PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 13 października 2015, 15:20

[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Alfr kręcąc głową z lekkim niedowierzaniem, wyjął z rąk Norlaug dźwięczące lekko kryształy i odłożył je z powrotem na stół. Za czym siadł na pieńku sosny i w skupieniu począł dotykać leżących na blacie rzeczy. Szeptał przy tym jakieś dziwne słowa, zrozumiałe chyba tylko dla niego. Po chwili zamknął oczy, zagłębiając się okiem umysłu we wzorzec leżących przed nim artefaktów. W skupieniu badał jego strukturę, starając się rozpoznać jej wzór.
Kyariel: rzuca sześć razy zaklęcie: Skanowanie Przedmiotu. Oto efekty:
Topór - orientujesz się, że wcześniej najwyraźniej źle oceniłeś ten przedmiot. Teraz rozpoznajesz, że nie jest to żaden artefakt, lecz zwykły, umagiczniony jedynie topór (zadaje magiczne obrażenia, poza tym nie posiada żadnych ciekawych cech).
Amulet z kości - Amulet związany jest z Ścieżką Czarostwa: Czary Łowieckie. Dodaje +1 do efektów wszelkich zaklęć tego rodzaju i pozwala raz dziennie rzucić czar: Zatarcie Śladów.
Dziwne kryształy - +5 do wszystkich testów Medycyny Ezoterycznej;
Pierścień z ametystem - dodaje +1 do Mistrzostw Ducha;
Różdżka magiczna - Dodaje +1 do obrażeń i 10 m. zasięgu jeśli chodzi o wszystkie bojowe zaklęcia Ścieżki Władanie Energią.
Zielony przedmiot - Jest to magiczny klucz do jakiegoś zamka.

Po zidentyfikowaniu przedmiotów będziesz mógł odmedytować Energię, patrząc w płomień. Zajmie ci to sześć minut.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 13 października 2015, 15:26

Na pytania Olafa Vidgar zważył miecz w dłoni po czym oddał kuzynowi bez entuzjazmu.

- Trochę krótki. - powiedział uśmiechając się lekko złośliwie.

- Dobrze mówisz Kyariel! Ja niczego nie chcę dotykać póki nie będzie pewności, że to bezpieczne. Ja bym wolał iść od razu a potem się porządnie wyspać, jak teraz zmarudzimy, to zaraz nas świt zastanie a sen głęboki, spokojny najbardziej regeneruje. Na kurhan nie daleko. Sam jestem zmęczony ale to tylko spacer w rześkim powietrzu, jak chcecie odpocząć to sam pójdę.

Na koniec podszedł do Wylkołka.

- Dzielnie stawałeś, to zaszczyt i przyjemność mieć kogoś tak nieustraszonego za kompana i jak widać dalej chodzisz więc musisz być do tego twardy. Uścisnąłbym ci prawicę ale nie wiem co w takich sytuacjach robią Wylkołki. - To powiedziawszy po prostu się skłonił.

Odwróciwszy się do reszty podjął znów:

- Wszystkim Wam chcę podziękować za dzisiejszą walkę. Nie mam wiele doświadczenia ale myślę, że dobrze współpracowaliśmy... no i zwyciężyliśmy! Ridvina na pewno uśmiechnęła się chociaż kącikiem ust widząc nasze dokonania! Brawo Olafie, nie wiedziałem, że aż tak urósł twój kunszt strzelecki. Cieszę się, że jesteś z nami Kyarielu, nie znałem nigdy maga ale widzę, że to niezmiernie pożyteczne umiejętności. Tobie też Norlaug chcę podziękować, chociaż nie uczestniczyłaś w walce to bez uzdrowiciela daleko byśmy nie zaszli a po twoich zabiegach czuję się dużo lepiej.

Zakończywszy, schylił się po podłużny przedmiot z wgłębieniami i spojrzał czekając czy inni zechcą pójść z nim, czy zostać.
Ostatnio zmieniony 13 października 2015, 15:33 przez zapalki_chaosu, łącznie zmieniany 1 raz.

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 13 października 2015, 20:20

- Mam siły chodzić. Ale nie będąc w pełni sił, nie będę w pełni efektywny, gdyby coś złego miało się przytrafić. - Powiedział Tańczący w odpowiedzi na słowa Vidgara. Po chwili dodał - Zrobię co trzeba.

To rzekłszy dźwignął się z miejsca i podszedł do towarzysza. Ból jeszcze całkowicie nie zniknął, ale uważał za głupi pomysł by ktokolwiek szedł tam sam. Zjawy tego typu były istotami magicznymi, a magia... Magia nigdy nie wróżyła nic dobrego.
Jeśli Vidgar się uprze by iść teraz, Tańczący pójdzie z nim, nawet jeśli nie wszyscy się zdecydują. Jeśli jednak ktokolwiek zdecyduje się zostać, zasugeruje by przynajmniej jeden wojownik (w tym przypadku będzie to Olaf) został z nim(i).

Hel
Reactions:
Posty: 54
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:11

Post autor: Hel » 14 października 2015, 19:52

-Również jestem pod wrażeniem waszych umiejętności, a także odwagi, hartu ducha i siły. Cieszę się, że jak się okazało umiemy ze sobą wspólpracować, bo jest to konieczne do powodzenia naszej misji- zwrócił się Alfr do reszty drużyny.

-Jestem za tym, żebyśmy wszyscy szli na kurhan, ale wtedy dobrze będzie zabrać nasze łupy ze sobą. Ja ze swojej strony chciałbym wziąć pierścień z ametystem i różdżkę magiczną. Norlaug, nie masz nic przeciwko?- odezwał się nieco kurtuazyjnie. Sądzę, teraz jak już wiemy co jak działa, że bardziej przydatne dla Ciebie będą kryształy i amulet z kości. Mi tam nic po nich...

-Więc wyruszamy gdy Tańczący odpocznie, czy ktoś chce zostać?
Kyariel jest pełen energii i rwie się do działania. Chce także doprowadzić tą sprawę do końca. Mimo, że jak przypomina sobie jak sie czuł na widok ducha, to już wcale nie jest taki pewien, że chce tam wracać. Jednak ciekawość i żądza przygód jest teraz silniejsza.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 października 2015, 21:37

- Zgadza się, to była świetna walka. Wszyscy się spisaliśmy. No ale nie wspomnę o tym, VIDARZE - zaakcentował imię kuzyna - że ustrzeliłem trzech. Spokojnie, dam ci się wykazać w następnej walce - dodał ze swoim zwyczajowym uśmiechem. - Wypocznijmy, ogrzejmy się. Duch może zaczekać, i tak mu się nigdzie nie śpieszy. Wyruszymy wszyscy rano, i choćbym miał cię zanieść na rękach, Tańczący - tu spojrzał groźnie na wylkołka - to cię tam zaniosę. Zasłużyłeś sobie na specjalne traktowanie. Twój hart ducha i waleczność nie zostanie przeze mnie zapomniana - dodał bardzo poważnym tonem, kiwając lekko głową z uznaniem.

- W nagrodę zagram wam coś fajnego - Olaf zupełnie zmienił ton na ten rodzaj głosu, jaki się słyszy na wielu placach rynkowych; głos żebraczka-pijaczyny-artysty, który przymila się do przechodniów, żebrząc o drobne w zamian za pokaz. Wyciągnąwszy zza pazuchy wydrążony krowi róg, młody Wilk zaczął grać.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 14 października 2015, 21:49

Rozumiem więc, że na kurhan ruszają po godzinie wszyscy, poza Olafem? Czy ktoś jeszcze zostaje? Jeśli tak, proszę mnie uprzedzić na PW, najlepiej. Post napiszę jutro.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 15 października 2015, 08:03

Vidgar stał na progu chaty patrząc na niezdecydowaną drużynę. Czekał jeszcze chwilę aż dojdą do porozumienia, sam był już pewien co zrobi. Trzymał w dłoni to co uważał za klucz i przysłuchiwał się rozmowie w chacie. Nie spodziewał się, żadnych więcej kłopotów. Duch, któremu wyświadczali przysługę był wszak kiedyś wielkim bohaterem a po walce złoczyńcy w tej okolicy już się skończyli.

Nie komentował pomysłów kuzyna. To był prosty chłopak, skąd mógł wiedzieć, że w dzień ducha nie uświadczysz. Te sprawy były dla niego zbyt skomplikowane. Chciał za to odpowiedzieć Alfrowi, który okazał się zachłannym indywiduum. Za nim jednak zdążył wydobyć z siebie dźwięk, Norlaug mówiąc wyjątkowo bezpośrednio i rzeczowo zakończyła dyskusję. Teraz przypomniał sobie, że sam nic nie zabrał z łupów niedawno zdobytych. Podszedł więc do stołu i przymierzył hełm, którym nikt się do tej pory nie zainteresował. Pasował idealnie.

- Odnieśmy ten klucz i chodźmy się porządnie wyspać. - powiedział kiedy Alfr ruszył w kierunku wyjścia.
Ostatnio zmieniony 16 października 2015, 12:10 przez zapalki_chaosu, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 15 października 2015, 10:13

- Wędrówka do grobowca rano będzie bezowocna jednakże. A uważam, że błędem byłoby się rozdzielać, wychodząc z przekonania, że będzie to szybki, niegroźny wypad do miejsca spoczynku, ale nie wiemy tak naprawdę cóż może nas jeszcze spotkać. Jak ostatnia bitwa ukazała, razem stanowimy siłę - jak lawina śnieżna, która zmiata wszystko na swojej drodze,a osobno... no cóż... jesteśmy jak większe lub mniejsze płatki śniegu po prostu. Każdy z nas jest więc potrzebny, stanowi element większej całości, jaką jest nasza drużyna. Nie bez powodu los nas zetknął ze sobą przecież.

Czarownica zwróciła się później do Alfra:

- Przypuszczałam, że amulet z kości może pomóc w kontaktach z duchami. Tak jednak nie jest i również mi się nie przyda, jako, że jest to doskonały przedmiot dla zwiadowcy lub tropiciela. Te kryształy za to na pewno będą pomocne przy uzdrawianiu. Wolałabym również przyjąć pierścień z ametystem, jako, że wybrałeś też różdżkę, która wesprze twoje czary. Żywioł ducha jest poza tym moim patronatem elementarnym i mogłabym korzystać z tej energii za równo do rzucenia aury, jak i przeciwko szkodliwym duchom, czy do kształtowania snów.
Norlaug wyrusza również po godzinie z resztą drużyny na kurhan. Wcześniej usilnie nakłaniając, cała drużynę do wyruszenia od razu.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 15 października 2015, 11:34

[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Pomysł pozostawania w ciemnej, zimnej chacie, w towarzystwie zwłok jakoś nie bardzo przypadł reszcie drużny do gustu. Śnieg wiejący z otwartego okna uzbierał się już w niewielką zaspę na podłodze, a kamień z zagasłym Runem Domowego Ogniska wystygł zupełnie w czasie, gdy czarownica opatrywała rannych. Stojące na stole świece powoli dopalały się i gasły, jedna po drugiej. A w gęstniejącym mroku leżące pod ścianą martwe kształty, zdawały się wyglądać dziwnie niepokojąco. W powietrzu wisiała śmierć i lepka woń krwi, od której trudno się było uwolnić i która, choć prawie niewyczuwalna, zdawała się osiadać na włosach i skórze. Tak, zdecydowanie nie było to dobre miejsce na odpoczynek. Zwłaszcza, że nie dalej jak kwadrans drogi stąd, w "Miodnej Sali" czekały na wszystkich ciepłe łóżka...

Vidgar zaczął się zbierać do wyjścia, wraz z Tańczącym i dwójką adeptów. Rana na boku bolała go jeszcze co prawda, lecz nie był to ból, który uniemożliwiałby mu realizację podjętego zamiaru. Ta noc, brzemienna pełnią księżyca, była być może jedyną w miesiącu, gdy mieli możliwość rozmówić się z duchem. I większość drużyny doskonale zdawała sobie z tego sprawę, nie chcąc przegapić okazji do zrealizowania zobowiązania, które złożyli na kurhanie.
Vidgar: spędziliście w chacie godzinę (która zeszła na opatrywaniu ran). Wraca ci 1 punkt Energii.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Hel
Reactions:
Posty: 54
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:11

Post autor: Hel » 15 października 2015, 13:28

-Ale niektórzy mają naprawdę zakute łby...może i w walce są niezrównani, ale chyba wszystko poszlo im w mięśnie- miał nadzieję, że nie powiedział na głos tego co myślał; -Iść by zobaczyć ducha rano...dawno czegoś takiego nie słyszałem. A do tego chęć by zostać tu- pośród trupów i zadymki śnieznej by się ogrzać..co za doprawdy oryginalne pomysły. Czy on to robi dlatego, że nie myśli, czy chce po prostu robić na przekór, by pokazac że ma własne zdanie?

-Olafie. Jesteś pewien, że to dobre miejsce na ogrzanie się i odpoczynek? Nie lepiej już iść z nami, albo chociaz spotkac się w karczmie? A swoją droga sądzę, że nie będziemy na kurhanie długo, bo mamy czas do switu. Czy więc naprawdę jest sens rozdzielać drużynę? Chyba, że zwiadowca nie czuje się odpowiedzialny za resztę i za swoją rolę.

-Norlaug, widzę, że faktycznie Tobie bardziej się przyda ten pierścień, a więc prosze weź go.
Mag kieruje się powoli w kierunku wyjścia, ale czeka co zrobią inni.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 15 października 2015, 21:51

Olaf cmoknął do wiedźmy. Przecież trupy można usunąć poza dom, a w kominku nagrzać. O co im chodzi, na dupę konia?, zamyślił się, pocąc się lekko. Był zmęczony, trochę zdenerwowany a wizja ponownego spotkania z duchem z kurhanu doprowadzała Olafa do istnej białej gorączki. Miejsce duchów jest w zaświatach albo pod ziemią, a nie włóczenie się po okolicy - dumał, cmokając dalej, ale już nieświadomie, wpatrując się w podłogę. Zobaczył nagle, że mag powoli idzie w stronę wyjścia. Młody Wilk machnął ręką i podszedł po zdobyczny mieczyk.

- Dobra, miejmy już to za sobą. A skoro nikt nie chce tego nożyka, to ja go zgarniam - powiedział, wymierzając parę ciosów w powietrze i sprawdzając, jak mu leży w dłoni.
Idę. Olafowi włączy się tryb: Zwiad. Czyli idę z pewnym wyprzedzeniem przed drużyną i wypatruje złodupców na drodze.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 17 października 2015, 17:49

[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=8FvGkbyBjJ0[/center]
Droga na kurhan upłynęła w milczeniu. Każdy zajęty był rozmyślaniem nad tym, co wydarzyło się dzisiejszej nocy i nad tym, co jeszcze mogło się stać... Młodzi bohaterowie przeszli przez śpiącą wieś. Śnieg tłumił odgłosy kroków i nawet zbłąkany pies nie zaszczekał, zbudzony ich obecnością.

Grobowe Wzgórze czerniało na horyzoncie, rysując się poszarpaną linia na tle śnieżnych chmur. Zadymka zelżała już znacznie, śnieg jednak wciąż padał, zacierając pracowicie ślady śmiałków, jakby chciał wytrzeć wszelkie znaki ich istnienia. Olaf zatrzymał się, gdy doszedł do kurhanu, czekając na resztę drużyny. Jakoś nie widziało mu się samotnie spotykać z duchem. I chociaż Nourlag była niewiastą, przecie jej obecność dodawała mu nieco otuchy, budząc nadzieję, iż wiedźma, biegła w rozmowach z duchami, będzie wiedziała co robić... Ledwo stanęły na ziemi umarłych, a pojawiła się przed nimi zjawa, żarząca się lekko trupim, błękitnym blaskiem. Bez słowa skinęła głową, jakby wiedziała już, co się stało i aprobowała to. Za czym wskazała im, by szli za nią i ruszyła przed siebie.

Prowadzeni przez ducha, w ciszy okrążyli kurhan, aż stanęli po jego zachodniej stronie. Naonczas upiór przemówił słowami, które tylko nieliczni zdołali zrozumieć.
Spoiler!
- Zacnie się spisaliście i dzielnie walczyliście tej nocy. Świadom jestem krwi, jaką przelaliście, dlatego odpłacę wam za nią najlepiej jak umiem. Ród Erlana zawsze spłaca swe długi.
To mówiąc przesunął ręką, czyniąc dziwny gest przy zaśnieżonej skale. I oto korzenie i przysypane śniegiem omszałe głazy rozwiały się na oczach zdumionych bohaterów, za nimi zaś ukazały się drewniane, okute wrota, zdobne w napisy runiczne. Wierzeje były dobrze zachowane po wiekach, jakie przeminąć musiały.

[center]Obrazek[/center]
Duch znów przemówił głosem zza grobu, który zdawał się dźwięczeć głucho w nocnej ciszy.
Spoiler!
- Oto wejście do mego grobowca - ozwał się duch. - Użyjcie klucza by dostać się do środka. Wewnątrz znajdziecie kości me i mych towarzyszy. Biada wam, jeśli uchybicie umarłym. Jednak są tam też skarby. Nam już nie potrzebne, lecz wam przydać się mogą, bowiem serce w was mężne i umiecie dotrzymać słowa. Zaliż pamiętajcie, co wam rzeknę: możecie wziąć ze skarbca jeden przedmiot. I tylko jeden. To będzie zapłata za waszą pomoc. Nie możecie jednak tkać niczego, co leży przy kościach moich lub mych wiernych druhów. Chyba, że duchy pozwolą wam to uczynić... - uśmiechnął się lekko. - Gdy już wybierzecie swą zapłatę, spotkamy się na szczycie kurhanu.
Oznajmił i zniknął, niczym sen spłoszony. Vidgar zaś drżącą lekko ręką włożył podłużny, zielonkawy przedmiot do dziurki, widniejącej w drzwiach. Zarówno klucz jak i runy zalśniły nagle błękitnym blaskiem. Za czym wrota zadrżały lekko. Wojownik naparł na nie ramieniem, a Olaf wspomógł wysiłku kuzyna. Pchnęli razem, ukazując wejście do mrocznego grobowca, skąd dobywał się zaduch i woń śmierci. Wąski korytarz ukazywał kilka stopni, wiodących w dół - za czym tonął w nieprzeniknionej czerni...
Dla wszystkich:Jak zwykle ducha rozumieją tylko ci, którzy posiadają zdolność magiczną: Mowę Duchów. Reszta nie rozumie za wiele, duch przemawia w zbyt archaicznym języku, byście mogli pojąc, co mówi.

Schody są śliskie i strome. Poza tym wewnątrz jest całkowicie ciemno (nawet Alfr nic nie widzi). Co robicie?

Norlaug i Vidgar: tracicie po 1 punkcie Energii za użycie Mowy Duchów.
Spoiler!
Test Kosmologii (Inu + Kosmologia):
34 + 2 = 46. Rzut: 18. Zdane o jedno przebicie.
Wiesz, że faktycznie nie należy ruszać przedmiotów leżących bezpośrednio przy zmarłych, bowiem spowoduje to gniew duchów. Te, które leżą przy ciele są bowiem używane przez Nawie w Świecie Astralnym.
Spoiler!
Test Teorii Magii (Int + Teoria magii):
35 + 9 = 44. Rzut 44. Test zdany, marginalnie (bez przebić). Nie pamiętasz dokładnie, ale kiedyś czytałeś, że faktycznie z jakiś względów niedobrze ruszać przedmioty leżące bezpośrednio przy zmarłych.
Dla Olafa, Kyariela i Tańczącego: Pojawienie się ducha jak zwykle budzi dreszcze. Nie jest jednak już tak bardzo przerażające, jak było na początku. Niemniej wciąż czujecie się niepwenie w jego obecności i odetcheliście z ulgą gdy zniknął.
Dla Olafa: Elfie Światło działa w ten sposób, że jeśli weźmiesz do ręki przedmiot, który posiada tą cechę i zażyczysz sobie tego, zacznie on świecić z siłą płomienia grubej świecy. Nie wymaga to wydawania Energii.
Ostatnio zmieniony 17 października 2015, 19:10 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 18 października 2015, 12:48

Po chwili, pełną napięcia i wyczekiwania ciszę przerwała Norlaug:

- Haurr Gromodzierżca orzekł, że jest nam wdzięczny za odzyskanie klucza do kurhanu i, że w zamian za naszą pomoc, możemy wybrać ze skarbca i wziąć jako nagrodę jeden i tylko jeden przedmiot. Bardzo niedobrze będzie jednak dotykać czegokolwiek należącego do zmarłego i jego towarzyszy, co zostało pogrzebane tuż przy ich ciałach. Są to bowiem przedmioty, które służą tym duchom w Świecie Zmarłych. Jedynie za ich wyraźną zgodą można byłoby któryś z nich wybrać. Sugeruję więc oczywiście znaleźć takową rzecz, która pomoże nam wszystkim w dalszej podróży, czy walce.
Szukam jakiegoś poręcznego kamienia lub gałęzi, na której dałoby się wyrysować symbol i używam Lśniącego Runu. Jak będziemy mieć źródło światła, to daję je osobie idącej z przodu i w raz z drużyną wejdę do wnętrza grobowca, ale idę przedostatnia jak jest tam wąsko. Mimo, że idę z tyłu, też jestem ostrożna i czujna; w razie gdyby w tak starym grobowcu miało się coś na nas lub pod nami zawalić.
Ostatnio zmieniony 18 października 2015, 14:19 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 18 października 2015, 20:23

- Dziękuję, mi wystarczy satysfakcja. Ja już swoją nagrodę odebrałem - powiedział nieco słabym głosem Olaf, jednocześnie pokazując zdobyczny mieczyk. Od podejścia do kurhanu chciał zaproponować, że stanie na czatach, pokręci się po okolicy czy coś. Ale wtedy wyszedłby na tchórza, który boi się duchów; jak dzieci straszone przez rodziców, gdy coś napsocą. Tak więc młody Wilk robił dobrą minę do złej gry i stojąc z założonymi rękami starał się być jak najbardziej niewidoczny dla ducha.

Przez dłuższy czas szło mu całkiem nieźle, dopóki bąk nie zaczął drążyć jego jelita. Bulgotanie przerodziło się w drobną panikę - nie wypadało bowiem zasmrodzić powietrza w całej okolicy. Zresztą Tańczący mógłby oszaleć i stracić węch, zaś duch - obrazić się śmiertelnie i - bogowie wiedzą - co zrobić Olafowi. Zacisnąwszy zęby młody zwiadowca stał więc w milczeniu i czekał, aż mądrzejsi od niego załatwią sprawę.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 19 października 2015, 22:38

Tańczący po Czarnej Spirali śledził wzrokiem poczynania towarzyszy. Był ciekawy co mogą znaleźć w środku, ale wcale nie chciał wchodzić tam pierwszy. Ciemność dotąd ukryta za wielkimi wrotami miała w sobie coś takiego, co mogło by zamienić jego futro w śnieżnobiałe, gdyby ktoś zamknął go tam samego. Specjalnie więc ustawił się tak, by przynajmniej dwie osoby znajdowały się bliżej wejścia. A kiedy zajął już upatrzoną przez siebie pozycję, zagaił możliwie wesołym mruknięciem.

- Jak myślicie, co nas tam czeka na dole?
Tańczący nie będzie chciał iść pierwszy na ochotnika, ale jeśli zostanie o to zapytany, bez słowa poczłapie w ciemność. Na światło poczeka trzymając się nieco z tyłu, starając się mieć przynajmniej dwie osoby przed sobą. A na pewno chociaż jedną.

ODPOWIEDZ