Stuha nie wiedział, jak długo trwała zabawa, nie zdawał sobie bowiem sprawy z umykającego czasu, zajęty ogólnie pojętnym świętownaiem i spółkowaniem z dziwną, acz równie cudowną istotą. Gdy skończył, padł na ziemię obok niej wyczerpany przytulając jednocześnie partnerkę przednią łapką i tak zasnął. A sny jego były błogie i przyjemne.
W pewnym momencie zaś poczuł, jak coś, czego nie był w stanie opisać, kazało mu otworzyć oczy. Amasis otworzył powoli oczy widząc jednocześnie mocno zmieniony krajobraz. Obok niego obudziła była Nętka - równie świadoma jak zwiadowca. Rozejrzał się jednak najpierw wokół - urok całego miejsca zniknął, pozostała zaś upiorna wręcz aura miejsca. I ciała wszystkich towarzyszy leżące bezwładnie na ziemi.
A więc astral, pomyślał do siebie. Jednak nie był stanie ujrzeć nikogo z pozostałych. Może to przez mgłę w oddali, może przez cienie, nie był pewien. Wdrapał się szybko na najbliższe drzewo i przez chwilę próbował ją przejrzeć bądź usłyszeć jakiekolwiek dźwięki w oddali. Dziwiła go natomiast myśl, że mieliby wszyscy gdzieś pójść bez nich. Nic to, trzeba ich odszukać dodał we własnym umyśle, po czym zwrócił się do wiedźmy:
- Ale nas leśne duchy zwiodły, nie ma co. Widziałaś pozostałych? Musimy ich szybko odnaleźć. Co z Twoim nietoperzem?
[/center]
[/center]