłubał w nosie, a trzeci wyglądał przez okno obserwując bramę. Eszara zmroziło spojrzenie jednego z nich, było zimne. Oczy człowieka zwęziły się na chwilę a ręka strażnika odruchowo zeszła na kolbę dwustronnej kuszy. Bard odwrócił wzrok w nadziei, że przyglądający się mu ochroniarz wybierze inny cel.

Przelewało się tu morze srebrników i złotych monet. Poborcy skrupulatnie wytykali błędy podatkowe, zliczali złożoną wpłatę, układali stosy monet w drewnianych skrzyniach i wystawiali dokumenty. Pracujących tak urzędników było tuzin, każdy z nich siedział w dalszej części holu. Przestrzeń ta odgrodzona była kratami, za którymi jakby w więzieniu odbywał się proces liczenia monet na dębowym stole. Hol wydawał się mały jak na tak duży budynek. W śród tłumu błysnęły drzwi metalowe które wyłapał Ketras, jak sroka połyskującą błyskotkę. Mieniące się na metaliczny kolor wydawały się solidną robotą. Mag wskazał Wrota do morza złota zdobione były w emblemat panującego Katana, w części symbolu była wkomponowana zasuwa. W drzwiach było kilka dziur na klucz, a przy lewej i prawej stronie wrót o ścianę oparci byli dwaj strażnicy miejscy z garnizonu Srebrnej Przystani, znudzeni opierali się o Gizarmy i nie byli zbyt zainteresowani ich otoczeniem.

- Jedyna droga to przez te metalowe drzwi. Powiedział cicho Ketras, zwracając się do Mistrza. - Tylko co zrobić żeby nas przepuścili? - Mam pewien pomysł bracie. Powiedział z szelmowskim uśmiechem Najwyższy. - Wiedza daje możliwość wyczucia odpowiedzi rozmówcy.
Półbóg zwrócił się do barda, mówiąc pogodnie na ucho prośbę zapowiedzi, którą chce przekazać strażnikom. Bard oglądający ukradkiem strażników przyglądających się wyróżniającej się grupie kiwnął głową. Poprawił pas i mankiet kurtkowej zbroi. Z uśmiechem podszedł do strażników, budząc ich z błogiej nudy.

- Mój pan, Eszar wskazał na stojącego kilka kroków dalej Sureliona. - Chciałby widzieć się z Wielkim Poborcą Murofnem. Zadowolony z siebie bard czekał na reakcje strażników kompletnie zmieszanych sytuacja. Śmielszy z nich wyprostował się i walnął trzy razy pięścią w drzwi. - Zaskoczony bard przełknął ślinę, i zanim zdążyła wlecieć do żołądka odsunęła się metalowa zasuwa w drzwiach odsłaniając prostokąt za którym widać było tylko zdenerwowane i zmęczone zielone oczy osadzone głęboko w oczodołach. Zza drzwi huknął ciężki głos - Czego chcecie ?
/EVILS/
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

ODPOWIEDZ