[center]Nawa Główna / Katakumby pod Sorte Kirke, Samotny Korytarz, przed północą, 14 maj 1996[/center]
I nastał ten moment, którego Isabela obawiała się równie mocno, jak samego wejścia do kościoła, po tym czego doświadczyła znajdując się jeszcze na dziedzińcu - zejście do podziemi wywoływało w niej silne emocje, czuła bowiem, że zło, które z takim rozmachem przywitało ich na wejściu, musi czaić się właśnie w katakumbach.
Wiedziała, że jej jedyną szansą na wyjście stamtąd w swej obecnej, jakże pięknej nieżywej formie, jest trzymać się wyjątkowo blisko swojej koterii i mieć oczy dookoła głowy. Przykleiła się więc do hrabiego - jedynego dżentelmena w okolicy, przy którym czuła się najpewniej.
Claus i Morten staną na głowie aby go ochronić - pomyślała.
Nie była jednak przekonana czy podobnie zachowają się wobec niej, prostaki nie darzyli jej bowiem sympatią.
Będę musiała nad tym popracować, w końcu warto inwestować w stosunki międzykainickie, nigdy nie wiadomo jakie znajomości mogą się kiedyś okazać przydatne.
- Zapraszam - powiedział czarownik wskazując pozostałym kierunek.
Ohh jak dobrze, że schodami jak cywilizowani Kainici - odetchnęła z ulgą Toreadorka, nie musiała przynajmniej skakać przez dziurę w posadzce -
jeszcze bym sobie niefortunnie coś złamała.
Jednak jej radość nie trwała długo, z każdym stopniem w dół czuła narastające w niej napięcie. Do jej nozdrzy docierał zapach stęchlizny wymieszanej z kurzem i pyłem.
Gdy dotarli na dół poczuła się wyjątkowo nieswojo, w miejscu tym panowała przerażająca ciemność i niezwykle gęsta, mroczna atmosfera. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego jakie na górze miała komfortowe warunki, przebywając w pięknym wnętrzu w otoczeniu wiekowych dzieł sztuki, które dawały jej chwile wytchnienia.
Nie mogła jednak dać niczego po sobie poznać, nie chciała być przecież postrzegana jako kula u nogi, co nie było dla aktorki szczególnie trudnym zadaniem.
Ruszyli długim wąskim korytarzem prosto w mrok, w kierunku, który wskazywało magiczne wahadło Algola. To, że nie było przed nimi żadnych rozwidleń, sprawiało, że czuła się pozornie bezpieczniej - dawało to mniej możliwości do ataku na nich z wielu stron jednocześnie.
W końcu dotarli do zakrętu i jej oczom ukazały się leżące na ziemi trzy ludzkie czaszki oraz liczne kości poprzetykane strzępkami sparciałego materiału. Isabela wzdrygnęła się na ten widok jednak po chwili podeszła kilka kroków bliżej aby razem z innymi przyjrzeć się znalezisku. Nie odkryła jednak tajemnicy walających się szczątków. Rozejrzała się po twarzach towarzyszy próbując ocenić czy inni dostrzegli w tym miejscu coś niepokojącego.
Obecni: Algol, Isabela, Morten, Claus