Ping- zadźwięczał sygnał i pięć sekund później deszczownica przestała lać wodę i przełączyła w system odzyskiwania wilgoci. Dmuchawy wystylizowały fryzurę według programu, w tym samym czasie Lenu przeglądał notowania giełdowe wyświetlane na powierzchni matowego szkła dzielącego go od reszty lokum, lokując niewielkie sumy.
Podczas kiedy pospiesznie wkładał leginsy wykonane z zmodyfikowanego czarnego jedwabiu, przetykane pajęczymi nićmi, programowanych dietą pająków, skrzące się prawdziwym srebrem, obcisły sportowy podkoszulek z implantem małych piersi, na to luźną bluzeczkę z podobnego materiału jak leginsy, w prywatnym gniazdku medyka trzej mężczyźni stawali się odkrywcami jak chłopcy w starych domach dziadków.
O.D. pchany wrodzoną ciekawością śmiało wskoczył na krzesełko przy toaletce. Ze zdumieniem stwierdził, że jest dużo wygodniejsze niż wygląda. Nie mógł odmówić sobie dokładnego sprawdzenia wszystkich funkcji maleńkiego krzesełka łączącego funkcje biurowego, wypoczynkowego i kiedy fixer przechylił się niebezpiecznie w tył i myślał, że walnie głową w szybę terrarium, zastygł w takiej pozycji, że przypomniało mu się co wyczyniał zeszłego czwartku. Na tym małym krzesełku możliwa byłaby pozycja, którą próbował z pewną uroczą mulatką. Zaraz jednak jego wzrok wylądował na starym meblu z drewna i kuszącymi szufladkami jak z książki o Alicji.
Wojski tymczasem rozerwał czteropak piwa, związany hodowlanym konopnym sznurkiem, zdążył tylko podać jedno Krzyśkowi, swoje zaś opróżnił do połowy trzema potężnymi ruchami. Wtedy jego wzrok padł na lodówkę.
- Fajna, ciekawe czy coś się chłodzi - zainteresował się solo, zmieniając myśli w czyn otworzył drzwi. Nie zobaczył jednak spodziewanej flaszeczki, choć cybernetyczy wzrok notował każdy szczegół. Zamrożona woda, jakieś woreczki z proszkami, podłużne naczynia z glutami i bez. Może część z tych rzeczy była nawet jedzeniem , ale Bartek nie zamierzał ryzykować, nie uszły jednak jego uwagi trzy załadowane strzykawki. Zrezygnowany popatrzył na Ketarskiego, zastygłego w klęczkach na sypialnym materacu przed szybą terrarium.
W pierwszej chwili Krzyśkowi zdawało się, że ekscentryczny Lenu trzyma w swym maleńkim mieszkanku las za szybą, było to oczywiście ładne, ale niefunkcjonalne i drogie. Może pomagało nu w randkach. Szybko uległ czarowi przenosząc świadomość między soczystą zieleń, ale kiedy myślał że jest sam w raju jak biblijny Adam dostrzegł inną obecność. Czy posiadaczem trójkątnej zielonej głowy i liściastych odnóży była Ewa, czy może szatan.
- Kurwości, w zamrażalce na pewno coś jest! - wyrażone werbalnie przez Wojskiego olśnienie zwróciło na niego uwagę Krzyśka i O.D.
Trzymając w ręku kevlarową kurtkę z głębokim kapturem, Lenu cudownie odświeżony już miał wychodzić z łazienki, kiedy na ścianie wyświetliła się wiadomość.
Potwierdzamy zakup trzech dorosłych osobników i siódemki maluchów. Przesyłamy kopie umowy po jej podpisaniu, przelejemy połowę honorarium, drugą po otrzymaniu zwierząt.
"Maria Pralnia" - sekretarka Iga Sławińska -
- Ciekawe dlaczego wciąż używało się słowa podpisać, nikt nic nie pisał. potwierdzał, kodem procka, tęczówką. Tak czy inaczej oznaczało to dla Lenu dodatkowych kilka stów. Pozbędzie się kilku owadów ale z dużym zyskiem, szczególnie, że nu rozmnożył siódemkę małych. To znaczy prawie, spoczywały sobie jako jajeczka złożone w swojej części lasu, wraz z braćmi i siostrami. Wyraźnie zadowolony nu wyszedł do kolegów.
Trochę za delikatny facet, albo trochę za płaska laska, w dodatku umięśniona, co widać było na opiętych spodniach i odsłoniętych ramionach. Ale w obydwu wydaniach pupa wyglądała pociągająco, chciałoby się pieścić policzki, całować usta i patrzeć w bezmiar błękitu oczu.
Strzelając szczęściem i chwilową radością Lenu spoglądnął po kolegach. - Przepraszam, Pusisuka!
- Sieć otwarta
- Jeśli ktoś chce się wykąpać to każdy ma cztery minuty.
Może ktoś jeszcze coś dopisze, nawet przed tym jak Lenu wyszedł z łazienki.
Niewielkie lokowane sumy w giełdę to np. 100pln
[/center]
[/center]