Charleston WV 1017 Edgewood Tuckwiller House, 12.08.1993, tuż po zmierzchu
- Kalb haqeer* - warknął Łowca, okrążając powoli zjawę ze sztyletem w dłoni. - Myślisz, że udało ci się ujść przed naszą zemstą? Szkoda, że nie żyjesz, Ibin maabol! Yekhrib betak!** Miałem wobec ciebie wiele planów. Wciąż jednak mogę odesłać cię w Mrok!
- A więc taki los przygotowali dla mnie Bogowie? To czeka mnie, gdy sprzeciwię się woli która mnie pęta? - zapytała jedna z twarzy upiora.
- Zanim me ostrze rozedrze twą duszę, powiedz mi, kto jeszcze brał w tym udział? - syknął Namtar, okrążając postać widma, niczym gotujący się do skoku tygrys.
- Wymień tych, których znasz, a podam tych których pominąłeś - odpowiedziało ponuro drugie oblicze.
- Darklake, Ganil, Wolfan... Karlenz "Pielęgniarz"... Jakiś trzech gości z ochrony, nie znam ich imion. Nie pytałem, rozrywając im gardła... Później Asphodel i córka Darkleka Lacria... Posłaliśmy w ciemność wszystkie jej bękarty...
- Nie wymieniłeś Paula... - wyszeptała zjawa.
- Nie wiedzieliśmy o nim.
- Zgodę na eksperymenty wydał Brethilorn, który nigdy tam osobiście się nie zjawił - oznajmiło prawe oblicze Belshatzzara - Reszta nie stąpa już po ziemi.
- Ty jesteś szczególny, dlatego nic nie pamiętasz - odpowiedziała twarz po lewej. - Nie znając przeszłości nie znamy siebie. Tkwisz w szponach szaleństwa i tylko więzy krwi pozwalają ci istnieć. Amir nie wie, że został zmanipulowany.
- Toz!*** - warknął Morderca, zaciskając mocniej dłoń na rękojeści khanjar. - Nie wierzę w twe łgarstwa! Mój Mistrz wypełnia wolę Klanu. Kłamstwo, które wypluwasz z siebie nie jest w stanie go splamić! Bedak Tentak?**** Gdybyś żył wydarłbym ci twój plugawy język... A jeśli o mnie chodzi, nie musisz się martwić. Panuję nad Ciemnością w mych żyłach. Ona daje mi siłę... - wyszczerzył zęby w jednym ze swych firmowych uśmiechów psychopaty - Dobra, dość tego pieprzenia. Kim jest ten kundel, Brethilorn?
- Tak ci się wydaje, ale doskonale wiemy co się dzieje, gdy nie zabijesz - szepnęło lewe oblicze upiora. - Gdy piach przesypie się w klepsydrze, głód powraca i żadna krew nie jest w stanie ugasić twego pragnienia. Więc kto tu jest panem, a kto niewolnikiem? Czas jest twoim wrogiem. Czarny Obłęd oślepił cię, cieniu...
- Jesteś dla mnie przezroczysty i moc Tiamat nie pozwoli ci ukryć się przed mym wzrokiem - odezwała się druga z twarzy. - Moje oczy widzą w najgłębszym mroku. Wy nigdy nie doceniacie swoich wrogów, a potem liżecie rany przez następne setki lat pielęgnując jedyną rzecz jaką wam pozostawił stwórca - zemstę.
- Jeżeli się mylę, to co tutaj robisz? Dlaczego wysłano Shadowslayer'a, a nie typowego ochroniarza, który zna swój fach? - zapytało lewe oblicze. - Dlaczego to jest twoja pierwsza misja w tej roli? Nigdy wcześniej nie musiałeś przebywać i rozmawiać z innymi dziećmi Kaina. Dlaczego wysłali socjopatę, który nie zna zwyczajów Zachodu?
- Jesteś tutaj potrzebny i ktoś ma dla ciebie specjalną rolę na szachownicy - zaśmiała się druga z twarzy widma - Krew musi zostać przelania, nieprawdaż? Tylko tego chcesz, tylko tego pragniesz... Krwi.
Morderca milczał przez chwilę, najwyraźniej tocząc jakąś wewnętrzną walkę. Jego wargi rozchyliły się, ukazując morderczą biel kłów. Zaciśnięte na sztylecie palce pobielały, nie opuścił jednak broni. W końcu potrząsnął grzywą czarnych włosów i warknął:
- Twoje słowa są trucizną. Telhas ma tina'a!***** Udław się nimi! Wiem komu służę. Ścieżka daje oparcie w Prawdzie, którego nie znasz... Być może dla takich jak ty Ciemność jest klątwą, ale mi pozwoliła narodzić się. I stała się siłą, która pochłonie wasze iskry... Stworzyliście coś, czego nie jesteście w stanie kontrolować - roześmiał się w sposób, który trudno byłoby nazwać ludzkim. - In'a'al mayteen ehlak!****** Nie uda ci się mnie zwieść, psie. Tfoo ala wishak!******* Kryjesz się za słowami, bawisz się nimi...Lecz ja nie jestem słaby jak jeden z Kuffr. Znam Prawdę. Myślisz, że rozleję krew? Nie. Spiję każdą kroplę z dusz mych wrogów! I tego powinniście się lękać... A teraz skończ mnie zwodzić, bassas i mów: Kim jest Brethilorn? Muszę wiedzieć.
- Co dla innych jest trucizną, dla ciebie jest pokarmem - szepnęło lewe oblicze. - Spijaj ją z żądła skorpiona i głoś im, że są w błędzie. Rób tak jak ci nakazano i nie łam przysiąg. Trwaj na swej Ścieżce nie bacząc na wszystko. Bądź świadectwem Jyhadu, budzącym trwogę w sercach Starszych.
- Bądź mordercą marionetek, zabójcą niepotrzebnych pacynek. Strachem w ich martwych i pustych sercach. Tyle ci jest pisane. Każdy ma swoje miejsce, twój ruch - Stary Malkavian kontynuował.
- Przecież to wiesz - odparła prawa twarz widma. - Widziałeś już to imię. Wypisane czerwienią.
- Tak - szepnął Assamita, jakby dopiero teraz połączył pewne fakty. Przez chwilę milczał, a później roześmiał się w sposób, w którym szaleństwo mieszało się z triumfalnym warkotem bestii. - Tak, widziałem. Mektub.
- Powiedz mi jeszcze, czy Terry wiedział wcześniej o tym? - zapytał po chwili, powracając do swego śmiercionośnego rytmu, z którym okrążał rozmówcę, szukając najlepszej okazji do ataku. - I czy okłamał mnie, tak jak ty kłamiesz, kundlu?
- Terry powiedział ci wszystko co wiem i jak chyba rozumiesz, nie ma z tą sprawą nic wspólnego. - powiedziało jedno oblicze ducha.
- Z żalem patrzę na nasz los, nad którym obydwaj nie mamy kontroli. Jesteś tylko ostrzem w rękach Bogów - zaszeleściło drugie ze smutkiem.
- Kefaya!******** Ani te słowa, ani łzy, ni światło, które kryjesz w dłoni nie pomogą ci teraz - syknął Morderca. - Assam Alaykom!********
- Nie myliłem się. Pragniesz mnie zniszczyć. Mój czas już przeminął - załkało lewe oblicze.
- A więc Goniec bije Wieżę - odrzekła spokojnie druga z twarzy, spoglądając na wzniesione ostrze.
Nie trzeba wybitnej empatii, by zauważyć, że wasz ochroniarz, zachowuje się jak psychopata, któremu właśnie ostro odbiło i z trudnością utrzymuje się na krawędzi normalności. Obserwując go, macie wrażenie, że znajdujecie się w pomieszczeniu z dziką bestią. Budzi to w Was dreszcze.
Jeżeli ktoś będzie chciał wejść w interakcję z Namtarem, będzie to wymagało testu Odwagi na ST:8 Wymagane 3 sukcesy. Efekt utrzymuje się do końca sceny.
Mechanikę walki każdy może zobaczyć.
* arab. - Nikczemny psie.
** arab. - synu szaleńca (bardzo mocna obelga po arabsku)! Bądź przeklęty!
*** arab. - Idź do piekła!
**** arab. - Chcesz mieć naprawdę przejebane?
***** arab. - Wyliż je i nigdy się nie zmęcz!
****** arab. - Jesteś kurwa martwy!
******* arab. - Pluję ci w twarz!
******** arab. - Dość!
******** arab. - Śmierć z tobą!