PBF - Błogosławiona Krew

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 stycznia 2019, 14:16

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Strażnicy wymienili między sobą ponownie spojrzenia, a miny mieli przy tym nietęgie, jakby gotowali się do połknięcia żywcem żaby. W końcu jeden z nich uznał, że chyba byłoby niegrzecznie pozostawić znamienitego gościa bez odpowiedzi, toteż pośpieszył z wymijającym komentarzem.

- To są takie plotki, które krążą po Lucatore od paru lat, przyjacielu - powiedział mężczyzna przywołując na usta kwaśną minę - Żelazna Emisariusza jest bardzo porywczą kobietą, nie zna się na żartach. Wcale to zresztą nie dziwne, jeśli się pomni, ilu ona ludzi zabiła na Nizinie Adriatyku w czasie wojny, własnymi rękami. Służba w klasztorze już wie, ze obok niej na palcach trzeba chodzi, a w niczym nie uchybić, ale czasami ktoś nie jest dość ostrożny.

- To nie plotka, tylko fakt - wtrącił ten ze strażników, który wcześniej wyrwał się z dziwacznym określeniem - Wdowa po Neognostyku okaleczyła jednego razu młodą dziewczynę, którą złapała pod drzwiami swoich pokojów. Obcięła jej własnoręcznie uszy, oszpeciła na całe życie. Za to niby, że tamta podsłuchiwała, co działo się za drzwiami. Tak się nie czyni, zwłaszcza z kobietami.

- W klasztorze inne panują reguły niż na dole w mieście - powiedział pojednawczym tonem najstarszy z Purgaryjczyków - Kto tam pracuje, musi się wystrzegać błędów. I na tym poprzestańmy, bo tak bywałego w świecie gościa pewnie nie interesują podobne historie.
...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 28 stycznia 2019, 21:56

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Siląc się na uprzejmy uśmiech Abdel przejął pierścień i przez chwilę z faktycznym i nie ukrywanym zaskoczeniem obserwował piękno jego wykonania. Już na pierwszy rzut oka kunszt zdobień i proporcje kształtów zachwycały swą niewspółmierną elegancją i pięknem, kontrastując przy tym z prostotą czcicieli krzyża. Był mistrzowsko wykonany i ewidentnie nie przez ręce prostaczków z Lucratore.

Obrazek

- Piękny... - powiedział cicho Abdel i opierając się pokusie założenia go na palce złożył go na płóciennej chuście ze swoimi inicjałami jaką wyciągnął z poły ubrania. Zawinął szybkim ruchem i umieścił w kieszonce swej eleganckiej kamizelki. - Nie stanie się mu krzywda, zaręczam.

Zmayłsil się chwilę dobierając kolejne słowa i ton do tej jakże podniosłej chwili.

- Szanowny Ennio, nie ukrywam że ten dar to wielki zaszczyt, dla mnie i dla naszego rodu, a także dla całej Frankonii. W imieniu Sangliere dziękujemy za powierzonego zaufanie i łaskę. Nikt od tej pory, na Purgaryjskiej ziemi nie obdarzył nas... - oczy Dziedzica celowo spoczęły na chwilę na Wilczycy - ...takim zaufaniem i splendorem. Przeto, będziemy się starać z całych naszych sił, by wypełnić powierzone nam zadanie, w sposób iście godny rodu Sanguine.

Zakończył aż nazbyt szczerze Adbel i poparł swą wypowiedź uprzejmym uśmiechem.

O suko! Teraz widzę twoją grę, wydaje ci się że wszystko dobrze zaplanowałaś. Ale przeliczyłaś się. Teraz dopiero zobaczysz jaki błąd popełniłaś dając mi to potężne narzędzie wprost do ręki.

Dziedzic utrzymywał nadal uśmiech wznosząc kielich z winem w delikatnym toaście.

- Za ten dar! Niech stanie się początkiem lepszego jutra dla naszych rodów.

Upił mały łyk wina. Smakowało teraz jakby jeszcze lepiej.

- Oczywiście, skoro jak wasza eminencja wspomniała ród Benesanto nie próżnował i poczynił już pewne postępy w śledztwie, bardzo ułatwiło by nam sprawę gdybyśmy mogli skorzystać z owej rozległej wiedzy. W takim razie... Krótko mówiąc, mój kuzyn i ja mamy kilka bardzo konkretnych pytań, które nie należy brać za bezczelne, a za konieczne i niezbędne do rozwiązania całej tej przykrej zagadki...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 stycznia 2019, 21:07

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Ennio Benesato rozpromienił się słysząc deklarację dziedzica Sanguine, co w oczach Abdela nie przydało jego pomarszczonej starczej twarzy nawet odrobiny uroku.

- To wielki zaszczyt i pamiętny dzień dla naszego rodu - oznajmił poklepując po przedramieniu swą oblubienicę - Pokładam ogromną wiarę w twe talenta, ambasadorze i pewien jestem, że przyniesiesz memu nieszczęsnemu ludowi ukojenie w prawdzie.

- Aby twemu życzeniu stało się zadość, czcigodny patriarcho, musimy dołożyć wszelkich starań, by rozwikłać zagadkę strasznej śmierci Miecza Adriatyku - przemawiał pełnym uniesienia tonem dziedzic, przywołując na swe dumne szlachetne oblicze wyraz ogromnej powagi - To zaś wymaga postawienia wielu pytań.

- Postaram się odpowiedzieć na każde, jakkolwiek nie byłoby bolesne - odrzekł namiestnik Lucatore. Stojąca za jego plecami Galla Lombardi nic nie dodała, chociaż Abdel miał wrażenie, że córka Białego Wilka dosłownie przewierca go wzrokiem.

- Kto znalazł ciało czcigodnego zmarłego i czy można z tą osobą porozmawiać? - zapytał dziedzic podpierając prawicą podbródek i spoglądając uważnie w oczy starego namiestnika.

- Mieszczańskie dziecko, które poszło do ujęcia akweduktu po wodę - odparł Ennio - Dziewczynka z tutejszej rodziny, nie pomnę jej imienia. Polecę, by Pace i Domingo sprowadzili ją jak najszybciej przed twe oblicze, ambasadorze.

- Kim byli przynależni do wewnętrznego kręgu ludzie, którzy uczestniczyli w tym jakże niecodziennie pośpiesznym pochówku, a wcześniej być może dostąpili honoru ujrzenia zwłok?

- Jego małżonka Neva, Furor Lucio Bastardo, który jest adoptowanym synem mego brata oraz mistrz Abacus, przełożony klasztoru odpowiedzialny za wytwarzanie tutejszych elysiańskich olejów. Oni to z pomocą tuzina anabaptystów pochowali Altaira w noc po jego śmierci nikogo o tym nie uprzedzając.

- Żelazna Emisariuszka wyraziła przekonanie, że jej wielki mąż, za życia wybitny wojownik, nie powinien być wystawiany na widok publiczny z raną przynoszącą ujmę na honorze - odezwała się Galla, chłodnym wyważonym tonem - Skrytobójca podciął Altairowi gardło nie dając mu szansy na obronę.

- Haniebny to czyn, który godny jest największego potępienia! - Abdel podniósł zamierzenie głos, przywołał na twarz wyraz oburzenia zastąpionego następnie przejmującym smutkiem - Czy to jednak nie dziwne, że nikt nie strzegł twego brata, czcigodny namiestniku? Wszak opuścił klasztor gotów do podróży poza miasto. Czy wiadomo, dokąd zmierzał i po co?

Ennio złożył palcami dłonie, pokiwał z namysłem głową popatrując na częściowo opróżniony z wina puchar.

- Brat mój niegdyś wiele podróżował, piastował wszak niebywale zaszczytną funkcję jednego z Ośmiu. Bywał w Borce i Pollenie, dotarł niegdyś nawet do Gdańska, ale w ostatnich czasach nie opuszczał już Lucatore. Wdowa być może zna odpowiedź, wzgardziła jednak mym zapytaniem. Co zaś do eskorty, poza klasztorem Neognostykowi zawsze towarzyszyło kilku weteranów, bardziej dla prestiżu niźli z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa, ponieważ mój brat cieszył się wielkim poważaniem i miłością ludu. Ale tego tragicznego poranka eskorta wróciła spod wież akweduktu z powrotem do klasztoru, przywołana przez Furora z powodu niedopełnienia jakiegoś obowiązku. Skrytobójca chytrze i podle wykorzystał ów krótki moment, kiedy mój pogrążony w modlitwie brat pozostał w samotności.
Garść odpowiedzi na pytania dziedzica. Jeśli macie dalsze, nie krępujcie się, pytajcie - również pozostali BG, oni też mogą się włączyć do przesłuchania namiestnika!

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 30 stycznia 2019, 09:56

W trybie informacyjnym bo Angeline rozmyśla, ale nie chce zadawać tych pytań głośno w tym towarzystwie. Szansa by morderca z zewnątrz - pojedynczy człowiek - trafił AKURAT na moment kiedy Benesato został bez ochrony jest zerowa. Nawet jeśli to był ktoś z zewnątrz to doskonale poinformowany o tym kiedy, gdzie i z kim Benesato będzie sie udawał, a także z dużym prawdopodobieństwem wiedzący o tym, że pójdzie się pomodlić a ochrona zostanie odwołana. To oznacza ludzi "z wewnątrz". Angeline obstawia raczej kogoś z Klasztoru bo to Furor odwołał ochronę... oczywiście nie wykluczam całkowicie Ennio, ale po pierwsze powinien mieć niewielki jeśli nie zerowy wpływ na to co się dzieje w klasztorze (chociaż Furor mógłby z nim współpracować) a po drugie skoro zna miejscowe realia i wie, że "wdowa" za nim nie przepada tym bardziej nie widzę sensu w pozbywaniu się brata... Teraz jego rola w lokalnej społeczności może się tylko pogorszyć. Pytania i wątpliwości, którymi przy pierwszej okazji podzielę się z braciszkiem.
edit 8art: Dla mnie tez pierwszym podejrzanym jest Furor (przynajmniej w świetle tego co wiemy)
Ostatnio zmieniony 30 stycznia 2019, 13:40 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 30 stycznia 2019, 22:19

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Słuchając uprzejmych, otwartych odpowiedzi namiestnika na pytania Abdela, Leon Thibaut dumał czy to zawczasu przygotowane odpowiedzi, czy tez czar kuzyna uspasabiał go do niego tak przychylnie. Nie uszło uwagi wynalazcy, że jednak pogrzeb odbył się w nocy, co szlachcic podejrzewał, a na co wcześniej nieco pokrętnie pytany Ennio, nie odpowiedział. Rozważał Leon czy to wzmianka o szalonym Scirocco chwilowo zmieniała przychylne nastawienie namiestnika.

Obserwował z uwagą uwodzicielskie pieszczoty, którymi Abdel nakarmił sygnet, gdyby jakaś zatruta igła zraniła jego opuszek, gotów skoczyć wysysać jad. Z nerwów schrupał kolejna marchewkę i popił winem. Ale słysząc ostatnią odpowiedź namiestnika, zauważył że nie tylko jemu tłumaczenie owego stało się mętne, przez ułamek sekundy odczytał zmieszanie w twarzy kuzynki. Znając jej grymasy od lat potrafił je odczytać.

- Wyjątkowo cierpliwym musiał ów zbrodzień być, by takiej chwili wyczekać i czas miał przygotować się jak szybko zniknąć, pewnikiem uszedł w góry, tropiciele za nim poszli. Czy jakieś ślady znaleźli? - na moment wtrącił się Leon.

...

- Czy Mistrz Abacus sam przyrządzał eliksiry dla Twego Brata, czy ma uczniów, którzy się tym zajmują?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 30 stycznia 2019, 22:25

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Abdel potrał podbródek. Coś z wypowiedzi władyki wyraźnie zmuszało dziedzica do analizy i przemyśleń i wcale nie starał się tego skrywać.

W oczywisty sposób jedna z osób, które dobrze wiedziały dokąd zmierzał Świętobliwy, zadała mu śmierć. Tak jak dziedzic mniemał wcześniej osoba ta musiała go dobrze znać, bowiem ten stary wojak, który całe lata spędził na zasadzkach i wojnach, nijak nie dał by się tak łatwo podjeść komuś obcemu. Zadane mu rany zasadniczo różniły się w opisach w zależności z kim się rozmawiało i to był problem. Jeśli bowiem jak powiadano ciało było zmasakrowane, to mord nastąpił ewidentnie w uniesieniu, w gniewie. Jakby ktoś wpadł w nagły szał podczas rozmowy sam na sam z Benesanto. Może nie po myśli poszła mu rozmowa na temat sukcesji. Taka gwałtowność wskazywała by na kobietę. Zapewne zabójca musiał też zostawić jakieś oczywiste ślady wskazujące na jego osobę, które chciano zatrzeć szybkim pochówkiem*. Tak czy siak, dla dziedzica najlepszym rozwiązaniem było by wydobycie z grobu ciała by dokonać szczegółowych oględzin.

Mój boże. Prawdę gotów żem jest wykopać choćby z grobu. Ba, w Montpelliere o tej porze już ludzie Bartheza i Pernaulta wesoło machali by łopatami, przerzucając kolejne kopy piachu, kiedy ja piłbym cudną kawę ze złotego nakrycia siedząc przy okrągłym stoliczku obok i napawając się, tym jakże wspaniałym widokiem. Ale tu... tu w Lucratore jest to problem.

- Sprawa będzie trudna... - powiedział cicho.

Tym bardziej, że nawet jeśli śledztwo okaże się tak banalne jak wyglądało i finalnie to Neva okaże się sprawczynią choćby przy pomocy furrora, to najważniejsze pytanie jest takie: jak to sprawnie zatuszować. Wszak, ostatnią rzeczą jaką w Montopeliere potrzebują to konkurencja na rynku żywnością i to w wykonaniu tych wynędzniałych brudasów. Trzeba mieć szerszą perspektywę. Sojusz Bergamo - Lucratore to ostatnia rzecz jaką my Sanguine chcemy. Tego typu mariaż byłby dla nas dużą stratą finansową i polityczna. Należy go zatem rozbić zawczasu. Nadal grając naiwnego młodego głupca, skierować trop do tej wilczej nory by....

- Wybacz mi kolejne pytanie, które może się okazać naiwne ale prócz tego, że pomożemy w śledztwie nadal sprawujemy tu nader reprezentacyjnych charakter ambasadora. I nie wolno nam zapominać o tym zadaniu. A protokół dyplomatyczny jasno mówi, iż w takiej sytuacji należy złożyć uszanowanie wszystkim bliskim zmarłego. Czy możesz panie podpowiedzieć mi jakich krewnych miał zmarły. Oczywiście, żona i syn ale czy prócz nich jest ktoś jeszcze z bliskiej rodziny, krewnych lub powinowatych?

Krótko mówiąc, kto miał pretekst do sukcesji miał też powód do zbrodni. Gadaj zatem kim oni są, ty stary głupcze.


* Myślę tutaj o obciętych uszach, o których Abdel mam nadzieję wkrótce sie dowie od Bartheza
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2019, 19:03

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Ennio Benesato zamyślił się przelotnie, szybko jednak podjął rozmowę dowodząc tym samym, że pytanie Abdela nie nastręczyło mu większego kłopotu.

- Altair pochodził z krwi Benesato. Nasi rodzice mieli tylko dwóch synów, żadnych innych dzieci. Krewniacy w Lucatore są z nim powiązani rodzinnymi korzeniami, ale przez ostatnie lata Altair bardzo się od nas oddalił. Służba Złamanemu Krzyżowi nałożyła na jego barki innego rodzaju brzemię. Był nie tylko wybitnym generałem, ale i Neognostykiem, jednym z ośmiu przywódców kultu. Wszyscy pozostali przebywają na stałe w Katedralnym Mieście, skąd ślą na cały świat rozkazy, ale mimo siedziby w Lucatore Altair ciągle był jednym z nich. Kiedy piastuje się tak zaszczytny urząd, rodzina zostaje odsunięta na dalszy plan, jeśli nie najbliższa, to na pewno ta dalsza.

Przysłuchujący się słowom namiestnika Abdel bezbłędnie wyczuł w nich jakąś nostalgiczną gorycz pozwalającą domniemywać, że Ennio szczerze ubolewał nad rozłamem w relacjach z bratem.

- Prawdziwą rodziną Altaira stał się Złamany Krzyż. Neva i Vikal oraz Lucio Bastardo. Mój brat adoptował go formalnie jako syna, zanim jeszcze Lucio został awansowany na stopień Furora i przejął dowództwo nad tutejszym garnizonem. Wcześniej wszyscy troje, Altair, Neva i Lucio walczyli przez wiele lat na Adriatyku. Ta wojna była piekłem, które zniszczyło niezliczone ludzkie istnienia, ale w przypadku wielu innych ludzi wykuła więzi jakie zrodzić może jedynie wspólna walka o życie. Dzisiaj o północy kończy się czas tradycyjnej żałoby, jutro rano klasztor otworzy ponownie bramy. Jeśli zechcesz złożyć kondolencje Żelaznej Emisariuszce, co samo w sobie będzie oczekiwanym po osobie posła gestem, możesz wysłać jutro posłańca do klasztoru prosząc o audiencję. Nawet jeśli Neva nie będzie miała ku temu ochoty, sygnet rodu Benesato nie pozwoli jej na odrzucenie prośby.

- Wyznam szczerze, że nie do końca orientuję się w zawiłych regułach sukcesji tytułu w kulcie Krzyża - dziedzic przywołał na swe oblicze wyraz przepraszającego zakłopotania - Co oznacza dla przywódców tej zacnej kongregacji śmierć jednego z ośmiu Baptystów? Czy teraz Neva jako najbliższa część rodziny zastąpi Altaira w tej roli?

- Ależ nie - Ennio pokręcił bez wahania głową, a w jego oczach błysnął ognik przelotnego rozbawienia - Rodzina nie dziedziczy tytułu. Przywódcy Katedralnego Miasta będą musieli wybrać nowego członka Rady, szczególnego pod każdym względem i bardzo zasłużonego dla kultu. Sam też nie orientuję się zbytnio w polityce Krzyża, ale sądzę, że nadadzą ten tytuł Vicarentowi z Brestu, pogromcy Garanessa. A nowy Baptysta najpewniej nie przybędzie do Lucatore, przyśle tu tylko swoich zaufanych ludzi, by ci zabrali osobistą i poufną własność mego brata. Neva może liczyć na pozostanie w klasztorze, dopóki ktoś z Rady nie uzna, że bardziej przyda się kultowi gdzieś indziej, na przykład na dalekim wschodzie w Pollenie, gdzie Wypaczeni mnożą się w szaleńczym tempie i Szpitalnicy nie nadążają z ich eksterminacją. W klasztorze pozostanie najpewniej tylko stary Abacus, on bowiem posiada przeogromną wiedzę na temat sekretnych receptur olejów. A mus wam wiedzieć, że to właśnie w Lucatore wytwarza się najlepsze z tych uświęconych specyfików. To dom Abacusa, tutaj dożyje on swych ostatnich dni, w tak wielkim poważaniu mają go Baptyści z Katedralnego Miasta.

- Twe objaśnienia nasunęły mi na myśl pewne pytanie, namiestniku - wtrącił Leon Thibaut - Czy owe niezwykłe eliksiry przygotowywał dla twego brata jedynie sam mistrz Abacus czy ma on również pomocników?

- Abacus nie sporządza elysiańskich olejów dla mego brata, on je wytwarza dla całego Krzyża - odparł Ennio - Transporty tego specyfiku wysyłane są co tydzień do Borki i Franki oraz na południe Purgare. Trafiają do armii Złamanego Krzyża w całej Europie i ogromnie są cenione za swe właściwości. Neognostyk poświęcił ostatnie lata swego życiom studiom nad olejami wraz z Abacusem, to stało się jego życiową misją. Po śmierci Altaira cały ciężar sprostania normom produkcji spocznie wyłącznie na barkach Abacusa, chociaż oczywiście ma on do dyspozycji wielu wyuczonych w tajnikach farmacji pomocników, zaprzysiężonych członków kongregacji.
Garść odpowiedzi na Wasze bieżące pytania...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 03 lutego 2019, 22:48

Garść następnych pytań:

1. Wytwarzanie olejów to faktycznie, iście godne zajęcie kogoś pokroju waszego Ś.P. brata. Czy to jedyne miejsce gdzie się je wykonuje, stąd idą w cały świat? Czy brat mówił o jakichś szczególnych postępach w pracy nad nimi? Zwłaszcza ostatnio.

2. Członkowie kongregacji o których wspomniałeś, ci którzy również wytwarzają oleje, czy można porozmawiać z którymś z nich? Zwłaszcza z kimś kto współpracował z waszym bratem przy ich robieniu?

3. Czyli po śmierci twego brata, panie, nie ma nic z dóbr doczesnych o co warto by było walczyć. A co się stanie w Lucratore, kto tu faktycznie będzie sprawował władzę?

4. W jakim wieku jest syn Nevy?

5. Wspomnieliście panie, że Neva jest z innego rodu. Z jakiego konkretnie?

6. Kiedy możemy spotkać się z dziewczynką która znalazła ciało? Chcieli byśmy to zrobić możliwie szybko. Najlepiej przed spotkaniem w klasztorze.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 lutego 2019, 16:12

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Widząc uniesioną w znaczącym geście rękę przyszłego małżonka, Galla Lombardi napełniła czym prędzej dzierżony przez Ennia puchar. Abdel musiał przyznać, że podane do posiłku wino miało niezgorszy smak, a przez to uderzało do głowy i przysparzało językom swobody. Samemu będąc nawykłym do zdradzieckiego efektu tego trunku, dziedzic bardzo starannie dobierał słowa, liczył natomiast na to, że wino wyciągnie więcej z ust namiestnika.

- Wytwarzanie olejów to zaiste godne zajęcie dla tak świątobliwego męża jak twój świętej pamięci brat, namiestniku - oznajmił egzaltowanym tonem Sanguine - Czy to jedyne miejsce, w którym się je wytwarza, czy to stąd rozsyłane są na cały świat?

- Mistrzowie Krzyża w tej sztuce produkują elysiańskie oleje wszędzie tam, gdzie jest ku temu sposobność - odrzekł Benesato - W Katedralnym Mieście mają doskonałych w tych arkanach alchemików, podobnie też w Breście. Krzyżowcy z Pollen i Hybryspianii warzą swoje własne, każdy bowiem stara się na mocy doświadczenia i wiedzy udoskonalać receptury... wszelako to oleje tworzone w Lucatore cieszą się największą popularnością i zasłużenie. Mój brat po wielokroć opowiadał, że Katedralne Miasto ogromnie poważa dzieła rąk Abacusa. Tydzień w tydzień z Lucatore wyjeżdżają karawany przewożące te specyfiki przez Alpy do Borki albo na południe do fortec anabaptystów przy Adriatyku.

- Skoro zatem czcigodny Altair tak bardzo poświęcił się pracom nad tymi cudownymi balsamami, czy opowiadał ostatnimi czasy o godnych uwagi postępach w pracach? O przełomowych udoskonaleniach? - ciągnął dalej Abdel pozwalając jednocześnie, by Leon dolał wina do jego własnego pucharu.

- Musisz wiedzieć coś ważnego, ambasadorze - odpowiedział Ennio - Altair był mi bratem, najbliższym z całej rodziny, ale jednocześnie był mężem stanu i odpowiedzialnym dygnitarzem kultu. Receptury elysiańskich olejów otaczane są pilnie strzeżoną tajemnicą. Plotki głoszą, że jeśli ktoś niepowołany wejdzie w ich posiadanie, musi się liczyć nawet z uwięzieniem lub postradaniem życia. To podobno sekret większy od receptury legendarnego nektaru Boga z dawnych czasów, mitycznej Kukakoli. Altair nigdy nie rozmawiał ze mną na temat prac nad recepturami, nigdy nawet przez przypadek się o tym nie zająknął. Tylko zaprzysiężeni członkowie kultu mogą posiąść tę wiedzę.

- Odczuwam zrozumiały dreszcz emocji na samą myśl o tak ogromnej tajemnicy, ale szanuję surowe reguły Kościoła Krzyża - Abdel pokiwał energicznie głową dusząc jednocześnie w myślach jęk rozczarowania - Mniemam też, że zadając tak zuchwałe pytania najpewniej zostanę odprawiony z kwitku, niemniej jednak jako powiernik sygnetu i naczelny śledczy rodu Benesato muszę zapytać, z kim spośród mieszkańców klasztoru mógłbym poruszyć ów temat?

- Sam sobie właśnie odpowiedziałeś na pytanie, ambasadorze - powiedział namiestnik - Jedyną osobą władną rozmawiać na ten temat jest świątobliwy Abacus, on jednak najpewniej nawet nie zacznie rozmowy. To... nader specyficzny człowiek, nie przywiązujący większej wagi do spraw życia codziennego czy etykiety. Jest tak głęboko pogrążony w swoich pracach, że nagabywanie przyjmuje z wielkim wzburzeniem i potrafi być bardzo opryskliwy nawet dla szlachetnie urodzonych gości.

- Skoro tak się sprawy mają, podążmy innym tropem - Abdel umiejętnie zmienił temat konwersacji czując, że zabrnął w ślepy zaułek - O ile dobrze zrozumiałem, po śmierci twego brata w Lucatore nie pozostało nic z dóbr doczesnych, o które warto by było walczyć w ramach schedy. Co się tu zatem wydarzy w niedługiej przyszłości? Kto będzie sprawował w Lucatore faktyczną władzę?

- Chciałbym móc powiedzieć, że zachowam tytuł namiestnika Lucatore - Ennio sposępniał zauważalnie, wyprostował się w krześle - Brat mój obdarzył mnie tym zaszczytnym obowiązkiem dożywotnio, ale Rada Oświeconych może mieć względem Lucatore inne plany. Wszystko się może wydarzyć, jeśli Baptyści zechcą zaprowadzić tu nowe porządki. Pewne jest tylko jedno: jak długo klasztor będzie słynął z olejów najwyższej jakości, tak długo ktoś będzie sprawował surową pieczę nad warownią na górze i pracami mistrza Abacusa. Czy będzie to Neva czy jakiś jej następca, o tym zadecydują ojcowie Kościoła we właściwym sobie czasie.

- A w jakim jest wieku syn czcigodnej wdowy? - spytał dziedzic Sanguine - Muszę to wiedzieć, by jako ambasador Montpellier dobrać odpowiedni dla jego wieku podarunek.

- Vikal skończył w tym roku dziesięć lat, ale... - przez wciąż posępną twarz starca przebiegł jeszcze wyraźniejszy cień - Nie trudź się zbytnio doborem daru, ambasadorze. Vikal bardzo choruje, od wielu lat. Przez wzgląd na zły stan zdrowia nie uczestniczy w życiu publicznym klasztoru, pozostaje pod troskliwą opieką matki. Jestem pewien, że nie weźmie udziału w żadnym spotkaniu z udziałem zagranicznych gości.
Odpowiedzi na część pytań Suriela...

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 05 lutego 2019, 21:20

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Wynalazca chętnie sam uzupełniał vino w kielichu kuzyna, za każdym razem uważając, by ktoś już z owej butelki pił. Nie omieszkał sam spróbować tego co Abdel. Za każdym razem grzecznie wstawał i dbał by nalewać w należyty sposób, zgodnie z nabytą wiedzą, nie zapominając o kuzynce.

Upił kolejny łuk i poczuł, że jest już pełny wina, marchewek i blanszowanych porów. A owa pełność zapowiadała, że będzie chciała się wydostać na zewnątrz, stąd na jego twarzy pojawił się nieco głupio naiwny uśmiech.

- Słabość w rodzie to niepokojący znak, może dlatego Neva chroni dziecko przed światem, ale nie zawsze matczyna opiekuńczość jest trafnym wyborem. Może młodzieńcowi brak powietrza i ruchu. Czy Neva dopuszcza do Twego bratanka uzdrowicieli z poza religijnego kręgu? Masz wszak Panie otwarty umysł, może mógłbyś pomóc synowi brata, gdyby ten trafił pod twój dach? Klasztor wydaje się surowym miejscem dla dojrzewającego pacholęcia. Jakie objawy są dolegliwości chłopca?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 lutego 2019, 14:25

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Ennio Benesato milczał tym razem znacznie dłużej, dając dowód głębokiego namysłu. Abdel odnotował w pamięci, że palce starszego mężczyzny pobielały na metalu pucharu, tak silnie namiestnik zacisnął je na naczyniu.

- Mój bratanek pozostaje dla mnie tajemnicą, podobnie jak wiele innych sekretów kultu skrywanych w klasztorze - odpowiedział w końcu niechętnie, albo nie chcąc poruszać jakiegś drażliwego tematu albo nie potrafiąc się przyznać do faktu, że również w tej kwestii brat odstawił go na boczny tor - Altair zawsze zachowywał problemy swego małżeństwa dla siebie, był bardzo wstrzemięźliwy w tym temacie. Dzieliło go od Nevy wiele lat, ale nikt nie zaprzeczy, że była jego ogromną miłością. Waga obowiązków podzielonych między Noegnostyka i Żelazną Emisariuszkę musiała mieć wpływ na relacje między nimi, a także na dziecko, ale nawet ja, rodzony brat, nie miałem wglądy w sekrety alkowy i kołyski. Neva kocha Vikala jeszcze bardziej niż Altaira, miłością w mych oczach zaborczą i niszczycielską, ale taka już jej natura. Od zawsze była bezwzględną wojowniczką i niemal zawsze stawiała na swoim. Dopóki nie zmieni zdania, Vikal pozostanie zamknięty w klasztorze, choćby i po kres życia swej matki.

- Nam mężczyznom trudno zgłębić skomplikowaną kobiecą naturę - skomentował Leon Thibaut posyłając jednocześnie uroczy uśmiech Galli Lombardi - Aczkolwiek wszyscy chyba wiemy, że miłość matki do dziecka jest najpotężniejszą siłą w świecie. Oby młody Benesato szybko wrócił do zdrowia, by stanąć na wysokości zadania jako dziedzic reputacji swego znamienitego ojca.

Namiestnik podziękował wynalazcy skinięciem głowy, upił ponownie wina z pucharu.

- Chciałbym jak najszybciej porozmawiać z dziewczynką, która znalazła ciało - powiedział Abdel - Jak możemy to zorganizować?

- Ktoś z mojej rodziny odnajdzie ją i sprowadzi czym prędzej do domu pielgrzyma, ambasadorze - zapewnił Ennio - Bez wątpienia przebywa w mieście, zatem to kwestia bardzo krótkiego czasu.
Proponuję przejść do pytań zamykających kurtuazyjną wizytę, zgodnie z sugestią Suriela z wątku technicznego. Jak rozumiem, zamierzacie wrócić teraz gromadnie do domu pielgrzyma, by przekąsić coś konkretnego, odświeżyć się i zaczekać na przybycie świadka z miejsca zbrodni? Przyjmijmy, że jest około 14.00, chociaż nie potraficie określić czasy precyzyjnie, bo nie posiadacie chronometrów (chyba, że coś przeoczyłem w opisie ekwipunku).

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 07 lutego 2019, 20:43

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

- W rzeczy samej, kobiety i ich zachowanie i dla mnie stanowią istną zagadkę. Myślę, że nigdy do końca nie zrozumiemy ich natury. Jest to na swój sposób fascynująco piękne i pociągające za razem. Tak bowiem stworzył ich Najwyższy Kreator by wzbudzać w nasz zainteresowanie... - Powiedział z namysłem Abdel bawiąc się palcem brzegiem swego pucharu.

- Cóż... serdecznie dziękujemy za nader miłe przywitanie, godne przyjęcie naszego rodu. Iście godne to było spotkanie. Twoje podejście mości państwo do Franków, okazane nam zaufanie, daje nam nadzieję na lepsze jutro dla przyszłości naszych trzech rodów. Mam nadzieję, że będzie to początek wspaniałej przyjaźni.

Abdel wzniósł lekkim ruchem ręki toast podkreślający to spotkanie i upił mały łyczek. Z niejakim żalem. Kordiał był zacny, jednakże chcąc mieć w reszcie dnia nadal wolę i umysł sprawny powstrzymał się od nadmiernego folgowania przyjemnościom.

- Nim odejdziemy muszę, zadać jeszcze jedno formalne pytanie. Wielce doceniamy, jako ród Sanguine, dar pierścienia jakim nas obdarowano. Chcąc mieć pewność, że nie nadużyjemy jego władzy muszę podpytać jaką omnipotencję daje ów szlachetny podarek, który oczywiście od razu zwrócimy jak tylko śledztwo dobiegnie końca. Nie chciał bym niechcący nadużyć jego władztwa, zwłaszcza w odniesieniu do mieszkańców klasztoru i jego podwładnych.To... byłoby niestosowne i niegodne ambasadora rodu Sanglier, który wszakże słynie ze swej dobroduszności w całej Frankorii...

Dziedzic wbił pozornie spokojny wzrok w gospodarza.
Jeśli nie ma pytań nikt inny (Karganie?). To ruszamy powoli do następnego etapu śledztwa. Przesłuchania dziewczyny. Wychodząc mam jednak oczy i uszy otwarte, na wszelakie drobne niuanse domostwa, Czasem drobne szczegóły dają więcej do myślenia niż godzinna dysputa.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2019, 14:11

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Ennio Benesato pojaśniał słysząc pytanie znamienitego gościa, uśmiechnął się z wyrazem dumy na pomarszczonym obliczu.

- Ten sygnet jest dziedzictwem mego rodu, symbolem władców Lucatore - oznajmił, kładąc ogromny nacisk na słowa "władcy Lucatore". Abdel zachichotał sardonicznie w duchu uświadamiając sobie ogrom niezamierzonej megalomanii starego człowieka. Co musiałby w takim razie pomyśleć ów władca, gdyby trafił pod strzeliste białe mury Montpellier? Najpewniej skonałby w jednej chwili porażony apopleksją zrodzoną z szaleńczej zazdrości!

- Nosząc go będziesz postrzegany za mego przedstawiciela, ambasadorze, tak więc wszyscy mieszkańcy miasta będą odnosić się do ciebie z takim samym szacunkiem i poważaniem jakby stanęli przede mną we własnej osobie.

Dziedzic Sanguine przypomniał sobie białe krzyże oraz wulgarne słowa nabazgrane na ścianach rezydencji namiestnika, dyplomatycznie jednak przemilczał tę kwestię nie chcąc rzucić cienia na całkiem przyjemną i miłą rozmowę.

- Poczucie obowiązku nie pozwala nam na mitrężenie czasu, chociaż w tak zacnym towarzystwie człowiek mógłby konwersować bez końca - oznajmił Frank wstając od stołu. Natychmiast zaszurały też krzesła pozostałych gości. Namiestnik pozostał na swoim miejscu, skłonił się cudzoziemcom uprzejmie. Galla Lombardi nie wypowiedziała żadnego słowa pożegnania, odprowadziła gości do drzwi wzrokiem zimniejszym od wód spływających ze stoków Alp.

Pilnujący wejścia do sali jadalnej Barthez wyprostował się służbiście na widok frankońskiej szlachty, dociągnął pasek przewieszonej przez ramię strzelby. Rozmawiający z nim miejscowi zbrojni cofnęli się z szacunkiem od dziedzica i jego towarzyszy, zasalutowali na miejscową modłę rozbawiając tym gestem parę Sangów.

Chwilę później przybysze z Montpellier stali już za drewnianym ogrodzeniem rezydencji, na wyłożonym kiepsko dopasowanymi kostkami rozległym placu. Służba Benesato zdążyła w międzyczasie zetrzeć ze płotu obraźliwe znaki, ale grupki stojących opodal mieszczan nadal przyglądały się obcym z podejrzliwą wrogością. Abdel Sanguine posłał w ich stronę uprzejmy uśmiech, obracając w palcach wsadzony do kieszeni złoty sygnet namiestnika.

- Panie Barthez, udamy się teraz z powrotem do domu pielgrzyma - zarządził - Gospodarz podał nam niezgorsze wino, natomiast jadło dalece odstawało od standardów, do których przywykli synowie i córy Montpellier. Cała ta konwersacja dodatkowo mnie wygłodziła, toteż w oczekiwaniu na dziewczynkę od zwłok pozwolimy Jambonowi na przyrządzenie podwieczorku godnego frankońskiej szlachty. Pan prowadzi, proszę przodem.
Wizyta u namiestnika pozwoliła Wam zapoznać się nieco lepiej z rozkładem sił politycznych w Lucatore (zakładam, że jeszcze to sobie osobno omówicie w trakcie burzy mózgów przy kolacji w domu pielgrzyma). Przez wzgląd na żałobę Abdel nie będzie nachodził wdowy tego samego dnia, ale uda się do klasztoru następnego dnia jako namaszczony przez Ennia rodowy inwestygator. Pytanie, czy zapowiedzieć tę wizytę jeszcze dzisiaj wysyłając do klasztoru któregoś sierżanta Sangów z listem czy wmaszerować tam jutro bez zapowiedzi, za to z sygnetem na palcu?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2019, 17:00

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Chociaż słońce stało wciąż wysoko, a niebo było wyjątkowo pogodne, żar dnia wcale nie wydawał się dziedzicowi uciążliwy. Ludzie urodzeni i wychowani w gorącej wilgotnej delcie Rhone doskonale radzili sobie z wysokimi temperaturami, w Lucatore zaś dawał się odczuć dodatkowo przyjemny wiatr, od czasu do czasu rozwiewający pszeniczne loki Abdela.

- Gdyby ktoś odpowiednio majętny wyburzył to sioło, a następnie wybudował od podstaw normalne miasto, nie miałbym większych oporów przed osiedleniem się u podnóża Alp - zauważył po dłuższej chwili przemyśleń pierworodny - Klimat jest całkiem przyjemny, lokalizacja na ważnym szlaku, ludzie wyglądają na zdrowych. Wystarczyłoby jedynie odpowiednio wyedukować miejscowych, bo obecnie poziomem swej wiedzy i obycia ledwie odstają od dronów Wynaturzonych. Albo co lepsza wysiedlić ich wszystkich, pognać precz, a na ich miejsce sprowadzić czystą sanglierską krew.

- Zauważyliście, że prawie nie ma tutaj owadów? - Leon Thibaut postanowił dołączyć do konwersacji dzieląc się własnymi przemyśleniami - Na mokradłach wokół Montpellier aż się od nich roi, a tutaj klimat mają bardziej nieprzyjazny. Bliskość gór to sprawia.

- Jeśli tęsknisz za muchami, drogi kuzynie, zdradzę ci na ucho, że jest w Lucatore takie miejsce, w którym nie można się uskarżać na ich brak - odparł ze śmiertelnie poważną miną Abdel - To te wychodki na tyłach domu pielgrzyma. Much jest tam pod dostatkiem, ale ich liczenie może się okazać nieco krępujące, ponieważ miejscowi mają pewną obsesję na punkcie osób, które z wychodków korzystają. Nie wiem, czy mieliście już okazję to zauważyć, ale to musi być jakaś psychopatyczna fascynacja defekacją. Ledwie ktoś szlachetnego rodu się zamknie w środku, natychmiast zbiega się cała horda, która oblega wychodek nie dając człowiekowi chwili spokoju. Wiem, że wśród twoich rozlicznych zainteresowań, kuzynie, jest również zamorski folklor, więc może powinieneś w wolnej chwili zgłębić ten niezwykły obyczaj? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby ktoś w tej dzikiej krainie handlował wykradzioną z wychodka kupą króla Franki, więc nie dziw się, że sam jestem tym tematem żywotnie zainteresowany.

Leon Thibaut uniósł wysoko brwi nie wiedząc, czy pierworodny raczy przewrotnie żartować czy też naprawdę sugeruje mu tak cudacznego zwyczaju. Abdel nie ciągnął tematu, umilkł dostojnie krocząc za maszerującym dwa metry z przodu Nathanem Barthezem. Krążący po ulicy Purgaryjczycy, głównie smagłoskórzy mieszczanie, wydawali się do siebie bardzo podobni, więc opierając się na rozmowie z namiestnikiem Abdel uznał, że skoro wszyscy pochodzili z rodu Benesato, najpewniej mieli w sobie gęstą od kazirodztwa krew. Wspomnienie kazirodztwa pchnęło myśli dziedzica ku wizycie na cmentarzu i wypinającej ponętne pośladki przyrodniej siostry, to zaś uświadomiło mu w bolesny sposób, że zdecydowanie od zbyt dawna nie miał okazji zakosztować kobiety.

Wodząc wzrokiem po ścianach domów i wylotach sąsiednich ulic, dziedzic złowił okiem błysk słońca w metalu broni, zerknął błyskawicznie w tamtą stronę. W głębi krzyżującej się z główną ulicy dostrzegł grupkę noszących przewieszone przez plecy miecze anabaptystów, otaczających człowieka, którego Abdel bez trudu rozpoznał.

Lucio Bastardo stał pośrodku ubitej ulicy z założonymi na piersi rękami, flankowany przez kilku swoich weteranów. Furor Lucatore wydawał się rozmawiać z innym człowiekiem i to właśnie ten inny mężczyzna, wymachujący w porywie czytelnych emocji rękami, przykuł natychmiast całą uwagę szlachcica - a powodem tego nagłego zainteresowania był jeden jedyny fakt.

Rozmówca Furora miał na sobie strój, który w jednej sekundzie uświadomił Abdelowi, czego dziedzic do tej pory jeszcze w Lucatore nie uświadczył, a czego brak uszedł dotąd jego uwadze.

Charakterystyczny czarno-biały neoprenowy kombinezon Szpitala.
Widok ten jest dość zaskakujący, bo faktycznie ani w Bergamo ani na ziemiach anabaptystów nie widzieliście dotąd ani jednego Szpitalnika, chociaż w południowej France i na Osmalonym Szlaku jest ich pełno...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 09 lutego 2019, 23:16

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Postać Furora była nadal interesują, tak jak i Szpitalnika, którego zaskakujący widok przypomniał o czymś Abdelowi. Niemniej jednak myśli dziedzica równolegle rozważały kilka innych istotnych dla niego rzeczy na raz.

- Tak się zastanawiam... czy ten pierścień nie załatwiłby nam kilku nastolatek na rozrywki dzisiejszego wieczora. Ostatecznie, wszak nie może być tak, że w Lucratore wszystko jest czerstwe i siermiężne. Mają urodzajną ziemię, więc na pewno rodzą się tu świeże i jędrne owoce. - rzucił z uśmiechem przechylając się do Leona.

Widząc jednak Furora, sięgnął do kieszeni kamizelki w kamizelki gdzie tkwił pierścień. Podał go dyskretnie Leonowi. Przechylił się konspiracyjnie i rzucił w Frankijskim.

- Mnie nie wolno sprawować funkcji jakiegoś podrzędnego śledczego, kiedy sprawuję funkcję ambasadora Sangliere. Pożyczam ci go zatem na tą chwilę albowiem, jest to być może całkiem dobry czas by zaanonsować nas w klasztorze poprzez osobę furora. Spróbujmy wykorzystać ten moment jeśli okaże się właściwy. Swoją drogą, ciekawe co Szpitalnicy chcą od niego. A... lecz nie kłopocz furora organizowaniem tych podlotków na nasz dzisiejszy wieczór - zachichotał.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ