Strona 88 z 191

: 17 stycznia 2013, 14:11
autor: Astaroth
Wątek techniczny:
Nie będziemy wchodzić do samej Twierdzy, chyba ze nadarza się ku temu jakieś nadzwyczaj sprzyjające okoliczności- aha, wiedziałam!!! A potem będzie: Zajrzyjmy tam tylko, tak na chwile, nikt nas nie zauważy na pewno, tylko zerkniemy... - i BACH! kłopoty gotowe.

Elfka sprawdza strzały i upewnia się że kołczan jest pełny. Jeśli brakuje strzał to prosi elfy o pożyczenie - potem robi małe hokus pokus żeby strzały miały granatowe lotki i elfi napis na promieniu. W sumie, to może zapasowy kołczan by się przydał. Plus jakaś lina... i chwilowo nie mam pomysłów co jeszcze.
Szaraka zostawiam w osadzie tłumacząc mu, że ma teraz czas na odpoczynek i że wrócę niedługo (a niech to, nawet sobie rzucę czar i z nim pogadam i wyjaśnię mu co planujemy robić). Daję mu jakiś owoc do zjedzenia, żeby się nie czuł opuszczony i zapomniany. Caratris traktuje Szaraka jak przyjaciela.

: 17 stycznia 2013, 15:17
autor: morgliht
Arus jest gotów na wyruszenie w podróż. W duchu myśli sobie że trudno jak nikt nie chce znać sztuczek nekromanckich to ich sprawa, może nie docenia drużyny i są w niej sami łowcy martwiaków/czarnoksiężników i wszystko wiedzą na temat mrocznych mocy, po drżeniu ziemi są w stanie określić czy zmierza w ich kierunku horda zombi czy kościotrupów? A może nie są gotowi psychicznie na poznanie prawdy o nieumartych i dowódca boi się że ktoś stchórzy ?

: 17 stycznia 2013, 15:40
autor: Araven
Uzupełniliście sprzęt, Elfka dostała strzały i linę, zadbała o Szaraka. Czyli chcecie dotrzeć tam rano? To musicie maszerować w nocy. 30 km w takim terenie to minimum 8 godzin marszu. To o której wyruszacie i co mówicie swoim gospodarzom?

: 17 stycznia 2013, 15:56
autor: 8art
Nie mozemy wyjsc ot rak sobie, bo w koncu zostaja tu nasze wierzchowce i sluzba. Mysle ze najlepszym wyjsciem bedzie poinformowanie tylko wodza o naszych zamiarach i poproszenie o dogladanie naszych ludzi i sprzetu, no i o zeby dal jakas wymowke swoim ludziom. Im mniej osob wie o naszej misji tym lepiej. Nie twierdze, ze sa tu krety, ale strzezonego Katan strzeze.

: 17 stycznia 2013, 16:29
autor: Araven
Wódz klanu Thiltarr was przyjął, zdziwił sie, że udajecie sie ku Twierdzy, ale nie sprzeciwił sie, zapopiekuje sie waszą służbą w postaci dwóch giermków oraz końmi i dobytkiem jaki tu zostawiacie.

: 17 stycznia 2013, 16:40
autor: Araven
Noc, lato osada Elfów Thiltarr. Wyprawa księcia Waluzji i jego towarzyszy ku Czarnej Twierdzy.


Puszcza była cicha i ciemna, a jednak pełna życia i niebezpieczeństw, czających się w mroku nocy. Tylko śpiew nocnych ptaków, okrzyki zwierząt, szum drzew oraz bzyczenie, cykanie i trele owadów docierały do uszu grupki najemników, którzy przemierzali leśne ostępy, prowadzeni przez Caratris ze swym nieodłącznym łukiem. Wkrótce wasz czujny słuch wyłowił coś jeszcze: wrzaski zwierzęce, a jednak ludzkie zarazem, mrożące krew w żyłach swą dzikością. Gdzieś zza zielono-granatowej kurtyny zarośli dochodził blask ognia. Zaczyna się świt, ale nadal pali się tam ognisko.
Co robicie?

: 17 stycznia 2013, 19:15
autor: deliad
Druid wsłuchiwał się w pieśń lasu. Kochał tego rodzaju muzykę. Skoczna i wpadająca w ucho melodia nieokiełznanego życia.
Jednak w tej muzyce pojawiał się fałszywe nuty. Jakiś nieznany, nienaturalny, złowróżbny drapieżnik wyruszył na nocne łowy.

- Ciiii słyszycie. To coś nietypowego. Animalne, a jednak z nutą traconego człowieczeństwa. Sprawdźmy to -
szepnął do towarzysz.

W jego kieszeni imp kręcił się gwałtownie i starał wychylić łepek, aby nasłuchiwać.

Gdy półork dostrzegł łunę ogniska, nie odezwał się. Natomiast jego ręce zatańczyły wykonując dość proste gesty.
Językiem migowym sugeruję otoczyć ognisko.

: 17 stycznia 2013, 19:28
autor: Araven
Ruszyliście cicho w stronę ogniska. Przed Wami znajduje się polana leśna, szeroka może na osiem metrów, nie więcej, po środku której tliło się niewielkie ognisko. Dookoła niego siedziało w kucki kilkunastu czarnoskórych wojowników. Byli niemal nadzy, a ich hebanowe ciała lśniły w blasku płomieni i wschodzącego słońca. Wyglądali niczym diabły, a to za sprawą dziwnych koafiur z błota, patyków i pozlepianych, kręconych włosów. Za ozdoby służyły im kości, zęby, pokurczone główki małych dzieci. W blasku ognia dostrzegliście zęby spiłowane na ostro i pojęliście, że oto widzicie przed sobą wyznawców Yoga, Nietoperza-Wampira, pana Pustych Przestrzeni, odprawiających jakąś mroczną ceremonię. Pomiędzy kanibalami dostrzegliście też ich ofiarę, białego człowieka, który wył i zawodził, wijąc się w potwornych konwulsjach.
Co robicie?

: 17 stycznia 2013, 22:19
autor: morgliht
Widząc wroga elf uśmiechną się pod nosem wreszcie będzie mógł swoje wywody teoretyczne w praktyce zastosować. Zostaje trochę z tyłu ale tak aby wróg był w jego strefie rażenia jego czarów ofensywnych i stara się okrążać po cichu wroga. Ocenia który mógłby dowodzi z tej bandy. Jeśli nastąpi jakikolwiek atak z naszej lub wroga strony Arus rzuca czarny ogień, tylko nie w formie kręgu tylko kwadratu w grupę z prawdopodobnym wodzem. Jeśli czar wyjdzie nie tak jak trzeba i będzie zagrażał naszemu ew natarciu to go przerywa. Następnie ocenia ilu jest wrogów zdolnych do walki po naszym pierwszym ataku i czy nie widzi nieumarłych wśród wroga. jeśli nie ma nieumarłych i wrogowie nie są w przeważającej sile prowadzi ostrzał z łuku, jednocześnie ofrankowując wroga. Stara się aby jakikolwiek sojusznik był od niego min 15m nie mniej, jeśli dojdzie do walki w ręcz rzuca ciemność i wykańcza w niej wrogów jeśli będzie w niej tylko jeden osobnik to go nie zabija tylko ciężko rani. Następnie z ciemności prowadzi ostrzał z łuku.

: 17 stycznia 2013, 22:34
autor: Araven
Czarny Ogień może objąć ich wszystkich, wam też będzie przeszkadzał każdy z was kto przejdzie płomienie odniesie jakieś rany, nie ma nieumarłych ciężko powiedzieć który to wódz, są skupieniu na swoim jeńcu.

: 17 stycznia 2013, 23:15
autor: morgliht
Więc nie rzuca czarnego ognia zamiast tego napina cięciwę i szykuje się do strzału, oflankowując i zachowaniem min odległości.

: 18 stycznia 2013, 00:23
autor: Astaroth
- Postaram się wywiedzieć, który z nich jest przywódcą, bądź ma największą władzę. Jeśli mi się uda to wpakuję mu strzałę, miejmy nadzieję w oko. Jeśli nie odnajdę właściwej osoby to i tak kogoś ustrzelę. Dam Wam znak, a potem hmm... na trzy? strzelamy? Może być taki 'plan'? Lepszego na tę chwilę i okoliczności nie posiadam. Inne pomysły?

Wątek techniczny:
Polanka jest mała, więc pewnie jestem w stanie wejść na drzewo, a potem przejść się po nich dookoła i sprawdzić, który z tych dzikusów jest przywódcą? Używam czaru i obchodzę polankę górą. Oceniam również, czy użycie Cienia byłoby wskazane (o ile jestem w stanie poruszać się i zachować działanie czaru). Jeśli tak się da to super, jeśli nie, to i tak wchodzę na drzewo.

: 18 stycznia 2013, 00:29
autor: 8art
Nikt nie może ujść z zasadzki, bo wtedy będziemy mieli zaraz wszystkich tych dzikusów na karku. Ale postarajmy się wziąść kogoś zywcem.

: 18 stycznia 2013, 07:10
autor: deliad
- Niema czasu na wymyślne plany. Ten nieborak zaraz wyzionie ducha. Okrążamy ich i strzelamy. Przy życiu zostawmy tego tam, co zadaje kaźnie - szepnął Radagast i przesunął się na pozycję strzelecką.
Wskazuję osobę najbardziej odróżnialną od reszty.

: 18 stycznia 2013, 08:04
autor: Araven
Caratris weszła na drzewo i uzyła zaklecia Cienia, zajęliście pozycje strzeleckie. Ciężko ustalić kto tam jest wodzem, nie znacie ich kultury, wyróżniających sie wojowników jest kilku. W zasadzie każdy w jakiś sposób zadaje ból jeńcowi, to taka zbiorowa ofiara z ich strony.
Mieliście szczęście, udało wam sie ich otoczyć i dopiero wtedy was zauważyli, ale zdołaliście wystrzelić

Kwestia Mocy - używając czarów, sami liczycie zużycie Mocy i na koniec Walki mi podajecie ile zużyliście i na co i ile wam zostało, jak kogoś złapę na umyślnym oszukiwaniu to dozna czasowej utraty Mocy w najlepszym razie.
Dwie strzały półorka trafiają w cel, oba strzały są dobrze wymierzone i eliminują jednego z wojowników. Druid trafił dwa razy na +2- zadaje 15 ran plus 4 za każdy sukces czyli 15 + 2 x 4 = 23 rany z jednej strzały, oni nie mają zbroji więc zadałeś 46 obrażeń, wojownik pada).

Dwie strzały księcia Amrasa lecą w cel, jedna chybia, druga trafia minimalnie zadaje 15 ran , oni nie mają zbroji więc zadałeś 15 obrażeń, wojownik jest ranny.

Dwie strzały Arusa trafiają w cel. Arus trafił dwa razy na +0 - zadaje 15 ran = 15 ran z jednej strzały, oni nie mają zbroji więc zadałeś 30 obrażeń, wojownik jest poważnie ranny ale walczy dalej.

Dwie strzały Caratris trafiają w cel. Caratris trafiła dwa razy na +0 - zadaje 17 ran = 17 ran z jednej strzały, oni nie mają zbroji więc zadałaś 34 obrażenia, wojownik pada.

Mamy dwóch rannych dwóch powalonych i 7 zdrowych kanibali. W czasie jak strzelaliście dobiegli do was pozostali, co teraz dalej strzelacie czy walka wręcz lub magia, Uruk był gotów to walczy wręcz.