PBF - Modre Dziedzictwo

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 grudnia 2018, 19:56

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień[/center]

Vagar widząc, że pozostali Towarzysze zapamiętale wychodzą na słońce i patrzą na otrzymane dary, a niektórzy się potem dziwnie wesoło uśmiechają, jakby te rupiecie mogły się na coś przydać, postanowił uczynić podobnie.

Nim wpadł na ten pomysł wcześniej myślał ganek załatać i gotować w nim zupę, albo przerobić go na hełm.

Teraz uznał, że da słońcu na niego poświecić, może w blasku słońca dziura będzie wyglądać na mniejszą?

Wojownik postanowił to sprawdzić i ruszył szukać jakiegoś jasnego i wolnego miejsca w pobliżu.
Ostatnio zmieniony 03 grudnia 2018, 20:13 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 03 grudnia 2018, 20:26

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Zetlały worek w rękach Nętki nabrał wagi, gdy tylko dotknęły go promienie słońca. Miast chropowatego lnu, Utra poczuła naraz pod palcami miękkie futerko, gdy rupieć przedzierzgnął się w magiczną sakwę. Tuż przy jej wylocie pojawiła się klamra, lśniąca szlachetnością czystego złota! Nie tracąc czasu wiedźma zajrzała do wnętrza worka, lecz ku jej zdziwieniu nie znalazła wewnątrz niczego. Rozczarowanie jednak nie trwało długo, bowiem już po chwili w jej umyśle pojawiła się wiedza dotycząca działania czarodziejskiego artefaktu.

[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
Na twoich oczach zbutwiały worek przemienia się w artefakt:
Czarowny Wór
- Cokolwiek nie zostanie włożone do środka, ulega umagicznieniu po 3 h. Efekt ten obejmuje także przebudzenie ziół.
- Zawarte w worku przedmioty ważą jedynie połowę swojej masy.
- Efekt nie działa jedynie na istoty żywe i przedmioty, które były już magiczne.
- Wora nie można zgubić.
- Ograniczenie Mocy: Wora używać może tylko osoba związana z żywiołem Ziemi.

Ma on wielkość dużej sakwy i jest w stanie pomieścić przedmiot wielkości arbuza. Wylot wora co prawda ma nieco mniej, bo jakieś kilkanaście centymetrów. Można go spokojnie użyć do umagicznienia drobnej broni w rodzaju sztyletów, strzał oraz wszystkiego, co tylko uda się do niego wepchnąć.
Także i Vagar nie dał na siebie długo czekać. Widząc podekscytowanie towarzyszy wsunął ostrożnie garnek w plamę dziennego światła. Nie bardzo wiedział, czego się spodziewać, lecz na pewno nie był gotów na to, iż po chwili już, miast steranego, żeliwnego naczynia trzymał będzie w rękach wspaniale wykonany hełm, z nieznanego mu błękitnego metalu. Szłom wydawał się doskonale wyważony, a przy tym lekki i niezawodny. Z przodu ozdobiony był pięknym, niebieskim kamieniem, który w promieniach słońca lśnił barwą bławatków.

[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
Dziurawy garnek zmienia się pod wpływem promieni słonecznych w następujący artefakt:
Szyszak Witezia
Wartość Obrony: 5; PO: bez kar; Percepcja: bez kar;
Autorytet +5, SW +5
- Odporność na Strach
- Tarcza Umysłu: 15%
- Ograniczenie: hełmu używać może tylko wojownik, który nie skalał się nigdy służbie Ciemnym siłom.

Tarcza Umysłu oznacza, że w przypadku jakiegokolwiek magicznego ataku mentalnego (np zaklęcia typu urok, groza etc), najpierw testowana jest tarcza, która posiada 15% na zatrzymanie efektu wrogiego czaru. W przypadku niepowodzenia postać ma jednak nadal możliwość wykonania zwykłego rzutu obronnego przeciwko czarom.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 05 grudnia 2018, 22:29

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]


Stuha wczołgał się do pierwszej z brzegu większej torby z pachnącym inaczej prezentem. Jego woń w ciasnym bagażu nie ułatwiała zaśnięcia, choć sprawę odrobinę poprawiało poczucie bezpieczeństwa wynikające z chwilowej kryjówki. W astralu jednak nic nowego odnośnie szmaty nie zauważył, toteż po chwili wrócił z powrotem do szarego ciała. Nie był jednak głupi i postanowił skorzystać z okazji, by trochę odpocząć, więc pogrążył się w drzemce.

Gdy już poczuł się wystarczająco wypoczęty, wydobył się z niesionego ekwipunku i zorientował się, iż niósł go Vagar.

Ale zaraz, co to? - pomyślał i od razu wskoczył na ramię wojownika obwąchując przy okazji hełm. Wyglądał solidnie i pasował do druha w pewien sposób. Gdy Amasis skończył inspekcję przedmiotu, rozejrzał się po pozostałych i ujrzał kostur Vilena, co tym bardziej zbiło zwiadowcę z tropu.

- Ej, - zapytał z wyczuwalnym zaskoczeniem w głosie - a skąd macie takie piękne przedmioty? Nie widziałem ich w obejściu babinki...
Keth, jeśli chcesz wpływać na losy mojej postaci to napisz proszę PW, coś wymyślimy :) Bo narazie spróbowałeś zrobić Amasisem coś sprzecznego z moją deklaracją jego działań (a przynajmniej tak to odbieram), więc uznam, że nic takiego nie miało miejsca :)
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 06 grudnia 2018, 11:52

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Na chwilę wszyscy wlepili oczy w Felidae, zastanawiając się, jakim cudem ich super czujny towarzysz, o zmysłach rozwiniętych ponad wyobrażenie humanoidów, przegapił wszystko, co się przed chwilą działo? Ale zaspany pyszczek kota mówił sam za siebie...

Amasis zaś spoglądał niewinnie na zdumione twarze towarzyszy, gdy nagle pojął, że ma konkurencję! Otóż Nętka głaskała coś... puchatego. Co więcej, owo coś zdawało się mieć bardzo mięciutkie futerko i... mruczało! Tak, był tego pewien! A więc, gdy spał, drużyna nie tylko odnalazła baśniowe skarby, lecz jeszcze przytuliła jakieś podstępne stworzenie, dążące do odebrania kotu należących mu pogłasków! Poczuł, jak zdecydowanie jeży mu się ogon...
Dla Nętki: Tak, twój Czarowny Wór mruczy, gdy go pogłaszczesz. Właśnie przypadkowo odkryłaś to...

Dla Wszystkich: Zdaje się, że Amasis przespał chwilę, gdy odczarowywaliście swe przedmioty i teraz nie ma pojęcia, co się dzieje. Może warto byłoby mu to wyjaśnić?
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 06 grudnia 2018, 17:24

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Pod wpływem promieni słońca zetlały wór przemienił się w cudowny worek, w miejscu opasującego go lnianego sznura pojawiła się kunsztowna klamra ze złota. Mięciutkie futerko przypominało skórkę leśnego zwierzęcia i k zdziwieniu Nętki... takeż mruczało! Zaraz jednak młoda czarownica wyczuła na sobie czyjeś wielce podejrzliwe spojrzenie. Początkowo zaspany Amasis, który najwyraźniej przegapił odkrycie sposobu na odczarowanie magicznych przedmiotów, świdrował spojrzeniem puchatą torbę, gotów najwyraźniej przepędzić kociopodobnie mruczącego uzurpatora. W obawie o swój woreczek, Nętka ścisnęła go instynktownie:

- Pazurki precz od mojego woreczka! To nie żaden intruz, li sakwa magiczna com od babusi dostała! - widząc dalej pewną podejrzliwość w spojrzeniu kota, ukazała mu zamykającą torbę klamrę ze szczerego złota - Gdyś spał smacznie, Rodan odkrył jak odczarować dary, które otrzymaliśmy od leśnej babci. Gdy tylko, takeż jak bard, wbiegliśmy w promienie słońca, przedmioty ujawniły swą naturę! Mój zetlały wór stał się cudowną sakwą, która może nam pomóc w dalszej wędrówce! I mruczy tak pięknie... - tu czarownica musnęła delikatnie sakiewkę, która zaraz wydała niski a kojący nerwy pomruk. - zaś dziurawy gar Vagara stał się najlepszym hełmem, z kamieniem w niebios kolorze! Sprawdź sam... wyjmij swoją szmatkę co dostałeś i pozwól aby padło nań światło słońca. Ciekawam, w czym nam może pomóc.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 08 grudnia 2018, 21:41

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Przedmioty przedmiotami, ale nagle, znikąd Amasis usłyszał mruczenie. Momentalnie nadstawił uszu i zjeżył sierść słysząc konkurenta do najważniejszej roli w drużynie, jaką była jej maskotka. Pewnie!, zaczęła się gonitwa myśli w głowie kota, gdy zbliżał się w stronę Nętki z brzuchem przy ziemi sycząc złowrogo - Na pewno znaleźli jakiegoś małego, słodkiego kociaka i teraz pójdę w odstawkę! A w czym on niby jest lepszy ode mnie?! Ani polować nie potrafi, ani to samodzielne! Tak chcecie ze mną pogrywać?! Świetnie, rano wszyscy będziecie czyścić buty, zdrajcy!

Już szykował się do skoku w kierunku mruczącego przedmiotu będąc absolutnie pewnym, że w środku siedzi schowany jakiś mały kociak, ale słowa Wiedźmy zatrzymały zwiadowcę na chwilę. Po chwili zastanowienia rzekł tylko:

- Dobrze, wyciągnę swoją szmatę, ale jeśli mnie oszukujesz, to inaczej porozmawiamy!

Po czym z nieukrywanym zdenerwowaniem jak najszybciej wyciągnął prezent od Baby Jagi i położył na słońcu czekając na rozwój wydarzeń, wciąż zdesperowany perspektywą pójścia w odstawkę w grupie.
Stuha zdenerwowany czeka z niecierpliwością na to, co się stanie. Jeśli szmatka się nie zmieni, rzuci się na miauczący woreczek z pazurami.
Ostatnio zmieniony 10 grudnia 2018, 14:50 przez zmarly, łącznie zmieniany 1 raz.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 10 grudnia 2018, 03:27

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Koci ogon zjeżył się niesamowicie i Nętka bała się przez chwilę, że Amasis skoczy na magiczny woreczek, przekonany o istnieniu jakiegoś zwierzęcia. Wtuliła szybko worek za pazuchę, lecz ku jej uldze, kot uspokoił się nieco i zaczął analizować sytuację. Tedy wiedźmie zrobiło się trochę źle na sercu, gdyż nieopatrznie zażartowała sobie z przyjaciela, przyczyniając się do dalszych pomruków wydawanych przez magiczny przedmiot. Całe szczęście, Amasis sam znawał się na magii, więc i przemówić było do niego łatwiej. Niemniej Nętka postanowiła przeprosić:

- Nie bądź już w złości i nieufności takiej. Ja, no... nie dobrzeż z mej strony, że cię podpuściłam i woreczek znowu pogłaskałam. Nie wim po kiego jeno się gorsyć. Toż tylko wór magiczny... Takeż nie gniewaj się bez powodu. A wyciągaj szmatkę chyżo! Zobaczysz, co to będzie!
Nętka próbuje jednak uspokoić trochę biednego kota...
Od MG: Ja tylko chciałem przypomnieć, że Twoja postać, TTA, nie jest telapatką. Rozumiem, że widzisz, iż kot jest zdenerwowany, ale Twoje wypowiedzi odnoszą się do szczegółów jego myśli - a to jest nadużywanie informacji. Poza tym na drugi raz, jak chcesz zareagować na czyjeś przemyślenia, to proszę o deklaracje testu Empatii (może być na PW), wtedy Ci powiem ile wiesz. Nie można jednak korzystać z myśli innych bohaterów (czyli tego, co napisane kursywą) jak z fragmentów wypowiedzi.
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2018, 18:02 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 10 grudnia 2018, 11:23

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Promienie słońca padły na zetlałą ścierkę, budząc w niej błękitne i srebrne błyski. Amasis aż fuknął ze zdumienia, po czym przetarł łapą oczy, bo oto tuż przed nim miast szmaty do podłogi leżał przepiękny płaszczyk z miękkiej, białej wełny, tkany modrą, jedwabną nicią.

[center]Obrazek[/center]
Miał na przodzie zapięcia z dziwnego, błękitnawego metalu. Płaszczyk, zdawał się pierwej uszyty na kształt niewielkiego dwunoga - jakby gnoma lub ludzkiego dziecięcia. Jednak gdy tylko kot dotknął go łapą delikatnie zmienił proporcje, dopasowując się do ciała felidae.
Spoiler!
Stara szmata do podłogi zmienia się pod wpływem promieni słonecznych w artefakt:

Mgielne Okrycie

+3 Pancerza Magicznego, +50% odporności na Ogień
+10 do Krycia się, +2 Mi. Wody
- Wszystkie próby wykrycia magicznego mają 50% na to, że się nie powiodą.

Zaklęcie:
- Wywołanie Mgły x 1 dziennie (sfera o promieniu 15 m. Posiadacz przedmiotu widzi w niej normalnie).
Dla wszystkich: Udało Wam się odczarować podarki Baby Jagi i odkryć ich cudowną naturę. Są to na pewno najpotężniejsze przedmioty jakie kiedykolwiek widzieliście. Ba, jedynie słyszeliście dotychczas legendy o czymś takim. Aż trudno Wam uwierzyć, że spotkało Was takie szczęście. Lecz zdecydowanie wpływa to dobrze na wasze morale. Co teraz robicie?
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 10 grudnia 2018, 13:25

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Kocur aż rozdziawił pyszczek w swym zdziwieniu nie dowierzając temu, co przed chwilą zobaczył.

Stara, zatęchła szmata pod wpływem promieni słońca zmieniła swój kształt i stała się białą, jedwabną pięknością. Stuha wpierw obwąchał przedmiot czując od niego jakiegoś rodzaju moc. Założył zatem płaszczyk czując coś w rodzaju delikatnej wilgoci w powietrzu dookoła, o odświeżającym wrażeniu. Poczuł również przypływ sił magicznych, co było bardzo przyjemnym uczuciem.

- Dobrze Nętko - odezwał się w końcu - skoro już wiem, że mówiłaś prawdę, to pokaż mi proszę ten woreczek. Obiecuję, że nie zaatakuję go, ale jestem ciekaw, czemu on tak mruczy.

Szczęśliwie dla niej samej, sakiewka okazała się być martwa - a przynajmniej nie być kotem per se. Amasis przeprosił Wiedźmę za swoje zachowanie i zwrócił się do wszystkich:

- To co, ruszamy dalej? Czas nas chyba zaczyna gonić, prawda?
TTA, nie wykorzystuj moich myśli w interakcjach proszę...
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 grudnia 2018, 09:27

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Vagar zrobił wielkie oczy po tym jak stanął w promieniach słońca. Nawet się uszczypnął, na Bogów to jednak nie garnek.

W mordę jeża, dobrze że nie nalałem do niego wody i nie zacząłem gotować w nim zupy. Toż to piękny szyszak.

Wojownik chwilę walczył ze sobą, zastanawiając się czy jak go założy i wejdzie w cień to szyszak znowu zamieni się w garnek.

No trudno pomyślał, najwyżej będę musiał powybijać zęby jakimś dowcipnisiom.
Strażnik zakłada dar Babuni na głowę, starając się porządnie go sprawdzić. Stara się zobaczyć swoje odbicie w wodzie.
Ostatnio zmieniony 11 grudnia 2018, 11:14 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 grudnia 2018, 21:32

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień[/center]
Świetlisty obłok otaczający postać klęczącego Kallan zniknął, rozpłynął się w powietrzu. Wyraźnie zesztywniały Vilena podniósł się z klęczek, wsparł na wspaniałym kosturze. Jego zamglone dotąd, ale zaskakująco jasne oczy spoczęły na postaci poruszającego na boki głową Vagara.

- A gdzie twój garnek? - wymamrotał nieco nieskładnie guślarz, obrzucając niewiele rozumiejącym wzrokiem piękny hełm wojownika, a potem wodząc spojrzeniem po ziemi w poszukiwaniu sprezentowanego druhowi naczynia - Myślałem zupę jakową uwarzyć w południe, z korzonków i jagód, coby leśnej Baby nie urazić.

Włożywszy kostur pod ramię Pieśniarz Astralu zadarł głowę w górę i spojrzał w sieć szczelin w liściastej kopule puszczy, przez które sączyło się słoneczne światło.

- Winniśmy czym prędzej ruszać w drogę - rzucił w stronę towarzyszy - Karados jeden wie jak długo będzie nas chroniło błogosławieństwo leśnej Baby.
Jeśli w pobliżu są jakieś większe ptaki (najlepiej te inteligentne jak choćby kruki), Kallan użyje Mowy zwierząt, by spróbować nakłonić je do wskazania drogi ku górom.

Od MG: Keth, skleroza nie boli jak widzę... Przeczytaj jeszcze raz posta nr 307, proszę, a dowiesz się, że nie ma sensu pytać o to, co już jest wiadome. :P

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 13 grudnia 2018, 18:54

[center]Brodata Puszcza, 07 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Rodan strasznie ucieszył się z daru jaki otrzymał. Wiedział doskonale, że to nie byle co. Wszyscy otrzymali wspaniałe podarki, co jeszcze bardziej uradowało barda. Poczuł się dumny. Wiedział, że jego ojciec byłby z niego zadowolony. Gdyby tylko mógł go teraz zobaczyć! Przypomniał sobie początek spotkania i nerwowe ruchy niektórych członków drużyny. A także ich obawy, które omal nie zrujnowały relacji z Demonem Puszczy... Podszedł więc do Kallana i rzekł:

- I co? Nie miałem racji? Gdyby nie moja sprawna gadka pewnikiem byśmy nic nie dostali. Mam nosa do takich spraw, tylko trzeba mądrze - powiedział przepełniony dumą klepiąc Vilena po ramieniu. Wiadomo, jak się jest młodym to każdy się przechwala. Ale tym razem Rodan miał czym. A ile nowych pieśni będzie mógł zagrać, opowieści snuć. Poczuł, że przygoda dopiero się zaczyna...
Rodan jest zdecydowanie zadowolony z obrotu spraw. Idziemy dalej, ku górom i przygodzie!
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 15 grudnia 2018, 19:10

[center]Brodata Puszcza, 07-11 Trawień, 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]Podkład: In The Garden of Serenity[/center]
Ruszyli dalej, w gęstwę zieloną, ściegną zaklętą, ściegną cudowną. A poprowadziła ich ona wżdy w kierunku gdzie słoneczko wstaje. Wraz z nią kluczyli wśród wielkich, omszałych pni, podobnych do filarów jakiejś świątyni gigantów, przecinali zamglone, paprocią porośnięte polany i przekraczali srebrne strumienie, co śmiejąc się mknęły wśród ziół i kamieni. Dzień cały minął i nocka przeszła, a po niej kolejny dzionek i druga nocka, a oni szli dalej. I nie zwiodła ich drożyna czarodziejska, omijając wszelkie tupła i moczary. Z dala trzymała się od miejsc przeklętych, na nocleg wszakże zawsze zatrzymać mogli się w dogodnym miejscu. A gdy ranną porą wstawali z miękkiego posłania mchów, widzieli przecie za sobą tylko bór nieprzebrany, przez który żaden człek przejść łacno by nie zdołał. Przecie ścieżka przed nimi biegła dalej i dalej. A oni wraz z nią wędrowali przez Brodatą Puszczę.

I dni kolejne mijały, podobne do siebie jako zielone liście. A kiej wprzódy puszcza ukazała im swe okrutne a mroczne oblicze, teraz zdawała się im przyjazna. Nocą niepokoiło ich jeno pohukiwanie sowy, a rankiem bez trudu znajdowali zioła i kłącza słodkie. A że wiele sekretów miało to miejsce, o tym przekonali się wszak nieraz. Teraz zaś, gdy zniknął lęk z jakim wcześniej spoglądali za siebie i z jakim wyczekiwali każdej nocy, mogli się cieszyć i dziwować tym dziwnym, zielonym światem.

A było czemu się dziwować! Tak choćby poranka jednego, poszedł Kallan po wodę, nad strumień. A ledwo na ziemi klęknął, by sakwę napełnić, coś gwizdnęło nad jego głową. Zerwał się więc zaraz i w górę spojrzał. A tam, na konarze przycupnęło najdziwniejsze stworzenie, jakie widział był w życiu.

[center]Obrazek[/center]
Skrzydła miało kiejby motyl, a z kształtu podobne było do żmija. Jeno dużo mniejsze, od jako kot może. Zagapił się na nie tedy guślarz z otwartą gębą, nie bardzo wiedząc, co tu począć. Lecz nim cośik przedsięwziąć zdołał, z lasu wynurzył się Rodan a Nętką:

- A tużeś się podział - zawołał bard - toż zastanawiamy się właśnie, co ci tyle czasu zajmuje znalezienie wody.
Kallan wszakże nie odrzekł nic, jeno wskazał im nad głowę, gdzie siedział żmij-nieżmij. Stworzenie zaś przekrzywiło łepek, spoglądając na przychodzących. Po czym zagwizdało, wysoko, a melodyjnie.

I nim ktokolwiek znów powiedzieć co zdołał, z gąszczy odpowiedział mu gwizd podobny, za czym całe stadko podobnych stworzeń wzbiło się do lotu, z furkotaniem i świstem. Dziesiątki tęczowych skrzydeł błysnęły feerią kolorów, po czym: frrru! Stworzenia rozpierzchły się po lesie, pozostawiając zadziwionych wędrowców. Tego dnia jeszcze, gdy w drogę ruszyli, zdawało im się nie raz, że słyszą ich gwizdania.

[center]Obrazek[/center]

[center]Brodata Puszcza, 11-13 Trawień, 360 rok Ery Silniri[/center]
I tak mijały kolejne dzionki, a każdy z nich odkrywał przed młodymi wędrowcami kolejny cud lub tajemnicę dziwną. Grunt też począł się wznosić lekko ku górze, a wokoło nich pojawiły się wzgórza łagodne i wielkie, brodate głazy. Im dalej szli tym więcej ich wychylało się spod okrywy mchów. A noce stawały się coraz to chłodniejsze. Aże w końcu, dnia szóstego, od czasu, gdy opuścili polanę Baby Jagi pierwszy raz ujrzeli przed sobą światło słońca. Tu bowiem bór kończył się, rozbijając się niczym zielony ocean, o potężne stoki Gór Końca.

[center]Obrazek[/center]
Tu kończy się Rozdział I: Puszczańskie Czary.
Rozdanie PD i Geasu nastąpi w technicznym. Dopiero po tym przejdziemy do rozdziału II. Proszę więc na razie wstrzymać się z postami, chyba, że będą dotyczyły one podsumowania ostatniego rozdziału. Ale nie ruszamy niczego dalej!
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 20 grudnia 2018, 14:07

[center]ROZDZIAŁ II
- ŚCIEŻKA NAD PRZEPAŚCIĄ -
[/center]

[center]W którym to nasi bohaterowie pokonać będą musieli ścieżkę wąską, skalistą i zdradliwą, będąc zdani jedynie na własne siły.[/center]
[center]Podkład: Enter Your Mountain[/center]
[center]Obrazek[/center]
[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Było południe i słońce stało wysoko, gdy wreszcie wyłonili się z zielonego zmierzchu puszczy. Stanęli, a wiatr owiewał ich spocone twarze, chłodny i czysty, jak woda ze strumienia, sprawiając, iż na chwilę zapomnieli o zmęczeniu. Przed nimi ziemia wznosiła się w górę, potężną falą, najeżoną grudami skał i głazów. Zdziwione spojrzenia wędrowców biegły za nią w górę, hen, ku dalekim szczytom, odzianym w biel wiecznej zmarzliny. Wysoko, ponad nimi krążyła para orłów. Ich dalekie krzyki niosły się w przestrzeni, niczym barbarzyńskie zawołanie bitewne.

[center]Obrazek[/center]
Nie było tu żadnej ścieżki, jeno grunt skalisty. Zbocze, porośnięte wysoką trawą i kępami woniejących ziół wznosiło się przed nimi, przeto ruszyli powoli w górę. A z każdym krokiem coraz bardziej oddalali się od tego, co znane. Bo i Brodata Puszcza przecie, choć dziwów pełna, wszak była z nimi od dzieciństwa. Dorastali w jej cieniu. Siedząc przy ogniu u stóp Starszych słuchali opowieści o driadach i leśnych czarach. Teraz wszakże porzucali i tą ostatnią, bliską sobie ostoję, kierując się w nieznane, obce strony. I chyba nigdy tak mocno, jak w tym momencie nie czuli swego zagubienia i niepewności. Kim bowiem byli przeciwko majestatowi tych gór prastarych? Wiedzieli wszak, że tą samą co oni drogą odchodzili wszelcy banici, wypędzeni z Drecare przez zwyczaj lub prawo. Przeto skaliste turnie słusznie ochrzczono mianem Gór Końca, bowiem dla większości mieszkańców Imperium oznaczały kraniec znanego im świata. Co leżało za nimi, jeno Bogowie raczyli wiedzieć...

Teraz więc dotarli na skraj świata. Ich świata. A to, co ujrzeli zdało im się zarazem piękne jak i groźne. Spoglądając więc na skaliste zręby, pnące się ku niebu, zadawali sobie pytanie, jak mają przebyć tę okolicę? Jak trafić do celu? A co ważniejsze, jak przeżyć w stronach o których wiedzieli zgoła tak niewiele?

Wspiąwszy się tedy na pewną wysokość, wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy Amasis miauknięciem zawezwał ich, wskazując dolinkę przy strudze. Tu mogli zatrzymać się na chwilę, odpocząć i przedyskutować, co im dalej czynić należy... A co więcej serca swe pokrzepić przed dalszą drogą.

[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
Test Przetrwania: Krytyczny pech! Wydaje Ci się, że nie będzie żadnego problemu w czasie wyprawy. Przecież szczęśliwie przebyliście Brodatą Puszczę, o której słyszałeś wiele dziwnych opowieści. Tak więc jateś dobrej myśli i uważasz, że poradzicie sobie w górach. Nie pomyślisz nawet o przygotowaniu.
Spoiler!
Test Przetrwania: Zdany z jednym przebiciem. Wpadniesz na to, że nie macie odpowiedniego odzienia i że w górach może być problem z drewnem na opał.
Stanęliście na chwilę by odpocząć i omówić sytuację. Zakładam, że poza mapą, którą posiada Rodan nie macie żadnych innych wskazówek jak dostać się do Narna Illiana.
Góry Końca stanowią wschodni skraj Kontynentu Środka, oddzielając go od Schechar, zwanego także Lądem bez Powrotu. Ta druga nazwa powstała z tej przyczyny, iż wszyscy banici wygnani z Drecare, kończą właśnie tam. Wiedza o świecie, jaką zdobyliście w szkółce wioskowej ograniczała się jedynie do Imperium i ogólnego opisu krajów z nim graniczących. Góry Końca od zawsze więc stanowiły dla Was granicę znanego świata. Nie macie pojęcia więc czego się tutaj spodziewać.
I zapewne MG mógłby zdradzić Wam więcej, gdyby choć jedno z Was posiadało umiejętność: Natura. Ale niestety nikt jej nie ma. Co za pech.
Ostatnio zmieniony 20 grudnia 2018, 15:43 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 grudnia 2018, 22:06

[center]Pogórze, 13 Trawień[/center]
Kallan Pieśniarz Astralu kolejny raz poczuł jak całe jego życie wywraca się do góry nogami, a boski Karados zsyła na niego następny z niekończących się cudów. Majestatyczne turnie zapierały Vilenie dech w piersiach, oszałamiały surowym pięknem. Wspinając się po wciąż jeszcze łagodnych stromiznach pogórza guślarz kręcił na wszystkie strony głową. Jego szeroko otwarte oczy miały barwę krystalicznie czystego potoku, a przypominająca kamienną maskę beznamiętna twarz zupełnie nie współgrała ze zdradzającymi skrajną ekscytację ruchami włosów.

Czując narastające znużenie podróżą, wodny ludź przysiadł na omszałym głazie w kotlince, zdjął z pleców sakwy i torby, przełożył przez kolana przepiękny kostur podarowany przez leśną babę. Wabiony przenikliwymi krzykami orłów niczym ćma płomieniem świecy, jął śledzić z oczarowaniem wzrokiem podniebne popisy pary majestatycznych ptaków.

- Jak myślicie, czy te upiorzyska ciągle idą naszym tropem? - zapytał znienacka, wyrwany z transu natrętnie cisnącą się do głowy myślą - Ten mroczny gon? Może ich Jaga w inną stronę wywabiła albo pożarła ich kości? A nawet jeśli nie, ja sam coś bym pożarł, głód mi już kiszki skręca. Nętka, uwarzymy co w saganie, skoro popasamy?
Kto wie jak tam w wysokich górach będzie z popasami, dostępem do drewna i wody - może skorzystamy z okazji, aby zrobić porządny posiłek?

ODPOWIEDZ