Serce labiryntu
-
Blaszak
- Reactions:
- Posty: 169
- Rejestracja: 15 czerwca 2020, 09:50
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 15 times
Re: Serce labiryntu
Skinął głową do występujących. W przypadku szlachciców dołożył do skinienia słówko "Panie"
Przez chwilę zastanawiał się co mogłyby znaczyć dziwne pląsy oczu krasnoluda.
"Zwę się el Entis" przedstawiając się wyprostował na chwilę sylwetkę i spojrzał na Szlachciankę a potem na dołączających ochotników.
Po chwili dołożył "Rad jestem wspólnej wyprawie. Jeśli gwiazdy sprzyjać nam będą to niechybnie zgubę odnajdziemy."
Przez chwilę zastanawiał się co mogłyby znaczyć dziwne pląsy oczu krasnoluda.
"Zwę się el Entis" przedstawiając się wyprostował na chwilę sylwetkę i spojrzał na Szlachciankę a potem na dołączających ochotników.
Po chwili dołożył "Rad jestem wspólnej wyprawie. Jeśli gwiazdy sprzyjać nam będą to niechybnie zgubę odnajdziemy."
-
BAZYL
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 498
- Rejestracja: 24 listopada 2008, 23:16
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/bazyl
- Has thanked: 74 times
- Been thanked: 61 times
- Kontakt:
Re: Serce labiryntu
Erdal rozejrzał się po zgromadzonych.
Szczupły półolbrzym ze skórzanymi dodatkami, hmm... to nie może być przypadek.
Rudy krasnoud, na krótkich nóżkach... zbyt krótkich, jak na bieganie po lasach. Chociaż jego topór jasno sugerował, za znał się na wycince drzew, więc pewnie na łażeniu po lasach też.
Elfi fircyk, nie wyglądający na zabijakę... oj, czuje że będą przez niego kłopoty, ale w końcu elf to elf - lasy i drzewa, to jego domena.
Starszy mężczyzna, z włócznią i myśliwskim kordem - tak, to dobry wybór, miękkie podbicie podeszew jego butów, ogorzała słońcem twarz... wydaje się, że może się nadać.
No i para półorków, bliźniaków chyba. Silne chłopy, sprytne i bezwzględne - wybór towarzyszy wydaje się łatwiejszy niż zwykle.
Coś jednak w gestach i spojrzeniach półorków osadziło Erdala jeszcze zanim wykonał ruch w ich stronę. "Nie, pomyślał, mam złe przeczucia".
Jak cień podpłynął do starszego mężczyzny, ten jednak wystąpił i zaczął bratać się z pozostałymi. "Psia jucha", zaklął po czym głośniej dodał:
- Jestem Erdal, Pokutnikiem zwany. Myślę że przyda się w grupie ktoś, kto może trzymać z daleka tych tam przyjemniaczków - skinął w stronę półorków. - Bo czuję, że mogą być z nimi problemy.
Zgromadzeni popatrzyli na jego twarz, której rysy wskazywały, że co najmniej jedno z jego rodziców nie pochodziło z Archipelagu Centralnego. Nos, złamany prawdopodobnie więcej niż jeden raz, i ostre rysy nie wzbudzały zaufania. Coś jednak było w jego magnetycznym spojrzeniu - coś, co sprawiało, że niechętni pomyśleli drugi raz, zanim zdobyli się na odmowę.
Szczupły półolbrzym ze skórzanymi dodatkami, hmm... to nie może być przypadek.
Rudy krasnoud, na krótkich nóżkach... zbyt krótkich, jak na bieganie po lasach. Chociaż jego topór jasno sugerował, za znał się na wycince drzew, więc pewnie na łażeniu po lasach też.
Elfi fircyk, nie wyglądający na zabijakę... oj, czuje że będą przez niego kłopoty, ale w końcu elf to elf - lasy i drzewa, to jego domena.
Starszy mężczyzna, z włócznią i myśliwskim kordem - tak, to dobry wybór, miękkie podbicie podeszew jego butów, ogorzała słońcem twarz... wydaje się, że może się nadać.
No i para półorków, bliźniaków chyba. Silne chłopy, sprytne i bezwzględne - wybór towarzyszy wydaje się łatwiejszy niż zwykle.
Coś jednak w gestach i spojrzeniach półorków osadziło Erdala jeszcze zanim wykonał ruch w ich stronę. "Nie, pomyślał, mam złe przeczucia".
Jak cień podpłynął do starszego mężczyzny, ten jednak wystąpił i zaczął bratać się z pozostałymi. "Psia jucha", zaklął po czym głośniej dodał:
- Jestem Erdal, Pokutnikiem zwany. Myślę że przyda się w grupie ktoś, kto może trzymać z daleka tych tam przyjemniaczków - skinął w stronę półorków. - Bo czuję, że mogą być z nimi problemy.
Zgromadzeni popatrzyli na jego twarz, której rysy wskazywały, że co najmniej jedno z jego rodziców nie pochodziło z Archipelagu Centralnego. Nos, złamany prawdopodobnie więcej niż jeden raz, i ostre rysy nie wzbudzały zaufania. Coś jednak było w jego magnetycznym spojrzeniu - coś, co sprawiało, że niechętni pomyśleli drugi raz, zanim zdobyli się na odmowę.
Prośba techniczna - wstawcie sobie awatary - łatwiej będzie orientować się, kto co pisze 
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
Re: Serce labiryntu
"Ja pójdę"
Gdy Entis wypowiedział te słowa widać było że kobieta odetchnęła , tak jakby z jej piersi ktoś zdjął ciężki kamień.
"Jakiej rasy jest Belia?"
- "Jest piękną młodą kobietą. Jej ojciec i matka zawsze wydawali mi się ludźmi. Choć wspominała że pośród jej przodków był ktoś z rasy elfów"
"Jak była ubrana?"
- "Dziś nosiła ciemną chyba granatową suknię"
"Co miała ze sobą?"
- "Wzięła tylko koszyk."
"Czy miała jakieś ozdoby?"
- "Tak, na szyi nosiła złoty wisiorek z czerwonym kryształem który otrzymała od swojej babci"
"Czy ma jakieś znamiona lub cechy szczególne?"
- "Nie, raczej nie .. chociaż jej włosy .. są bardzo jasne i złote." - kobieta weszła na chwilę do namiotu i przyniosła pergamin, po czym powoli go rozwinęła - "Mam tu jej portret, naszkicowany niedawno w Get... ale to nie jest istotne" - po czym pokazała Wam szkic.
"Na którą stronę traktu poszła?"
- "Poszła w tą stronę po której było rozbite obozowisko"
(dobrze pamiętacie poprzednie miejsce postoju, bez większego trudu jesteście w stanie je odnaleźć, świeże ślady obozowania i wygasłych ognisk pewnie będą widoczne jeszcze przez parę dni)
"Gdzie odnajdziemy ciebie Pani w Ostrogarze? "
"Dokąd odprowadzić panienkę Belię gdy zostanie odnaleziona?"
"..Rzeknijcie jeno gdzie panienkę odstawić w Ostrogarze i opiszcie jak jako moi przedmówcy prosili, cobyśmy ją poznać mogli."
- "Bedę na was czekała w kasztelu mojego ojca Tana Rangara Egariona, wystarczy że zapytacie kogokolwiek w Południowej dzielnicy Ostrogaru a na pewno wskażą wam drogę do posiadłości."
"Tan Ghrog jaśnie pani. Mi na złocie nie zależy i tę kobietę wam drogą znajdę ze szlacheckiej fantazji, niźli dla kruszcu..."
Szlachcianka była zaskoczona taką deklaracją. Widać było, że niezwykle spodobała się jej deklaracja nieznanego silnego mężczyzny który bardziej zainteresowany był niebezpieczeństwem niż złotem. Kobieta podeszła do Ghroga i powiedziała - "Panie niezwykłam spotykać tak dzielnych ludzi, pokładam w tobie nadzieję, że uda Ci się ją odnaleźć. Proszę … odnajdz ją" – po czym dała ci pergamin z portretem zaginionej dziewczyny.
Gdy Entis wypowiedział te słowa widać było że kobieta odetchnęła , tak jakby z jej piersi ktoś zdjął ciężki kamień.
"Jakiej rasy jest Belia?"
- "Jest piękną młodą kobietą. Jej ojciec i matka zawsze wydawali mi się ludźmi. Choć wspominała że pośród jej przodków był ktoś z rasy elfów"
"Jak była ubrana?"
- "Dziś nosiła ciemną chyba granatową suknię"
"Co miała ze sobą?"
- "Wzięła tylko koszyk."
"Czy miała jakieś ozdoby?"
- "Tak, na szyi nosiła złoty wisiorek z czerwonym kryształem który otrzymała od swojej babci"
"Czy ma jakieś znamiona lub cechy szczególne?"
- "Nie, raczej nie .. chociaż jej włosy .. są bardzo jasne i złote." - kobieta weszła na chwilę do namiotu i przyniosła pergamin, po czym powoli go rozwinęła - "Mam tu jej portret, naszkicowany niedawno w Get... ale to nie jest istotne" - po czym pokazała Wam szkic.
"Na którą stronę traktu poszła?"
- "Poszła w tą stronę po której było rozbite obozowisko"
(dobrze pamiętacie poprzednie miejsce postoju, bez większego trudu jesteście w stanie je odnaleźć, świeże ślady obozowania i wygasłych ognisk pewnie będą widoczne jeszcze przez parę dni)
"Gdzie odnajdziemy ciebie Pani w Ostrogarze? "
"Dokąd odprowadzić panienkę Belię gdy zostanie odnaleziona?"
"..Rzeknijcie jeno gdzie panienkę odstawić w Ostrogarze i opiszcie jak jako moi przedmówcy prosili, cobyśmy ją poznać mogli."
- "Bedę na was czekała w kasztelu mojego ojca Tana Rangara Egariona, wystarczy że zapytacie kogokolwiek w Południowej dzielnicy Ostrogaru a na pewno wskażą wam drogę do posiadłości."
"Tan Ghrog jaśnie pani. Mi na złocie nie zależy i tę kobietę wam drogą znajdę ze szlacheckiej fantazji, niźli dla kruszcu..."
Szlachcianka była zaskoczona taką deklaracją. Widać było, że niezwykle spodobała się jej deklaracja nieznanego silnego mężczyzny który bardziej zainteresowany był niebezpieczeństwem niż złotem. Kobieta podeszła do Ghroga i powiedziała - "Panie niezwykłam spotykać tak dzielnych ludzi, pokładam w tobie nadzieję, że uda Ci się ją odnaleźć. Proszę … odnajdz ją" – po czym dała ci pergamin z portretem zaginionej dziewczyny.
Jakie dalsze decyzje? Kiedy wyruszacie? Jakieś dodatkowe pytania? Dwóch orków zbiera się do wyjazdu natychmiast. Siodłają konie.
-
BAZYL
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 498
- Rejestracja: 24 listopada 2008, 23:16
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/bazyl
- Has thanked: 74 times
- Been thanked: 61 times
- Kontakt:
Re: Serce labiryntu
Pokutnik uważnie obserwuje odjeżdżających - co mieli przy sobie (jaką broń), jak byli odziani (jakie zbroje), czy pakowali coś ze sobą (np. dodatkowe porcje żarcia).
Po wszystkim odwraca się do szlachcianki i nie siląc się na delikatność mówi wprost:
- Pani, od południa minęło już kilka godzin, od rana - jeszcze więcej. Dopiero teraz zaczęłaś niepokoić się losem służki, czy też kto inny został przez ciebie wysłany przed nami? I jeszcze jedno - to dość emocjonalna reakcja na zaginięcie służki... każesz nam wierzyć że zaginiona była zwyczajną służką, jakich pełno można nająć w każdym większym mieście? Któż to sporządza i przechowuje portrety służących, jeśli łączy ich z nimi tylko tak zwany "stosunek pracy"? - wypowiadając słowo "stosunek" uśmiecha się jednoznacznie i puszcza oko do kobiety.
Po wszystkim odwraca się do szlachcianki i nie siląc się na delikatność mówi wprost:
- Pani, od południa minęło już kilka godzin, od rana - jeszcze więcej. Dopiero teraz zaczęłaś niepokoić się losem służki, czy też kto inny został przez ciebie wysłany przed nami? I jeszcze jedno - to dość emocjonalna reakcja na zaginięcie służki... każesz nam wierzyć że zaginiona była zwyczajną służką, jakich pełno można nająć w każdym większym mieście? Któż to sporządza i przechowuje portrety służących, jeśli łączy ich z nimi tylko tak zwany "stosunek pracy"? - wypowiadając słowo "stosunek" uśmiecha się jednoznacznie i puszcza oko do kobiety.
-
Shoikan
- Reactions:
- Posty: 165
- Rejestracja: 14 czerwca 2020, 07:53
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Shoikan
- Has thanked: 16 times
- Been thanked: 7 times
Re: Serce labiryntu
"Będzie nam potrzebny kwatermistrz przed wyjazdem."
Elf rozejrzał się po zgromadzonych.
Dwa ludziki obleciał krótkim spojrzeniem. Zwykle przy drugim byli już starcami, a po trzecim umierali więc nie zawracał sobie nimi głowy. Chociaż nie, ten którego za sam wygląd kazałby powiesić zrobił na nim lekkie wrażenie zadając celne, acz bezczelne pytanie. Nie wyglądał na myśliciela i pewnie nigdy nie uczył się zasad wyższej matematyki, pewnie mało co wiedział o przyrodzie, wyglądzie świata, mapach i innych, ale zadał celne pytanie.
Krasnoluda zlustrował nieco dłużej, bardziej by ocenić na ile groźna i przydatna może być ta hałaśliwa baryła, zaś gdyby karłowaty półolbrzym umiał czytać w myślach elfa zapewne wyczytałby z nich swą długą i bolesną śmierć w cierpieniach. Po chwili jednak jego myśli wróciły do normalnego biegu, gdy zorientował się, że ów dworny szlachcic to nie szlachetny rycerz, a zwykły żołnierz.
"Chętnie poznam wasze imiona Panowie nim wyruszymy"
Elf rozejrzał się po zgromadzonych.
Dwa ludziki obleciał krótkim spojrzeniem. Zwykle przy drugim byli już starcami, a po trzecim umierali więc nie zawracał sobie nimi głowy. Chociaż nie, ten którego za sam wygląd kazałby powiesić zrobił na nim lekkie wrażenie zadając celne, acz bezczelne pytanie. Nie wyglądał na myśliciela i pewnie nigdy nie uczył się zasad wyższej matematyki, pewnie mało co wiedział o przyrodzie, wyglądzie świata, mapach i innych, ale zadał celne pytanie.
Krasnoluda zlustrował nieco dłużej, bardziej by ocenić na ile groźna i przydatna może być ta hałaśliwa baryła, zaś gdyby karłowaty półolbrzym umiał czytać w myślach elfa zapewne wyczytałby z nich swą długą i bolesną śmierć w cierpieniach. Po chwili jednak jego myśli wróciły do normalnego biegu, gdy zorientował się, że ów dworny szlachcic to nie szlachetny rycerz, a zwykły żołnierz.
"Chętnie poznam wasze imiona Panowie nim wyruszymy"
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Re: Serce labiryntu
Zignorowany krasnolud nie zmartwił się zbytnio. Skoro szlachcianka nie wspomniała o możliwości ujścia służki z jakimś mężczyzną to widać takiej możliwości nie zakładała, albo postanowił to zataić. W każdym przypadku nie było co drążyć tematu. Tymczasem uzbierał się spora grupka poszukiwaczy zaginionych panien. Na szczęcie ten duży nie chciał pieniędzy. To wychodziło po 25 do 50 sz za znalezienie dziewoi. Gra warta świeczki. Zresztą jak ktoś zginie w trakcie, wszak wyprawa niebezpieczne, to pula się trochę powiększy.
- Skoro już wszystek wiemy, to ruszajmy w drogę - rzekł oceniając kolejno wszystkich współtowarzyszy.
- Jestem el Nyress elfie - mówiąc to zmierzył rzeczonego wzrokiem oceniając jak wiele problemów będzie powodem. Wynik był, że dużo.
- Skoro już wszystek wiemy, to ruszajmy w drogę - rzekł oceniając kolejno wszystkich współtowarzyszy.
- Jestem el Nyress elfie - mówiąc to zmierzył rzeczonego wzrokiem oceniając jak wiele problemów będzie powodem. Wynik był, że dużo.
Kulbaczę muła i jestem gotowy do drogi.
Ostatnio zmieniony 19 czerwca 2020, 13:26 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Blaszak
- Reactions:
- Posty: 169
- Rejestracja: 15 czerwca 2020, 09:50
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 15 times
Re: Serce labiryntu
Entis, widząc, że półorki zaczynają się pakować odwraca się w kierunku pozostałych.
"I my powinniśmy ruszać choć noc zaraz zapadnie a nie wszyscy konno podróżują." Następnie idzie po swojego osiołka.
Podchodzi później do orka, który stał przy kobiecie.
"Ile dni drogi stąd do Ostrogaru?"
"Można by gdzieś tu dostać bukłak z piwem? Przyda się dodatkowe picie na drogę powrotną."
"Kilka dodatkowych porcji jedzenia dla kobiety też by się przydało."
Po uzupełnieniu zapasu wody (bukłak 5l, który przyczepię na wierzch juków) i podstawowego jedzenia (ale nie więcej niż 5 porcji bo tyle jeszcze do sakwy zmieszczę). Oraz o ile wcześniej już zdążył rozbić swój namiot to pakuje resztę swoich rzeczy.
"Ruszajmy. Skróćmy dystans zanim noc zapadnie tak by poszukiwania zacząć skoro świt."
Czeka na pozostałych i razem z nimi rusza.
"I my powinniśmy ruszać choć noc zaraz zapadnie a nie wszyscy konno podróżują." Następnie idzie po swojego osiołka.
Podchodzi później do orka, który stał przy kobiecie.
"Ile dni drogi stąd do Ostrogaru?"
"Można by gdzieś tu dostać bukłak z piwem? Przyda się dodatkowe picie na drogę powrotną."
"Kilka dodatkowych porcji jedzenia dla kobiety też by się przydało."
Po uzupełnieniu zapasu wody (bukłak 5l, który przyczepię na wierzch juków) i podstawowego jedzenia (ale nie więcej niż 5 porcji bo tyle jeszcze do sakwy zmieszczę). Oraz o ile wcześniej już zdążył rozbić swój namiot to pakuje resztę swoich rzeczy.
"Ruszajmy. Skróćmy dystans zanim noc zapadnie tak by poszukiwania zacząć skoro świt."
Czeka na pozostałych i razem z nimi rusza.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Re: Serce labiryntu
- W istocie, czasu nie ma co mitrężyć przy poszukiwaniach. Ruszajmy czym prędzej. - stwierdził Ghrog zgadzając się z innymi. Przecież każda przesypana klepsydra mogła oznaczać, że zaginiona dziewka mogła się oddalić, lub popaść w jakoweś srogie termina, a półolbrzym wolał ją całą i zdrową szlachciance odstawić, a nie łeb tylko w garńcu z miodem utopiony.
Potrzebował jeno chwili, co by konia ledwie co rozkulbaczonego na powrót oprawić do podrózy. Szkoda mu było jeno wierzchowca, bo wiedział, że będzie musiał go trudzić jeszcze do następnego popasu, ale cóż, od tego konie były aby szlacheckie zadki wozić, tudzież dobra na wozach ciągnąć, a w ostateczności pod nóż iść, co by kałdun czyiś zapełnić, jeśli taka potrzeba zaszła.
Potrzebował jeno chwili, co by konia ledwie co rozkulbaczonego na powrót oprawić do podrózy. Szkoda mu było jeno wierzchowca, bo wiedział, że będzie musiał go trudzić jeszcze do następnego popasu, ale cóż, od tego konie były aby szlacheckie zadki wozić, tudzież dobra na wozach ciągnąć, a w ostateczności pod nóż iść, co by kałdun czyiś zapełnić, jeśli taka potrzeba zaszła.
-
Shoikan
- Reactions:
- Posty: 165
- Rejestracja: 14 czerwca 2020, 07:53
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Shoikan
- Has thanked: 16 times
- Been thanked: 7 times
Re: Serce labiryntu
Elf uzupełnia jeszcze przed wyjazdem u kwatermistrza żarcie na 6 dni
Konia przygotowuje na drogę i czeka na towarzyszy.-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Re: Serce labiryntu
Zaciągając popręg siodła, krasnoluda naszła nagła myśl. Dwóch orków ruszyło szukać dziewoi, aczkolwiek jej nie znaleźli. A może jednak? A nóż spotkali i zamęczyli… Trzeba się jeszcze z nimi rozmówić przed odjazdem.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
Re: Serce labiryntu
- Kobieta zaskoczona niedelikatnym pytaniem wysokiego mężczyzny poczęła się tłumaczyć - "Znam Belię od dziecka. To prawda że jest formalnie moją służącą ale nigdy jej tak nie traktowałam. Jej rodzice służą u nas odkąd pamiętam. Zaprzyjaźniłyśmy się gdy byłyśmy dziećmi i stałyśmy się nierozłączne. Jest moją towarzyszką od najmłodszych lat. Jesteśmy jak siostry. I to nie prawda że dopiero teraz zaczęłam się niepokoić. Niepokoję się już od chwili gdy jej postać zniknęła w gęstwinie lasu. Jeszcze z rana prosiłam żołnierzy żeby ktoś poszedł jej poszukać ale najwyraźniej byli bardzo zajęci bo moje prośby nie przyniosły skutku. Dopiero przed południem gdy byłam pewna że coś się stało i poprosiłam o pomoc samego dowódcę wysłanych zostało dwóch ludzi aby jej poszukać. Ale droga w tamtą stronę i powrotna jest już znaczna i zanim wrócili już był prawie wieczór. Do czasu ich powrotu miałam nadzieję że wrócą z Belią."
"Ile dni drogi stąd do Ostrogaru"
Weteran odpowiedział najdokładniej jak potrafił - "Dwa dni na północny wschód. Ale wcześniej przed wami ,jak przejedziecie rzekę, będzie wioska Talkoda a za nią Ymur-kir. Z obu możecie przeprawić się do Ostrogaru barką. Ale to jeszcze dzień albo noc żeglowania zanim dotrzecie do miasta."
"Kilka dodatkowych porcji jedzenia też by się przydało"
- Ork podał wam duży ciężki płócienny worek - "Pani to przewidziała i przygotowała trochę jedzenia z zapasów. To nie suszone mięso ani wędzone węgorze amu tylko pieczywo, owce, jakieś przepiórki i kilka kur. Nie poleży to długo ale dla kilku osób na 2-3 dni powinno wystarczyć. Są też 2 bukłaki z piwem i 2 z winem"
Dwóch identycznych z wyglądu orków wsiadło na konie. Ich chabety były raczej w dobrym stanie chociaż nie były to konie bojowe z dobrej stajni. Ubrani byli jak większość spotykanych przez was lekko zbrojnych. Kurtkowe zbroje z metalowymi płytkami. Wysokie buty. Płaszcze narzucone na zbroje. Każdy z nich przy pasie miał szablę i do sakw przywiązaną niedużą drewnianą tarczę. Przy boku konia przymocowany łuk na plecach kołczan ze strzałami."
Na prośbę krasnoluda dowódca zawołał dwóch ludzi których wcześniej wysłał na poszukiwanie i przykazał im żeby odpowiedzieli na zadawane im przez krępego woja pytania.
"Ile dni drogi stąd do Ostrogaru"
Weteran odpowiedział najdokładniej jak potrafił - "Dwa dni na północny wschód. Ale wcześniej przed wami ,jak przejedziecie rzekę, będzie wioska Talkoda a za nią Ymur-kir. Z obu możecie przeprawić się do Ostrogaru barką. Ale to jeszcze dzień albo noc żeglowania zanim dotrzecie do miasta."
"Kilka dodatkowych porcji jedzenia też by się przydało"
- Ork podał wam duży ciężki płócienny worek - "Pani to przewidziała i przygotowała trochę jedzenia z zapasów. To nie suszone mięso ani wędzone węgorze amu tylko pieczywo, owce, jakieś przepiórki i kilka kur. Nie poleży to długo ale dla kilku osób na 2-3 dni powinno wystarczyć. Są też 2 bukłaki z piwem i 2 z winem"
Dwóch identycznych z wyglądu orków wsiadło na konie. Ich chabety były raczej w dobrym stanie chociaż nie były to konie bojowe z dobrej stajni. Ubrani byli jak większość spotykanych przez was lekko zbrojnych. Kurtkowe zbroje z metalowymi płytkami. Wysokie buty. Płaszcze narzucone na zbroje. Każdy z nich przy pasie miał szablę i do sakw przywiązaną niedużą drewnianą tarczę. Przy boku konia przymocowany łuk na plecach kołczan ze strzałami."
Na prośbę krasnoluda dowódca zawołał dwóch ludzi których wcześniej wysłał na poszukiwanie i przykazał im żeby odpowiedzieli na zadawane im przez krępego woja pytania.
Dwóch wojowników z oddziału którzy byli wysłani na poszukiwanie czekają teraz na pytania
Ostatnio zmieniony 19 czerwca 2020, 17:17 przez mastug, łącznie zmieniany 3 razy.
-
Blaszak
- Reactions:
- Posty: 169
- Rejestracja: 15 czerwca 2020, 09:50
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 15 times
Re: Serce labiryntu
Entis skorzysta z okazji i zapyta orków.
"Jak daleko w las się zapuściliście przy poszukiwaniach?"
"Może ona doganiała nas brzegiem lasu. Zatem czy patrzyliście w drodze powrotnej w kierunku lasu czy aby gdzieś tam jej nie było widać?"
"Jak daleko w las się zapuściliście przy poszukiwaniach?"
"Może ona doganiała nas brzegiem lasu. Zatem czy patrzyliście w drodze powrotnej w kierunku lasu czy aby gdzieś tam jej nie było widać?"
-
Shoikan
- Reactions:
- Posty: 165
- Rejestracja: 14 czerwca 2020, 07:53
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Shoikan
- Has thanked: 16 times
- Been thanked: 7 times
Re: Serce labiryntu
"Chodźże człecze."
"Sam ci odpowiem na te pytania..." elf wzdycha ciężko.
"Przeca widać, że to żołdaki to weszli na zasięg wzroku w las, zadeptali ślady i wrócili, a jakby ja po drodze widzieli to pewnie by zabrali. Szkoda marnować na nich czas." Elf miękko wsiada na konia
"Sam ci odpowiem na te pytania..." elf wzdycha ciężko.
"Przeca widać, że to żołdaki to weszli na zasięg wzroku w las, zadeptali ślady i wrócili, a jakby ja po drodze widzieli to pewnie by zabrali. Szkoda marnować na nich czas." Elf miękko wsiada na konia
-
BAZYL
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 498
- Rejestracja: 24 listopada 2008, 23:16
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/bazyl
- Has thanked: 74 times
- Been thanked: 61 times
- Kontakt:
Re: Serce labiryntu
Mężczyzna już miał zbierać się do drogi, kiedy słowa o dwóch żołdakach przykuły jego uwagę. Odwrócił się, zlustrował wojaków i zmarszczył czoło.
- Znaleźliście coś, cokolwiek? Jakieś ślady bytności służącej? Ślady czegokolwiek? Choćby pozornie nic nieznaczące, albo znaczące coś zupełnie nieistotnego? Mówicie szybko, czy cokolwiek zwróciło waszą uwagę?
Zdawał sobie sprawę, że nie należy lekceważyć szczegółów. Czasami drobne rzeczy, pozornie błahe lub przypadkowe, mogą okazywać się kluczowymi.
- Znaleźliście coś, cokolwiek? Jakieś ślady bytności służącej? Ślady czegokolwiek? Choćby pozornie nic nieznaczące, albo znaczące coś zupełnie nieistotnego? Mówicie szybko, czy cokolwiek zwróciło waszą uwagę?
Zdawał sobie sprawę, że nie należy lekceważyć szczegółów. Czasami drobne rzeczy, pozornie błahe lub przypadkowe, mogą okazywać się kluczowymi.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Re: Serce labiryntu
Krasnolud podszedł wartko do żołdaków mrużąc groźnie oczy.
- Dobra ptaszyny, powiedźcie no mi teraz jak na tej waszej katanickiej spowiedzi, jakoż to z rana wasz zwiad wyglądał. Ten tam elf uważa żeście miast pannicy szukać, toście legli pod krzakiem drzemką się racząc. Lepiej więc dokładnie mówcie, bo o wasz honor idzie. Ja żołdak jak i wy i wiem jak jest. Można ze mną rozmawiać szczerze i wprost, a słowa wpadają niczym w studnię i nigdzie dalej nie idą. Panienka samoj w dziczy i o czas idzie, więc prawcie bez mitrężenia. Byliście na miejscu postoju, jakieś ślady obcych tam były? Jak głęboko w las szliśta? Jakowe ślady wam w oczy się rzucały. Wyleżana trawa, skrawki odzienia, połamane paprocie, rozsypane jagody. W ogóle były tam jakieś jagody czy maliny?
- Dobra ptaszyny, powiedźcie no mi teraz jak na tej waszej katanickiej spowiedzi, jakoż to z rana wasz zwiad wyglądał. Ten tam elf uważa żeście miast pannicy szukać, toście legli pod krzakiem drzemką się racząc. Lepiej więc dokładnie mówcie, bo o wasz honor idzie. Ja żołdak jak i wy i wiem jak jest. Można ze mną rozmawiać szczerze i wprost, a słowa wpadają niczym w studnię i nigdzie dalej nie idą. Panienka samoj w dziczy i o czas idzie, więc prawcie bez mitrężenia. Byliście na miejscu postoju, jakieś ślady obcych tam były? Jak głęboko w las szliśta? Jakowe ślady wam w oczy się rzucały. Wyleżana trawa, skrawki odzienia, połamane paprocie, rozsypane jagody. W ogóle były tam jakieś jagody czy maliny?
Krasnolud zadając proste pytania analizował reakcję żołdaków. Czy aby się nie pocą, nie pociągają za kołnierze, unikają wzroku. Jeżeli tak to jakie pytania ich mierżą najbardziej. Drąży te tematy. Udaje komitywę i znajomość żołnierskiego życia. Starał się wykryć jakoweś nieprwidłowości, a w szczególności czy po dziewoję pojechali, czy aby jej nie spotkali i coś z nią nie zrobili, jak bardzo się starali robiąc zwiad.