PBF - Błogosławiona Krew

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 lutego 2019, 21:29

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Bsrthez zdał sobie sprawę, że właściwie już od bardzo długiego czasu nie widział niekogo w charakterystycznym, biało-czarnym kombinezonie Szpitalników, co samow sobie było dość dziwnym, gdyż Anababtyści i Szpitalnicy, pomimo kulturowej przepaści zwykli współpracować ze sobą dość blisko, szczególnie w kwestiach związanych z wynaturzonymi.

Cóż, wyglądało, że Lucatore leżało z dala od terenów skażonych Sepsą i nie było tym samym w centrum zainteresowania Szpitala. Tak czy owak, jeden ze zakonników był w mieście Anababtystów i wygląl na zdenerwowanego, co wzbudziło uwagę nie tylko samego najemnika, ale i delegacji.

Słysząc słowa Abdela, nie zastanawiał się, tylko skinął na Polan. Tyle wystarczyło, żeby tamci wiedzieli, że mają zapewnić bezpieczeństwo arystokracie wydelegowanemu do rozmowy z Lucio, a być może i z samym zakonnikiem.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 12 lutego 2019, 20:28

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Leonowi Thibaldowi znacznie bliższe było owej chwili zgłębianie zagadki wychodków w Domu Pielgrzyma i związanego z nimi folkloru, opartego na czci odchodów, lub może samego aktu oczyszczenia przez szlachetnych Franków, niż do występowania jako herold i szpieg naraz. Czując w trzewiach zew wzywający do małych drewnianych budek zaciął usta, wbijając wzrok w otrzymany złoty sygnet. Ocenił że to niezła robota rzemieślnicza, ale żadna wielka sztuka, kruszec zaś drogi, nieco to już mówiło o Bensato. Spojrzał raz jeszcze na groźnych mieczników i na pierścień, jakby szukając rozwiązania, lub natchnienia. Dziwnie, po raz wtóry ulegając przesądom i czarom.

Do działania pchnęła go jednak fizjologia, kiedy bowiem począł że ulżył cichaczem zalegającym jelita gazom, pospiesznie oddalił się, podchodząc do szpitalnika, Furora i mieczników. Zatrzymał się w stosownej odległości pięciu niedużych kroków, tak jednak by zostać dostrzeżonym. Wykorzystując moment kiedy rozmowa przymilkła, choć dobrze zapamiętał ostatnie wypowiedziane zdanie, a uwaga skupiła się na jego osobie, wtrącił się.

- Szczęśliwy dzień pozwala się nam znów spotkać senior Luciano, choć wciąż w pobliżu czai się wzburzenie. - Spokojnie przeniósł wzrok na szpitalnika i Luciana - Może mógłbym pomóc jak porankiem pomogło Twe łaskawe zjawienie się?

Kiedy sytuacja pozwoliła zbliżył się bliżej do Furora i ciszej już choć dość oficjalnie dodał, obracając w palcach sygnet.
- Skoro najwyższy tak nas do siebie zbliża kolejnymi spotkaniami, dobrze byłoby usiąść razem przy stole, bądź tak uprzejmy przekazać Donnie Nevie, że Abdel Sanglier, ambasador Montpellier, jego siostra Angeline Lea Sanglier ambasador Montpellier, pragnęliby cieszyć Pana zasiadając wspólnie przy stole z jej szlachetną osobą jutrzejszego poranka. - Patrzywszy już w oczy Luciano, dodał - Będę i ja. Tak, byliśmy u jego brata, dostąpiłem zaszczytu pozostania śledczym - kwaśno się uśmiechnął - Wygląda na to że trochę nas łączy, pragnąłem czegoś innego. Żona miała wielki brzuch kiedy wyjeżdżałem. - dodał nostalgicznie, dyskretnie obserwując reakcje Furora Luciana Bastardo.
Jeśli się uda to wproszenie się chciałby Leon załatwić w miarę na osobności. Nie wiem jak zareaguje szpitalnik i sam Luciano.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 13 lutego 2019, 16:56

Deklaracja techniczna, Abdel obserwuje uważnie reakcję furora w momencie okazania przez niego pierścienia. Poproszę o stosowne testy w tym temacie. Stojąc z boku ogląda sobie później również szpitalnika, może coś zwróci uwagę w jego osobie.
Będę też chciał zamienić słowo ze szpitalnikiem jeśli by ten się oddalał.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 lutego 2019, 18:02

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Otaczający Furora anabaptyści pilnie strzegli swego dowódcy, toteż Frankowie nie zdążyli podsłuchać niczego z wyraźnie nerwowej konwersacji Lucia z bezimiennym Szpitalnikiem. Ostrzeżony na czas przez jednego z weteranów, Bastardo uciął wywód gestykulującego rękami mężczyzny w drucianych okularach i spojrzał w stronę nadchodzących delegatów Montpellier.

Na twarzy Furora pojawił się grymas doskonale czytelnej irytacji, której oficer nawet nie próbował ukrywać. Abdel nie wiedział, czy źródłem tej irytacji była niechęć do kolejnego spotkania z cudzoziemcami czy też fakt, że zamierzali oni dołączyć do ewidentnie mało komfortowej rozmowy ze Szpitalnikiem. W miarę jak Leon Thibaut przemawiał, oczy dowódcy garnizonu zwężały się coraz bardziej, a jego oblicze posępniało. Uprzejmą propozycję posła odnośnie pomocy anabaptysta wyniośle zignorował, lecz prawdziwy grymas złości pojawił się na twarzy Bastarda w chwili, kiedy szlachcic zademonstrował mu otrzymany od kuzyna złoty sygnet.

- Nadworny śledczy Benesato - sarknął Furor - Namiestnik najwyraźniej stracił kompetencje do dalszego sprawowania urzędu, skoro podjął tak absurdalną decyzję. Dochodzenie w sprawie śmierci Altaira znajduje się pod naszą jurysdykcją, nie cudzoziemskich posłów.

Ubrany w czarnobiały neopren doktor śledził rozmowę w milczeniu, ale jego ukryte za szkłami okularów oczy skrzyły się iskierkami nieudawanego zainteresowania.

- Szacowna wdowa sama podejmie decyzję, kiedy i na jakich warunkach pozwoli się zaszczycić wizytą śledczych - w ton oficera wkradła się jadowita nuta, szczególnie mocno dźwięcząca w ostatnim słowie - Przekażę jej uniżoną prośbę posłów. I jeszcze jedno, przyrównanie mego brzucha do brzucha ciężarnej kobiety uważam za afront, który w innych okolicznościach musiałby zostać spłacony krwią.

Wciąż milczący Szpitalnik uniósł kąciki ust w cieniu przelotnego uśmiechu, po czym natychmiast spoważniał. Towarzyszący dowódcy weterani zaszemrali dla odmiany złymi głosami, najwyraźniej podzielając urazę Furora.

- Sprawy kultu wymagają mej obecności w klasztorze - ciągnął dalej lodowatym tonem Lucio - Nasza rozmowa dobiegła końca. Doktorze, moi ludzie odprowadzą cię do rezydencji Danesci.

- Zbytek uprzejmości - odpowiedział Szpitalnik tonem tak fałszywie wdzięcznym, że fałsz ten aż zgrzytał w uszach - Znam tutaj każdą ulicę, gdybyś tego nie pamiętał, Furorze. Chciałbym nadto zbadać miejsce popełnienia tej szokującej zbrodni, o ile twoi ludzie raczą wpuścić mnie w końcu pod wieże.

- Konsekracja zbezczeszczonego zbiornika została zakończona - Bastardo wyraźnie tracił panowanie nad nerwami, nie mogąc widać ścierpieć konfrontacji słownej z ludźmi, których nie mógł pod byle pretekstem aresztować albo przepędzić. Typowy żołdak o szczątkowej wyobraźni i kompletnym braku dyplomatycznego wyczucia, niewiele się pod tym akurat względem różniący od nielubianych przez dziedzica przeciętnych oficerów Sangów - Mieszkańcy mogą już korzystać z rezerwuwarów. Jeśli taka jest twoja wola, doktorze, możesz się tam udać choćby i teraz.

Spojrzenie Furora wędrowało pomiędzy Szpitalnikiem i przybyszami z Franki. Obserwujący Bastarda Abdel utrwalił się bardzo szybko w przeświadczeniu, że przybrany syn Altaira pozostawał głęboko niezadowolony z powodu przypadkowego spotkania obu stron, lecz chociaż bardzo go to złościło, najwyraźniej nie mógł temu w żaden sposób przeciwdziałać.

Zacisnąwszy zęby Lucio odwrócił się na pięcie i odszedł szybkim krokiem w głąb ulicy. Pomrukująca wciąż eskorta poszła jego śladem, posyłając Leonowi wyjątkowo nieprzyjazne spojrzenia. Odwzajemniając je uprzejmym skinięciem głowy, wynalazca podziękował w duchu Ventricule Domu Sanguine, że ten nadał całej trójce szlachciców tytuły posłów, bo tytuł ten przynajmniej w teorii chronił go przed zdradliwym pobiciem w ciemnym zaułku przez nieznanych sprawców o pociętych bliznami gębach.
Furor jest ewidentnie wściekły, że z przypadku napatoczyliście się na Szpitalnika i na dodatek obnosicie się z sygnetem Benesato. Decyzja namiestnika najwyraźniej nie przypadła oficerowi do gustu, więc z pewnością nie spodoba się również Nevie.

Doktor nie odszedł, przygląda się Wam w zamian bardzo uważnie.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 lutego 2019, 22:29

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Abdel udał, że nie dosłyszał nieco pogardliwej w jego mniemaniu wypowiedzi furora. Nie dał tez po sobie znać, że wychwycił jego daleko idące poirytowanie, które w głębi duszy go nieco ucieszyło. Trudno powiedzieć dlaczego, jeśli by nie liczyć jego kąśliwej natury.
Skinął więc z uprzejmością odchodzącym reprezentantom władz klasztoru na pożegnanie i przykrasił to jeszcze uprzejmym uśmiechem.

Nim szpitalnik zdołał się oddalić na dobre, dziedzic przechylił się do Bartheza.

- Zapytajcie proszę uprzejmie doktora, czy aby nie zechciałby się przespacerować z nami nad akwedukt, do zbiorników wodnych. Albowiem akurat tam zmierzamy. Wszak posiadanie pierścienia namiestnika daje nam możliwości by zapewnić spokój doktorowi na czas oględzin. Jest to nader cenna moneta, którą chętnie wyłożymy. Nie chcemy nic w zamian, bowiem nasz ród jest takoż sprzymierzeńcem Wielkiego Szpitala. Nic... oprócz wiedzy o tym co tam odkryje. To nader licha cena. Wiedza, jaką być może nasz drogi doktor zechciał by się z nami podzielić. Tylko zapytajcie go dyskretnie, tak by odchodzący furor i jego ludzie tego nie zauważyli, bo gotowi byliby zapewne powrócić, a to jest nam obecnie zbędne.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lutego 2019, 17:03

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Alpejczyk podszedł żwawym krokiem do mężczyzny w neoprenie, pozdrowił go zdawkowym skinięciem głowy, a potem zamienił kilka słów wskazując ręką na stojącego w pewnym oddaleniu dziedzica Sanguine. Szpitalnik coś odpowiedział, kiwnął głową do Leona Thibauta, po czym podszedł do Abdela flankowany przez jego kuzyna i szefa ochrony.

- Ambasadorze Montpellier, to dla mnie zaszczyt móc pana poznać - ogolony na łyso mężczyzna w okularach otaksował dziedzica badawczym spojrzeniem. Abdel odpowiedział tym samym, przesuwając wzrokiem po twardych rysach oblicza, po obwieszonym uprzężą kombinezonie, po wiszących na szyi doktora goglach i naszywce z symbolem Szpitala zdobiącej jedną z taktycznych kieszeni.

Lekarz nie wyciągnął na powitanie dłoni, co wśród innych społeczności mogło uchodzić za wyraz wyniosłości, ale co zgodnie z wiedzą Abdela o Szpitalnikach dowodziło przywiązania mężczyzny do podstawowych kanonów higieny.

- Jestem Carmino Ferro, naczelny ordynator Vivaco - przedstawił się Szpitalnik, a Abdel ponownie skinął głową przypominając sobie mgliście nazwę Vivaco przypisaną do jakiejś kroki na studiowanej w Bergamo mapie Północnej Purgarii.

- Odwzajemniam ten zaszczyt - oznajmił pierworodny - Jak dosłyszałem, zamierza pan przyjrzeć się miejscu popełnienia tej szokującej zbrodni. Czy jako powołani przez namiestnika śledczy możemy do pana dołączyć, jako że sami również się tam udajemy?

- Nie mam nic przeciwko - odrzekł doktor Ferro, przenosząc pełne ciekawości spojrzenie na resztę orszaku dziedzica, w szczególności jego przyrodnią siostrę - Czy mógłbym zostać przedstawiony pańskiej świcie, ambasadorze?

[center]Obrazek[/center]
Powyżej doktor Carmino Ferro we własnej osobie. Pora na szybką prezentację - pałeczka w ręce Suriela!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 17 lutego 2019, 23:31

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

- Ależ oczywiście drogi doktorze, pozwól że przedstawię zatem moją świtę i rodzinę za razem.
Ta piękna i cnotliwa niewiasta to oczywiście moja rodzona siostra, Angeline Léa Sanguine córka Emmanuela Geoffroy Sanguine Ventricule Domu Sanguine z Montpeliere. Ten błyskotliwy młodzieniec zaś to mój kuzyn Leon Thibaut Sanguine za naszego uznania powiernik pierścienia namiestnika Lucratore Ennio Benesanto. - Dziedzic uśmiechnął się obserwując reakcję szpitalnika z coraz większą uwagą.

- Leon to jego reprezentant i... muszę przyznać całkiem niezły śledczy. Przez chwilę będą go zatem zajmowały najważniejsze przestępstwa jakie ostatnio popełniono w mieście. Jedynie te najtrudniejsze i jak dotąd nierozwiązane. Na czas tej funkcji posiada pełną plenipotencję namiestnika i może działać wedle własnego uznania. Ta szczytna funkcja napełnia nasz ród Sanguine wielką dumą. To olbrzymi zaszczyt dla mojej rodziny Sangunine, rodów Sangliere oraz Frankonii. Tym bardziej, że przydzielono mi szczytną misję ambasadora domu. Lecz niech to nie będzie przeszkodą między nami, proszę zwracać się do mnie po imieniu, Abdel. Czułbym się zakłopotany gdyby persona twego kalibru ordynatorze zwracała się do mnie w inny sposób. Nie tylko ze względu olbrzymią różnicę w doświadczeniu życiowym, którego mnie braknie ale także ze względu na silne więzy pomiędzy Sanguine i Wielkim Szpitalem. Powiem szczerze i bez zbędnej górnolotności, delta Rhóne nie była by miejscem jakim jest bez zgodnej i ciężkiej wspólnej pracy. A oto reszta mojej świty. Oficjalny szef ochrony Nathan Barthez, oraz kapitan Perrault czyli dowódca szkarłatnych Sangów, a także nasi wierni żołnierze domu.

Ambasador potoczył otwartą ręką w koło po swych ludziach.

- Ale... nie stójmy tutaj jak słupy soli, przejdźmy się. Tym, bardziej, że wypada nam droga w to samo miejsce.- Ruszył wolnym krokiem. - To duże szczęście móc spotkać samego ordynatora w Lucratore. Powiedz proszę ordynatorze jak mój ród mógłby pomóc szpitalnikom w sprawach? Mój kuzyn z całą pewnością zrobi wszystko o co go poproszę, wszak jesteśmy rodziną, wspieramy się. - zakończył ciszej i niemal poufale.

- Oczywiście, z przyjemnością przyjmiemy też wszelkie uwagi i spostrzeżenia doktora odnośnie miejsca do którego zmierzamy. Jakimi mam nadzieję raczy się podzielić ordynator w ramach.. naszych wspólnych celów przecież.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 lutego 2019, 10:58

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Nerwowa reakcja Furora, ledwo skrywana pod maską cynicznej uprzejmości dała sporo do myślenia Alpejczykowi. Bacznie obserwował nie tylko Bastardo ale i dwójke Polan, która przezornie, bardzo spokojnymi ruchami przesuwała się na lepsze pozycje taktyczne. Yuran zdążył nawet niezauważalnie poluzować pasek zabezpieczajacy w pochwie jego ciężki nadziak. alpejczyk widział już kiedyś, co broń ta potrafiła wyczyniać w wielkich łapach olbrzyma. Najemnik wiedział, że Furor nie mógł podnieść ręki na Leona, pieczętującego się pierścieniem Ennio.

Gdyby jednak jakimś zrządzeniem losu, Furor nakazał atak na Franka, to pożałowałby swojej decyzji. Dobrze ustawiony Yuran zasłoniłby Thibauta, zapewnie brutalną siłą przebijając się przez gardę i rozłupując nadziakiem łeb pierwszego z atakujących. Ale to drugi z braci zebrałby krwawe żniwo serią z automatu. Sam Barthez był w pół drogi. Wspomógłby Polan dubletami z ciężkiego pistoletu, osłaniając swoich. Potyczka z ludźmi Furora byłaby po ich stronie ale ciężko było przewidzieć, co mogłoby być dalej. Na szczęście nie było potrzeby rozpatrywania czarnych scenariuszy. Lucio Bastardo klnąc pod nosem odszedł ze swoimi ludźmi.

Sam gniew i rosnąca irytacja w głosie Furora potwierdzała to co wstępnie myślał Nathan, podejrzewając kogoś z otoczenia Altaira o popełnioną zbrodnie. Nerwowość nie wynikała raczej jedynie z faktu, że ktoś mieszał się w sprawy kultu. Furorowi wyraźnie nie było w smak, że śmierć Altaira będzie obiektem śledztwa i to w dodatku kogoś spoza kręgu Anababtystów. Czyżby miał coś do ukrycia? Na tę chwilę, przy miernych poszlakach Bastardo był numerem jeden Bartheza. Nie oznaczało to, że bękart własnoręcznie dokonał zbrodni, ale mógł być w nią bezposrednio zamieszany.

Rozmyślając podszedł do odzianego w neoprenowy kombinezon Szpitalnika. Przedstawił się i przekazał zdawkowo, acz grzecznie wiadomość od Abdela. Uwagę skupiał na ekwipunku zakonnika: Goglach, podręcznej apteczce i przytroczonym do taktycznej kamizelki sprzęcie, którego przeznaczenia tylko się mógł domyslać. Wyglądał jakby zaraz miał brać udział w szturmie na sam krater Pandory, a nie na oględzinach miejsca zbrodni w miarę przyjaznym mieście.

- Carmino Ferro, naczelny ordynator Vivaco - przedstawił się Szpitalnik, dodając po chwili, że oczywiście porozmawia z przyjemnoscią z Abdelem. Nie miałby zresztą wyjscia, bo była w słowach Bartheza nuta znacząca, że nie przyjmie odmownej odpowiedzi, a po za tym Ferro był już złapany w sieć flankujących go dyskretnie Polan.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 lutego 2019, 16:45

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Szpitalnik ukłonił się nader uprzejmie każdej z zaprezentowanych mu osób, po czym zajął miejsce po prawicy dziedzica. Orszak cudzoziemców ruszył środkiem ulicy strzeżony przez Sangów i ochroniarzy Bartheza, ciesząc się ciepłem słonecznych promieni i ciekawskimi spojrzeniami trzymających się na bezpieczną odległość miejscowych.

- Przyjechałem dzisiaj o świcie - opowiadał Carmino Ferro - Opuściłem szpital w Vivaco natychmiast po przybyciu posłańca. Morderstwo wstrząsnęło nami bardzo głęboko, bo wydaje się zupełnie pozbawione racjonalnego tła. Altair Benesato był gwarantem pokoju na ziemiach wokół Lucatore, a nadto z racji piastowanego stanowiska uchodził za bardzo wpływowego członka Kościoła Rybaka. Członkowie Szpitala mieli go w ogromnym poważaniu. Uważam za swój obowiązek przyjrzenie się tej zbrodni.

- Podobnie jak my, drogi doktorze - odparł Abdel - Przybyliśmy tutaj z zachodu, kiedy i do nas dotarły te wstrząsające wieści. Zadaniem poselstwa było złożenie kondolencji wdowie, niemniej jednak tutejszy namiestnik w swej niezmierzonej mądrości postanowił nas zaszczycić plenipotencjami śledczych rodu Benesato. Przyjęliśmy ten zaszczyt z pokorą, ale i determinacją. Sprawca mordu na tak światłym strażniku pokoju musi zostać odnaleziony i przykładnie ukarany.

Doktor pokiwał z aprobatą głową słysząc pełne pasji słowa młodego Sanguine.

- Jak mniemam, złożyliście już prośbę o spotkanie z Żelazną Emisariuszką? - Szpitalnik zadał swe pytanie tonem sugerującym, że było ono czysto retoryczne - Mnie odmówiła dziś posłuchania zasłaniając się prawem żałoby. Jak powiodło się w tej kwestii powiernikom pierścienia?

- Prawo do zachowania żałoby - kiwnął głową Abdel - Zamierzamy odwiedzić czcigodną wdowę jutro po porannym posiłku.

- Jeśli to nie uchybi waszemu statusowi, chętnie dołączyłbym do audiencji jako przedstawiciel Szpitala oraz osobisty lekarz Neognostyka.
Konwersacja w drodze do miejsca zbrodni. Ktoś chciałby się włączyć do rozmowy, coś dodać od siebie?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 lutego 2019, 18:25

Na razie tylko w technicznym. Skoro to lekarza nieboszczyka, to trzeba go koniecznie wypytac jak tam sie Altair miewał ze zdrowiem. No i czy wie cos na temat Vikala? Skoro leczyl ojca, to moze i wie cos o synu Neognostyka. Barthez raczej nie powinien mieszac sie do tej konwersacji, ale moze podszepnac cos rodzenstwu.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 22 lutego 2019, 22:54

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Reakcja Luciano Bastardo nie dawała Leonowi Thibaudowi złudzeń co do tego, że nie odniósł dyplomatycznego sukcesu, inni też musieli to spostrzec jednak uprzejmie zdawali się nie zauważać. Tak czy inaczej jakby się z misji nie wywiązał wychodki uśmiechały się z bliskiej przyszłości, ale czy to przez złośliwość kuzyna, a może samego losu Frankowie nie zmierzali już w kierunku Domu Pielgrzyma, a na miejsce zbrodni neognostyka, zatem pod miejskie zbiorniki z wodą. Wszystko zaś za sprawą pierścienia Bensato.

Z każdą chwilą, każdym krokiem, który ledwo wstrzymujący wynalazca stawiał krocząc zaraz za szpitalnikiem, sygnet ciążył mu bardziej. Zaiste musiał to być przeklęty przedmiot i trafił się właśnie jemu.

Wiedząc, że czerwonokrzyżowiec mógłby się wiele o nim dowiedzieć analizując smród gastrycznych wiatrów, Leon wstrzymywał i miał przy tym miną jakby, dokładnie taką jakby wstrzymywał próbujący się wydostać pióropusz nieświeżości.

Słuchając gładkich słów dziedzica nie omieszkał zauważyć, że ponoć zrobiłby wszystko o co ten by go poprosił i to wszystko, w krótkim czasie doprowadziło wyobraźnię młodego szlachcica do skraju sytuacji przyzwoitych, z groźnej gry skojarzeń wyrwało go pytanie ordynatora, które zdawało się być kierowane do niego. Wyszczerzył się zatem, mając nadzieję, że zbiorniki, kres ich wewnątrz-miejskiej peregrynacji zaraz się objawią wraz z tajemnicą śmierci Altaira i będzie mógł zrobić kupę. Odpowiedział jednak uprzejmie.

- Przekazaliśmy na uszy Luciano wolę wspólnego spotkania z DonnąNevą, odniosłem jednak wrażenie, że ten roztrzepany młodzieniec mógł nie wszystko pojąć i na opak przekaże, mam przeto w zamiarze potwierdzić swe słowa listem, który dostarczę popołudniem. Co się zaś tyczy Waszej osoby to powinna nam towarzyszyć w spotkaniu choć by z uwagi na konfidencję którą obdarzył ją sam ambasador Abdel Sanguine pierworodny Emmanuela Geoffroy Sanguine Ventricule Domu Sanguine, oraz przez wzgląd na wzajemne korzyści, które czerpać możemy z współpracy. - próbując odgadnąć reakcję Carmino, dodał - ja mogę być kluczem , ale wierz mi uczony doktorze, że klucznikami jest tych dwoje. - wskazał na kuzynostwo.
To już dawaj te zbiorniki bo się Leon zesra.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 lutego 2019, 17:54

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Nim jeszcze orszak znamienitych gości pokonał połowę drogi do wodnych wież, wszyscy Sanguine zorientowali się, że śledzą ich nie tylko podejrzliwi mieszczanie, ale i kilku uzbrojonych po zęby anabaptystów, prawdopodobnie członków przybocznej eskorty Furora. Weterani ci maszerowali śladem grupy cudzoziemców zachowując bezpieczną odległość, ale jednocześnie wcale się nie kryjąc ze swoją obecnością.

- Namiestnik Benesato bez wątpienia wzburzył kilka osób w klasztorze składając w wasze dłonie pierścień - zauważył Carmino Ferro, którego uwadze również nie uszedł ów mało dyskretny ogon - Jestem w Lucatore kilka godzin, a już miałem sposobność usłyszeć teorie sugerujące, jakoby za zabójstwem miał stać rodzony brat Altaira. Uwikłanie w śledztwo obcych, z punktu widzenia Ennia będące gestem stawiającym na neutralność waszych miłości, może zostać zupełnie opacznie zrozumiane przez niektóre gorące głowy na górze.

- Ktoś może nas posądzać o udział w zmowie? - spytała Angeline Lea, na potrzeby konwersacji przywołując na swe oblicze wyraz wielkiego zatroskania - Oskarżyć o próbę zatarcia śladów na zlecenie mordercy? Wszak to nie tylko absurd, ale wręcz obelga dla całego rodu Sanguine!

- Trudno osądzić, co w tej chwili myślą tutejsi - odpowiedział Szpitalnik - Faktem jest, że społeczność jest bardzo wzburzona. Lud domaga się głowy sprawcy mordu. Tutejsze frakcje przerzucają się odpowiedzialnością, a wiele oczywistych dowodów zostało w międzyczasie zniszczonych z powodu skrajnej niekompetencji ludzi, którzy próbowali coś zrobić. Pochówek Altaira Benesato przed przeprowadzeniem sekcji jest jednym z przykładów tej nieudolności. Odcięcie kordonem miejsca zabójstwa na prawie tydzień bez możliwości zbadania śladów to drugi przykład. Żywię wielki szacunek do obyczajów anabaptystów, ale uważam, że w tak szczególnym przypadku konsekracja zbiornika, do którego wrzucono ciało Neognostyka mogła zaczekać.

- Choć wzdragam się o tym nawet pomyśleć, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że może tu iść nie o brak kompetencji, ale może innego rodzaju zmowę, daleką od obozu namiestnika i jego popleczników - wyjawił ściszonym głosem Abdel, spoglądający na doktora porozumiewawczo - Czy rozważał pan również taką ewentualność?

- To wykluczone - odparł Ferro - Neognostyk był głęboko szanowany, przez wielu wyznawców Krzyża wręcz kochany, zwłaszcza za wysiłki poczynione na rzecz trwałego pokoju w obrębie Niziny Adriatyckiej. Sugestie, jakoby stał za tym kult wydają mi się niedorzeczne, z całym szacunkiem dla waszej miłości. Podobnie jak rzucanie oskarżeń wobec jego starszego brata. Ennio nigdy nie wyrządziłby krzywdy Altairowi. Osobiście najszybciej skłoniłbym się ku tej historii z zabójcą nasłanym przez żądnych pomsty po latach jehammedan, ale póki co, nie mam ku temu żadnych dowodów.

- Przepraszam zatem za niezbyt trafną sugestię - odpowiedział przepraszającym tonem dziedzic - Uznałem ten trop za warty zgłębienia przez fakt, że osobista ochrona Neognostyka pozostawiła go pod wieżami samego, odwołana z jakiegoś powodu z powrotem do klasztoru. Nadto zaś ciekawi mnie bardzo tajemnica tego wyjazdu, nikt bowiem nie wyjawił nam, dokąd czcigodny zmarły się wybierał.

- Cóż, w tym konkretnym przypadku będę mógł pomóc - Szpitalnik obejrzał się w stronę Franka śląc mu spojrzenie ponad szkłami okularów - Neognostyk zamierzał przyjechać do mnie, do Vivaco. Wysłał umyślnego z zapowiedzią na trzy dni przed swoją tragiczną śmiercią, że pragnie się pilnie spotkać.

- A następnie zginął w dniu swego wyjazdu - maszerujący dotąd niemo u boku dziedzica Nathan Barthez przerwał w końcu swe milczenie, nie do końca trzymając się odpowiedniego protokołu, ale za cichą aprobatą swego pryncypała - Czy wyjawił w wysłanej wiadomości, co było powodem chęci nagłego spotkania? Czy przypadkiem nie uległ w tajemnicy jakiejś chorobie, którą chciał ukryć przed ludem, by nie budzić jego zatroskania? Kto jak kto, ale jego osobisty lekarz pierwszy posiadłby taką wiedzę.

- Chociaż obejmuje mnie reguła zachowania tajemnicy lekarskiej, zdradzę, że umyślny nie znał przyczyny prośby Neognostyka - odparł Ferro, tonem tak doskonale wyważonym, że Abdel nie miał pojęcia, czy Szpitalnik wyjawił prawdę czy też może skłamał - Altair był mężczyzną o doskonałym zdrowiu, chociaż doszedł do sędziwego wieku. Sześćdziesiąt lat w dzisiejszych czasach to spore osiągnięcie, zwłaszcza dla ludzi lubujących się przez większość życia w wojowaniu. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Nie chciałbym zostać źle zrozumiany, ale tytuł osobistego lekarza nie znaczy w tym przypadku tak wiele jak mógłby sugerować. Jestem zaprzysiężonym członkiem Szpitala, odebrałem wykształcenie w Protektoracie pod okiem wybitnych specjalistów z dziedziny chirurgii. Nie wyznaję wiary w dogmaty Krzyża, dlatego zawsze pozostawałem dla rodziny i świty Altaira kimś z zewnątrz. Neognostyk zwracał się do mnie w sprawach prozaicznych kłopotów zdrowotnych, zamawiał medykamenty na zwyczajne dolegliwości takie jak przeziębienie, grypa czy zapalenie płuc. Moja funkcja oznaczała, że w każdej chwili mógł się do mnie zwrócić o pomoc, a nie to, że regularnie wykonywałem mu okresowe badania.

- Rozumiem, że jeden z ośmiu najwyższych przedstawicieli kultu strzegł tajemnicy swego zdrowia nawet przed panem, aby przypadkowa niepożądana informacja nie wyciekła na zewnątrz osłabiając pozycję anabaptystów - Barthez pokiwał do siebie samego głową, przez cały czas obserwując z zawodową czujnością obie strony ulicy - Brzmi to dla mnie całkiem logiczne, ale czy wykazywał taką samą wstrzemięźliwość w przypadku swego syna? Tego rodzonego, a nie przybranego, Vikala? Ja będąc odpowiedzialnym ojcem mimo wszystko korzystałbym z pomocy tak znamienitego specjalisty w dziedzinie dbałości o zdrowie.

Carmino Ferro nic nie odrzekł w pierwszej chwili, a na jego czole pojawiło się kilka zmarszczek.

- Może zabrzmi to w uszach waszych miłości dziwnie, ale nigdy nie miałem sposobności ujrzeć na własne oczy Vikala - powiedział w końcu z pewną nutą niechęci w głosie - Żelazna Emisariuszka strzeże prywatności rodziny na podobieństwo rozjuszonego wilkora. Wiem, że chłopiec ma pewne kłopoty ze zdrowiem, ale moje propozycje zbadania go pod kątem chorób przewlekłych zostały kategorycznie odrzucone. Zdrowie syna jednego z ośmiu Baptystów to sprawa wewnętrzna kultu.
Moi drodzy, tak sobie myślałem nad pisaniem tych bardziej złożonych fabularek, gdzie nacisk kładzie się przede wszystkim na konwersację i obieg informacji. Wiem jak trudno pisać takie bloki teksty w stałej interakcji z graczami, to praktycznie niemożliwe. Mam zatem propozycję, aby ci, którzy chcą jeszcze porozmawiać ze Szpitalnikiem wrzucili swoje pytania do wątku technicznego, dwa, góra trzy na osobę i w miarę precyzyjnie. Wtedy będzie mi duzo wygodniej tworzyć fabularki, bo mogę w nie dowolnie wplatać Wasze różne pytania. Alternatywą jest tworzenie konwersacji całkowicie przeze mnie, ale na podstawie pewnych rzutów dla Waszych postaci i wtedy pojawia się ryzyko, że postawicie niewłaściwe pytania albo źle zinterpretujecie odpowiedzi.

Oczywiście samodzielne złożone fabularki nadal są mile widziane, nawet mi ich ostatnio nieco brakuje.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 24 lutego 2019, 22:21

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Choć potrzeba była nagląca to rewelacje, które wyciekały w rozmowie z doktorem i którymi o dziwo tak lekko się dzielił, skupiały coraz bardziej uwagę wynalazcy. Słusznie prawił szpitalnik, że pierścień Bensato mógł być przeszkodą, miast pomocą w prowadzeniu dochodzenia śmierci neognostyka. Sygnet cały czas ciążył Leonowi niczym uporczywy wrzód, w myślach szlachcic już obarczał go odpowiedzialnością o swą niedyspozycję.

Zwieracze dzielnie wypełniały swą życiową misję, uszy słuchały ważkich dialogów, oczy zaś szukały w twarzach miejscowych odrobiny ufności, nadziei. Czy Frankowi mogli im przynieść prawdę? I czy przyjdzie za nią otucha?

- Rzekłeś uczony Carmino, żeś przyjechał jak tylko usłyszałeś o tragedii. Czy można wiedzieć jak przesłano ci wiadomość? Radio, czy posłaniec? Od kogo? Jak by zresztą nie było jest to podróż kilkudniowa, nie odbywa się jej z błahych powodów, a Altair nie odwiedzał cię regularnie jak nam powiedziałeś. Może miał ważny powód zdrowotny, a może uważał cię doktorze za zaufanego człowieka, a jego wizyta miała charakter... kulturowo-polityczny.

...

- Wspomniałeś o zaniedbaniach w oględzinach miejsca zbrodni i samych zwłok, czy takie zachowanie zawsze leży w zwyczaju czcicieli złamanego krzyża? Nie pytam naturalnie o zaniedbanie, a o jak to nazwałeś konsekrację i szybki pochówek.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 24 lutego 2019, 23:43

No właśnie. Dialog to bardzo kulejąca część w pbf i czasami jak zadaję pytanie i czytam odpowiedź to rodzi kolejne albo dwa czy trzy, a tak jest przeskok do następnej odpowiedzi i watek się zamyka, choć nie powinien. Wówczas odpuszczam, bo jakoś głupio wracać do odpowiedzi. Choć normalnie pewnie bym tego nie zrobił i szedł za ciosem.

No cóż, pomarudziłem teraz moje pytanka:

1. To wielka tragedia ta śmierć, i szczerz mówiąc bez zobaczenia ciała nawet nie wiadomo jak został zabity. Ciekawe czy to prawda, że go zasztyletowano?

2. Myślę, że w jednym temacie jesteśmy zgodni. Wszystkim nam zależy na odkryciu kto był faktycznym mordercą. Dlatego nieco dziwi mnie ta podejrzliwość ludzi furora, skoro jawnie widać iż brat chce ewidentnie odkryć prawdę. Obojętnie gdzie ona nas zaprowadzi. Jedna rzecz mnie martwi... nie jesteśmy u siebie więc nie mamy możliwości korzystania ze wszystkich dostępnych środków, których w Lucratore szczerze mówiąc nie staje. Brakuje nam ludzi i sprzętu do porządnych badań, które mogły by rzucić nieco światła na morderstwo. Być może będziemy potrzebować waszego wsparcia w tej sprawie. Myślę bowiem, że należy wziąć pod uwagę jeszcze jedną możliwość o której zapewne już panie pomyśleliście. Że Benesato zmierzał do was w konkretnej sprawie. Jesteście Szpitalnikami, macie laboratoria, znacie się na nauce. Czy to możliwe, że w związku z tym iż Benesanto niezwykle dobrze się trzymał ktoś postanowił mu nieco pomóc. Zapytam wprost, gdyby się okazało że zdobędziemy jakiś materialny fragment pochodzący z ciała, krew lub coś podobnego... Czy będzie pan uprzejmy przebadać je w pod kątem obecności substancji. Cykuta, strychnina i wiele innych mnie nie znanych. Na pewno ich obecność może być wykryta post mortem.

3. Na marginesie... To bardzo dziwne, że chory Vikal nie doczekał się pana diagnozy. Osoby obdarzonej wielkim talentem jakby nie było. Dziwię się, że jego ojciec nie wspomniał o stanie syna komuś kogo darzył zaufaniem. Nic o nim nigdy nie wspomniał? Wszak każdy ojciec zrobił by wiele dla swego dziecka, tym bardziej że miał pod ręką takiego fachowca. Nie wymknęło mu się nigdy nic o synu?

4. Zmarły nie wspominał tuż przed śmiercią o powodzie tego gwałtownego spotkania? Gdzie chciał się spotkać, u was jak mniemam w laboratorium. Wysłał gońca z wieścią, czy jak się zaanonsował? Pytam, ponieważ chciałbym się spotkać z gońcem jeśli jest żywym człowiekiem. Kto ze szpitala prócz pana wiedział lub mógł wiedzieć o tym spotkaniu?

5. Martwi mnie ten zbiornik ale to już na miejscu doktorze. Mam tylko teraz jedno pytanie. Nie znam się na zwyczajach, więc proszę wybaczyć moją ewentualną indolencję w tej materii ale... czy to normalne pana zdaniem, że Benesanto tamtego dnia akurat postanowił się tam modlić jak głosi plotka?


Różne pytania, różne kierunki.

Martw mnie ten zbiornik do którego wrzucono ciało, ale te pytania to już na miejscu, po opisie wyglądu...


Nanatar, pisaliśmy razem posty widzę. Na marginesie zapytaj doka czy by ci Stoperanu nie przepisał.... ;)
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 lutego 2019, 16:35

Ulice Lucatore, 1 lipca 2595

Rozważając w myślach złożone informacje pozyskane od Szpitalnika, Leon Thibaut ujął doktora poufałym gestem pod ramię, po czym prędko cofnął rękę dostrzegając leciutki grymas niezadowolenia zarysowany na obliczu mężczyzny.

- Rzekłeś uczony Carmino, żeś przyjechał jak tylko usłyszałeś o tragedii - powiedział starając się nie zapominać o zawodowej niechęci czerwonokrzyżowców do kontaktów fizycznych z nieznajomymi - Czy można wiedzieć jak przesłano ci wiadomość? Radio czy posłaniec? Od kogo? Jakby nie było jest to podróż kilkudniowa, nie odbywa się jej z błahych powodów, a Altair nie odwiedzał cię regularnie, sam to przyznałeś. Może miał ważny powód zdrowotny, a może uważał cię doktorze za zaufanego człowieka, a jego wizyta miała charakter... kulturowo-polityczny.

Szpitalnik zerknął ku zarysowanym nad dachami domostw metalowym kształtom wodnych wież, po czym obejrzał się z powrotem na wynalazcę.

- Między Lucatore i miastami na Nizinie Adriatyckiej ustawicznie kursują posłańcy z pocztą - wyjaśnił krzyżując ręce za plecami na podobieństwo akademickiego wykładowcy - Jeden z nich wyjechał z Lucatore w dniu morderstwa i przejeżdżając przez Vivaco przyniósł nam tę tragiczną wieść. Wyruszyłem w drogę tego samego dnia. Zamierzam dowiedzieć się, kto i dlaczego zamordował Neognostyka i czy zbrodnia ta miała cokolwiek wspólnego z jego prośbą o spotkanie, ale w obecnej chwili posiadam zbyt mało informacji, by móc wyciągać z nich daleko idące wnioski.

- Wspomniałeś o zaniedbaniach w oględzinach miejsca zbrodni i samych zwłok - nie ustawał w dociekaniach Leon Thibaut - Czy takie zachowanie zawsze leży w zwyczaju czcicieli Złamanego Krzyża? Nie pytam naturalnie o zamierzone zaniedbanie, tylko o konsekrację i szybki pochówek.

- Myślę, że dla dobra wspólnego dochodzenia powinniśmy unikać sformułowania zaniedbanie, nawet jeśli mnie samemu zdarzyło się je pochopnie wypowiedzieć - odpowiedział po dłuższym zastanowieniu Carmino Ferro, stąpający z założonymi za plecy rękami - Szczególnie w trakcie spotkania z wdową. Jak mniemam, nie znacie osobiście Żelaznej Emisariuszki?

Abdel i Leon jednocześnie pokręcili głowami, co Szpitalnik skwitował krótkim pomrukiem.

- Neva od zawsze słynęła ze swego temperamentu. Jest porywcza i z trudem akceptuje krytykę. Łatwo ją urazić źle dobranym słowem, a urażona może nie okazać wyrozumiałości nawet wobec cudzoziemskiego poselstwa. Ta kobieta wychowała się na bitewnych polach, nie wolno wam o tym nawet na chwilę zapomnieć. Potrafi zabijać i nie ma przed tym oporów, jeśli drogę przetnie jej nieprzyjaciel kultu lub rodziny. Niemniej jednak czuję irytację, że pochówek nastąpił tak szybko. To niezmiernie utrudni mi śledztwo. Anabaptyści zwykli wystawiać tak wybitnych członków kultu na publiczny widok, by wierni mogli się z nimi pożegnać, toteż decyzja Nevy poruszyła wielu. Wdowa usłyszy jutro kilka trudnych pytań.

- Skoro tak wąskie grono żałobników widziało ciało czcigodnego zmarłego, nie można mieć nawet pewności jak naprawdę zginął ten wielki człowiek - zauważył dziedzic, omijający z wdziękiem i gracją leżące pośrodku ulicy końskie kupy - Ciekawe, czy to prawda, że go zasztyletowano?

- Wielu świadków widziało ciało, zanim anabaptyści zabrali je do klasztoru - odrzekł czerwonokrzyżowiec - Mieszczanie zwabieni krzykiem dziecka, asceci z targowiska. Altair zginął od rany zadanej ostrym narzędziem, poderżnięto mu gardło. Neva i Furor Bastardo potwierdzili to później oficjalnie razem z mistrzem Abacusem.

- Poderżnięto mu gardło, kiedy odprawiał modły w samotności nad miejskim rezerwuarem - dziedzic cmoknął znacząco próbując wyobrazić sobie tę scenę - Czy to nie budzi pańskiego zastanowienia, że zacny Benesato akurat tamtego dnia postanowił się tam pomodlić? Tak jakoby głoszą plotki.

- Jestem pewien, że to nie plotki, tylko prawda. Akwedukt doprowadza wodę do czterech zbiorników ustawionych na stelażach, z nich spływa ona do kamiennych basenów. Zaraz sami będziecie mieli okazję to zobaczyć. Jeden z tych basenów jest pobłogosławiony, nie wolno z niego czerpać wody do picia, służy wyłącznie do rytuałów religijnych. Pozostałe są dostępne dla ludności jako źródło czystej wody pitnej. Altair Benesato miał w zwyczaju modlić się nad świętą wodą przed każdym wyjazdem, był to ceremoniał powszechnie znany i nikogo nie dziwiący. W dogmatach anabaptystów pojawia się mnóstwo odniesień do świętych rzek Edenu, a Altair był mistykiem w prawdziwym tego słowa znaczeniu.
Część odpowiedzi na Wasze pytania, reszta pojawi się niebawem!

ODPOWIEDZ