PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 lutego 2013, 19:40

Watek techniczny

Zobaczymy czy uda nam sie zalatwic ostatniego wagabunde, ale potem chyba przyjdzie sie nam wynosic stad jak najszybciej i to chyba bez Eba:o mam nadzieje, ze ktorys z trupow bedzie mial radio przy sobie. Mam plan:)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2013, 19:51

Ebenezer widząc orgię krwi jaka się wokół niego dokonała padła na kolana, chowając twarz w dłoniach. Wziął kilka głębokich oddechów po czym spojrzał w niebo. Jęknął cicho
- Jack !

Pobiegł w stronę ciała towarzysza. Przełknął głośno ślinę. Zbliżył delikatnie dłoń do tego co kiedyś był głową jego towarzysza.
Wykonał na czole znak krzyża.

Wtem powróciły mu zmysły. Przypadł do cadilaca rozglądając się za wrogiem. Gdy żadnego nie zauważył, ruszył do ciał mutantofilów. Chwycił ja za manatki i ukrył w miejscu z którego oglądał śmierć Salta.
Zabrał remingtona i amunicję do broni wrogów.
Z wielkim wysiłkiem starał się wrzucić ciało kamrata na ramię i ruszyć w stronę rzeki.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 lutego 2013, 20:14

Co robimy Ash? Idziemy po Eba, czy pochowamy Szarego?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 lutego 2013, 20:21

- Najpierw trzeba tego dupka załatwić z kałachem, a potem będziemy się martwić co dalej.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 lutego 2013, 21:22

Ups zapomniałem, że jeden został. Próbujemy załatwić gościa z kałachem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lutego 2013, 20:50

Droga numer 7, 8 maja 2055

Radeford stęknął głucho czując na ramieniu ciężar bezwładnego martwego ciała, ale nie zarzucił pomysłu zabrania zmarłego towarzysza ze sobą, łapiąc silniej palcami za ubranie Salta i stawiając uważnie kroki. Przewieszony przez plecy Remington obijał się boleśnie o ciało kaznodziei, toteż Ebenezer zagryzł do krwi wargi zbiegając z pobocza drogi w stronę zrujnowanych zabudowań Proctorville.

Gdzieś od strony rzeki wciąż dobiegały odgłosy wystrzałów, odbijające się stłumionym echem od ścian jednorodzinnych domków, ale rozglądający się bacznie wokół siebie wielebny nigdzie nie dostrzegał śladu nieprzyjacielskich strzelców.

Złe przeczucia i pełne żalu emocje ściskały mu serce żelaznymi obcęgami.

Dwaj zabici na drodze mężczyźni musieli należeć do samodzielnego patrolu albo też byli zbyt daleko wysuniętą do przodu czujką, bo chociaż Radeford w każdej chwili spodziewał się trzasku wystrzału i uderzenia kuli w ciało, aż do chwili wpadnięcia pomiędzy pierwsze zabudowania nikt nie zaczął słać za nim ołowiu.

Kaznodzieja dyszał spazmatycznie, a pot ściekał po jego czole wielkimi kroplami wpadając do oczu i ust.
Ewakuacja poprzez Proctorville przebiega na razie bez dodatkowych emocji. Radeford dźwiga na ramieniu ciało Salta, zabrał też szybko amunicję zabitych (ALE nie zabrał Uzi Jacka ani sztucera snajpera, nie było odpowiedniej deklarki). Przez osiedle biegiem czy ostrożnie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lutego 2013, 21:46

Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Facet z kałasznikowem najwyraźniej stracił głowę - albo po prostu nie miał za sobą takiego wojskowego szkolenia jak Ashley. Chcąc jak najszybciej pozbyć się nagłego źródła zagrożenia, naciskał spust broni tak długo, aż ulicą poniósł się charakterystyczny trzask iglicy wieszczącej wyczerpanie magazynka.

Wilson i Tisdale poderwali się jednocześnie na klęczki, chociaż wcześniej wcale tego pomiędzy sobą nie uzgodnili. Szamoczący się z AK-47 strzelec zesztywniał na ułamek chwili, a potem zaczął szarpać się z bronią jeszcze bardziej desperacko, ale zarazem popełnił najgłupszy błąd na świecie: zamiast czmychnąć pod jakąkolwiek osłonę, tkwił w bezmyślnym zamiarze jak najszybszego wymienienia magazynka na pełny.

Dwaj Aniołowie nie dali mu ku temu najmniejszej szansy. Obydwa karabiny wystrzeliły jednocześnie, posyłając w powietrze krótkie serie. Człowiek z kałasznikowem wyrzucił ręce wysoko w górę i poleciał do tyłu przewracając się na popękany asfalt ulicy.

Jego ubranie przesiąkało krwią tak samo szybko jak strój leżącego pośrodku zagłębienia gruntu Szarego.
Ostatni jak na tę chwilę intruz został wyeliminowany! Co teraz, bo czas ucieka w zastraszającym tempie?!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 lutego 2013, 22:09

Zabieramy kałacha i jakieś fanty, potem trzeba chyba Szarego pochować i znaleźć Eba i spadać stąd. Co myślisz Ash?
Ostatnio zmieniony 03 lutego 2013, 22:43 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 lutego 2013, 22:41

- Nie ma czasu na pogrzeb. Jemu już na niczym nie zależy. Tę kanonadę było słychać w promieniu wielu mil. Tylko patrzeć jak kogoś tu licho przyniesie. - Ujął krótko sprawę Ash. Szarego prawie nie znał. Dużo wbardziej do gustu przypadło mu towarzystwo Wilsona, Salta, szalonego kaznodzieji i innych członków Aniołów. A Szary.... Był szary Podszedł szybko do ciała Szarego i szybko przeszukał jego kieszenie, w poszukiwaniu czegoś wartościowego. Potem zebrał amunicję i broń zabitych. Modlił się aby któryś z nich miał radio, które pozwoliłoby na jakąś szczątkową komunikację:

- Musimy stąd spadać i zostawić Ebowi zakamuflowaną wiadomość, gdzie nas poniosło. - Tisdale już chyba wiedział jak zakodowac informacje, tak aby mogl ją odczytac tylko kaznodzieja.
Jesli ktorys z denatow ma radio, to jestesmy w domu. Radio ustawiam na nasza czestotliwosc i chowam w jakiejs zdechlej rybie przy rzece uprzednio zawijajac srzet w folie czy cos w tym stylu. Na miejscu naszego popasu pisze gdzies na kamieniu cos wtym stylu:

"I uslyszal glos Pana Jonasz nad wodą"

/mam nadzieje, że kaznodzieja skojarzy rybe z Jonaszem:) AHA!!! BIERZEMY ZE SOBA SZARIKA. Psa nie zostawię!!!

A jak nie ma radia, to zostawiamy podobna informacje o naszej marszrucie, tylko nie wiem jeszcze gdzie stad spadamy. Nie wiemy, gdzie poszedl Ebenzer, wiec nie che jako gracz naduzywac wiedzy pbfowej i oznajmiac,ze kierujemy sie ku kaznodzieji.
Ostatnio zmieniony 03 lutego 2013, 22:52 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 lutego 2013, 22:43

W sumie racja. Zbieram też broń i amunicję razem z Ashem.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 lutego 2013, 09:57

Radeford początkowo biegł truchtem przemieszczając się w kierunku nabrzeża. Kolejne wystrzały rozlegające się w tamtej okolicy, mroziły mu krew w żyłach.
Jednak gdy ustały, kaznodzieja zwolnił i zaczął ostrożniej wybierać drogę i nasłuchiwać czy ktoś się nie zbliża.

Zmienił kierunek marszu. Skoro już nikt nie strzela, to nie ma sensu wracać do miejsca gdzie pozostali jego towarzysze. Jeżeli wygrali, to tam nie pozostaną. Zbyt to dla nich niebezpieczne. Jeżeli przegrali.... O tej możliwości Ebenezer nie chciał myśleć.
Eb zwalnia, i kieruje się bardziej na wschód. Dąży do rzeki. Co do broni pokonanych. Cóż Eb i tak zbyt wiele nosi przy sobie, a Herkulesem nie jest.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 lutego 2013, 14:08

Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Wilson i Tisdale uwijali się jak w ukropie, przerażająco świadomi tego, że w każdej chwili na karki mogli im spaść towarzysze zabitych włóczęgów. Aniołowie nie mieli podstaw ku temu, by sądzić, że zastrzeleni mężczyźni nie należeli do mieszkańców północnego brzegu, a to w odniesieniu do ostrego zatargu pomiędzy nimi i kongregacją Ciała Chrystusowego groziło gwałtownym wybuchem regularnych działań wojennych w regionie.

Obaj zwiadowcy bywali już w przeszłości świadkami takich wydarzeń i ulokowanie w samym środku zaciekłej bezpardonowej wojny sąsiedzkiej w najmniejszym stopniu ich nie satysfakcjonowało.

Priorytetem było w tym przypadku jak najszybsze przedostanie się na względnie bezpieczny przeciwny brzeg rzeki.

- Bierz broń i amunicję! - wyrzucił z siebie zupełnie niepotrzebnie Ash, bo Paul wiedział doskonale, które łupy miały w zaistniałej sytuacji największą wartość. Gladiator pokonał szaleńczym sprintem dystans dzielący go od zabitych przeciwników, doskoczył do ciał zabierając i przewieszając przez ramię najpierw kałasznikowa, potem zaś jakiś nieznany sobie bliżej półautomatyczny karabinek. Dłonie Wilsona obmacywały w dzikim pośpiechu zwłoki w poszukiwaniu amunicji i innych wartościowych fantów, ale szeroko otwarte oczy Anioła ani na chwilę nie przestawały lustrować okolicznych zabudowań.

Paramedyk wcisnął za pasek spodni Magnum zastrzelonego pod garażem samotnika, wrócił biegiem do nieruchomego Szarego zabierając jego plecak i pozbawiony amunicji M16A2. Objuczony pakunkami niczym muł, Ash odwrócił się w stronę nadbiegającego z powrotem Wilsona, opierając kolbę M4A1 o swe biodro.

- Zostawiłem wiadomość dla Ebe - rzucił ściszonym głosem, przywołując jednocześnie do siebie ręką zdenerwowanego, popiskującego głośno owczarka - Spadajmy stąd!
Zabraliście broń Szarego i jego plecak, do tego AK-47 z dwoma magazynkami, jakiś karabinek półautomatyczny po wielu domowych przeróbkach i pistolet Magnum (oba z pełnymi magazynkami). Do tego lornetka, zapalniczka i dwie paczki papierosów oraz czapka z daszkiem. Radia brak.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 lutego 2013, 14:45

Osiedle Proctorville, 8 maja 2055

Ciężar martwego ciała coraz bardziej wielebnemu doskwierał, ale mimo to Radeford nawet na chwilę nie dopuszczał do siebie myśli, że mógłby pozostawić zwłoki przyjaciela na pastwę wyuzdanych i zdeprawowanych kanibali. Truchtając z wysiłkiem kaznodzieja ruszył poprzez wyschnięte przydomowe ogródki i wzdłuż ścian jednopiętrowych budynków rozglądając się uważnie przed pokonaniem w poprzek każdej uliczki i nadstawiając bacznie uszu.

Strzały umilkły w pewnej chwili i już się nie powtórzyły, ale zapadła później nieprzenikniona cisza bynajmniej Ebenezera nie uspokoiła, napawając wielebnego ogromną troską o trójkę swoich pozostawionych nad rzeką towarzyszy. Wszędzie wokół mogli się czaić zdegenerowani pobratymcy kanibali i satanistów, miłośników mutantów i prawdziwych nieprzyjaciół neochrześcijańskiej wiary.

Religijny żar ustąpił nieco pozwalając Radefordowi spojrzeć na obrót spraw bardziej trzeźwym wzrokiem. Jedynym ratunkiem wydawała się mniej lub bardziej bezpośrednia przeprawa ku rzece, a następnie sforsowanie jej w nadziei na ucieczkę na względnie bezpieczny południowy brzeg.
Objuczony sporym ciężarem Ebe sukcesywnie zmierza ku brzegom rzeki, na razie nie natrafiając na żaden ślad nowego zagrożenia...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 05 lutego 2013, 19:19

Ebenezer zlany potem coraz wolniej przemykał przez przedmieścia północnego Huntingtone. Mruczał pod nosem pokrzepiające modlitwy, za powodzenie jego i jego towarzyszy.

Jego skołatany zmęczeniem umysł planował następne posunięcie. Jednak jakiekolwiek plany nie przeleciał mu przez głowę, zawsze docierały do jednego punktu, gdzie definitywnie się rozsypywały.

Co zrobi nad rzeką, jeżeli do niej dotrze? Jak przedostanie się na drugą stronę? Jak przetransportuje ciało Jacka? Jak odnajdzie pozostałych Aniołów Śmierci?

Z zamyślenia Radeforda wyrwał cichy trzask. Kaznodzieja gwałtownie przypadł do ziemi odkładając ciało towarzysza. Ściągnął z ramienia remingtona i rozejrzał się wokoło.

Był na jakimś starym placu zabaw. Nieopodal stała zardzewiała huśtawka. Kaznodziej przyjrzał się jej dokładnie. Podejrzewał, że to ona może powodować takie dźwięki.
Jednak nie, pogoda była bezwietrzna.

Nieoczekiwanie i równie nagle dźwięk się powtórzył. Ebenezer w myślach wypowiedział kilka słów, które ewidentnie nie pasował do jego profesji.

Podjął decyzję. Ciągnąc ciał przeczołgał się koło zarośniętej wyschniętymi krzakami piaskownicę i wpełzł pod drewniany taras pobliskiego domu.

Z wewnętrznej kieszeni u pasa wyciągnął lornetkę i zaczął lustrować otoczenie.

Trzask znów się powtórzył. Tym razem jakby od strony ciała Salta.

Wiedziony przeczuciem Ebenezer przeszukał kieszenie martwego towarzysza. Pokręcił zniesmaczony głową, gdy w kieszeni kurtki namacał kształt nadajnika. Urządzenia nadal działało.

Kaznodzieja zastanawiał się przez chwil,e po czym wcisnął przycisk i starając się mówić wyraźnie, ale cicho, rzekł.

- Tu Głos Aniołów. Tu Głos Aniołów. Matka słyszysz mnie? Powtarzam ....
Tu Głos Aniołów....

Ebenezer puścił przycisk i z tłukącym sercem wsłuchiwał się w szumy i trzaski.
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2013, 19:39 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 10 lutego 2013, 08:50

Czekając na odzew ze strony ludzi barona Sutherlanda, Ebenezer rozmyślać jak dotrzeć do rzeki. Odruchowo zaczął nucić pokrzepiające słowa.

As i went down to the river to pray
Studyin about that good ol' way and who shall wear the starry crown?
Good Lord show me the way!

O sisters let's go down
Lets go down, Come on down
O sisters lets go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studyin about that good ol way
And who shall wear the robe & crown
Good Lord show me the way

O brothers lets go down
Let's go down, Come on down
O brothers lets go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studyin about that good ol way
And who shall wear the star and crown?
Good lord show me the way

O fathers lets go down
Let's go down, Come on down
O fathers lets go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray studying about that good ol way
And who shall wear th robe and crown
Good Lord show me the way

O mothers lets go down
Come on down, don't you wanna go down?
O Mothers lets go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studin about that good ol' way
And who shall wear the star and crown?
Good Lord show me the way

O sinners lets go down
Lets go down, come on down
O sinners lets go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studyin about that good ol way
And who shall wear the Robe and crown?
Good Lord show me the way

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=IQl7qTuWdhs[/youtube]
Trafiłem na to oglądając jeden stary film. Od razu skojarzyło mi się z Radefordem.

ODPOWIEDZ