PBF - Goblińska Brama
Nim Dwalin zdążył odpowiedzieć, dźwięki wydobywające się z korytarza nasiliły się, by w nagle się urwać. Ostatnia lampa przygasła. Teraz w ciemnościach było widać tylko blade światło fosforyzujących grzybów. Skuleni za stertą kamiennych bloków - które z ledwością przewyższały boerninga - czekacie na wznowienie dźwięków.
Praciaen poczuł, że coś po nim pełza. Spojrzał szybko na prawe ramie, dostrzegając małego pajączka, mozolnie wspinającego się po płaszczu. Zrzucił go.
Coś, co wyszło z lewego korytarza, zaczęło sapać i charczeć, jednocześnie wciągając powietrze z sykiem. Wyraźnie zatrzymało się, gdyż dudnienie jego ciężkich kroków ustało.
Dwalin, chcąc sprawdzić co się dzieje, wychylił głowę za schronienia. Nie minęła sekunda, gdy szybko schował się, cicho wypuszczając powietrze.
W głębi pieczary dalej nic się nie poruszało; a sapanie i charczenie przerodziło się w głośne "niuch niuch".
Nagle jakiś kawałek żelaza spadł niedaleko was, przyprawiając was o zimne dreszcze i niemal zawał serca. To musiał być żelazny uchwyt na pochodnie. Pytanie tylko, czy istota stojąca u wylotu lewego korytarza wiedziała o tym.
- Niuch niuch... grrrr.... - zadudniło echem po pieczarze.
Praciaen poczuł, że coś po nim pełza. Spojrzał szybko na prawe ramie, dostrzegając małego pajączka, mozolnie wspinającego się po płaszczu. Zrzucił go.
Coś, co wyszło z lewego korytarza, zaczęło sapać i charczeć, jednocześnie wciągając powietrze z sykiem. Wyraźnie zatrzymało się, gdyż dudnienie jego ciężkich kroków ustało.
Dwalin, chcąc sprawdzić co się dzieje, wychylił głowę za schronienia. Nie minęła sekunda, gdy szybko schował się, cicho wypuszczając powietrze.
W głębi pieczary dalej nic się nie poruszało; a sapanie i charczenie przerodziło się w głośne "niuch niuch".
Nagle jakiś kawałek żelaza spadł niedaleko was, przyprawiając was o zimne dreszcze i niemal zawał serca. To musiał być żelazny uchwyt na pochodnie. Pytanie tylko, czy istota stojąca u wylotu lewego korytarza wiedziała o tym.
- Niuch niuch... grrrr.... - zadudniło echem po pieczarze.
Ostatnio zmieniony 22 stycznia 2013, 17:10 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hastamir zastygł w bezruchu prawie wtapiając się w ścianę korytarza, ciarki przebiegły go od stóp po czubek głowy, gdyby nie to, że miał zamknięte usta dawno był już klekotał zębami.
W ręce łuk ze strzałą nałożoną na cięciwę.
W ręce łuk ze strzałą nałożoną na cięciwę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Praciaen zamknął oczy i zaczął przypominać sobie formuły zaklęć. W każdej chwili w tunelu pojawić się mógł jaskiniowy troll czy nawet Balrog - legendarny potwór, który podobno przepędził krasnoludów z Morii. Na samą myśl o upadłym Ainurze zwanym Balrogiem elfa przeszły zimne dreszcze. Nie, pomyślał, słyszałem że ocaleli świadkowie opisywali Balroga jako płonącego. Widzielibyśmy przynajmniej odblaski na ścianach. Troll jaskiniowy. Słyszałem opowieści o trollach, pomyślał Praciaen. Ogromne jak dwóch czy trzech postawionych na sobie elfów, a silne jak dziesięciu naraz. I wcale ruchliwe, przypomniał sobie słowa dziadka, który ponoć pokonał takiego potwora samemu.
Jednak opowieści wyniesione z domu okazują się być przydatne. Czy Praciaen ma szansę znać z opowieści jakieś słabe czy mocne strony orków lub trolli?
Stalowa w wyrazie, nieruchoma, siniejąca twarz Dwalina połączona z nagłym uniesieniem zaciśniętej pięści zmroziła członków podziemnej wyprawy. Krasnolud nad wyraz powolnym ruchem skierował następnie dłoń ku twarzy kładąc wskazujący palec na ustach, by wszyscy zrozumieli, że w tej chwili milczenie jest nader solidną walutą.
Kolejnym ruchem Dwalin oparł obie dłonie na rękojeściach mieczy dając do zrozumienia potrzebę gotowości.
W głębi pieczary dalej nic się nie poruszało; a sapanie i charczenie przerodziło się w głośne "niuch niuch".
Nagle jakiś kawałek żelaza spadł niedaleko, przyprawiając wszystkich o zimne dreszcze i niemal zawał serca. To musiał być żelazny uchwyt na pochodnie. Pytanie tylko, czy istota stojąca u wylotu lewego korytarza wiedziała o tym.
- Niuch niuch... grrrr.... - zadudniło echem po pieczarze
Dwalin starał się tymczasem możliwie szybko przeanalizować rozmiary istoty, oraz mozliwe korytarze wyjściowe, skupiając się na tych, którymi weszli. Myslał w pośpiechu, jak w razie nadchodzącej niezmiernie szybko potrzeby wykiwać budzącego na twarzy Dwalina widoczny strach mieszkańca jaskini.
Kolejnym ruchem Dwalin oparł obie dłonie na rękojeściach mieczy dając do zrozumienia potrzebę gotowości.
W głębi pieczary dalej nic się nie poruszało; a sapanie i charczenie przerodziło się w głośne "niuch niuch".
Nagle jakiś kawałek żelaza spadł niedaleko, przyprawiając wszystkich o zimne dreszcze i niemal zawał serca. To musiał być żelazny uchwyt na pochodnie. Pytanie tylko, czy istota stojąca u wylotu lewego korytarza wiedziała o tym.
- Niuch niuch... grrrr.... - zadudniło echem po pieczarze
Dwalin starał się tymczasem możliwie szybko przeanalizować rozmiary istoty, oraz mozliwe korytarze wyjściowe, skupiając się na tych, którymi weszli. Myslał w pośpiechu, jak w razie nadchodzącej niezmiernie szybko potrzeby wykiwać budzącego na twarzy Dwalina widoczny strach mieszkańca jaskini.
Jeśli to korytarze krasnoludów, być może Dwalin będzie w stanie określić jakieś cechy budownictwa, co pozwoli mu przewidzieć przybliżony układ pomieszczeń- tak jak np ludzie lubią mieć kibel koło łazienki.
Ostrożnym krokiem Dwalin cofał się pozostając najbliżej zagrożenia, ręce jego nadal spoczywały na tkwiącym w pochwach orężu, nie chciał jednak by nieostrożny ruch zdradził przedwcześnie pozycje drużyny. Przebywszy kilka metrów oszacował wielkość trolla i uznał, że korytarz jest zbyt wąski, by potwór wcisnął się tu za nimi. Przystanąwszy na moment wyszeptał półgłosem:
- Nooo wycieczka. Mamy tu jaskiniowego trolla.
Wtem coś z hukiem odbijającym się echem uderzyło w ziemie w miejscu, gdzie stał troll; jakby skrzynia z metalowymi narzędziami spadła na ziemie z wysokości dwóch metrów. Skuleni za skałami aż podskoczyli na ten niespodziewany dźwięk.
Chwilę później dudnienie kroków przetoczyło się po pieczarze; coś zbliżało się powoli do waszej kryjówki, dalej węsząc.
Nagle ucichło. Spojrzeliście do góry, bo nagła fala smrodu ostrzegła was, że troll jest blisko.
Nad wami wisiała duża, ciemna głowa trolla rozglądająca się po bokach.
Jeszcze was nie zauważył.

- Nooo wycieczka. Mamy tu jaskiniowego trolla.
Wtem coś z hukiem odbijającym się echem uderzyło w ziemie w miejscu, gdzie stał troll; jakby skrzynia z metalowymi narzędziami spadła na ziemie z wysokości dwóch metrów. Skuleni za skałami aż podskoczyli na ten niespodziewany dźwięk.
Chwilę później dudnienie kroków przetoczyło się po pieczarze; coś zbliżało się powoli do waszej kryjówki, dalej węsząc.
Nagle ucichło. Spojrzeliście do góry, bo nagła fala smrodu ostrzegła was, że troll jest blisko.
Nad wami wisiała duża, ciemna głowa trolla rozglądająca się po bokach.
Jeszcze was nie zauważył.
Praciaen: masz wszystkie zaklęcia o których pisałeś gotowe w magazynie. O trollach jaskiniowych z opowieści wiesz tyle, że bardzo łatwo je oślepić. I najlepiej bić, aby zabić, bo ranne trolle to jedne z najbardziej niebezpiecznych istot zamieszkujących Morie.
Dwalin: jesteś w stanie wyobrazić sobie rozkład pomieszczeń (który dla ułatwienia ponumeruje): to gdzie teraz się znajdujecie, to punkt przeładunkowy (A), skąd wywożono urobek z pomniejszych odnóg do hut, odlewni bądź magazynu. Wyszliście z tunelu wyrobkowego (B), skąd prawdopodobnie wykopywano złoto. Tak samo ten najwęższy tunel (C), który zdążyliście na szybko poznać. Ten od lewej z podwójnym rzędem torów (D) - do magazynu bądź odlewni, zaś ten na wprost ze schodami (E) do wyjścia z kopalni. Nie kojarzysz, po co miałby być ten ostatni tunel (F) - nieco szerszy i bez torów.
Niebieski X to wasze położenie, to nad wami to hałda skalnych bloków - wasza osłona, nad którą zwisa pysk trolla.
Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2013, 11:10 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Dwalin powolnym ruchem ręki wskazał towarzyszom najbliższy korytarz (B), następnie wyprostował trzy palce i powolnymi, rytmicznymi ruchami począł je kolejno zaginać...
...trzy...
...dwa...
...jeden...
Gdyby towarzysze widzieli dość dobrze w owych okolicznościach z pewnością zdziwiliby się widząc, że druga ręka krasnoluda odwiązywała w tym czasie jeden z licznych woreczków, przytroczonych do jego pasa.
...trzy...
...dwa...
...jeden...
Gdyby towarzysze widzieli dość dobrze w owych okolicznościach z pewnością zdziwiliby się widząc, że druga ręka krasnoluda odwiązywała w tym czasie jeden z licznych woreczków, przytroczonych do jego pasa.
Praciaen skoncentrował się i wyszeptał słowa dwóch znanych mu dobrze zaklęć. Po pierwszym jego oczy zaświeciły dziwnym lekko zielonkawym blaskiem. A po drugim... Znikł. A potem z niewidzialności w kierunku trolla poczęły lecieć strzały.
A normalnie: rzucam Niewidoczność, Widzenie w ciemności i strzelam z łuku.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Sięgam po miecz, lampa w drugiej, i ruszam by jak da radę przemknąć obok trolla jak wywiąże się walka, wspomogę towarzyszy.
(Zasłaniam światło na razie).
Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2013, 19:18 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.