Strona 9 z 84
: 19 kwietnia 2012, 22:52
autor: Araven
Leon zamontuj te wycieraczki w pikapie ok? Ciekawe czy te cwaniaki z Południa, wystrzelają się wzajemnie z czarnymi żmijami. Kawał drogi do tych skarbów....
: 19 kwietnia 2012, 23:04
autor: Keth
Princeton, 6 maja 2055
Jak się szybko okazało, wieczorne zebranie w białym domostwie w centrum Princeton przeznaczone było dla garstki najemników z najświeższego poboru. Pośród trzydziestki stojących z napiętymi minami mężczyzn i kobiet próżno byłoby doszukiwać się przedstawicieli renomowanych bojówek, była to bowiem malownicza zbieranina obieżyświatów, złomiarzy i autostradowych grasantów, przy których Radeford i jego przyjaciele jawili się iście niczym misjonarz i jego ministranci. Konwersacja zdecydowanie się nie kleiła, bo każdy łypał na sąsiadów nieprzyjaznym wzrokiem, nieufnie taksując resztę najemników spojrzeniami zarezerwowanymi dla kogoś zdecydowanie od siebie gorszego.
Alan Sutherland kazał na siebie czekać ponad pół godziny, bez wątpienia okazując w ten sposób z rozmysłem swój stosunek do czekających w sali gimnastycznej dawnej szkoły wasali. Przyszedł w towarzystwie nieodłącznego widać Tysona, barczystego łysonia w barwach Czarnych Żmii oraz niskiego człowieka o smagłej skórze, którego kurierzy poznali już z widzenia przed biurem konstabla w Peterstown. Cała czwórka wspięła się na podest z desek przerzuconych przez dwa zbite byle jak z klocków kozły i pomieszczeniu natychmiast zapadła dźwięcząca w uszach cisza.
- Przyjaciele, cieszę się na wasz widok! - uśmiechnął się do szczętu fałszywie Sutherland, wodząc z zadowoleniem wzrokiem po wpiętych w ubrania słuchaczy metalowych odznakach - Dołączyliście do nas w ostatniej chwili, ale to nie znaczy, że jesteście gorsi!
Wilson nie mógł się oprzeć wrażeniu, że przedstawiciel Czarnych Żmii z trudem powstrzymał się od parsknięcia śmiechem, ale naturalnie mogło mu się to tylko wydawać. Smagłoskóry mężczyzna z przewieszonym przez plecy AK-74 spoglądał na tłumek wypranym z wszelkich emocji wzrokiem.
- Niektórzy z was pewnie już to wiedzą, ale powtórzę raz jeszcze. Wyjeżdżamy na żniwa do Lexington! Trzysta mil stąd na zachód leży miasto, które tylko czeka na splądrowanie! Mamy mocną ekipę, sprzęt i uzbrojenie i zamierzamy wywieźć stamtąd wszystko, co tylko udźwigniemy! Jeśli chcecie się dorobić, dobrze trafiliście, bo za parę tygodni wrócą stamtąd tylko bogacze!
Przez gromadę szabrowników, podrzynaczy gardeł i włóczęgów obu płci przebiegły pierwsze nieśmiałe wiwaty, zdławione w zarodku uniesioną prawicą Sutherlanda.
- Pamiętajcie, że pracujecie dla mnie, a nie na własną rękę! - obwieścił młody baron - To ja i moi zastępcy wyceniają wartość znalezisk i dzielą łupy! To ja i oni wydajemy rozkazy, którym bezwzględnie będziecie podlegali. Jeśli ktoś z was ma lepkie ręce i nie lubi się słuchać, może od razu wypierdalać, tam są drzwi! Kto z nami wyjedzie i zacznie mi robić koło pióra na miejscu, dostanie kulę w łeb i wyląduje w pierwszym napotkanym dole! Dowodzę tu ja, a kiedy mnie nie będzie widać, macie się słuchać Tysona, pułkownika Fullera i hegemona Vasqueza. Czy mówię w sposób dostatecznie zrozumiały?
Wątek techniczny
Nie wiadomo co prawda, czy mówca w ogóle dopuści opcję zadawania pytań przez publiczność, ale jeśli jakieś macie i nie obawiacie się ich zadać, możecie zawczasu przygotować mi je w trybie technicznym, żebym miał co wkomponować w treść następnych fabularek.
: 19 kwietnia 2012, 23:25
autor: Araven
Paul zaczyna żałować, że przyjął tą robotę, będziemy cholera robić za mięso armatnie, szlag by to trafił...
Techniczny:
Chciałbym spytać czy dostaniemy paliwo? Na dojazd do celu?
: 20 kwietnia 2012, 01:09
autor: 8art
Watek techniczny
A ja sie zastanawiam ila autami dysponuje Sutherland. Dwustu ludzi to musi byc conajmniej kilkadziesiat aut, zapakowanych ludzmi, ich sprzetem, kanistrami itp. A gdzie miejsce na fanty? Bo mam przeczucie, ze jak juz przeszukamy i zapakujemy wszystko na auta to Sutherland pozbedzie sie niepotrzebnego balastu w postaci bandy najemnikow i wypieprzy nam jakims sarinem, tudziez celna seria z wkm na vanie. Potem za fajerami aut zasiada np czarne zmije i wywioza wszystko grzecznie do federacji. Moze sie nas pozbyc nawet po powrocie. W koncu zawsze kilku ludzi moze przydac sie do ewentualnej ochrony fantow. Coraz mniej podoba mi sie ta impreza...
: 20 kwietnia 2012, 07:54
autor: maciej
Leon wyciągnął skrzynkę z narzedziami i radośnie pogwizdując zabrał się za montaż wycieraczek.Kiedy skończył zwrócił sie do Ebenezera
-Wiem tyle co i Wy,jestem na jego żołdzie godzine dłuzej.Sam nie wiem co myśleć.Byłem święcie przekonany że to będzie normalna robota.Trasa od punktu A do B,cos przewieżć,skasować za usługe i tyle.Tymczasem dowiaduję się że idziemy na wojne.
Na razie nie wydziwiam bo gambelki się przydadzą,biedny jestem jak mysz kościelna...bez urazy,księżulo-
wyszczerzył sie do kaznodziei
: 20 kwietnia 2012, 08:36
autor: deliad
Mów mi wielebny, wszyscy tak się do mnie zwracają. Uważaj jedynie żeby pogoń za gamblami nie przytłumiła zdrowego rozsądku. Wyglądasz na porządnego człowieka. Trzymaj się z nami, będziesz miał większe szanse na przeżycie. Jack i Paul to ludzie sprawdzeniu w krzyżowym ogniu karabinów maszynowych. Nie zawiedli nigdy, tak jak i ja.
Wątek techniczny:
Muszę porozmawiać z Alanem na osobności. Ebenezer ma zamiar zająć się opieką duchową tego przedsięwzięcia. Oczywiście za wiedzą i zgodą Sutherlanda i tak żeby wyglądało to, na jego polecenie. Kanony mojej wiary będą mu na rękę, będą jednoczyć całą grupę i wskażą im wspólne cele. Jednocześnie będą szkalować złodziei i oszustów. Chcę nadać całemu przedsięwzięci charakter wyprawy krzyżowej w celu odzyskanie ziemi świętej. Odebrania molochowi artefaktów ludzkości ze splugawionego miasta. Delikatnie zaostrzę konkurencję między Czarnymi Żmijami - templariuszami, a hegemonią Vasqeza - krzyżowcami. Będzie ciekawie 
: 20 kwietnia 2012, 09:11
autor: maciej
-''Trzymam z lepszymi-to moja dewiza-uśmiechnął się Leon.
-Masz racje,Wielebny.Gamble to nie wszystko,liczą się przede wszystkim ludzie.Ale bez zbednych gratów na wymiane długo nie pojeżdzę więc zechciej czasem przymknąć oko na pazerność maluczkich.
: 20 kwietnia 2012, 09:25
autor: deliad
- Nie zrozum mnie źle. Nie ma nic złego w gamblingu. Jednak wszyscy kiedyś stajemy przed taką próbą gdzie do wyboru jest stos kapsli albo życie. Zbyt wielu sięga wtedy po kapsle. To tak jak z grą w "rosyjską ruletkę" trzeba wiedzieć kiedy spasować.
: 20 kwietnia 2012, 10:00
autor: maciej
-Bardzo praktyczne podejście,Wielebny.Wiadomo,różnie bywa,dlatego zgadzam się z Tobą że lepiej jest zwiać za wczasu z pustymi kieszeniami niż pochorować się na ołowicę...choć w dzisiejszych czasach równie dobrze można zostać zeżartym przez...hmmm...coś...W końcu mało tego tałatajstwa szwęda sie po pustyni?
: 20 kwietnia 2012, 10:52
autor: deliad
- Szykanujmy chciwość, która jest jednym z grzechów głównych. Kara za nią dosięgnie każdego. Nie pochwalam jednak ucieczki, bo często wiąże się z pozostawaniem współtowarzyszy naszej niedoli na pastwę niebezpieczeństwa. Choć taktyczny odwrót w obliczu rychłej śmierci jest wyrazem rozsądku i pokory w obliczu wyroków boskich. Sprzeciwianie się im to kolejny grzech -pycha - powiedział Ebenezer poważnym tonem.
- Na pustyni jest wiele monstrów mogących być przyczyną nagłej śmierci. Najbardziej obmierzłymi monstrami są mutanty i roboty. One bowiem nie ręką Boga a diabła są stworzone. Bóg tworzył ludzi na podobieństwo własne. Mutanty i roboty są ich karykaturami, naśmiewającymi się z tworów Pana.
- Kilka dni temu mieliśmy z mutantami poważną rozprawę nieopodal Bluewell. Wiele krwi tam przelano na chwałę Pańską. W ogólny rozrachunku odesłaliśmy mutanty do czeliści piekielnych. Chwalebne rany jednak dalej nam doskwierają.
- Leon jak już dyskutujemy, powiedz mi co myślisz o naszej wyprawie?
: 20 kwietnia 2012, 11:30
autor: maciej
-A bo ja wiem?Kroi się niezła rozróba,o czym mowy nie było na rozmowie kwalifikacyjnej.Zresztą w zasadzie jakiekolwiek szczegóły nie padły.Przyjąłem posade i już.Jak już wspominałem,Wielebny,dla kasy.
A tam gdzie oni jadą nie byłem,nic nie wiem o tym mieście.Jeśli rzeczywiście tam coś siedzi,to bardzo słuszne podejście prezentuje Sutherland-wjechać,przypiec im zmutowane zbęki,nachapać się i spieprzać.Jesli to tak zapyziała dziura jak słyszałem to pluton czyścicieli nie poradzi nawet w rok żeby ten syf uprzątnąć.Ale jeśli sie okaże żę mamy puścić z dymem czyjeś domy bo nie chcą się znaleźć pod kuratelą Sutherlanda...nie wiem,ojczulku,naprawde nie wiem...
: 20 kwietnia 2012, 11:49
autor: deliad
- Tak, tak pewnie się stanie. Alan jest młody i zapalczywy. Spróbuję dostać się w szeregi jego doradców i hamować gniew i grzeszne zapędy. Bóg da to się uda. - powiedział Ebenezer spokojni.
Wiedział jednak, że pewny siebie Alan z jego poczuciem wyższości najpewniej wyśmiej kaznodzieje. Cóż w takim przypadku przyjdzie jedynie nadstawić drugi policzek.
: 20 kwietnia 2012, 20:53
autor: Keth
Princeton, 6 maja 2055
Rana na biodrze promieniowała coraz silniejszym bólem, toteż wsłuchany w przemowę Sutherlanda Wilson wyciągnął dyskretnie z kieszeni pigułkę znieczulającą i równie skrycie włożył ją do ust, nie chcąc okazywać zbyt otwarcie słabości w obecności tylu obcych sobie ludzi. Były gladiator zdawał sobie doskonale sprawę z tego jak wielu ludzkich szakali skrywała ta gromada, bacznie obserwujących swych towarzyszy podróży w niemym oczekiwaniu na okazję do wsadzenia komuś noża pod żebro i przywłaszczenia sobie jego dobytku. Ranny człowiek musiał się mieć na baczność po dwukroć bardziej od zdrowego.
- Warunki zatrudnienia są proste - ciągnął dalej Sutherland - Dostajecie ode mnie codziennie wodę i jedną rację żywnościową, a także dziesięć gambli nie wypłacanych do ręki, a naliczanych od teraz aż do zakończenia ekspedycji. Ci, którzy wytrwają do końca, dostaną udział w łupach warty ich żołdu oraz premię wedle zasług! Kto ucieknie bez pozwolenia, nie dostanie nic, a jeśli go złapiemy, zadynda na pierwszej lepszej latarni. Potrzebni mi ludzie, którym mogę zaufać, na których mogę polegać. Dlatego między innymi wybrałem was!
Tym razem wiwaty przybrały na sile, a sam mówca pozwolił łaskawie, by jego słuchacze wykrzyczeli się dając upust swej prawdziwej lub też umiejętnie granej radości.
- Nie chlejcie za dużo w nocy i nie wdawajcie się w bójki, bo wyjeżdżamy jutro zaraz po wschodzie słońca - oznajmił Tyson, kiedy hałas w końcu ucichł, rzeczowym tonem przechodząc do konkretów - Na wylotówce na drogę nr 77 jest stary parking dla ciężarówek. Wszyscy mają się tam stawić o brzasku. Podzielimy was na grupy według pojazdów i przydzielimy zadania. To wszystko, co powinniście wiedzieć na tę chwilę. Możecie się rozejść!
Pierwsi ochotnicy ruszyli z miejsca zmierzając w stronę wyjścia, ale znienacka zatrzymał ich podniesiony głos jednego z mężczyzn.
- Jak się mają sprawy z paliwem?! - zapytał Paul Wilson podnosząc w górę rękę - Każdy leje za swoje czy dostaniemy jakiś przydział?!
Tyson spojrzał w stronę pytającego, kiwnął głową jakby sobie coś przypomniał.
- Nie ma benzyny za darmo - oświadczył - Kto chce zatankować naszej, może się jutro rano podstawić pod cysterny, ale będzie miał to potem odciągnięte od wypłaty. Stawkę usłyszycie jutro.
Wątek techniczny
Czyli jednak w swym zadufaniu Sutherland nie przewidział opcji zadawania pytań, ale oto okazja, by któryś z naszych BG wyróżnił się z tego tłumku. Zadałem pytanie Aravena, a przy okazji wykonałem też Bardzo Trudny test Charakteru, aby odnotować sobie na boku kartki opinię mocodawców na temat Wilsona.
Jeśli rozchodzicie się wraz z resztą, jakie macie plany na resztę wieczoru? Wracacie prosto do garażu na przedmieściach czy włóczycie się jeszcze po centrum i jego przyległościach, szukając okazji do wysłuchania nieznanych jeszcze plotek, wdania się w jakąś pyskówkę lub bójkę albo nawet zawarcia bliższej znajomości z niebieskooką damą (chociaż o tej porze pewnie już będzie leciała z nóg biedaczka zważywszy na ilość potencjalnych klientów).
Co do stanu paliwa, muszę policzyć, ile Wam jeszcze zostało po eskapadach w PG, może mi to chwilę zająć (na początku poprzedniej sesji podałem poziom pławika, muszę tylko odjąć Wasze przejechane mile).
: 20 kwietnia 2012, 21:29
autor: Araven
Paul pomyślał, że odliczanie benzyny od wynagrodzenia jakie jest na razie wirtualne to niezłe skurwysyństwo ze strony Sutherlanda. Wypłatę dostaną Ci co przeżyją, a nawet i to nie jest pewne bo nasz Baron może zechcieć wytłuc zwykłych najemników po wszystkim. Dobrze, że dokupiliśmy trochę paliwa w czasie wyprawy do Anawalt.
Techniczny;
Został Goldwin przy samochodach, bo my wiemy jakie tam zlodziejstwo i źli Ci ludzie. Ktoś musi samochodów i Harleya pilnować.
: 20 kwietnia 2012, 22:13
autor: 8art
Wątek techniczny
Ash też zostaje w "kanciapie". Będziemy z Jackiem pilnować dobytku:D
300 mil do Lexington i z powrotem to około 1000km. To oznacza że nawet przy oszczędnej jeżdzie auto zużyje pewnie około 80-100 litrów wachy, czyli 20-25 galonów) Ciekawe ile będzie znaczyła promocyjna cena barona?;) Doliczyć do tego potencjalne straty w sprzęcie (że nie wspomnę o stratach w ludziach) i może wyjdziemy na plus. A co do prowizji i niejasnego zasad jej przydzielania (w zależności od zasług), to nie bardzo w to wierzę. Pewno dostaniemy ją w ołowiu... w łeb. Sutherland to kawał skurwysyna.
Ja bym wpadł do Lexington. Zebrał fanty i dał nogę gdzieś w sensownym kierunku (nie znam świata NS, ale Ash pewnie ma jakieś pojęcie.
Nie podoba mi się też opcja wojny. Co innego się bronić a co inego atakować niewinnych mieszkańców. Pal licho jak w Lexington zostały tylko mutki, albo roboty Molocha, ale ludzi...