PBF - Chłopcy z East Marina

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 października 2013, 22:49

Przygoda była świetna! Dawno się tak dobrze nie bawiłem i już dawno tak nie zżyłem się z prowadzoną przez siebie postacią. Na pewno będę tęsknił za Hectorem Garcią i życiem Krawędziarza.

Pamiętam, że kiedy Bartek zaczynał zabawę przedstawiając koncept gry trzema ulicznymi punkami, miałem mieszane uczucia, bo pomysł takiego bohatera zupełnie mi nie podszedł. Szybko okazało się jak bardzo się myliłem, bo propozycja okazała się strzałem w dziesiątkę!

Dobry scenariusz, wciągający i zaskakujący zwrotami akcji. Świetne wyważenie konfrontacji i kombinowania, bardzo dobre pomysły na poboczne questy - akcja z Los Diablos była bombowa, równie dobry okazał się łomot spuszczony nam przez zbirów z Triady! Generalnie świetna huśtawka emocji - raz myśmy kogoś lali, raz zbieraliśmy tęgie lanie. Od podwórkowych cieniasów przeszliśmy do gości, u których grał Silverhand i to w sposób nie kłujący w oczy banałem. Główna oś fabuły trzymała w napięciu do samego końca.

Jako Mistrz Gry Bartek dał się poznać z najlepszej strony. Aktualizacje obszerne, barwnie napisane i co najważniejsze - pokrywające się w stu procentach z moim wyobrażeniem Night City i klimatu Cyberpunka. Chociaż graliśmy tę przygodę ponad rok, przyznam szczerze, że nadal nie potrafię uwierzyć, że zleciało nam w NC aż tyle realnego czasu!

Żałuję, że oryginalny skład drużyny ulegał w międzyczasie ustawicznym zmianom i nawet w pewnym momencie obawiałem się, że zniechęcony tym zjawiskiem Bartek przerwie zabawę, ale na całe szczęście dotarliśmy do finału!

Warto było zagrać i bardzo za tę możność zabawy dziękuję. Bardzo rzadko biorę udział w sesji PBF jako gracz, zazwyczaj bowiem mistrzuję. Świetnie było znowu znaleźć się po drugiej stronie! Jeśli pojawi się kiedyś kontynuacja przygód naszej paczki, piszę się na nią jako pierwszy!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 01 października 2013, 23:57

Myślę, że i ja mam prawo zabrać głos w tym PBF-ie. Z Bartkiem jako MG zaczynałem już drugą przygodę. W obu czułem się świetnie i bardzo było mi przykro kiedy przestałem grać Czarnym. Przyglądałem się całej przygodzie z rożnym nastawieniem do momentu wejścia w przygodę Koszala. Muszę przyznać, że przygoda w moich oczach dostała drugie życie i jeszcze bardzo długo zerkałem na ten wątek. Kawał dobrego RPG i choć zupełnie to nie moje klimaty to jednak nie zmarnowałem tu czasu, ani jako gracz, ani jako czytacz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 03 października 2013, 10:11

Podsumowanko?
Świetnie prowadzisz, teksty w bardzo dobrym stylu i doskonale oddanym klimacie- pozazdrościć wyczucia.
Co do postaci, którą przejąłem- grało mi się nią nierówno, że się tak wytłumaczę, chwilami się męczyłem, ale wtedy akcyjka nabierała tempa, ablo pojawiał się jakiś ciekawy zwrot.
Męczyłem się dlatego, że generalnie nie grywam postaciami gotowymi, nadto nigdy w CP nie grałem technikiem, zwyczajnei nie mam polotu do mechaniki, przez co zapominam o swojej roli, cały czas czułem się bardziej bosterem- bo tak się chciałem czuć.
Przy okazji właśnie- Czegoju- czemu oddałes postać, w kilku już miejscach podkreślałeś, że ją lubisz?
Na kontynuację miałbym ochotę, pod warunkiem, że czegoj nie chce swej postaci odzyskać.
Keth, zapomniałbym- wyśmienicie prowadziłes postać, opisy świetne, ogólnie doskonały duet uzupełniający się w tej sesji Ty i 8art.

Zatem- chętny do kontynuacji, ale nie wiem, kim mógłbym grać?
jeśli czegoj chce swojej postaci to mu ją oddam
może jazz nie chce swojej- wtedy ją wezmę (pewnie będzie dziwnie z początku)
jak trzeba, to zrobię nową

krótko mówiąc piszę się na jakiś wolny etat

Jaz
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 19 sierpnia 2012, 21:44

Post autor: Jaz » 03 października 2013, 20:36

No i koniec. Wszystko zostalo napisane przez chłopaków. Świetnie mi się grało. Niestety nie mam jeszcze nawyku sprawdzania nowych wpisów w wątku regularnie ale myślę że z następnymi grami będzie lepiej. Dziękuje za gre i czekam na ciąg dalszy. I nie oddam postaci:P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 października 2013, 14:43

Podkład muzyczny: Nine Inch Nails - The way out is through http://www.youtube.com/watch?v=V0GOZ9zgLec

Night City; Thu 15/10/2020 0320hrs

Night City nie zasypiało nigdy. Tak zapewne mogłaby pomyćleć Sztuczna Inteligencja kierująca miejskim ruchem w mieście, gdyby tylko skomplikowany algorytm jej świadomości dopuszczał działania nie związane z zadaniem do jakiego została powołana do życia.

Dziesiątki, tysiące czy razczej dziesiątki tysięcy aut poruszało się ulicami metropolii, a SI dostosowywała prędkość pojazdów do panujących warunków i prawnych ograniczeń. Kierowcy klęli na czym świat stoi, bo nie mogli jeździć tak jak chcieli. Komputerowy program odbierał im wolność i nakazywał jazdę w wyznaczonych widełkach prękości. Nie wszyscy...

Satelitarny teleobiektyw skierował swój wzrok na Plazę. Poruszał się po niej Bentley. Dużo szybciej niż ustawowe trzydzieśći pięć mil na godzinę. Mocarza, który nim kierował stać było by zapłacić ubezpieczenie premium, kilkudziesięciokrotnie droższe, ale dające wyłączenie z programu regulacji prędkośći miejskiej.

Kierowca był w świetnym nastroju. Sprzęgnał się z pokładową SI, ustawił tryb super sport i nakazał autu jechać do domu. Auto ochoczo wskoczyło na Plazę i szybko przyśpieszyło do sześćdziesięciu mil na godzinę. Kontrola nad autem została w pełni przekazana automatycznemu pilotowi, a człowiek wyciągnął z kieszeni marynarki cygaro Cohiba Mehike. Cena cygara mogłaby przyprawić o zawrót głowy, ale kierowca miał co świętować.

Jakiś czas temu, do jego rezydencji na Westbrook włamało się kilku cwaniaczków i pod okiem ochrony z Arasaki urządziło dziką imprezę. Straty były dość wysokie, na szczęście polisa ubiezpieczeniowa z Londyńskiego oddziału Lloydsa pokryła wszystko do do centa. Najważniejsze było jednak, że uciepiała reputacja korporacji, która dzierżyła kontrakt na ochronę luksusowej dzielnicy. Specjaliści od public relations Japończyków dwoili się i troili aby wyciągnać firmę z kryzysu, obiecywali surowe ukaranie winnych i bredzili o śledztwie w toku. A Vincent śmiał się, śmiał się do łez. Firma, której prezesował miała przejąć prestiżowe zlecenie.

Bentley skręcił w prawo w High Street. Automatyczna skrzynia zredukowała bieg i bolid przy wtórze sześćset konnego motoru zaczął przyśpieszać.

- Szybciej! - pomyślał Vincent. Auto posłusznie wykonało rozkaz i wskazówka prędkościomierza zaczeła szybko poruszać się w prawo. Zatrzymała się przy stu dziesięciu milach na godzinę. Bentley wjechał na most Coronado i wyprzedzał wlekące się auta mknąc dwukrotnie szybciej.

Zastanawiał się czy Arasaka naprawdę znajdzie tych typków. On sam, gdyby tylko zechciał, miałby ich na widelcu w czasie krótszym niż komukolwiek mogłoby się wydawać. Ale po co? Żeby ich uściskać i pogratulować świetnej zabawy? Przecież zrobili mu największą przysługę jaką mogli, a on i tak wiedział, kto za tym wszystkim stoi.

W zasadzie mógł sobie sam pogratulować, a nie jakimś punkom. Sam sobie zrobił przysługę. To był jego plan, a wykonawcy spisali się lepiej niż sobie tego życzył. Przez miesiące jego agenci urabiali pewnego, niczego nieświadomego fixera z miasta, podsuwając mu przypadkiem teksty o tym, że jeszcze nikt nie zrobił melanżu na Westbrook. Koleś łyknął zajawkę, jak dziwka Vincenta jego wytrysk. Krawędziarz wyłozył kupę własnej forsy i środków na wszystko. Znalazł jakiś ziomków od całej roboty. No i udało się im. Takiego party Westbrook i miasto nie widziało.

Vincent wrócił z wakacji, w telewizji oburzony rzucał gromami na lewo i prawo, domagając się stanowczych kroków Arasaki i zarzucając konkurencji niemrawość i brak profesjonalizmu. Skuteczna kampania speców Militechu obnażała co i rusz rażące niedociągnięcia Arasaki. I w końcu Westbrook wypowiedziało kontrakt. Teraz było co świętować. Kierowca nakazał zatrzymać się na poboczu mostu. Otworzył drzwi i wysiadł i podszedł do barierki mostu. Z tego miejsca rozlegał się widok na przepiękną w nocy panoramę Night City. Vincent odpali cygaro delektując się mocnym smakiem kubańskiego specjału i patrzył na metropolię.

- Czy to miasto naprawdę nigdy nie zasypia? - Nawet stąd, z odległości kilku mil od centrum, Night City jarzyło się niczym lunapark. Miliony ludzi, kręciło się w labiryncie miejskiej dżungli niezależnie od pory dnia i nocy. Gdzieś tam w tym tyglu ras i języków, toczyły się życia punków, krawędziarzy, bobrów. Żyli w żyjącym organiźmie nazwanym Night City.

Mocarz stał przy barierce jeszcze przez kilka minut, rozkoszując się aromatem cygara i chłonąc panoramę miasta, która w dzisiejszą bezchmurną noc sprawiała niesamowite wrażenie. W koncu wsiadł do Bentleya i odjechał w stronę przeciwległego krańca mostu. Za kilka godzin miał zacząć się nowy dzień.

To już ostatni post fabularny z mojej strony w tym PBFie. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, ale proszę też o komentarze, co Wam się nie podobało, albo co mogłoby być zrobione lepiej. Tylko tak będę mógł się uczyć.

Do komentowania zachęcam wszystkich, nie tylko tych, którzy czynnie brali udział w PBfie. Może ktoś czytał sesję na bieżąco i ma jakieś uwagi. Każda opinia jest na wagę złota.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 07 października 2013, 09:39

Ten ostatni post całkowicie mnie zaskoczył- świetny pomysł 8art.

ODPOWIEDZ