PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 30 lipca 2018, 21:08

Jeśli Jego Świątobliwy Majestat pozwoli, bard potrzyma. Surelionowi może być niezręcznie, a Milcarr powinien mieć wolne ręce. Jak Ślepaka wystroją to jeszcze dostanie łomot na własnej dzielni, może nawet od własnych dziatek. Przeć nie do Poznania będzie.
Jeśli chodzi o barda, podkreślam żadnego golenia! Nie zdzierży ostrza przy szyi.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 01 sierpnia 2018, 12:33

Ulice Ostrogaru, wieczór 32 orakt-ran

- Mogłeś się ogolić, wyglądasz jak łupignat z rynsztoka, powiedział Milcar przeżuwając liście leczacego ziela. W jego żartobliwim tonie pojawiła sie nutka ulgi, zioło zaczęło działać i świeże rany doznały ukojenia.
- Nie przywykłem do ostrza przy szyi, jeszcze by się golibrodzie omskło, dziw że nie słyszałeś o takich opowieściach. Odpowiedział bard zwijajac pozostałe listki w nowy skrawek lnianej tkaniny. Następnie schował zioło w kieszeń za klapą świeżego szlacheckiego ubrania, - a tu też mam wycyganione fiolki z Gramskiej Świątyni. Powinny pomóc.

Do garderoby wszedł Surelion, majestat przeplatał się z świeżością i błyskiem w oku. Dla Eszara i Milcara było to coś nowego, czuli że pływają w luksusie, skórzane wygodne buty, pas z miejscem na broń, wygodny kaftan i dystyngowane spodnie okalały ich ciała. Tkaniny pachniały świeżością jakiej mało mogli doświadczyć typowi Ostrogarczycy.

- Bravisimoo! Rzekł z impetem bolibroda i krawiec zarazem. Ukłonił sie zostawiając trójkę Surelian samych w garderobie z wielkim lustrem. Długo sie przyglądali, bard skusił sie na użycie specjalnego oleju i zaczał układac brodę w równy zarost.

Broń, kaftany i lekkie pancerze nie nadawały się do założenia na takie odzienie. Uważali, że nawet jakakolwiek ingrerencja zburzyłaby kunsztownie dopieszczoną prezencje.

- Teraz jak jesteśmy sami chce wam jeszcze coś przekazać. Powiedział Surelion.
Z praktycznych indormacji: Zjedliście niewielki poczęstunek. Jesteście lekko głodni. Złapaliście oddech regenerujecie 2 ŻYW, 1/2 Obuch przechodzi na stłuczenia, leczycie 1/2 posiadanych Stłuczeń.

Milcar leczysz 80 ŻYW Zielem, zostanie ci paskudna blizna. Bard przekazuje Ci dwie fiolki święconki ze światyni.

W tych ciuchac, perfunach otrzymujecie +50PR, idealnie do wykorzystania na balu. Nowe wysokiej jakości ubrania nie nadają się do połączenia z pancerzem. Decydujcie co na siebie ubieracie.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 01 sierpnia 2018, 16:41

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

- Wyglądamy wreszcie jak przystało na kulturalnych ludzi. Choć strach tak na ulice wychodzić bez należnej ochrony, ani chybi zarżnęliby nas i zerżnęli, albo w odwrotnej kolejności. - paplał swym zwyczajem bard, jednocześnie woskując brodę, by doprowadzić niesforne kłaki do ładu. - Nie garb się Milcarrze - tymczasem sam wyprostowawszy się uczuł ostry ból niezagojonych ran, wykrzywił usta w niesmaku i syknął. - Do stu tysięcy fałszywych nut, bylem nie pomylił dźwięku szarpiąc struny, to byłaby kompromitacja.

Ujrzawszy Mistrza rozpromienił się z uwielbienia i dumy.

- Mistrzu, Surelionie - spróbował ukłonić się na dworski sposób - Jesteśmy gotowi żyć i umrzeć za Ciebie.
Bard nie nakłada żadnej zbroi, jeśli pozwolą mu to weźmie tylko mieczyk, pasujący jakoby do pasa. Czy udało się załatwić żeby stroje były na tą samą modłę, nie muszą być identyczne?
Mandolinę naturalnie, z tego co pamiętam ośmiostrunową.
Czy mamy więcej ziół leczniczych, jeśli się nie pogubiłem to pozostało Eszarowi jeszcze 40 obrażeń.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 05 sierpnia 2018, 22:39

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

Surelion ubrany był w odświętne szaty, gotowy do dalszej drogi w kierunku swej boskiej doskonałości. Spojrzał powoli na każdego ze swych uczniów. Każdy z nich znał swe zadanie jakie ma do wykonania dzisiejszej nocy. Mistrz położył przyjaźnie rękę na ramieniu barda, który przemówił kiedy spoczął na nim wzrok nauczyciela. Było on przy prawdzie choć jej znaczenia jeszcze jej nie pojmował do końca.

-Wiem przyjacielu, wiem że jesteście gotowi. Wierni i wytrwali. Semper fidelis. Nic na świecie nie zastąpi wytrwałości. Nie zastąpi jej talent - nie ma nic powszechniejszego niż ludzie utalentowani, którzy nie odnoszą sukcesów. Nie uczyni niczego sam geniusz - leniwy geniusz to już prawie głupiec. Nie uczyni niczego też samo wykształcenie - świat jest pełen ludzi wykształconych, o których bogowie wymazali pamięć. Wytrwałość i determinacja są wszechmocne, niemal jak wiedza tajemna.

Odpowiedziała mu cisza.

- Wiem, że się lękacie. Niektórzy z was nie znają niczego więcej nad ciało doczesne a el w każdym z was jest moc, która bezwiednie pcha w kierunku odkrycia szerszej prawdy. Dzisiejszy wieczór to krok na przód lub pułapka zastawiona przez bogów, czas pokaże za którym z bogów opowiedział się dzisiaj los. Kiedy nadejdzie czas opuścimy barkę mądrzejsi o wiedzę skradzioną bogom. Nie lękajcie się.
Pora ruszać dalej.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 06 sierpnia 2018, 09:54

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

Gotowi na wszystko Surelici, zabrali do worka pozostały ekwipunek. Wcześniej chowając w możliwe miejsca dystygowanej odzieży mniejszą broń. - Fanty zostawimy w Świątyni będziemy obok niej przechodzić, zaplanował Elaszar. Jego szybka dedukcja zyskała abrobatę Najwyższego.

Gdy Surelion miał dotknąc klamki wyjściowych drzwi dziwny dźwięk zza jego pleców przykół jego uwagę. Dźwięk pękanego szkła. Surelici obrucili się. Wielkie lustro, w którym wcześniej się przyglądali zostało otoczone falującymi cieniami. Wyglądały jak macki pokryte smołą. Upiorna mgła wylewała się wprost zszczelin pekniętego lustra do wewnątrza pokoju. Mleczny dym sączył się po drewnianych deskach w kierunku stóp zebranych Akolitów Wiedzy i Mistrza.

Milcar i Eszar wysunali się przed Najwyższego dobywając broni, choć byli zmęczeni wydarzeniami tego dnia znalaźli jeszcze siłę do obrony Jedynego Boga. Surelion stał wytrwale, próbójąc ręką za plecami otworzyć drzwi. Jednak nie mogł odnaleźć klamki. Nagle na idealnej tafli zarysowała się rysa, która w mgnieniu oka robiła się większa i coraz bardziej rozłożysta. Zwierciadło pękło w zebranych Surelitów buchła gęsta mgła, tryskajac z szerokich szczelin lustrzanej tafli. Gęste tumany wdarły się w nozdrza utrudniając oddychanie. Szklane lustro stało się wodną taflą, zza którą widać było stojącą w smolistej ciemności jadną postać. Gęste powietrze zaczeło zmieniac barwę, ciemniało po bokach komnaty, a najaśniejszy punkt był w miejscu zwierciadła.

- Oddajcie chłopaka a nie stanie się wam krzywda. Odezwał się zimny głos, wypełniony echem jakby z zaświatów.
Znalazł was :o !!!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 07 sierpnia 2018, 16:02

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

Zmaterializowana postać w lustrze uświadomiła Surelionowi, iż jego wróg bogów, wielki demon, któremu oddawał cześć czarnoksiężnika, a którego imienia nie godziło się wypowiadać nawet w myślach nie chcąc być splugawionym, bierze udział w tym wyścigu o wiedzę i moc. Oczywistością było tez to, że Murfon Żywy wskazując balwierza wprowadził ich w pułapkę, tedy los jego oraz członków sekty jaka miała zapewne zgromadzić się na barce stał się przypieczętowany.

- Nie oddamy, ponieważ go nie mamy - powiedział spokojnie Surelion. - Ale nie jesteś mi wrogiem wspomagasz bowiem swoją magią tego który szczerze nienawidzi bogów, co pod wieloma względami jest mi korzystne, tedy powiem ci prawdę. Jeśli chcesz odzyskać chłopca o którego starają się wysłannicy bogów tedy zapytaj jego martwą matkę, prorokuję iż dane jej będzie znać jego lokalizację. Zabijając tych, których zabić możesz nie dowiesz się niczego więcej a jedynie zwiększysz liczbę swoich wrogów.
Właśnie nas zabiłem! :o
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 sierpnia 2018, 22:25

Ręka Milcarra odruchowo powędrowała ku sztyletom skrytym pod szatami. Choć nigdy nie widział niczego podobnego i przerażenie prawie odbierało władzę w członkach, to wiedział, że musi być gotów do działania. Nie wiedział czy będzie potrafił cokolwiek zrobić, bo intuicja podpowiadała, że sztylety nie niewiele się zdadzą. Dłoń przesunęła się z rękojeści sztyletu nieco głębiej na fiolkę z wodą święconą. Zabójca wysunął do połowy oręż pytając szeptem swego mistrza:

- Panie... prać?
Czekam na zielone światło od Sureliona i wtedy cisnę wodę święconą. Może zadziała. Potem w razie czego rzucam sztyletami. Wątpie żeby to cokolwiek dało, ale Milcarr jest zabójcą, a nie uczonym.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 08 sierpnia 2018, 22:10

Chyba będziem prać. Nie ma wyjścia skoro nic mądrego nie gada. Nanatar jakieś inne pomysły? Może zauroczysz go pieśnią, tak że zostanie na wieki wieków, twoim fanem?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 08 sierpnia 2018, 22:24

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

Kiedy lustro zamgliło się i zafalowało, pierwszą myślą Eszara było przekonanie, że Mistrz objawia im kolejną tajemnicę, skutkiem tego poczuł znajomy ogień we krwi i rozbłyski entuzjazmu w głowie. Szybko jednak przekonał się o swojej pomyłce, entuzjazm opadł, ale płomień rozpalający członki, był gotów, by zamienić się w ognisty sztorm.

Jeszcze niedawno zmiękłyby mu kolana, groźbą złowrogiej przesyconej magią istoty, lecz glina z której go ulepiono znacznie ostatnio stwardniała. Choć czuł strach jak każdy normalny człek, ten zamiast go obezwładniać, stymulował do działania. Z uwagą wysłuchał zrównoważoną odpowiedź Sureliona, nie uszła jego uwagi również gotowość Milcarra do zdawało się nierównej walki. Wiedziony naukami, że każda sytuacja jest kolejnym przystankiem na drodze do tajemnicy, postanowił się wtrącić gdy przebrzmiały słowa Mistrza, a adwersarz jeszcze nie zripostował.

-Jeśli można na słów kilka, wtrącić się do tej rozmowy. Pana żeśmy dziś czekali, lecz strojnego nie gniewnego. Po co straszyć się nawzajem, powinniśmy siąść do stołu, rozmawiając jak lordowie. Gość powinien wchodzić drzwiami, anonsując się, nie rozdzierać taflę lustra, zasypując odłamkami. Przyznać muszę, efektownie, w dżentelmeńskich jednak kręgach, zasługuje na naganę.
Jam jest Aszer, kompan lutni, jakim mianem mamy zwracać się do Ciebie. Kiedy to już ustalimy, siąść możemy do mediacji.
Bard spróbuje wytrzymać spojrzenie przybysza, postawi skrzynkę na podłodze i usiądzie na niej. Ujmie lutnie i cicho zagra balladę.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 sierpnia 2018, 15:32

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

Głos buchał mroźnie z tafli lustra wylewajac z kążdym słowem mroczną ciecz oblewając drewnianą podłogę ciemnością.

- Popełniasz błąd, słowa uderzyły w uszy gotowego do rzęzi Milcara. Nim ten podjął decyzję sytuację zwolnił Eszar zachowując wrodzony spokój usiadł na skrzynce ciągnąc pytaniami za język skrytą za lustrem postać.

Po chwili ciszy przerwanej pęknięciem drewnianej ramy lustra postać zdecydowała się odpowiedzieć. - Mylicie mnie z demonem. Nie jestem nim. Postać zbliżał się do tafli zwierciadła, wyraźnie zarysowując czerep. - Przez skarbnika muszę używać ukrywać się by chronić to co on chce zniszczyć. Oddajcie chłopaka, nie zmuszajcie mnie do krzywdy.

- Nie zwykłem powtarzać, jednak zrobię wyjątek. Nie mamy go, jakbyś użył oczu i wyjrzał z tej bagiennej mazi to zauważyłbyś tą prawdę.

W mętnoszarej brei, która pokrywała byłą tafle lustra postać z drugiej strony oparła się rękami o ramy lustra. Każdy jej oddech wzburzał fale. Eszar przez pewien czas myślał, że postać po drugiej stronie cieczy wącha, jego kreatywne dywagacje przerwał nagły zryw gościa, aż poderwał się na nogi. Postać uderzyła w ramę po swojej stronie i zmniejszyła się tylko na moment by ponownie walnąć w tafle, huk był tak duży, z głębin mazi wylała się ciemna posoka która chlusnęła barwiąc podłogę smołą. Wraz z uderzeniem uszy Surelitów wyłapały - nie! To nie może być prawda. Czuje, że mieliście z nim styczność. Wiecie gdzie jest, wiem to, musicie uważać, chłopak nie jest świadomy tego co w nim drzemie! Jeżeli chcecie uratować chłopca i skórę spotkajmy się w Chłopskich Dokach.

- Czego chcesz od Erica demonologu. Odezwał się Eszar, widocznie zniecierpliwiony wyczynami dzisiejszego dnia. Postać roześmiała się choć dźwięk zastygł na tafli i wylał się gęstą cieczą. - Nie jestem zagrożeniem, obawiać powinniście się chłopaka, a dokładnie tego czym się stał. Lustro roztrzaskało się pękając na małe fragmenty, konstrukcja utrzymywana była przez sekundy wypełniająca je magią lecz nim ciecz kompletnie czarniała postać z drugiej strony wydobyła z siebie ostatnie zdanie - Murof łaknie serca.

Mroczne macki zniknęły, tak samo w mgnieniu oka wyparowała breja, pozostawiając nietkniętą podłogę i lustro. Które jak gdyby nigdy nic stało dokładnie w tym samym miejscu na solidnych czterech drewnianych nogach.
Pokaz magii zakończył się, nie było czasu na więcej wyjaśnień. Wybierając strone konfliktu nie będzie odwrotu. Idziecie zgodnie z planem, czy spotkacie się z nieczekiwanym gościem?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 sierpnia 2018, 16:15

Doki Chłopskiego Krocza, 32 orakt - ran wieczór

- Jak dalej będziesz się tak guzdrał to rzucę Cię tam gdzie Krabowisko! Warknął zły jak zbudzony zimą niedźwiedź Ketras do chłopaka. Nie lubił opuszczać mistrza ale Najwyższy miałplan i do najważniejszego punkty wyznaczył właśnie jego. Dzięki temu mag dumnie ciągnął za sobą niesfornego chłopaka.

- czy ja musze mieć takie łachmany na sobie? Ten worek śmierdzi rybami! Mruczał pod nosem panicz Eszar. Starając się wyrwać z mocnego uścisku olfa. - Ten worek to twoja jedyna tarcza przed tymi co cię chcieli wypatroszyć głupcze! Czarodziejowi puszczały nerwy jednak był nad wyraz opanowany gdy w grę wchodziło słowa Sureliona.

Kilkanaście kroków dalej stanęli przy winklu starych czynszówek. Gdzie składowano szczątki ryb i śmieci. Smród był sprzymierzeńcem Ketrasa, w takim zapachu jedynymi nieproszonymi gośćmi mogły być bezdomne kundle i szczury. Idealne miejsce dla niepostrzeżonego przejścia. - Łódź stoi dokładnie tam gdzie mówił Eco, odezwał się Rolph. Skrywając się tuż za plecami maga. Olf, zapomniał o swoim druhu, zagryzł zęby gdyż zwykle obcował z innymi kompanami, a w takich sytuacjach wolał wziąć sprawy tylko w swoje ręce. - Tak dokładnie, idź tam zatem i sprawdź czy nie czyha gdzie jakiś zabijaka.

Rolph, oddalił się zwolna przemierzając doki, które skąpane zostały w wieczornych cieniach. Gdy strażnik świątynny usiadł na drewnianej bali Ketras wiedział, że są bezpieczni. Złapał chłopaka i wsunął go pod ramie, zdziwił się gdy poczuł jego dłoń na swojej. - przytul mnie, jestem przerażony.

Wraz z dotykiem skóry malca Ketras doznał przerażającej wizji. Uciekał na czworaka, warcząc na goniące go niebezpieczeństwo, przemykał pośród ostrych skał. Był w jaskini którą dobrze znał, ale w tym przerażeniu błąkał się jak w labiryncie. W ciemności mignęło światło, wyjście, wybawienie. Czuł żal i gniew, czuł że kogoś stracił, jednak pierwotny instynkt kazał mu ciekać. Był świadomy czyjąś obecność, oprawców którzy pozbawił go domu, bezpieczeństwa. Rzucił się z każdych sił w nogach do ucieczki, jednak gdy postawił krok poczuł mocne uderzenie. Oczy przysłoniła pogłębiająca się ciemność. Widział nad sobą postać z wyciągniętym ostrzem. Górującym jak myśliwy nad zaszczutą ofiarą. Nim odpłynął usłyszał znajomy głos kobiety - Nie zabijaj, musi żyć, przynajmniej do czasu gdy przeniesiemy jego trzewia.

Ketras ocknął się na łodzi, gdzie razem z ralphem czeka na bijące dzwony. Przed magiem, strażnikiem i chłopcem malowało się spokojne jezioro mieniące się światłami Orkusowej metropoli.
Ketras jest przerażony wizją, która mogłaby się równać z najgorszym koszmarem!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 12 sierpnia 2018, 20:27

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

Nieproszony gość odszedł jak przyszedł, nie pozostawiając żadnego dostrzegalnego śladu, jakby był tylko iluzją. To że nie wyrządził Surelianom żadnej krzywdy dowodziło w mniemaniu barda, jego ograniczonej mocy, a nie dobrej woli. Eszar wstał ze skrzyni, w której spoczywała głowa czarodziejki, nie przerywając ballady, a wręcz przyspieszając nieznacznie tempo, przez co pieśń zmieniała się w taneczną melodię.

Popatrzył z uwagą po twarzach Mistrza i Milcarra, na których widać było jeszcze napięte mięśnie policzków i ściśnięte usta. Sam ścierał nerwowo zęby, a przypuszczał, że źrenice ma jak spodki. Z tyłu jego ciała wydobyło się bardzo mało dworskie pprrryyyt, na które nigdy by sobie świadomie nie pozwolił.

- Och przepraszam, to z nerwów - usprawiedliwiał się przywdziewając na twarz minę niewiniątka.

Podszedł do lustra jakby pierwszy raz widział takie cudo. Odłożywszy lutnię gładził ramę, szukając szczelin, runów, nierówności. Zaglądnął od tyłu, tak jakby spodziewał się kogoś tam zaskoczyć.

- Dziwne - zwrócił się do towarzyszy - jakby ktoś chciał nas nastraszyć, lub sprawdzał lojalność. Jeśli nawet uwierzymy w istnienie tej istoty, czymkolwiek jest, nie wierzę już żadnej ze stron. Mistrzu czy czarodziejka mówiła cos zanim.. odeszła? Może powinniśmy znaleźć jeszcze innego sojusznika, choć zdaje się, że czas ucieka. Na pewno powinniśmy powiadomić o całym zajściu Ketrasa.

Tknięty kolejnym przeczuciem, zaczął oglądać odzienie, które miał na sobie.
Eszar dokonuje przeszukania lustra, własnego odzienia, na koniec potrze posiadane pierścienie.
Jakie są inne sprzęty w pomieszczeniu? Czy są tam jakieś okna?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 sierpnia 2018, 11:58

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

Gdy iluzja rozpłynęła się równie szybko jak i się pojawiła, zabójca aby przykryć nieswoje uczucie jakie się pojawiło w duszy syknał tylko:

- Kurwi syn...

Nie lubił tego. Czuł że był niemal bezsilny wobec ułudy. Prawie, bo fiolka ze święconą wodą chyba dostatecznie wyprowadziła skrytą w lustrze postać z równowagi. Wiedział jednak, że powinien będzie zgłębić w przyszłosci arkana magii, aby móc chronić mistrza nie tylko przed fizycznymi, ale też magicznymi zagrożeniami.

- Albo ten cały liczymiedziak Mrufon nas wystawił... albo zbyt łatwo nas wyśledzić. - stwierdził sucho. Szybko doszedł do wniosku, że poborca musiał komuś coś powiedzieć. Na szczęście Mrufon był problemem, który można było rozwiązać za pomocą sztyleta.

- Nie martwmy się o Ketrasa. Skoro iluzja objawiła się nam tutaj, to nie wie gdzie jest chłopak. Wiedziała tylko pewnie od Mrufona, że tu będziemy. W innym razie zjawa nie pojawiłaby się tu tylko od razu przejęła chłopaka bez zbędnych szopek z lustrami.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 13 sierpnia 2018, 15:16

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

- Chłopskie Doki, tam będzie wiadomość dla ciebie zostawiona gdzie przebywa chłopiec, szykuj godną nagrodę dla mego posłańca. - powtórzył Surelion dobijając targu, jeszcze nim lustro rozpadło się zupełnie.

Przez chwilę stał bez ruchu zastanawiając się w swym boskim duchu nad tym co rzec uczniom by ich śmiertelne umysły zrozumiały prawdę wobec jakiej stali.

- Wypełniło się... Błogosławiony ten, który jest świadom swej niepełnej niewiedzy i przychodzi do boga z pytaniami na które może odpowiedzieć jedynie bóstwo wiedzy tajemnej i sekretnej. Ja jestem Drogą Prawdziwą Do Wiedzy Skrytej. A wy jak zapowiedziano w świętych pismach, które dopiero mają zostać stworzone, jesteście świadkami tego iż nawet silni magią zegną swe karki i złamią dumę by napić się z Kielicha Wiedzy. Dostanie on wiedzę, gdzie znajduje się chłopiec, albowiem szuka wiedzy, czyli mnie, a zatem odnalazł prawdę.

Powiedział Mistrz a oczy błyszczały mu wiedzą i natchnieniem.

- Nie będziemy jednak wchodzili pomiędzy konflikt o to kto odstanie chłopca i jego serce. Nie nasza to rzecz być po stronie światła, czy ciemności. Stoimy pomiędzy siłami dobra i zła i ponad ludzką moralność. Wchodzimy z nimi w interakcje jedynie wtedy kiedy można przez to rozwinąć swoje jestestwo. Naszym celem jest tedy doprowadzić by obie strony tego konfliktu spotkały się w jednym miejscu i w jednym czasie. Niech uwolnią moce, które pojmiemy umysłem kiedy tylko zostaną wyzwolone przez obu głupców.
Zamierzam napisać kartkę z informacją, do demonologa, że chłopiec będzie wieczorem na barce Skarbnika na jeziorze. Niech się ścierają te obie siły bez nas. Wyśle umyślnego chłopaka (np. elfa Patyka) by przekazał tą wiedzę.
Do doków chyba nie warto puszczać do Ketrasa infa, bo mogą pójść śladem. Może na to liczą.
Oprócz tego damy znać strażnikowi Eco, że będzie złamanie praw na jeziorze niech organizuje strażników. Jak się uda to zapunktuje a my wplączemy jeszcze jedną siłę w te przepychanki.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 14 sierpnia 2018, 22:28

Pracownia krawiecka, 32 orakt - ran wieczór

Bard słuchał Mistrza gładząc opuszkami krawędź lustra, wskoczył za nie, wyjrzał z drugiej strony i dojrzał w oczach nauczyciela światło, którego spodziewał się już wcześniej, gdy lustro eksplodowało szkłem. Czytał z całego oblicza Sureliona, nie wiedząc, które słowa zostały wypowiedziane, a które czytał w postawie, grymasie, spojrzeniu. Plan się zmieniał, tajemnica rozwiązywała się.

- Kto zatem zawiadomi elfa, a kto Eco? Czy wobec tego zgodnie z planem podążamy na barkę? - zawiesił nieśmiało w powietrzu - Czy pani Astrid ma zatem szansę? - mówiąc to pocierał pierścień, o którym Ketras rzekł, że jest magiczny, szukając w refleksach na kosztowności słowa klucza.

Wielka feta, na którą się przygotowywał, zaczęła się zmieniać w niebezpieczną konfrontację czterech sił.

- Prawdę mówicie, że niedobrze teraz olfa wskazywać, ale martwię się o niego. Co jeśli istota z lustra słusznie ostrzegała?
Eszar chciałby dokończyć przeszukanie, nawet na szybko. Jako ochotnik wypełni każdą misję. Rozumiem, że i tak idziemy na barkę i to z głową czarodziejki.

ODPOWIEDZ