PBF - In thy blood - techniczny
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
To ile ja tam mam tych punktów w końcu ? 7 ?
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przesunąłem bieg akcji do rezydencji Malaparte, gdzie Abdel, Angeline, Leon i Guido podejmowani są przez sekretarza stanu Bergamo (Nathan czeka w holu, nie został zaproszony do stołu). Leniwa rozmowa toczy się leniwym tokiem, natomiast ja chciałem na szybko zwrócić Waszą uwagę na jeden detal, który teoretycznie miał nieco bardziej ożywić Wasze postacie - otóż zostaliście poinformowani w pałacu Lombardich, że Altair Benesato zmarł. Dokładnie tak to ujęto: zmarł bądź dokonał żywota. Stąd Wasze przemyślenia i wstępne analizy (przede wszystkim ta dokonana przez Bartheza) opierały się na założeniu, że była to śmierć z przyczyn naturalnych.
Ale Guido Dumas przyniósł Wam w epilogu scenki wiadomość, która bardzo zmienia postać rzeczy. Guido stwierdził, że Altair został zamordowany! (skąd to wie, to inna rzecz, jako gracze wiemy, że od Gianniego). Śmierć naturalna postaci takiego kalibru, a mord na niej to dwie zupełnie zmieniające sprawę rzeczy. Zdziwiłem się, że tylko Suriel (w dodatku jakby od niechcenia) skomentował ten bardzo istotny detal, ale może po prostu nie zdążyliście jeszcze więcej napisać. Tak więc powtórzę dla podkreślenia powagi sytuacji - jeśli rewelacje Dumasa są faktycznie prawdziwe i Neognostyk z Lucatore został zamordowany, najważniejszym pytaniem w regionie staje się nie to, kto obejmie po nim schedę, tylko kto to uczynił i jaką poniesie odpowiedzialność!
Ale Guido Dumas przyniósł Wam w epilogu scenki wiadomość, która bardzo zmienia postać rzeczy. Guido stwierdził, że Altair został zamordowany! (skąd to wie, to inna rzecz, jako gracze wiemy, że od Gianniego). Śmierć naturalna postaci takiego kalibru, a mord na niej to dwie zupełnie zmieniające sprawę rzeczy. Zdziwiłem się, że tylko Suriel (w dodatku jakby od niechcenia) skomentował ten bardzo istotny detal, ale może po prostu nie zdążyliście jeszcze więcej napisać. Tak więc powtórzę dla podkreślenia powagi sytuacji - jeśli rewelacje Dumasa są faktycznie prawdziwe i Neognostyk z Lucatore został zamordowany, najważniejszym pytaniem w regionie staje się nie to, kto obejmie po nim schedę, tylko kto to uczynił i jaką poniesie odpowiedzialność!
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Moja postać już wcześniej się zastanawiała czy zmarł w sposób naturalny bo "tacy raczej na grypę nie umierają" 
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Taka wiedza jest nader niebezpieczna i należny uważać co się na ten temat mówi. Dlatego też, więcej się dzieje w umyśle dziedzica niż jest wypowiedziane przez jego osobę. Co jest prawdą a co kłamstwem, trudno jeszcze powiedzieć, w tą grę grają siły znaczne i należy na nie uważać bardzo. A gdzie są takie siły zaangażowane tam ściany mają uszy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
Nanatar postawił przede mną wyzwanie, któremu jako Guido chciałbym sprostać.
Jako Fixer - oj sorki - skarbnik
, kuzyn powinien wiedzieć to i owo, oraz móc przy tej okazji zręcznie manewrować wiedzą i niewiedzą.
Ale ja, jako laik w tym świecie, mogę się zdać wyłącznie na MG C:V
Jako Fixer - oj sorki - skarbnik
Ale ja, jako laik w tym świecie, mogę się zdać wyłącznie na MG C:V
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
[center]
[/center]
Jehammedanie to bardzo stary kult, którego wierzenia opierają się na mieszance religii Bliskiego Wschodu z dominującą nuta islamu. Jehammed - Ostatni Prorok - nauczał jeszcze przed Eshatonem kładąc podwaliny pod kongregację, która potem wspólnymi siłami przetrwała wyzwania wieloletniego zaćmienia i utrzymała się przy życiu tam, gdzie pomniejsze społeczności i idee uległy całkowitej moralnej erozji. Teraz jehammedanie występują w całej Europie, ich główne siedziby to Bucharest, Osman (dawny Berlin) oraz hiszpańska Kastylia.
Generalnie są pokojowo nastawieni, bardzo pracowici, bardzo związani z rodziną, ale w razie zagrożenia potrafią walczyć o swoje. Apokaliptyczny chrzest ognia przeszli ponad sto lat temu, kiedy na Nizinach Adriatyckich zostali zaatakowani przez anabaptystów zamierzających walczyć o żyzne ziemie. Obecnie nie żyją w najlepszych relacjach z Neolibijczykami, którzy w Hybtryspanii próbują zniewolić tamtejszych jehammedan uznając ich za sojuszników Spaniardów. Również na wschodzie mają kłopoty, bo naciskani od strony Bałkanów przez czarnych, wpadli w sidła niekorzystnego sojuszu z wojewodnikiem Sofii, który trzyma ich teraz za gardła. Ci, którzy mieszkają w mniej zapalnych częściach Europy, na przykład w Tulonie, Perpignanie czy Genui, wiodą dostatnie życie w licznych rodzinach, które zasłynęły z surowości obyczajów moralnych. Model społeczny to bezwzględny patriarchat.
Jehammedanie często określają się często mianem dzieci Pasterza, anabaptystów określając mianem dzieci Rybaka. Mają pewne szokujące dla ludzi z zewnątrz obyczaje, na przykład wybrani synowie są od dzieciństwa wychowywani na wojowników, którym pisana jest jedynie męczeńska śmierć.
[center]
[/center]
[/center]Jehammedanie to bardzo stary kult, którego wierzenia opierają się na mieszance religii Bliskiego Wschodu z dominującą nuta islamu. Jehammed - Ostatni Prorok - nauczał jeszcze przed Eshatonem kładąc podwaliny pod kongregację, która potem wspólnymi siłami przetrwała wyzwania wieloletniego zaćmienia i utrzymała się przy życiu tam, gdzie pomniejsze społeczności i idee uległy całkowitej moralnej erozji. Teraz jehammedanie występują w całej Europie, ich główne siedziby to Bucharest, Osman (dawny Berlin) oraz hiszpańska Kastylia.
Generalnie są pokojowo nastawieni, bardzo pracowici, bardzo związani z rodziną, ale w razie zagrożenia potrafią walczyć o swoje. Apokaliptyczny chrzest ognia przeszli ponad sto lat temu, kiedy na Nizinach Adriatyckich zostali zaatakowani przez anabaptystów zamierzających walczyć o żyzne ziemie. Obecnie nie żyją w najlepszych relacjach z Neolibijczykami, którzy w Hybtryspanii próbują zniewolić tamtejszych jehammedan uznając ich za sojuszników Spaniardów. Również na wschodzie mają kłopoty, bo naciskani od strony Bałkanów przez czarnych, wpadli w sidła niekorzystnego sojuszu z wojewodnikiem Sofii, który trzyma ich teraz za gardła. Ci, którzy mieszkają w mniej zapalnych częściach Europy, na przykład w Tulonie, Perpignanie czy Genui, wiodą dostatnie życie w licznych rodzinach, które zasłynęły z surowości obyczajów moralnych. Model społeczny to bezwzględny patriarchat.
Jehammedanie często określają się często mianem dzieci Pasterza, anabaptystów określając mianem dzieci Rybaka. Mają pewne szokujące dla ludzi z zewnątrz obyczaje, na przykład wybrani synowie są od dzieciństwa wychowywani na wojowników, którym pisana jest jedynie męczeńska śmierć.
[center]
[/center]-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Koledzy, prolog w "Krwi" dobiega powoli końca, lada moment zaczniemy oryginalny scenariusz. Pozostały nam jeszcze jakieś trzy scenki do rozegrania - spotkanie Bartheza ze strażnikami Wilka, uroczyste podpisanie listu intencyjnego oraz opis opuszczenia Bergamo przez delegację. W scenkach tych nie przewiduję zbyt wiele miejsca na interakcję z otoczeniem (poza spotkaniem Bartheza, gdzie 8ART zapewne będzie miał sporo pytań).
Po dotarciu do Lucatore rozpocznie się pełnowymiarowy scenariusz, nie zaś dotychczasowy ciąg luźno ze sobą scalonych scenek. Idea takiego autorskiego prologu zrodziła się w mojej głowie podczas przygotowań do uruchomienia sesji, chcąc wprowadzić Was nieco w klimat świata Degenesis przed rozruchem akcji. I jestem teraz ciekawy, na ile faktycznie spodobał Wam się świat Europy AD 2595.
Sam przy okazji zdradzę, że na początku bardzo się wahałem nad ideą drużyny "highbornów". Osobiście zawsze z jakiegoś powodu unikałem takich bohaterów (sam nie wiem właściwie, dlaczego), a oryginalny scenariusz ITB przewiduje raczej niskich statusem nieboraczków. Obawiałem się chyba trochę tego, że wysoki status, dostęp do wielu dóbr i usług zakłóci balans gry, ale wcale tak się nie stało (i nie stanie, jestem już tego pewien). Co więcej, grając "highbornami" stworzyliście naprawdę świetny klimat i jednocześnie pozwoliliście wyciągnąć z opisu świata znacznie więcej niż by było możliwe w przypadku drużyny wędrownych klanytów-szczurołapów (tu ukłony zwłaszcza w kierunku Suriela).
Żałuję tylko, że Koszal tak szybko odpadł - jestem pewien, że jego specyficzna postać przydałaby sesji odrobinę plebejskiego brudu, będącego fajną odskocznią od brudów szlachty.
Sesja ta jest ewenementem również z tego powodu, że po kilku miesiącach grania wątek techniczny wciąż ma więcej postów od wątku fabularnego, co należy generalnie do rzadkości!
Po dotarciu do Lucatore rozpocznie się pełnowymiarowy scenariusz, nie zaś dotychczasowy ciąg luźno ze sobą scalonych scenek. Idea takiego autorskiego prologu zrodziła się w mojej głowie podczas przygotowań do uruchomienia sesji, chcąc wprowadzić Was nieco w klimat świata Degenesis przed rozruchem akcji. I jestem teraz ciekawy, na ile faktycznie spodobał Wam się świat Europy AD 2595.
Sam przy okazji zdradzę, że na początku bardzo się wahałem nad ideą drużyny "highbornów". Osobiście zawsze z jakiegoś powodu unikałem takich bohaterów (sam nie wiem właściwie, dlaczego), a oryginalny scenariusz ITB przewiduje raczej niskich statusem nieboraczków. Obawiałem się chyba trochę tego, że wysoki status, dostęp do wielu dóbr i usług zakłóci balans gry, ale wcale tak się nie stało (i nie stanie, jestem już tego pewien). Co więcej, grając "highbornami" stworzyliście naprawdę świetny klimat i jednocześnie pozwoliliście wyciągnąć z opisu świata znacznie więcej niż by było możliwe w przypadku drużyny wędrownych klanytów-szczurołapów (tu ukłony zwłaszcza w kierunku Suriela).
Żałuję tylko, że Koszal tak szybko odpadł - jestem pewien, że jego specyficzna postać przydałaby sesji odrobinę plebejskiego brudu, będącego fajną odskocznią od brudów szlachty.
Sesja ta jest ewenementem również z tego powodu, że po kilku miesiącach grania wątek techniczny wciąż ma więcej postów od wątku fabularnego, co należy generalnie do rzadkości!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nie, przy rozmowie kuzynostwa z udziałem szefa ochrony Dumasa nie było, ale możesz skrobnąć scenkę, w której skarbnik omawia na dziedzińcu rezydencji z Barthezem swoje propozycje redukcji składu delegacji. Tylko jeśli faktycznie chcesz pisać, to proponuję się troszkę sprężyć, bo do 24 h będzie nowa fabularka opisująca podróż do Lucatore!