PBF - Modre Dziedzictwo

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 14 listopada 2018, 17:47

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Nętka pomogła babci i już po krótkiej chwili miski i lśniący miedzią garniec, wyczyszczone były do połysku. Przez ten czas zniknęły myśli nieprzyjemne o znojach i trudach ich ostatniej podróży, o ciemności, która nieustępliwie podążała każdym ich krokiem byle wydrzeć cudowny kryształ, jedyne dziedzictwo pozostałe po ich przodkach, po ich rodzinach i całym Modrym Kamie w swej okazałości. Raz co raz młoda wiedźma popatrywała ciekawym wzrokiem na magiczne otoczenie domku na kurzej stopce. Zauważyła bowiem, iż miejsce zawieszone jest poniekąd między dwoma światami, łącząc rzeczywistość ducha z planem materii. Wiedźmie wejrzenie pozwalało dostrzec liczne istoty duchowe, przemykające chyłkiem między smukłymi pniami drzew, bądź pyszniące się mnogością cudnych kształtów i barw na rozpostartych w słońcu gałęziach. Mimo przemożnej chęci zadawania pytań o okoliczne duchy, a i zasady rządzące ich światem, czarownica skupiła się znów na pomocy opiekunce Brodatej Puszczy, wiedząc, że na wszystko przyjdzie właściwy temu czas, a i, że Bór sam ma swe tajemnice, które należy uszanować.

Nie widziała ile czasu minęło, lecz niebawem babcinka poprosiła ją pogodnymi słowy o jeszcze jedną pomoc. Ruszyła więc za kobieciną w gąszcz, dróżką wiodącą do strumienia skąd woda miała ich wszystkich napoić. Gdy jednak były u brzegu, a Nętka chciała nabrać cebrzyk pełen wody, babcinka zagadnęła ją, odsłaniając tajemnice nieznanych dotąd umiejętności. Z zapartym tchem słuchała i obserwowała, to czego była świadkiem, otwarta na naukę płynącą od Wiedzącej.

- To, czegom się dowiedziała, może dać nam wspomogę w przeprawie. Jeno nie wiadomo kiedy zajdzie ducha choroby odgonić z ciała swego druha, bądź z czym stoczyć walkę. Dziękuję wam babciu po raz wtóry za gościnę, co ofiarowaliście, a spoczynek, gdy każde z nas tak niedawno ze swej ziemi wyrwane.

Otrzymawszy lekcję i nabrawszy dostatek wody, Nętka wróciła za Duchem Lassu, Babcią zwanym, na magiczną polanę. Wtedy też Kallan zerwał się na równe nogi, szybko odbierając ciężkie wodą cebrzyki i niecierpliwe zadając pytanie.

- Wybaczcie babciu jeślim nazbyt wypytywać będziemy, jeno młodziśmy i praw tego boru dokładnie nie znamy. Czyż możesz udzielić nam jakiś wskazówki w dalszej podróży, jak postępować, aby duchów w żaden sposób nie urazić? Mię babcia Jazna uczyła, lecz niewszystek zdołała przekazać.
Nętka prosi jeszcze Babcię o ewentualną poradę dla nas, w sprawie postępowania zgodnie z prawami Brodatej Puszczy i jej mieszkańców.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 15 listopada 2018, 21:38

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Spoiler!
O rety, rety! - wydziwiał kot, rozglądając się dookoła. Cała polanka bowiem i chatka, i kocioł, ba, nawet koza wyglądała tak samo w Królestwie Materii, jak i w Świecie Snów. Choć tu po prawdzie więcej włóczyło się duchów wszelakich, dziwnymi kształty obdarzonych przez Sillah. Stuha przez chwilę więc gonił jakoweś dziwaczne, kosmate ćmy. Umknęły mu jednak, lawirując z łatwością między pióropuszami modrych paproci. Począł się więc rozglądać za kolejnym celem, gdy nagle usłyszał taką oto gadkę:

- A ty tu czego szukasz, wścibski-ogoniasty?

Odwrócił się wartko, czująć, czyjś dech na grzbiecie i spojrzał w rozjarzone, ogniste ślepia kozła. I rzecz dziwna, bowiem na chwilę zapomniał języka w gębie, czując, jak jeży mu się ogon. Kozioł bowiem nie był już zwykłym kozłem, jeno jakimś demonicznym stworem, o rozjarzonych ślepiach i rogach wielgachnych, kiejby konary wierzbuka!

[center]Obrazek[/center]
Nim starowinka jęła odpowiadać na pytania młodzieży, pierwej znów do stołu nakryła. Za czym przyniosła placków i miodu, marmolady z jagód i malin, tudzież i słodkich kłaczy. Ledwo więc zmrok zapadł, już wszyscy zasiedli do wieczerzy. A choć jedzenie to proste było, zdało im się lepsze, niźli na dworze jakiego możnego pana. Zaś gdy ciemność nocy polanę objęła, Vagar znów dorzucił drew do ognia.

- Dobrześ zgadł - odrzekła w końcu baba, najwyraźniej odpowiadając na pytanie Kallana. - Grzyby w czarcim kręgu dyć dają widzenie owe. Szkoda tedy jeno, iże wszyćkie skończyły w zupie - zachichotała skrzypliwie i puściła guślarzowi oko.

- A co do ciebie, młodko - rzekła, przenosząc spojrzenie na Nętkę - Toć widać dobrze cię babka wychowali. Wżdy kto pyta, nie błądzi. A nawet kiej pobłądzi, cało wyjdzie z opałów wielu. Wszak jeślibym rzec ci miała, co się w puszcze godzi, gadaliby my tu do świtania. Zresztą radzić sobie jakoś jak dotąd radziliście, więc coś tam pewnikiem wiecie. Ot, duchy są jak ludzie. Szanuj je, bądź grzeczny dla nich, a tym samym się odwdzięczą. A kiej kto do lasu wchodzi jak na swoje, drzewa niszczy, zwierzynę krzywdzi i uroczysk nie szanuje - tedy go pewnikiem krzywda spotka i czarty ciałem swym utuczy.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 listopada 2018, 17:39

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Słowa demona sprawiły, że zlizujący z palców miód Vilena nagle sobie o czymś przypomniał. Wycierając lepkie dłonie w nogawice spodni odwrócił się ku gospodyni wpatrując się w jej pomarszczone oblicze z nieudawanym szacunkiem.

- Zacna leśna babo, zechciej w swej mądrości odpowiedzieć na pytanie, które trapiło swego czasu moich znajomków - powiedział guślarz łżąc niczym pies, pytanie bowiem trapiło tylko i wyłącznie jego samego - Ja się na tym nie wyznawam, prosty ze mnie wodny ludź, a nadto Puszczę zdarzało mi się dotąd jeno łukiem mijać. Ale one znajomki moje mnogo mieli zadziwienia dla tych praw, które w Brodatej Puszczy o wszystkim przesądzają. Jak to tu jest z tym krzywdzeniem zwierząt i roślin? Słyszałem, że drzewo, z którego korę się odedrze tako cierpi, jeno nie wrzeszczy. To jest to zbrodnia w twej kniei, zacna babo? Albo zwierzaki, co z nimi? Żyją tutaj stwory jakie, co się żywią mięsem? Wilki, orły, rosomaki i łasice? Drapieżne stwory, znaczy się. Lza im polowac dla zaspokojenia głosu czy też Puszcza w odwecie drze z nich futra i pierze?

Nie bacząc na to, że rzuca coraz więcej pytań, przejęty możnością rozmowy z tak niezwykłą istotą Kallan parł naprzód z werwą bobra widzącego kępę świeżej leszczyny.

- A jeśli zwierzęta podług praw natury się zjadają, pająk muchę, ryba chrząszcza, kuna myszę, to rozumne stwory mogą głód mięsem zaspokoić abo nie mogą? Abo takie stwory, co jeno połowicznie rozumne są, a czasami zwierz nieposkromiony z nich wyłazi, dla przykładu może jakie felidae? Jeno nie ten nasz, ten jest ogromnie urozumniony i nad wyraz spokojny.
Liczę na całonocną dysputę natury filozoficznej (wszak patronat pierwiastka Ducha zobowiązuje).
Ostatnio zmieniony 17 listopada 2018, 19:46 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 20 listopada 2018, 14:06

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Starowinka spojrzała na Kallana srogo, choć w oczach jej igrały ogniki rozbawienia:

- A czemu ty, synku, we łbie sobie bajesz, iże prawa co dotyczą ciebie, też innych dotyczyć mają? - zapytała srogo, najwyraźniej doskonale odgadując co naprawdę trapi guślarza.

Złagodniała też zresztą po chwili, widząc, iż pod jej spojrzeniem oczy Vilena znacznie pociemniały do lęku, choć na twarzy jego, wzorem innych z jego ludu, nie drgnął żaden mięsień. Wszak serce w młodzieńcu zadrżało, gdy oczy leśnego demona wpiły się w niego, przeszywając duszę i odgadując najskrytsze, zdałoby się, myśli. Odetchnął tedy niezauważalnie z ulgą, gdy Baba Jaga ponownie uśmiechnęła się, łagodniejąc wyraźnie:

[center]Obrazek[/center]
- Prawo puszczy proste jest. Kto poluje i krew przelewa, ten sam pożarty zostanie. Wiedzą o tym tedy duchy natury i zwierząt. Wilk pożera sarnę, po czym sam zostaje zabity, przez młodszych ze stada, a ścierwem jego pożywią się kruki i robactwo ziemskie. Tak to jest - tu życie karmi się śmiercią, a śmierć rodzi je ponownie. Wy wszak nie pochodzicie z lasu. Wędrowcami jeno jesteście, przechodzącymi przez Zielone Królestwo. Czemu więc zda ci się, że moglibyśta tu krzywdę jaką zwierzętom czynić, a wżdy i chojory wiekowe ranić? Nic ze sobą dla nas nie przynosicie, a wszak otrzymujecie wiele. Drzewa wam schronienie chętnie dają, wiele roślin owoców i słodkich kłączy wam użycza, krzyk sójki i kraski ostrzega was przed wrogiem... Pomyślałeś nad tym, synku? Czy tylko wzorem koboldów i ludzi myślisz, że coś ci się tutej należy, a tego co już dostajesz, nie dostrzegasz?

Szmaragdowy płomień ponownie zatlił się w oczach starej czarownicy i Kallan miał wrażenie, że ostatnie pytanie zapadło w jego serce głęboko, odbijając się echem w najgłębszych zakamarkach duszy. Zaiste, szczęśliwy był tera, iż z Wodnego Ludu pochodzi, nie spiekł bowiem raka ze wstydu, lecz zachował godny spokój. Wszak czuł, jak gdziesik w środku kąsać go począł mały czerw wstydu. Baba Jaga bowiem słusznie rzekła - jak mógł wcześniej zakładać, że im, włóczęgom bez ojczyzny, należy się coś od niej? I jak mógł nie dostrzec tego, że las oferował im tak wiele? Wszak jako guślarz wiedział przecie, że każde drzewo, każde zioło, ba każda trawka najmniejsza ma ducha, któren widzi i czuje. Zwierzęta takoż przecie miały swoje myśli i marzenia, choćby proste. A wiedział o tym bo z nimi rozprawiać mógł, dzięki sztuce swej czarodziejskiej. Patrząc więc teraz w te oczy prastare, łagodne mądrością i groźne zielenią, jako boru głębiny, zasromotał się okrutnie, że o tym wszyćkim przepomniał był.
Kallanowi robi się nieco wstyd, pod badawczym spojrzeniem Baby Jagi.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 listopada 2018, 16:25

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Ogromnie zawstydzony wyrzutem ukrytym w słowach leśnego demona, Kallan jął się bawić zdjętym z pasa kozikiem strugając nim wiórki ze złapanej naprędce gałązki. Zaiste wielka mądrość płynęła ze słów demonicznej Baby i chociaż coś tam w jej wywodzie nie do końca Vilenę przekonywało, guślarz bynajmniej nie zamierzał wdawać się w dalszą dyskusję.

Poczuł w zamian głęboki smutek, zrodzony z przeczucia, że wie już jaki los czeka niesfornego swawolnego felidae. Leśna Baba bardzo prosto wyłożyła panujące w Brodatej Puszczy zasady, nie znające miłosierdzia wobec tych, którzy je łamali. Wilk zabijał sarnę, by stać się samemu pożywką dla kruków. Co zostało Puszczy zabrane, musiało w jej granicach zostać oddane. To zaś oznaczało, że zieloną knieję miał opuścić jeden mniej wędrowiec z Kamu.

Odrzuciwszy patyk pod nogi, Kallan zapatrzył się na Amasisa, obiecując sobie solennie w duchu, że przez resztę krótkiego żywota kota będzie dla niego wyjątkowo miły i czuły. Przez chwilę zastanawiał się nawet, czy aby nie uprzedzić czworonożnego druha o wiszącej nad jego łebkiem zagładzie, postanowił się jednak powstrzymać, by nie rzucać cienia lęku i rozpaczy na ostatnie dni życia stuhy.

Zagadką pozostawało jedynie to jak Amasis miał spłacić swój dług. Skoro pożarł żabę, w myślach Kallana natrętnie pojawiało się wyobrażenie bocianów, które kota miały na śmierć zadziobać, ale guślarz nie mógł być tego całkowicie pewien. Koniec końców Vilena zarzucił płonne rozważania i podszedł do druha łapiąc go bez ostrzeżenia w ramiona, nie bacząc na prychanie i posykiwanie zaskoczonego tym nagłym przejawem sympatii Amasisa.
Taka tam projekcja mętliku panującego w głowie Kallana...

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 26 listopada 2018, 00:52

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Nętka zamyśliła się wielce nad słowami wiedźmy mądrej i nie odzywała się przez czas pewien w ogóle. Myślała o ich podróży, o wędrówce przez bór srogi, a łagodny za dnia. Ileż duchów ich widziało? Gdy stawiali nawet najmniejszy krok one były dookoła, w drzewach, w trawie wysokiej i strumieniu. A głęboki głos wiekowej czarownicy zdał się głosem puszczy samej, która wżdy przecie widziała ich, gdy tylko weszli w jej ostoje.

- Czemu chciałbyś ranić drzewa Kallanie? Przecież to one drogę nam wskazały, pomogły... Pomnij jak ostrzegły nas przed ciemności duchami, co w nocy zaatakowały. Karmią nas w dzień, lecz ważniej - przed siłami wrogimi ochroniły.

Powiedziawszy te słowa, Nętka umilkła na trochę, zastanawiając się o cóż się można zapytać mądrej babcinki, gdy jest ku temu najwyższa i ostatnia okazja. Czuła wszak w swych kościach, że lada moment a opuszczą cienistą ostoję Puszczy Brodatej i wyjdą na teren zgoła zupełnie obcy, niepoznany. Nie chciała jednak wnikać w tematy, któreż mogą być tajemnicą znaną jedynie mieszkańcom boru.

- Babciu, wybacz, że wchodzę w waszą rozmowę z Kallanem... macie wszako rację, nic nie możem wam dać, jako straciliśmy własny dom. Chciałabym jednak, abyśta żyli w Puszczy spokojnie, a to co do niej nie należy, ni do istot ją zamieszkujących, wam nie zaszkodziło. I oby, jeśli jacy wędrowcy zajdą w wasze ostoje, niechaj ich oczy będą otwarte, niechaj ich uszy nie znają głuchoty na słowa duchów lasu, a z szacunkiem się do was odniosą.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 26 listopada 2018, 15:02

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Babinkanic na to nie odrzekła, jeno przesłała Nętce uśmiech, od której młódce zaraz się cieplej zrobiło na sercu.

- My tu gadu gadu - żachnęła się po chwili, wstając - A pora już późna. Wyśpijcie się. Jutro z rana czas wam ruszać w drogę.

Ledwo to powiedziała, a wszyscy w istocie odczuli, że dobrze by było się położyć. I choć starowinka zabroniła im wchodzić do dziwnej chaty, noc rozecie była ciepła. Ułożyli się przeto przy ognisku, grzejąc w jego złocistej aurze. Babcia dała im kilka koców, które sprawiły, że spało się wygodnie, jak doma. Jeden z nich zresztą Nętka rozpoznała. Ongiś wraz z babcią złożyła go w ofierze duchom puszczy. Uśmiechnęła się, myśląc o tamtych dniach szczęśliwych. I tak też zasnęła, a z nią wszyscy pozostali...

[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Noc minęła spokojnie. Nawet sen żaden koszmarny nie śmiał wtargnąć na czarodziejską polanę, gdzie Baba Jaga miała baczenie. Zbudzili się przeto przed słonkiem jeszcze, choć brzask przedświtu przesączał się już między omszonymi konarami, wieszcząc nadejście dnia.

- Wstawajcie chyżo! Raz-dwa! - poganiała ich leśna starowinka. - Toż w drogę czas wam ruszyć, nim słońce wstanie. Ani ja bowiem, ani ma moc magiczna, nie może was dłużej chronić przed losem, co wam pisany!

Podnieśli się przeto na to wezwanie, choć zaspani, to przeca wypoczęci i do przygód nowych gotowi.

- Upiekłam ja wam na drogę nieco chleba - ozwałą się puszczańska czarownica, wręczając Nętce koszyk z kory - Macie tam też marmelady z malin. A poza tym, kochanie - uśmiechnęła się do młodej utra - takoż pięknie wczoraj gadałaś, iże pomyślałam, że wam dam cosik jeszcze, co wam pewnikiem przyda!

- Dla ciebie przeto mam tą oto starą szmatę - rzekła, wręczając kotu zetlały kawałek materiału - A tu dla ciebie, dzielny wojowniku, ten garnek dziurawy - wepchnęła w ręce zaskoczonego Vagara wspomniane naczynie.

- Ty zaś młodzieńcze, weź tą miotłę - poleciła Kallanowi - A ty chłopcze - zwróciła się do Rodana - zaopiekuj się tym sznurkiem, co na nim pranie wieszałam.

- Wreszcie ty, dziewko - wróciła do Nętki - Weź ten wór zetlały, co to w nim szyszki do podpałki leżały.

Uśmiechnęła się szeroko i rzecz dziwna,. Wszyscy jako we śnie wzięli wymienione przedmioty, bez słowa protestu. Choć miny ich świadczyły o głębokim zdumieniu, nie takich bowiem darów spodziewali się. A Baba Jaga uśmiechnęła się ponownie i wskazała im ciemną ścianę lasu. Ledwo zaś dłoń wzniosła, zaszumiało, zaszeleściło i drzewa wiekowe jęknęły, za czym rozsunęły się, ukazując ścieżkę na wschód.

- Idźta dali tą drożyną -rzekła staruszka. - Doprowadzi was ona do łacno do gór wysokich. A niczego na niej obawiać się już nie będziecie musieli. Dla tych, co was ścigają zamknięta jednak będzie, tak, że sami się będą musieli przez zieloność przedzierać - zachichotała i klasnęła w ręce - Idźta teraz! Szybko! Nim słońce wzejdzie, pożegnać się musimy, by czary te nie utraciły mocy! Ruszajta!

Młodzi wędrowcy skłonili się tedy tylko i niczym zaklęci ruszyli wskazaną ściegną. Szli szybko, mijając wielkie pióropusze paproci i potężne pnie, mchami otulone. Szli szybko, jakoby nic innego na całym świecie się nie liczyło, jeno ten pośpiech i jeno ta droga. Aż w końcu ptak pierwszy ozwał się w listowiu, wschód słońca zwiastując. Poczuli wtedy, że opadło z nich zaklęcie obcej woli i zatrzymali się na ścieżce. Odwrócili się także, dopiero teraz zdając sobie sprawę, iż po prawdzie nawet się nie pożegnali z staruszką, która tyle im pomocy zaoferowała. W oddali przez chwilę zamajaczył cień jaki, podobny do schylonej kobieciny, machającej im ręką na pożegnanie. Zali czy była to ona istotnie, czy też zwidziało im się jeno? Tego odgadnąć nie potrafili...

[center]Obrazek[/center]
Nadal macie w rękach dary Baby Jagi. Z grubsza wyglądają na stare klamoty. Co robicie z nimi? Wyrzucacie je? Oglądacie je dokładnie? chowacie, by obejrzeć je później?
Spoiler!
Test Legend (trudny, modyfikator -10) - zdany z jednym przebiciem. Kojarzysz opowieści o zaklętych podarunkach, które ktoś dostawał od duchów lasu. Zwykle okazywały się one czymś innym, niż się wydawały. Nie pamiętasz teraz jednak więcej i nie wiesz, jak je odczarować.
Spoiler!
Test Legend (trudny, modyfikator -10) - zdany z trzema przebiciami. Pełen sukces! Przypominają ci się stare pieśni i opowieści, w których bohater otrzymywał zaklęty podarek od duchów lasu, Podarek zwykle miał formę jakiś śmieci (np zeschłych liści, starego buta etc), ale rankiem zmieniał się w coś o wiele bardziej cennego. Wielu herosów w baśniach jednak nie dowiedziało się o tym, gdyż ze złości wyrzucało go wcześniej. Wiesz, że takie wzgardzenie darem Demona Puszczy będzie dla niego obrazą. Wiesz także, że by ujrzeć prawdziwą naturę darów, które staliście, należy je wystawić na blask słońca.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 26 listopada 2018, 23:45

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri
[/center]

Zmierzchało szybko, a niebawem pozostała jedynie złota poświata ogniska wśród cieni rozległej polany. Babcia dała im wszystkim koce i, za jej słowem, Nętka niebawem rzeczywiście poczuła zmęczenie. Owinąwszy się szczelnie kocem, zasypiała wpatrzona w blask ognia. Nim zamknęła oczy, zauważyła coś znajomego w wzorach otulającego ją kocyka. Ku jej największej, niewysłowionej radości, a niepomiernemu zdziwieniu był toż ten sam koc, który ongiś ofiarowała z babcią duchom Puszczy. Uczuła nagłe ciepło w sercu i spokój, gdy ta mała chwila była jak jej dom utracony, a jakże piękny. Wdzięczna babci leśnej za pomoc i ciepłą gościnę, której udzieliła, wiedźma zagłębiła się w świat snów, a nic nie zaburzyło jej snu spokojnego.

[center]***[/center]

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri
[/center]
Przeszli niczym we śnie drogą ukazaną i dopiero uchodząc daleko od polany, czar opadł, a Nętka rozejrzała się... i wtedy zdałoby się, że widziała sylwetkę babci drogiej, co to zadbała o nich w nocy i za dnia, udzieliła gościny swej najlepszej jako puszcza, którą opuszczali. Chcąc się pożegnać, czego zrobić nie zdołała, młódka szybko pomachała dłonią, a wtedy... wtedy zauważyła zetlały wór. Worek z kiego lnu, bądź inszego materiału przesiąknięty był wyraźnie dymem ogniska. Taki niewinny i niepotrzebny... zdałoby się - gdyby nie to, iż Nętka wiedźmą była, a i wiedziała, że prawdziwie przydatne rzeczy... ba! Nawet artefakty ponoć, mogą wyglądać całkiem niepozornie. Wiedziona więc bardziej instynktem niż czymkolwiek innym, szybko ozwała się do swych przyjaciół:

- Druhy moje! Nie wyrzucajta tego co otrzymaliście! Boć co wygląda jak zbędny rupieć zza paleniska wyciągnięty, w odpowiedniej chwili okaże się przedmiotem magicznym! Możem nie uczona w takech instrumentach, jednak słyszało się od starszyzny to i owo. Póki co proponuję ruszyć dalej chyżo, gdy pogoń za nami daleka. Noż chyba... że któreś z was... - zwróciła uwagę na Kallana i Amasisa - potrafi szybko zbadać te... dary. - Na słowo "dary" czarownica zwątpiła trochę, bowiem każda z rzeczy wyglądała tak nieprzydatnie, że nawet w chałupie by zawadzała tylko. Mimo wszystko wiedźmą wiodła pewna przezorność i ufność w opiekuńcze intencje staruszki. A nawet jeśli to jeno żart, a rzeczy są li gratami... przynajmniej bedzie z czego się śmiać!

Nętka badawczo przyjrzała się więc trzymanej torbie, zastanawiając się po prawdzie, co rzeczywiście mogłaby magicznego robić...
Nętka zobaczy, czy któryś z druhów jest w stanie jakoś zbadać te przedmioty - ale tak, aby nie trwało to godzinami. Sama zachowuje przedmiot i radzi to samo zrobić i innym. Ogląda ten worek trochę, ale jeśli trzeba byłoby go badać Teorią Magii, to wiedźma woli najpierw wykorzystać czas i przejść dalej, a przy postoju dopiero sprawdzić te przedmioty.
Ostatnio zmieniony 27 listopada 2018, 02:07 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 listopada 2018, 09:51

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Vagar pierwszy raz chyba od dzieciństwa zasnął aż tak głębokim snem. Był tak zmęczony, że pewnie i nawet głośne hałasy z objęć snu by go nie wyrwały.

Po przebudzeniu był trochę na siebie zły, we śnie gardła im ktokolwiek poderżnąć by mógł, nawet owa "nibykoza" co pewnikiem jakowymś zamaskowanym magia potworem była na służbie u Baby Jagi.

Sen dobrze zrobił wojownikowi, odgłosy żyjącej puszczy, kojąco na niego działały.

Rozmyślał niepokoiły go bowiem nieco słowa Babuleńki o jakowejś odpłacie jaką trzeba uiścić, czyżby puszcza miała zabrać jednego z nich? Czy też to inny rodzaj zapłaty będzie?.

Rankiem Babuleńka ich nie tylko nie pozabijała, ale nawet obdarowała. No zbyt hojna nie była, trzeba jej przyznać, ale Vagar i tak się czuł wyróżniony. On dostał garnek, dziurawy co prawda ale to i tak lepsze niż to co Inni dostali. Obejrzał go z nieco wymuszonym zachwytem.

On tam garnka wyrzucać nie zamierzał, zwłaszcza, że słyszał słowa Nętki, iż to magiczny dar.

- Dzięki Ci Babciu za ów garnek, którym mnie obdarowałaś! Zachowam go mając w pamięci Twoją gościnę i pyszne jedzenie. Dzięki Ci i oby Puszcza rozkwitała pod Twoją opieką. My swoją pomstę mamy, i ruszać Nam czas w drogę. Dzięki Ci raz jeszcze za serce Nam okazane i pomoc wszelaką.
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2018, 06:26 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 27 listopada 2018, 13:09

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Obwąchiwanie terenu jednak było bardziej skuteczne niż myślał, sądząc po nagłej interwencji kozła w tej sprawie. Jego wypowiedź tak wystraszyła kota, że ten strosząc futro momentalnie podskoczył do góry i uciekł z powrotem w stronę chatki czując wstyd za bycie przyłapanym.

W nocy w trakcie snu znów opuścił ciało i rozejrzał się po okolicy, jednak wspominając wydarzenie z dnia postanowił się już dalej nie zapuszczać, pilnował tylko spokoju pozostałych.

Rozespany jeszcze stuha mocno się zdziwił otrzymując szmatę, jednak, co było dziwne dla niego samego, nie zareagował w żaden inny sposób. Dopiero po jakimś czasie na ścieżce zrozumiał, co właściwie się stało i gdy wszyscy się zatrzymali, rzekł:

- Szkoda, że nie zdążyliśmy się pożegnać poprawnie, choć z drugiej strony... wątpię, by wiedźmie to przeszkadzało. Swoją drogą Nętka ma rację, może i te rzeczy wyglądają na bezużyteczne, jednak proponuję je zostawić. Też słyszałem, że potrafią mieć magiczną moc i być w rzeczywistości czymś innym. - To mówiąc, począł obwąchiwać swoją szmatę, ta jednak zareagowała tylko wydzielając stęchliznę prosto w nozdrza zwiadowcy, na co zareagował lekkim prychnięciem. To z kolei rozbawiło na moment drużynę i rozluźniło nieco atmosferę.
Do MG: Czy mogę jakoś przebadać te przedmioty (jeśli tak, to robię to i opisuję, co wiem)? Jeśli nie i nikt inny nie potrafi, to włażę do czyjejś torby i wychodzę z ciała, chcąc obejrzeć je w astralu.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 29 listopada 2018, 12:25

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Rodan odpoczywał. Gdzieś w środku był pewien, że wszystko się układa w większą całość i to dodawało mu otuchy. Los im sprzyjał dopóki bogowie im sprzyjali. Lub Demony Natury... Zdał sobie sprawę, że wiedza którą posada okazuje się być ogromną przewagą w wielu sytuacjach. Szczególnie jeżeli zostajesz zmuszony do nieoczekiwanej wędrówki. Teraz także cieszył się, że wie jak się zachować. Przecież zagrał najlepiej jak potrafił. Jako bard wiedział, że można dotrzeć do serca każdej słyszącej istoty przez dźwięki. Melodia, słowa, akcenty muzyczne... One naprawdę otwierały duszę. I był w tym dobry. Udało się.

Po występie upewnił się, że posiada klejnot i oddalił się na nocleg. Zasnął szybko. Czuł całym sercem, że tej nocy będzie mógł spać spokojnie. Nim zmrużył oczy wyobraził sobie jak moc ich gospodyni, uderza magiczną siłą w ich prześladowców. Uśmiechnął się, a po chwili zasnął z przeświadczeniem, że udało mu się odegrać na przeciwnikach.

Rankiem wszystko było jasne i klarowne. Szybko pozbierał się i starał się być gotowy jak by nie mitrężyć czasu niepotrzebnie. Spakował się, a gdy otrzymał prezent, przez chwilę był zaskoczony. Ale gdy pozostali również otrzymali podarki, wtedy zrozumiał. Na słowa Nętki Rodan zaśmiał się wesoło.

- Racja Nętko! A teraz ja biegnę odczarować mój skarb! Kto biegnie za mną? - Rodan wydawał się zachowywać nad wyraz wesoło, jakby wiedział, coś, czego nie wiedzieli inni. Podskakując do góry ruszył w lewą stronę, zbaczając z ścieżki. Po przebiegnięciu kilkunastu metrów zatrzymał się nagle i kucnął. Przed nim znajdowała się mała plama promieni słonecznych, które przedziały się przez koronę drzew. Wyjął zetlały sznurek i położył go w słonecznej plamie... I wtedy przedmiot z zmienił się w świetlistą cięciwę do łuku. Bard na początku myślał, że to struna do lutni, ale gdy wziął ją do ręku szybko zrozumiał, że prezenty często nie są tym, czego się spodziewamy.

- No proszę! Babuszka wiedziała co nam będzie potrzebne, by przetrwać w naszej wędrówce - zaśmiał się radośnie.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 listopada 2018, 22:32

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień[/center]
Kallan maszerował przez zielony gąszcz niczym zaklęty, pogrążony w czarownym odrętwieniu, które wręcz nie pozwalało mu myśleć. Bezlik wrażeń, emocji, pod wielkiego zadziwienia po jeszcze większą wdzięczność, od bezbrzeżnej ciekawości po pełne respektu zatrwożenie - niezwykłe spotkanie z potężnym demonem Brodatej Puszczy wywarło na młodym guślarzu niesamowite wrażenie.

Dowodziły tego nie tylko jego skrzące się ognikami oczy, ale i zwinięte w kłęby włosy, które utworzyły na głowie Vileny kształt koźlich rogów.

Uwolniony w końcu od uroku nakazującego oddalać się od zaklętej polany, guślarz stanął w gąszczu paproci i zapatrzył się w ścieżkę wydeptaną nogami towarzyszy. I nie wiedzieć czemu poczuł ukłucie niewymownej tęsknoty w sercu.

Ściskana w ręku miotła wydała mu się wspaniałym podarunkiem, bo chociaż była stara i wysłużona, najpewniej była też jedyną miotłą Baby Jagi. Taki dar należało sobie cenić i nieważne było to, że Kallan miał ją użyć do sprzątania najpewniej dopiero w Norce Illiana. Ściskając w dłoni dar niezwykłej istoty Pieśniarz Astralu wkroczył w prześwitujące między gałęziami promienie słońca obiecując sobie solennie w duchu, że będzie ową cudowną miotłą zamiatać tylko raz w roku, dla uczczenia niezwykłej przygody.
Niechaj zgadnę, co się stanie po zetknięciu prezentu z promieniami słońca - stara miotła zniknie, a w jej miejscu pojawi się wspaniały lśniący magiczny odkurzacz?! :P

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 30 listopada 2018, 13:53

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Ledwo promienie słońca dotknęły wyświechtanej miotły, a Kallan ze zdziwieniem ujrzał, jak odpadają od niej sterane witki brzozowe, a wraz z nimi kurz i brud, którego była pełna. Trzonek wydłużył się w jego rękach i zalśnił chłodnym, lecz miękkim blaskiem macicy perłowej. I oto zdumiony Vilena trzymał w dłoniach potężny, magiczny kostur - jeden z tych, jakie dotąd widział jedynie na obrazkach przedstawiających sławnych magów. Poczuł dreszcz, gdy energia artefaktu przepłynęła przez jego żyły. Jego oczy rozszerzyły się szeroko, poznając sekrety, których nigdy wcześniej nie miał nadziei poznać.

[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
Stara miotła zmienia się w następujący artefakt:

Kostur Odmętów
Obrażenia: K6 +K4 (lód), Inc: +20, Parowanie +20, +20 PA

+2 Mi. Wody, Magazyn Mocy +4 Energii.

Zaklęcia:
- Aura Wody (St. 2) - można rzucać samemu, za własne punkty Energii, tak długo jak ma się kostur w ręku. Pozwala tworzyć zarówno aurę wody (chroni przed atakami od ognia) jak i lodu (chroni przed atakami fizycznymi i od ognia).

Przedmiotu może używać jedynie członek rasy, związanej z wodą: Vilena, Elf Żałobny lub Sa. Posiadacz nie może obrazić żywiołu Wody.
Rodan zaś w tym czasie zdjął swą starą cięciwę i postękując z wysiłku naciągnął nową. I choć zdawałaby się ona jedynie światła sumieniem, przecie trzymała mocno a pewnie, zmieniając jego stary łuk w zdałoby się cudowny oręż. Naciągnął go na próbę. Złocisty promień poddał się temu z właściwym oporem, a bard poczuł w palcach dziwne mrowienie. Zdało mu się naraz, że nie musi wcale nakładać strzały. W głębi jego umysłu pojawił się obraz innego pocisku, uczynionego ze światła. Puścił cięciwę i aż krzyknął z zaskoczenia widząc, jak istotnie z jego łuku wylata świetlisty pocisk, podobny do złocistej błyskawicy. Świetlista strzała przemknęła między potężnymi pniami, po czym zniknęła w listowiu...

[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
Sznur do prania zmienia się w artefakt zwany:

Struną Brzasku
+20 PA, +1 Siła, +5% krytyk
+2 P. Mi Elektry

- Umożliwia strzelanie strzałami ze światła (kosz jednej to 1 punkt Energii, obrażenia: k10 dla istot Ciemności, omijają pancerz fizyczny). Strzały te nie robią krzywdy innym stworzeniom.
- Nie można jej zerwać (zerwanie przy strzale krytycznym uważane jest za udany strzał).

Przedmiotu może używać jedynie elf, gryfoń lub potomek ludów: Callas lub Marven, tak długo jak długo pozostaje czysty od zakusów ciemności.
Artefakty w systemie DE:
Artefakty nie są zwyczajnymi przedmiotami magicznymi, lecz czymś na co postać nigdy nie trafia przypadkowo. Można powiedzieć, że są związane z jej losem, dlatego zwykle otrzymuje się je od potężnych duchów, zmarłych bohaterów, lub bogów. Jest to ważne wydarzenie, które zwykle silnie wpływa na przeznaczenie postaci. Dlatego też zgubienie artefaktu oznacza karne punkty Geasu.

Artefakty mają coś w rodzaju własnej świadomości, która pozwala im decydować o tym, kto i na jakich zasadach może ich używać. W pewnych warunkach mogą więc odmówić działania. Np artefakty Światła często nie działają w rękach Sług Ciemności, a te, które należą do Mocy Mroku potrafią nawet rzucić klątwę, jeśli dotknie ich ktoś inny. Często przedmioty takie posiadają swą historię i imiona. Im więcej postać wie o danym artefakcie, tym potężniejszy się staje w jej rękach (zdobycie kolejnych informacji często odblokowuje kolejne moce).

Te informacje, które są zawarte w Waszych spoilerach znacie, bowiem artefakty przekazały je wam. Poza tym jednak nie znacie ich historii czy dokładnych imion (jedynie określenia). Ponieważ dostaliście je od Baby Jagi, istnieje także jeszcze jedno tabu: artefakty te nie zadziałają, jeśli kiedykolwiek spróbujecie za ich pomocą zaszkodzić Brodatej Puszczy lub jakiemuś niewinnemu duchowi natury.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 02 grudnia 2018, 19:19

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri
[/center]

Słysząc radosne słowa Rodana, który szybko wbiegł na zalany słońcem fragment murawy, młoda wiedźma ruszyła chyżo w ślady swego przyjaciela. Mimo, iż słyszała jak starszyzna Modrego Kamu mówiła nieraz o cudownych w swej naturze przedmiotach, nigdy nie liczyła na to aby jej oczy mogły ujrzeć jeden spośród nich - legendarny, przeznaczony jedynie bohaterom snutych przy ognisku opowieści. W dłoniach ścisnęła zetlały worek mocno, a jej oddech przyspieszył. Nie wiedziała w co jeszcze przemieni się magiczny wór, ale w ciszy wdzięczna była Babci i dziękowała jej skrycie za opiekę i wsparcie w dalszej podróży. Teraz bowiem może im przyjść wędrówka po zgoła nieprzyjaznym terenie gór, gdzie o roślinność wszelaką trudno, a ukryć się będzie trudniej. Wilgotna i kojąca zieloność drzew zastąpią niedostępne szczyty i górskie zapadliny, a i o żywność trudniej będzie zabiegać.

Babciu, dzięki wam jeszcze raz i całej Brodatej Puszczy za gościnę i bezpieczeństwo jakiego zaznaliśmy. Oby te przedmioty mogły uchronić moich przyjaciół i nasz klejnot przez wrogimi siłami, co jeno cierpieniem się karmią. - W duchu liczyła, że może worek przemieni się w magiczną torbę, która da im wspomogę podczas nadchodzących trudów wędrówki przez srogie tereny. Wstrzymawszy oddech, weszła w plamę światła przenikającego przez korony drzew.
Nętka wchodzi również w słoneczne światło i sprawdza, w cóż może przemienić się ów worek...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 grudnia 2018, 22:33

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień[/center]
Obłapiając cudowny kostur obiema rękami, a także kilkoma splotami włosów, Vilena jął się kołysać w przód i w tył, na klęczkach i z zamkniętymi mocno oczami. Wydawał przy tym dziwne pomruki, przechodzące co chwila w posapywanie, innym zaś razem wydając z siebie dźwięki mogące przywieść na myśl piski zachwyconej wydry.
Guślarz i jego artefakt zapoznają się powoli ze sobą wzajemnie!
Ostatnio zmieniony 05 grudnia 2018, 22:31 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ