Strona 82 z 191
: 13 stycznia 2013, 16:49
autor: morgliht
Widząc hordę zmierzających w jego kierunku zombich uśmiechnął się pod nosem i w duchu pomyślał że to tylko zombie, spacerek, bardziej intrygowała go mgła otulająca mroczny pochód. Nieumarli pojawiali się z każdej strony, nie będąc pewien czy czarny ogień zrani je postanowił użyć wzmocnionej wersji tego potężnego zaklęcia, po ostatnim geście zaklęcia poczuł jak moc go opuszcza i wokół niego i jego towarzyszy pojawił się krąg czarnego ognia. Używszy mrocznego zaklęcia zapewne zdemaskował swoją przynależność profesyjną ale się tym nie przejmował wiedział że, jako samodzielny agent specjalny w tym towarzystwie może sobie na to pozwolić .
Horda nieumarłych niezważający na krąg ochronny jeden po drugim mimo odniesionych ran zbliżały się, elf użył zaklęcia które pozwalało mu by dla tej hołoty niewidzialnym. Nieumarli zmierzający bezpośredni na niego zmieniły kierunek ponurego marszu. Arus postanowił wykorzystać swoją niewidzialność dla precyzyjnego kontrataku. Widząc jak dziki tłum masakruje jednego elfa rozczłonkowując go na fragmenty i tym samym tworząc lukę w szeregu umożliwiającą oflankowanie obrońców, rzuca czar przejmujący świadomość nieumarłych. Efekt czaru aż go samego zadziwił za jednym razem zamiast jednego przejął kontrole nad kilkoma, którym natychmiast nakazał atak na swoich pobratymców. Czar ten spowodował że dla kilku napastników stał się widoczny, te bez skrupułów zaatakowały go, elf ponowił zaklęcie przejętym nieumarłym i tym razem nakazał atak na swoich pobratymców. Walka trwałą w najlepsze brzęk stali gruchot połamanych kości świst strzał, sprawiał że w amoku walki Arus nie zauważył że jeden zombi obszedł go od tyłu i trafił go, obrażenia nie były poważne więc w mgnieniu oka powalił go. W ferworze walki elf miał krótkie złudzenie że elfka siedząca na drzewie celuje w niego, ale pomyślał nie to nie możliwe w plecy mi przecież nie strzeli i się nie mylił strzała dopadła nieumarłego nieopodal niego. Po walce ukazało się pole bitewne usłane ścierwem martwiaków i ciałami poległych towarzyszy. Po opatrzeniu sobie ran i widząc że ranni mają pomoc, postanowił sprawdzić kilka intrygujący go rzeczy. Jego najczarniejsze przypuszczenia mogą się sprawdzić, Władcy dążą poza władzą nad umysłami żywych władać nieumarłymi. Po raz kolejny zdał sobie sprawę że kontrwywiad i astrologowie Katańscy są potężni, bo jak mógł sobie to wytłumaczyć, że z samego Ostrogaru przysłali go tu i na sam początek horda nieumarłych.
Zwłoki należy spalić, aby nie powstały, oceniam że to karma Władców, kiedyś gniły ich zwłoki a teraz Władcy sięgają po wiedzę nekromadzką i tworzą z nich armie. Na razie to tylko najsłabsze z nieumarłych, choć są w magiczny sposób wzmocnione, strach pomyśleć gdy pojmą wiedzę jak robić potężniejszych nieumarłych, te nie posiadają świadomości z wcześniejszego życia a inne potężniejsze posiadają. Jak by to były kościotrupy to marny byłby nasz los. Musimy jak najszybciej odnaleźć źródło z której czerpią tą wiedzę i odciąć ich od niego, czasu mamy niewiele.
Elf nie był z natury zbyt rozmowny, ani towarzyski ale aby odciąć spekulacje postanowił poinformować swoich towarzyszy co wykrył i z czym możemy mieć do czynienia.
: 13 stycznia 2013, 20:18
autor: deliad
Oczy druida rozjarzyły się ognistym blaskiem gdy zawezwał moc płomieni. Z imieniem Sharami na ustach wysłał pierwsza, tłustą, pałającą żarem, kulę sprawiedliwości bogini.
Pierwszy ze zbliżających się zombie dostał prosto w pierś. Huknęło, błysnęło, a gdy oczy po oślepieniu znów mogły widzieć, na tlącej się ściółce lasu skwierczały i podrygiwały skrawki czegoś, co przedtem było martwiakami.
Druid uśmiechną się półgębkiem. Wzniósł nad głowę, noszony na szyi, symbol Bogini Ognia i Wiatru i wysłał jeszcze dwie kule ognia w największe zbiorowiska nieumarłych.
Jednak zgniłki dały radę podejść tak blisko, aby doszło do zwarcia.
Radagast chwycił swój niezawodny obusieczny topór.
Miał jeszcze chwilę, aby rozejrzeć się po polu walki. Elfy szyły z łuków, Barth niczym półbóg zniszczenie otaczał się wałem z martwych ciał wrogów. Sprytna elfka ostrzeliwał wroga z powietrza.
Przez twarz półorka przeszedł grymas zniesmaczenia. Arus sięgnął po magię nekromancką lub czarnoksięską. Przeciągał zombie na własną stronę i otaczał się mrocznym pierścieniem.
Druid skarcił się w duch za tą nieprzemyślaną negatywną opinię. Wszak był mistrzem równowagi i powinien równie szanować dobro i zło oraz dbać, aby żadne z nich nie przeważyło.
Zgniłki nadeszły. Był ich sporo. Ciął i rąbał trupy ile miał sił w ramionach. Rozkaz kazał trwać na pozycji. Wróg napierał bezmyślną masą truposzy. Nie obyło się bez ran, ale już po niedługim czasie szala przechyliła się na korzyść lepiej uzbrojonych i wyszkolonych sił.
Dorżnięto martwiaki szybko i skutecznie.
Druid opatrując swoje rany zaczął omawiać potrzebę spalenia ciał.
- Dużo ich. Mogło być i z całego plemienia. Władcy hardo zadzierają głowy. Trza im będzie je ukrócić. Trza te ciała spalić, bo gotowe skazić las. Ja się tym zajmę, potrzeba mi tylko kilkunastu elfów do znoszenia ciał.
Wypytuje elfy, skąd taka armia truposzy mogła się przypałętać. i kto ją stworzył, no i z czego.
Szykuję stos do spalenia trupów. Oczywiście ze spróchniałych drzew i chrustu. Ogień podsycam magicznie, aby spalić wszystkie ciała martwiaków.
: 13 stycznia 2013, 21:00
autor: morgliht
Przed spaleniem Arus każdemu ciału nieumarłego się przygląda rachując je przy tym, sprawdza czy wszyscy nieumarli byli zombimi. Wyszukuje innego typu który mógłby sterować tym oddziałem sprawdza czy nie mają przedmiotów które ewentualnie wspomagały w kierowaniu nimi. Sam mając w walce pod kontrolą siedmiu nieumarłych wie że kierowanie poczynaniami ich nie jest proste. Sprawdza czynie ma podobieństwa pomiędzy zwłokami zombich a ciałem odnalezionym kilka dni wcześniej ( czy jakieś zombie powstały przez wyssanie energii życiowej, czy raczej poprzez czar typu wezwanie martwiaka ).
: 13 stycznia 2013, 21:56
autor: Araven
Do osady Elfów niedaleko. Galadon sprowadził pomoc około 30 elfich wojowników, zanieśli rannych do osady, pomogli zebrać i spalić zombie.
Arus wszystkie są zombie, żaden się nie wyróżnia. Ich nie wezwano a ktoś lub coś nader potężnego je ożywiło i wysłało z prostym rozkazem zabić.
: 13 stycznia 2013, 22:25
autor: Araven
Jak chcecie bym odpowiedział Wam na PW to piszcie w poście, że chcecie odpowiedzi na PW. W razie braku takiego zastrzeżenia odpowiem w Pbf-ie na wasze pytania, zadane w przygodzie. Dotyczy to pytań Waszych BG w Pbf-ie. Może będziecie chcieli przekazać Innym tylko część mojej odpowiedzi?
: 14 stycznia 2013, 01:16
autor: Astaroth
Po walce Caratris wraca do pozostałych. Pierwszą jej czynnościa jest pozbieranie i wyczyszczenie strzał. Te o granatowych lotkach lądują w kołczanie elfki, pozostałe w kołczanie pożyczonym od Arusa. Oddając kołczan elfowi Caratris nie mówi ani słowa. Arus napotyka tylko spojrzenie srebrnych oczu, tak zimne, że elf niemal się wzdyrygnął. Nagle przemknął mu przed oczami obraz celującej do niego elfki, a utkwione w nim spojrzenie mówiło mu, że to co wówczas widział nie było tylko złudzeniem. Caratris odchodzi nie zaszczycając elfa już ani jednym spojrzeniem.
-
Piękna walka - elfka zwraca się do Amrasa oraz Tana Vadera.
Cieszę się, że las nadal stoi - te słowa z lekkim uśmiechem kieruje w strone Druida.
Zanim Galdaon wróci z posiłkami elfka stara się wyciągnąć ciała poległych elfów ze sterty zombich trupów i ułożyć w innym miejscu. Robiąc to unika zainteresowanego zombiakami Arusa. Potem czeka, aż przybędzie Galadon i pomaga w uporaniu sie z trupami. Przez cała droge do osady elfka nie odzwya się do nikogo.
Rozumiem, że palimy tylko zombie, a poległe elfy zabieramy ze sobą i spalimy ich ciała w osadzie z zachowaniem odpowiednich form i rytuałów związanych z pochówkiem.
: 14 stycznia 2013, 11:45
autor: Araven
Wioska elfów ze szczepu Tiltar.
Sivariael was przedstawił, wodzowi i starszyźnie ludu Tiltarr. Macie status gości, nikt was nie skrzywdzi, chyba, że złamiecie prawo.
Galdaron i wódz szczepu elfów Tiltarr
Darineth, przyjrzeli się ponownie w waszej obecności, ciału znalezionego przez was elfa
Errdila. Nie był to przyjemny widok, ale różne rzeczy widzieliście w ciągu swego życia. W końcu wszystko było możliwe. A jednak coś takiego tutaj, w tym lesie... zdawało mu się nie do pomyślenia. Nawet najokrutniejsze zbrodnie łowców dusz z plemienia Irranan nie były podobne do tej, której ofiarą padł Errdil, rzekł wódz.
Nawet w Dawnych Dniach gdy rządziła tu
Czarna Twierdza, nie działy się takie rzeczy. Zupełnie jakby z ciała wyssano całą krew, mówił wódz.
Wygląda jakby nasz wojownik w ogóle się nie bronił, jakby nie usłyszał nadchodzącego zagrożenia. Zdawało się to niemożliwe, skoro to Errdil zawsze ostrzegał wszystkich przed niebezpieczeństwem. Tylko on wyczuwał zagrożenie z bardzo daleka. Jak to możliwe, że coś zaskoczyło jednego z naszych najlepszych zwiadowców..
Wódz zamknął oczy. Nie, dość na dziś, rzekł. Trzeba zakończyć to szaleństwo i pochować poległych.
Skoro Elfy Irranan chcą wojny, nie należy im jej odmawiać. Jeszcze dzisiaj zarządzę przygotowania do inwazji. Lepiej zaskoczyć niż zostać zaskoczonym, powtarzał nasz mędrzec i wielki wojownik Illardin.
Nim rozpoczniemy wojnę trzeba zasięgnąć rady
maga Maeldara, rzekł wódz.
Strzały pozbierane, elfy zabrane do wioski. Jak widac wódz szczepu Tiltar obwinia sąsiadów o zabicie swego zwiadowcy Erdila, i szykuje się do wojny.
Co robicie?
: 14 stycznia 2013, 12:01
autor: deliad
-Ho, ho, ho szykuje się konflikt wewnętrzny - pomyślał druid.
Trzeba mu zapobiec. Ale jak. Mieli tutaj jedynie status gości, czy kogoś zainteresuje ich zdanie? Jeżeli będą zbyt impulsywnie wyrażać swoje racje, mogą być uznani za szpiegów, albo i gorzej.
Niech lepiej Vader zabierze głos, on jest tu przedstawicielem władców świata.
Tymczasem druid postanowił załatwić inną równie pilną sprawę.
Podszedł jak gdyby nigdy nic do Arusa i poprosił o pomoc w oporządzeniu koni. Zwierzęta te przeżyły dzisiaj wiele wrażeń i zasługują na porządną paszę i odpoczynek.
Gdy zaczęli ściągać siodła i wędzidła oraz czyścić kopyta i sierść druid mówił cicho i stanowczo...
Reszta na PW.
: 14 stycznia 2013, 12:53
autor: 8art
- Jakiez to przeslanki swiadcza, ze Twoj tropiciel zabity zostal prze czlonkow innego plemienia? - wtracil sie nagle Vader, spokojnym glosem, ale takim, ze nagle wszyscy zaczeli sluchac go niczym gloszacego kazanie kaplana: - sadzisz, ze twoi sasiedzi zamienili sie w zadne krwi bestie? Zdaj sie na glos rozsadku, albowiem widze w twym sercu, ze sam nie wierzysz w wine bratniej krwi Tilltarze. Widzisz co sie dzieje w twych lasach. Twoi najlepsi zwiadowcy padaja ofiarami mrocznych sil, ktore wkrotce spowina puszcze i zamienia w zlowrogie siedliszcze w ktorym nie bedzie miejsca dla rdzennych mieszkancow tych ziem. Wiem zes dumny jako i ja, ale wiedz shakaran i ich sludzy wchodza do Twego domu i domow innych elfow. Nie ma na co czekac, bo najpierw zniszcza plemie tych z ktorymi chesz wojowac, potem kolejne, a na koncu zostaniesz sam i nie bedzie juz ani komu pomoc, ani Tobie nie bedzie mial kto pomoc. Tylko sojusz przeciw wspolnemu niebezpieczenstwu moze Was uratowac i na powrot te ziemie w spokojne lasy zamienic.
Uruk zakonczyl patrzac sie ciezkim do strzymania wzrokiem na Tilltara.
: 14 stycznia 2013, 12:58
autor: morgliht
Arus przy oporządzaniu koni omówił kilka spraw z druidem PW dla druida i MG
Jeżeli jest możliwość bez natarczywości Arus ogląda ciało elfiego zwiadowcy, porównuje obrażenia i metodę zadanej śmierci z ciałem w cześniej odnalezionym, z zombimi i ogólna swoją wiedzą na temat martwiaków i nekromacji. Jak jest mozliwość i chęć ze strony magów elfich może wyminić z nimi swoje spostrzeżenia
: 14 stycznia 2013, 13:28
autor: Astaroth
Elfka zbliżyła się do tana Vadera, by z nim chwilę pomówić. Już miała się odezwać, gdy ten zaczął swą przemowę. Westchnęła więc tylko i w spokoju słuchając co ork ma do powiedzenia skupiła się na obserwacji elfów ze szczepu Tiltarr, ich reakcji na jego słowa i emocji jakie te słowa wywołują.
Staram się ocenić nastroje elfów, wybadać, które emocje można by wykorzystać w rozmowie z nimi, by nakłonić je do przejścia na "naszą" stronę, lub też jeszcze bardziej zniechęcić do słów orka. Chciałabym ocenić, co je drażni w wypowiedzi Tana Vadera, a co wywołuje w miarę przychylne uczucia. Jeśli jestem w stanie się czegoś dowiedzieć to poproszę o info na PW.
: 14 stycznia 2013, 14:12
autor: 8art
Chyba nie ma potrzeby PW odnosnie zachowania elfow, bo Vader tez widzi ich reakcje, no chyba, ze nie jest w stanie jej prawidlowo odczytac.
: 14 stycznia 2013, 15:19
autor: Araven
Elfy są nieco zaskoczone wtrąceniem się w ich sprawy Uruka. Wódz, szczepu Thiltarr rzekł:
Szczep Iranian ma także magów dysponujących nekromantyczna mocą, może któryś z nich to uczynił, albo pzrywołał coś co to uczyniło. Chyba, że to wasz towarzysz zabił Errdila? bo in mroczną magia włada... Tu wódz spojrzał na Arusa.
A co do Władców, atakują na północy Pradawnej Puszczy, nas zostawili w spokoju, mówisz, że taka ich taktyka? No my do wojny z Władcami nie zmierzamy, czana twierdza się budzi, a żyjemy niemal w jej cieniu, to nasz problem.
PW otrzymałem, Arusie zabity wyssany z kwii i energii zwiadowca elfi, nie ma nic wspólnego z zombie. Nie wiesz co lub kto pozbawił go życia. Ale wspominają o Czarnej Twierdzy, często. Wspomniano o magu Maeldarze, ale jego tu nie ma. Posłano po niego. Innych magów tu nie ma. Astaroth, nic poza tym co napisałem nie dostrzegasz, w zachowaniu elfów, dlategoPW Ci nie wysyłam.
: 14 stycznia 2013, 15:40
autor: morgliht
Arus spojrzał na wodza oddał mu szacunek i odpowiedział:
Panie jeśli pozwolisz chcę coś powiedzieć. Nic nie mam wspólnego z tym zabójstwem, moja magia choć w niektórych oczach wygląda na mroczną służy do tropienia i niszczenia plugawych kapłanów, czarnoksiężników, demonologów. Nie mam nic do ukrycia i mogę się poddać magicznemu sprawdzianowi mojej prawdo mówczości.
Myśle że przy pomocy Waszych magów i Naszych czarodziejów bedziemy mogli określić kto lub co dokonuje takich okropnych zbrodni. Ma to niewotpliwie coś wspólnego z mroczną magią Władców i być może z ruinami Czarnej Twierdzy.
: 14 stycznia 2013, 15:58
autor: Astaroth
Wiedząc, że lada chwila gotowa jest wypalić z długim monologiem na temat 'dobrych czarnoksiężników', który to monolog zapewne nie pomoże nowo poznanej grupie, elfka rzuca tylko szybko do stojącego obok niej Tana Vadera- Zaraz wrócę!i oddala się robić cokolwiek, chociażby podziwiać pobliskie drzewa.
Caratris odchodzi na tyle daleko, żeby jej nie korciło, by wdać się w dyskusję, ale na tyle blisko, żeby jeszcze słyszeć o czym rozmawiają. Przecież ma się tylko dowiedzieć co się dzieje, a nie zajmować pozycję w konfliktach i wdawać w dyskusje z czarnoksiężnikami.