[center]
Brodata Puszcza, 01 Trawień[/center]
Pomoc, którą Rodan otrzymał od Kallana zdecydowanie poprawiła humor bardowi. Siedział przed ogniskiem pocierając dłonie, starając się ogrzać zmarznięte ciało. Poprzednia noc i wydarzenia jakie miały miejsce w kręgu nie opuszczały umysłu młodego barda. Doskonale pamiętał co się działo. Teraz mając więcej czasu, mógł sobie wszystko poukładać i dokładnie przemyśleć. Kallan przemówił, dzieląc się swoimi przemyśleniami, a po nim Vagar dorzucił kilka słów. Bard zmarszczył brwi zastanawiając się chwilę nad tym co chciał powiedzieć.
- Zapasów wystarczy nam na kilka dni, dlatego polowanie na zwierzynę jest bezcelowe. Ruszamy jak tylko zjemy i ogrzejemy swe ciała. To co znajdziemy po drodze powinno nam wystarczyć - powiedział z pewnością w głosie.
- To nie przypadek, że wysłali za nami bestie jakie spotkaliśmy wczoraj. Ich prostackie sztuczki i próby przekonania nas do oddania Gwiazdy, były rozpaczliwą próbą załatwienia sprawy. Wróg wie, że nie jest w stanie nas dogonić póki jesteśmy w ciągłym ruchu, dlatego wysłał za nami swoje ogary. Bogowie nam sprzyjają i pozwolili nam znaleźć ochronny krąg, co niewątpliwie pokrzyżowało plany tym, którzy idą naszym tropem. Pozostanie w tym miejscu, to pewna śmierć, albowiem oprawców z Modrego Kamu nie zatrzyma moc tego kręgu - zakończył spoglądając na Kallana.
- Rozumiem twoje obawy Kallanie. Wszyscy jesteśmy zmęczeni, ale w mojej ocenie nie możemy się zatrzymać. Musimy jak najszybciej przedostać się przez góry, co powinno oddzielić nas od pościgu. Zło jest sprytne i przebiegłe. Jak myślisz, dlaczego posłali za nami takich co w gadce są dobrzy? Przecie mogli wezwać jakie bestie, które jeno zabijać potrafią i ludzkiej mowy nie znają...
- To proste... Chcieli nas skusić, a na koniec zastraszyć, abyśmy kroku dalej nie uczynili. To była ich ostateczna próba skuszenia nas, abyśmy w sercach strach jeno mieli po przebudzeniu. Dlatego nalegam na jak najszybsze opuszczenie obozu. Póki trzymam w ręku nasz największy skarb, nie dam się zastraszyć żadnym przebiegłym plugawcom.
Rodan uśmiechnął się do swych towarzyszy na koniec i dodał:
- Damy radę... Odpocznijmy tyle, ile potrzebujemy. Południe to ostateczny czas, teraz trza przespać kilka godzin. Duch królowej Olfenu jest z nami. Nętka ma kule z światłem słonecznym, którą możemy następnym razem użyć. Oczywiście gdyby naszła taka potrzeba. Ja gusłami się nie zajmuje, ale może znacie jakie sposoby na radzenie sobie z takimi plugawcami? Vagar słusznie prawi, że nie posiadamy broni, aby z nimi walczyć, ale możemy próbować się bronić. Nętka, znasz jakie słabe strony tych co nas zaatakowali? - bard zadał pytanie, a z jego twarzy nie znikał uśmiech.
Rodan stara się przedstawić sytuację jasno i klarownie. Staram się przekonać drużynę do swoje punktu widzenia.