PBF - Bezsłoneczna Cytadela
Elf spojrzał w dół. Nie było innego wyjścia. Trzeba było skakać nim oberwie się cała konstrukcja. Na szczęście dwa półolbrzymy zachowały czujność,stały bowiem na dole z rozpostartym płaszczem.
-Oby tylko wytrzymał...-pomyslał Araven i skoczył.
Lot był szybki i krótki,lądowanie miękkie choć efekty zapadnięcia się komnaty dały się odczuć natychmiast. Sponiewierane ciało na moment zawyło z bólu. Ale najważniejsze że cała sytuacja skończyła się dobrze.
Pozostała zatem jedna droga.Przez mostki nad rzeką wgłąb jaskiń.
-Oby tylko wytrzymał...-pomyslał Araven i skoczył.
Lot był szybki i krótki,lądowanie miękkie choć efekty zapadnięcia się komnaty dały się odczuć natychmiast. Sponiewierane ciało na moment zawyło z bólu. Ale najważniejsze że cała sytuacja skończyła się dobrze.
Pozostała zatem jedna droga.Przez mostki nad rzeką wgłąb jaskiń.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Uwolniwszy się z czułych objęć elfki, eeee, znaczy elfa
Rycerz oddał Gragowi swój kawałek płaszcza, podniósł odłożony na chwilę ekwipunek i bez wahania stwierdził - Gotowi? To idziemy!
Na razie targam Gragową pochodnię w ręce od walki (prawej) - im ta ciemność mniej doskwiera niż mnie
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
Rycerz prowadził przez jaskinie sponiewieraną drużynę,oświetlając drogę pochodnią. Wkrótce staneliście na skraju drugiego mostu. Ten,niestety,nie wyglądał tak pewnie. Kamienne bloki z których był zbudowany,poprzechylane były w różne strony,na niektórych widać było ślady oblania jakąś żrączą cieczą,były bowiem nadtopione. Rzeka szumiała w dole,zwiastując w wypadku nieuwagi na moście groźną w skutkach kąpiel.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
starając się wyczerpać temat....staram się ocenić (skoro już wiem, że nie przeskoczę) czy bezpiecznie można przerzucić na drugi brzeg broń i inny ekwipunek, żeby się odciążyć i próbować przejść.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
Ani rycerz ani pozostali towarzysze nie był obeznany z niuansami budownictwa. Cała trójka wiedziała natomiast jedno-każda ruina prędzej czy później się rozleci. Zatem kiedy rycerz wspomniał kompanom o przerzuceniu wszelkiego rynsztunku,którego i tak nie było za wiele wydało się to dobrym pomysłem. Z drugiej zaś strony pozbywać się ochrony nawet na krótki czas? A jeśli w tych ciemnościach jest coś co tylko czeka na dogodny moment?
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
Dobra Grag, nic tu na razie więcej nie wymyślimy. Trzeba przejść i nie rozpirzyć mostka. Zaryzykuję kąpiel - jak ja przejdę to i Wam powinno sie udać.
Rycerz podszedł do części mostu, która jeszcze wyglądała najsolidniej, a jednocześnie umożliwiała przerzucenie balastu na jego drugi koniec (poza uszkodzoną częścią). Pozbył się czego mógł i trzymając kurczowo pochodnię (na szczęście nie jest idiotą i jej się nie pozbył) zaczął ostrożnie stąpać na drugą stroną ich być albo nie być.
Rycerz podszedł do części mostu, która jeszcze wyglądała najsolidniej, a jednocześnie umożliwiała przerzucenie balastu na jego drugi koniec (poza uszkodzoną częścią). Pozbył się czego mógł i trzymając kurczowo pochodnię (na szczęście nie jest idiotą i jej się nie pozbył) zaczął ostrożnie stąpać na drugą stroną ich być albo nie być.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Rycerz ściągnął z siebie wszystko co mógł,zostawiając skórznię która chroniła jego ciało przed otarciem przez blachy rycerskiej zbroi. Spakował to umiejetnie po czym z pomocą Graga barbarzyńcy przerzucili ciężki pakunek na drugą stronę mostu,gdzie łupnął on ciężko o ziemie,wzbudzając w jaskiniach echo i tuman kurzu w miejscu gdzie wylądował. Rycerz wraz z trzymaną pochodnią oswietlając most pod nogami szedł powolutku po kamiennym podłożu,omijając ubytki w konstrukcji,by nie zaryzykować kąpieli,prawdopodobnie tragicznej w skutkach ale też by nie spowodować zawalenia się przejścia co skutecznie odcięło by jego towarzyszy. Most,mimo wagi półolbrzyma nie wydał z siebie nawet pomruku,zatem gdy tylko Berghar postawił nogi na skalnym nawisie po drugiej stronie,przejscie nadal było sfatygowane lecz dostępne dla innych. Rozglądając sie uważnie w świetle pochodni,półolbrzym spostrzegł iż nawis skalny zakręcając opada w dół,tworząc brzeg ogromnego podziemnego jeziora,którego pobliskie wody lsniły poblaskiem odbijającej się na powierzchni poświaty pochodni. Pozostała część ogromnej sali tonęła nadal w mroku.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"