ZC - Tajemnica Domu Westonów

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 kwietnia 2012, 19:41

Wątek techniczny:
Podkradam się do drzwi i nasłuchuję. Jak nic nie słychać staje plecami do ściany obok drzwi i szybko je otwieram. Dopiero potem szybkimi ruchami głowy zaglądam do środka kierując z ukosa promień latarki.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 kwietnia 2012, 13:28

Piętro domu Westona, po północy, Arkham 24 listopada 1920

W domu panowała kompletna cisza, przerywana jedynie odgłosami skrzypiącej podłogi, gdy któryś z mężczyzn przestępował z nogi na nogę. William stał pod drzwiami i cierpliwie nasłuchiwał jakichkolwiek dźwięków z wnętrza pokoju. Nic nie mąciło jednak tajemniczej ciszy. Paul podszedł po drzwi z drugiej strony, ukrywając w kieszeniach trzęsące się z nerwów dłonie. W końcu detektyw szybkim ruchem pchnął drzwi. Kilkakrotnie błyskawicznie omiótł pokój snopem światła. Ku swojemu zdziwieniu nie dostrzegł nikogo. W pomieszczeniu stała tylko metalowa, zardzewiała rama łóżka z pustym sprężynowym materacem, stara toaletka i krzesło.

- To niemożliwe. - mruknął, po czym powoli wsunął no środka rewolwer i wszedł do pokoju. W pomieszczeniu fetor był jeszcze gorszy niż w reszcie domu. Nie przypominał niczego, czego do tej pory doświadczyło powonienie mężczyzn. Smród nie kojarzył się z pospolitymi przyczynami, jakie mogły wywoływać podobne zapachy lecz przywoływał w umysłach najgorsze konotacje: okropną zgniliznę, kłebowisko potwornego robactwa i nienazwaną ochydę. Brendi nie wytrzymał. Resztki spożywanej z Panną Hutchinson kolacji podeszły bibliotekarzowi pod gardło. Odszedł kilka kroków i wziął kilka głebokich wdechów. Okropne uczucie minęło. Wyciągnął chustkę, zakrył nią usta i nos, po czym wszedł do pokoju, gdzie Paul i William, zasłaniając rękawami nosy, myszkowali z odrazą.

Detektyw klęczał przy łóżku, badając palcami drewnianą, gołą podłogę. Na tle brudnego parkietu wyraźnie odcinały się krótkie, czyste ślady, tam gdzie nogi stykały się z podłogą. Przesunął łóżko. Ciszę rozdarł dźwięk który dosłyszeli kilka minut wcześniej, a na podłodze pojawiły się nowe ślady.

- Ktoś przed chwilą napewno przesunał ten barłóg. Tylko gdzie teraz jest? - Stwierdził Alex. Paul wskazał bez słowa na właz na strych. Cała trójka zbliżyła się do klapy. Drewniane wejście na strych było jednak na amen zabite ogromnymi gwoździami. Nikt nie mógł używać tego przejścia od lat.


Wątek techniczny

Wygląda na to, że w domu nie ma żywej duszy. Kto zatem przesuwał łóżko? Dowody są niezaprzeczalne...
Chcecie sprawdzić strych, piwnicę? Bateria latarki zaczyna padać. Pewnie dałoby się zrobić jakąś pochodnie, ale nie daj Boże, zapruszycie ogień i wyschnięta na wiór własność Corbitta pójdzie z dymem. Światło wciąż jest w kuchni, salonie i w jednym ze schowków. Możecie tam jeszcze bezpiecznie pomyszkować jeśli chcecie.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 25 kwietnia 2012, 13:54

Panowie nie ma co myszkować tutaj po nocy. Wróćmy rano przebadać dokładniej cały dom. Teraz nie dość, że w wielu miejscach jest ciemno, to jeszcze nakręciliśmy się tym co zobaczyliśmy do tej pory. Nie daj boże, któryś przypadkowo wystrzeli z broni i tragedia gotowa. Odpocznijmy i wróćmy rano.

Jedna rzecz nie daje mi jednak spokoju. Po jaką cholerę ktoś przesuwał łóżko. Sprawdzam dokładnie łóżko i podłogę. Szukam ruszających się desek w podłodze, jakiś dokumentów w barłogu, czegokolwiek co wzbudzi moją uwagę. Nie robię tego dłużej niż 2-3 min. Jestem jednak czujny i przygotowany, na to że za chwile zgaśnie światło. W razie takiej sytuacje staram się wydostać z pokoju.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 25 kwietnia 2012, 15:51

W umyśle Wiliama przelatywały złowrogie myśli. Zawsze śmiał się gdy matka opowiadał my historie o duchach ludzi i zwierząt. Mimo, że był człowiekiem mocno stojącym na ziemi umysł miał otwarty na wszelkie możliwości. Wyobrażał sobie co musieli czuć mieszkańcy tego domu, gdy co noc słyszeli niepokojące dźwięki i ślady bytności "obcego". Być może na początku kpili sobie z własnej wyobraźni, następnie szukali rozwiązań w zabijaniu wejść do niektórych bardziej podejrzanych pomieszczeń, na koniec szukali pociechy w Bogu. Przez ten cały czas jad strachu sączył się im do umysłów, aby w końców skołatane mózgi doprowadzić do szaleństwa.
Według Wiliama sedno całej zagadki tkwiło w osobie pierwszego właściciela domu, członka bluźnierczej sekty dzieciobójców. Człowieka, który w testamencie żądał pochowania w piwnicy domu.
Matka mawiała, że duchy dzielą się na przyjazne i wrogie. Dobre pozostają na świecie aby pomagać i doradzać członkom rodziny. Złe natomiast nie trafiają do Krainy Wiecznych Łowów dlatego, że ich życie lub śmierć wiązała się z ogromnym ładunkiem nienawiści, bólu lub innych potężnych emocji. Duch takie cierpiąc z powodu niemożności przejścia do Krainy Umarłych wyżywają się na żyjących, obwiniając ich za swoje cierpienie.
Często bywa tak, że w swym życiu po życie, trzymają się miejsc z którymi byli związani. Przeżywają raz po raz moment swojej śmierci.

Jeżeli w domu Corbita zalęgł się taka istota z pewnością nie należała do przyjaznych. Wiliam postanowił rozgryźć tą zagadką, nawet jeżeli jej sukcesem nie będzie mógł się pochwalić.
Należało zaobserwować gdzie aktywność potępionej duszy i o jakich porach jest najsilniejsza. Duch wydawał się być złośliwy. Dźwięk odciąganego kurka był aktem złośliwości mającym na celu wzbudzić strach. Duchowi towarzyszył straszny odór, to mogło też mieć znaczenie.
Za dnia należy gruntownie przeszukać dom, przydadzą się narzędzia.
Detektyw zaczął sporządzać w notatniku listę.
- Przyprowadzić sprzątaczkę
- Zabrać narzędzia: młotek, gwoździe,łom, siekierę, łopata, drabina
- Zamówić elektryka
- Zamówić ślusarza (jeżeli nie znajdziemy klucz do zamkniętych drzwi)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 kwietnia 2012, 20:43

Ogród posesji Westona, po północy, Arkham 24 listopada 1920

Alex z niewysłowioną ulgą wyszedł z domu. Choć ochydna woń z tajemniczego pokoju nie powodowała już odruchu torsji, to wciąż przywodziła Brendi'emu najgorsze z możliwych myśli i wprawiała bibliotekarza w przemożne uczucie niepokoju, a kilka starych rdzawych plam jakie spostrzegł na brudnej podłodze w pokoju nie działały bynajmniej uspakajająco. Gdy tylko przyjaciele Alexa wyszli na zewnątrz, zabrał sie za zamykanie domu wuja.

Gdy bibliotekarz zajmował się drzwiami, Paul wciąż przyglądał się krzakom, gdzie widział tajemniczą postać. William skierował w tamtą stronę latarkę, lecz snop światła był już zbyt słaby by dostrzec cokolwiek w oddalonych o kilkanaście jardów chaszczach.

- Wynośmy się stąd Panowie. - Alex chciał jak najszybciej znaleźć się gdzie indziej niż w opuszczonym domu. Cała trójka ruszyła w stronę zaparkowanego nieopodal Forda.

Paul odpalił motor auta i wpakował się za kierownicę. Zimny silnik trząsł niemiłosiernie. Ruszyli ulicą oświetlaną nikłym światłem rozstawionych rzadko latarni.

William zapisywał w notatniku spostrzeżenia z wizyty, niemal zasypiając wciśnięty pomiędzy Paula i Alexa, wtem jednak senność minęła w ułamku sekundy, a detektyw krzyknął w małej szoferce Forda:

- Mercedes!

Na ulicy, może sto jardów od domu Westona stał nowiutki, czarny jak noc sportowy wehikuł...


Wątek techniczny

W kwestii kostkowej. Postać Alexa nie zaliczyła rzutu na poczytalność z wynikiem 77. Z karty postaci skreślam 1 pkt. Tym samym nowy poziom poczytalności spadł do 49. Stąd uczucie torsji, dziwnych myśli i niepokoju. Chłopakom smród nie wyrządził żadnej szkody duchowej.

Było kilka więcej rzutów ale póki co nie będę ujawniał wyników i okoliczności. A działo się.

Póki co William dostrzegł automobil wspomniany wcześniej przez szpitalnego lekarza. A takich aut nie ma wiele. Sa bardzo drogie. Dla porównania: Ford T to kwestia około 380-400$, a sportowy bolid który dostrzegł Will to bagatela 8000$!
Ostatnio zmieniony 26 kwietnia 2012, 13:03 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

meduzzzz
Reactions:
Posty: 38
Rejestracja: 17 marca 2012, 19:53

Post autor: meduzzzz » 25 kwietnia 2012, 22:23

Paul zwolnił, by lepiej przyjrzeć się autu.
- Panowie, zatrzymajmy się tutaj pod niedziałającą latarnią. Z tego miejsca proponuje popatrzeć czy nikt nie krecił się w okol domu. może ktoś spłatał nam figla...

Paul nie mógł wyrzucić z pamięci tajemniczej sylwetki postaci z krzaków, którą przysiągłby widział gdy wchodzili do domu...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 kwietnia 2012, 23:20

Washington Street, Arkham, po północy 24 listopada 1920

Paul zatrzymał samochód, pod jedną z wyłączonych latarni. Żaden z mężczyzn nie zdecydował się wyjść z auta. Wszyscy gramolili się w małej kabinie Forda starając się wyjrzeć przez niewielką, owalną tylną szybkę szoferki na zaparkowanego kilkanaście metrów dalej Mercedesa. Podejrzane auto stało zwrócone maską w stronę domu Westona. Potencjalnie ktoś mógł mieć dobre pole widzenia na posesję, której tajemnicą zajmowało się trzech mężczyzn z Forda.

- Widzieliście kogoś w środku? - spytał podekscytowany detektyw. Paul pokręcił przecząco głową.

- Nie zwróciłem uwagi, jak mijaliśmy to cacko. Poza tym ciemno tam jak w dupie u murzyna. - dodał Alex. - Może sprawdzimy?

- A jak tam jest kierowca? Zoorientuje się, że coś nie tak... Może zaczekajmy i śledźmy gościa. - wyraził obawę dziennikarz.

- Zwasze możemy złapać gada i przesłuchać. Jak to ten murzyn podszywający się pod policję, to możemy go nastraszyć. - Stwierdził Will. Alex spytał:

- No dobra to co robimy?


Wątek techniczny

Włożyłem kilka opcji w usta Waszych badaczy. Oczywiście to tylko jedne z wielu opcji. Wasza kreatywność jest nieoganiczona;) Czekam teraz na Wasze deklaracje
Ostatnio zmieniony 26 kwietnia 2012, 13:02 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 26 kwietnia 2012, 12:28

Ja szczerze mówiąc mam dość wrażeń jak na jeden wieczór. Alex nienawykły jest do tego typu szaleństw, a ostatnich kilka dni wywróciły jego życie do góry nogami. Oczywiście pójdę za większością, ale prosta sprawa zaczyna dostarczać zbyt wielkich atrakcji, jak na wyobrażenia statecznego bibliotekarza.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 26 kwietnia 2012, 13:15

- Trzeba gościa sprawdzić. Może należy do tego parszywego kultu. Chodźmy pogadać, niech wie, że ten dom jest pod naszą ochroną.

meduzzzz
Reactions:
Posty: 38
Rejestracja: 17 marca 2012, 19:53

Post autor: meduzzzz » 26 kwietnia 2012, 21:18

- Pssst, poczekajmy chociaż 5 minut...

Paul musiał zebrać myśli. Cała historia z tym domem była trochę przerażająca, w końcu miał ciekawy do opisania materiał, ale zastanawiał się czy aby nie jest to zbyt niebezpieczne, czyżby nawiedzony dom był nawiedzony naprawdę?

Myśli kłębiły się w głowie Paula, w końcu spojrzał na wiercącego się Williama...

-Ok. Will nie wierć się już tak za 60 sekund wychodzimy obczaić ten samochód.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 kwietnia 2012, 23:28

Washington Street, Arkham, po północy 24 listopada 1920

Minęła chwila nim mężczyźni ustalili co poczynią. Padło, pomimo słabego protestu Alexa, iż zaczekają kilka minut, a potem podejdą sprawdzić czy ktoś nie siedzi w aucie. Na co dzień dużo spokojniejszy William kręcił się niecierpliwie, gotów jak najszybciej dopaść kogoś, kto prawdopodobnie obserwował dom Westona. Sam, gdyby powierzono mu takie zadanie wybrałby właśnie takie miejsce i ustawienie. Paulowi trochę udzieliło się Willowego nastroju, bo raptem po kilkudziesięciu sekundach rzucił krótko:

- Cholera. Chodźmy już tam.

Cała trójka wygramoliła się z Forda i ruszyła żwawym krokiem w stronę Mercedesa. Byli w połowie drogi, gdy z okna kierowcy jakaś dłoń wystrzeliła na ulicę niedopałkiem papierosa. William zerwał się pierwszy w kierunku tajemniczego obserwatora z auta. W krok za nim Paul i Alex.

- Już nam nie ucieknie! Nie zdąży! - krzyknął Alex. Byli zbyt blisko aby kierowca zdążył wysiąść z automobilu, podejść na przód i odpalić korbą motor.

Ku ogromnemu zdziwieniu całej trójki potężny silnik Mercedesa zabulgotał nagle donośnie i auto ruszyło gwałtownie, oddalając się szybko od osłupiałych mężczyzn:

- Ale jak to? Tak bez korby? - Paul był co najmniej zdzwiony. Minął go w biegu William krzycząc:

- Do Forda! Gońmy go!

Gdy detektyw zakręcił korbą startera i w już w biegu wsiadał do zawracającego o sto osiemdziesiąt stopni Forda, widział jeszcze jak Mercedes znika skręcając w Garrison Street...
Ostatnio zmieniony 27 kwietnia 2012, 00:42 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 kwietnia 2012, 00:40

Ulice Arkham, po północy 24 listopada 1920.

Paul starał wykrzesać wszystko z dwudziestokonnego fordowskiego motoru. Auto pomimo obciążenia mknęło z zawrotną prędkością czterdziestu mil opistoszałą nocą Washington St. Gdy auto z piskiem opon przechyliło się niebezpiecznie ostro wchodząc w Garrison Street, William wrzasnął:

- Tam jest! Szybciej! Skręca w prawo w Miscatonic!

Sportowy niemiecki wóz wyraźnie oddalał się od małego autka Paula. Ten nie tracił jednak nadzieji. Wcisnął w podłogę pedał akceleratora i Ford znów zaczął powoli nabierać prędkości.

- Dajcie spokój! I tak nas zgubi takim wozem! - krzyknął Alex, który nie bardzo chciał tracić życie w samochodowej kraksie. - Paul! Zabijesz nas!


Wątek techniczny

Chcecie kontynuować pościg, czy bastujecie? Wygląda, że Mercedes jest o wiele szybszy, a i kierowca tajemniczego wechikułu ma lepsze zdolności niż Paul. NPC zaliczył udany test Prowadzenia samchodu z wynikiem 47. Paul, jest wśród was najsłabszym kierowcą i z rzutem niemal na styk nie zaliczył podobnego testu (wynik 22). Jeśli chcecie kontynuować nocny rajd, wciąż macie szansę. Jeśli dwukrotnie Paul zaliczy udany test a tajemniczy pan z Mercedesa go obleje, założę, że udaje się Wam zablokować Merca. W odwrotnej sytuacji ścigany zgubi Wasz ogon. W kwestii mechanicznej nieudany test nie spowoduje wypadku, więc nie ma wiele do stracenia, no chyba, że wypadnie coś przedziale 96-100. To będzie oznaczało problemy... No to co? Rzucać kosteczkami?
Ostatnio zmieniony 27 kwietnia 2012, 00:46 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 27 kwietnia 2012, 06:21

- On wróci. Będzie ostrożniejszy, ale wróci - mruknął Wiliam.
- Prowadzimy tą samą sprawę ale nasz murzynek wydaje się być krok przed nami. Ponadto co zrobimy jak go dopadniemy?
- Chciałem z nim pogadać, a on nie wydaje się skory do rozmów.

Watek techniczny:

Uważam, że powinniśmy go na razie zostawić.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 27 kwietnia 2012, 13:41

Tak, zdecydowanie też jestem zdania, że powinniśmy odpuścić. Złapanie go nic nam absolutnie nie da, bo może zwyczajnie nie chcieć gadać, a my nic na niego nie mamy (zakładając, ze to nasz murzynek). Natomiast nie złapanie grozi przykrymi konsekwencjami.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 kwietnia 2012, 11:37

Dom Alexa Brendi, Nad ranem 24 listopada 1920;

Bibliotekarz z nieukrywaną ulgą odetchnął, gdy Paul przerwał próbę szalonego pościgu za tajemniczym Mercedesem. Minęło kilkanaście minut i dziennikarz wysadził Brendi'ego naprzeciwko jego domu.

Bibliotekarz wszedł w przyjazne progi. Ostatnie kilka godzin znacznie odbiegały od rutynowych dni Alexa. Nalał sobie wannę ciepłej wody. Wyrzucił brudne ubranie do kosza z bielizną. Jutro zajmie się tym gospodyni. Wszedł do przyjemnie rozgrzewającej ciało wody. Tym razem jednak kąpiel nie przyniosła Brendi'emu tyle przyjemności. Myśli wciąż krążyły uporczywie wokół ochydnego smrodu, którego odoru nawet nie mógł i nie chciał odtworzyć w pamięci. Obmył się szybko, wypił szklankę ciepłego mleka i podreptał do sypialni.

Tej nocy długo jeszcze nie mógł usnąć dręczony nienzawanym koszmarem, który wydawało się doświadczył w opuszczonym domu Wuja. Najbardziej dręczyło go czy takie same myśli przywiodły do szaleństwa Państwa Macario?

ODPOWIEDZ