Post
autor: Keth » 07 lipca 2018, 15:47
Pomyślałem sobie, że przygotuję Wam zbiór informacji o tym, co właściwie Wasi bohaterowie wiedzą o otaczającym ich świecie, zwłaszcza drużynowa szlachta. Lista ta nie wyczerpuje oczywiście wszystkich zagadnień, ale powinna nieco naświetlić poziom wiedzy BG. I oczywiście będę to publikował odcinkami, bo nie dam rady ogarnąć całości za jednym zamachem. Poniżej materiały dla Angeline, Abdela i Leona.
Co wiecie o świętej misji ludu Montpellier?
Pochodzicie z antycznych rodzin sięgających korzeniami czasów sprzed Eshatonu, słusznie zatem uważacie się za arystokrację Nowego Świata. Wiecie, że w czasach Dawnych Ludzi na ziemiach tych panowała monarchia i chcecie ją przywrócić jako członkowie klanu Sanglierów (wszystkie siedemnaście Domów). Od dzieciństwa wpajano Wam przeświadczenie o wyższości Sanglierów nad innymi ludami, również Frankami spoza Montpellier. Na razie władcy Montpellier wzmacniają poprzez aranżowane małżeństwa czystość krwi Sanglierów, ale przyjdzie kiedyś moment, że zrodzony z niej nowy król powstanie na czele odrodzonej monarchii i zjednoczy pod swoim berłem większość kontynentu. Koncept czystej krwi jest Wam zatem dobrze znany i traktujecie go jako coś oczywistego (podobnie jak swoją wyjątkowość).
Co wiecie o reszcie Franki?
Montpellier nie bez powodu uchodzi za centrum wiedzy, nauki oraz sztuki, w końcu to tutaj żyją najbardziej inteligentni, mądrzy i piękni przedstawiciele nacji. Frankowie z północy, mieszkający w Bretanii, utworzyli własne królestwo, ale to zwyczajni uzurpatorzy do królewskiego tronu. Montpellier nie jest z nimi w zwadzie, woli czekać na odpowiedni moment do zakończenia bretańskiej farsy. Lud z północy uchodzi za bitny i honorowy, silnie związany z anabaptyzmem, bogaty dzięki eksploatacji zasobów Atlantyku oraz zaprawiony w bojach z feromanserami. Oprócz nich w kraju liczą się Frankowie z Tuluzy oraz Perpignanu, ale ci drudzy traktowani są z pobłażliwą pogardą, ponieważ już dawno ulegli naukom jehammedyzmu. No i oczywiście coraz potężniejsi Frankowie z Tulonu, bogacący się i rozwijający dzięki protekcji neolibijskiego włodarza Hamzy. Tulon zaczyna być drzazgą w oku Montpellier, bo ma większy port i większe zdolności przeładunkowe i już wygrał handlową rywalizację z miastem Sanglierów.
Serce kraju pozostaje na razie stracone. Rośnie w nim ogromny wrzód zwany Souffrance. To gigantyczny krater wypełniony mutagenną substancją, która spadła w dniu Eshatonu z nieba i która stworzyła Wynaturzonych. Mnożące się tam roje insektów roznoszą plagę na wszystkie strony świata, zakażają ludzi, rośliny oraz samą glebę. Sangowie walczą z tym wrogiem od niepamiętnych czasów, wspierani przez przybyłych z Borki Szpitalników oraz sporadycznie inne frakcje. Wynaturzeni, określani też mianem feromanserów, to groteskowe istoty będące hybrydą genów ludzi oraz dziwnego wirusa, który w opinii Szpitalników pochodzi z innego świata.
Co wiecie o Primerze, Sepsis i Wynaturzonych?
Lud Sanglierów nie wierzy w anabaptystyczne opowieści o demonach Demiurga, Utraconym Raju i walce o oczyszczenie skażonego Edenu. Takie zabobony niechaj pozostaną domeną pomniejszych, nierozgarniętych śmiertelników. Sanglierowie wiedzą, że wiele setek lat temu na Ziemi doszło do naturalnego kataklizmu, który unicestwił Dawnych Ludzi. Z przestworzy spadły wówczas ogromne bryły pozaziemskich skał, które przeorały świat i zniszczyły Europę. W skałach tych znajdowały się jakoby wirusy, które zainfekowały nosicieli na Ziemi. To one odpowiadają za skażenie Souffrance, mutacje ludzi i zwierząt. Wynaturzeni są stworzeniami zrodzonymi z normalnych kobiet, ulegającymi w trakcie dorastania przerażającym zmianom genetycznymi. Dużo więksi od zwykłego człowieka, porośnięci gruczołami, wrzodami i fałdami tłuszczu, wydzielają specyficzne feromony, za pomocą których kontrolują ludzi i zwierzęta (w tym drugim przypadku przede wszystkim podatne na chemiczną komunikację owady). Są też w jakiś sposób powiązani z dziwną grzybnią zwalczaną zaciekle przez Szpitalników, roznoszoną przez owady feromanserów, a także wody gruntowe i powietrze. Ta grzybnia po zainfekowaniu człowieka wyniszcza go fizycznie i psychicznie, dosłownie wypełniając ludzkie ciało od środka. Co więcej, tacy zainfekowani nieszczęśnicy po pewnym czasie dołączają do ofiar feromonów, uciekają na terytoria feromanserów, gdzie żyją w niezwykłej symbiozie ze swymi panami życia i śmierci oraz rojami półświadomych owadów.
Ktokolwiek wpada w sidła feromanserów, jest na zawsze stracony. Feromony odbierają mu rozum i tworzą z człowieka bezwolną marionetkę wypełniającą polecenia królów roju, zupełnie pozbawioną własnego instynktu samozachowawczego. Sanglierowie wiedzą, że zainfekowanych ludzi trzeba eksterminować, ponieważ nie istnieje dla nich obecnie żaden ratunek - chociaż Szpitalnicy intensywnie pracują nad lekami mogącymi przeciwdziałać sepsis. Jedyny sprawdzony środek, grzybobójczy Ex, jest trudno dostępny i drogi, a ponadto pomaga tylko na wczesnym etapie choroby.
Szlachta zdaje sobie sprawę, że coraz popularniejszy w Europie narkotyk, zwany płonem albo żarem i rozprowadzany przez świetnie zorganizowane siatki kryminalistów, jest tworzony na bazie mutagennej grzybni i prędzej czy później doprowadza do zainfekowania biorcy komórkami obcego wirusa, nazywanego przez Szpitalników Primerem. Szpitalnicy nie dzielą się zbyt chętnie szczegółową wiedzą na temat sepsis, ale szlachta Montpellier wierzy w ich ogólnikowe ostrzeżenia. Niestety, po kątach szepcze się, że płon sprowadza na biorców niezwykłe wizje, poszerza ich percepcję, zwiększa predyspozycje fizyczne, a to wystarcza niektórym, aby mimo obaw sięgać po ów owoc zakazany.
Cała ta wiedza na temat Eshatonu, asteroidów, natury feromanserów nie jest szeroko popularyzowana przez Sanglierów. Obywatele poślednich stanów nie muszą być edukowali w tak specyficznym kierunku, albowiem ciemnym ludem lepiej się manipuluje. Jeśli wierzą w demoniczne pochodzenie Wynaturzonych, w Eshaton będący karą rozgniewanego na wrogów monarchii Boga, w marionetki feromonów pustymi powłokami bez duszy, tym lepiej dla ich suzerenów.