PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 listopada 2018, 10:00

Praga, Gokuł, 27 lipca 2055

Zanim weszli do galerii, Wojski zanurkował do śmietnika w śmierdzącym zaułku. Zdeponował w nim na przechowanie zdobyczny automat. Bądź co bądź pamiętał jak z galerii przeganiała go w przeszłości ochrona, a wejście z takich rozmiarów giwerą w dodatku wkrótce po zamachu bombowym na Pradze zostałoby odebrane bardzo podejrzanie i w najlepszym wypadku zrodziłoby tylko niepotrzebne pytania.

Reszta grupy patrzyła z obrzydzeniem na niemal zadowolonego, wychodzącego z zaułka Wojskiego, który burknął tylko:

- No co? Zkitrałem fanty...

Weszli do środka. Chyba po raz pierwszy od wielu lat, nikt nie groził mu pałką, albo nie wyciągał za wszarz z galerii. Zresztą widział już jak ochrona przeganiała jakiegoś bezdomnego, który próbował bezkutecznie schronić się we wnętrzu galerii przed deszczem. Ile to razy Bartkowski był tak traktowany? Nie pamiętał, bo pewnie większość razy próbował przebyć próg podobnych przybytków w stanie totalnego upojenia i nie obywało się potem bez rekonstrukcji zdarzeń z kolegami przy kolejnej flaszce przemycanego spirytusu. Ile można zdziałać wkładając stary sweter i dżinsy?

Krzyś zrobił swoje zakupy, a Wojski rozglądał się ciekawie po wnętrzu. Ceny przyprawiały go zawrót głowy. Toż za jedną kurtkę z kolekcji H&M mógłby pić z kumplami przez dwa dni! Ludzie mieli dobrze nasrane do głów, że wydawali kasę na takie pierdoły, a mogli się zamaist tego porządnie najebać.

Przyrodni brat zarządził zebranie w jadłodajni i Wojski miał szczerą nadzieję, że będą tam serwować sznapsy, bo miał zamiar nieco podregulować rozstrojony brakiem paliwa organizm. Na schodach mijali dwa plastiki. Jedna z nich zaczepiła Ketarskiego:

- Sorry, może byś buy'nął mi bootki?

- Koleżanka też ci może postawić... - dodała szybko druga.

- Ja pierdolę Krzysiu! Masz branie! Ej koleżanko może byś i mnie zmęczyła krasnoluda? - uśmiechnął się markując ruchy frykcyjne. Uwadze plastików nie mógł ujść oderwany od rzeczywistości wygląd solo, ale także obrzygany outfit.

- Spierdalaj stary zboczeńcu! - rzuciły oddalając sie w dół ruchomych schodów, ale uwadze Wojskiego nie umknęło, że jak tylko dotarły na dół, to od razu ruszyły za zewem mamony.

- Patrz Krzysiu, nieźle im dojebałem a i tak ciągną za twoją kielmaną. Weź no kup im smartfona i zrobimy se małą orgietke z gówniarami. Kurwa kiedy ja ruchałem? - zastanowił się chwilę Wojski, uznając że absencja seksulana nie była tak istona jak utrzymująca się już od kilku godzin absencja alkoholowa. I że można z obu faktów stworzyć przyjemne połączenie: - Albo innaczej, spijemy małolaty i je wyruchamy. Wyjdzie taniej. Gdzieś tu była w pobliżu jedna melina, to można je na spokojnie tam wyłoić.
Colt Wojskiego to relikt z dawnych czasów, gdy robił na legalu, także jest licenjonowany. Inna sprawa, co się mogło stac z samą licencją po tylu latach...
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2018, 10:09 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 listopada 2018, 23:17

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Puszczając przodem kompanów Ketarski poczekał, aż dwie kipiące plastikowym seksem dziewczyny go dogonią trzepocząc przedłużanymi rzęsami i kołysząc biodrami. Obie miały bardzo długie i zgrabne nogi, z miejsca przywodzące na myśl doskonale zarysowane pęciny-

Krótkie elektryczne spięcie w mózgu momentalnie przywołało managera HR do realnego świata intryg, brudnych pieniędzy i brutalnej korporacyjnej przemocy.

- Kiepsko trafiłyście, kotki - powiedział oschłym tonem Krzysztof - Jestem dwa miesiące po zabiegu zmiany płci i mam silne wahania hormonalne, na dodatek interesują mnie przede wszystkim transgeniczne krzyżówki z linii przeznaczonej dla neosodomitów. Nie zrozumcie mnie źle, macie zajebiste cycki, ale ja się podniecam tylko na widok wymion. Moi znajomi nie są lepsi, należymy do grupy terapeutycznej dla dewiantów. Najgorszy jest ten przepity w swetrze, ma totalnego jobla na punkcie seksu oralnego, a fiuta nie zamoczył w wodzie z mydłem od pięciu lat. Żadne butki nie są tego warte, więc spadajcie, zanim on napali się tak, że mu wspomagacz erekcji rozwali gacie.

Skamieniałe dziewczyny nie zdołały wykrztusić nawet jednego słowa. Neoskóra wtłoczona w ich ciała na dekoltach, szyjkach i za uszami zaczęła pulsować wściekłymi barwami zdradzającymi mieszaninę ogromnych emocji. Ketarski posłał im przepraszający uśmiech, po czym przyśpieszył kroku doganiając wsiadających do windy towarzyszy.

- Jedziemy do tej mniejszej knajpki na samym końcu, z chińszczyzną - zadecydował spoglądając z ukosa na wyraźnie skacowanego brata.
Uporządkujmy podstawowe informacje. Molisade Adobe podobno przyleciał do Pragi, ale na razie nikt go nie widział. W jego pokoju był czarny koleś z papierami członka ochrony koncernu, w skład którego wchodzi Prepak Polska. Koleś ten został ewidentnie zawinięty przez rywala Ketarskiego z oddziału Prepaku w Krakowie. Ten rywal wydaje się mieć znacznie większe wpływy od Krzysztofa, bo miał AVkę, szturmowców i odizolował Sarę od świata zewnętrznego.

Kurde, Ketarski musi sobie strzelić karafkę whisky, żeby mu się trochę rozjaśniło w łepetynce.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 29 listopada 2018, 11:07

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Mikro Mac Donald do którego podszedł Wojski okazał się chybionym pomysłem.

Obrazek

- Kurwa, tylko na Bitcoiny. - zaklął cicho solos i miał ochotę, solidnie przypierdolić z kopniaka w pudło. Ale powstrzymał się, nie był u siebie na ulicy.

Była to mała budka szybko realizująca zamówienia ale należało płacić konkretną walutą, tak jak to bywało w co bardziej wystawnych miejscach. Automaty nie przyjmowały polskiej złotówki, preferując tak zwaną twardą walutę z blockchainów, która w obrocie międzynarodowym uchodziła za bardziej stabilną niż system monetarny jakiegoś zapadłego kraju, na przykład takiego nad Wisłą. Tym samym opcja szybkiego jedzenia z jadłomatu momentalnie odpadła i trzeba było stanąć w konwencjonalnej kolejce po odbiór zamówienia składanego poprzez sieć na przykład za pomocą komórki. Znudzony Ketarski stojąc w kolejce po odbiór oglądał reklamy które prezentował ruchomy reklamownik przejeżdżający tuż obok. Wyświetlał reklamy tego co właśnie leciało w zamkniętych salach Barindencowych znajdujących zaledwie kilkanaście metrów obok.

[center]Reklama

Barindance którego potrzebujesz! Którego szukasz! Sam wybierz. Przejdź się w virtualu po Białowieskiej Puszczy sprzed wielkiego pożaru w 2026r! Nakarm żubra! Wypłosz dzikie węże. Zaznaj radości wśród drzew. Znudzony? Spróbuj kina akcji SWAT. Wciel się w bohatera oddziału prewencyjnego policji, pacyfikuj zamieszki, odbijaj zakładników z lokalów, strzelaniny i eksplozje. Potrzebujesz intymności? Conan Penetrator (18+), przeżyj niezwykłe zmysłowe spotkanie z bezpruderyjnymi barabrzynkami. Poznaj dogłębnie, naoliwione ciała mocarnych barbarzyńców!
[/center]


Wojski i Ketarski wciągali ze smakiem posiłek, Berghar jeszcze czekał na swoje zamówienie. Lenu siedział przy swoim stoliku bez apetytu. Jeździł widelcem po zamówionym Quiche Lorraine rozgrzebując go na kawałki. Nie był prawdziwy. Był prepakowy. Kiedy Lenu składał zamówienie widział, że na otwartej kuchni korzystają ze zbiorczych dobrze znanych mu opakowań, firmy w której pracowali wszyscy siedzący przy stole. Opakowanie zawierało sypką masę do mieszania z wodą, w normalnych warunkach wcześniej zagotowaną. Reszta, która dorzucano na kuchni do tygla, stanowiły barwniki oraz aromaty. Ich skład nie był mu obcy, pracował w laboratorium i wiedział co się za tym kryje. Popatrzył na talerze swoich towarzyszy dopasowując kolory do zamówienia, poznając zapachy.
Dla niej dania pachniały...

...guma arabska (E414), pektyną i maltodekstryną, które były płynnymi nośnikami zapachów. No i barwniki. Żółcień chinolinowa E104, indygotyna E132, Tartazyna, Błękit brylantowy FCF, i na bazie tlenku Tytanu - Biel Tytanowa. Boże gdyby oni to wiedzieli nikt, nie przełknął by nawet kęsa.

Ale, nikt nie wiedział. Ta tajemna wiedza należała tylko do garstki wtajemniczonych w arkana technologii żywności i rozsądniej się było nią nie dzielić. Bo cała zabawa na tym właśnie polegała, znaleźć tańsze i bardziej kolorowe zanim rynek połapie się, że te składniki jakie się dodaje powodują kaszel, przekrwienie płucne, a u dzieci ADHD... Normy prawne wskazujące listy środków zakazanych, zwyczajnie nie nadążały za pomysłowością korporacyjnych laboratoriów. Przeszło jej jeszcze przez myśl kiedy połapała się, że ostro produkujący się z podsumowaniem sytuacji Ketarski zamilkł, i wszyscy patrzą wyczekująco na jej zdanie.

- Eeee... tak, to znaczy. Molisabe na pewno wylądował i nie jest to nikt inny. Na kamerach jest jego twarz i nie ma szans by w ciągu paru godzin strzelił sobie operację plastyczną. W hotelu też się pojawił, poznałam po tych fajansowych koszulach jakie były wywalone z pociętej walizki. To znaczy, że nie zdążył się rozpakować. Zdjęcie jakie mam z akcji, to znaczy avki, w przybliżeniu pokazuje nam krakowską rejestrację. To na pewno jedna z naszych avek, one często przylatują z oddziałów krajowych do Head Office'a. To normalne. Z Sarą jest kontakt tylko przez sms, na pewno z naszych telefonów. To trochę wygląda jak wojna sieciowa. Tamten zajął łącze telekomunikacyjne ale Czarna obroniła wiadomości tekstowe.

- Ten Niger z pokoju był pracownikiem ochrony Banan Co. Funduszu, właściciela większościowego Prepaka. Bambo wprawdzie nie powiedział wiele, ale gdyby ktoś nie liczył że Miolisabe może wrócić do pokoju, nikt by go tam nie zostawiał. Co do dwóch ochroniarzy pilnujących naszych w biurowców to obstawiam, że to nie były Krakusy. Gdyby to byli oni weszli by do środka i zrobili co trzeba a potem wyczyścili zajście z kamer za pomocą swojego sieciarza. Z tego co powiedziała Lenu tamci dwaj raczej blokowali do nich wejścia. - podsumował Wojski.

- Czyli co? - Zapytał Berghar - Wygląda na to że nikt nie wie gdzie jest nasz afrykański przyjaciel?
Daję wam chwilkę, na konwersacje. Potem standardowo. Wybuchy i eksplozje, zgony po spożyciu prepaku, słowem akcja, akcja... żeby wam się nie nudziło. ;)
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2018, 19:38 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 30 listopada 2018, 21:55

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Podświetlona z jednej strony przez wściekle fioletową reklamę kliniki szybkiego uczenia Boska Wiedza, z drugiej skryta pod zwisającą z pochylonej głowy grzywką, twarz Lenu rozgrzebującego z zainteresowaniem prepakowy produkt, wyglądała jak wycięta z horroru. Czyli zabójczo! Tak jak powinien wyglądać bohater ulicznych opowieści. Zainstalowane w nozdrzach i na podniebieniu maleńkie bioczipy, opowiadały cała prawdę o karmie. Oto czym stało się jedzenie -karmą. Ludzie hodowali samych siebie, przestając powoli żyć. Ale czego właściwie brakowało temu jedzeniu? Jaką wyjątkową cechę posiada Henryk, jeśli naturalnie żyje.

Lenu nabił wreszcie karmę na maleńki bambusowy patyczek i nabożnie włożył do ust. Wszystko w tym smaku było zdaniem nu zbyt. Zbyt ostre, zbyt słodkie i słone na raz. Jednak dane z odczytu sygnalizowały zrównoważoną dietę, sygnalizując jednocześnie niebezpieczne trucizny.

-Zakładamy, że w istocie Molisabe wylądował i że był w mieszkaniu na Pradze. Ale na jego miejscu zastajemy innego Mozambijczyka, który równie łatwo daje się zaskoczyć wam i później ekipie Krak. Jest przecież zawodowym ochraniarzem. Chronił Molisabe, czy go szukał? Ekipa Krak podsyła buńczuczną wiadomość. Czyżby bambo się nie przyznał kim jest, czy mu nie uwierzyli. Jeśli nie uwierzyli to szybko się zorientują, że się pomylili. Nie mamy dużo czasu. Jak utwierdzić ich jeszcze chwilę w pomyłce? Jaką wiadomość może podesłać im Sara?

- Wreszcie gdzie mógł pójść Afrykanin z patyczakiem? Znał drugi adres, mój adres i adres biurowca. A i adres mojego instytutu na uczelni. Ale zagrożony mógł szukać hotelu. Ale i tak musi gdzieś zapłacić, chyba że ma jakąś twardą walutę nienotowaną w sieci, albo innego znajomego.

- Czy masz Krzysiu jakieś przypuszczenie kto mógł mieć w Krakowie takie środki i informacje, żeby porwać nam kontakt Av-ką. Myśmy mieli tylko Czesia, proszę się nie gniewać O.D. kapitalny facet. - patrząc w twarze Ketarskiego i Wojskiego - Patrz Bartku jak się Krzysiek prezentuje, już mógł mieć dwie przyjaciółki, może jednak marynareczkę? Moglibyście wyglądać jak bracia. - uśmiech - A w ogóle to jak wam smakowało? Czego brak temu jedzeniu?

Ciągle chodziło za nu co mógł przywieść ze sobą Adobe. Jaką tajemnicę skrywał okaz? Było mu nawet trochę wstyd, że myśli bardziej nad tajemnicą owada niż martwi się o przyjaciela.
Czy mamy wieści gdzie są dziewczyny, bo kazałem im wyjść i nie wiem czy to dobrze, ale myślałem, że może dołączą do ekipy. W grupie siła, mielibyśmy ze sobą hakera i drugi cyngiel nie rozbijając się na drobne.

Czy O.D. może użyć znajomości żeby szukać murzyna z patyczakiem?
Czy Adobe miał innych bliskich znajomych w Warszawie?

Czy ekipa szturmowa poinformowała Lenu o pistolecie z kibla? Choć teraz badanie będzie bardzo trudne.

Szukamy gościa w: instytut, drugi adres, moje lokum, firma, pytamy w sklepie gdzie płacił, w pobliskich spelunach (może mieli z Lenu jakąś ulubioną?), na oślep, uruchamiając kontakty O.D., Krzyśka w firmie, Wojskiego na ulicy - i może to jest najlepsze wyjście, wrócić na Pragę, pogadać z lokalesami.

Nagranie z AV-ką jest dowodem i może jest unikalne, można by je gdzieś skopiować, ale żeby nie wyciekło.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 listopada 2018, 22:39

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Wojski w zasadzie wchłonął swoją porcję jedzenia, poczym wyczyścił tacke swojego prepaka palcem, który na końcu nabożnie oblizał, zbierając pewnie całą hodowle bakterii E-Coli i całego świństwa jakie mogło żyć na niemytych rękach solo:

- Moja szameczka zajebista. Po mojemu nic tam nie brakowało... - beknął i przez krótką chwilę była cisza: - A marynarkę mam koleś, jutro założę, tylko wygrzebę z wózka swojego ok? No chyba że chodzi o taką z kevlarem. Taką nie pogardzę.

Dojebał ziomek nieźle. Co ma piernik do wiatraka. Co to własciwie jest ten piernik? Ale niech se myśli, żem głupi i myślę, że za krzysiową marynarką siksy poszły.

Chwilę przysłuchiwał się rozmowie, po czym sam wychrypiał:

- Można spróbować sprawdzić te miejscówki. Ja to widze tak. Ktoś z Krakowa ma ekipę tu na miejscu, albo dostał cynk i całą robotę wcześniej niż ty Krzysiu, bo innaczej nie zooraganizowaliby profesjonalnej grupy szturmowej. Stawiam, że to ktoś z wyższego bandu niż ty Krzysiu. No weź wybacz, ale ty sobie grupy uderzeniowej nie skołowałeś. Jeśli to ktoś z firmy, to zamiast ganiać po Warszawie jak pojeby i szukać murzyna, sprawdźcie sprawę wewnętrznie. Musiały zostać wydane dyspozycje, może jakiś baran użył korpo karty żeby przelać zaliczkę, wysłał maila z autoryzacją. Jednym słowem gdzieś został jakiś ślad, ktoś najął solosów, albo pod kogo podlegają. Dowiemy się kto go szuka i dojedziemy skurwiela. Albo pozwolimy tamtym znaleźć Bambo i go przejmiemy. Tak se kumam jak to mówią outside of the box.

Bartkowski chyba pierwszy raz powiedział coś z sensem. Albo poziom alkoholu spadał do niebezpiecznego poziomu, albo zaczynał się naprawdę przejmować zadaniem przyrodniego brata. Wracały do niego wspomnienia gdy sam pracował na Mordorze i takie sprawy były niemal chlebem powszednim.

- Dobra, nie wiem jak wy, ale mnie cholernie suszy po tym prepaku. Może byśmy coś golnęli sobie i przepłukali gardła?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 01 grudnia 2018, 10:47

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Bergharowi pulsowała żyła. Tak brutalnie spławić dwie chętne małolaty?? No pojebany. A tu jeszcze wszędzie w oczy wali Conan Penetrator... Ehhh biednemu to zawsze wiatr w oczy i chuj w dupę....

Przy stoliku zastawionym prepakami trwała burza mózgów. No może w przypadku Wojskiego, to za dużo powiedziane, ale jednak wysilał resztki szarych komórek.

O.D. przeanalizował możliwości skitrania się z ekipą i zrobił sobie przerwę na jedzenie. Żołądek nagle przypomniał sobie o braku w zasobach. Berghar żuł i słuchał.

Analizował też po swojemu zasłyszane informacje. Przbył, zameldował się, wlazł do pokoju i co? Zniknął? No, gdzies przecież musiał wybyć? Tylko którędy? A może nadal siedzi w hotelu, tylko zmienił pokój? Może zarezerwował drugi na słupa?
Gdzie indziej miałby pójść? Realizuje jakieś własne interesy? Nie był do końca dobrze postrzegany w Mozambiku? Bo skąd by się tu wziął inaczej Bambo ochroniarz?
I dlaczego do cholery zamiast strzelać, utopił gnata?

Mnóstwo pytań na jedną małą głowkę Fixera.

Przysunął sobie bliżej talerz, pochylił głowę obciętą na zapałkę i skupił się na posiłku.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2018, 15:37

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Będąc człowiekiem szczerze oddanym firmie, Ketarski żywił się niemal wyłącznie krajowej produkcji prepakiem i zawsze go sobie chwalił - teraz jednak, przy całym tym mętliku myśli w głowie oraz ciągle wstrząśnięty wydarzeniami w hotelowym pokoju, manager odniósł irracjonalne wrażenie jakby jadł syntetyczne gówno. Zdjęty niewytłumaczalnym wstrętem, odsunął od siebie ryżowy pojemnik na odżywczą papkę i wytarł chusteczką usta.

- Też mi się wydaje, że druga ekipa jeszcze nie odkryła prawdziwej tożsamości gościa z hotelu - powiedział nieśpiesznie - Szybko się zorientują w błędzie, może już to odkryli. Małe serum powinno wystarczyć, żeby się wydało, że to nie Adobe. Czas nam ucieka.

- Myślę, że mózgiem drugiej ekipy jest Marek Chrzanowski, syn tego Chrzanowskiego, przez którego upadł polski system bankowy w 2020. Pracuje dla firmy w oddziale w Krakowie, ale niby przypadkiem pojawił się właśnie w Warszawie. To by też tłumaczyło, dlaczego haker tak gładko wszedł w nasze sieciowe zabezpieczenia. I dlaczego go nie namierzyliśmy. To ktoś z nas, pracownik centrali.

Krzysztof umilkł na chwilę, rozważył w myślach coś krytycznie dla niego ważnego. Zamrugał podejmując decyzję, wstał od stolika zaskakując tym ruchem swoich kompanów.

- Domówcie sobie deser. Ja stawiam, Berghar zapłaci z mojej stówki. Widziałem jak grubas w hotelu ją oddał, chyba nawet z nawiązką. Zaraz wracam.

Oddalając się na kilkanaście kroków od stolika, Ketarski aktywował sprzęgiem swojego smartfona.

Baza numerów firmowych. Przedstawicielstwo zarządu. Wyszukaj: Roman Dyndała. Połącz.
Chciałbym zadzwonić do przedstawiciela członków zarządu, który mi zlecił zadanie...

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 01 grudnia 2018, 23:20

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Lenu nie miał zamiaru spożywać kupa-deseru, wystarczająco kiepsko szło nu z aktualnym rozmemłanym posiłkiem. Kiedy Krzysiek odszedł na stronę, wyjął smatrphon wystukał do czarnej.

- Gdzie jesteście? Jeśli wyszłyście z pomieszczenia to dobrze, zostańcie chwilę w lobby na dole. Czy pilnują was nadal ochraniarze z firmy?

Nie czekając na odpowiedź zwrócił się do Bergera.

- O.D. daj smarta, zgram ci na friction nagranie z Av-ką, gdzieś trzeba to skopiować. Twój smart na pewno nie jest firmowy, a Krzyśka raczej tak. - Włożył z obrzydzeniem do ust jeszcze duży kawałek dania, delikatnie ale z widocznym dystansem odsunął resztki, bliżej Wojskiego. Włączył nagranie udostępniając smortphona Bergerowi i podszedł do kontrowersyjnej ozdoby. Uruchomił umieszczony w dłoniach tandetnie wykonanego sfinksa trójwymiarowy plan galerii handlowej, wyszukał stanowisko Chrobry, to był sklep w którym zamówił ubrania dla Wojskiego, skoro koleś nie chciał trzeba było je oddać, na chuj nu takie wielkie gacie? Zawsze ze stratą, ale teraz bardziej potrzebował kasy.


Świetnie w pobliżu.
- z oczu sfinksa wyskoczyła agresywna reklama

[center]Chrobry - Wielki i Dorodny
Wszystko dla Dużych Facetów
[/center].

Nie tylko koledzy obejrzeli się na Lenu, który zatoczył się w obronie przed holo atakiem, bo za napisem wyskoczył holograficzny chrobry rozdzierając litery na części. Przecież Lenu Schmitt wcale nie był wielki i nie za bardzo przypominał faceta. Tylko pani w wytwornym kapeluszu pozostała niewzruszona i to wzbudziło podejrzliwość.

Wrócił do stolika, odebrał smarta od kolegi. Sprawdził odpowiedź od Sary. Już nu irytowało, że darzy nową koleżankę taka sympatią. Emocjonalnym uczuciem.

To musi być efekt samotności, złudzenie, przecież wcale jej nie znał. Chociaż...musiał przyznać, że miał na tą zimna sukę ochotę jak diabli.

- Nic więcej nie było w mieszkaniu? macie papiery czarnego? - zwrócił się do towarzyszy czekając na Ketarskiego.

Pani w kapeluszu:
Obrazek
Lenu przekaże jeszcze kolegom, że Adobe miał znacznego promotora, ale ten nie żyje, może wdowa po nim, jeszcze znajomego, ale dalszego, mam adres, i dziewczynę, która wyprowadziła się pod miasto.

Co Krzysiek, co zrobił O.D.?

Zlitujcie się koledzy, żeby do końca przygody Lenu nie biegał tak:

Obrazek

Pozwólcie się przebrać w cos takiego:

Obrazek

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 02 grudnia 2018, 11:05

Praga, Gokuł, 27 lipca 2055

- ...bo to wszystko twoja wina, jakby ci nie obciągała to byśmy go zdjęli od razu na bramce, a tak będziemy się musieli z tym jebać w środku. Przy wszystkich. - warknął niski barczysty mężczyzna.

- Nie przesadzaj, nie przesadzaj. Zaraz ogarniemy temat. Pamiętaj tylko, że on ma broń - odparł z uśmiechem drugi.

Ketarski prowadzący na osobności rozmowę telefoniczną z managmentem Prepaku, obrócił się przez ramię słysząc fragment rozmowy. Właśnie minęło go dwóch ochroniarzy Gokułu, którzy zupełnie nie zwrócili uwagi na HR-owca w jego nowych wdziankach. Krzyś podążył wzrokiem w miejsce do którego obaj mężczyźni. Zmierzali prosto do court'u. Ketarski zauważył, że wkoło ich miejsca posiadówki zrobił się okrąg opustoszałych stoliczków, w epicentrum którego znajdował się w zarzyganym sweterku Wojski. Dwóch funkcyjnych w ciemnych hełmach kryjących górę twarzy i czarnych pancerzach z napisem security zmierzało dokładnie w centrum tego osobliwego oka cyklonu.

Zatrzymali się tuż obok Lenu, która otrzymała smsa, że Czarna właśnie zjeżdża do lobby Prepaku. Wojski i Berghar zauważyli tych dwóch już wcześniej.

- Panienka wybaczy, ale widok tak niezwykłego altruizm z dokarmianiem bezdomnych w tle przez panią manager, to bardzo rzadko widywany obraz w naszych czasach. Niestety mimo wszystko, będziemy musieli oczywiście prosić tego pana w sweterku, by opuścił galerię. Niezwłocznie. Jego obecny outfit przeszkadza innym klientom ale ze względu na panienkę, oczywiście wszystko nastąpi w luksusowej atmosferze. - Powiedział z pod hełmu pierwszy z funkcjonariuszy.

Mimo, iż widać było tylko dolną połowę jego głowy, Lenu wyraźnie poczuła jak wzrok tego mężczyzny obcina ją intensywnie od stóp do głowy. Ślizga po jej ciele, nachalnie próbując dotrzeć do miejsc, które zwykle nie są dostępne dla wglądu postronnych osób. Instynktownie spięła się, by nie prowokować go żadnym zbędnym ruchem. I tak uśmiech który pojwiał się na jego ustach wydawał się jej wystarczająco obleśny. Była pewna, że gdyby nie owo zainteresowanie ochroniarza, jawnie wykraczające poza zakres służbowych obowiązków, wszystko mogło by się potoczyć dla nich zupełnie inaczej. Bardziej agresywnie, a tak...

- Wyjdziesz grzecznie kolego, czy... HEJ! Zjebie, do ciebie się mówi, nie ignoruj mnie. - rzucił drugi z ochroniarzy zwracając się do starego szefa ochrony.
Treść rozmowy telefonicznej Keatrskiego będzie w następnym poście Ketha. Ruszamy dalej z sesją.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 grudnia 2018, 17:25

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

- Dzień dobry, panie dyrektorze - przywitał się uprzejmym tonem Ketarski, przechodząc z transmisji neuralnej na bardziej tradycyjną formę komunikacji telefonicznej. Nie wątpił, że dyrektor Dyndała posiadał zaawansowane i cholernie drogie cyborgizacje umożliwiające błyskawiczne przekazywanie całych pakietów danych poprzez transmiter sieci neuronowej, również w formie graficznej, ale tego rodzaju technologia naznaczona była pewnymi mankamentami - odczłowieczała bowiem rozmowę w stopniu, który Krzysztofa osobiście raził, a przy tym nie pozwalała na śledzenie emocji rozmówcy.

- Mam dla pana sporo wieści w sprawie tego dyskretnego zadania z czarnym koniem w tle - ciągnął manager - Tak, znaleźliśmy go, oczywiście. Mam nadzieję, że nie powątpiewał pan w moje kompetencje i możliwości mojego zespołu. Niestety, pojawiły się pewne komplikacje. Mam nadzieję, że uruchomił pan szyfrowanie połączenia, ale jeśli nie, poproszę o to teraz. Mam informacje o bardzo poufnym charakterze...

Spojrzenie Ketarskiego pobiegło w ślad za noszącymi złowieszcze uniformy ochroniarzami, a jego organiczne oko rozszerzyło się, kiedy biznesmen pojął, co wzbudziło zainteresowanie obu facetów.

Czy raczej kto.

- Muszę się na chwilę rozłączyć, bardzo przepraszam, panie dyrektorze - rzucił pośpiesznie w eter - Nie, to krytycznie ważne. Zaraz oddzwonię.

Zawieś połączenie. Kurwa!

Doganiając obu ochroniarzy Ketarski zdążył usłyszeć perorę jednego z mundurowych, toteż zgrzytnął mentalnie zębami utwierdzony we wcześniejszym podejrzeniu, że aparycja jego przyrodniego brata może uprzykrzyć całemu zespołowi życie.

- Właśnie mieliśmy wychodzić - oznajmił stając obok Lenu i wkładając w swój głos chłód rodem z ostatniego niestopniałego bloku lodu w Arktyce - Co nie zmienia faktu, że zachowanie tutejszego personelu jest naganne. Uczestniczymy w programie wspierania weteranów od kilku lat i jeszcze nie doświadczyliśmy równie oburzającego potraktowania. Wiecie panowie, kim jest ten człowiek? Pewnie nie, bo inaczej byście się tak nie zachowali.

Prawa ręka Ketarskiego wycelowała w głowę wciąż żującego końcówkę obiadu Wojskiego.

- To pułkownik Szukalski, były operator Gromu oraz innej utajnionej jednostki polskiego wojska. Udekorowany uczestnik operacji "Crimea Revenge" oraz misji stabilizacyjnej w Niemczech. O takich weteranów należy dbać, o czym skrajnie konsumpcyjne społeczeństwo chyba zapomniało. Przyjaciele, opuszczamy ten godny pożałowania przybytek. Moja noga z pewnością już tutaj nie postanie.
Mam nadzieję, że pozwolą nam bez komplikacji wyjść z galerii. Jak już znajdziemy się na zewnątrz, zadzwonię ponownie do Dyndały.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 grudnia 2018, 21:53

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Wojski spokojnie grzebał w ryżowej tacce widelcem i przeżuwał prepaka pozornie całkowicie ignorując zachowujących się coraz głośniej ochroniarzy.

Zjebem to cie mamusia nazywała jak ją posuwałem - prawie wymknęło się z reguł opanowanemu solo. Zachował jednak stoicki spokój, cały czas miał oko na obu i był gotowy do akcji. Dyskretnie przesunął nogi tak aby móc od razu na nich stanąć. Dziś był tu na trzeźwo i nie miał zamaiaru dać się tak łatwo wyrzucić na zewnątrz. Co innego gdy próbował tu wchodzić nawalony i zostawał mniej lub brutalnie wypraszany. Miał na sobie odświętny outfit, wzbogacony o pare funkiel-nowych butów (i skarpet rzecz jasna), no i ponaddto nie był w stanie wskazującym. Jedna małpka z rana się nie liczyła.

- Poczekaj Krzysiu, se dokończe prepaka po Lenu, bo mnie strasznie ssie dziś, a szkoda żeby się taka pierwsza klasa pasza zmarnowała... Ale jak chłopaczki mają ochote narobić sobie wstydu przy wszystkich klientach to zapraszam do stolika

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 02 grudnia 2018, 22:18

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Strażnik 049, tak miał na pancerzu, wyrósł przed Lenu jak wieżowiec w Tokyo. Czarny i zwalisty, trochę prostacki, bo akurat pełniący funkcję reprezentacyjną, w blokowisku na którym bytował wyszłaby z niego żółć istnienia. Lenu był przyzwyczajony do podobnych typów w rozmaitych wydaniach, można było ich spotkać nachlanych w nocnych klubach gdzie tańczył, pijani byli jeszcze bardziej obleśni, lub obleśne. Zaczerpnął powoli tchu, kiedy Ketarski oderwał się od połączenia i ratował sytuację, obejrzał się jeszcze na weterana pułkownika Szujskiego. Ale kiedy niechętny wyjściu Wojski kończył jej prepaka czarująca dziewczyna zdążyła przedstawić strażnikom swoją wersję. Zrobiła to, nie przestając bezczelnie obcinać oficera o49.

- Powinni panowie wiedzieć, że pułkownik bierze udział w eksperymencie społecznym, którego jestem autorką. Kręcimy dokumenty o ludziach w dużych domach handlowych. Ten odcinek ma tytuł Kim są bohaterowie?, nikt nie rozpoznał pana pułkownika ze względu na wyjątkowy image, stworzone przez pana Geigera - tu przedstawi O.D. - niekomercyjnego artystę. Odzienie naszego bohatera mam jak pan widzi przy sobie. Zapach to eksperyment koleżanki z Mediolanu Colett Mirafiolli. Niezwykle modny w tym sezonie w Maiami, zwraca uwagę na los najbiedniejszych i odrzuconych przez społeczeństwo. Nosi nazwę Upadek. - kiedy Wojski skończył kontynuował - Dokument będzie montowany jako efekt wizualny z kamer monitoringu galerii, zaś audio cały czas nagrywam. Wyślemy panom zgodę na wizerunek, razem z zamówionymi taśmami, proszę je zabezpieczyć żeby nie uległy zniszczeniu. - Podejmując niemal flirt z oblechem - Następny odcinek będzie o młodocianych prostytutkach w galeriach handlowych, może chcielibyście panowie ponownie wziąć udział? Oto moja wizytówka. - Lenu wręczył osłupiałemu ochraniarzowi wizytówkę Viktori Wstępnej, nielubianej przez siebie menager fitness do którego uczęszczał.

Zaczął ignorować strażników i zajął się telefonem, posłał do Sary.

Zostańcie tam

Następnie do Wojskiego - Bartek, to jest świetny manifest, cieszę się, że wziąłeś udział. Ale bez promocji krajowej TV nie dalibyśmy rady.

- A ty Kriss miej więcej wiary w ludzi, panowie wypełniają swoje obowiązki, nie oni ustalili reguły. - przedstawi ochraniarzom Krzyśka - Kriss Szczodry nasz producent. Lubię brzmienie jego imienia, Kriss, prawie jak Kiss - Lenu poniży się nawet to lubieżnego uśmiechu - to co zapisze mi pan swój numer żebym mogła się skontaktować jak będziemy następnym razem? Dobrze pan wypada w relacji z obcymi, silny, wrażliwy, profesjonalny, brawo.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 03 grudnia 2018, 10:33

Praga, Gokuł, 27 lipca 2055

W moment paralizator pojawił się w dłoni drugiego z ochraniarzy jak tylko usłyszał odpowiedź Wojskiego. Twarz mu się ściągnęła w gniewie i pewnie już by zrobił coś głupiego, ale ochroniarz 049 wstrzymał gestem dłoni zapalczywego Ormianina. Wojski znał zbyt dobrze ten typ. Sprowadzeni lata temu obcokrajowcy szybko wypełnili wakaty na niższych funkcyjnych stanowiskach, także w policji i ochronie. Sam kiedyś miał kilku podwładnych tego pochodzenia. Ni narzekał. Wielu z nich chciało się wykazać w kraju nad Wisłą by nie musieli nigdy więcej wracać do siebie. Aa może po prostu lubili przejawiać agresję w stosunku do miejscowych, któryż ich tu sami ściągnęli. Tego Wojski nie był pewien, ale ulica nauczyła go szybko, że ci nalotowcy często odbijali sobie swoje frustracje na bezdomnych, na których w większości składali się Polacy.

Obaj ochroniarze przez chwilę nic nie mówili, a potem na ich twarzach pojawił się pobłażliwy uśmiech. Trudno było powiedzieć co w międzyczasie wyświetliły im ich hełmy, ale wyższy aż wybuchnął nagle śmiechem.

- Powiedziałbym to dosadniej, ale przy tak uroczej dziewczynie zwyczajnie mi nie wypada - zaczął ochroniarz 049 opanowując falę śmiechu.- Bramki z wejścia które dokonały rozpoznania twarzy a one rzadko się mylą. Działają tak samo jak analizatory profili twarzy przy hologramach reklamowych. To nie jest pułkownik Szukalski tylko jakiś hochsztapler, który was wykiwał. Nazywa się Bartkowski, pozwolenie na broń nr PLW 033876, były szef ochrony w... o kurwa... Zurba zerknij na to... - powiedział do Ormiańskiego kolegi trącając go łokciem. Potem jego wzrok powrócił na osobę Wojskiego.

- Najebałeś sobie problemów kolego z tym podszywaniem się pod pułkownika. I to jeszcze pod takiego weterana. Nisko upadłeś koleś, ale byłeś z naszego fachu więc będę fair i dam ci...

- Zawiń sobie kolego to żarełko na wynos, w sweterek, i wypierdalaj. - przerwał złośliwie Zurba.

Wysoki obrał w dłoniach kartkę papieru na której wypisał swój numer telefonu dla Lenu i spoglądał na reakcję Wojskiego.

- Jak mogliście się nie kapnąć jako reporterzy, że was gościu kiwa? Jeszcze raz, z jakiej stacji mówiliście, że jesteście. Z jakiego konkretnie programu? - zapytał funkcjonariusz 049.
Wgląd do danych zwykłych ochroniarzy jest nader skromny ale mają oni dostęp do dokumentów z pozwoleniem na broń by zidentyfikować osoby wchodzące. Reszta jest zapewne wynikiem paszkwili z internetu które swego czasu ugruntowały kierunek życiorysu Wojskiego.
Ciekawe jakie info wypluje sieć jak wrzucą dane pozostałych. Muszę się nad tym solidnie zastanowić.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 grudnia 2018, 11:52

Praga, Gokuł, 27 lipca 2055

- Dziękuje funkcjonariuszu 049. - Wojski zwrócił się grzecznie do wyższego. Otarł usta w nieobrzygany rękaw, wstał powoli podnosząc tacke z resztką prepaka i rzucił do ekipy: - Chodźmy.

Mijając ochroniarzy spojrzał głęboko w oczy Ormianina:

- Szkoda Zurba, że tak mało wiesz o ludziach. Musisz się jeszcze sporo nauczyć chłopcze.

Wojski wypuscił tacke z sosem wprost na spodnie i buty Zurby, brudząc outfit ochroniarza:

- Zacznij od podstaw i się ogarnij, bo wyglądasz jak bezdomny i odbierasz ludziom apetyt w galerii.
Wojski jest gotów żeby w razie czego wyłączyć rękę Zurby trzymającą paralizator, lub żeby użyć jej przeciw ochroniarzowi. Jak tylko coś to odpalam Sandevistana i będę walił z karata. Wywalając tacke staram się już ustawić taktycznie tak aby utrudnić manewr Zurbie. Ten drugi ochroniarz mnie nie interesuje, ale Zurbie chętnie spuszczę łomot. Wiadomo, że nie mam szans koniec końców, ale co mi szkodzi :)
Poszło dokładnie tak jak się tego spodziewał. Zurba w ułamku sekundy poczerwieniał ze złości i prawa ręka z paralizatorem pomknęła w kierunku ciała Wojskiego. Tyle że Wojski nie był przeciętnym bezdomnym jakich zwykł traktować prądem zfrustrowany i mający problemy z agresją Ormianin. Zlekceważył Bartkowskiego, mimo iż znał już jego dossier i wiedział, że cel był profesjonalistą. Może z nadżartym alkoholem zdrowiem, ale wciąż z wyuczoną pamięcią mięśniową.

Wojski ze zdumiewającą szybkością i łatwością zblokował dłoń Zurby wytrącając paralizator, jednocześnie wyprowadzając niskie kopnięcie w wewnętrzną część uda przeciwnika. Ochroniarz był tak zaskoczony tym co się stało, że nawet nie zdązył poluzować mięśni w wykrocznej nodze, co zapewne wystarczyłoby aby spokojnie przyjąc cios. Wojski obstawiał, że w ogóle zoorientował się, że został kopnięty dopiero wtedy, gdy krzyknął, kiedy promieniujący ból rozszedł się po całym ciele, a nogi ochroniarza zaczęły się bezwolnie rozjeżdzać ciągnąc Ormianina ku posadzce galerii.

Funkcjonariusz 049 odruchowo sięgnął po broń, ale Wojski wyciągnął dłonie w góre pokazując, że nie ma agresywnych zamiarów:

- Spokojnie synku, nic do ciebie nie mam. Zachowałeś się profesjonalnie, powiedziałem ze wychodzimy, ale twój koleżka trochę zbyt agresywnie zareagował na feedback odnośnie swojego niechlujnego wyglądu, bezpodstawnie zaatakował mnie i tylko użyłem niezbędnych środków obrony koniecznej. Juz sobie idziemy.

- Dobra, dobra... - powiedział tamten starając się utrzymać w lekko drżących dłoniach gnata. - Jak dla mnie to pobicie. Nie ruszać się wszyscy! Wsparcie! Centrala, gdzie jest to jebane wsparcie, officer dawn, officer dawn! - zaczął wyrzucać z siebie w niezrozumiałym dla wszystkich obecnych języku.

oficer dałn? No chyba nie spuściłem wpierdolu typkowi z Zespołem Downa? No fakt że zachowywał się jak niedorozwinięty, ale rysy twarzy jakieś takie normalne... Chujowo wyszło - pomyślał Wojski, ale trzeba było grać soje dalej.

Galeria zaczęła błyskawicznie się wyludniać w całej najbliższej okolicy.

- Pobicie? - wycharczał zdzwiony Wojski i zachowując nadal całkowity, niczym nie zmącony spokój dodał: - Przewrócił się tylko na bo podłoga była śliska o wylanego prepaka i w dodatku nieoznaczona stosownym znakiem BHP. Będzie miał podstawe żeby wnieść oskarżenie przeciw galerii o wypadek przy pracy. Odłóż ten pistolet, bo widzę, że nie bardzo chcesz go użyć, a my i tak już wychodzimy. Zresztą było od razu mówić, że ten ochroniarz ma Zespół Downa, a nie drzeć się na całą galerie.
Spoiler!
Rzuty
Wojski 6, 9, 4
Ochroniarz 3, 5, 3

Inicjatywa
Wojski 10 +6 +4 = 20
Ochroniarz 7+3= 10

Wojski spokojnie wyczekał na atak, był na niego gotowy. Zgodnie z deklaracją broni się blokiem przed paralizatorem.

Atak ochroniarza
Ochroniarz REF 7, + 4 walka bronią, + 5 rzut, = razem 16
Wojski REF 10, +5 karate +2 do bloków za sztukę, + 9 rzut = 26

Cios został zblokowany na przedramieniu nim paralizator doszedł do skutku. Wybrałem blok bo tak ma karate, jakbyś chciał zrobić łapanie to daj znać.

Kontra wojskiego
Wojski REF 10, +5 karate +2 do kopnięć za sztukę, + 4 rzut - 3 za blok w tej samej rundzie = 18
Ochroniarz REF 7, + 4 sztuka walki (karate) +2 do bloku za karate + rzut 3, = razem 16

Nie wiem czy nie powinienem mu odliczyć jakichś minusów5. za drugą akcję (blok) w rundzie. Ale to nei zmienia stanu rzeczy.

Efekt tzw. Low Kick z karate. Typowy atak w karate wymierzony w wewnętrzną część uda, składa przeciwnika jak scyzoryk, głównie z bólu.

Ochroniarz MBC -3, do tego spodnie WB -4/2 = -2 razem daje -5 do Obrażeń
Obrażenia Wojski: Rzut 4 na k6, plus 5 a karate, plus 2 za BC = razem 11 obrażeń w nogę minus 5 = 6 czyli poważne.

Rzut na ból ochroniarza , nie udany leży i kwiczy. Paralizaror poszybował po podłodze.
Od MG. No i tak... Gdzie nie pójdziecie, to zaraz panika się sieje. Nie wiem czy zauważyliście tą zależność...
Nie mam żadnej Perswazji, tylko wysoką INT, żeby spróbować dwiema wypowiedziami spacyfikować pana 049. Prosze o test. No chyba że ktoś wspomoże biednego bezdomnego w walce o swoje prawa z korporacjami.
Ostatnio zmieniony 03 grudnia 2018, 16:33 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 03 grudnia 2018, 18:54

Praga, Gokuł, 27 lipca 2055

O.D. prawie skończył swojego "kurczaka". Najpierw ze zdziwieniem zaobserwował nadchodzących ochroniarzy. Obczaił cel ich spojrzeń. Ten, kurwa, zarzyganiec.... Ehhh, życie. A proponowała mu laska ciuchy, to nie, mądrzejszy.

Lenu próbowała dzielnie odwrócić uwagę, pieprząc głupoty większemu z ochroniarzy. Nie byli jednak w ciemię bici i nawet na chwilę nie poświęcili mu uwagi jako, jakiemuś tam modelarzowi czy komuś. Ostatecznie, skupili się ponownie na Wojskim, realizując do końca cel swojej misji.

Wojski podniósł się sprzątając tacę i zagaił do jednego z ochroniarzy. O.D. patrzył z podziwem...

O.D. jest gibki, szybko myślący i ma Kravkę na 6. Jeżeli sytuacja będzie tego wymagać, może szybko i z zaskoczenia (bardzo ważne) wspomóc Wojskiego. Nagrania się potem wykasuje - na zlecenie :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

ODPOWIEDZ