- jeżeli ów medalion jest przeklęty i niesie na sobie brzemię zła, to lepiej, aby trzymał go ktoś, kto z tym złem sobie poradzi. Jedno Cię jednak nie myli Morethilu - noszący podobny amulet był złym człowiekiem i jeżeli sprowadził to zło na te ziemie, to los tutejszych Vanirów może być równie opłakany, co los mojej rodziny.
Zamilkł na chwilę.
- Noc kiepskim jest doradcą. Prześpijmy się aby rano podjąć decyzję, co czynimy dalej.
- Ależ nie - pokręcił głową szaman, wznosząc obie dłonie w geście odmowy - Nie śmiałbym odebrać ci trofeum, które ci się słusznie należy, Daffydzie. Poza tym, moje duchy opiekuńcze poczułyby się obrażone obecnością tak złowieszczego artefaktu w mej bliskości... Mam jednak pomysł. W przedsionku stoi stary garnek. Jeśli nie wiesz co zrobić z tym amuletem, możesz zawsze włożyć go do środka i zakopać w zaspie obok południowej ściany domu. Myślę, że to na razie najlepsze wyjście. Później się zastanowię, jak można uchronić cię przed tą złowrogą siłą...
Daffyd pokręcił głową ponownie zdumiony, ale zdecydował się pójść za radą szamana.