Na akcję w stylu Legolasa raczej nie mam zamiaru:-)
PBF - Goblińska Brama
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
- Noro heides, noro vales - wyszeptał Praciaen, kiedy Dwalin kończył zaginać trzeci palec.
- Pieprzyć trollaaaa!!!
Troll spojrzał na dół w momencie, gdy strzała Hastamira wyfrunęła z łuku i odbiła się od hełmu bestii. Ta zatoczyła się do tyłu, kichając od ciśniętego w twarz woreczka z pieprzem i uderzając odruchowo łapami w nasyp, który rozwalił się, zasypując wszystkich drobinkami kamieni i kurzu, przez co Praciaen nie trafił, a strzała poleciała gdzieś w sklepienie pieczary. Ulfhedin wskoczył na pozostałości, wybił się i biorąc zamach toporem skoczył na trolla. Ten, bardziej przeczuwając niż widząc, strącił w locie Beorninga, tak, że ten poleciał i przygrzmocił w ziemię, przeturalając się raz. Moment nieuwagi bestii wykorzystał Galdor, który ciął mieczem mocno trolla w nogę. Ten ryknął przeraźliwie, aż zadzwoniło wszystkim uszach. Zaraz potem dostał dwie strzały w oba ramiona od Hastamira i Praciaena.
Dwalin nie próżnował; wskoczył na nasyp, z niego z obnażonymi mieczami zanurkował na plecy miotającego się trolla. Wbił oba miecze z trudem w plecy; ten wzdrygnął się gwałtownie z bólu, przez co krasnolud stracił równowagę i upadł obok Ulfhedina, który stojąc na nogach wziął zamach, i uderzył z prawej do lewej toporem, odcinając bestii nogę.
Troll upadając, grzmotnął ogromną ręką resztki urobku, który jeszcze przed chwilą służył drużynie za osłonę. Widząc szybujące na nich kawałki kamieni, Galdor Hastamir i Praciaen próbowali odskoczyć, ale tylko najdalej wysuniętemu strażnikowi się to udało, przez co kamienie raniły dwóch pozostałych.
Obalonego trolla rąbnął z wściekłością Ulfhedin, który dopiero za trzecim razem odciął opancerzony w prymitywny szyszak łeb bestii.
W jaskini zaległa cisza, która lekko dzwoniła wam w uszach. Troll miał na sobie skórzaną przepaskę, skórzane pasy przewieszone na sobie w kształcie X, gdzie metalowe kółko łączące oba pasy było na klatce piersiowej, ogromy szyszak zgięty pod wpływem strzały. W skrzyni, którą upuścił, były rożne metalowe, pordzewiałe przedmioty, takie jak; szpadle łopaty, wgniecione napierśniki, zardzewiałe żelazo z kilofa, stępione ostrza siekier, kawałki mieczy.
Jedynie światło z lamy Galdora rozświetlało okolicę.
Znów było cicho jak makiem zasiał.
- Pieprzyć trollaaaa!!!
Troll spojrzał na dół w momencie, gdy strzała Hastamira wyfrunęła z łuku i odbiła się od hełmu bestii. Ta zatoczyła się do tyłu, kichając od ciśniętego w twarz woreczka z pieprzem i uderzając odruchowo łapami w nasyp, który rozwalił się, zasypując wszystkich drobinkami kamieni i kurzu, przez co Praciaen nie trafił, a strzała poleciała gdzieś w sklepienie pieczary. Ulfhedin wskoczył na pozostałości, wybił się i biorąc zamach toporem skoczył na trolla. Ten, bardziej przeczuwając niż widząc, strącił w locie Beorninga, tak, że ten poleciał i przygrzmocił w ziemię, przeturalając się raz. Moment nieuwagi bestii wykorzystał Galdor, który ciął mieczem mocno trolla w nogę. Ten ryknął przeraźliwie, aż zadzwoniło wszystkim uszach. Zaraz potem dostał dwie strzały w oba ramiona od Hastamira i Praciaena.
Dwalin nie próżnował; wskoczył na nasyp, z niego z obnażonymi mieczami zanurkował na plecy miotającego się trolla. Wbił oba miecze z trudem w plecy; ten wzdrygnął się gwałtownie z bólu, przez co krasnolud stracił równowagę i upadł obok Ulfhedina, który stojąc na nogach wziął zamach, i uderzył z prawej do lewej toporem, odcinając bestii nogę.
Troll upadając, grzmotnął ogromną ręką resztki urobku, który jeszcze przed chwilą służył drużynie za osłonę. Widząc szybujące na nich kawałki kamieni, Galdor Hastamir i Praciaen próbowali odskoczyć, ale tylko najdalej wysuniętemu strażnikowi się to udało, przez co kamienie raniły dwóch pozostałych.
Obalonego trolla rąbnął z wściekłością Ulfhedin, który dopiero za trzecim razem odciął opancerzony w prymitywny szyszak łeb bestii.
W jaskini zaległa cisza, która lekko dzwoniła wam w uszach. Troll miał na sobie skórzaną przepaskę, skórzane pasy przewieszone na sobie w kształcie X, gdzie metalowe kółko łączące oba pasy było na klatce piersiowej, ogromy szyszak zgięty pod wpływem strzały. W skrzyni, którą upuścił, były rożne metalowe, pordzewiałe przedmioty, takie jak; szpadle łopaty, wgniecione napierśniki, zardzewiałe żelazo z kilofa, stępione ostrza siekier, kawałki mieczy.
Jedynie światło z lamy Galdora rozświetlało okolicę.
Znów było cicho jak makiem zasiał.
Troll definitywnie został obalony. Rany, jakie otrzymaliście:
Ulfhedin: 11
Dwalin: 5
Hastamir, Praciaen: 4
Ulfhedin: 11
Dwalin: 5
Hastamir, Praciaen: 4
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
MG nie znam tych zasad ale dlaczego moja postać trafiła w ramię a nie w głowę? Tak chciałbym na przyszłość wiedzieć co i jak. Bo wyraźnie deklarowałem, że strzelam w łeb.
Jeśli pojawiły się jakieś krwawiące rany na ciele elfa to Hastamir stara się opatrzyć je najpierw przemywając wodą z bukłaka."Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Jasne, już tłumaczę.
Akcja: strzał w głowę.
Suma premii Hastamira:
Zwinność: 4
Strzelectwo: 4
Wielkość celu: 1
RAZEM: 9
Suma premii Jaskiniowego Trolla:
Strzał w ruchomą głowę (troll w ruchu): 2
Ciemność i słaba widoczność (Galdor przysłonił lampę): 1
RAZEM: 3
9:3, 6 punktów różnicy, 6x5% = 30%, czyli na k100 muszę rzucić 30+ by akcja się udała. Rzuciłem 28.
Ach, widze juz bład w liczeniu. Wybaczcie. Aczkolwiekpróg 30+ zeby trafić w głowę to też mało. Na przyszłość będe to uważniej obliczał, a i na pocieszenie dodam, że wyniku walki by to nie zmieniło.
Akcja: strzał w głowę.
Suma premii Hastamira:
Zwinność: 4
Strzelectwo: 4
Wielkość celu: 1
RAZEM: 9
Suma premii Jaskiniowego Trolla:
Strzał w ruchomą głowę (troll w ruchu): 2
Ciemność i słaba widoczność (Galdor przysłonił lampę): 1
RAZEM: 3
9:3, 6 punktów różnicy, 6x5% = 30%, czyli na k100 muszę rzucić 30+ by akcja się udała. Rzuciłem 28.
Ach, widze juz bład w liczeniu. Wybaczcie. Aczkolwiekpróg 30+ zeby trafić w głowę to też mało. Na przyszłość będe to uważniej obliczał, a i na pocieszenie dodam, że wyniku walki by to nie zmieniło.
Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2013, 20:30 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Na mą brodę
- wyraźnie zbulwersowany Dwalin stał nad martwą bestią co i rusz kopiąc truchło. Minęła ledwie chwila odkąd z trudem wyszarpał broń ze zdekapitowanego ciała, krasnolud pokręcił się jeszcze w kółko, po czym z niezadowoleniem rzekł:
Nadto pochopnie postąpiłem, wynik spotkania ze swej strony uznaję zatem za remis.
Gdy zdziwieni nieco towarzysze spojrzeli po sobie przez umysł Dwalina przebiegła niesmaczna myśl- "pięści tej bestii są niczym przy wałku starej Gerthy, kiedy dowie się, jak zmitrężyłem pieprz z działki jej matki."
- wyraźnie zbulwersowany Dwalin stał nad martwą bestią co i rusz kopiąc truchło. Minęła ledwie chwila odkąd z trudem wyszarpał broń ze zdekapitowanego ciała, krasnolud pokręcił się jeszcze w kółko, po czym z niezadowoleniem rzekł:
Nadto pochopnie postąpiłem, wynik spotkania ze swej strony uznaję zatem za remis.
Gdy zdziwieni nieco towarzysze spojrzeli po sobie przez umysł Dwalina przebiegła niesmaczna myśl- "pięści tej bestii są niczym przy wałku starej Gerthy, kiedy dowie się, jak zmitrężyłem pieprz z działki jej matki."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-A co tam jeszcze trzymasz długobrody w tych swoich mieszkach? Może ruszmy swoje tyłki stąd zanim ktoś przyjdzie sprawdzić źródło hałasu, bo pomimo tego, że śmierdzi jak... to może ktoś mógł usłyszeć te nasze wybryki.
Jeśli się da to odzyskuje strzały.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Zbliżając się do trolla, by wydobyć strzałę Hastamir przerwał kamienne skupienie krasnoluda. Dwalin jednakowoż wydawał mu się wytrącony z głębokiego zamyślenia, bo dopiero po dłuższej chwili słowa elfa dotarły do umysłu brodatego kompana, gdyż cofnął się o krok gestem proszonego o datek skąpca zakrywając pozostałe "skarby". Groźnym wzrokiem spojrzał jeszcze na elfa, po czym mrucząc coś niezrozumiale pod nosem odwrócił się na pięcie.
Hastamir zdziwiony nieco reakcją towarzysza spojrzał jeszcze za odchodzącym Dwalinem dostrzegając solidny kamień- mniej więcej rozmiarów jajka wgnieciony głęboko w hełm krasnoluda tuż nad potylicą.
Już otwierał usta, by odezwać się do obrażonego mogłoby się wydawać krasnoluda, gdy ten ostatni przerywając jego niewypowiedzianą jeszcze kwestię odwrócił się gwałtownie i trzymawszy dłonie na sakwach głośno krzyknął:
A gów..!!!
- lecz krzyk swój przerwał, gdyż wszyscy posłyszeli naraz szmer osuwających się w pobliżu kamieni, a wzrok ich podążył we wspólnym kierunku.
Hastamir zdziwiony nieco reakcją towarzysza spojrzał jeszcze za odchodzącym Dwalinem dostrzegając solidny kamień- mniej więcej rozmiarów jajka wgnieciony głęboko w hełm krasnoluda tuż nad potylicą.
Już otwierał usta, by odezwać się do obrażonego mogłoby się wydawać krasnoluda, gdy ten ostatni przerywając jego niewypowiedzianą jeszcze kwestię odwrócił się gwałtownie i trzymawszy dłonie na sakwach głośno krzyknął:
A gów..!!!
- lecz krzyk swój przerwał, gdyż wszyscy posłyszeli naraz szmer osuwających się w pobliżu kamieni, a wzrok ich podążył we wspólnym kierunku.
Mam nadzieję, że takie niekonkretne wrzutki o szuraniu kamieni w niczym nie przeszkadzają szanowny Masterze.
Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2013, 20:50 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Uwinęliście się nim doskoczyłem. Gratuluję pomysłu Dwalinie.
Opatruję rannych, leczę Uzdrowieniem 1-10 najciężej rannego czyli Ulfhedina. Jak mam moc, leczę pozostałych.
Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2013, 21:35 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hastamir obejrzał się na dziwnie zachowującego się Dwalina, który mimo wszystko był nieustraszonym wojownikiem ale w sercu Elfa zaczęły gromadzić się ciemne chmury nad tajemnicą która spoczywała w głębi duszy krasnala, ich rasy odchodziły w niepamięć i można było spodziewać się tego iż dumny Dwalin ma swoje powody do takiego zachowania, i elf póki co nie chciał bardziej zagłębiać się w jego sprawy.
-Normalnie zatłukę się swoją pięścią na miejscu jeśli nikt tego nie słyszał! Więc Dwalinie prowadź dalej bo nie mam zamiaru stać i czekać na kolejne niespodzianki tutaj.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Ulfhedinowi ciągle dzwoniło w uszach po potężnym ciosie jaskiniowego Trola. Chwiejąc się na nogach podszedł bliżej truchła nie zwracając uwagi na boczącego się przyjaciela Dwalina. Znał go w końcu nie od dziś i wiedział, że wielkie krępe ciało kryje w sobie równie wielkie, serdeczne serce dla swych kompanów. Oparł głownię topora o śliskie od posoki Trola klepisko i przytrzymując się rękojeści niczym starzec laski, ukląkł przed roztworzoną skrzynią. Omiatając wciąż zamglonymi oczyma przedmioty skręcił się zbyt mocno i z bólem odkaszlał krwawą plwociną.
- Coś mi się widzi, że te plugastwa w czeluściach zbroją się na potęgę, przetapiają każde żelastwo jakie wpadnie im w łapy - klęcząc na jednym kolanie poruszył metalowe złomowisko lewą dłonią - co te gnidy planują bracia, co oni szykują dla istot żyjących w świetle.
- Coś mi się widzi, że te plugastwa w czeluściach zbroją się na potęgę, przetapiają każde żelastwo jakie wpadnie im w łapy - klęcząc na jednym kolanie poruszył metalowe złomowisko lewą dłonią - co te gnidy planują bracia, co oni szykują dla istot żyjących w świetle.
Tak poza tematem, może by ktoś uleczył choćby trochę ran pokiereszowanego olbrzyma, proszę :) grzecznie.
Zielona, ciepła energia spłynęła na guzy i zadrapania Ulfhedina, który posapując lekko wycierał topór z ciemnej, cuchnącej posoki. Galdor skupiony na utrzymaniu koncentracji i leczeniu towarzysza nie dostrzegł, jak fala drobnych kamieni potoczyła się ze ściany przy korytarzu, którym to drużyna przyszła. Kątem oka tylko dostrzegł, jak Dwalin odskakuje od ułamków skalnych, krążąc między nimi i tańcząc, niczym zawodowy sprinter przebiegający nad drzewem pełnym srających gołębi.
Ostatni, lekki kawałek gruzu upadł boleśnie na nogę krasnoluda, który oddychając ciężko po tym zabójczym maratonie, przeklnął głośniej niż zamierzał.
Tymczasem Hastamir zebrał strzały, a Praciaen zerknął do korytarza, z którego przybył troll. W oddali widać było płomienie pochodni, ale żaden podejrzany dźwięk nie zdradzał dalszych kłopotów.
Ostatni, lekki kawałek gruzu upadł boleśnie na nogę krasnoluda, który oddychając ciężko po tym zabójczym maratonie, przeklnął głośniej niż zamierzał.
Tymczasem Hastamir zebrał strzały, a Praciaen zerknął do korytarza, z którego przybył troll. W oddali widać było płomienie pochodni, ale żaden podejrzany dźwięk nie zdradzał dalszych kłopotów.
Dwalin, gdzie prowadzisz drużynę?
Ulfhedin: wyleczone rany 9. Reszta po szybkiej pomocy uleczyła się za kolejne 2 punkty. Reszta straconej żywotności to siniaki i guzy po uderzeniach kamieni, nie przeszkadzające w żadnej akcji, ale bolące.
Ulfhedin: wyleczone rany 9. Reszta po szybkiej pomocy uleczyła się za kolejne 2 punkty. Reszta straconej żywotności to siniaki i guzy po uderzeniach kamieni, nie przeszkadzające w żadnej akcji, ale bolące.
Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2013, 21:43 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
- Słusznie. Poszukajmy czegoś co zapewni nam lepsze schronienie - powiedział Praciaen, jedynie w ten sposób zdradzając miejsce swojego pobytu. - Niech mnie, jeżeli zginę w walce z rąk orków, chciałbym zobaczyć miny moich rodziców podczas spotkania z Iluvatarem. - w głosie szarego elfa pobrzmiewał śmiech.
Czy czary nadal działają, i jeżeli tak, to ile jeszcze będą działać? Zbieram strzały i opatruję rany swoje i towarzyszy.