Total War: Orchia

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 09 lutego 2011, 07:59

Też sobie pomyślałem o martwiakach z taranem - w nocy to już w ogóle. No bo co mogą obrońcy zrobić zombiakom - jeżeli to będzie taki taran z daszkiem (jak w "Braveheart") - to tylko polać smołą i podpalić. Gorzej jak to był atak z zaskoczenia i nie mają gorącej smoły (w końcu atak w nocy, żadnych świateł zombie nie potrzebują). Ani strzały ani kamienie za dużo im nie zrobią, a z tyłu mogą stać kolejne zombie w odwodzie (do obsługi tarana wystarczy 6-8 sztuk). Tanie i zabójcze połączenie.

Faktycznie - ciekawym rozwiązaniem byłyby Hordy goblinów/ dzikich orków, szczególnie jeśli miałyby do dyspozycji wargi na przykład (drapieżniki, nie te na zębach ). Za nimi wkracza ciężka piechota na dobicie i według mnie pozamiatane. Jako wsparcie dzikusów przydałby się gobliński szaman z czarami w stylu "rój" - który obniżał by statystyki obrońców.

Atak z powietrza - super pomysł, ciężko tylko - moim zdaniem - zwykłemu tanowi zaopatrzyć się w tresowane harpie/ gryfy/ pegazy. Cuchnie mi tu raczej księciem czy kimś na podobnym poziomie władzy (10 POZ) a nie zwykła bitką.

Co do martwiaków to gdzieś padł pomysł, aby z katapult na obleganych wystrzeliwać zgnilce (zombie z gazami w brzuchu, nie pamiętam dokładnie) jako swego rodzaju atak chemiczny, po wstrzelaniu się za dnia, można taki atak skoordynować z taranem zombie (obniżone morale, plus efekty gazu martwiaków). Popłoch i "trudne warunki" murowane. Natomiast gaz przed właściwym atakiem powinien się rozwiać - chyba, że atakujemy również martwiakami :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 lutego 2011, 19:41

Złapałem się na tym, że przyjąłem zły punkt wyjścia w pierwszym poście. Odrzućmy na razie wszelkie ograniczenia finansowe i odstawmy też na bok scenariusz nr 1. W pierwszej kolejności wymieńmy wszystkie typowo orchiańskie (czy też typowo fantastyczne) elementy pola walki w tym świecie. Mamy zatem latacze, od smoków poczynając i na kolibrach kończąc. Obecność tego rodzaju przeciwnika wymusza stworzenie nowego rodzaju broni, orchiańskiego odpowiednika artylerii przeciwlotniczej. Przeciwko celom wielkości gryfona czy harpii można zastosować obrotowe miotacze siatki obezwładniającej, ale chętnie poznam inne nowatorskie idee. Następnie mamy martwiaki, niższe klasy w ilościach bardzo hurtowych. Metody ich wykorzystania oraz zwalczania w konfrontacjach masowych to temat-rzeka sam w sobie, mam nadzieję, że podejmie go któryś z bardziej biegłych w czarnoksięskim fachu portalistów. Następnie istoty fantastyczne pokroju gigantów, olbrzymów, innych wymiataczy ciężkiego kalibru (coś tu jeszcze można dołożyć?). Następnie magia bojowa - temat chyba jeszcze obszerniejszy od bojowego zastosowania martwiaków. Czy coś przeoczyliśmy?

I dodatkowe pytanie, orbitujące w kierunku magicznego terroryzmu. Jak powinienem sobie wyobrażać detonację amuletu zawierającego 100+ PM? Wszystkie obrażenia idą w posiadacza czy też mają charakter obszarowy? Pierwsza koncepcja to wykorzystanie samobójców wysadzających się w powietrze w newralgicznych miejscach na polu bitwy. Moim zdaniem znalezienie chętnych do poświęcenia własnego życia kandydatów na Orchii jest dziesięciokrotnie prostsze od rekrutacji w Afganistanie. W uniwersum tak uzależnionym od bogów fanatyzm religijny musi przybierać ekstremalne rozmiary (wiem, w materiałach oryginalnych tego nie widać, ale to wyczuwam). Taki arcykapłan kultu Morglitha dla przykładu nie powinien mieć kłopotu ze znalezieniem kilkudziesięciu pierwszopoziomowych nowicjuszy tak gorliwie oddanych wierze, by bez wahania z premedytacją zdetonowali oni wręczone im amulety, próbując zdjąć blokadę pomimo zbyt kiepskich umiejętności magicznych (tu dodatkowo pojawia się pytanie, czy aby nie jest możliwe zaplanowane z góry spieprzenie procesu zdejmowania blokady po to tylko, by wywołać wybuch?). I druga koncepcja, teoretycznie trudniejsza. Czy istnieje możliwość zdetonowania na życzenie własnego amuletu? (w pierwszym przypadku zakładałem zdjęcie przez samobójcę blokady z cudzego amuletu, otrzymanego przez pryncypała). A jeśli tak, czy istnieją czary oparte na sugestii mogace nakłonić nieprzyjacielskiego czarodzieja do zniszczenia w taki sposób własnego amuletu?

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 09 lutego 2011, 20:35

Dotknę tylko tematyki eksplozji PM.
Energia takiego wybuchu jest obszarowa - promień chyba 1m na 10 PM. Nakłonienie kogoś do detonacji amuletu wymagałoby użycia magii, która nie ulega rozproszeniu w wypadku polecenia skutkującego samobójstwem (hipnoza, przejęcie postaci). Jako taka sama blokada nie powinna stanowić przeszkody dla właściciela amuletu, jednak jej zniszczenie zawsze wiąże się z ryzykiem eksplozji PM. Sama zdolność profesjonalna jest tak opisana, że nie wiadomo, czy porażkę oznacza już samo użycie zbyt małej ilości PM, czy decyduje o tym test UM - 100.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

ghasta
Reactions:
Posty: 2356
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Has thanked: 3 times
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: ghasta » 10 lutego 2011, 00:55

Może rozdzielić ew. sposoby ataku i obrony, łatwiej będzie systematyzować.

walka powietrzna (gryfy, charpie, smoki itp)/ obrona p-powietrze
walka naziemna / obrona
walka podziemna / obrona
użycie magii / obrona przed nią
użycie nadnaturalnych istot (martwiaki,smoki, giganty, golemy, sharany) / obrona przed nimi
Ostatnio zmieniony 10 lutego 2011, 00:56 przez ghasta, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 lutego 2011, 19:04

Zakładając, że niemal wszyscy mieszkańcy Orchii wiedzą co nieco o nekromancji (nawet jeśli wiedza ta sprowadza się jedynie do straszenia innych bajkami o wyłażących z lasu żywych trupach), czy można przyjąć, że każdy wojskowy garnizon posiada jako standardowe wyposażenie odpowiednie zapasy wody święconej? I od razu drugie pytanie. Co uznajemy za wodę święconą? Ciecz pobłogosławioną przez kapłana dobrego boga czy dowolnego kapłana? Czy woda pobłogosławiona przez hasarytę lub setytę jest uznawana za wodę święconą? Poproszę o uzasadnienie w obu przypadkach, ponieważ można przyjąć tutaj co najmniej dwa skrajnie różne stanowiska. Pierwsze zakłada, że woda święcona jest nasycona mocą dobrego bóstwa i zadaje nieumarłym obrażenia z racji ich diabolicznego pochodzenia (kulty dobrych bogów niejako z definicji odrzucają nekromancję, przynajmniej tak mi się wydaje). Jeśli pójdziemy tym tokiem rozumowania, ciężko będzie wyobrazić sobie kapłana Morglitha produkującego wodę święconą. Z drugiej strony, można przyjąć, że kleryk każdego bóstwa może wytworzyć wodę święconą, tylko trochę trudno uzasadnić sens takiego rozwiązania w przypadku złych kultów (ok, broń zwalczająca konkurencyjne martwiaki może być, ale taki argument i tak pozostawia u mnie wrażenie niedosytu).

A teraz woda święcona jako broń masowego rażenia w przypadku hurtowej walki z martwiakami. Na mury kasztelu naciera kilka setek zombi, szpikowanych strzałami i przewracanych co chwila miotanymi z góry głazami, ale naturalnie niewiele sobie z tego robiących. Obrońcy sięgają zatem po beczki z wodą święconą trzymane zapobiegliwie na czarną godzinę w podziemiach fortyfikacji. I jak teraz skorzystać z tych zapasów? Chlustać wiaderkami? Czy na Orchii wynaleziono może pompę? (wiem, obowiązują masakryczne ograniczenia w rozwoju technologicznym, ale ja myślę o pompie, a nie o DVD). Jesteście w stanie przełknąć wyobrażenie skrzypiącej drewnem i szczękającej metalem machiny, na której dwóch gości się uwija przy pompach, a trzeci dzierży w rękach wykonany ze zwierzęcych jelit szlauch i polewa z niego szerokim strumieniem nacierające martwiaki?

Never
Reactions:
Posty: 333
Rejestracja: 09 stycznia 2010, 00:07

Post autor: Never » 13 lutego 2011, 14:51

Apropos Call of Warhammer. Mam zainstalowanego oryginalnego medka i kingdoms. Pobieram Cala, wypakowuję do folderu mods i mi wyświetla... brak kingdoms.exe znacie na to lekarstwo?
Byłbym wdzięczny.
Pozdrawiam Never

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 13 lutego 2011, 18:01

Tutaj mały artykuł z naszej rzeczywistości o pompach:

"Pompa wodna stanowi jeden z rodzajów pomp próżniowych. Pompa wodna może być wyprodukowana przy użyciu szkła, metali, jak również tworzyw sztucznych. Korzystając z pomp wodnych można osiągnąć próżnię nawet kilkudziesięciu Torów. Elementem, który w pompie wytwarza próżnię jest tzw. zwężka Venturiego. Owa zwężka zasilana jest wodą wodociągową lub wodą pompowaną. Pompa to inaczej urządzenie, które stanowi przenośnik cieczy. Dzięki temu wodę można przenosić na wyższy poziom poprzez różnicę ciśnienia pomiędzy tzw. stroną ssawną, a stroną tłoczną.

Aby pompa mogła funkcjonować konieczne jest spełnienie określonych warunków. Przede wszystkim pompa musi być zalana, czyli cała przestrzeń robocza owej pompy musi być wypełniona cieczą w momencie, gdy pompa rozpoczyna pracę. Zanim stworzono pompy wodne ludzie do podnoszenia wody wykorzystywali przeróżne zamienniki tego urządzenia. Jednym z bardziej popularnych jest żuraw, którego zobaczyć przecież możemy w wielu starych, zachowanych w dobrym stanie miasteczkach. Kiedyś były to najważniejsze urządzenie wykorzystywane w takich celach. W podobnym celu wykorzystywano również tzw. śrubę Archimedesa. Było to proste urządzenie, które w starożytnych czasach stosowano w szczególności do nawadniania kanałów irygacyjnych. Śruba Archimedesa w Holandii wykorzystywana była do osuszania terenów, które położone są poniżej poziomu morza, tak więc zastosowanie miała ona przeróżne. Stworzenie czy też wynalezienie pompy wodnej przypisywane jest Ktesibiosowi. Miało to miejsce w III wieku p.n.e. Wtedy była to sikawka pożarnicza składająca się z dwóch cylindrów. Używania jej zaprzestano dopiero w średniowieczu, a po setkach lat, w XIV wieku opracowana została pompa ssąco-tłocząca z zaworami na tłokach. Pompa wodna tłokowa miała jedno ograniczenie – nie mogła ciągnąć cieczy z głębokości większej niż 9 metrów. Ten problem został wyjaśniony po wielu latach w XVII wieku, kiedy go uzasadniono istnieniem ciśnienia atmosferycznego. Później powstały pompy wodne 3-piętrowe, które wykorzystywane były w górnictwie. Ich napęd opierał się jednak na sile ludzkiej oraz zwierzęcej. Wspomniane wcześniej pompy tłokowe wykorzystywano w wodociągach. Wciąż spotkać można takie pompy w miastach oraz mniejszych miejscowościach i napić się z nich wody.

Pompy wodne wykorzystywane są również na inne sposoby. Pompa jest również ważną częścią samochodu, a której zużycie jest jednoznaczne z uszkodzeniem całego samochody, gdyż bez pompy wodnej daleko nie zajedziemy. Jazda samochodem ze zużytą pompą wodną jest nie tylko niebezpieczna, co może spowodować jeszcze wyższe koszty naprawy, ale jest również w stanie uszkodzić inne części samochodowe, których naprawa stanowi znaczący koszt. Pompa wodna podlega ciągłemu zużyciu, dlatego też należy kontrolować w jakim jest stanie, aby nie dopuścić do fatalnych skutków dla innych części naszego samochodu. Uszkodzenie pompy wodnej może być poprzedzone wieloma błędami z naszej strony, którymi mogą być m.in. użycie niewłaściwych płynów chłodzących czy też nadmierne napięcie paska."


W III wieku została wynaleziona także, jak dla mnie to oczywiście, że jest w użyciu do gaszenia pożarów lub jak w tym przypadku do odparcia szturmu martwiaków, czy nawet wykorzystana do rozlania środków łatwopalnych na atakujących.

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 15 times

Post autor: mastug » 13 lutego 2011, 22:46

Keth napisał/a:
czy można przyjąć, że każdy wojskowy garnizon posiada jako standardowe wyposażenie odpowiednie zapasy wody święconej?
Wg mnie ze względu na realne zagrożenie ze strony martwiaków i to wysokich typów woda święcona jest trzymana na czarną godzinę, tak samo jak kilka sztuk srebrnej broni czy strzał.
Z wodą święconą jest ten problem że jest bardzo droga a mianowicie 1/4 litra kosztuje 10 szt zł a więc jak łatwo wyliczyć 1 litr kosztuje 40 szt złota.
Co uznajemy za wodę święconą? Ciecz pobłogosławioną przez kapłana dobrego boga czy dowolnego kapłana? Czy woda pobłogosławiona przez hasarytę lub setytę jest uznawana za wodę święconą? Poproszę o uzasadnienie w obu przypadkach
Problem z wodą święconą w KC jest taki że nie ma opisanego procesu/czaru jakim jest tworzona. Jedynym czarem który może stworzyć ciecz o podobnych właściwościach(w sęsie bezpośredniego polania martwiaka) jest BŁOGOSŁAWIEŃSTWO WODY z IV kregu i kosztuje 12 PM - jednak w przeciwieństwie do wody święconej jej właściwości sa ograniczone czasowo i mijają po 24 godzinach.

Specyficzne cechy święconej wody nie wynikają z etosu bóstwa czy kapłana tylko z magicznej mocy nadanej jej przez potęcjał magiczny. Ogólnie magia kapłańska wydaje się być oderwana od mocy bogów a zdaje się być tylko odmienną technicznie(od kasty czarodziejskiej) formą wykożystania PM. Nie widzę więc nic nielogicznego w tym że woda święcona stworzona przez kapłana Morglitha zabija martwiaki.
A teraz woda święcona jako broń masowego rażenia ... I jak teraz skorzystać z tych zapasów? Chlustać wiaderkami? Czy na Orchii wynaleziono może pompę?
Napewno woda święcona nie jest marnotrawiona nie ma mowy o wiaderkach czy pompach - jeśli już to raczej niewielkie fiolki z kruchego szkła rzucane/polewane na martwiaki. Stosuje się tu zasada ilości trafień a nie ilości płynu (cytat):

"Należy jednak pamiętać że zadawane rany nie zależą od ilości wylanej wody, a od tego ile razy polano martwiaka porcjami zawierającymi minimum 1/10 część litra"
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2011, 22:56 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 13 lutego 2011, 23:21

mastug napisał/a:
Problem z wodą święconą w KC jest taki że nie ma opisanego procesu/czaru jakim jest tworzona. Jedynym czarem który może stworzyć ciecz o podobnych właściwościach(w sęsie bezpośredniego polania martwiaka) jest BŁOGOSŁAWIEŃSTWO WODY z IV kregu i kosztuje 12 PM - jednak w przeciwieństwie do wody święconej jej właściwości sa ograniczone czasowo i mijają po 24 godzinach.
To jest dokładnie ta sama woda. Proces jej przygotowania też jest jasno opisany: potrzeba krystalicznie czystej wody (lub oczyszczonej czarem alchemicznym), na którą rzucany jest czar kapłański. Dostępne w sprzedaży są trwałe tylko dlatego, że znajdują się w szczelnych pojemnikach, które alchemik zabezpieczył Konserwacją.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 15 times

Post autor: mastug » 13 lutego 2011, 23:37

To jest dokładnie ta sama woda.
tylko że w opisie tego czaru jest takie stwierdzenie które sugeruje coś takiego jak "woda święcona" która nie jest efektem działania tego czaru(cytat):

"W wypadku użycia bezpośredniego na martwiaka wodę tą traktuje się analogicznie do wody święconej"
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2011, 23:38 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 14 lutego 2011, 06:55

A oto opis wody święconej z MiM3 (w edycji dyskietkowej jest podobny):

" - flakonik z wodą święconą - 10 złt ; waga 2 (martwiakom i istotom ewidentnie złym zadaje k100 pkt. obrażeń, ew. połowę po udanym % rzucie na odp. nr 8; wykonanie 1 porcji wody święconej wymaga użycia 0,25 litra oczyszczonej magicznie przez alchemika wody, na którą rzucany jest czar Błogosławieństwo."

W tym przypadku wiemy, że nie chodzi o czar z I kręgu, który działa tylko na istoty. Czyżby kolejne pytanie da ASów?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 14 lutego 2011, 09:20

Never - ja na pewno grałem w CoW, więc rzucę okiem i dam znać.

Proszę dodać pytanie odnośnie wody święconej do topiku.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 15 times

Post autor: mastug » 14 lutego 2011, 09:58

masz rację Treant - szukałem tego w pdf'ach nie pamiętałem że w mimach jest pełniej opisane.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lutego 2011, 19:51

OK, przyjmijmy powszechność dostępu do wody święconej za znikomą, co automatycznie zmusza nas do szukania innej broni masowego rażenia przeciwko martwiakom (z rozmysłem nie poruszam jeszcze tematu magii bojowej i czarodziejów, bo nie w każdej bitwie będą się oni pojawiać). Odporność niektórych nieumarłych na broń niemagiczną czyni sytuację ich śmiertelnych przeciwników jeszcze bardziej beznadziejną. Proponuję burzę mózgów. Wiecie, że na Wasz kasztel ciągnie horda ożywieńców, złożona z mieszaniny zombi i szkieletów oraz kilku oddziałów kościotrupów tworzących jej rdzeń i gwardię dowódcy. Jakie środki zaradcze podejmiecie ostrzeżeni zawczasu przed martwiaczym najazdem? (poza opcją natychmiastowej rejterady, rzecz jasna).

Jako luźny pomysł naszła mnie wizja pni drzew lub metalowych walców wieszanych na łańcuchach na zewnętrznej stronie murów obronnych. Byłaby to broń jednorazowego użytku skuteczna w przypadku budowli stojących na wzniesieniach. Zwalniane z łańcuchów belki czy walce toczyłyby się w dół zbocza ścinając stłoczonych w natarciu napastników. W przypadku istot żywych zrzut belek w krytycznym momencie szturmu byłby prawdziwą masakrą, w przypadku martwiaków pozwalałby żywić nadzieje na pogruchotanie takim zombi czy szkieletom nóg, co przynajmniej częściowo ograniczyłoby ich mobilność. Oczywiście świadomy ich istnienia napastnik mógłby wpierw podjąć próbę zniszczenia wieszaków z broni dystansowej lub magią, tu zaraz pojawia się opcja sprytnego ich zamaskowania, np. magią iluzjonistyczną.

Teraz szybki powrót do tematu magicznych bomb i samobójców. Jeśli wybuchający amulet ma rażenie obszarowe, przeliczam obrażenia na zasadzie 1 PM = 10 ran dla każdego celu w promieniu x metrów? (gdzie x to promień rażenia amuletu).

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 17 lutego 2011, 22:14

Skoro myślisz o martwiakach odpornych na zwykłą broń, to przykład z zombie i kościotrupami jakiś taki nieadekwatny... Magią iluzjonistyczną przed nieumarłymi za wiele byś nie ukrył. Przynajmniej bez użycia Zaklęcia iluzji, ale to już trochę kosztuje.
W przypadku braku srebrnego, magicznego i pobłogosławionego oręża pozostaje jeszcze ogień. Konkretnie mam tu na myśli ostrzeliwanie wroga płonącymi strzałami, a jeszcze lepiej obrzucenie go łatwo się tłukącymi pojemnikami z palnymi substancjami, np. naftą i potraktowanie ogniem.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

ODPOWIEDZ